Idea „socjalistycznej sprawiedliwości” powraca? Postanowienie TSUE w sprawie korzystania z usług prawnika w sądzie

Niebawem skarżący obywatel nie będzie mógł zatrudnić reprezentującego go prawnika, jeśli okaże się, że są spokrewnieni, a nawet – być może – zbyt bliska znajomość może okazać się przeszkodą.

Można lubić bądź nie lubić Ordo Iuris, ale mamy niepokojące postanowienie TSUE w sprawie wniesionej przez tę fundację. Okazuje się, że: „Wymóg zwrócenia się do korzystania z usług osoby trzeciej odpowiada koncepcji roli adwokata czy radcy prawnego, zgodnie z którą postrzegany on jest jako współpracownik wymiaru sprawiedliwości, którego zadanie polega na zapewnianiu, przy zachowaniu całkowitej niezależności i w nadrzędnym interesie wymiaru sprawiedliwości, obsługi prawnej, której potrzebuje klient”.

Ta interpretacja roli adwokata jest niepokojąco bliska stalinowskiej koncepcji wymiaru sprawiedliwości, w której to adwokat, reprezentując klienta, tak naprawdę miał pracować w interesie „socjalistycznego wymiaru sprawiedliwości”.

Praktyką stalinowskiego wymiaru sprawiedliwości było oczekiwanie współpracy adwokata z organami śledczymi i prokuraturą, z pominięciem interesu klienta, właśnie w imię nadrzędnego interesu „socjalistycznego wymiaru sprawiedliwości”. Prowadziło to do patologii wyłudzania przez adwokatów informacji pomagających organom śledczym i prokuraturze w sformułowaniu zarzutów, a sędziom w wydaniu „słusznego” wyroku.

Nawet jednak w czasach stalinowskich obywatel mógł sam siebie reprezentować przed sądem, odrzucając „usługę” pracującego w interesie stalinowskiego wymiaru sprawiedliwości adwokata.

Wymóg posiadania „niezależnego” adwokata, którego „niezależność” od klienta określa sąd europejski, ogranicza w sposób istotny dostęp obywatela do europejskiego wymiaru sprawiedliwości.

Niebawem skarżący obywatel nie będzie mógł zatrudnić reprezentującego go prawnika, jeśli okaże się, że są spokrewnieni, a nawet – być może – zbyt bliska znajomość może okazać się przeszkodą. Kolejny etap to już nie wspieranie swojego klienta, ale bezduszną „Temidę”, która niekoniecznie musi reprezentować sprawiedliwość w rozumieniu znanym z kanonu zasad cywilizacji łacińskiej.

Już niebawem przed Polakami może pojawić się dylemat zawarty w bajce bp. Ignacego Krasickiego:

Czegóż płaczesz? – staremu mówił czyżyk młody –
Masz teraz lepsze w klatce niż w polu wygody.
Tyś w niej zrodzon – rzekł stary – przeto ci wybaczę;
Jam był wolny, dziś w klatce – i dlatego płaczę.

Mariusz Patey
Ośrodek Myśli im. Romana Rybarskiego

Raport PE nt. zdrowia reprodukcyjnego. Pawłowska: instytucje unijne nie powinny zajmować się kwestiami światopoglądowymi

Dyrektor Centrum Prawa Międzynarodowego Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris przestrzega przed akceptowaniem nacisku instytucji międzynarodowych ws. aborcji.

Karolina Pawłowska przestrzega przed konsekwencjami przyjęcia przez Parlament Europejski rezolucji akceptującej raport dot. zdrowia reprodukcyjnego. Wskazuje, że w ogóle nie jest on instytucją przeznaczoną do rozstrzygania takich spraw.

W nieodległej perspektywie te najbardziej kontrowersyjne pojęcia mogą stać się elementem powszechnego języka.

Gość „Poranka WNET” zwraca uwagę, że nie istnieją żadne przesłanki do uznania aborcji za prawo człowieka. Co więcej, państwa są zobligowane do jej ograniczania.

Jak podkreśla ekspertka, wszelkie zmiany ideologiczne zaczynają się od miękkich działań, jak omawiany raport.

Rezolucje przyjmowane przez PE nie mają prawa wiążącego, mają charakter typu soft-law.

Głosowanie ws. raportu zaplanowane jest na 23 czerwca.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Tomasz Sakiewicz: Albicla to nie jest portal tylko dla prawicy, ale dla wszystkich. Chcemy, by tak zostało

Jak powstał portal Albicla? Kto może do niego należeć i jakie zasady na nim obowiązują? Odpowiada jego założyciel, Tomasz Sakiewicz.


Tomasz Sakiewicz postanowił stworzyć portal społecznościowy w związku z protestem przeciwko cenzurze w Internecie. Tak powstał serwis społecznościowy Albicla.com. Jak mówi nasz gość:

Wyjaśnia, że nazwa portalu pochodzi od słów Alba Aquila, czyli Orzeł Biały po łacinie.

Od kilku dni dostępna jest wersja, którą można uznać za końcową. Nadal jest ona udoskonalana. Redaktor naczelny „Gazety Polskiej” narzeka na szkalowanie jego portalu społecznościowego. Widzi w tym działanie lobbystów, bądź zawiść.

Czy na portalu obowiązuje cenzura? Sakiewicz wyjaśnia, że zakazana są: twarda pornografia, poniżanie innych i łamanie polskiego prawa. Na portalu swoje strony mają nie tylko telewizja publiczna, czy Ordo Iuris, ale także Onet, Wirtualna Polska, a nawet Krytyka Polityczna.

Cieszy się, że wśród dominujących prawicowych mediów na portalu jest wRealu24, częstokroć krytyczne wobec „Gazety Polskiej”. Portal przyciąga wiele osób o poglądach prawicowych. Oni są bowiem, jak mówi nasz gość, blokowani przez inne portale społecznościowe.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Ulica Ochotniczej Ligi Kobiet zamiast ul. J. Lewartowskiego? List w obronie Ronda Romana Dmowskiego w Warszawie

Roman Dmowski zasługuje na rondo w Warszawie, a polskie kobiety można docenić w lepszy sposób- twierdzą sygnatariusze listu do Rady m. st. Warszawy.

W ostatnim czasie głośna się stała sprawa zmiana patrona stołecznego ronda na skrzyżowaniu Alej Jerozolimskich i ul. Marszałkowskiej. Pomysł zmiany nazwy obecnego Ronda Romana Dmowskiego w Warszawie na Rondo Praw Kobiet sięga 2019 r. Jak wzywał wówczas Warszawski Strajk Kobiet:

Zmieniamy nazwę Ronda Dmowskiego w Warszawie na Rondo Praw Kobiet! Koniec z celebrowaniem zła, nienawiści, rasizmu i pogardy na jednym z najważniejszych warszawskich skrzyżowań, czas świętować dobro, solidarność, prawa człowieka.

Złożony wówczas wniosek w tej sprawie został odrzucony przez radnych. Sprawa zmiany nazwy powróciła wraz z niedawnymi protestami Strajku Kobiet. Zwolennicy tego pomysłu wysyłają e-maile do Rady Miasta w tej sprawie. Przeciwko protestują środowiska prawicowe, które włączyły się do akcji #Dmowskizostaje.

List w imieniu grupy organizacji pozarządowych wystosowała Fundacja Polska Zwycięska, popularyzująca wiedzę o wojnie polsko-bolszewickiej. Jak czytamy w podpisanym przez m.in. środowiska narodowe (warszawska Młodzież Wszechpolska, ONR, Stowarzyszenie Marsz Niepodległości, Straż Narodowa) apelu:

Roman Dmowski zasługuje na to, by być patronem ronda w warszawskim Śródmieściu. Usunięcie ojca Narodowej Demokracji z stołecznej przestrzeni publicznej będzie aktem dalszego dzielenia Polaków, gdyż duża część mieszkańców Warszawy przyjmie ten fakt z oburzeniem.

Sygnatariusze podkreślają, że ruch narodowo-demokratyczny był obok ruchu ludowego i socjalistycznego jednym z głównych nurtów w Polsce przy jej odrodzeniu, w okresie międzywojennym i w czasie II wojny światowej. Przeciwstawienie praw kobiet jednemu z ojców polskiej niepodległości jest zaś, jak zauważają, niewłaściwe, gdyż to z list narodowców do polskiego Sejmu wprowadzany był największy odsetek posłanek.

Federacja Stowarzyszeń Weteranów i Sukcesorów Walk o Niepodległość Rzeczypospolitej Polskiej, Związek Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych oraz inne organizacje podpisane pod listem do Rady m. st. Warszawy  zaproponowały alternatywny sposób docenienia kobiet:

Wśród nazw ulic w Śródmieściu znajduje się bolszewicki kolaborant, Józef Lewartowski, proponujemy zmianę nazwy niniejszej ulicy na ulicę Ochotniczej Legii Kobiet, by w ten sposób uczcić kobiety, które w 1920 roku broniły Warszawę przed Armią Czerwoną.

O inicjatywie w obronie utrzymania nazwy ronda Dmowskiego mówił na antenie Radia WNET Michał Szymański, prezes Fundacji Polski Zwycięskiej. Wskazał, że 18 marca warszawscy radni będą decydować, czy śródmiejskie rondo ma przybrać nową nazwę – Praw Kobiet. Według gościa Poranka Wnet  sprawa wynika z walki na polu polityki historycznej, która się obecnie odbywa w wielu krajach świata Zachodu. Przykładem jest ruch BLM. Szymański zauważył, że wiele organizacji sprzeciwiło się pomysłowi postępowych środowisk. Dodał, że wśród sygnatariuszy listy są organizacje młodzieżowe jak Młodzi dla Polski i Studenci dla Rzeczypospolitej. Poza środowiskami narodowymi są także konserwatywno-liberalne jak Stowarzyszenie KoLiber.

A.P.

Dr Tymoteusz Zych: Domagamy się jak najszybszego zagwarantowania wolności słowa w Internecie

Dr Tymoteusz Zych o tym, jak media społecznościowe ograniczają swobodę wypowiedzi i jak projekt poselski ma temu zaradzić.

Dr Tymoteusz Zych wyjaśnia założenia projektu ustawy mającej gwarantować wolność słowa w mediach społecznościowych. Ta ostatnia jest zagrożona, czego przykładem jest zablokowanie Donalda Trumpa, czy akcja firm przeciwko Parlerowi.

Domagamy się jak najszybszego zagwarantowania wolności słowa w Internecie.

Jak zaznacza wiceprezes zarządu Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, jeśli strony serwisów społecznościowych są dostępne w naszym kraju tzn., że podlegają polskiemu prawu. Założenie projektu jest takie, że „co nie jest zakazane, jest dozwolone”. W sprawie szybkiego procedowania projektu pojawiła się petycja popierana przez Ordo Iuris.

Wskazuje, że dotąd zdarzało się, że ludzi odwołujących się od decyzji Facebooka odsyłano do sądu w Kalifornii. Pojawiła się koncepcja, aby powołać Radę Wolności Słowa w Internecie, której członkowie będą powoływani przez Senat większością 5/8 głosów. Rozwiązanie takie gwarantować będzie, że w Radzie zasiadać będą ludzie z różnych środowisk.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Chaos w naszych chrześcijańskich głowach. „Zło dobrem zwyciężaj” (10) / Felieton sobotni Jana Azji Kowalskiego

Trzeba nam ludzi prawych i spójnych, chrześcijańsko integralnych. Myślę tu o prawnikach, zwłaszcza związanych z Instytutem Ordo Iuris. To, że nie mogą być niczyją agenturą, rozumie się samo przez się.

Stało się! Dałem się namówić pewnej chrześcijance. Po odmówieniu koronki do Miłosierdzia Bożego na faustyna.pl, wziąłem udział w losowaniu osobistego patrona na rok 2021. Jeżeli to prawda, że patron sam wybiera gagatka, to bł. ks. Jerzy Popiełuszko musiał wiedzieć, że moja ulubiona liczba to 64.

Jakie jest moje zadanie na ten rok? Mam się modlić o osoby wstydzące się publicznego wyznania Wiary i codziennie walczyć, bo to nie jest czas na pokój, tylko na walkę. Mam nadzieję, że ksiądz Jerzy dobrze wytypował osobę 😊

W poprzednich odcinkach przedstawiłem, skąd wziął się dzisiejszy chaos w naszych chrześcijańskich głowach (Renesans i Oświecenie). I wymieniłem kamienie węgłowe pod budowę naszej chrześcijańskiej ojczyzny – Miłość, Prawo, Wolność i Odwagę. A przed tygodniem przedstawiłem jedyny i prawdziwy Kościół Jezusa. Zatem mamy już wszystko, żeby się zmierzyć z szansą realizacji. To zawsze jest punkt kluczowy. Odpowiedź na pytanie: co robić, żeby zrobić?

Na początku tego cyklu zaapelowałem o nawrócenie. O odrzucenie zsekularyzowanego sumienia, które każe nam tylko w kościele uroczyście się modlić i robić święte miny, aby po wyjściu na zewnątrz oddawać się z powrotem wszystkiemu co „ludzkie”, czyli grzeszne.

Musimy zrozumieć, że nie ceremonialna pobożność, ale postępowanie na co dzień to jedyna miara naszej Wiary. I tak musi być również w sprawach publicznych dotyczących naszej wspólnoty narodowej zamkniętej w granicach Polski.

Wielkie nieszczęście zaistniało w Polsce w roku 2006. Liberalne obyczajowo środowisko Prawa i Sprawiedliwości zawarło czysto handlowy sojusz z Radiem Maryja. Kasa za głosy. Za pięć milionów głosów. Ten sojusz z rzekomego rozsądku, który trwa do dziś, zniszczył powstającą wówczas partię chrześcijańską pod nazwą Liga Polskich Rodzin. To dlatego mówimy dziś o klasycznie socjalistycznej partii Jarosława Kaczyńskiego: ‘prawica’. I tu podstawowa uwaga: nie wiem, czy LPR byłaby rzeczywiście chrześcijańską partią, czy tylko z nazwy, jak wszystkie partie chadeckie na Zachodzie, ponieważ w tamtym czasie nasycenie komunistyczną agenturą wszelkich ruchów i stowarzyszeń katolickich było bardzo duże. A późniejsza działalność Romana Giertycha też daje do myślenia.

Zostawmy przeszłość umarłym i zajmijmy się tym, co możemy zdziałać teraz i w przyszłości.

Zagrożenia są ogromne i nasuwają się na naszą ojczyznę od strony Niemiec w tempie zastraszającym. Od strony Niemiec, w których rządząca partia, z nazwy chrześcijańska – CDU/CSU – jest z gruntu antychrześcijańska. I stoi w pierwszym szeregu, wraz z tęczowymi aktywistami, w niszczeniu świata wartości opartego na chrześcijaństwie właśnie. Naszego świata wartości.

Zatem, co możemy? Przede wszystkim musimy się uspokoić. Oddalić napady paniki i pójść za Jezusem w zawierzeniu naszego życia Panu Bogu. Zbawienie naszej duszy jest ważniejsze od losów naszej Ojczyzny. Przejrzyjcie jeszcze raz Ewangelię.

Dlatego nie chodźmy na kompromisy z diabłem, dla rzekomego dobra Polski. I to powinno być podstawowe i niezmienne w naszej działalności społecznej i politycznej. Tylko ludzie takiej postawy mogą powołać do życia wielką chrześcijańską partię.

Potrzebną po to, żeby nasze chrześcijańskie ideały zwyciężyły w życiu publicznym. Jej liderzy i aktywiści przy tym podstawowym założeniu nie zdradzą Pana Boga i naszych ideałów dla mamony.

Na kogo możemy liczyć? Na pewno nie na ludzi młodych. W polityce nie ma miejsca dla ludzi młodych. Niech bawią się na dyskotekach lub zawodach sportowych. Niech pilnie zdobywają wiedzę i rozwijają swoje firmy. Jak dorosną i pokażą, co osiągnęli w życiu zawodowym i rodzinnym, wtedy proszę bardzo. Z młodych ludzi noszących teczki za starszymi partyjnymi towarzyszami wyrastają jedynie karierowicze i cwaniaczki bez kręgosłupa moralnego. Co widzimy.

Na pewno też nie na ludzi bez grosza przy duszy. Zbyt duże pokusy ustawienia się materialnego dzięki wpływom politycznym przeszkodzą w zmianie obecnego systemu władzy. Systemu etatystycznego i coraz mniej wolnościowego w każdym wymiarze życia człowieka. Co dzięki rzekomej pandemii Covid-19 również widzimy.

Kto zatem spełnia takie warunki? Przede wszystkich chrześcijańscy przedsiębiorcy, zanim ich nowa (nie)normalność nie wykończy. A to już ostatnia chwila. I przedstawiciele wolnych zawodów, których dochody w żadnej mierze nie są zależne od państwa.

Myślę tu o prawnikach, zwłaszcza związanych z Instytutem Ordo Iuris. Gotowych bronić zwykłych obywateli przed zamachem na ich wolność i prawa. Mecenas Jerzy Kwaśniewski, prezes Ordo Iuris, został miesiąc temu uznany przez POLITICO za jednego z najbardziej wpływowych ludzi Europy w kategorii „marzyciele”. Ale nie to mnie przekonało. Pod koniec października 2020 roku obejrzałem jego filmik z urodzin syna, który w ciągu kilku godzin został ochrzczony i po chrześcijańsku pochowany. A wiadomo było dużo wcześniej, że umrze.

Takich prawych ludzi nam trzeba. Ludzi spójnych. Po prostu chrześcijańsko integralnych. To, że nie mogą być ruską, niemiecką, szwedzką lub czeską agenturą, rozumie się samo przez się.

Jan A. Kowalski

PS. A może zaryzykujecie i też dacie się wybrać przez swojego patrona? 😊

Dr Tymoteusz Zych: w Polsce należy wprowadzić przepisy, które wzmocnią ochronę wolności słowa

Dr Tymoteusz Zych mówił na antenie Radia Wnet o konieczności wprowadzenia w Polsce przepisów wzmacniających ochronę wolności słowa. 

Jak wskazuje ekspert istnieją możliwości uregulowania wolności słowa w Internecie i zrobił to już niejeden kraj. Przykładem jest nasz zachodni sąsiad.

Niemcy już blisko trzy lata temu przyjęły ustawę o poprawie egzekwowania prawa społecznościowych. Ustawa weszła w życie i przepisy są przestrzegane to przez największe portale internetowe. Niemcy poszły w przeciwną stronę niż chcielibyśmy pójść w Polsce, bo tak naprawdę ograniczali wolność słowa w Internecie, ułatwiając egzekwowanie prawa gdy mamy do czynienia z szeroko rozumianą mową nienawiści.

Dr Tymoteusz Zych ocenia, że w Polsce należy wprowadzić przepisy wzmacniające ochronę wolności słowa.  Wskazuje na liczne przypadki cenzurowania przez media społecznościowe treści politycznie niepoprawnych.

Podstawową zasadą, którą od kilku lat jako Instytut Ordo Iuris postulujemy czyli co nie jest zabronione jest dozwolone czyli zakaz kasowania treści które są zgodne z polskim prawem. Druga zasada czy drugi element który w takiej ustawie powinien się pojawić to proste gwarancje proceduralne dochodzenia swoich praw jeżeli materiał został rzeczywiście usunięty.

Dr Zych postuluje, by kary za łamanie wolności słowa były proporcjonalne do kapitału, jakim dysponuje dane medium. Jak dodaje, podmioty łamiące polskie prawo powinny być zagrożone uniemożliwieniem prowadzenia działalności na terytorium naszego kraju.

Zachęcamy do wysłuchania całej audycji!

A.N.

Kwaśniewski: Polska może być inicjatorem Konwencji Praw Rodziny. Należy wypowiedzieć konwencję stambulską

Adwokat Jerzy Kwaśniewski z Fundacji Ordo Iuris wskazuje na ciemną stronę konwencji stambulskiej, niższy wskaźnik przemocy w państwach chroniących rodzinę oraz proponuje Konwencję Praw Rodziny.


Współtwórca i Prezes Zarządu Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, Jerzy Kwaśniewski uważa, że konwencja stambulska jest „instrumentem kontr skutecznym, który będzie prowadził do eskalacji przemocy”.

Zdaniem adwokata Jerzego Kwaśniewskiego zawarte w konwencji regulacje przeciwdziałające przemocy są już obecne w polskim porządku prawnym. Natomiast druga część konwencji stambulskiej narzuca dekonstrukcję tradycyjnego społeczeństwa.

Narzuca ideologię gender, nakazuje wykorzeniać role męskie i żeńskie, wprowadzać edukację seksualną na każdym poziomie kształcenia i ograniczyć tajemnice adwokacką w imię ideologii. Przeciwko temu ten protest tak naprawdę jest.

Gość Łukasza Jankowskiego podkreśla, że „Polska może być inicjatorem Konwencji Praw Rodziny”:

Zgodnie ze wszelkimi badaniami, w państwach gdzie wspierana jest rodzina, wskaźniki przemocy są o wiele niższe.

Prezes Ordo Iuris liczy na to, że PiS być może wypowie konwencje stambulską. W tym roku upływa okres, kiedy wygasają zastrzeżenia, które pozwalały Polsce nie wdrażać drugiej części tego porozumienia, dotyczącego ideologii gender.

Mam nadzieję, że chodziło o wyczekanie właśnie tej chwili, czyli trzyletniego okresu bez wyborów. Czasu kiedy można wypowiedzieć konwencję i po dwóch, trzech latach powiedzieć: patrzcie, nic złego się nie stało, a przemocy mamy mniej.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K / M.K.

Czy polskie uniwersytety podlegają ideologizacji? Sygnatariusze „Oświadczenia środowisk akademickich” uważają, że tak

Po słowach o „ideologii LGBT” władze uczelni i samorządów studenckich solidaryzowały się z „osobami LGBT+”. Odmienne stanowisko prezentują sygnatariusze „Oświadczenia środowisk akademickich”.

Nie możemy milczeć, gdy władze najstarszych polskich uczelni, z Uniwersytetem Jagiellońskim na czele oraz przedstawiciele licznych Wydziałów i Samorządów Studenckich forsują jako obowiązujące, idee i postulaty spod znaku LGBT. Cywilizacja łacińska, do której przynależymy my i nasze Uniwersytety, nie wykształciła innej niż katolicka etyki.

Takie słowa zawarła w swoim oświadczenia grupa 16 organizacji związanych ze środowiskiem akademickim (korporacji akademickich, kół naukowych i innych). Odnoszą się one do deklaracji, takich jak ta Zarządu Samorządu Doktorantów Uniwersytetu Warszawskiego, który na swoim profilu na portalu Facebook napisał:

Osoby LGBTQ+ były, są i będą częścią naszej społeczności akademickiej. Nie zgadzamy się na ich atakowanie, co więcej uważamy, że rolą środowiska naukowego jest nie tylko wyrażenie sprzeciwu wobec takich czynów, ale również wspieranie osób LGBTQ+.

Autorzy tekstu podpisanego przez m.in. dwa koła naukowe Ordo Iuris i  Akademicki Klub Tradycji Katolickiej PAX zauważają, że

 Jako studenci i pracownicy akademiccy mamy obowiązek zdobywać i przekazywać wiedzę, zachowując przy tym wierność Prawdzie i prawu naturalnemu. W przeciwnym razie nasze działania będą ułudą, budowaniem konstruktów oderwanych od racjonalnych ontologicznych podstaw.

Tymczasem w swoim oświadczeniu rektor UW Marcin Pałys przypomniał o prowadzonej na uczelni kampanii „Równoważni” przeciwko dyskryminacji przez wzgląd na „płeć, wiek, religię, etniczność, niepełnosprawność czy orientację seksualną”. Odnosząc się do tej ostatniej autorzy „Oświadczenia środowisk akademickich” wystosowanego przez Polską Korporację Akademicką Akropolia Cracoviensis stwierdzają, że „nie wolno czynić z grzechu i słabości ludzkiej powodów do dumy i dokonywać ich afirmacji”:

Naszych bliźnich mamy obowiązek kochać, jednak grzech i obiektywne nieuporządkowanie moralne należy piętnować i w żadnym wypadku nie można pozwolić, aby wysoce deprawujące i sprzeczne z etyką naszej cywilizacji idee były narzucane w murach naszych Uniwersytetów.

Korporanci powołują się na tradycję wybitnych polskich uczonych: „Pawła Włodkowica, św. Jana Kantego, Mikołaja Kopernika, św. Józefa Sebastiana Pelczara”.

A.P.

Całe „Oświadczenie środowisk akademickich” możesz przeczytać tutaj.

Nowa unijna komisarz ds. równości otwarcie popiera promowanie aborcji oraz zmiany płci na życzenie [VIDEO]

Komisarz Helena Dali chce ingerować w programy szkolne w poszczególnych krajach, niektóre z nich mają objąć nawet 4-letnie dzieci. Nadchodzi promocja gender oraz edukacji seksualnej wg standardów WHO.


Karolina Pawłowska z Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris mówi o nowej unijnej komisarz ds. równości. Została nią Helena Dali:

Zapisała się w świecie politycznym bardzo śmiałymi działaniami promowania ruchu LGBT na Malcie. Największym „osiągnięciem” jest legalizacja i instytucjonalizacja związków partnerskich tej samej płci. Sprawiła ona, że na Malcie możliwa jest zmiana płci tylko poprzez urzędowe stwierdzenie […] bez medycznej korekty płci.

Ten sposób urzędowej zmiany płci jest jednym z najbardziej progresywnych praw dotyczących tej tematyki w Europie. W ostatnim czasie Malta została okrzyknięta przez lobby LGBT jednym z krajów najbardziej przyjaznych homoseksualistom:

Bez wątpienia, te „zasługi” przesądziły o tym, że Pani Helena Dali została wybrana na urząd komisarza ds. równości.

W przesłuchaniu, które miało miejsce w Parlamencie Europejskim przed przyjęciem przez nią tego urzędu, wprost powiedziała, że prywatnie jest zwolenniczką aborcji:

że będzie działać na rzecz przyjęcia dyrektywy antydyskryminacyjnej, przyjęcia konwencji stambulskiej przez całą Unię Europejską, a także, że jest zwolenniczką tzw. praw reprodukcyjnych i seksualnych oznaczających de facto promocję aborcji oraz edukacji seksualnej, czy wdrażania innych działań na rzecz społeczności LGBT.

Nowa komisarz ogłosiła, że będzie ingerowała w programy szkolne w poszczególnych krajach, tak aby promować w nich ideologię gender oraz „edukację seksualną według standardów WHO”:

Niektóre programy dotyczą nawet dzieci w wieku 4 lat […] Te programy praktycznie nie informują o tym, że można stosować wstrzemięźliwość seksualną, ale uczą dzieci o przyjemności płynącej z seksu, a nie o zagrożeniach, szczególnie dla tak małych dzieci i młodzieży tak bardzo narażonej dzisiaj na różne ryzyka.

K.T. / A.M.K.