Bittel: Prawdziwych uchodźców jest niewiele. Większość migrantów szuka miejsca, gdzie polepszy sobie byt

Jarosław Bittel mówi o sytuacji na greckich wyspach Lesbos i Samos, gdzie znajdują się ogromne obozy imigrantów. „W obozach pałętają się pluskwy, karaluchy, szczury i węże” – mówi.

 

 

Sytuacja na wyspie Lesbos wygląda zupełnie inaczej, gdyż jest to o wiele większa powierzchnia. Hotspoty, które się tam znajdują, przyjmują migrantów, którzy docierają na wyspy. Są oni rejestrowani, otrzymują dokumenty i czekają na możliwość przemieszczenia się do właściwych obozów. Sama procedura rejestracji trwa na tyle długo, że migranci mogą przebywać tam nawet rok – mówi gość „Poranka WNET”.

Ci, którzy docierają na wyspy, dopływają pontonami. Docierają bez żadnych dokumentów. Jest to działanie świadome. W hotspotach migranci otrzymują możliwość przemieszczania się do obozów w ramach Grecji i tam czekają na kolejne procedury. Wszyscy szykują się na spędzenie w tym kraju kilku lat.

Obecnie w ramach porozumień rządu polskiego z rządem greckim, w związku z kryzysem na granicy lądowej, ma dojechać na miejsce ok. 100 funkcjonariuszy.

Warunki są tragiczne. Jeśli ktoś jest przeciwnikiem migracji, to powinien pojechać do takich obozów i zobaczyć, w jakich warunkach żyją ludzie i dzieci. Na wyspie Samos, w obozie mieszka 2 tys. osób. Wokół obozu koczuje jeszcze ok. 5 tys. osób w bardzo prymitywnych warunkach. W obozach pałętają się pluskwy, karaluchy, szczury i węże. Prawdziwych uchodźców jest niewiele. Większość migrantów szuka miejsca, gdzie polepszy sobie byt – opowiada.

M.N.

Makowski: Według raportu ADL, aż 48% Polaków ma wykazywać uprzedzenia wobec żydów. Badanie sponsorował Volkswagen

– Wyszło na to, że jakieś 2 miliardy ludzi ma przekonania natury antysemickiej. W Polsce prawie połowa i można wynieść wrażenie, że co druga osoba spotkana na ulicy to antysemita – dodaje Makowski.


Marcin Makowski, dziennikarz tygodnika „Do Rzeczy”, odnosi się do słów byłego izraelskiego dyplomaty Gideona Meira, który powiedział, iż „Niemcy nie zbudowaliby obozów koncentracyjnych w Polsce bez współpracy z polskim narodem”:

Niemcy w ówczesnej okupowanej europie mieli taką władzę, że w pewnym momencie mogli zrobić właściwie to, co im się podobało […] ze względu na taki klasyczny dla III Rzeszy pragmatyzm i paradoksalnie nie ze względu na jakiś zwierzęcy antysemityzm w społeczeństwie polskim i ułatwianie w budowaniu obozów, tylko ze względu na to, że logistycznie było to wielkie przedsięwzięcie […] Była to metoda industrialna. Dlatego też nie można powiedzieć, że Polacy brali udział w holocauście, ponieważ jest on jedynym na świecie pomysłem, aby w sposób przemysłowy zlikwidować cały naród. Nikt poza niemcami w historii świata nie wpadł na taki pomysł.

Jak zauważa, zdarzały się także jednostkowe przypadki, w których Polacy w ograniczonym zakresie pomagali Niemcom, ale były one na tyle marginalne, iż powiedzenie, że to mieszkańcy Polski umożliwili Niemcom holocaust, jest ogromnym nadużyciem:

Polacy co najwyżej mogli brać i brali haniebnie dla naszego narodu jednostkowo w mordach na Żydach, ale nigdy nie byli współuczestnikami holocaustu. […] Takie słowa powinny się spotykać za każdym razem z ostrą kontrą, bo prawda w tym przypadku jest po naszej stronie.

Marcin Makowski skomentował także niedawno opublikowany przez Ligę Przeciw Zniesławieniom (ADL) raport, wg którego aż 48% badanych Polaków ma wykazywać uprzedzenia wobec Żydów. Gość „Poranka WNET” zauważa, że badanie początkowo finansowała firma, która w udokumentowany sposób miała bliskie związki z III Rzeszą:

Ten raport to jest kuriozum, jakich mało. Najpierw finansowanie po części ze strony grupy Volkswagen to jakaś ironia losu […].

Dziennikarz zauważa, że badania nie można nazwać obiektywnym ze względu na wadliwą metodologię, w tym tendencyjność pytań:

Sama metodologia, to patrząc na jakiś obiektywizm, nawet obok niego nie stała. To były wywiady telefoniczne, kilkanaście pytań było sformułowanych w taki sposób, że często zgadzając się z nimi, nie można tego w żaden sposób nazwać antysemityzmem […] Na przykład – czy jesteś przekonany o tym, że Żydzi mają zbyt duży wpływ na politykę amerykańską – tutaj odpowiedź tak oznaczała antysemityzm. Tego typu pytania składały się na całą ankietę.

Badania przeprowadzano telefonicznie w 100 państwach. Według twórców ankiety, przy jej użyciu przebadano 4 miliardy osób, czyli praktycznie wszystkich dorosłych ludzi na świecie:

Wyszło na to, że jakieś 2 miliardy ludzi ma przekonania natury antysemickiej. W Polsce prawie połowa i można wynieść takie wrażenie, że co druga osoba spotkana na ulicy to antysemita. […] Trzeba rozprawiać się z takimi rzeczami od strony faktograficznej i wskazywać na te przekłamania, bo inaczej przegramy z kretesem narrację historyczną.

A.M.K.