Walka Niezależnego Zrzeszenia Studentów o przyszłość i godność nauki. Uwagi na marginesie wystawy z okazji 40-lecia NZS

Strajkujący 40 lat temu studenci to dzisiejsi 60-latkowie – czyli osoby w wieku decydenckim w domenie akademickiej. Dobrze by było poznać ich późniejsze dokonania i obecne działania.

Józef Wieczorek

Na okoliczność 40-lecia Niezależnego Zrzeszenia Studentów, antykomunistycznej organizacji o zasięgu ogólnopolskim, zorganizowano wystawę w holu dworca PKP w Krakowie. Warto ją obejrzeć i zastanowić się nad historią tego ruchu i dniem dzisiejszym.

Zainteresowała mnie szczególnie informacja – uzasadnienie strajku NZS w listopadzie 1981 roku w Białymstoku.

Studenci demonstrowali w pobliżu ówczesnej siedziby Komitetu Wojewódzkiego PZPR, na placu noszącym obecnie nazwę NZS, domagając się m.in. uwolnienia więźniów politycznych. Podnosili również, że jest to strajk o przyszłość polskiej nauki i kultury, uzasadniając, że rdzeniem polskiej pracy jest polska nauka i walczą o to, aby uniwersytet był uniwersytetem, a nauka nauką.

W czasach PRL naukę w niemałym stopniu zastępowała ideologia, a uniwersytety pozostawały pod nadzorem przewodniej siły narodu, aby posłuszne ideologii komunistycznej kadry akademickie formowały kolejne, posłuszne kadry budowniczych najlepszego z ustrojów.

Wówczas w Białymstoku nie było nawet lokalnego uniwersytetu, a jedynie filia Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie na wykłady zsyłano niezbyt spolegliwych akademików uczelni-matki. Tym bardziej stan umysłów tamtejszych studentów budzi po latach uznanie, a i Białystok doczekał się samodzielnego uniwersytetu, zwanego bardziej opisowo Uniwersytetem w Białymstoku (UwB), aby jego skrót nie budził niepożądanych skojarzeń. Odkomunizowany pomnik, pod którym odbywał się strajk, po latach został zaopatrzony – nie bez walki – w napis „Bóg, Honor, Ojczyzna” nawiązujący jasno do deklaracji studenckich i robotniczych.

Strajkujący studenci uznali, że ciąży na nich odpowiedzialność za godność polskiej nauki, tak jak robotnicy w tamtym czasie wzięli na siebie odpowiedzialność za godność polskiej pracy.

(…) Wystawa nosi nazwę „NZS – pokolenia przemian 1980–2020”. Widać, że pokolenie NZS tak się przemieniło, że już nie protestuje! Skoro nie ma nic przeciwko temu, aby w historiach ich uczelni nie było omówienia czasów komunizmu, PZPR, stanu wojennego – to jego walka po latach staje się niezrozumiała.

Piękne deklaracje studenckie z tamtych gorących dni, po latach skłaniają do gorzkich refleksji. Walka o przyszłość i godność nauki w Polsce się nie powiodła. Strajkujący wówczas studenci to dzisiejsi 60-latkowie – czyli osoby w wieku decydenckim w domenie. Dobrze by było poznać ich późniejsze dokonania i obecne działania, bo godność w tej domenie jakby zanikła, a przyszłości też nie widać.

Uniwersytet miał być uniwersytetem, a nauka nauką – a jak się stało? Uniwersytetami zostały wcześniejsze szkoły nie za bardzo wyższe, a nawet te nazywane Wyższymi Szkołami Podstawowymi.

Nauka jak była zastępowana ideologią, tak i pozostała, tyle że ideologia czerwona została wymieniona na tęczową, a nauki na uniwersytetach zostało tyle, co kot napłakał.

Cały artykuł Józefa Wieczorka pt. „Walka NZS o przyszłość i godność nauki po 40 latach” znajduje się na s. 10 wrześniowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 75/2020.

 


  • Od lipca 2020 r. cena wydania papierowego „Kuriera WNET” wynosi 9 zł.
  • Ten numer „Kuriera WNET” można nabyć również w wersji elektronicznej (wydanie ogólnopolskie, śląskie i wielkopolskie wspólnie) w cenie 7,9 zł pod adresem: e-kiosk.pl, egazety.pl lub nexto.pl.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Artykuł Józefa Wieczorka pt. „Walka NZS o przyszłość i godność nauki po 40 latach” na s. 10 wrześniowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 75/2020

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Prezes Stowarzyszenia Odra-Niemen: Młodzież lubi gdy traktuje się ją poważnie. Wolontariat to ciężka, fizyczna praca

Ilona Gosiewska o działalności stowarzyszenia Odra-Niemen, lwowskich korzeniach Wrocławia, działalności antykomunistycznej i współpracy z młodzieżą.

Ilona Gosiewska wspomina początki stowarzyszenia Odra-Niemen. Wskazuje, że Wrocław został zbudowany na lwowskich profesorach i tramwajarzach, którzy nadali obecny charakter poniemieckiemu miastu.

Charakter lwowski był przez wiele lat odczuwalny w naszym mieście.

Popularne były we Wrocławiu towarzystwa kresowe. Obecnie do miasta ściąga wielu nowych ludzi z całego kraju. Ślad kresowy, jak mówi, wciąż w ludziach pozostał.

Dopiero powódź w 1997 r. nas tak mocno z tym miastem scaliła.

Prezes Stowarzyszenia Odra-Niemen wskazuje, że Wrocław jest miastem bardzo otwartym, co wiąże się z jego genezą jako miasta, do którego ludzie przyjechali z wielu miejsc. Opowiada o współpracy z młodzieżą. Wskazuje, że

Młodzież lubi jak się od niej wymaga- gdy traktuje się ją poważnie.

Stowarzyszenie obdarowuje paczkami pamięci wielu Polaków zza wschodnią granicą. Realizuje projekty krajowe i międzynarodowe. Z liczną grupą wolontariuszy z całego kraju odnawia miejsca pamięci w Polsce i za granicą.

Jest to ciężka, fizyczna praca, może mało spektakularna na zewnątrz.

Odra-Niemen przypomina historię Wrocławian w kontekście przesiedleń po II wojnie światowej. Gosiewska mówi także o swej działalności antykomunistycznej w czasach PRL.  Współpracowała wówczas w ramach  Niezależnego Zrzeszenia Studentów z Grzegorzem Schetyną i Jackiem Protasiewiczem.

Byliśmy wówczas grupą ludzi ideowych, nastawionych antykomunistycznie.

Wskazuje, że środowisko NZS-u było bardzo zróżnicowane w całej Polsce

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Rozwój nauki następuje przez rzeczową analizę, a nie przyjmowanie woli krzykliwych ideologów, choćby stanowili większość

Obserwujemy powrót krępowania naukowej debaty, cenzurowania wypowiedzi naukowców i karania ich za stwierdzenia niezgodne z coraz bardziej dominującą ideologią, współczesną odmianą marksizmu.

List byłych członków Niezależnego Zrzeszenia Studentów do Jarosława Gowina

Szanowny Panie Premierze,

zwracamy się do Pana zarówno jako do ministra odpowiedzialnego za polskie szkolnictwo wyższe, jak i do byłego członka Niezależnego Zrzeszenia Studentów, organizacji, której celem było uwolnienie uniwersytetów ze spętania panującą wówczas ideologią marksistowską i zapewnienie wolności badań naukowych i głoszenia poglądów. Wielkim rozczarowaniem i troską napawa nas fakt, że czterdzieści lat po powstaniu Niezależnego Zrzeszenia Studentów i trzydzieści lat po, wydawałoby się, osiągnięciu jego celów, obserwujemy powrót krępowania naukowej debaty, cenzurowania wypowiedzi naukowców i karania ich za stwierdzenia niezgodne z coraz bardziej dominującą ideologią, współczesną odmianą marksizmu.

Do zwrócenia się do Pana skłoniło nas wszczęcie postępowania dyscyplinarnego przez rzecznika dyscyplinarnego Uniwersytetu Śląskiego wobec pani prof. Ewy Budzyńskiej za to, że w czasie wykładu prezentowała wyniki swoich badań niezgodne z ideologią LBGT. Niestety nie jest to przypadek odosobniony. Wcześniej mieliśmy decyzję o wyrzuceniu z pracy pracownika Śląskiego Uniwersytetu Medycznego za niepoprawny politycznie wykład o homoseksualizmie. Jeśli dodamy do tego serię odmów zgody na zorganizowanie na terenie szkół wyższych spotkań, wykładów i konferencji o tematyce nieodpowiadającej panującym trendom, widzimy, że działania te przyjmują formę instytucjonalnej opresji wobec myślących inaczej.

Szczególne przerażenie budzi w nas wszczęcie postępowania przeciw prof. Budzyńskiej na podstawie donosu studentów, co musi budzić skojarzenia z ciemnymi latami stalinizmu, gdy otumanieni panującą ideologią studenci prowadzili nagonki na swych wykładowców i doprowadzali do rugowania z uniwersytetów tak wybitnych uczonych, jak chociażby profesor Władysław Tatarkiewicz.

Panie Premierze,

z dużą nadzieją przyjęliśmy Pańską zapowiedź działań w obronie wolności akademickich. W dążeniu do zdecydowanego i jednoznacznego usunięcia możliwości kneblowania naukowców może Pan liczyć na naszą pomoc i pełne poparcie. Jest to ostatni moment, by ratować wolność nauki, a tym samym istnienie uniwersytetów, których zasadą jest dochodzenie do prawdy drogą swobodnej wymiany poglądów, opinii i argumentów. Rozwój nauki możliwy jest jedynie poprzez rzeczową analizę badań i argumentów, a nie przyjmowanie woli krzykliwych ideologów, choćby stanowili większość. Jeśli nie obronimy swobody naukowej dysputy, nie obronimy istnienia nauki w Polsce.

Katowice, 22 stycznia 2020 r.

Sławomir Czyż, prezes Stowarzyszenia Pokolenia NZS
Zbigniew Kopczyński, prezes Stowarzyszenia NZS 1980
Przemysław Miśkiewicz, honorowy przewodniczący Stowarzyszenia Pokolenie

List byłych członków NZS do premiera Jarosława Gowina znajduje się na s. 8 „Kuriera WNET” nr 68/2020, gumroad.com.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach.

Wersja elektroniczna aktualnego numeru „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem gumroad.com. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Następny numer naszej Gazety Niecodziennej znajdzie się w sprzedaży 12 marca 2020 roku!

List byłych członków NZS do premiera Jarosława Gowina na s. 1 „Kuriera WNET”, nr 68/2020, gumroad.com

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Voigt: Swoimi obawami na temat Rafinerii Gdańskiej podzieliłem się z Konstantym Miodowiczem. Wylądowałem w areszcie

Jak zaczęła się jego 19-letnia „przygoda” z sądami? Czemu po latach pracy dla Skarbu Państwa trafił do jednej celi z bandytami? Co z tym wspólnego mają Jan Kulczyk i Lukoil? Odpowiada Andrzej Voigt.

Andrzej Voigt mówi o swoich przygodach z sądami, które trwają od 2001 r.  Dziesięć lat wcześniej rozpoczął pracę w administracji rządowej, kiedy premierem był Jan Olszewski. Przez pięć lat zajmował się „bardzo trudnymi przypadkami prywatyzacji i restrukturyzacji upadających przedsiębiorstw państwowych”. Stwierdził jednak, że nie chce spędzić całego życia w polityce.

Wziąłem sprawy w swoje ręce […]  Pracowałem w banku […] założyłem firmę.

Gość „Poranka WNET” zajmował się przygotowywaniem wniosków kredytowych. Jako grupa bankowa wspierał rafinerię gdańską, której sytuacja była wtedy tragiczna. Baryłka ropy kosztowała bowiem wtedy tylko 12-14 dol., podczas gdy dzisiaj jest to ok. 60 dol. Przeznaczyli 500 mln $ na podwojenie  jej mocy produkcyjnej. W wyniku tego został członkiem zarządu Rafinerii Gdańskiej:

Byłem wspólnym kandydatem Nafty Polskiej i grupy banku.

Wykorzystał to, żeby sprawdzić skąd rafineria bierze ropę naftową. Powołana została komisja, która miała to ustalić. Jak mówi:

Byłem zszokowany jako szef tej komisji, że spółka JNS, mająca kapitał zakładowy chyba 500 tys. zł, kontroluje 90 % dostaw ropy naftowej.

Czterostronicowy kontrakt dotyczył dostaw wartych setki miliardy dolarów. Nasz gość podkreśla, że rafineria była zupełnie niezabezpieczona na przerwanie dostaw. Przypomina, że Ciech w niewyjaśnionych okolicznościach przestał być dostawcą ropy do rafinerii. Zauważa, że nie powołano go na drugą kadencję, sugerując mu „żeby nie zajmował się tak poważnie restrukturyzacją”. W reakcji powołał złożone z 17 firm konsorcjum paliwowe. Ich doradcą finansowym był bank Pekao SA. Chcieli uczestniczyć w prywatyzacji Rafinerii, jednak nagle ogłoszono, że nie dojdzie ona do skutku.

Swoimi obawami podzieliłem się z Konstantym Miodowiczem, posłem i szefem podkomisji do służb specjalnych. […] Pod drugim spotkaniu, siedem dni później wylądowałem w areszcie.

Voigt mówi następnie, dlaczego wylądował w areszcie, mimo że przez lata działał na rzecz ochrony interesów Skarbu Państwa. Podkreśla jaki było dla niego szokiem to, że trafił do aresztu, gdzie siedział w jednej celi z członkami gangu mokotowskiego, który ludźmi, którzy „rabowali  i mordowali ludzi”.

Kilka dni później odbyła się narada w Kancelarii Prezydenta, pana Kulczyka. Jego otoczenie zastanawiało się jak sprywatyzować sektor naftowy.

Jak się później dowiedział mowa była na nich także o rosyjskiej firmie Lukoil.

Kolejne sądy nie podejmowały się rozpoczęcia procesu. […] Proces rozpoczynał się, potem sędzia zachorował, przewodniczący gdzieś poszedł.

W drugiej części rozmowy Andrzej Voigt opowiada o swoich dalszych losach, kiedy już wyszedł z aresztu. Spędził w nim półtorej roku zanim w ogóle otrzymał akt oskarżenia. Wówczas zaczęła się jego długotrwała batalia z sądami. Mówi, że praktyki wobec niego stosowane opisują „książki szkoleniowe dla służb z czasów carskich, o tym jak zwalczać opozycję”. Musiał on ponosić koszty jeżdżenia na kolejne rozprawy, które nie były w miejscu jego zamieszkania, ryzykując odroczenie sprawy jeśli się spóźni choć pięć minut. Stwierdza, że były to „straszne szykany”.

Skaza oskarżonego wykluczała mnie z życia publicznego. W 2009 r. złożyłem wniosek do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu o złamanie prawa do wyroku sądu w rozsądnym czasie, rząd polski wypłacił mi drobne odszkodowanie tytułem zwrotu kosztów.

Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego dodaje, że trzy lata zajęło mu wyjście na zero pod względem majątkowym. Jest przekonany, że jego sprawa nie miała nic wspólnego z jakąkolwiek transakcją. Zaznacza, że:

Gdybym nie był osobą znaną, to pewnie by mnie zabili.

Wspomina, że jak raz w czasie pobytu w areszcie wyszedł na spacer to zaatakowało go „siedmiu bandytów” przed którymi musiał się bronić w czasie, gdy „strażnik stał na drzwiami”.

W ‘89 roku chciałem innej Polski.

Były działacz NZS z Gdańska dzieli się swym uczuciem bezsilności jakie czuł jako przedsiębiorca wobec systemu, który określa jako „z gruntu niesprawiedliwy i nepotyczny”. Kiedy razem ze wspólnikiem i z inwestorami z Włoch zbudował stosującą najnowsze technologie fabrykę zajmującą się produkcją biokomponentów. Jednak wkrótce po jej postawieniu:

Raptem pojawia się w sądzie szybko ktoś, kto wykazuje się długiem 200 tys. zł. […] Na I posiedzeniu sądu w Poznaniu sędzia podejmuje decyzję bez przesłuchania jakiegokolwiek świadka o upadłości likwidacyjnej.

Skutkiem tego „od trzech lat supernowoczesna fabryka stoi” w której harcują myszy. Włosi, którzy zainwestowali w nią 25 mln nie chcą nawet słyszeć o Polsce, twierdząc, że „takich rzeczy nie ma nawet we Włoszech”.  Jak dodaje przedsiębiorca, sędziom , który wówczas wydał wyrok w jego sprawie:

To jest ten sam sędzia, który do tej pory jest przewodniczącym sądu ds. upadłościowych restrukturyzacyjnych w Poznaniu, dziennikarze z telewizji polskiej.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T/A.P.

 

Prezydent Andrzej Duda: Niezależne Zrzeszenie Studentów i ruch studencki są bardzo bliskie memu sercu

Prezydent odznaczył w poniedziałek 46 zasłużonych działaczy NZS Orderami Odrodzenia Polski oraz Krzyżami Zasługi. „Dla mnie jesteście państwo pokoleniem jakby moich starszych braci”- mówił Duda.

NSZ i ruch studencki są bardzo bliskie memu sercu – powiedział prezydent Andrzej Duda podczas poniedziałkowej uroczystości wręczenia odznaczeń 46 zasłużonym działaczom Niezależnego Zrzeszenia Studentów (NZS). Nawiązywał do zamordowania w 1977 r. studenta UJ Stanisława Pyjasa.

– Patrzę na państwa ze wzruszeniem, bo akurat NZS i ruch studencki to coś, co jest osobiście mojemu sercu bardzo bliskie – powiedział Duda. Dodał, że należy do pokolenia młodszych braci, bratanków i siostrzeńców działaczy NZS. – A więc dla mnie jesteście państwo pokoleniem jakby moich starszych braci, a zarazem dosłownie młodszego rodzeństwa moich rodziców, ale ta bliska więź bierze się nie tylko z tego, że kiedy wychowywałem się w Krakowie w latach 70. i 80. na początku, to wtedy rzeczywiście siostry mojego taty studiowały na krakowskich uczelniach, a więc ja w tym środowisku studenckim jakoś tam przez nie byłem.

– One przychodziły do nas, myśmy chodzili do nich, do akademików, ale przede wszystkim dlatego, że ja w tamtym czasie mieszkałem z rodzicami na miasteczku studenckim w Krakowie, w hotelu asystenckim na ul. Tokarskiego – wspominał dalej prezydent.

Duda nawiązał też do zamordowania w 1977 roku studenta Uniwersytetu Jagiellońskiego Stanisława Pyjasa – Pamiętam, że byłem z mamą razem i do mamy podeszli studenci, jej studenci i powiedzieli jej, ze Staszek Pyjas został zamordowany, że milicja zabiła studenta i że w związku z tym nie będzie juwenaliów, że to, co już się zaczyna, zostaje przerwane. Pamiętam to jak dziś, pamiętam jak mama mi tłumaczyła całą tą sytuację, bo ja tego nie rozumiałem, miałem wtedy pięć lat, a przecież to był właśnie początek NSZ – wyznał.

PAP-lk