Marek Suski: stan wymiaru sprawiedliwości w Polsce jest fatalny

W najnowszym „Poranku WNET” gości poseł PiS, Marek Suski, mówi m.in. o raporcie NIK ws. wyborów korespondencyjnych, a także o stanie wymiaru sprawiedliwości w Polsce.

[related id=144863 side=right] W piątkowym „Poranku WNET” Marek Suski komentuje najnowszy raport NIK. Polityk dziwi się, że według ustaleń raportu NIK wybory korespondencyjne były złamaniem prawa. Sytuacja bowiem pandemiczna była na tyle nieoczekiwana, że trzeba było zastosować niecodzienne mechanizmy wyborcze:

Raport trochę mnie zaskoczył, bo jednoznaczność ocen i zapomnienie sytuacji, jaka trwa nadal – bo przecież pandemia trwa nadal – nieco mnie zaskoczyło.

Rozmówca Łukasza Jankowskiego dzieli się swoją opinią na temat ostatnich działań Najwyższej Izby Kontroli:

Spodziewałem się jeszcze, że NIK skieruje zawiadomienie do prokuratury na Sejm. Bo przecież myśmy przyjęli taką ustawę, na podstawie której wybory kopertowe mogły się odbyć – zaznacza Marek Suski.

Jak podkreśla poseł PiS, wybory korespondencyjne miały chronić polskich obywateli w obliczu trudnej sytuacji związanej z pandemią Covid-19, a jednocześnie zapewnić im proces wyborczy w konstytucyjnym terminie:

Rząd starał się ratować jak największą ilość obywateli żeby wybory w konstytucyjnym terminie mogły się odbyć i były jak najbezpieczniejsze – podkreśla poseł PiS.

Równocześnie gość Radia WNET komentuje postawę szefa NIK. Jak wskazuje Marek Suski, szef NIK w swojej ocenie nie wziął pod uwagę trudnej pandemicznej sytuacji, która miała miejsce w ubiegłym roku:

Jakieś względy – tylko nie wiem jakie – spowodowały, że prezes NIK zapomniał o pandemii.

Ponadto nasz gość komentuje zapowiadany Nowy Ład Prawa i Sprawiedliwości:

Głównym punktem Nowego Ładu będzie odbudowa Polski po Covidzie i unowocześnienie państwa. Postawienie na rodzinę, na nowoczesne technologie i na skok cywilizacyjny, czyli odbudowę polskiej gospodarki.

Co więcej, Marek Suski analizuje również stan polskiego wymiaru sprawiedliwości. Jak wskazuje polityk PiS – niezbędna jest jego reforma:

Reforma jest konieczna. Stan wymiaru sprawiedliwości w Polsce jest fatalny – komentuje Marek Suski.

[related id=135882 side=right]Zachęcamy do wysłuchania całej rozmowy!

N.N.

Marcin Makowski: Marian Banaś gra w grę, którą trudno określić jednoznacznie

Marcin Makowski o raporcie NIK ws. wyborów prezydenckich, które się nie odbyły 10 maja, zarzutach wobec Mariana Banasia i naciskach, jakim może podlegać.

Marcin Makowski zauważa, że prezes Najwyższej Izby Kontroli zwleka ze złożeniem wniosku do prokuratury z podejrzeniem o popełnienie przestępstwa przez kluczowe osoby w państwie. Może chodzić o rodzaj szachowania. Jak wskazuje dziennikarz portalu „Wirtualna Polska”, Marian Banaś stwierdził na konferencji, że jego syn był szantażowany.

Można mieć wątpliwości, kto kogo kontroluje.

Przypomina zarzuty wobec prezesa NIK. Nie wiadomo, gdzie się kończy jego osobisty interes, a gdzie dobro instytucji, którą reprezentuje. Makowski wskazuje, że

Konferencja oczekiwana była przez Nowogrodzką jako poważniejsza chyba niż w rzeczywistości się okazało.

Skupiła się ona bowiem na Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych i Poczcie Polskiej, a nie na premierze i ministrze Dworczyku. Gość Popołudnia WNET przypomina atmosferę zeszłorocznej wiosny:

Wszyscy mieli świadomość, że działają na granicy prawa, ale z drugiej strony, że działają na rynkach wyjątkowych bezprecedensowym, że grozi nam kryzys konstytucyjny, jeżeli się tych wyborów nie zorganizują.

Przyznaje, że wybory, które się nie odbyły, a na które wydano 70 mln zł, organizowane były z jawnym lekceważeniem zasad państwa prawa.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Konferencja szefa NIK dotycząca wyborów kopertowych. Banaś: proces ich organizacji był pozbawiony podstaw prawnych

Najwyższa Izba Kontroli negatywnie oceniła przygotowanie wyborów prezydenckich w trybie korespondencyjnym, które miały się odbyć 10 maja ubiegłego roku – przekazał szef Izby Marian Banaś.

Marian Banaś, prezes Najwyższej Izby Kontroli, przedstawił w czwartek na konferencji wyniki kontroli NIK dotyczącej przygotowań do zeszłorocznych tzw. wyborów kopertowych, które się nie odbyły.

Od momentu podpisania decyzji o wyborach przez premiera do 9 maja jedyną uprawnioną jednostką do organizowania wyborów była PKW – wskazywał Banaś.

Na początku konferencji w NIK zaprezentowano materiał wideo, przedstawiający „sekwencję wydarzeń” związanych z organizacją wyborów, które miał się odbyć w maju 2020 roku

Organizowanie i przygotowywanie wyborów na podstawie decyzji administracyjnej nie powinno mieć miejsca i było pozbawione podstaw prawnych

Brak podstaw prawnych

 

Głos   podczas konferencji zabrał także koordynujący tę kontrolę Bogdan Skwarka, dyrektor departamentu administracji publicznej NIK. Jak ocenił premier nie był uprawniony do wydawania decyzji administracyjnej zawierającej polecenie dla Poczty Polskiej i PWPW

Na podstawie artykułu 11 ustęp 2 tak zwanej ustawy covidowej Prezes Rady Ministrów mógł wydawać polecenia spółkom i innym podmiotom. Ale czy mógł wydać polecenie przygotowania wyborów Poczcie Polskiej i PWPW? Otóż nie, nie było podstaw prawnych do tego, by premier wydawał jakiekolwiek polecenia związane z realizacją wyborów tym dwóm podmiotom – podkreślił.

Rząd odpowiada

Na stronie Centrum Informacyjnego Rządu pojawiło się oświadczenie, w którym odpowiedziano na zarzuty ze strony NIK:

Wszystkie decyzje o rozpoczęciu technicznych przygotowań do głosowania korespondencyjnego w wyborach prezydenckich były zgodne z prawem – świadczy o tym wiele ekspertyz prawnych, którymi dysponuje KPRM. – czytamy w oświadczeniu CIR.

Podkreślono, że rząd działał zgodnie z interesem obywateli oraz obowiązującym prawem.

Decyzje te miały umożliwić przeprowadzenie głosowania korespondencyjnego, zgodnie z obowiązującym wówczas Kodeksem wyborczym – zaznaczono.

 

Źródło: Media/ CIR/Twitter

A.N.
.

Zmiany w NIK. Marian Banaś wymienia Dyrektora Generalnego

W czwartek po uzyskaniu zgody marszałek Sejmu Elżbiety Witek, prezes Najwyższej Izby Kontroli odwołał ze stanowiska Andrzeja Stycznia, powołując na jego miejsce Janinę Bielak.

O zmianie na stanowisku Najwyższa Izba Kontroli poinformowała w mediach społecznościowych. Wniosek ws. odwołania Andrzeja Stycznia Marian Banaś złożył 21 lipca. Jak informuje Onet.pl, prezes NIK nie dogadywał się z Dyrektorem Generalnym już od pewnego czasu. Styczeń uznawany był za człowieka poprzedniego prezesa, Krzysztofa Kwiatkowskiego. W związku z tym Banaś zażądać miał od niego złożenia dymisji już kilka tygodni temu.

Tymczasem na rozpatrzenie przez marszałek Sejmu czeka wniosek o odwołanie wiceszefa NIK Tomasza Dziuby. Zdaniem kontrolerów NIK miał on wpływać na wyniki kontroli prowadzonej ws. działań Beaty Kempy jako ministra odpowiedzialnego za zagraniczną pomoc humanitarną.

Jak informowała wcześniej „Rzeczpospolita”, w Izbie trwają wielkie przetasowania kadrowe- 13 na 16 dyrektorów departamentów i biur centrali Najwyższej Izby Kontroli zostało wymienionych. Swoimi ludźmi, jak ocenia gazeta, Marian Banaś chce obsadzić także Kolegium NIK, które jest najistotniejszym gremium izby.

A.P.

Michał Wypij: P. Turczynowicz-Kieryłło powinna rozważyć wycofanie się z kampanii, by zadbać o dobre imię swojej rodziny

Michał Wypij o działaniach polityków wobec światowej pandemii SARS-CoV-2, odwołaniu Jacka Kurskiego, kampanii prezydenta Andrzeja Dudy i Marianie Banasiu.

Przyszła refleksja, że to zbyt ważny moment, żeby ulec pokusie walki politycznej.

Michał Wypij komentuje obrady sejmu ws. koronawirusa, który, jak ogłosiło dzisiaj oficjalnie WHO, ma wymiar pandemii. Stwierdza, że obecnie „nie ma powodów żeby przekładać termin wyborów”. Krytykuje marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego, który nie poddał się kwarantannie po swej wizycie we Włoszech.

Zespół, który przewodniczy telewizji publicznej jest zespołem zgranym.

Odnosi się do odwołania Jacka Kurskiego. Poseł Porozumienia chwali tego ostatniego za to, że był pierwszym prezesem TVP, który zwrócił większą uwagę na kanały lokalne i tematyczne oraz na kondycję pracowników. Nasz gość mówi też o pomyśle opłaty abonamentowej. Stwierdza, że powinna się odbyć poważna debata nad kształtem mediów publicznych w Polsce. Trzeba w tym rozliczyć się jeszcze z bagażem peerelowskim. Odnośnie kampanii wyborczej Andrzeja Dudy stwierdza, że „pani Turczynowicz-Kiryłło powinna rozważyć wycofanie się z kampanii, by zadbać o dobre imię swojej rodziny”. Komentuje sprawę Mariana Banasia, który nie chce poddać się do dymisji. Podkreśla, że to silny człowiek, który „jest przekonany o swojej niewinności”. Zaznacza, iż

Tak niezależnego prezesa NIK-u jeszcze nie było w historii.

Członek Rady Programowej TVP Olsztyn stwierdza, że „cały Olsztyn jest dumny z Joanny Jędrzejczyk”, która z tego miasta pochodzi.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Banaś: Taki atak na konstytucyjną niezależność NIK równie dobrze może dotknąć prezydenta, premiera, prezesa NBP

„W hotelu nocowało wielu polityków, ministrów” mówi w wywiadzie udzielonym DGP Marian Banaś. Tłumaczy czemu nie zrezygnuje, dlaczego stał się niewygodny i jak nabył krakowską kamienicę.

  • Szef Najwyższej Izby kontroli twierdzi, iż niektórzy liderzy polityczni zdali sobie sprawę, że będzie naprawdę niezależny.
  • Zauważa, że służby nie informowały go o kryminalnych powiązaniach Dawida O. i Janusza K.
  • Podkreśla, iż jeśli służby mogą bezkarnie przeszukać mieszkania objętego immunitetem prezesa NIK to może prezydenta czy premiera.

Marian Banaś deklaruje w wywiadzie udzielonym Dziennikowi Gazecie Prawnej:

Nie złożę rezygnacji. Nie przestraszą mnie przeszukania. Będę niezależnym kontrolerem działalności organów administracji rządowej, Narodowego Banku Polskiego, państwowych osób prawnych i innych państwowych jednostek organizacyjnych, w tym również TVP zasilonej ostatnio kwotą 2 mld w okolicznościach jakie wszyscy znamy.

Podkreśla potrzebę kontrolowania wydatków rządu, by ten nie szastał pieniędzmi podatników, ciężko przez nich wypracowanymi. Tłumaczy czemu nie poddał się do rezygnacji. Nie miał on bowiem pewności, że podejmowane wobec niego działania są „uczciwe i merytoryczne”.

[…] po moich pierwszych dniach pracy w NIK-u zdałem sobie sprawę, dlaczego dla niektórych środowisk muszę być jak najszybciej uznany za banitę.

[related id=86067 side=right]Prezes NIK opowiada a jakich okolicznościach nabył krakowską kamienicę, która stała się przedmiotem kontrowersji po opublikowaniu materiału Superwizjera. Wiąże się to z jego znajomością z weteranem AK Henrykiem Stachowskim. Jego przyjaciel pod koniec życia usynowił go i zapisał na niego kamienicę. Prowadzeniem w niej działalności zajął się syn Mariana Banasia prowadzący tam pensjonat. Za czasem postanowił porzucić branżę hotelarską i wynająć kamienicę. Zaznacza, że nie był informowany przez żadną ze służb o tym, że z Dawidem O. i Januszem K., którym wynajmował kamienicę, wiążą się jakiekolwiek zagrożenia.

Wynajmujący nie ma obowiązku kontrolowania jakiego rodzaju działalność jest prowadzona w wynajmowanej nieruchomości. Od lat pracuję w Warszawie i nie miałem możliwości sprawdzania czy działalność prowadzona w kamienicy nie jest sprzeczna z prawem. Dodatkowo nie otrzymywałem sygnałów, by tego rodzaju sytuacje miały miejsce. Nawet znana z czujności policja krakowska nawet raz nie zasygnalizowała mi lub członkowi mojej rodziny, że dzieje się coś nieprawidłowego. Gdyby takie informacje do mnie dotarły zareagowałbym natychmiast.

Banaś komentuje także przeszukania CBA prowadzone w jego mieszkaniach. [related id=98155 side=left]Zwraca uwagę, że funkcjonariusze „zabrali nawet faktury za paliwo i hotel” jego syna. Podkreśla, że Jakub Banaś nie zajmował się od siedmiu lat nieruchomością. Działania służb prezes NIK interpretuje jako atak na jego rodzinę, a także na instytucję jaką reprezentuje. W sprawie tej złożył zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez CBA wraz z wnioskiem o odsunięcie od śledztwa prokuratorów regionalnych z Białegostoku, w tym prokurator Elżbiety Pieniążek, która od 2005 r. pełniła funkcję naczelnika i zastępcy szefa Delegatury CBA w Białymstoku.

W mojej ocenie taki atak na konstytucyjną niezależność NIK równie dobrze może dotknąć prezydenta, premiera, prezesa NBP, prezesa SN czy TK. W praktyce oznacza to, iż prokuratura i CBA mogą w każdej chwili wejść do mieszkania, gabinetu każdego z wyżej mienionych urzędników i skonfiskować co będą chciały na podstawie postanowienia dowolnego prokuratora i to bez postawienia zarzutów i bez uchylenia immunitetu.

A.P.

Lisicki: Z zewnątrz ma się wrażenie jakby Prokuratura i CBA toczyły wojnę z NIK. To obnaża słabość naszego państwa

Co ma wspólnego hasło „nie dla idiotów” z „Gazetą Wyborczą”? Co pokazuje wejście CBA do NIK-u i jednoczesna kontrola Prokuratury przez NIK? Co sądzi o sztabie prezydenta Dudy? Mówi Paweł Lisicki.

Paweł Lisicki krytykuje opozycję za twierdzenie, wedle którego pieniądze przeznaczone na publiczną telewizję powinny zostać skierowane na onkologię. Nazywa taką retorykę obrzydliwą i moralnie podłą.

Ludzie zdają sobie doskonale z tego sprawę w „Gazecie Wyborczej”.

Przypomina, że była kiedyś taka kampania jak kampania „nie dla idiotów”. O GW stwierdza, że „jest pisana dokładnie z odwrotnym hasłem”. Podkreśla, że każdy europejski kraj przeznacza jakąś część pieniędzy z budżetu państwa na publiczne media.

Jest to klasyczne wykorzystywanie ludzi chorych na raka, ich cierpienie, po to, aby wywołać szantaż emocjonalny.

Określa osoby, które tak robią słowem „hieny”. Co więcej, redaktora naczelnego tygodnika „Do Rzeczy” „bierze na mdłości”, kiedy z jednej strony z ust wypowiadających te twierdzenie słychać wykorzystanie cierpiących na nowotwór, a z drugiej troskę o język debaty publicznej i chęć zakopywania topora wojennego.

Nasz gość odnosi się również do sprawy wejścia agentów Centralnego Biura Antykorupcyjnego do mieszkań szefa Najwyższej Izby Kontroli, by je przeszukać. Mówi, że „z zewnątrz ma się wrażenie jakby Prokuratura i CBA toczyły wojnę z NIK”.

To obnaża słabość naszego państwa […] Rzuca złe świadectwo na sposób rządzenia państwem. Tego nie powinno się robić.

Według Lisickiego sprawa wygląda tak, jakby CBA walczyło z NIK. Prezesem tego ostatniego nie powinien był zostać Marian Banaś skoro takie podejrzenia wyszły wobec niego tuż po jego zaprzysiężeniu.

Nie może być tak, że szefem NIK zostaje osoba wobec, której są takie wątpliwości. Służby nie dopełniły swoich podstawowych obowiązków.

Sądzi, że ta sprawa będzie rzutować na kandydaturę prezydenta Andrzeja Dudy, który Mariana Banasia zaprzysiągł na stanowisku. Wspomniane wyżej wydarzenia przyćmiły medialnie prezentację sztabu ubiegającej się o reelekcję głowy polskiego państwa. Na czele tego sztabu stoją: szefowa kampanii Jolanta Turczynowicz-Kieryłło, szefowa sztabu programowego Beata Szydło, szef sztabu organizacyjnego Joachim Brudziński i rzecznik prasowy Adam Bielan. Dziennikarz jest sceptyczny wobec takiej formy zorganizowania sztabu:

Ten czterogłowy układ to nie jest szczęśliwe rozwiązanie. Mogą się pojawić tarcia. […] W kampanii politycznej najważniejsze są szybkość i zdecydowane działania.

Nasz gość odnosi się do wypowiedzi Turczynowicz-Kieryłło, która stwierdziła, że „dowolność korzystania z wolności słowa może prowadzić do zagrożeń, nawet do zagrożeń interesów, które są ważne z perspektywy państwa”. Wypowiedź ta wydaje się dziwna Lisickiemu, który zauważa, że „PiS do tej pory dość mocno podkreślał, że walczy o wolność słowa”.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

CBA weszło do siedziby NIK. Przeszukało też mieszkania Mariana Banasia. Komentarz jego prawnika

Jak informuje Onet, w środę CBA wkroczyła do mieszkań Mariana Banasia i jego córki. W sprawie tej wypowiedział się prawnik Banasia. Funkcjonariusze Biura wkroczyli także do siedziby NIK.

Zważywszy na treść protokołu kontroli pana Mariana Banasia sporządzonego przez CBA – nie ma podstaw faktycznych i prawnych do przeszukania. Co więcej, mieszkanie prezesa NIK-u chroni immunitet. W takiej sytuacji czynności CBA i Prokuratury Regionalnej w Białymstoku są niedopuszczalne. Z całą pewnością złożymy zażalenie na te czynności.

Tak sprawę skomentował dla Radia WNET prawnik prezesa Najwyższej Izby Kontroli. Obiektem prowadzonego przez Centralne Biuro Antykorupcyjne przeszukania były mieszkania Marian Banasia w Warszawie i w Krakowie, gdzie przeszukano także mieszkanie jego córki. Wcześniej, jak podaje portal Onet.pl, zatrzymany został zatrzymany jego syn Jakub, by funkcjonariusze mogli przeszukać jego samochód i pokój hotelowy. Po zakończonych czynnościach mężczyzna został zwolniony.

Tymczasem, jak podaje Onet, powołując się na szefa Departamentu Porządku i Bezpieczeństwa Wewnętrznego NIK Marka Bieńkowskiego, kontrolę w Prokuraturze Krajowej rozpoczęła kierowana przez Banasia Najwyższa Izba Kontroli.

A.P.

Maleje liczba pracowników naukowych na polskich uczelniach. Naukowcy są przeciążeni dydaktyką, a będzie jeszcze gorzej

Mniej studentów, uczelni i pracowników naukowych, a ci ostatni są wciąż przeciążeni pracą. Problemem badaczy są warunki pracy, „folwarczno-pańszczyźniane stosunki”, brak współpracy i punktoza.

Model zarządzania zasobami ludzkimi, jaki obowiązuje na polskich uczelniach drastycznie odbiega od tego, który oferuje rynek. Ustawa Gowina nie tylko nie zlikwidowała feudalno-folwarcznych zależności, ale wręcz je ugruntowała – pozbawiła pracowników podmiotowości. Sprawiła, że są całkowicie zależni od rektora. Mamy wysoko wykwalifikowanych ludzi, którzy oczekiwaliby raczej partycypacyjnego modelu zarządzania, niż modelu opresyjnego stosowanego na polskich uczelniach publicznych. Taka sytuacja, w połączeniu z niskimi wynagrodzeniami, w szczególności dla specjalistów z nauk ścisłych i technicznych, sprawia, że szkoła wyższa nie jest atrakcyjnym pracodawcą.

Tak zmniejszającą się liczbę wykładowców w Polsce tłumaczy, cytowany przez „Gazetę Prawną” Marek Kisilowski, Rzecznik Prasowy Krajowej Sekcji Nauki NSZZ „Solidarność”. Od 2010 r. z roku na rok jest ich coraz mniej. Ze 103 774 w 2010 r. spadła do 93 139 w 2018. Spada również liczba studentów i szkół wyższych. Jak mówi dr Aleksander Temkin, przewodniczący Komitetu Kryzysowego Humanistyki Polskiej:

Naukowcy są przeciążeni dydaktyką. W związku ze spadkiem liczby pracowników będzie tylko gorzej. Potrzebne jest zwiększenie liczby dostępnych etatów, co jest nawet ważniejsze niż podwyżki.

Dr. Temkin już w 2017 r. krytykował na antenie Radia WNET założenia reformy szkolnictwa wyższego. Zauważył on wtedy, iż „z polskich uczelni od 2005 roku uciekło 30 tysięcy naukowców”. Reforma Gowina zaś, jak stwierdził, oddała pełnię władzy na uczelniach w ręce ludzi, którzy do tego doprowadzili.

Według danych Najwyższej Izby Kontroli dla lat 2012-16  systematycznie malała liczba pracowników naukowych ze stopniem doktora oraz bez stopnia naukowego, a zarazem rosła liczba pracowników ze stopniem doktora habilitowanego oraz z tytułem profesora. W okresie tym liczba młodych pracowników spadła o 5,8 proc. W 2012 było ich niemal 78 tys., a w 2016 r. – 73,4 tys. Jak dodaje Aleksander Temkin:

 Ustawa Gowina przyczyniła przede wszystkim do chaosu i pogorszenia relacji międzyludzkich. Pracownicy mają coraz mniej do powiedzenia. Dodatkowo ustawa rozwinęła problem z punktozą i zabiła kulturę współpracy.

Według NIK spadek liczny młodych pracowników to efekt nieadekwatnych mechanizmów motywacyjnych do rozwoju naukowego i szybkiego uzyskiwania kolejnych stopni naukowych oraz zatrudniania pracowników naukowych głównie w powiązaniu z pracą dydaktyczną.

A.P.

Najwyższa Izba Kontroli kontroluje: w 2020 r. sprawdzi SOP, NFZ, NBP, TVP i Siły Zbrojne RP

Czy Siły Zbrojne RP są przygotowane na nowe wyzwania? Czy nasze państwo jest gotowe na koronawirusa? Czy NBP właściwie zarządza finansami? Czy rząd działa na rzecz rozwoju OZE? Te pytania stawia NIK.

W związku z pojawieniem się w Europie koronawirusa Prezes NIK Marian Banaś podjął decyzję o natychmiastowym rozpoczęciu kontroli rozpoznawczej. NIK sprawdzi jak przygotowane jest państwo do działania w obliczu realnego zagrożenia epidemią.

Koronawirus, który pojawił się w Wuhan w chińskiej prowincji Hubei zabił już w Chinach ponad 130 osób. Wśród 60 przypadków zarażonych poza ChRL nie ma przypadków śmiertelnych. Wirus pojawił się m.in. w nieodległej od Polski Bawarii. W związku z tym polscy wojewodowie i Ministerstwo Zdrowia mają być sprawdzeni przez Najwyższą Izbę Kontroli pod kątem koordynacji działań kryzysowych. Jak czytamy w opublikowanym na stronie NIK komunikacie:

Kontrola obejmie wszystkie kluczowe elementy systemu ochrony przed tego rodzaju zagrożeniami a przeprowadzona zostanie w wytypowanych szpitalach, na lotniskach, w portach morskich, w jednostkach ratownictwa medycznego i stacjach SANEPIDU.

Sprawdzeniu bezpieczeństwa obywateli RP służyć ma także, jak podaje NIK, kontrola funkcjonowania Sił Zbrojnych i Służby Ochrony Państwa. Kolejną dziedziną w której prześwietlone zostaną instytucje publiczne są finanse. Na celowniku kierowanej przez Mariana Banasia Izby są Narodowy Bank Polski- analizie zostanie poddany jego sposób zarządzania finansami w latach 2015-2020. Jak podaje NIK:

Wokół pensji niektórych pracowników NBP były kontrowersje. Temat kontroli obejmuje więc okres szerszy. Pozwoli przyjrzeć się funkcjonowaniu gospodarki finansowej naszego banku centralnego w perspektywie kilkuletniej.

NBP zostanie też rozliczony z realizacji założeń Rady Polityki Pieniężnej  na ubiegły rok. Poza finansami NIK sprawdzić chce jak rząd działa na rzecz środowiska. w tym  jak wygląda bilans energetyczny i gospodarka surowcowa:

Kontrolerzy zbadają, czy bariery w rozwoju systemu wykorzystywania OZE są skutecznie likwidowane. Izba przyjrzy się też systemowi gospodarowania odpadami komunalnymi i transgranicznemu przemieszczaniu odpadów.

Jak zauważył w Radiu WNET poseł Marek Sawicki, w Polsce panuje susza, której skutki dla rolnictwa są widoczne. W związku z problemem pustynnienia naszego kraju NIK planuję kontrolę  „efektywności działań mających zapobiegać niedoborom wody w rolnictwie”.

A.P.