Salon Biznesu i Kultury Genius Loci 2020. Tomaszewski: Udało się zaprosić najlepszych naukowców i architektów

Ceramika, przyszłość architektury i innowacje. Konrad Tomaszewski o tegorocznej edycji Salonu Genius Loci, która będzie miała miejsce w dniach 27-29 września w Szklarskiej Porębie.

Udało mi się w tym roku zaprosić najlepszym naukowców, fantastycznych architektów, chociażby pani prof. Kuryłowicz.

Konrad Tomaszewski przypomina, że nasz kraj jest jednym z najlepszych, jeśli chodzi o ceramikę. Przypominać będzie o tym tegoroczna edycja  Salonu Biznesu i Kultury Genius loci.

Zakłady bolesławieckie dziesiątki lat eksportują piękną ceramikę bolesławiecką.

Pierwszy dzień, odbywający się pod patronatem ministra nauki i szkolnictwa wyższego Wojciecha Murdeka, poświęcony będzie wywiadom i panelom dyskusyjnym. Uczestnicy będą mogli się m.in. dowiedzieć jak ustalić swoją genealogię na podstawie DNA. Bardziej zainteresowani sztuką będą zaś mogli podziwiać rzeźby ceramiczne autorstwa Władysława Garnika, „nestora polskiej ceramiki”, który nawet po przekroczeniu 90. roku życia nie przestaje być aktywnym.

Będzie można również zobaczyć prace chociażby pana Gwiazdy, który jest fantastycznym warszawskim rzeźbiarzem i który potrafi zrobić naprawdę cuda.

Poniedziałek poświęcony będzie innowacjom, którym patronuje Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. Zaprosiło ono „najciekawszych swoich beneficjentów”, wśród których jest

Firma SensDX która opracowała i wdraża w tej chwili na rynek urządzenia, które w ciągu kilku minut chcą kupować każdego człowieka pod kątem wszelkiego typu chorób dróg oddechowych, również Covid, który nam tak bardzo życie psuje.

Ostatni dzień Salonu Genius Loci poświęcony będzie przyszłości polskiej architekturze. O tym jak ją widzi za „5, 10, lub 50 lat” opowiadać będzie w Szklarskiej Porębie „top ten polskiej architektury”. Konrad Tomaszewski opowiada o tym, co się zmieniło w jego życiu artystycznym od czasu jego poprzedniej rozmowy z Radiem Wnet. Prace artysty wystawione zostały wśród prac najlepszych szklarzy w Muzeum Narodowym w Poznaniu.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

 

Kanthak: W kwestii wyborów prezydenckich Koalicja Obywatelska dąży do zderzenia ze ścianą. Ordynarnie łamie prawo

Dlaczego wybory prezydenckie powinny się odbyć 28 czerwca? Jak oceniać działania sztabu Rafała Trzaskowwskiego? Dlaczego wybory nie odbyły się 10 maja? Odpowiada poseł PiS Jan Kanthak.

Jeżeli 28 czerwca przeprowadzimy wybory, to głowa państwa będzie mogła przejąć swoje obowiązki przed upływem kadencji prezydenta Andrzeja Dudy.

Jan Kanthak mówi, że 28 czerwca jest najlepszym możliwym terminem wyborów prezydenckich. Wskazuje, że w przypadku nieprzyjęcia ustawy o wyborach prezydenckich konieczne byłoby przeprowadzenie wyborów wyłącznie korespondencyjnych, a podpisy zebrane przez dotychczasowych kandydatów straciłyby ważność.

Im szybciej Senat rozpatrzy ustawę o wyborach i trafi ona na biurko prezydenta, tym lepiej.  Gdyby marszałek Witek rozpisałaby teraz wybory, ta ustawa nie miałaby sensu.

Parlamentarzysta zwraca uwagę, że prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski nie jest w tej chwili kandydatem na prezydenta Polski. Co więcej, jego sztab zbiera podpisy poparcia w sposób nielegalny. Warszawscy radni Prawa i Sprawiedliwości złożyli już w związku z tym zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

W kwestii wyborów prezydenckich Koalicja Obywatelska dąży do zderzenia ze ścianą. Działają metodą „mieć ciastko i zjeść ciastko”. To ordynarne złamanie prawa.

Gość „Popołudnia WNET” mówi, że Koalicja Obywatelska jest sfrustrowana tym, że nie potrafi od 2014 roku wygrać wyborów, i „obraża się na demokrację”. Jak mówi polityk, rząd był zmuszony wydrukować pakiety wyborcze przed wyborami zaplanowanymi na 10 maja.

Państwo, które nie chciało się narazić na zarzut o ograniczanie obywatelom praw wyborczych, musiało wybory przygotować w taki sposób, w jaki to było możliwe.

Wina za nieprzeprowadzenie wyborów spada, zdaniem rozmówcy Magdaleny Uchaniuk-Gadowskiej, na samorządy i opozycyjne komitety wyborcze, które nie wyznaczyły odpowiedniej liczby osób do komisji wyborczych.

Warto przypomnieć, ze Koalicja Obywatelska wydała mnóstwo pieniędzy na, jak się okazało niepotrzebne plakaty wyborcze. A przecież partie utrzymują się z subwencji budżetowych.

Poseł Jan Kanthak odnosi się również do zarzutów wobec ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego. Ocenia, że są one bezzasadne.

Pozycja polityczna ministra Szumowskiego bardzo ostatnio wzrosła, i widać, że stał się on dla niektórych zagrożeniem.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Polacy stworzyli system SafeSky służący do ochrony przed dronami. Jest o wiele tańszy i równie skuteczny jak zagraniczne

System, który wykryje nadlatującego drona i nie pozwoli mu wlecieć na chroniony teren, opracowała polska firma Advanced Protection Systems. SafeSky potrafi wykryć drona nawet z odległości kilometra.

„Można sobie wyobrazić, że jakby rozwijamy parasol nad danym obiektem” – opisuje dr Radosław Piesiewicz z Advanced Protection Systems. Podkreśla, że dron nie może się niepostrzeżenie przedrzeć na chroniony teren z żadnej strony. „My go zawsze wykryjemy” – zapewnia rozmówca PAP. Dodaje, że system działa w każdych warunkach – również w nocy i w niepogodę.

Drony – bezzałogowe urządzenia latające – są od kilku lat powszechnie dostępne na rynku. Nie można wykluczyć, że takie urządzenia będą wykorzystywać terroryści, np. do przenoszenia ładunków wybuchowych czy broni. Poza tym drony są w stanie przenosić – np. ponad murami więzienia – telefony komórkowe czy narkotyki. Te bezzałogowe maszyny mogą też ułatwiać pracę hakerom przy włamaniach do sieci teleinformatycznych. Co więcej, dron może np. wlecieć na teren wojskowy i zdobyć poufne informacje albo podlecieć do okna i sfilmować kogoś w prywatnej sytuacji.

Takim zdarzeniom może zapobiec system SafeSky, opracowany przez polską firmę Advanced Protection Systems. „Zastosowanie czterech różnych czujników pozwala nam na skuteczne wykrywanie dronów z bardzo dużej odległości – nawet tysiąca metrów” – opowiada . System jest wyposażony w kamery, które zobaczą drona, w macierz akustyczną, która drona usłyszy, w radary, które drona wykryją, a także w detektory, które usłyszą transmisję sygnałów między dronem a operatorem.

„Po wykryciu drona skutecznie go neutralizujemy – to znaczy albo zmuszamy do powrotu do operatora, albo do wylądowania. Czyli nie pozwalamy mu wlecieć w strefę chronioną” – tłumaczy dr Piesiewicz.

Według Piesiewicza z rozwiązania mogą korzystać nie tylko lotniska, rafinerie, duże zakłady chemiczne, obiekty rządowe, bazy wojskowe, ale i prywatni odbiorcy.

„My w zasadzie współtworzymy rynek tylko z kilkoma firmami na świecie” – zaznacza dr Piesiewicz i dodaje, że polski system jest tańszy niż rozwiązania zagraniczne, a jest co najmniej tak skuteczny, jak one.

Rozwiązanie prezentowane było na polskim stoisku narodowym podczas targów Hannover Messe 2017. Prace nad systemem były dofinansowane ze środków Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.

PAP/MoRo