Szatkowski: Ze spokojem podchodzę do zmiany warty w Waszyngtonie. Będzie to kontynuacja pod względem polityki obronnej

Ambasador Polski przy NATO o możliwych relacjach między Polską a Stanami Zjednoczonymi po wygranej Joego Bidena w wyborach prezydenckich oraz o obecnej jakości i przyszłości Sojuszu.


Tomasz Szatkowski stwierdza, że rozmowy z administracją prezydenta Stanów Zjednoczonych na kolejną kadencję są w kompetencji Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Ludzie, których wskazał jako członków swej przyszłej administracji Joe Biden związani są z waszyngtońską polityką nie od dziś. Część z nich służyło w administracji amerykańskiej za Baracka Obamy.

Z częścią z tych osób miałem okazję współpracować jeszcze w latach 2015-16, na początku mojej pracy jako wiceministra obrony narodowej.

Były podsekretarz stanu w MON czuje się spokojnie o współpracę polskiego rządu z nową amerykańską głową państwa. Zauważa, że wątpliwości u niektórych budzi początek prezydentury Obamy, kiedy ogłoszono reset w relacjach z Rosją. Przypomina, iż

Końcówka prezydenta Obamy to jest twarda polityka wobec Rosji w konsekwencji inwazji na Ukrainę. To są też wstępne decyzje dotyczące rozlokowania w Polsce dużych jednostek amerykańskich.

Nasz gość stwierdza, że „Rosja pozostaje głównym źródłem tradycyjnych zagrożeń wobec Sojuszu”. Szansą i wyzwaniem jest wzrost potęgi Chin. Trwa proces refleksji nad przyszłością Sojuszu. W jego ramach został opublikowany raport „grupy mędrców” do której należała minister Anna Fotyga.

Trwają prace nad dalszą rotacją wojskową. Są to wymiary balistyczne, doktrynalne, jest kwestia rozwiju nowych zdolności.

Szatkowski wskazuje, że Sojusz przygotowywuje się do odparcia z jednej strony ataku dużego mocarstwa, takiego jak nasz północny sąsiad, a z drugiej strony do walki z zagrożeniem terrorystycznym. NATO działa też na rzecz większej energooszczędności.

Sprzęt wojskowy konsumuje bardzo dużo energii. […] Zbyt duża emisja energii powoduje zbyt dużą widzialność wojska.

Widzialność oznacza zaś możliwość stania się celem ataku przeciwnika.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Minister zdrowia Adam Niedzielski: Przechodzimy na inny sposób sprawozdawczości. Hamulec awaryjny zadziałał

Minister zdrowia Adam Niedzielski na konferencji prasowej o statystykach, współpracy z MON, testach antygenowych dla zespołów ratownictwa medycznego i skuteczności reżimu sanitarnego.

 

Minister zdrowia Adam Niedzielski wskazuje na przejście na inny sposób sprawozdawczości, który wpływa na statystyki. Dotychczasowy system cechował się pewnymi opóźnieniami. Pozytywne wyniki były zgłaszane z opóźnieniem.

Poprzedni system pokazywał stan sprzed doby. Obecny system bazuje na systemach informatycznych. Nie będzie opóźnienia między pojawieniem się wyniku w systemie laboratorium, a w danych Sanepidu. Zmiana ta spowodowała skok w statystykach.

Okazuje się i z tego się bardzo cieszę jako minister zdrowia, że ten hamulec awaryjny zadziałał, bo ta liczba jest zachorowań dziennych mniejsza, ale tak jak państwu wcześniej też starałem się przekazywać my nie tylko na tej liczbie koncentrujemy naszą uwagę.

Szef resortu zdrowia stwierdza, że wprowadzone przez rząd obostrzenia się sprawdziły. Wciąż jednak liczba zarażeń jest wysoka, co stanowi obciążenie dla systemu. Niestety jest także duża liczba zgonów.

Zdecydowaliśmy się na wprowadzenie testów antygenu owych do zespołów ratownictwa medycznego.

Nowi pacjenci covidowi będą wykrywani nie będą już w trakcie interwencji ratowników medycznych. Dzięki temu nie będą obciążać zwykłego SOR-u. Adam Niedzielski dziękuje za wsparcie ze strony MON. Wskazuje na program oparty na wykorzystaniu pulsoksymetrów. Chciałby, aby wszyscy pacjenci z pozytywnym wynikiem byli do tego systemu wciągnięci.

Minister zdrowia wskazuje na szpitale tymczasowe jako ostatnią, czwartą linię obrony.

A.P.

Generałka, poruczniczka, sierżantka- niemiecki MON chce wprowadzić żeńskie końcówki stopni wojskowych

Dziennik „Die Welt” donosi o planach wprowadzenia żeńskich końcówek stopni wojskowych w Bundeswehrze. Choć tworzenie żeńskich form jest w jęz. niemieckim łatwe, same zainteresowane nie są zachwycone.

Uzasadniano to tym, że 20 lat po otwarciu wszystkich wojskowych ścieżek kariery dla kobiet, czas już na taką formę równouprawnienia kobiet i mężczyzn. Oprócz tego żeńskie stopnie wojskowe i związany z tym wizerunek nowoczesnych sił zbrojnych ułatwią werbowanie kobiet do wojska.

W ten sposób cytowany przez portal DW.com, dziennik „Die Welt” wyjaśnia powody dla których przedstawiciele resortu obrony i sił zbrojnych zajęli się projektem zmian w zakresie nazewnictwa stopni wojskowych. Gotowy projekt ma trafić na biurko minister Annegret Kramp-Karrenbauer 15 września. Według informacji gazety wstępne plany resorty zakładają, że formy żeńskiej nie będą mieć dwa stopnie: kapitan (Hauptmann) i pułkownik (Oberst), gdyż brzmiałyby po niemiecku niezręcznie.

Będą za to sierżantki, bosmanki, poruczniczki czy generałki brygady.

Większość zawodów w języku niemieckim ma formy żeńskie, które tworzy się przez dodanie końcówki -in. (Stosuje się to także do kanclerz Niemiec, która w języku niemieckim nazywana jest Bundeskanzlerin.) Rozszerzenia tej zasady na stopnie wojskowe chciała Ursula von der Layen jako szefowa MON. Jednak według prowadzonych przez ministerstwo sondaży większość kobiet służących w Bundeswehrze nie chce żeńskich końcówek. MON i pełnomocniczka Bundestagu ds. sił zbrojnych Eva Hoegl (SPD) otrzymują listy żołnierek wskazujących, że

To nie specjalne zwroty, ale atrakcyjne miejsca pracy charakteryzują nowoczesną armię.

Służące w wojsku kobiety wskazują, że wprowadzenie żeńskich form jedynie podkreśli różnice. Obecnie wśród ludzi służących w Bundeswehrze jest 12% kobiet.

A.P.

Tajwan zaniepokojony ruchami chińskich wojsk. Prezydent Tsai Ing-wen deklaruje gotowość do obrony wyspy

Cieśnina Tajwańska stała się w ciągu ostatnich świadkiem chińskiej i amerykańskiej aktywności militarnej, a rząd w Tajpej ostrzega, że nie cofnie się od aktywniejszej odpowiedzi.

W ciągu ostatnich trzech tygodni Chińska Republika Ludowa przeprowadziła cztery oddzielne ćwiczenia wojskowe wzdłuż swych wybrzeży, których zamysłem jest “obecny stan bezpieczeństwa w Cieśninie Tajwańskiej”. W reakcji na działania Pekinu szef tajwańskiego MON ogłosił we wtorek, że im bliżej chińskie odrzutowce zbliżą się do wyspy, tym aktywniej odpowie na to Tajpej. Zastrzegł przy tym, że nie będą eskalować konfliktu, ani wywoływać incydentu. Zgodnie z przekazanymi przez władze danymi tajwańskie pociski ziemia-powietrze wykryły nadlatujące chińskie myśliwce.

Tymczasem Stany Zjednoczone wysłały w tym miesiącu kolejny okręt wojenny do Cieśniny Tajwańskiej, kilka dni po ćwiczeniach wojskowych na spornym Morzu Południowo-Chińskim. Cytowany przez Reuters, chiński ekspert ds. wojskowości skomentował prowadzone przez Chiny w Zatoce Pohaj na północy oraz na Morzach Wchodnio- i Południowochińskim i Morzu Żółtym. Emerytowany profesor z Uniwersytetu Szanghajskiego stwierdził, że

Prowadząc ćwiczenia na trzech morzach Chiny testują swoją zdolność do walki z wrogami nadchodzącymi z trzech kierunków w tym samym czasie.

W odpowiedzi na napięcia prezydent Republiki Chińskiej Tsai Ing-wen zapowiedziała gotowość do obrony wyspy. Skrytykowała przy tym kampanię swojego poprzednika Ma Ying-jeou, który ostrzega Tajwan przed zaczepianiem Chin, gdyż sprowadziłoby to katastrofę na wyspę, która nie wytrzymałaby długo w przypadku wojny.

A.P.

Dr Bartosiak: Kto będzie arbitrem na orbicie, może nie dopuścić innych. Nie ma nagrody za II miejsce w kosmosie

Czemu przestrzeń pozaziemska zyskuje na znaczeniu w rywalizacji mocarstw? Co daje przewaga na orbicie ziemskiej? Jakie kosmiczne marzenia mają amerykańscy miliarderzy? Wyjaśnia dr Jacek Bartosiak.


Przy MON powołany został pełnomocnik ds. przestrzeni kosmicznej. Dr Jacek Bartosiak wskazuje na rosnące znaczenie przestrzeni kosmicznej w rywalizacji między mocarstwami:

Kosmos staje się przestrzenią kwestionowaną.

Przypomina, że Stany Zjednoczone postanowiły o utworzeniu Kosmicznych Sił Zbrojnych, wskazując, że zwłaszcza kontrola nad niską orbitą ziemską będzie miała znaczenie w rywalizacji tego kraju z Chińską Republiką Ludową. Zauważa analogię między oceanem światowym, a przestrzenią kosmiczną. Jedno i drugie nie jest tak łatwe do nawigacji, jak mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać.

Widzimy rosnący udział systemów obserwacyjnych z kosmosu.

Geopolityk przypomina rolę satelitów w I wojnie irackiej. Mają one znaczenie jako najwyższy punkt obserwacyjny, który ponad stulecie temu zapewniać miały samoloty. Tłumaczy, czemu wyścig o pierwsze miejsce w zdobyciu strategicznej przewagi na orbicie ma takie znaczenie:

Generalnie struktura topograficzna przestrzeni kosmicznej powoduje że jeżeli ktoś będzie tam arbitrem – ustanowi zdolności bojowe, zwłaszcza na niskich i średnich orbitach, to może uniemożliwić dostęp komuś innemu. Nie ma nagrody za drugie miejsce w kosmosie.

Dr. Bartosiak opowiada o wysiłkach SpaceX i innych amerykańskich firm zainteresowanych eksploracją kosmosu. Zauważa, że ich wizja jest całkiem odmienna od chińskiej.

Elon Musk chce uczynić z nas gatunek międzyplanetarny.

Dyrektor generalny Tesla Inc. chciałby by rakiety kosmicznie mogły wielokrotnie, a nie zużywać się po jednym starcie. Kosmos może być także nowym miejscem, do którego przenieść można by produkcję z Ziemii, tak by odciążyć planetę. Wizję taką przedstawia książka z 1976 r. „The High Frontier: Human Colonies in Space „, która zainspirowała, jak mówi dr Bartosiak, wielu ludzi, wśród których jest miliarder Jeff Bezos.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Siemoniak: Cokolwiek by nie było, Małgorzata Kidawa-Błońska nie zrezygnuje z kandydowania

Nie ma planów zmiany kandydatki na Prezydenta RP, niezależnie od tego, jaka będzie ostateczna forma i termin wyborów prezydenckich – tak zapewniał na antenie Radia Wnet Tomasz Siemoniak.

KO miała, ma i będzie miała kandydata w wyborach prezydenckich, jest nim Małgorzata Kidawa-Błońska i ma do tego silny mandat.

Tomasz Siemoniak mówi, że chęć przeprowadzenia przez Prawo i Sprawiedliwość wyborów prezydenckich w maju jest absurdem:

Nie organizuje się takich rzeczy w tak krótkim czasie. Myślę, że w przeciągu kilku dni znajdziemy rozwiązanie, aby wybory miały demokratyczny charakter.

Wątpi, czy to „to, do czego prze obóz rządzący można w ogóle nazwać wyborami”.   Przypomina, że te ostatnie „to nie tylko głosowanie, ale i kampania, debata”. Według byłego szefa MON tweet kandydatki KO jakoby nie można było oddawać wyborów walkowerem, nie sugeruje możliwości rezygnacji z jej startu.

Dziś Borys Budka ma przedstawić propozycję rozwiązania problemu wyborów w czasie epidemii, niemniej nasz gość nie chciał ujawniać jej szczegółów. Zdradził jedynie, że nie będzie ona zawierać zmian w Konstytucji RP:

Nie, to nie jest czas na zmianę Konstytucji, takiej potrzeby nie ma. Musi być natomiast gwarancja rzetelności, że wybory są demokratyczne. Nie możemy przeprowadzić byle jak wyborów. Nie chcę uprzedzać przewodniczącego, będzie to propozycja wyciągająca rękę do wszystkich ugrupowań.

Wiceprzewodniczący PO skomentował również spotkanie pomiędzy Borysem Budką a Jarosławem Gowinem, do którego ma dojść już dziś. Według niego nie ma mowy o przeciągnięciu szefa Porozumienia do opozycji, np. poprzez zaoferowanie mu fotela Marszałka Sejmu:

Ja znam bardzo dobrze Jarosława Gowina, byliśmy w jednym rządzie, [przeprowadziliśmy] wspólną reformę prokuratury i jestem przekonany, że chęć zajmowania wysokich stanowisk nie jest motywacją Jarosława Gowina. On, jak obserwuję jego wypowiedzi, jest przekonany, że wyborów w maju nie powinno być i dobrze, że ma odwagę tu swoje zdanie przedstawiać. Dzisiaj rano potwierdzał, że jest przedstawicielem obozu rządzącego.

W kontekście tego spotkania Siemoniak ubolewał również nad brakiem dialogu rządzących z opozycją:

To ważne spotkanie.  Niestety w naszej polityce od lat jest tak, że rządzący nie rozmawiają z opozycją. Ustały wszelkie praktycznie formy takiego kontaktu, począwszy od Rady Bezpieczeństwa Narodowego, która przez lata się nie zbierała.  Nawet w czasie epidemii, na samym początku premier Morawiecki organizował [spotkania], zapraszał przedstawicieli opozycji. Sam miałem okazję być takich dwóch spotkaniach i to były bardzo pożyteczne rozmowy, bez mediów, o tym co się dzieje. Potem z jakichś powodów rząd i premier zaprzestali tego rodzaju dialogu. To powinno być normalnością, że liderzy ze sobą rozmawiają, przecież mogą się różnić, ale nie muszą się zwalczać – mówił.

Polityk opozycji odwołał się do przykładu polityki brytyjskiej, w której dialog opozycji z rządem jest na porządku dziennym.

Według Tomasza Siemoniaka przeprowadzenie wyborów 10 maja jest logistycznie niemożliwe, dlatego potrzebne jest przesunięcie terminu o parę miesięcy, przy równoczesnym planowaniu alternatywnych, bezpiecznych form głosowania.

Nawet prezydent Putin odwołał referendum w kwietniu, odwołał defiladę na zakończenie drugiej Wojny Światowej – stwierdził.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Szef Solidarności Poczty Polskiej: Jeżeli Niemcy sobie z takimi wyborami poradzili, to na pewno my też sobie poradzimy

Bogumił Nowicki o majowych wyborach korespondencyjnych z perspektywy Poczty Polskiej, nowym prezesie tej ostaniej i reformach PP w latach 2005 i 2010.

 

Jeżeli Niemcy sobie z takimi wyborami poradzili, to na pewno my też sobie poradzimy.

Bogumił Nowicki zauważa, że zmieniono procedurę przeprowadzania wyborów korespondencyjnych tak, by listonosze nie mieli fizycznego kontaktu z odbiorcami.

Mieliśmy obawy, że procedura będzie zbliżona do tej, która się tradycyjnie odbywa.

Wydaje mu się, że taki przebieg wyborów jest bezpieczny, aby pracownicy poczty nie zarazili się koronawirusem. Zamiast podpisu przy odbiorze będzie on na oświadczeniu przesyłanym razem z zapieczętowanym głosem. Technicznie Poczta Polska jest zdolna, jak twierdzi, do zrealizowania wyborów. Zaznacza, że listonosze mają za sobą „ostry trening w postaci dostarczania materiałów informacyjnych”. Przewodniczący OM NSZZ Solidarność Pracowników Poczty Polskiej ocenia także nowego prezesa PP Tomasza Zdzikota.

Doskonale zdajemy sobie sprawę z historii Poczty Polskiej.

Stwierdza, że po odzyskaniu przez Polskę niepodległości jej poczta była tworzona przez wojskowych, którzy„zorganizowali całkiem dobre przedsiębiorstwo”. Podobieństwa armijne występowały długo po tym, jak PP stała się cywilna.

Nie odczuwamy lęku, że pojawił się człowiek z MON.

Przypomina, że w 2005 r.  miała miejsce „zupełnie absurdalna reforma poczty u schyłku rządów SLD”, a 2010 restrukturyzacja i centralizacja, którym związkowcy się mocno sprzeciwiali. Zwolniono wtedy 2,5 tys. listonoszy.

K.T./A.P.

Macierewicz: Federacja Rosyjska jest państwem, które niszczy ład międzynarodowy. Żandarmi nie powinni pałować sędziów

Antoni Macierewicz o francuskiej trosce o praworządność, stosunku Francji do Rosji, zakupie F-35 i o tym, czemu winę za jego warunki ponosi PO oraz o 10. rocznicy katastrofy smoleńskiej.

Najistotniejsze jest posiadanie sprzętu, który broni Polski.

Antoni Macierewicz komentuje zakup amerykańskich samolotów F-35 bez offsetu.  Stwierdza, że powodem jest koszt offsetu. Miałby on kosztować ponad miliard dolarów. Według byłego szefa MON musieliśmy zgodzić się na warunki gorsze niż moglibyśmy mieć, gdyby ponad dekadę temu rząd PO-PSL przyjąłby propozycję uczestnictwa w amerykańskich programie. Ostatecznie uczestniczyło w nim „8 państw, głównie Włosi na terenie europejskim, Holandia, Dania”.  Ci, którzy wówczas odrzucili tamtą propozycję teraz „śmią atakować polski rząd, który chce nam zagwarantować bezpieczeństwo”. Macierewicz podkreśla, że F-35 są koniecznym uzupełnieniem systemu Patriot.

Nie sądzę żeby stanowisko Francji ws. Rosji uległo zmianie za to ton uległ zasadniczej zmianie, tzn. że jest wola rozmów.

Gość „Poranka WNET” odnosi się także do wizyty Emmanuela Macrona w Polsce. Zaznacza, że jeżeli Francji zależy, jak to deklaruje na ładzie i bezpieczeństwie międzynarodowym, to powinna dostrzec, że:

Federacja Rosyjska jest państwem, które niszczy ład międzynarodowy. […] otwarcie mówi, że przemoc jest narzędziem zmiany granic. […] Łamanie fundamentów prawa międzynarodowego jest niedopuszczalne

Prezydent Francji podkreślał, że „nie jest prorosyjski ani antyrosyjski”. Wypowiadał się on, jak zwraca uwagę Macierewicz, w sposób bardzo umiarkowany. Stwierdził przy tym, że:

Wprawdzie Francja nie będzie nas pouczała, to jednak sprawa praworządności musi być podjęta, bo to jest sprawa europejska.

Poseł PiS zauważa, że traktaty unijne nie regulują kwestii sądownictwa, więc kwestia zmian w polskim sądownictwie nie są sprawą Unii Europejskiej. Polski rząd zaś przeprowadza reformę sądownictwa właśnie dlatego, że zależy mu na praworządności. Odnosząc się do wypowiedzi prezydenta Francji Macierewicz dodaje, że:

Tak, sprawa sprawiedliwości jest europejska. Na pewno żandarmi nie powinni pałować sędziów, przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości, jak ma to miejsce we Francji.

Odnosi się także do tegorocznej, dziesiątej już, rocznicy katastrofy smoleńskiej. Zapowiada „istotne informacje” zostaną przekazane przez badającą katastrofę komisję.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Hambura o uchwale SN ws. KRS: Logiki tam trudno szukać. Naczelny Sąd Administracyjny nie wydal takiej uchwały [VIDEO]

Jaki jest stosunek niem. sądów do TSUE? Jak ocenia uchwałę SN ws. nowych sędziów KRS? Czemu Ursula von der Leyen ma teraz kłopoty? Ile euro RFN wypłacił polskim ofiarom nazizmu? Mówi Stefan Hambura.

Kilka lat temu Niemiecki Trybunał Konstytucyjny zaczął zadawać pytania prejudycjalne TSUE. […] Ostatnie słowo ma Trybunał w Karlsruhe.

Stefan Hambura o stosunku niemieckiego wymiaru sprawiedliwości do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Jeszcze do niedawna niemiecki TK był stawiany de facto na równi z Trybunałem Sprawiedliwości UE. Jednak nawet teraz, kiedy to unijny sąd jest wyżej, w praktyce ostatnie słowo należy do niemieckich sędziów. Nasz gość odnosi się także do uchwały polskiego Sądy Najwyższego ws. sędziów wybranych przez nową KRS:

Logiki tam trudno szukać. Przypomnę, że jest to uchwała Sądu Najwyższego. Naczelny Sąd Administracyjny nie wydal takiej uchwały.

Podkreśla, że w wydaniu uchwały brały udział nie tyle trzy izby, co dwie i trzy czwarte, gdyż nie dopuszczono do orzekania 9 sędziów wybranych za rządów obecnego obozu politycznego. Dodaje, iż Trybunał Konstytucyjny powinien jak najszybciej zabrać głos w postępowaniu zabezpieczającym, zanim zrobi to unijny Trybunał Sprawiedliwości. Dzięki temu głos tego pierwszego będzie lepiej słyszalny. Prawnik zaznacza, iż „trzeba pokazać, że Polska ma wpływ na Unię Europejską”. Przedstawia także inny temat, który dotyczy naszego zachodniego sąsiada, jakim jest  afera wokół Ursuli von der Leyen, przewodniczącej Komisji Europejskiej.

Ursula von der Leyen ma spore kłopoty. […] Skasowała wszystkie SMS-y.

Komisja śledcza Bundestagu informuje, że nie ma dostępu do wiadomości oraz połączeń telefonicznych Ursuli von der Leyen, kiedy sprawowała stanowisko szefa MON. Musiała więc usunąć spis połączeń oraz esemesy. Przypominamy, że niemiecka komisja śledcza bada podejrzane kontrakty zawierane przez MON. Jak komentuje rozmówca Łukasza Jankowskiego:

Nie jest tak, że politycy niemieccy są oazą sprawiedliwości.

Następnie Hambura mówi o odpowiedzi Angeli Merkel na list byłej więźniarki obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau Barbary Wojnarowska-Gautier. Była więźniarka KL Auschwitz w liście prosiła o pomoc finansową dla polskich ofiar drugiej wojny światowej. Jak możemy przeczytać w odpowiedzi na jej list:

Od końca II wś. rząd Republiki Federalnej Niemiec przekazał świadczenia odszkodowawcze na rzecz dla polskich ofiar w wysokości 2 mld euro.

Następnie następuje wyliczenie poszczególnych kategorii ofiar i wypłat. Radca prawny zwraca uwagę na zapis, mówiący, że:

Od 1999 Niemcy 58 mln euro na działalność Konferencji ds. Żydowskich Roszczeń Materialnych wobec Niemiec, która wypłaca świadczenia rentowe najbardziej poszkodowanym podczas wojny ocalonym Żydom z państw Europy Wschodniej.

Stwierdza, że wynika z tego, iż państwo niemieckie wypłaca świadczenia Żydom, a nie Polakom. [Z samych przytoczonych liczb nie wynika żeby Polacy nieżydowskiego pochodzenia w ogóle nie dostawali świadczeń- przyp. red.] Podkreśla, że to dyskryminacja, sprzeczna z prawem unijnym.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Jach (Komisja Obrony Narodowej): W perspektywie 15 lat wydamy 532 mld na modernizacje armii

-Przez prawie 30 lat w ogóle nie inwestowano w siły zbrojne, oprócz zakupu F-16 w 2006 roku, Polskie Siły Zbrojne funkcjonowały właściwie na posowieckim sprzęcie – dodaje Michał Jach.

 

Michał Jach, poseł PiS, przewodniczący sejmowej komisji obrony narodowej, mówi o czwartkowym głosowaniu nad ustawą o rekompensacie dla mediów publicznych. Za ustawą zagłosowało 228 posłów, przeciw było dwóch, nikt się nie wstrzymał:

Dzięki dwóm posłankom z Platformy Obywatelskiej telewizja publiczna otrzyma tę refundację […] Myślę, że prezes Kurski powinien być wdzięczny szczególnie Pani poseł Śledzińskiej-Katarasińskiej.

Opozycja zamierzała nie dopuścić do głosowania ze względu na brak kworum, jednak dzięki dwóm posłankom Platformy Obywatelskiej na sali znajdowała się wystarczająca liczba głosujących osób:

Gdyby wyjęła kartę z czytnika, tak jak zrobili to jej koledzy i koleżanki to nie byłoby kworum […] 230 to minimalna ilość głosów, która powoduje, że głosowanie jest ważne.

Przechodząc do budżetu polski na rok 2020 gość „Poranka WNET” skupia się na budżecie, którym dysponować ma Ministerstwo Obrony Narodowej:

To jest prawie 50 miliardów złotych, są to na prawdę wielkie pieniądze, chociaż […] muszę powiedzieć, że te wieloletnie zaszłości od 1989 roku powodują, że tych pieniędzy i tak potrzeba dużo więcej.

Na rok 2020 rok wydatki na modernizację techniczną armii przewiduje się na poziomie 15 miliardów złotych. W MON za wydatkowanie tych pieniędzy odpowiada specjalna komórka nazywana inspektoratem uzbrojenia:

Jest on  dysponentem funduszu na modernizację techniczną sił zbrojnych. […] Potrzeby są bardzo duże, na modernizację techniczną w perspektywie 15 lat mamy zaplanowane 532 miliary złotych, czyli więcej niż budżet centralny państwa w tym roku […] Przez prawie 30 lat w ogóle nie inwestowano w siły zbrojne, oprócz zakupu F-16 w 2006 roku, Polskie Siły Zbrojne funkcjonowały właściwie na posowieckim sprzęcie.

Według przewodniczącego sejmowej komisji obrony narodowej, Polskie Wojsko najbardziej potrzebuje broni strzeleckiej, samolotów, okrętów, czołgów oraz wyposażenia pojedynczego żołnierza:

Trudno byłoby wyliczyć wszystko, na co będą podpisywane umowy w 2020 roku […] To jest bardzo złożony proces, umowę o zakup pierwszy baterii systemu „Wisła” pan minister Błaszczak podpisał w 2018 roku, a sprzęt zaczniemy otrzymywać w 2022 roku. […] Podpisując umowę dopiero dostawca uruchamia produkcję i to powoduje, że często trzeba czekać kilka lat.

Michał Jach podkreśla, iż z roku na rok więcej pieniędzy z MON pozostaje w kraju ze względu na fakt, że coraz więcej uzbrojenia produkuje się w Polsce:

Mamy bardzo nowoczesną artylerię, czyli haubico-armaty, moździerze samobieżne, świetne rakiety przeciwlotnicze krótkiego zasięgu – to jest najwyższy poziom światowy. Mamy doskonałą broń strzelecką, to tez jest największa światowa półka. Kilka przedsiębiorstw wojskowych pracuje nad systemem Tytan, czyli wyposażeniem żołnierza, zaczynając od kamizelek, mundurów, butów, karabinka, to wszystko w tej chwili jest niezwykle istotne.

System Tytan, poza użyciem najnowszych technologii, w tym zaawansowanych technologicznie włókien, ma też zapewnić choćby odpowiednią łączność, która przyczyni się do sprawniejszego dowodzenia. Gość „Poranka WNET” przedstawia także wagę wojsk amerykańskich na terytorium naszego kraju dla polskiej obronności. Określa ćwiczenia Defender-20 jako jedno z najważniejszych wydarzeń w 2020 r.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.M.K. / K.T.