Katarzyna Ździebło wicemistrzynią świata w chodzie na 35 km

Fot.: anncapictures z Pixabay

Polka zdobyła drugi srebrny medal na zawodach w amerykańskim Eugene, poprawiając rekord naszego kraju o 9,5 minuty.

Piątkowa rywalizacja okazała się sukcesem dla tych samych zawodniczek co chód na mniejszym dystansie, 20 km. Złoto zdobyła Kimberly Garcia Leon, brąz zaś Shijie Qieyang.

Krążek Katarzyny Zdziebło jest już czwartym w dorobku reprezentacji Polski na mistrzostwach w Eugene.

Andrzej Karaś

MŚ 2022 – złoto Pawła Fajdka, Wojciech Nowicki ze srebrem! Polski młot króluje w Eugene

Dwie godziny po ogłoszeniu turnieju mieliśmy już komplet zespołów – Artur Kaźmierczak o Mistrzostwach Świata w Dublinie

Właściciel Young Talent Football Academy Dublin mówi o zbliżających się Mini Mistrzostwach Świata w Piłce Nożnej.

Artur Kaźmierczak mówi o Mini Mistrzostwach Świata w Piłce Nożnej, które 18 września wystartują w Dublinie. Weźmie w nich udział 26 zespołów z różnych krajów (niestety nie pojawi się żadna drużyna z Polski, zagrają jedynie zespoły polonijne). W mistrzostwach będą rywalizować dzieci z w przedziale wiekowym 9 – 11 lat.

Pojawią się liczni goście z Polski. Udało się nam zaprosić Marcina Kikuta, będzie też Bartosz Ślusarski. Możliwe, że pojawią się też Bartosz Bosacki i Grzegorz Gabor Jędrzejewski.

K.B.

Kolejna porażka na Wembley: co wiemy o kadrze Sousy?

Polacy przegrali w wyjazdowym meczu z Anglią 1:2. Czy mamy powody do optymizmu po pierwszej kolejce meczów eliminacyjnych?

Biało-czerwoni przystąpili do rywalizacji z Wyspiarzami bez Mateusza Klicha, ale głównym osłabieniem była absencja Roberta Lewandowskiego, którego, według przewidywań, czeka około miesiąc przerwy od grania w piłkę. Mecze z Andorą i Węgrami nie dawały zbyt wielkich nadziei przed starciem z mistrzami świata z roku 1966.

Paulo Sousa poczynił pewne zmiany w składzie na starcie z najlepszym rywalem w naszej grupie eliminacyjnej. Przede wszystkim trójkę obrońców tworzyli klasyczni stoperzy: Glik, Bednarek i Helik. Implikowało to lekką zmianę ustawienia – żaden z nich nie mógł w fazie defensywnej obsadzić boku obrony, przez co graliśmy piątką w obronie (wahadłowi cofali się niżej i stawali się bocznymi obrońcami). Bereszyński, który w poprzednich spotkaniach występował jako półprawy stoper, tym razem grał wyżej, na wahadle. Po lewej stronie zaś biegał Rybus.

W środku do Grzegorza Krychowiaka dołączył Jakub Moder, a przed nimi, na „dziesiątce”, hasał Piotr Zieliński. W ataku niespodziewanie zagrał Kamil Świderski. Wydaje się, że wywalczył ten występ aktywną grą z Andorą, nie bez znaczenia była też z pewnością słabsza dyspozycja Arkadiusza Milika. Drugim napastnikiem był Krzysztof Piątek.

Pierwsza połowa w wykonaniu Polaków była dramatycznie słaba. Nasza drużyna zupełnie nie radziła sobie z wyprowadzeniem piłki, nie miała pomysłu na budowanie ataków. Bliźniaczo przypominało to naszą niemoc w meczu z Węgrami. Osamotnieni Piątek i Świderski nie byli w stanie przetrzymać dłużej piłki, Zieliński był bezproduktywny i notował niepotrzebne straty (jedna z nich zresztą skończyła się podyktowaniem rzutu karnego dla przeciwników). Wahadłowi nie istnieli w ataku. Jedynym plusem był Grzegorz Krychowiak, który walczył w środku pola i próbował choć przez chwilę przetrzymać piłkę.

Nie można czynić zarzutu reprezentacji, że grała defensywnie, gdyż była na to skazana w starciu z Lwami Albionu. Jednak taktyka obrana przez portugalskiego trenera wymaga dużej mobilności po odbiorze piłki. W kilku sytuacjach, po odzyskaniu piłki na wysokości naszego pola karnego, nasi pomocnicy bądź stoperzy mieli problem z wypatrzeniem wolnego zawodnika. Niezbędne w takich sytuacjach jest szybkie rozlokowanie wahadłowych na całej przestreni boiska, rozciągnięcie gry w celu szybkiego przesunięcia gry do przodu. Za dobry przykład może to posłużyć gra Interu pod wodzą Antonio Conte – mediolańczykom również zdarza się grać bardzo nisko. Jednakże grają bardzo wąsko w obronie, przez co przeciwnikom trudno jest znaleźć lukę do zagrania piłki. Z kolei po przejęciu piłki, Hakimi i Perisić (wahadłowi) na pełnej szybkości biegną przy bocznych liniach boiska, czym dają możliwość dogrania piłki do nich i przykuwają uwagę bocznych obrońców, którzy są zmuszeni do powrotu. Ale właśnie ten element zupełnie w grze Polski nie funkcjonował.

Anglicy objęli prowadzenie w 19 minucie, po karnym wykorzystanym przez Harrego Kane’a. Było to efektem nierozsądnego faulu, popełnionego przez Michała Helika na Sterlingu. Obrońca Barnsley zachował się naiwnie, gdyż skrzydłowy Manchesteru City tylko czekał na jego wślizg.

Tu można dopatrzyć się chyba jedynego pozytywu w pierwszej połowie – Anglicy przeważali, byli drużyną lepszą, ale nie stwarzali sobie zbyt wielu sytuacji. Prócz karnego jedyną klarowną ich sytuacją była kolejna akcja Sterlinga, gdy ten wbiegł z piłką w pole karne z lewej strony. Miał dużo miejsca i powinien szybciej finalizować akcję strzałem, zwlekał jednak, chcąc zapewne jeszcze dogrywać piłkę do lepiej ustawionego partnera. Warto jeszcze przypomneać mocny strzał Kane’a wybroniony kapitalnie przez Szczęsnego i niecelną główkę Fodena.

W drugiej połowie nasi reprezentanci zaprezentowali się znacznie lepiej. W ich grze było bardzo dużo determinacji i zaangażowania. Widzieliśmy zawodników grających agresywnymi wślizgami, często na granicy faulu, jakby chcących wynagrodzić kibicom niemrawą pierwszą część meczu. Nareszcie pojawiły się podania z obrony, między formacjami, do napastników czy Piotra Zielińskiego. Pomocnik Napoli grał też zupełnie inaczej, znacznie dynamicznej w dryblingu, brał na siebie ciężar gry. Uaktywnił się Jakub Moder, Krzysztof Piątek dobrze grał tyłem do bramki.

Polsce udało się strzelić bramkę po około piętnastu minutach, spowodowaną wielkim błędem Johna Stonesa. Wydawało się, że Anglik wyczerpał już w poprzednim sezonie limit błędów, lecz przytomny pressing Modera spowodował jego kolejną pomyłkę. Piłka trafiła do Milika, ten od razu odegrał do Modera, a zawodnik Brighton podprowadził piłkę i huknął tak, że Pope mógł tylko rozpaczliwie machnąć ręką. Mieliśmy remis.

Po bramce gra stała się wyrównana. Oczywiście, to Anglicy głównie posiadali piłkę, lecz nie pomagało im to w tworzeniu groźnych sytuacji. Poza chimerycznym strzałem Fodena nie zagrozili specjalnie bramce Szczęsnego. Z naszej strony również nie następowały huraganowe ataki – była główka Milika i niedokładne przyjęcie Grosickiego w polu karnym. Niedużo, ale patrząc na pierwszą połowę, niebo a ziemia.

Idylla trwała do 84 minuty, kiedy to Harry Maguire strzelił gola po rzucie rożnym. Szkoda, z pewnością przy lepszym kryciu dało się tego uniknąć. Żadna z drużyn po bramce już nie stworzyła istotnego zagrożenia.

Dobrą zmianę dał znów Kamil Jóźwiak, choć notował też dużo strat i wdał się w kilka bezsensownych dryblingów. Cieszy konkret w postaci asysty Milika, może da mu to pozytywny bodziec do gry w kadrze. Zawiedli Helik i Świderski, ale czy można ich winić, że wyszły ich niedostatki przy Kanie i Sterlingu?

Cały czas zastanawiamy się, jak oceniać Paulo Sousę. Wyniki póki co ma średnie, styl, szczególnie na początku spotkań, przyprawiał kibiców o ból głowy. Wydaje się , ze zawodnicy cały czas nie rozumieją trenera, potrzebują czasu, aby zaadoptować się do złożonej taktyki.

Z drugiej strony – widzieliśmy fragmenty ciekawej gry biało-czerwonych, szczególnie przeciw Anglii (biorąc poprawkę na brak Lewandowskiego). Jest to pewna zmiana w porównaniu z kadencją Jerzego Brzęczka. Wtedy, mimo całkiem niezłych wyników punktowych, mecze z dobrymi przeciwnikami kończyły się deklasacją.

Sousa ma przed sobą dwa miesiące pracy w gabinecie. Na początku czerwca, zaczynamy przygotowania do Euro towarzyskimi meczami z Rosją i Islandią. Czasu jest mało, wydaje się, że niestety zbyt mało. Teraz już nie powinno się eksperymentować, tylko ćwiczyć schematy. Całą naszą nadzieję pozostaje nam zatem złożyć na ręce Portugalczyka.

 

Autor tekstu: Krzysztof Gromnicki

Bogdan Feręc, Jakub Grabiasz – Studio Dublin – 8 listopada 2019 r.

W piątkowym Studiu Dublin tradycyjnie wieści z Irlandii i Wielkiej Brytanii.

Prowadzenie: Tomasz Wybranowski

Wydawca: Tomasz Wybranowski

Realizator: Dariusz Kąkol


Bogdan Feręc, portal Polska-IE – Radio WNET Irlandia.

Bogdan Feręc mówi o kryzysie mieszkaniowym w Irlandii. Stwierdza, że minister budownictwa tego kraju powinien podać się do dymisji. Gość „Studia Dublin” przedstawia swoją receptę na rozwiązanie problemu bezdomności na Zielonej Wyspie; uważa, że rząd powinien wdrożyć program budowy bloków mieszkalnych. Bogdan Feręc mówi też o zaskakująco dobrej sytuacji  ekonomicznej Irlandii. Zwraca uwagę, że perspektywa brexitu stała się bardzo poważnym bodźcem rozwojowym dla irlandzkiej gospodarki. Poruszony został również temat zwiększających się trudności irlandzkiego systemu wypłacania emerytur. Bogdan Feręc przewiduje, że w Irlandii może niedługo wystąpić konieczność podniesienia wieku emerytalnego.

 

Kuba Grabiasz – Sport Studio Dublin. Fot. arch. Studio 37.

Jakub Grabiasz podsumowuje nieudany występ reprezentacji Irlandii na mistrzostwach w świata w rugby. Mówi że ten turniej to dla drużyny z Zielonej Wyspy  „wielki wstyd”.  Sportowy ekspert Radia WNET wspomina o zmianie trenera reprezentacji Irlandii. Nowym szkoleniowcem zostanie Anglii Andy Farrell. Grabiasz nie spodziewa się wiele po nowym trenerze, mówi o nim: „jego nazwisko jest większe niż umiejętności”.

W drugiej części rozmowy Jakub Grabiasz mówi o wywalczeniu przez irlandzkie hokeistki na trawie awansu na igrzyska olimpijskie w Tokio. Irlandia pokonała po bardzo emocjonującej serii rzutów karnych Kanadę.

Krótko poruszony został temat gry reprezentacji Irlandii w piłce nożnej. Mimo, że irlandzcy piłkarze prowadzą w swojej grupie eliminacyjnej do mistrzostw Europy, to obecna forma drużyny narodowej każe wątpić w awans Irlandczyków.

Na koniec, Jakub Grabiasz opowiada o znakomitej irlandzkiej bokserce, Katie Taylor.

 

MŚ w rugby: „Antylopy” po 12 latach wracają na szczyt

W rozegranym w niedzielę w Jokohamie meczu finałowym mistrzostw świata w rugby RPA pokonało Anglię 32:12, zdobywając mistrzowski tytuł już po raz trzeci.

Jakub Grabiarz mówi o końcowych, niespodziewanych rozstrzygnięciach turnieju w Japonii.

„Zespoł z Południowej Afryki spełnił wszelkie oczekiwania” – relacjonuje korespondent, podkreślając twardą i niezłomną postawę triumfatorów.

To nie tylko zwycięstwo- to przesłanie tego zespołu dla świata

nawiązuje Grabiarz do faktu, iż  w kadrze RPA funkcję kapitana pełnił czarnoskóry zawodnik, Siya Kolisi, podczas gdy jeszcze na początku lat 90. kraj reprezentowali jedynie biali. Jak mówi gość „Kuriera w samo południe”, sukces RPA może stać się kolejnym kamieniem milowym na drodze do jedności kraju. O postawie reprezentantów Anglii Grabiarz wspomina  krótko: „Wszystko układało się źle”.

„To były przepiękne mistrzostwa”- podsumowuje rozmówca Adriana Kowarzyka. Grabiarz zwraca uwagę, że nawet tajfun „Hagibis”  nie wpłynął w znaczący sposób na przebieg turnieju.

Ekspert prognozuje, że po turnieju w świecie rugby zajdzie  dużo zmian, wielu czołowych graczy zakończy swoje kariery.

Jak mówi Grabiarz, mistrzostwa świata w Japonii okazały się wielkim sukcesem organizacyjnym; rozgrywki cieszyły się bardzo dużym zainteresowaniem kibiców, pomimo iż najpopularniejszym sportem  w Japonii jest baseball. Bardzo dobrze wypadła w turnieju również reprezentacja gospodarzy, mimo słabszych od innych drużyn warunków fizycznych. Jakub Grabiarz przypomina, że szybkość i technika również odgrywają w rugby bardzo dużą rolę. Gość „Kuriera w samo południe” jest przekonany, że rugby w Japonii czeka w najbliższych latach dynamiczny rozwój.

W meczu o trzecie miejsce mistrzostw świata Nowa Zelandia łatwo pokonała Walię 40:17.

A.W.K

Grabiasz o Mistrzostwach Świata w Rugby: Drużyna Irlandzka zawiodła na całym froncie. W finale stawiam na Nową Zelandię

Jakub Grabiasz komentuje ćwierćfinały Mistrzostw Świata w Rugby w Japonii oraz przedstawia swoje typy na fazę półfinałową.

 

Jakub Grabiasz komentuje Mistrzostwa Świata w Rugby w Japonii. W weekend odbyła się faza ćwierćfinałowa pucharu:

Świetny mecz z Japonią zagrała Południowa Afryka, wygrywając go 26:3. Japonia była sensacją turnieju […] cały turniej grali świetnie i drużynowo. Na pewno ten zespół przejdzie do historii, jako pierwszy z Azji, który zakwalifikował się do ćwierćfinałów mistrzostw świata. […] Anglia wygrała z Australią 40:16, Anglicy są w świetnej formie […] zespół Australijski nie grał dobrze tego turnieju.

Kontynuując swoją relację, gość „Kuriera w samo południe” przechodzi do trzeciego z kolei meczu Walii z Francją, który jego zdaniem był najciekawszy w tej fazie:

Przepiękny, bardzo zacięty pojedynek. Długo wydawało się że Francja, która przeważała przez cały mecz wygra, jednak czerowna kartka dla jednego z Francuzów odwróciła losy spotkania. Walia pokazała swoją determinację i zaciętość, zwyciężając jednym punktem 20:19.

Na koniec pozostawił on mecz pomiędzy Nową Zelandią a Irlandią, który był dla niego rozczarowujący ze względu na słabą grę zespołu z Irlandii:

Drużyna Irlandzka zawiodła najbardziej, na całym froncie. Wynik 46:14 to nie tyle porażka Irlandzkiego rugby, ile upokorzenie. Zawiodło wszystko – plan gry, cała strategia, atak, obrona, nie było na co szczerze mówiąc patrzeć. Według mnie zawodnicy wyszli na boisko z brakiem wiary w mozliwość zwycięstwa. Zawodnicy z Nowej Zelandii zagrali koncertowo, pokazali jak być mistrzami i jak grać w rugby.

W weekend odbędą się rozgrywki półfinałowe. Zagrają Anglia z Nową Zelandią oraz Walia z Południową Afryką:

Anglicy są w świetnej formie, Nowa Zelandia jest w doskonałej formie. Stawiam na Nową Zelandię. […] W niedzielę gra Walia z Południową Afryką, na początku stawiałem na Walię, ale teraz bym już tak pewnie nie obstawiał, daję 50 na 50.

Zapytany możliwy przebieg rozgrywek i spotkanie finałowe, Jakub Grabiasz do końca stawia na Nową Zelandię:

Stawiam na Nową Zelandię, Walię na drugim miejscu, bo świetnie grali w Pucharze Sześciu Narodów, Anglia trzecia i Południowa Afryka na czwartym miejscu.

A.M.K.

Grabiasz: Mecz Nowa Zelandia-Irlandia będzie oglądał cały sportowy świat

Jakub Grabiasz komentuje Mistrzostwa Świata w Rugby w Japonii twierdząc, że zespół Irlandii postawił w nich swoich najlepszych zawodników.

 

 

Na Mistrzostwach Świata w Japonii w rugby dzieje się bardzo dużo, wielkie emocje. W zeszłym tygodniu rozgrywki pomieszała pogoda, na szczęście tajfun opuścił już wyspy japońskie. Z powodu warunków pogodowych odwołano dwa mecze (Anglia-Francja; Namibia-Kanada), była to jednak faza grupowa – mówi gość Radia WNET.

Jak dodaje: Ostatni mecz rozegrał się pomiędzy Japonią i Szkocją. Szkoci przegrali tę rywalizację. Kibicom ciężko było winić zarówno Japończyków, jak i Federację Rugby.

„Ten weekend (tj. 19,20 października) jest bardzo ważny dla rugby, dlatego że skończyła się faza grupowa, wyłoniło się 8 najlepszych drużyn na świecie i teraz spotykają się one w ćwierćfinale” – podkreśla Jakub Grabiasz.

Nasza Irlandia spotka się z zespołem Nowej Zelandii. Jest to wielkie spotkanie dla zespołu Irlandii, którego obecnym trenerem jest John Smith z pochodzenia Nowozelandczyk.

Forma Irlandii jest bardzo mieszana. Grają oni albo bardzo dobrze, albo grają gorzej niż średnio. To wielki mecz, cały świat sportowy będzie oglądał to wydarzenie, ponieważ każdy lubi nowozelandzkie rugby. Faworytem jest zdecydowanie Nowa Zelandia, która już kilkukrotnie zdobyła tytuł mistrza w historii tych rozgrywek – twierdzi rozmówca Adriana Kowarzyka.

Czarnym koniem jest zdecydowanie drużyna Japonii. Nikt nie spodziewał się przed mistrzostwami, że Japonia będzie tak świetnie grać w rugby. Pokazali co potrafią, wygrywają szybkością i nie robią błędów w podawaniu i przesuwaniu piłki.

M.N.

Janusz Szewczak, Piotr Kowalczuk, Kazimierz Smoliński, Jakub Maciejewski – Popołudnie WNET – 06.09.2019 r.

Popołudnia WNET można słuchać od poniedziałku do piątku w godzinach 16:00 – 18:00 na: www.wnet.fm, 87.8 FM w Warszawie i 95.2 FM w Krakowie. Zaprasza Łukasz Jankowski.

Goście Popołudnia WNET:

Janusz Szewczak – poseł PiS;

Piotr Kowalczuk – dziennikarz „Do Rzeczy”;

Jakub Augustyn Maciejewski – dziennikarz Tygodnika Sieci;

Kazimierz Smoliński – wiceprzewodniczący komisji ds. VAT


Prowadzący: Łukasz Jankowski

Realizator: Piotr Szydłowski


Część pierwsza: 

Łukasz Jankowski opowiada o wygranej polskich koszykarzy w Mistrzostwach Świata. Polska reprezentacja po dramatycznym spotkaniu wygrała z Rosją 79:74. Polacy awansowali do drugiej fazy Mistrzostw Świata z kompletem trzech zwycięstw w grupie A – nad Wenezuelą, Chinami i Wybrzeżem Kości Słoniowej.

Łukasz Jankowski mówi również o nowym programie zaprezentowanym przez Małgorzatę Kidawę-Błońską. Postulaty to m.in równe prawa, związki partnerskie, równe wynagrodzenia, in vitro, oraz darmowy internet do 24 roku życia.

Janusz Szewczak, poseł PiS podsumowuje konwencję Platformy Obywatelskiej.

„Dziwię się, że nie padła propozycja działki na księżycu dla każdego Polaka, tudzież najnowszego modelu sportowego dla aktywnych emerytów” – mówi gość „Popołudnia WNET”.

Jak dodaje Janusz Szewczak: Jest to taki kabaret, że człowieka przy zdrowych zmysłach już to nie drażni. Platforma Obywatelska mogłaby postawić na swoim czele niemowę. Partia Grzegorza Schetyny nadal traktuje Polaków jako ludzi, którzy nie potrafią wyciągać wniosków. 

Rozmówca Łukasza Jankowskiego mówi również o sytuacji finansowej w Polsce twierdząc, że mamy wiele garbów do spłacenia po po poprzednich ekipach.

Piotr Kowalczuk mówi o upadku rządu Mattea Salviniego. Na początku sierpnia rozpadała się rządząca Włochami od 2018 roku koalicja antysystemowego Ruchu Pięciu Gwiazd Luigi Di Maio i prawicowej Ligi Matteo Salviniego. W rządzie często dochodziło do sporów pomiędzy liderami i zarazem wicepremierami. Koalicja została ostatecznie zerwana przez lidera prawicowej Ligi  Mattea Salviniego, który próbował wymusić lepsza pozycję swojej partii w koalicji lub wcześniejsze wybory. Plan Salviniego zawiódł, jego partia straciła władzę, a Ruchowi 5 Gwiazd udało się po kilku dniach trudnych rozmów porozumieć z Partią Demokratyczną. „Mamy teraz najbardziej lewicowy w historii Italii” – mówi Piotr Kowalczuk.


Część druga: 

Jakub Augustyn Maciejewski / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio WNET

Jakub Augustyn Maciejewski opowiada o filmie „Polityka” Patryka Vegi. Film nie ma fabuły. Pojawia się pytanie czy Vega zrobił to specjalnie czy ktoś mu kazał. Opowieść podzielona jest na pięć części. Pierwsza z nich poświęcona jest Beacie Szydło, która przedstawiona została w sposób pozytywny. Zdaniem gościa „Popołudnia WNET” film nie warty jest obejrzenia, jest długi, nieśmieszny i żenujący. Najbardziej wyczekiwana premiera roku rozczarowuje. Zarówno jeśli chodzi o warsztat i artystyczne walory, jak i o jej polityczny potencjał.

Rozmówca opowiada również o konwencji programowej Platformy Obywatelskiej, którą porównuje do filmu „Polityka” Patryka Vegi. Jak mówi gość „Popołudnia WNET”: Program Schetyny jest pogłosem PiS-u, nikt nie myśli, aby zaproponować coś nowego, a zawsze oryginał jest lepszy od jego kopii. 

Kazimierz Smoliński / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio WNET

Kazimierz Smoliński opowiada opowiada o oficjalnym raporcie komisji śledczej ds. VAT. Za przyjęciem raportu zagłosowało sześciu jej członków. Trzech było przeciwko, nikt się nie wstrzymał. Posłowie opozycji zgłosili zdanie odrębne.

Jak mówi gość „Popołudnia WNET” – „Raport składa się z kilku części: opisania podstaw prawnych, stan faktyczny oraz dwa rodzaje wniosków, zawierające potwierdzenie działań i rekomendacje dla Sejmu”.

Kazimierz Smoliński mówi również o konwencja programowa Prawa i Sprawiedliwości, podczas której szef ugrupowania Jarosław Kaczyński ma zaprezentować nowe propozycje programowe, odbędzie się ona w sobotę 7 września w Lublinie.


 

Przełamanie szczypiornistów na MŚ, ale bez awansu

Polscy piłkarze ręczni odnieśli pierwsze zwycięstwo na Mistrzostwach Świata we Francji, pokonując Japonię 26:25. W 1/8 finału jednak nie zagrają, bo wcześniej przegrali trzy mecze grupowe.

Z reprezentacją Kraju Kwitnącej Wiśni podopieczni Tałanta Dujszebajewa rozegrali czwarte spotkanie grupowe na tegorocznych mistrzostwach. We wszystkich poprzednich starciach ponieśli porażki, zamykając sobie drogę do awansu do fazy pucharowej zmagań.

Jedynie w inaugurującym MŚ meczu z Norwegią (22:20) przetrzebieni kontuzjami i brakiem największych gwiazd Polacy nawiązali równą walkę z rywalami. W kolejnych – z Brazylią i Rosją – przegrywali wyraźnie, w obu przypadkach dając sobie rzucić cztery bramki więcej.

– Chcemy wrócić do domu z podniesioną głową – mówił przed spotkaniem z Japończykami obrotowy biało-czerwonych Maciej Gębala – Jest ciężko, ale musimy się podnieść – dodał. I udało się. Nasi szczypiorniści zafundowali kibicom typowy dla siebie horror, do ostatniej sekundy walcząc o zwycięstwo. Po końcowej syrenie można jednak było odetchnąć, bo zegar wskazywał 26-25 dla Polaków.

Pierwsze zwycięstwo we Francji oznacza, że piłkarze Dujszebajewa wydostali się z dna tabeli Grupy A, wyprzedzając właśnie Japończyków. Do zakończenia rywalizacji grupowej pozostał im mecz z gospodarzami imprezy, do którego dojdzie w czwartek. Potem czeka ich jeszcze rywalizacja o tzw. Puchar Prezedenta, czyli o miejsca 17-24 mistrzostw.

M.S.