Mikołaj Pisarski: w następnych miesiącach będziemy obserwować wyhamowanie, a może nawet spadek inflacji

Prezes Instytutu Misesa o sytuacji na rynku mieszkań, czynnikach działających na wzrost i na spadek cen oraz o perspektywie wyhamowania inflacji.

Mikołaj Pisarski komentuje wzrost ceny za metr mieszkania w Warszawie do 15 tys. zł. Jak zauważa,

2 miliony dodatkowych mieszkańców to większy popyt na rynku najmu.

Większy popyt zachęca ludzi do inwestowania w mieszkania pod wynajem. Rozwiązaniem niedoboru mieszkań jest liberalizacja prawa budowlanego.

Największym ogranicznikiem jest nasze prawo budowlane.

Kupowanie mieszkań postrzegane jest przez Polaków jako bezpieczna inwestycja. Prezes Instytutu Misesa stwierdza, że nie jest to do końca prawda.

Jeżeli porównamy już długookresowe w okresie 15 20 30 lat stopę zwrotu z inwestycji w nieruchomości a np. udziału w rynku kapitałowym to już okaże się że ale ta przewaga inwestycji w nieruchomości nie jest tak znaczna.

Rozwiązaniem jest deregulacja rynku kapitałowego. Nasz gość proponuje zniesienie podatku Belki.

Rozmówca Adriana Kowarzyka wskazuje, że są także przesłanki za spadkiem cen.

Mamy też oczywiście argumenty przemawiające za tym, że ten wzrost cen może hamować lub zwalniać. To jest oczywiście wzrost stóp procentowych, który już teraz dotyka polskich kredytobiorców, szczególnie tych, którzy […] przy tym stanie rekordowo niskich stóp procentowych wzięli kredyty hipoteczne ze zmienną stopą.

W wyniku regulacji Komisji Nadzoru Finansowego dużo niższa jest zdolność kredytowa.

W następnych miesiącach będziemy obserwować wyhamowanie, a może nawet spadek inflacji.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Mikołaj Pisarski o Polskim Ładzie: przyszły rok upłynie pod znakiem niesamowitego chaosu w całej gospodarce

Prezes Instytutu Misesa o tym, kto zyska, a kto straci na Polskim Ładzie oraz o mocnych i słabych stronach tej reformy.


Mikołaj Pisarski zauważa, że Polski Ład nierównomiernie wpłynie na życie dwóch różnych grup. Niższe podatki zapłacą m.in. emeryci ze świadczeniami poniżej 2500 zł. Więcej zapłacą przedsiębiorcy i klasa średnia. Skomplikowane zmiany podatkowe wejdą już za sześć tygodniu. Organizacje przedsiębiorców apelowały o rok na przygotowanie się do nich.

To jest naprawdę bardzo ciężkie, żeby działająca firma działające przedsiębiorstwa zatrudniające ludzi dające im pracę dostosowała się do tak skomplikowanych zmian, bo chociażby same przepisy dotyczące składki zdrowotnej które wcześniej były tylko na kilku stronach o polskim układzie będą na stronach kilkunastu.

Prezes Instytutu Misesa pozytywnie ocenia zwolnienie części emerytur z opodatkowania. Wskazuje na absurd opodatkowania świadczeń wypłacanych z budżetu państwa.

Pieniądze z budżetu wypływały do emerytów, żeby w formie podatku do niego wróciły.

Dodaje, że zwolnienie z opodatkowania można by rozciągnąć na wszystkie wynagrodzenia w sektorze publicznym. Wypłacane pieniądze na rękę byłyby takie same, a nie ponosilibyśmy kosztów obsługi podatków. Pisarski wskazuje na ulgi zawarte w Polskim Ładzie.

Programiści jeżeli ich praca polega na wytwarzaniu takiego oryginalnego kodu będą mogli rozliczać się po bardzo korzystnej preferencyjnej stawce.

Zauważa, że polskie firmy informatyczne dobrze sobie radzą bez rządowej pomocy. Paradoksalnie program reklamowany jako egalitarny oferuje ulgi dla dobrze zarabiających programistów.

To jest oczywiście doskonałe tylko, dlaczego rząd skoro uznaje, że to jest dobre w odniesieniu do programistów nie  rozciągnie tego na inne branże.

Niestety zawarte w programie ulgi są sektorowe, wąskie i trafiające do firm, które bez nich sobie poradziłyby. Rozmówca Adriana Kowarzyka ocenia, że pozytywnym elementem Polskiego Ładu jest podniesienie drugiego progu podatkowego.

Najgorsze jest w ogóle podejście do reformowania państwa w takim trybie, że w jednym dokumencie zbierzemy zmiany ogarniające właściwie całe życie polskiego obywatela.

Poza zmianami podatkowymi w dokumencie jest mowa o odbudowie Pałacu Saskiego, czy o wyznaczeniu przestrzeni bioaktywnej w miastach. Pisarki podkreśla, że nie ma szans, aby dokument o takiej ambicji temu sprostał. W rezultacie rok 2022 upłynie pod znakiem chaosu w całej gospodarce.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.