Gajowy: 15 maja 2022 r. mają się odbyć wybory w Libanie. Prawo głosu będzie miało pokolenie, które saura wychowała

Korespondent Radia Wnet w Libanie o kryzysie politycznym, gospodarczym i społecznym w tym kraju.

Kazimierz Gajowy przedstawia, jak kończy się dla Libanu rok 2021. Potrzeba było 9 miesięcy, żeby 10 września powołać rząd. Dotąd nie doszło do spotkania premiera ze swymi ministrami.

Państwo jest upadłe. Były prezydent Michel Aoun wzywał do okrągłego stołu.

Zostało to potraktowane przez Libańczyków z uśmiechem, bo to nie jest nic nowego.

Na 15 maja 2022 r. planowane są nowe wybory. Jak wskazuje Gajowy, prawo głosu będą mieli młodzi, którzy brali udział w ostatniej pokojowej rewolucji. W Libanie prawo głosu przysługuje osobom, które ukończyły 21 lat. Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego dodaje, że sytuacja gospodarcza jest tragiczna. Krajowi grozi głód.

Spadamy w przepaść głodu i braku wszystkiego.

Nasz korespondent wskazuje, że praktycznie o wszystkim w Libanie decyduje dzisiaj Hezbollah.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Brak prądu w Libanie. Gajowy: szpitale jeszcze funkcjonują, ale w przyszłym tygodniu może się zacząć katastrofa

Kazimierz Gajowy o izraelskim ostrzale, deklaracji Hasan Nasrallaha i o libańskim kryzysie energetycznym.

Kilka samolotów izraelskich przeleciało na bardzo niskim pułapie.

Kazimierz Gajowy mówi, że Izraelczycy wystrzeliwali nad terytorium libańskim rakiety w stronę Damaszku. Wyjaśnia, że jest to skutkiem oświadczenia przywódcy Hasana Nasrallaha. Stwierdził on butnie, iż Liban będzie mieć paliwo.

To paliwo już wypływa z portów w Iranie, pomimo embarga.

Hezbollah ogłosił, że płynące z Iranu tankowce z ropą będzie traktować jak część libańskiego terytorium. Głosu nie zabrał prezydent Libanu Michel Aoun.

Szef Hezbollahu mówi jak przywódca, jak prezydent i premier w jednej osobie, decydując za wszystkich Libańczyków, co ma się dziać w Libanie.

Dziennikarz wyjaśnia, że ludzie nie mają paliwa. Wstrzymane są też dostawy prądu.

O ile jeszcze funkcjonują szpitale na swoich agregatorach, to w przyszłym tygodniu może się zacząć katastrofa humanitarna.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Rok od wybuchu w Bejrucie. Rakowski: Od 12 miesięcy Liban nie ma rządu. Waluta dryfuje, osiągając astronomiczne kwoty

Nierozliczone zaniedbania, kryzys finansowy i odbudowa Bejrutu. Paweł Rakowski o Libanie w rocznicę tragedii.

Minął rok od wybuchu w bejruckim porcie. Paweł Rakowski przypomina skalę tragedii, jaka spadła na Libańczyków rok temu.

Mamy dzisiaj bardzo przykrą rocznicę największej tragedii, która dotknęła ten kraj. Eksplozja, która uśmierciła ponad 200 osób, zrujnowała de facto libańską stolicę, niszcząc placówki oświaty, ośrodki zdrowia oraz dzielnice mieszkalne, głównie chrześcijańskie.

Ekspert ds. Bliskiego Wschodu zauważa, że rok po wybuchu wciąż nie osądzono zarządców portu ani polityków, których zaniedbania przyczyniły się do zniszczenia libańskiego portu. Wbrew początkowym nadziejom tragedia nie stała się katharsis dla libańskiej polityki. Sytuacja jeszcze się pogorszyła.

Od dwunastu miesięcy Liban nie ma rządu. Waluta dryfuje osiągając astronomiczne kwoty.

Pewnym pozytywem, jest to, że nie dochodzi do napięć na tle religijnym. Libańskie media donoszą, że prezydent Libanu  Michel Aoun otrzymywał informacje od służb, iż w bejruckim porcie dzieje się coś złego. Ostrzeżenia jednak albo zostały zignorowane, albo władza jest tak nieudolna, że nie mogła zareagować.

Po wybuchu Libańczycy zabrali się do odbudowy. Problemem jest jednak trwający kryzys.

Jest kryzys finansowy, a materiały budowlane z reguły do tanich nie należą.

Część domów, która się nie zawaliła w wyniku wybuchu może się jeszcze zawalić. Rakowski wskazuje na pomoc niesioną przez kościelne fundacje, wśród których jest Fundacja Fenicja Kazimierza Gajowego.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Zarzuty dla polityków w związku z wybuchem w Bejrucie. Gajowy: Ludzie oczekują pełnego wyjaśnienia przyczyn tragedii

Gospodarz „Studia Bejrut” mówi, że śledztwo ws. wybuchu jest w fazie rozwojowej. Komentuje reakcję Hezbollahu na działania prokuratury. Opisuje trudną sytuację humanitarną Libanu.

 

Kazimierz Gajowy komentuje postawienie przez prokuraturę zarzutów byłemu premierowi Libanu oraz 3 członkom jego  rządu w związku z sierpniowym wybuchem w bejruckim porcie:

Do wczoraj nie wiedzieliśmy nic na temat .Teraz sytuacja staje się ciekawa i rozwojowa.

Gospodarz „Studia Bejrut” przypomina słowa szefa libańskiego rządu, który w sierpniu zapowiadał, że okoliczności wybuchu zostaną wyjaśnione w ciągu kilku dni.

Akt oskarżenia za bardzo nie interesuje Libańczyków, ponieważ politycy są podejrzani jedynie o zaniedbania. Ludzie wszem i wobec o nich wiedzą,  oczekują jednak ustalenia bezpośredniej przyczyny wybuchu.

Do tej pory nikt nie przesłuchał pracujących w pobliżu portowego składu saletry spawaczy. Rozmówca Jaśminy Nowak zwraca również uwagę, że odnaleziono kapitana statku pod gruzińską banderą, zakotwiczonego w pobliżu miejsca wybuchu. Właścicielem statku ma być z kolei obywatel Cypru. a nie Rosjanin, jak myślano do tej pory.

Kazimierz Gajowy relacjonuje też, że Hezbollah potępił oskarżenie byłego libańskiego premiera:

Wzywamy sędziego śledczego, by ponownie przeanalizował swoje podejście do sprawy, i podjął środki gwarantujące prawdę w oparciu o ujednolicone kryteria, z daleka od upolitycznienia sprawy – czytamy w oświadczeniu organizacji.

W Libanie istnieje groźba masowego głodu, gdyż zniszczenia w porcie praktycznie uniemożliwiają import. Sytuację pogarsza stały spadek kursu libańskiej waluty.

Na szczęście kraj jest bogaty w warzywa i owoce, które dojrzewają nawet w zimie, więc z głodu nie umrzemy.

W Bejrucie może również dojść do zamknięcia części przedstawicielstw dyplomatycznych. Jednak jak mówi Kazimierz Gajowy, do niektórych dzielnic stolicy Libanu wraca życie, dzięki pracom naprawczym, mocno wspieranych przez Fundację Fenicja.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Z OSTATNIEJ CHWILI! Kolejny wybuch w Libanie! Tym razem w wiosce Ain Kanie

Na południu Libanu doszło do eksplozji. Podejrzewa się, że związek z tym może mieć Hezbollah.

Kazimierz Gajowy mówi o wybuchu do jakiego doszło we wtorkowe popołudnie na południu Libanu. Przypomina słowa prezydenta Michela Aouna, która na pytanie dokąd zmierza Liban, odpowiedział, że do piekła:

Były to prorocze słowa, bo znowu mamy piekło, znowu mamy dym.

Filmy z mediów społecznościowych pokazują siłę eksplozji, a pod jednym z filmów możemy przeczytać, że wybuch był słyszalny nawet w północnej części Izraela. Jak podaje portal wnp.pl powołując się na telewizję Al-Dżadid, budynek, w którym doszło do wybuchu, miał być składem broni Hezbollahu.

A.P.

Gajowy: W Libanie ludzie przestali nazywać prezydenta prezydentem. Nowy ruch musi wziąć sprawy w swoje ręce

Kazimierz Gajowy i Maja Outayek o sprzątaniu Bejrutu, pomocy dla jego mieszkańców, wizycie Emmanuela Macrona w Libanie i tym, co muszą zrobić protestujący.

Kazimierz Gajowy pyta się Maja Outayek, o sytuację w Bejrucie. Rozpoczęło się sprzątanie w mieście. Podkreśla, że Bejrut nigdy czegoś takiego dotąd nie doświadczył. Odnosi się do wizyty prezydenta Francji w Libanie.

Były premier Sad al-Hariri prosił prezydenta Francji by nie przekazywał żadnej pomocy instytucjom rządowym.

Emmanuel Macron odpowiedział, że nie przekaże im nic. Kazimierz Gajowy stwierdza, że tragedia Bejrutu to „okazja do rozbudzenia sumienia”, podkreślając, że czas by kraje takie jak Liban przestały być areną wojen. Zauważa, że zaszła zmiana w podejściu protestujących przeciwko rządzącym:

Ludzie przestali nazywać prezydenta prezydentem, […] mówią pan Aoun.

Prowadzący Studio Bejrut podkreśla, że Libanowi potrzebny jest „nowy ruch, który musi wciąć sprawy w swoje ręce”. Nie wystarczy bowiem odsunąć tych, którzy są u władzy, ale trzeba mieć też kogoś na ich miejsce. Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego zachęca do wpłat na konto Fundacji Fenicja, niosącej pomoc Libańczykom. Wskazuje na osobę św. Szarbela, która łączy ludzi ponad podziałami religijnymi.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Jastrzębski: Eksplozja pochłonęła główny silos zbożowy, Libanowi pozostało pszenicy na niecały miesiąc

Wybuch strzaskał szyby w promieniu 23 kilometrów i był odczuwalny nawet na Cyprze.

Al-Jazeera

  1. Eksplozja w bejruckim porcie raniła ponad 4,000 osób

Komentując w środę wybuch w bejruckim magazynie, który we wtorek wieczorem zabił przynajmniej 100 i ranił ponad 4,000 osób, Libański Prezydent Michel ‘Aoun powiedział, że „zatrważający szok nie powstrzyma nas przed zapewnieniem ofiar i rannych, a także społeczeństwa libańskiego, że jesteśmy zdeterminowani zbadać warunki, w jakich doszło do tragedii tak szybko, jak to tylko możliwe, tak jak jesteśmy zdeterminowani, aby rozliczyć odpowiedzialne za to niedopatrzenie osoby poprzez nałożenie najwyższych możliwych kar”.

W celu opanowania posteksplozyjnego krajobrazu Ministerstwo Obrony ogłosiło dwutygodniowy stan wyjątkowy, zrzekając się obowiązków związanych z utrzymaniem bezpieczeństwa na rzecz wojska.


Komentarz:  w historii tej jest i polski wątek. Ratownicy Państwowej Straży Pożarnej oraz Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej trafili już do Bejrutu. Ponadto, Premier Mateusz Morawiecki ogłosił, że rząd wyśle także zasoby medyczne, aby pomóc poszkodowanym Libańczykom.


Na chwilę obecną przyczyny wybuchu dopatruje się w niestabilności lub przypadkowym podpaleniu materiałów wybuchowych przed laty sprowadzonych do i zgromadzonych w magazynie w bejruckim porcie.


Komentarz: coraz głośniej mówi się, że lawina katastrofalnych wydarzeń znajduje swój początek w zajęciu się fajerwerków składowanych w tym samym magazynie portowym. Pożar rozprzestrzenił się na materiały wybuchowe, które dziś identyfikuje się jako azotan amonu (NH4NO3). Jest to nieorganiczny związek chemiczny z grupy saletr, sól kwasu azotowego i amoniaku, stanowiący z jednej strony, w połączeniu z lodem, bardzo dobrą substancję chłodzącą, z drugiej strony, niezwykle niszczycielski materiał wybuchowy. Siedemset kilogramów azotanu amonu użyto, np. w nieudanym zamachu na WTC w 1993.

Eksplozja w Bejrucie nie jest też jedyną katastrofą spowodowaną przez wybuch tej substancji. Do eksplozji azotanu amonu doszło także 21 września 1921 w Oppau, w Niemczech, gdzie wybuchło ok. 450 ton mieszaniny saletry amonowej i siarczanu amonu w fabryce nawozów azotowych zabijając 561 osób.

Szesnastego kwietnia 1947 roku w Texas City doszło do eksplozji ok. 2300 ton azotanu amonu, w wyniku czego odnotowano ok. 570 ofiar śmiertelnych.

Jednak już dziś możemy powiedzieć, że eksplozja w Bejrucie była większa pod względem masy zdetonowanej substancji od pozostałych, albowiem w bejruckim porcie doszło do eksplozji aż 2750 ton azotanu amonu.

Myśl, że można było zezwolić na przechowywanie fajerwerków w tym samym miejscu co niezwykle wybuchowy materiał, zdaje się niedorzeczna dla Europejczyka. A jednak taki jest właśnie Bliski Wschód. Żeby lepiej przedstawić stan umysłu, który przyczynił się do tejże przerażającej katastrofy, pozwolę sobie zacytować Głównego Zarządcę Portu w Bejrucie Hassana Koraytema, który powiedział, że „materiały były przetrzymywane w magazynie numer 12 zgodnie z nakazem sądowym. Wiedzieliśmy, że są niebezpieczne, ale nie że aż tak”.

Wybuch, który miał nie mieć miejsca, zniszczył siedzibę głównego producenta elektryczności w Libanie Electricity of Lebanon. W wyniku eksplozji w porcie zniszczony został również główny silos zbożowy w kraju. To bardzo bolesna strata, zwłaszcza, że w jej konsekwencji ilość pszenicy pozostała Libanowi wystarczy nie więcej niż miesiąc, jak poinformował libański Minister Gospodarki Raoul Nehme.

A brak pszenicy może wywołać dalsze zamieszki w niebotycznie zadłużonym Libanie, gdzie już mówi się o czyhającym głodzie i niewystarczającym dostępie do żywności.


Al-Arabiya i Al-Ahram

  1. Egipt podpisze z Grecją umowę wyłącznej strefie ekonomicznej

Egipt i Grecja są gotowe wyznaczyć granice morskie, poinformowała najstarsza egipska gazeta Al-Ahram, dodając, że grecki Minister Spraw Zagranicznych Nikos Dendias przebywa w czwartek (to jest dziś) w Kairze, aby wznowić rozmowy na ten temat. Na spotkaniu ma być obecny jego egipski odpowiednik Samih Shoukry. Prawdopodobnym jest też podpisanie umowy o wyłącznej strefie ekonomicznej pomiędzy Egiptem a Grecją.

Jak stwierdził wcześniej Minister Nikos Dendias, umowa o wyłącznej strefie ekonomicznej jaką zawarł w imieniu Grecji z Włochami, „z pewnością rozsierdziła Prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana”. Minister dodał, że Turcja forsuje jedynie „swoją jednowymiarową wizję”.

 

Sputnik News Arabic

  1. Kobieta po raz pierwszy w historii Iraku zasiada na rządowym krześle

Podczas spotkania z Radą Ministrów, iracki Premier Mustafa Al-Kadhmii ustąpił miejsca w swoim fotelu dziewczynce z przedstawicielstwa jazydzkiego, która urodziła się w niewoli Państwa Islamskiego. Tym samym młodziutka Jazdyka imieniem Ghariba, co po arabsku znaczy „Obca” lub „Inna”, stała się pierwszą w historii kobietą, która zasiadła na fotelu rządowym podczas oficjalnego posiedzenia irackiego organu państwowego. Wraz ze swoją matką i innymi Jazydkami, które przetrwały pod jarzmem ISIS, Ghariba przybyła w poniedziałek do Bagdadu, aby reprezentować swój lud podczas obchodów szóstej rocznicy ludobójstwa Jazydów przeprowadzonego przez Państwo Islamskie.

Ghariba urodziła się około dwa miesiące od uprowadzenia jej matki, ojca i rodzeństwa przez bojowników ISIS z jazydzkiego miasta Sandżar położonego na zachód od Mosulu. Do porwania doszło trzeciego sierpnia 2014 roku. Ciężarna matka została kupiona przez bojownika ISIS i przetransportowana do miast Tel Afar na zachód od dystryktu Niniwy, gdzie urodziła dziewczynkę.

Los jej ojca do dziś nie jest znany, tak samo jak los jej dwóch braci, którzy zostali sprzedani na targu niewolników otwartym przez ISIS w syryjskim mieście Raqqa i w irackim Mosulu.

W poniedziałek Ghariba i inne jazydki przedstawiły żądania swej społeczności, żądania, by odbudować kluczowe dla życia struktury, domy i ulice, które zniszczyło ISIS. Prosiły także podjęcie działań w celu uwolnienia pozostający we władzy swych panów i mężów, dawnych wojowników ISIS, dziś przebywających w syryjskim obozie dla uchodźców Al-Haul w Syrii.

Zapewniwszy jazydzkie przedstawicielstwo, że taka zbrodnia jest boleśnie wspominana przez cały Irak i że pozostanie zapamiętana, aby już nigdy się nie powtórzyła, Premier Al-Kadhmi powiedział Jazydom, że „Irak jest waszym krajem, rząd zaś jest gotów strzec wszystkich komponentów etnicznych irackiego ludu i chronić ich tożsamość. Różnorodność w Iraku stanowi o sile jego elementów składowych, nie o ich słabości.”


Komentarz: Ludobójstwo przeprowadzone na Jazydach przez Państwo Islamskie zaczęło się 3 sierpnia 2014. Według ONZ, do października 2014 roku ISIS zabiło do 5,000. Uprowadzeń było znacznie więcej. PLOS Medicine podało, że nawet 10,800 przedstawicieli etnosu jazydzkiego, głównie płci żeńskiej, mogło zostać uprowadzonych. Kobiety jezydzkie były brane przez bojowników ISIS w niewolę lub sprzedawane na targach niewolników. W niewoli kobiety były wykorzystywane seksualnie, często jako nagroda dla bojowników za osiągnięcia na polu walki.

Według Haleh Esfandiari z the Woodrow Wilson International Center for Scholars „starsze kobiety były natychmiast grupowane i wysyłane na sprzedaż na targu niewolników… młodsze gwałcono lub wydawano za bojowników… na podstawie tymczasowego aktu małżeństwa. Po stosunku z konkretną kobietą bojownik rozwodził się i oddawał ją swojemu towarzyszowi”.


 

Gajowy: Pojawiają się różne środowiska, które pod rewolucję libańską chcą się podczepić.

Kazimierz Gajowy i Paweł Rakowski o kolorowej młodzieży libańskiej, kojarzącej się z LGBT, wymienianym jako kandydat na premiera Mohammedzie Safadim i rabunku cukierni w Trypolisie.

Kazimierz Gajowy o spodziewanym ogłoszeniu przez prezydenta Libanu desygnacji nowego premiera, którym jak mówi może zostać obecny minister finansów Mohammad Safadi [minister ogłosił w niedzielę wycofanie swojej kandydatury-przyp.red]. Stwierdza, że Safadi „nie ma czystego sumienia”. Posiada on na wybrzeżu hotele, restauracje i porty. Wybrany został nowy szef związku zawodowego adwokatów. Prawnicy „zademonstrowali publicznie poparcie dla władz, szczególnie dla prezydenta Aouna”, co nie podoba się redaktorowi „Studia Bejrut” w kontekście trójpodziału władzy.

Rakowski dodaje, że w Trypolisie skąd pochodzi Safadi, „zrabowano cukiernię” przy okazji protestów. Pozytywnym akcentem jest widok libańskich flag na ulicach, które pokazują, że „w końcu mieszkańcy tego miasta czują się w Libanie”.

Gajowy przytacza historię jaka spotkała go i ks. Józefa. Jak mówi kapłan, ostatniej nocy w restauracji była obecna „grupa młodzieży kolorowa, półroznegliżowana”. Opisuje je jako „nocne włóczęgi, które się po ulicach Libanu błąkają”. Skojarzyli mu się oni ze „sprawą LGBT”. Jak komentuje Rakowski:

Pojawiają się różne środowiska, które pod rewolucję chcą się podczepić.

Gajowy stwierdza, że była to grupa o koedukacyjnym składzie w wieku 16-17 lat, a w ich zachowaniu było „więcej teatru niż rzeczywistości”.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Gajowy: Państwo świeckie w Libanie to utopia. Gdyby je wprowadzić, to Liban stałby się państwem muzułmańskim

Kazimierz Gajowy i Paweł Rakowski o nowych protestach w Libanie i problemach z tym związanych oraz postulacie wprowadzenia w Libanie państwa świeckiego.

Kazimierz Gajowy i Paweł Rakowski opowiadają o sytuacji w Libanie, gdzie prezydent Libanu Michel Aoun zobowiązał się do stworzenia rządu ekspertów, mającego zastąpić gabinet Saada Haririego. Przypominamy, że ten rząd podał się do dymisji we wtorek wskutek wielkich demonstracji. Wobec czego protestujący zakończyli manifestacje i złożyli barykady. Wszakże nie na długo. Jak zauważa Gajowy, na wiecu poparcia dla prezydenta Aouna, jego zięć wypowiedział słowa, które rozjuszyły niedawnych demonstrantów:

Dżubran Bassil powiedział w którymś momencie bardzo głupie zdanie: „wiecie, kto budował barykady-warchoły”.

W niedzielną noc zostały na nowo zamontowane na libańskich ulicach, w tych samych miejscach, co wcześniej. Banki otwarte na jeden dzień, znów są zamknięte, co jest uciążliwe nie tylko dla klientów prywatnych, ale też dla zakładów pracy. Zawieszona została amerykańska pomoc dla libańskiego wojska.

Pewnej grupie młodzieży zaświtał pomysł na państwo świeckie.

Nasi rozmówcy ponadto mówią o utopijnej wizji części chrześcijan w Libanie. Chcą państwa świeckiego. Obecnie Liban to tzw. demokracja wyznaniowa, gdzie „wszystkie mniejszości muszą się dogadać”. Stanowiska państwowe i miejsca w parlamencie są podzielone tak, by zachowana była równowaga między głównymi grupami religijnymi kraju. Odejście od tego systemu na rzecz nieograniczonej demokracji oznaczałoby, jak zauważa Rakowski, że „będziemy mieli odwzorowanie Islamskiej Republiki Iranu”. Tego ostatniego pragnie kierowany przez Hassana Nasrallaha Hezbollah. Z tezą swego przedmówcy zgadza się Kazimierz Gajowy, stwierdzając, że postulat świeckiej demokracji jest „czymś absolutnie nieprzemyślanym” i wynikiem zapatrzenia demonstrantów w Europę, w której Liban jednakże nie leży.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Gajowy: W Libanie skończyły się podziały z czasów wojny domowej. Rakowski: To rewolucja bez rewolucji

Kazimierz Gajowy i Paweł Rakowski o sukcesie protestów w Libanie, innych żądaniach protestujących, które czekają na spełnienie i symbolicznym końcu długiego trwania skutków libańskiej wojny domowej.
 

Kazimierz Gajowy i Paweł Rakowski opowiadają o ustąpieniu władz Libanu wobec tysięcy demonstrantów. Premier złożył na ręce prezydenta dymisję w imieniu swoim i całego swego rządu. Barykady na ulicach powoli są usuwane. Nie wiadomo, komu prezydent Michel Aoun powierzy misję tworzenia nowego rządu. Może nawet wyznaczyć ustępującego szefa Rady Ministrów Sada al-Haririego, ale wydaje się to mało prawdopodobne. Dotychczas prezydent nie chciał pozwolić, aby jego zięć Dżubran Bassil, stracił miejsce w rządzie.

Ocenia się, że 800 mld $ ukradli rządzący.

Kolejnym postulatem demonstrujących, który czeka na spełnienie, jest to, „żeby nie było gigant-rządu”, lecz aby nowo powołany rząd składał z niezbyt dużej ilości ministrów (nie 45 jak obecnie) i żeby byli nimi nieskompromitowani specjaliści. Jak komentuje Gajowy:

Mamy do czynienia z realnym końcem wojny domowej.

Po prawie trzydziestu latach od zakończenia wojny w Libanie znikają dawne podziały między Libańczykami, którzy stają się jednym narodem. Rakowski dodaje, że „na pewno przejdzie do historii”. Określa sukces protestujących jako „rewolucję bez rewolucji” -jest to „rewolucja bez liderów i bez konkretów. Zwraca przy tym uwagę, że sytuacja nie jest aż tak różowa- w sklepach niektóre produkty podrożały aż o połowę.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.