Daniel Echaust: Warszawa ewidentnie realizuje agendę, która ma na celu wyrugowanie samochodów

Daniel Echaust o pomyśle rozszerzenia strefy płatnego parkowania na całą Warszawę, działalności Miasto Jest Nasze, ubóstwieniu rowerów i braku zapowiadanych parkingów.

Niedawno strefa płatnego parkowania została rozszerzona na Żoliborz i Ochotę. Zarząd Dróg Miejskich chciałby nią objąć także na Saską Kępę i Mokotów. Mówi się nawet o zamienieniu całej Warszawy w SPPN.

Daniel Echaust wskazuje, że najbardziej propaguje to rozwiązanie organizacja. która „od czterech lat nie potrafi opublikować sprawozdania finansowego”.

 Miasto Jest Nasze sięga do kieszeni prawie miliona dwustu osób.

Jak dodaje właściciel Portalu Warszawskiego, MJN, „Gazeta Wyborcza” i ZDM są wzajemnie powiązane. Wyjaśnia, że strefa płatnego parkowania nie jest zła jako taka. Natomiast

Miasto ewidentnie realizuje agendę, która ma na celu wyrugowanie samochodów i normalnego cywilizowanego ruchu z miasta.

Dodaje, że współpracę między Ratuszem a aktywistami jest aż nader widoczna. Wskazuje na przykłady Dolinki Służewieckiej i podejrzanej, jak mówi, inwestycji Moxo Hause przy Alejach Jerozolimskich. Nie uświadczymy tam aktywistów miejskich, gdyż ci nie chcą narażać dobrych relacji z Ratuszem w imię zwykłych ludzi.

Przewodnik zauważa, że trendy płyną z Zachodu. Tam zaś idee wolności obywatelskiej i kapitalizmu zostały porzucone.

Europa jest całkowicie lewacka, w 100 procentach.

Dodaje, że w Internecie można znaleźć informacje o powiązaniach między Miasto Jest Nasze a Fundacją Batorego. Poza wyższymi opłatami za parkowanie kierowców dotknie też zwężenie drogi na Moście Poniatowskiego. To ostatnie oparte jest, jak mówi, na propagandowym kłamstwie.

Musimy w końcu zacząć głośno jasno mówić, że są ludzie, którzy kochają prawdę i są ludzie, którzy kochają kłamstwo.

Wyjaśnia, że na dwa lata temu Moście Poniatowskiego doszło do wypadku z winy rowerzystki, która zginęła. Winą obciążono jednak kierowcę.

Z roweru zrobiono bożek, taki symbol wolności.

Jak wskazuje varsavianista, nierealizowane są zapowiedzi ratusza odnośnie budowy nowych parkingów. Podkreśla, że ludzie są oszukiwani.

Rafał Trzaskowski mówił chyba o dwunastu, czy trzynastu dużych parkingach miejskich,  z których mogliby korzystać kierowcy. W tej chwili to nie jest realizowane.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Miasto Jest Nasze: Proponowana linia metra na Gocławiu dubluje nitki tramwajowe. Tramwaj na Gocław byłby 10 razy tańszy

„Chodzi o to, by mieć najefektywniejszy system komunikacyjny, a nie kreski i zawijasy na mapie”. Kuba Czajkowski o tym, czemu proponowany wariant budowy III linii jest niekorzystny dla warszawiaków.

[related id=139329 side=right] Kuba Czajkowski stwierdza, że przyjęty przez warszawski Ratusz plan budowy trzeciej linii metra jest wyjątkowo niekorzystny dla mieszkańców Warszawy, a przede wszystkim dla mieszkańców Gocławia, którym ten odcinek jest dedykowany.

To metro wije się jak wąż po całej dzielnicy, zamiast jechać najprostszą i najkrótszą drogą do centrum.

Aktywista ruchu miejskiego Miasto Jest Nasze podkreśla, że przebieg inwestycji jest niekorzystny w świetle analiz, które zamówił sam Ratusz.

Żaden z analizowanych wariantów linii metra nie uzyskał pozytywnego wskaźnika efektywności ekonomicznej.

Ocenia, iż obecnie mamy do czynienia z balonem próbnym, który ma zbadać reakcję społeczeństwa na propozycję miasta. Zaznacza, że zaproponowany przebieg metra na Gocławiu dubluje obecne rozbudowane linie tramwajowe i kolejowe, tym bardziej, iż

Trasa średnicowa kolejowa będzie w latach 2021 2027 remontowana wysokim nakładem środków i jej przepustowość zostanie zwiększona.

Czajkowski stwierdza, że transport szynowy jest najbsardziej efektownym w dużych aglomeracjach takich jak Warszawa. Wiele osiedli i przestrzeni w mieście wciąż potrzebuje linii tramwajowej.  Gość Kuriera w samo południe wskazuje na podziemną nitkę Szybkich Kolei Miejskich i Kolei Mazowieckich, która zyska dwie nowe stacje na skrzyżowaniu z ulicą Kruczą i na wysokości Nowego Świata i Ronda de Gaulle’a.

Będziemy mieli kolej podziemną, która może się nie będzie się nazywać metrem, ale która będzie w tym ciągu funkcjonować już za kilka lat.

Rozmówca Adriana Kowarzyka zaznacza, że zdaniem ekspertów przebieg nie kalkuluje się ekonomicznie i koliduje z autobusem na Gocław, który byłby dzięsięciokrotnie tańszym rozwiązaniem. Według badań tramwaj na Gocław wystarczyłby, żeby przewieźć mieszkańców Gocławia do Śródmieścia. Nie musieliby oni dwukrotnie przesiadać się w metrze.

Chodzi o to, żeby mieć najefektywniejszy system komunikacyjny, a nie kreski i zawijasy na mapie.

Koszt wybudowania rzeczonego odcinka metra wyniosłby 2 mld złotych.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Czy Warszawa potrzebuje nowych stacji I linii metra?

Marcin Chlewicki ze stowarzyszenia Miasto Jest Nasze poddaje w wątpliwość sens rozbudowy I linii metra. Proponuje budowę sieci buspasów i lepsze skomunikowanie z resztą miasta nowych osiedli.

Przedstawiciel stowarzyszenia Miasto jest Nasze Marcin Chlewicki  komentuje decyzję warszawskiego ratusza o budowie nowych stacji I linii metra: Muranów i Plac Konstytucji, oraz o rozpoczęciu prac nad III linią metra:

Na pewno cieszymy się, ze miasto stawia na transport publiczny

Działacz miejski ma jednak wątpliwości, czy jest to odpowiedni moment akurat na taką inwestycję.  Ekspert ds. transportu punktuje również niespójność różnych planów władz Warszawy; stacja pl. Konstytucji miała być stacją przesiadkową I i III linii metra, ratusz zdaje się o tym zapomnieć.

Pytany o projekty, które powinny być zrealizowane w pierwszej kolejności, zanim rozpoczną się prace nad budową stacji Muranów i pl. Konstytucji,  Marcin Chlewicki wskazuje: budowę obwodnicy Pragi, wyznaczenie buspasa na ul. Puławskiej ( bez jej poszerzania) i nowe inwestycje tramwajowe. Rozmówca Adriana Kowarzyka krytykuje projekt obwodnicy Pragi przestawiony przez miasto, jako zbyt kosztowny. Gość „Kuriera w samo popołudnie” ubolewa nad odsunięciem w czasie budowy nowej linii tramwajowej na Wolę.

Marcin Chlewicki zwraca również uwagę, że okolice, w których miały by powstać nowe stacje I linii metra są dość dobrze skomunikowane z resztą miasta, za to w innych rejonach Warszawy sytuacja jest znacznie trudniejsza.  Członek MJN stwierdza, ze miasto nie ma strategii i idzie „po linii najmniejszego oporu”.  Poddaje również w wątpliwość realność podanego przez ratusz terminu realizacji nowych stacji metra, a przede wszystkim nie przypuszcza, że miasto znajdzie środki na realizację tego projektu.

A.W.K