Nowoczesne kutry rakietowe w ukraińskich sztoczniach. Londyn chce pomóc Kijowowi w modernizacji marynarki wojennej

Wśród tematów wizyty Wołodymyra Zełenskiego w UK ma być plan budowy na Ukrainie kutrów rakietowych wg brytyjskiego projektu. Byłby to rewolucyjny skok w możliwościach ukraińskich sił morskich.

Działające bezpiecznie na Morzu Czarnym i Morzu Azowskim oraz zgodne ze standardami NATO kutry rakietowe budowane byłby według pomysł w większości w ukraińskich stoczniach, co pozwoliłoby obniżyć koszty, a przy tym wesprzeć lokalny przemysł. Rząd JKM udzieliłby ukraińskiemu długoterminową pożyczkę na ten cel. Ta zaś, jak informuje portal Defence24, posłużyłaby także do modernizacji dwóch nowych ukraińskich baz morskich.

Temat brytyjskiej propozycji ujrzał światło dzienne przy okazji sierpniowego wywiadu ambasadora Ukrainy w Londynie Wadyma Prystajki dla „Jewropiejskoj prawdi”. Dyplomata wyraził nadzieję, iż Brytyjczycy zapewnią Ukraińcom pomoc  w rozwoju sił zbrojnych i realną pomoc wojskową. Stwierdził wówczas, że chodzi o „znaczący kontrakt na śmiercionośną broń – nie tylko jej nabycie, ale i produkcję na Ukrainie”.

A.P.

Włosi blokują swoje porty przy pomocy marynarki wojennej, w celu zatrzymania nielegalnych imigrantów

Wiąże się to z nasileniem działań organizacji pozarządowych, które za cel postawiły sobie transport nielegalnych imigrantów z rejonu Morza Śródziemnego bezpośrednio do Europy.

Jak donosi włoska prasa, marynarka wojenna tego kraju przy pomocy okrętów i łodzi patrolowych włoskich służb ma blokować porty na Morzu Śródziemnym, w celu uniemożliwienia dostępu do nich jednostkom z nielegalnymi imigrantami na pokładach.

Jak donosi „La Repubblica”, decyzję o takim działaniu podjął komitet do spraw porządku i bezpieczeństwa przy Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Jest ona bezpośrednim skutkiem narady zwołanej przez wicepremiera i szefa MSW Włoch Matteo Salviniego i ma związek z nasileniem się aktywności organizacji pozarządowych, których celem jest transport do europy imigrantów znajdujących się na Morzu Śródziemnym.

Dodatkowo w ramach wsparcia, włoski rząd przekazał libijskiej straży przybrzeżnej kolejnych 10 łodzi patrolowych, aby wesprzeć jej działania w celu ograniczenia nielegalnej migracji ludności.

Gen. Roman Polko: Dotychczas polską armię modernizowanego tylko na papierze, teraz robimy to naprawdę

O tym, jakie skutki dla polskiej obronności i zmian w polskiej armii będzie mieć niedawno podpisana polsko-amerykańska umowa mówi gen. Roman Polko.

Omawiając obecny stan polskiej armii, gość Radia WNET wskazuje na szereg zaniedbań w lotnictwie i marynarce wojennej. Jak dotąd „wiele mówiono, niewiele działano”, ale nowa umowa ze Stanami zmieni ten stan rzeczy.

To jest tak naprawdę rewolucja, kosztowna rewolucja, niestety niezbędna, bo jeśli poważnie traktujemy zagrożenie ze strony Rosji, to nasza armia nie może być armią przestarzałą.

Komentując zakup F-35, generał stwierdza, że jest to najnowocześniejszy taki samolot na świecie, „niewidzialny” dla wrogów, posiadający wielkie możliwości manewrowe i umiejący wykrywać i razić cele dalekiego zasięgu. Dla rozwoju polskiej armii jest szczególnie ważny rozwój infrastruktury, w tym stworzenie bazy poligonowej na dobrym poziomie. Dobrze ocenia trwałą, rotacyjną obecność wojsk amerykańskich w Polsce. Jak mówi wojskowy, współpraca rozwijana teraz przez Stany i Polskę powinna być natowskim standardem. Rosja musi wiedzieć, że nie będzie mogła bezkarnie prowadzić manewrów Zapad przy granicy z Polską.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

 

WESPRZYJ BUDOWĘ NOWEGO STUDIA RADIA WNET: https://wspieram.to/studioWNET

Romuald Szeremietiew: Broń Boże, żebyśmy nasze bezpieczeństwo mieli opierać o zaufanie do sojuszników

Musimy dokładnie analizować i oceniać, jak definiują interes Stanów Zjednoczonych amerykańskie elity i w jakim kierunku mogą pójść USA w przyszłości – mówi w Radiu „Solidarność” Romuald Szeremietiew

 

Gość dzisiejszej audycji Radia „Solidarność”, Romuald Szeremietiew, były minister obrony narodowej, specjalista i ekspert w zakresie obronności, wykładowca akademicki, publicysta, autor książki „Stracone dziesięciolecie” poświęconej polskiej armii i zdolnościom obronnym Rzeczpospolitej w rozmowie z red. Pawłem Pietkunem opowiada o tym, jak wyglądają możliwości obronne Polski – niedozbrojonego członka NATO. Opowiada również o zagrożeniach, jakie dotyczą naszego kraju ze strony Federacji Rosyjskiej…

Zapraszamy do wysłuchania audycji!

Federacja Rosyjska nie dopuści do (uzyskania) znaczącej przewagi sił marynarki wojennej obcych państw

W miniony weekend w Petersburgu odbywały się centralne uroczystości Rosyjskiego Dnia Marynarki Wojennej. Z okazji 100-lecia floty bałtyckiej przybyło około 50 okrętów wojennych i łodzi podwodnych.

Uroczystości poprzedziły manewry wojskowe na Bałtyku rosyjsko-chińskie pod kryptonimem „Morska Współpraca-2017”, które rozpoczęły się 21 lipca. W tym czasie do Petersburga przybyła również największa na świecie atomowa łódź podwodna Dymitr Doński w towarzystwie krążownika rakietowego z napędem atomowym Piotr I Wielki.

[related id=”32594″]Dzień przed rozpoczęciem manewrów 20 lipca rosyjski prezydent zatwierdził dokument o podstawach polityki państwa w sferze marynarki wojennej. Zapewniono w nim, iż „Federacja Rosyjska nie dopuści do (uzyskania) znaczącej przewagi sił marynarki wojennej obcych państw” nad swoją flotą; zapowiedziano starania, by marynarka wojenna Rosji „umocniła się na drugim miejscu na świecie pod względem możliwości bojowych”.

Jak podają media dziś w paradzie wzięło udział około 50 rosyjskich okrętów wojennych i łodzi podwodnych, około 40 samolotów i śmigłowców oraz łącznie pięć tysięcy marynarzy.

Defilada, zorganizowana z okazji święta marynarki wojennej Rosji, odbyła się w akwenie Newy i na redzie portu w Kronsztadzie. Wśród uczestniczących w niej okrętów rosyjskiej floty był m.in. krążownik atomowy Piotr Wielki i zmodernizowany atomowy okręt podwodny Dmitrij Donskoj, określany jako największa tego typu jednostka na świecie.

Zademonstrowano również najnowsze jednostki, którymi dysponuje rosyjska marynarka, takie jak duży okręt desantowy Iwan Grien, fregata Iwan Makarow oraz okręty podwodne: Nowogród Wielki i Władykaukaz. Do Petersburga przypłynęły także chińskie okręty wojenne, które wcześniej brały udział we wspólnych ćwiczeniach na Bałtyku: niszczyciel Hefei oraz towarzysząca mu fregata rakietowa i okręt pomocniczy.

[related id=”31585″]Do części lotniczej defilady zaangażowano myśliwce Su-33K i MiG-29K, samoloty bombowe ochrony wybrzeża Su-24M i wielozadaniowe samoloty bojowe Su-30MSZ. Zaprezentowały się także: służące do wykrywania i zwalczania okrętów podwodnych samoloty Ił-38 i Tu-142M oraz myśliwce przechwytujące MiG-31BM. Również w tej części defilady pokazano najnowsze Śmigłowce Ka-52 Katran (wersję pokładową szturmowego Ka-52 Aligator), jak i tradycyjne śmigłowce floty – Ka-27 i Ka-29 oraz Mi-8 i Mi-24WP.

Łącznie w niedzielnej paradzie udział wzięło ponad 5 tys. marynarzy służących w rosyjskiej Flocie Bałtyckiej, Flocie Północnej, Flocie Czarnomorskiej i Flotylli Kaspijskiej.

Święto marynarki wojennej Rosji obchodzone jest co roku w ostatnią niedzielę lipca. W portach rosyjskich odbywają się wówczas uroczystości i defilady. Jednak w tym roku defiladę w Petersburgu, organizowaną z większym niż zwykle rozmachem, Putin przyjął po raz pierwszy. Podczas niedawnej wizyty w Finlandii rosyjski prezydent zapewnił, że „nie jest to brzękanie szabelką, a odrodzenie liczącej ponad 100 lat tradycji”.

Tłumy mieszkańców Petersburga zgromadziły się w niedzielę na wybrzeżach Newy. Już na kilka godzin przed rozpoczęciem defilady ludzie zaczęli zajmować miejsca, by zobaczyć przepływające okręty. Przebieg parady transmitowany był na telebimach.

Z okazji święta marynarki wojennej odbywają się w niedzielę w Petersburgu liczne koncerty i wystawy. Tradycyjnie obowiązuje wolny wstęp do Muzeum Marynarki Wojennej, w tym do jego filii – krążownika Aurora, który swoim wystrzałem dał sygnał do przewrotu bolszewickiego w październiku 1917 roku. Wcześniej w niedzielę główne mosty miasta podniesiono, by umożliwić przejście okrętów; podniesienie czterech głównych przepraw w ciągu dnia to w Petersburgu zjawisko niezwykłe.

Po defiladzie Putin weźmie w niedzielę udział w uroczystym przyjęciu, na które zaproszono dowódców marynarki wojennej, a także odwiedzi sobór św. Mikołaja w Kronsztadzie.

PAP/MoRo

V Kongres Morski/ Polskie stocznie wybudują okręty podwodne dla marynarki wojennej razem z zachodnimi przedsiębiorstwami

Konrad Konefał, prezes MS TFI zarządzającego portfelam dwóch stoczni, podczas kongresu zapowiedział utworzenie wspólnych spółek z zachodnimi firmami, które będą budować okręty dla marynarki wojennej.

W czasie Kongresu Morskiego plany budowy polskiego przemysłu stoczniowego, działającego na rzecz marynarski wojennej, opisywał Konrad Konefał, prezes MS Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych, który zarządza stoczniami Nauta Gryfia i Szczecińskim Parkiem Przemysłowym, który jest pozostałością po Stoczni Szczecińskiej. W ostatnich dniach zapadła decyzja o przejęciu od komornika przez fundusz MARS Stoczni Marynarki Wojennej. – Przed nami duże wyzwania, jeżeli chodzi o militarne znacznie Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Odgrywamy dużą rolę w remoncie jednostek wojennych, a od niedawna również marynarki wojennej. Tutaj funkcję remontową spełnia stocznia Nauta w Gdyni.Prezes MS TFI podkreślił, że jego spółka liczy na to, że „ten kierunek będzie dalej się rozwijał”.

– Chcemy, aby okręty polskiej floty wojennej były remontowane w polskich stoczniach. Coraz częściej udaje nam się przeprowadzać te remonty nie w trybie przetargu, ale w trybie bezpieczeństwa państwa – podkreślił w czasie swojego wystąpienia Rafał Konefał. Część ekspertów zwraca uwagę, że przyjęcie trybu bezprzetargowego przy remontowaniu polskich okrętów powoduje znaczny wzrost kosztów dla budżetu sił zbrojnych. Zdaniem prezesa MS TFI system bezprzetargowy, mimo że kosztowniejszy, lepiej pasuje do potrzeb armii. – Powiem tak, że za bezpieczeństwo trzeba płacić. Tryb bezpieczeństwa państwa jest trybem, za który trzeba zapłacić. Ale dzięki temu oferujemy zdolność do szybkiej reakcji i utrzymujemy zdolności remontowe, które w szybkim czasie będą mogły zostać uruchomione.
– Dążymy do tego, aby nasze stocznie i cała marynarka wojenna zdobyły zdolność szybkiej reakcji. Stąd pierwsze od wielu lat zamówienie remontowe zawarte ze szczecińską stocznią Gryfia, która jest blisko położona od portu 8 flotylli w Świnoujściu. Wiele państw świata płaci stoczniom za gotować do napraw. Nas jak na razie na to nie stać, ale chcemy taką gotowość wytworzyć – podkreślił prezes MS TFI.

Konrad Konefał mówił również o zaawansowanych planach współpracy z kapitałem zachodnim na rzecz budowy polskiej floty – Chcemy stworzyć wspólne przedsięwzięcie z zachodnim kapitałem na rzecz budowy okrętów. My dążymy do tego, aby zawiązać spółkę joint venture, która wybuduje dla Polski okręty podwodne. Jesteśmy dość zaawansowani w tych rozmowach.

Zdaniem prezesa MS TFI Polska powinna opierać modernizację swojej floty wojennej na krajowej produkcji, wspieranej zagraniczną wiedzą i kapitałem. Jak dodał, obecnie trwają rozmowy o tym, jak wielu poddostawców ma pochodzić z Polski, tak aby nowe okręty nie były tylko składane w naszych stoczniach. – Nie chcemy kupować okrętów za granicą, ale chcemy, aby powstawały one w kraju. Z punktu widzenia bezpieczeństwa bardzo ważne jest, aby wybudować okręty w Polsce, a potem remontować je w ojczystych stoczniach.

Prezes funduszu zarządzającego stoczniami Nauta i Gryfia podkreślił, że do tej pory wiele zamówień realizowanych na terenie tych zakładów było przeprowadzanych przez firmy zewnętrzne. – Dążymy do tego, aby nasze stocznie budowały i remontowały okręty wojenne w możliwie największym zakresie – powiedział, podając przykład działania polskich stoczni, które ograniczają się często do wynajmowania doków. – W coraz mniejszym stopniu akceptujemy takie sytuacje, że armatorzy wprowadzają do stoczni własne firmy – podkreślał Konefał. To jest ważne z punktu widzenie stoczni, które są gotowe do świadczenia usług kompleksowych w swoich zakładach.

– Będziemy szli w budowę promów pasażerskich, a nie masowców – podkreślił prezes MS TFI. – Bo nie jest sztuką wybudować statek, ale trzeba jeszcze na tym zarobić.

ŁAJ