Ćosić: Niestety Polska zawsze może być oszukana. Do tej pory nie zdarzyło się, by były ignorowane konkluzje szczytu

Dominika Ćosić o unijnym porozumieniu i jego pewności; tym z kim rozmawiał na szczycie polski premier; oraz o hipokryzji mediów i co oznaczać będzie złamanie porozumienia przez KE.


Dominika Ćosić komentuje wynik szczytu unijnego z ubiegłego tygodnia. Nie sądzi by to premier Węgier przekonał Jarosława Kaczyńskiego do ugody z Unią Europejską. Miał bowiem taki sam interes jak on.

Wokół tego szczytu narosło wiele mitów rozpowszechnianych przez tych, którzy byli od niego daleko.

Media piszą, że premier Mateusz Morawiecki dał się ograć Viktorowi Orbánowi, który „będzie mógł dalej bezkarnie kraść unijne pieniądze”. Te same media wcześniej krytykowały Polskę i Węgry za grożenie wetem. Dziennikarka przyznaje, że wynik szczytu nie jest całkowitym sukcesem obu krajów, gdyż tym byłoby wycofanie w całości spornego rozporządzenia:

Jest to kompromis, a ten polega na tym, że każdy musi zrobić krok do tytułu.

Mówi, że podczas szczytu szef polskiego rządu spotkał się z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem, który był kluczową postacią, aby przekonać premiera Holandii Marka Ruttego do zaakceptowania polsko-węgierskiej propozycji w sprawie kształtu mechanizmu praworządności dodanego do unijnego budżetu na lata 2021-2027. Dziennikarka odnosi się także do zarzutów wobec porozumienia, jakie wysuwa m.in. Solidarna Polska. Przyznaje, że biorąc pod uwagę gotowość unijnych instytucji do łamania traktatów,

Niestety Polska zawsze może być oszukana.

Nie sądzi jednak by to tego doszło. Wyjaśnia, że ustalenia szczytu nie zmieniają treści rozporządzenia natomiast w konkluzjach są stwierdzenia zawężające jego rozumienia do kwestii finansowych. Przyznaje, iż konkluzje nie mają mocy prawnej, tylko polityczną. Podkreśla, że Komisja Europejska dostosowuje się do ustaleń porozumień:

Do tej pory nie zdarzyło się, by były ignorowane konkluzje szczytu.

Gdyby Polska uznała, że nie zostały wypełnione postawienia Rady Europejskiej, Sejm może nie ratyfikować porozumienia budżetowego. Wówczas wrócimy do punktu wyjścia.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Libération: Nie każdy może być gen. de Gaulle, czy Margaret Thatcher. Il Giornale: To raczej porażka dla Polski i Węgier

Olivier Bault o komentarzach europejskich mediów na temat zawartego porozumienia, spełnionym żądaniu premiera Holandii i niespełnionych Polski i Węgier.


Olivier Bault przedstawia francuskie, hiszpańskie i włoskie artykuły prasowe dotyczące zatwierdzonego budżetu Unii Europejskiej na lata 2021-2027 i Funduszu Odbudowy podczas czwartkowego szczytu unijnego. Według tamtejszych dziennikarzy kompromis nie jest zwycięstwem Węgier i Polski. Jak pisze korespondent  z Brukseli lewicowego Libération

Nie każdy może być generałem de Gaulle, czy Margaret Thatcher.

Przywódcy ci byli gotowi zablokować działanie Wspólnoty Europejskiej na lata, w obronie interesów swych krajów. Tymczasem Budapeszt i Warszawa”ustawiły się w szeregu na czwartkowym szczycie europejskim” nie uzyskując tego, czego się domagały.  Albowiem warunki mechanizmu praworządności zostały inaczej sformułowane i nadal będą mogły uderzyć w dwa środkowoeuropejskie kraje. Ogólny wydźwięk jest więc negatywny wobec Polski i Węgier. Le Figaro zwraca uwagę, że

Spełniono żądanie Marka Ruttego, czyli holenderskiego premiera, który chciał żeby zawieszenie wypłaty funduszy funkcjonowało wstecz.

Olivier Bault wyjaśnia, że zgodnie z porozumieniem mechanizm będzie mógł być zaskarżany do Trybunału Sprawiedliwości. Do wyroku TSUE mechanizm nie będzie mógł być zastosowany, co oznacza, że Viktor Orbán może liczyć, że nie nastąpi to przed węgierskimi wyborami parlamentarnymi w 2022 r.

W prawicowej gazecie włoskiej Il Giornale możemy z kolei przeczytać o „białym dymie w Brukseli”. Włochom, jak zauważa dziennikarz tygodnika „Do Rzeczy”, bardzo zależało na tym porozumieniu, gdyż są krajem, który najbardziej w Europie ucierpiał zdrowotnie i finansowo na epidemii. Il Giornale podkreśla, że choć nie całkowita, to jednak

Jest to raczej porażka dla Polski i Węgier.

Hiszpański centroprawicowy ABC zgadza się z oceną, iż porozumienie niewiele zmieniło charakter mechanizmu warunkowości wypłaty funduszy unijnych. Przyznaje, że mechanizm ten służy obejściu art. 7 traktatu. Lewicowy El Pais liczy z kolei, że zawarte porozumienie ułatwi przyjęcie regulacji dotyczących CO2. Gazeta ocenia, że poczynione wobec Polski i Węgier ustępstwa mają charakter czysto propagandowy, pozwalając premierom obu krajów wycofać się z weta bez utraty twarzy.

Ten mechanizm został tutaj zachowany.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Stasinowska: Holendrzy są konfrontowani ze zbrodniczą polityką swego rządu. W szpitalach brakuje łóżek i aparatury

Ewa Stasinowska o arogancji holenderskiego rządu i tym, jak jego nieprzygotowanie mści się na mieszkańcach Królestwa Niderlanów, w tym na przebywających tam Polakach.

Zaczyna brakować łóżek na terapii.

Ewa Stasinowska komentuje działania holenderskiego rządu, który w sprawie Covid-19 postanowił wdrożyć „swój scenariusz, który teraz okazuje się całkowicie zły dla obywateli”. Miał to być „scenariusz stadnej odporności oraz inteligentny lock down”. Kontakty zostały ograniczone, jednak działania rządu są oceniane jako spóźnione. Początkowo ludzi jedynie zachęcano do pozostania w domach.

Premier Rutte odwołał się do solidarności holenderskiej. To trafiło w próżnię. […] Do ludzi dochodzi tylko język finansowy, kiedy odwoływali się do odpowiedzialności obywatelskiej, to nie zadziałało.

Władze ostatecznie wprowadziły mandaty za łamanie zakazu wychodzenia z domu. Rozmówczyni Jana Olendzkiego nazywa politykę rządu Marka Ruttego „zbrodniczą”. Podkreśla, że władze Królestwa Niderlandów od dawna szukają oszczędności kosztem obywateli. Skutkiem tego jest brak aparatury do intensywnej terapii czy choćby wystarczającej liczby łóżek w szpitalach.

Holandia ma najniższą w Europie liczbę łóżek na chorych w Europie.

Wśród leżących w niderlandzkich szpitalach są także Polacy. Część z nich nie zna języków obcych, stąd jest problem, by się z nimi porozumieć. Pomagają to wolontariusze, tacy jak Ewa Stasinowska, która służy jako tłumaczka przez telefon. Wskazuje, iż nie wiadomo, ile w kraju tulipanów jest zarażonych SARS-CoV-2, gdyż liczy się tylko tych, którzy leżą w szpitalach. Tymczasem wielu ludzi umiera w swych domach lub domach starców. Na epidemii traci także gospodarka holenderska, w tym jej wizytówka- rynek kwiaciarski.

Giełda kwiatowa wyrzuca kwiaty do śmieci, bo wstrzymany został eksport.

Zamkniętych jest wiele zakładów pracy. Przedstawicielka Klubu Gazety Polskiej w Amsterdamie przypomina, że „specjaliści ostrzegali rząd już w lutym”, ten jednak ignorował ich głos, podobnie jak apele opozycji.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.