Dariusz Bonisławski: Chcieliśmy przypomnieć o tych, którzy w swych lokalnych środowiskach polonijnych mieli sukcesy

Prezes Stowarzyszenia „Wspólnota polska” o akcji „Jest nas 60 milionów”, patriotyzmie Polonii i jej wybitnych członkach oraz o pomocy dla polonijnych szkół w dobie epidemii koronawirusa.

Dariusz Bonisławski wskazuje, że patriotyzm dla Polonii pozostaje ponad sporami politycznymi. Polonia jest zgodna, że „na Polskę trzeba patrzeć jako na matkę, a nie na miejsce sporów ideowych”.

Cała liczna grupa osób, która zajmuje w podręcznikach czołowe miejsca wywodzi się ze środowisk polonijnych.

Jan Matejko, Polonia | Fot. domena publiczna, Wikipedia

Prezes Wspólnoty Polskiej, pan Dariusz Bonisławski przytacza chwalebne przykłady takich wielkich Polaków i Polek jak Ignacy Jan Paderewski, czy Maria Skłodowska-Curie. Potrzeba przypomnieć także lokalnie zasłużonych przedstawicieli Polonii, także z tej najnowszej Polonii po roku 2004.

Służyć temu ma kampania „Jest nas 60 milionów”. Jej celem jest także pomoc rozrzuconym po świecie Polakom poznać ich ojczyznę. Twórca i koordynator Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli zaznacza, że trzeba dpowiadać na potrzeby uczniów, którzy chcą uczyć się polskiego i wspierać nauczycieli, którzy mogą to robić.

Dostrzegamy ogromną rolę oświaty polskiej poza granicami kraju.

Wskazuje, że istnieje wielka liczba szkół niepublicznych, które należy wspierać. Jak wygląda akcja pomocy polonijnym szkołom w czasie koronawirusa? Prowadzone są webinaria. Nie zastępują one jednak spotkań na żywo:

Tęsknię za tymi kontaktami, które pozwalały budować społeczność przez kontakty bezpośrednie.

Wielu dyrektorów stacjonarnych placówek, w których działały przed padnemią weekendowe szkoły polonijne wypowiedziało im umowę. Obecnie część szkół polonijnych działa on-line, część hybrydowo, część normalnie, ale sytuacja wszystkich jest niełatwa.  Dariusz Bonisławski zwraca uwagę na to, że potrzebna jest pogłębiona diagnoza stanu mediów polonijnych. Należy się zastanowić czego oczekują od nich ich odbiorcy. Potrzebna jest mapa potrzeb odbiorców mediów polonijnych. Zdradza, że chętnie słucha Radia WNET:

To radio nowoczesne, ale też głęboko zanurzone w tym, co dotyczy Polaków.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

„Maria Skłodowska-Curie” – film o kobiecie prawdziwej w kinach od 3 marca

Największym odkryciem było dla mnie to, jak wewnętrznie wolną osobą była Maria Skłodowska-Curie – powiedziała na Karolina Gruszka, odtwórczyni tytułowej roli w filmie

Największym odkryciem było dla mnie to, jak wewnętrznie wolną osobą była Maria Skłodowska-Curie – powiedziała na poniedziałkowej konferencji prasowej Karolina Gruszka, odtwórczyni tytułowej roli w filmie, który wejdzie na ekrany kin 3 marca.

„Maria Skłodowska-Curie” to opowieść o odkrywczyni dwóch pierwiastków. Polka, zamieszkała we Francji, była pierwszą kobietą wyróżnioną Noblem, wciąż pozostaje jedyną kobietą uhonorowaną dwukrotnie tą nagrodą oraz jedyną osobą nagrodzoną w 2 różnych dziedzinach naukowych.

Jako pierwsza w Europie uzyskała tytuł doktora, a po przyznaniu profesury, objęła własną katedrę na paryskiej Sorbonie, co – jak podkreślają twórcy filmu – „we Francji było wydarzeniem bez precedensu”.

W filmie przedstawiono życie noblistki od chwili przyznania pierwszej nagrody, przez tragiczną śmierć Piotra Curie – jej męża i współpracownika; próby zdobywania stanowisk na zdominowanych przez mężczyzn Sorbonie i Francuskiej Akademii Nauk; romans z Paulem Langevine i przyznanie drugiej nagrody.

Skłodowską – czasem niepewną, często czułą i zawsze zdeterminowaną – widzimy na ekranie nie tylko jako uczoną, ale także kobietę zaangażowaną w aktualne sprawy – np. sytuację w Polsce. Filmowa postać to przede wszystkim żona – potem kochanka – oraz matka i siostra.

Zdaniem Marie Noelle, współautorki scenariusza i reżyserki filmu, Skłodowska-Curie jest postacią bardzo aktualną i współczesną. „Nie należy tylko do ścisłego świata naukowego, jest osobą pełnokrwistą i wielką wizjonerką, dzięki czemu może stanowić inspirację zarówno dla mężczyzn jak i kobiet oraz młodszych i starszych” – mówiła na poniedziałkowej konferencji prasowej.

– Pierwszy raz zetknęłam się z jej postacią w wieku dwunastu lat. Wówczas wcale nie myślałam o tym, że będę opowiadać. Wydawało mi się, że to postać, o której lepiej nakręcić film dokumentalny – albo najlepiej 10 takich filmów, każdy na inny temat. Chęć zgłębienia jej życia pojawiła się u mnie po przeczytaniu artykułu prasowego na temat jej związku z Paulem Langeninem. Była to dla mnie zupełnie nowa wiadomość, o tym fakcie zupełnie nie mówiono. To był ogromny skandal, który zagroził drugiej Nagrodzie Nobla – wyjaśniła reżyserka.

Noelle dodała, że zastanowiło ją przede wszystkim to, jak wdowa z dwójką małych dzieci, która przede wszystkim zajmuje się nauką, przeżyła takie plotki – Nie rozumiałam, jak można stawiać ją w tak złym świetle. Prasa przedstawiała Paula jako ofiarę, to Skłodowska była tą złą. Była dręczona przez fotografów, którzy robili zdjęcia również pod jej domem. Postanowiłam spojrzeć na nią z tej strony, m.in. to stało się częścią mojego filmu – dodała – Zależało mi jednak na tym, aby nie pokazać kobiety z brązu, kobiety statuy. Lubię postać Skłodowskiej, dlatego chciałam ją pokazać ze swojej kobiecej, naturalnej strony – podkreśliła.

Film pokazuje sytuację kobiet w nauce na początku XX wieku. „Wtedy sądzono, że kobieta w świecie fizyki to rzecz niemożliwa. Zresztą przyznanie Marii pierwszej Nagrody było możliwe tylko dzięki temu, że do prac włączył się jej mąż. Gdyby ona firmowała to tylko swoim nazwiskiem, to pewnie nie zostałaby wyróżniona” – mówiła Noelle. „Wydawało mi się z kolei niepotrzebne pokazywać, jakim była geniuszem. Zależało mi jednak by pokazać, jaką miała osobowość i jak bardzo była samodzielna w swojej pracy, swoim sposobie myślenia” – dodała.

Odtwórczyni głównej roli pytana, w jaki sposób przygotowywała się do roli, powiedziała, że przede wszystkim przeczytała wszystko, co udało jej się znaleźć – w tym całą obszerną korespondencję, która się zachowała i dziennik intymny, który Skłodowska-Curie pisała po śmierci swojego męża – Chyba ten dziennik był największą, bardzo otwierającą inspiracją. Przez to, że był tak szczery, otwarty i napisany z głębi, pozwolił mi dotknąć jej wrażliwości jako kobiety. Największym odkryciem było dla mnie to, jak wewnętrznie wolną była osobą i to tak naprawdę w każdej sferze – podkreśliła Karolina Gruszka.

– Skłodowska-Curie potrafiła odciąć się od tego, czego się od niej oczekuje i jakie są obowiązujące konwenanse. Miała bardzo głębokie przekonanie, co jest ważne i – co by się nie działo – szła za tym nieuznając kompromisów, ale w bardzo mądry sposób – dodała aktorka.

Premierze filmu towarzyszy akcja #PoczujChemięDoSkłodowskiej. Zamierzeniem jej inicjatorów jest przypomnienie Polakom, że w tym roku obchodzimy 150. rocznicę urodzin genialnej Polki, która wyprzedzała swoją epokę. Pomysłodawcy przedsięwzięcia zachęcają do własnych poszukiwań tego, co w jej biografii jest najbardziej niezwykłe i inspirujące. Przypominają przy tym, że Skłodowska – 2 lata temu okrzyknięta przez Szkotów najbardziej wpływową kobietą ostatniego 200-lecia – była m.in. przyjaciółką Alberta Einsteina, w podróż poślubną udała się na rowerach, uwielbiała pływać kraulem, w swoim ogrodzie hodowała róże oraz jako jedna z pierwszych kobiet uzyskała prawo jazdy – w tym także na samochody ciężarowe

Obraz powstał w koprodukcji Polski, Niemiec, Francji i Belgii. Zdjęcia realizowano w Łodzi, Krakowie, Łebie oraz Paryżu, Brukseli i Monachium,

Na ekranie zobaczymy także: Izę Kunę jako Bronisławę Skłodowską – siostrę noblistki, Piotra Głowackiego jako Alberta Einsteina, Jana Frycza jako Ernesta Solvaya – założyciela Międzynarodowego Instytutu Fizyki oraz Daniela Olbrychskiego jako Emila Amagat – zagorzałego przeciwnika Marii. Autorem zdjęć jest Michał Englert, a muzyki Bruno Coulais.

Film wyróżniony Bavarian Film Awards za najlepszą reżyserię i najlepszą scenografię trafi na ekrany polskich kin 3 marca.

PAP/lk