Lisicki: Bogactwo niemieckiego Kościoła nie przekłada się na jego siłę duchową. To rozsadnik szaleństw i herezji

Co ma Marcin Luter do kryzysu niemieckiego Kościoła, co o Polsce mówił kard. Gerhard Müller i czemu list polskich ambasadorów do Donalda Trumpa można nazwać zdradą? Odpowiada Paweł Lisicki.

Paweł Lisicki o wywiadzie rzece z kardynałem Gerhardem Ludwigiem Müllerem. Publikacja odbiła się niewielkim echem.

Chyba w zeszłym tygodniu kard. Müller mocno się wypowiedział, żeby być wiernym Polsce św. Jana Pawła II i nie ulegać tej fali rewolucji LGBT, która teraz nad Polskę nadciągnęła.

Tymczasem zdaniem redaktora Polaków powinno zainteresować to, co kard. Müller mówił w wywiadzie o charakterze niemieckiego Kościoła. Kościół katolicki w Niemczech nie należy do biednych- zanotował on 7 mld euro przychodów w zeszłym roku, ale za bogactwem materialnym nie idzie bogactwo duchowe. Co roku od 100 do 220 tys. osób oficjalnie opuszcza niemiecki Kościół. Jednocześnie niemieccy duchowni, w tym hierarchowie pozwalają sobie na wypowiedzi całkowicie niekatolickie, a wręcz antykatolickie.

W zeszłym tygodniu przeczytałem artykuł jednego z niemieckich biskupów, który w kontekście debaty nt. LGBT, stwierdził, że Kościół musi zmienić swoje nastawienie do homoseksualizmu, zaakceptować go jako równouprawnioną orientacje, bo w przeciwnym razie nauka Kościelna znajdzie się na marginesie.

Tydzień później jeden z niemieckich księży ujawnił się jako homoseksualista, za co nie poniósł żadnych konsekwencji.

Rozmówca redaktora naczelnego tygodnika „Do Rzeczy” stwierdził, że powodem takiego stanu Kościoła za Odrą są: reformacja Marcina Lutra z 1517 r., sytuacja Kościoła w XIX w. oraz protestantyzacja katolicyzmu po II wojnie światowej. Niemcy zostały zjednoczone przez protestanckie Prusy, które po zjednoczeniu przeprowadziły wymierzony w katolicyzm Kulturkampf. Dominacja protestantów wyrobiła u niemieckich katolików do dziś niezabliźnione „piętno poczucia niższości”. W latach 50. i 60. XX w. rozpowszechniły się w niemieckim katolicyzmie nurty teologiczne pragnące zatrzeć różnice między katolicyzmem a protestantyzmem.

Oprócz spraw dotyczących wiary Lisicki dotyka tematu wizyty Donalda Trumpa 1 września 2019 r. Fakt, że Trump już drugi raz odwiedza Polskę, świadczy, jego zdaniem, o wyjątkowej pozycji Polski. Następnie komentuje list 23 byłych polskich ambasadorów  do prezydenta Stanów Zjednoczonych.

Taki list trudno nie nazywać jako zdrada […] Zastanawia mnie, jak ci ludzie funkcjonowali wcześniej. Najpierw pracowali w polskiej dyplomacji, potem za granicą i teraz okazuje się, że ci ludzie w ogóle nie rozumieją to, na czym polega podmiotowa polityka […] Podpisując się pod listem dali jasne świadectwo, że nie rozumieją, czym jest suwerenna polityka kraju […] To coś absolutnie niebywałego; istne kuriozum.

Zdaniem dziennikarza sygnatariusze tego apelu przekładają w praktyce wewnętrzny spór polityczny nad interes państwa polskiego.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T/A.P.

Jak to możliwe, że trwa w najlepsze świętowanie 500-lecia reformacji luterańskiej przez prawicowych katolików?

Trudno mi pojąć zasługi buntownika z Wittenbergi, ale i to, że w jakimś samobójczym uniesieniu świętują także nawet niektórzy najwyżsi rangą dostojnicy polskiego Kościoła katolickiego.

Herbert Kopiec

Bez większego ryzyka można przyjąć, że polscy katolicy na ogół nie mają rozeznania i świadomości, iż we współczesnym Kościele katolickim – począwszy od lat 60. ubiegłego stulecia – znajduje się sporo elementów luterańskich. Ich obecność da się zauważyć w niektórych wystąpieniach i dokumentach hierarchów Kościoła katolickiego.

Konsekwencje natury wychowawczej wynikające z powyższej tezy są oczywiste. Teza ma bezpośredni związek z odrzuceniem przez Marcina Lutra istnienia sądu Bożego i sądu sprawiedliwego, który może ukarać grzeszników. Luter przyjął, że Bóg może być tylko i wyłącznie miłosierny. U Lutra wątek Boga, który może także karać za zło, nie istnieje.

Nie ulega wątpliwości, że bunt Lutra był pierwszą wielką herezją, która odcisnęła się na całej przyszłości Kościoła zachodniego. W sensie filozoficznym wystąpienie Lutra miało istotnie negatywny wpływ, bo wprowadziło jako główną kategorię to, co można by nazwać prywatnym osądem. Zamiast istnienia obiektywnej miary, jaką była tradycja interpretowana przez Kościół i przez urząd nauczycielski, Luter wprowadził osąd własnego sumienia, co oczywiście musiało pociągnąć za sobą radykalny subiektywizm w religii. (…)

Na świecie walczy się wyłącznie z religią katolicką. Dlaczego? Katolicyzm jest bowiem jedyną religią, która narzuca człowiekowi niezależną od niego moralność.

Czy w czasach deklarowanego miłosierdzia jest jeszcze sens zastanawiać się nad karceniem ludzi? Przywołana w tytule dyrektywa św. Augustyna o pożytkach wychowawczych wynikających ze skarcenia mądrego człowieka miałaby jeszcze zapewne sens, ale w tradycyjnych wspólnotach, czyli zanim ruszył proces protestantyzacji Kościoła katolickiego i reforma systemu oświaty. Ministerialny projekt zakłada odejście od koncepcji tradycyjnego wychowania opartego na autorytecie. Nowy model edukacji sięga zaś do antypedagogiki – teorii zakładającej szkodliwość wychowywania w ogóle (P. Jaworski, op. cit).

Mam na myśli mocno lansowane we współczesnej teorii i praktyce pedagogicznej tzw. wychowanie bezstresowe, czyli bez stosowania jakichkolwiek ograniczeń i kar. Uprzedzając dalsze wywody, odnotujmy, że próby wychowania dziecka bez przemocy są przede wszystkim błędne z punktu widzenia teologii. A błąd ten skutkuje nadto tzw. wychowaniem pacyfistycznym, które rozbraja duchowo i fizycznie, czyniąc ludzi niezdolnymi do obrony fundamentalnych wartości – np. rodziny czy państwa. (…)

Rzeczywiście, to nie są czasy dbałości o to, by mądrość miała się dobrze. To są czasy, w których do dobrego tonu należy ubolewanie nad brakiem szacunku do człowieka. Szkopuł w tym, że przyczynę upatruje się zazwyczaj w braku szacunku dla tzw. nowego człowieka, wyzwolonego spod władzy Kościoła, człowieka bez Boga, człowieka-humanisty. Skoro więc ów nowy człowiek zajął miejsce Boga, to stał się tzw. człowiekiem otwartym, czyli musi wszystko akceptować. Aplikuje się więc młodym ludziom myślenie pozytywne, poprawiające nastrój. Towarzyszy temu wzrost pewności siebie i zaufania we własne siły. Jak się okazało, ten nowy człowiek zaczął dogadzać swoim żądzom i z niechęcią odnosi się do ascezy i wysiłku. W ślad za tym pojawiły się sympatycznie brzmiące hasła: szkoła przyjazna uczniowi, chcemy nauczycieli, a nie dręczycieli, które sugerują, że szkoła tradycyjna była opresyjna i wroga wychowankom.

Triumf zmysłowości w protestantyzmie został potwierdzony zniesieniem celibatu i wprowadzeniem rozwodów. Ma wszak być miłosiernie, czyli łatwo i przyjemnie, także dzięki temu, że rzekomo wszyscy ludzie są równi. Aby tak było, trzeba kształtować też postawy asertywne. (…)

Tak się jakoś porobiło, że na słowo ‘przemoc’ tzw. miłosierni ludzie mają obowiązek reagować dezaprobatą i zawsze krytycznie. Czy aby słusznie? Z tą walką z przemocą trzeba ostrożnie, aby nie wylać dziecka z kąpielą. Popularne antyprzemocowe bon moty w rodzaju: przemoc rodzi przemoc, nakręca się spirala nienawiści formują błędny obraz świata i mogą mieć zgubne konsekwencje natury wychowawczej, bo do czego wreszcie wychowujemy: do idealnego świata, czy do twardej rzeczywistości?

Oczywiście można w wychowaniu dziecka pominąć wątek upadku Adama, w następstwie którego w nasze życie wszedł grzech. Można wreszcie ukrywać przed dzieckiem cierpienie, śmierć czy konieczność użycia przemocy w służbie DOBRA (J. Hoga, „Polonia Christiana” 55/2017). Ale czy to jest roztropne? (…)

Z nadzieją, że mi się upiecze i nie zostanę zaliczony do profesjonalnych admiratorów i propagatorów przemocy i arogancji, przywołam na zakończenie pewną przestrogę. Dotyczy ona prawdy w dialogu ekumenicznym, a sformułował ją w 1966 roku późniejszy papież – J. Ratzinger: We współczesnym ruchu ekumenicznym dostrzegamy taki proces, żeby nie poruszać kwestii prawdy. Chrześcijaństwo, które zrezygnuje z debatowania na temat prawdy, samo składa się do grobu. Samo staje się cmentarzem.

Cały artykuł Herberta Kopca pt. „Skarć mądrego, a będzie cię miłował” znajduje się na s. 5 grudniowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 42/2017, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 36 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Herberta Kopca pt. „Skarć mądrego, a będzie cię miłował” na s. 5 grudniowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 42/2017, wnet.webbook.pl

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Główne przesłanie to powrót do korzeni i powrót do faktów / Grzegorz Braun w Radiu WNET o swoim filmie o Marcinie Lutrze

Reżyser przedstawił Witoldowi Gadowskiemu główną myśl filmu „Luter i rewolucja protestancka” i odpowiedział na pytanie o swoje plany polityczne. Czy poszerzony kartel dezinformacyjny go powstrzyma?

– Zrobić film to jest jedna rzecz, a druga to jeszcze komuś pokazać w kręgu szerszym niż u cioci na imieninach. To mnie w tej chwili absorbuje – powiedział Grzegorz Braun, który gościł w Poranku WNET.

[related id=40633]Jakie jest przesłanie filmu? – Główne przesłanie to powrót do korzeni i powrót do faktów. Kończy się rok 2017, rok tego nieszczęsnego jubileuszu buntu Lutra. Rozpętał się światowy festiwal „ekumaniacki”, w którym fakty kompletnie się zagubiły. Mało kto pyta, z kim prowadzony jest dialog ekumeniczny – odpowiedział znany reżyser.

Grzegorz Braun uważa Marcina Lutra za ojca założyciela „naszej nowoczesności”. W nim i jego rewolucji widzi źródło nieszczęść, które spadły na ludzkość w następnych stuleciach. Rewolucja Lutra jest bowiem „prototypem dla rewolucji jakobinów, bolszewików i tych wszystkich współczesnych rewolucji, które dokonują się pod innymi sztandarami, niekoniecznie czerwonymi czy brunatnymi, ale tęczowymi, zielonymi i tak dalej”.

[related id=27224 side=left]Film zwraca też uwagę na pewne powinowactwa między rewolucją protestancką a islamem. Dla Imperium Osmańskiego w XVI wieku protestantyzm odgrywał rolę pożytecznej dywersji na tyłach. Wielu książąt protestanckich przyjmowało subsydia ze Stambułu. Jak wskazuje reżyser, pisali o tym historycy, ale zostało to zapomniane, a „w rocznicowym sentymentalnym dyskursie” w ogóle o tym nie ma mowy.

Czy Grzegorz Braun ma jakieś plany polityczne? Czy zamierza brać udział w wyborach? – Jakież tu można mieć plany polityczne przy tak ścisłej blokadzie dezinformacyjnej? Kartel dezinformacyjny się poszerzył – odpowiada. Uważa, że do „Gazety Wyborczej” i „Gazety Polskiej” dołączył jeszcze Toruń. Skutkiem tego jest to, że dziś z jednej strony pogłębiła się naiwność ludzka, z drugiej system się uszczelnił, zwłaszcza w – jak ją nazywa – telewizji reżimowej, dla zmylenia przeciwnika zwanej publiczną.

JS

Rozmowa z Grzegorzem Braunem miała miejsce w piątej części Poranka WNET we wtorek 5 grudnia 2017 roku.

Paweł Lisicki: Kościół katolicki od lat 60. przechodzi załamanie. Widać je po stosunku do innych religii i wyznań

W Poranku WNET Paweł Lisicki i Cezary Gmyz rozmawiali o książce „Luter. Ciemna strona rewolucji” oraz o sytuacji w Niemczech, gdzie społeczeństwo jest dziś podzielone jak nigdy dotychczas.

Gośćmi Poranka WNET byli dzisiaj Paweł Lisicki, redaktor naczelny tygodnika „Do Rzeczy”, i Cezary Gmyz, korespondent Telewizji Polskiej w Niemczech.

Pierwszym tematem była niedawno wydana książka Pawła Lisickiego pt. „Luter. Ciemna strona rewolucji”. Książka ta jest krytyką stosunku papieża Franciszka i jego współpracowników do protestantyzmu i osoby Marcina Lutra oraz prezentacją tego, jak zmieniał się stosunek przedstawicieli Kościoła katolickiego do protestantyzmu.

Autor książki twierdzi, że Marcin Luter przez papieża Franciszka i bliskich mu hierarchów traktowany jest jako osoba o autorytecie porównywalnym ze świętymi katolickimi i jedna z największych postaci w historii Kościoła katolickiego. Tworzony jest obraz jedności między katolikami i protestantami. Jedność ta jest jednak iluzoryczna, gdyż na jej ołtarzu składana jest prawda co do dogmatów i prawda historyczna.

Paweł Lisicki pyta, co łączy papieża i prymaskę luterańską w Szwecji Antje Jackelén. Jest ona typową lewaczką, zwolenniczką kapłaństwa kobiet, związków homoseksualnych itp. Tak naprawdę jej związek z papieżem jest tylko taki, że byli razem na zdjęciu.

Omawiana książka jest trzecią z serii książek dotyczących stosunku Kościoła katolickiego do innych religii. Poprzednie dotyczyły islamu („Dżihad i samozagłada Zachodu”) i „religii holocaustu” („Krew na naszych rękach”). Pokazują one załamanie, które zdaniem Pawła Lisickiego Kościół katolicki przechodzi od lat 60. XX wieku. Najwyraźniej widać je właśnie w stosunku do innych religii i wyznań. Redaktora „Do Rzeczy” niepokoi „czyszczenie pamięci”, z którym mamy do czynienia. Nie oznacza to, że jest przeciwnikiem dociekania prawdy. Utraciliśmy po prostu podstawową umiejętność rozpoznawania tego, co prawdziwe, słuszne i dobre.

Cezary Gmyz, który powiedział o sobie, że jest konserwatywnym protestantem, jest krytykiem szaleństw, jakie mają miejsce wśród protestantów skandynawskich. Jego zdaniem Marcin Luter, gdyby to widział, jako człowiek impulsywny wściekłby się.

Autor omawianej książki zwrócił uwagę, że katolicy zawsze odróżniali urząd papieski od osoby papieża. Natomiast Marcin Luter krytykował samą instytucję papiestwa jako zdegenerowaną. Był to jeden z wyznaczników protestantyzmu – nie, że jakiś papież się myli, ale że urząd papieża jest dziełem antychrysta. Reformacja miała bardzo złe skutki. Bezpośrednim była na przykład wojna chłopska w 1525 roku, w której zginęło 100 tysięcy ludzi. Bardzo ważne były też skutki pośrednie. Takim była nowa koncepcja państwa, którego władca świecki ma również władzę duchową.

Druga część rozmowy dotyczyła sytuacji w Niemczech, którą Cezary Gmyz obserwuje z bliska, gdyż mieszka w Berlinie jako korespondent Telewizji Polskiej. Zauważa w Niemcach bardzo dużą zmianę, która nastąpiła od jego poprzedniego pobytu w tym kraju. Społeczeństwo jest obecnie bardzo podzielone. Podział ten ma swój początek w 2015 roku, kiedy rozpoczął się kryzys imigracyjny po zaproszeniu uchodźców do Niemiec przez Angelę Merkel.

Drugim bardzo poważnym problemem w Niemczech jest dominacja państwowych mediów, „dziennikarstwo dworskie”, poprawność polityczna i wysokie kary za tzw. mowę nienawiści. Wolność mediów jest tam dużo mniejsza niż w krytykowanej przez niemieckich polityków Polsce. Dziennikarze mają dużo mniejszy dostęp do polityków, zwłaszcza do kanclerz. Nie ma praktycznie możliwości zadania jej trudniejszego pytania. Niemcy nie dowiadują się o wielu wydarzeniach, np. o bardzo dużej liczbie incydentów na tle rasistowskim, których według oficjalnych statystyk jest ponad sto na dzień. Efektem tego jest orwellowskie dwójmyślenie – ludzie boją się głośno mówić, co myślą.

Rozmowa w dziewiątej i dziesiątej części Poranka WNET. Zapraszamy do słuchania.

JS

Kryzys i destrukcja. Książka profesora Grzegorza Kucharczyka o genezie i skutkach protestanckiej reformacji

Katolicy powinni pamiętać, czym była reformacja i nie sądzę, aby było co świętować – powiedział gość Południa WNET. Praca Grzegorza Kucharczyka stawia poważne pytania o dziedzictwo Marcina Lutra

Niebawem minie 500 lat od wystąpienia  Marcina Lutra  przeciw nadużyciom przy udzielaniu odpustów. Według wielowiekowej tradycji augustiański mnich miał przybić swoje 95 tez  na drzwiach katedry w Wittenberdze. Historycy spierają się dziś, czy rzeczywiście zbuntowany zakonnik cokolwiek fizycznie przybijał. Niewątpliwie jednak jego wystąpienie  zapoczątkowało rozpad średniowiecznej Christianitas i doprowadziło do powstania  wyznań protestanckich. Spory o genezę i skutki reformacji trwają już pół tysiąclecia. We współczesnej historiografii dominuje pozytywna ocena tego procesu. Również Kościół Rzymsko-Katolicki od czasów Soboru Watykańskiego II łagodzi swoją ocenę samego Lutra, jak i całej reformacji. W dobie ekumenizmu nie mówi się już o „heretykach”, a niektórzy kardynałowie  wręcz uważają, że to twórca reformacji miał więcej racji w ówczesnych sporach.  Równocześnie nadal istnieje nurt krytycznie oceniający dokonania zbuntowanego mnicha z Saksonii. Wśród autorów wskazujących na negatywne skutki reformacji byli tacy myśliciele, jak angielski konwertyta Gilbert Keith Chesterton czy francuski filozof Jacques Maritain – skądinąd jeden z protagonistów Soboru Watykańskiego II. W naszych czasach liczni autorzy wskazywali na takie efekty XVI- wiecznych wydarzeń jak: wojny religijne,  podział Europy, motywowane religią niszczenie dzieł sztuki czy trwałe oddzielenie religii od moralności. Można tu wymienić takich historyków, jak Angielka Margaret Aston , Irlandczyk Eamon Duffy, Amerykanin Brad Gregory czy niemiecki kardynał Walter Brandmüller. Do refleksji tych uczonych nawiązuje ogłoszony w rocznicowym „roku reformacji” zbiór szkiców poznańskiego historyka Grzegorza Kucharczyka. W południowej audycji Radia WNET rozmawialiśmy z profesorem Grzegorzem Kucharczykiem o jego krytycznej wizji dziejów reformacji.

Rozłam i zniszczenie 

– Katolicy powinni pamiętać, czym była reformacja i nie sądzę, aby było co świętować –  uważa nasz gość. Trwały podział chrześcijaństwa i zakwestionowanie przez reformatorów nie tylko autorytetu papiestwa, ale wręcz sensu istnienia Kościoła – to najważniejsze efekty wystąpienia Lutra. Historyk podkreśla też niszczycielską furię, jaką protestanci przejawiali wobec wszystkiego, co kojarzyło im się z katolicyzmem. Symbolem tej postawy jest historia przedstawionej na okładce Najświętszej Maryi Panny Zranionej z Kadyksu.

– Eskadra angielskich korsarzy, nie kryjąca swojego wojującego protestantyzmu, napadła na Kadyks, niszcząc stojącą na redzie nową armadę hiszpańską, która miała płynąć do Anglii. Przy okazji wpadli do miasta i w bluźnierczej procesji po ulicach miasta ją targali, a potem wyładowali swą protestancką wrażliwość w ten sposób, że pocięli figurę. Odrąbali Matce Bożej ręce, całą figurkę Dzieciątka zniszczyli, a twarz, która jest na okładce książki, również mocno pocięli – powiedział Kucharczyk, który zauważył, że większość Polaków od razu skojarzy inny, sprofanowany i pocięty wizerunek Matki Boskiej z Jasnej Góry. „To są te same heretyckie ręce” – podkreślił autor „Kryzysu i destrukcji…”.

Nawracanie siłą

– Uczciwi badacze, także niemieccy, piszą, że to nie kościół katolicki, ale reformacja rozpoczęła epokę wojen religijnych – powiedział Kucharczyk. Wbrew poglądom dominującym w „ekumenicznie” nastawionej historiografii, autor uważa, że nie można postawić znaku równości, jeśli chodzi o rachunek krzywd między katolikami i protestantami. Zwrócił uwagę na fakt, że protestantyzm był narzucany przez władców świeckich. Dopiero w wyniku tych „odgórnych” rewolucji kształtowały się nowe wyznania: najpierw była reformacja, a potem protestantyzm. Narzucanie siłą zmian w sferze wiary powodowało liczne bunty, zwłaszcza wśród przywiązanego do „wiary ojców” ludu. Profesor Kucharczyk wskazuje na materialne motywy władców przyjmujących poglądy niemieckiego reformatora i jego następców – przede wszystkim korzyści z rozwiązania klasztorów i przejęcia przez państwo ich majątków.

Jednak największym grzechem reformatorów było oddzielenie sfery publicznej od religii. Skutki tej przełomowej zmiany paradygmatu moralnego widać do dziś. Kiedy niemieccy chadecy nie potrafią się sprzeciwić wprowadzeniu tzw. małżeństw homoseksualnych, bo o kwestiach moralnych każdy polityk decyduje „w swoim sumieniu” – to jest bezpośrednia konsekwencja rozdzielenia moralności i polityki w czasach reformacji.

Reformacja i kapitalizm

W rozmowie została też poruszona kwestia związku między reformacją a kapitalizmem. Nasz gość kwestionuje prawdziwość klasycznej tezy niemieckiego socjologa Maxa Webera, który uważał, że protestantyzm – m.in. przez docenienie życia świeckiego – umożliwił powstanie burżuazji i rozwój kapitalizmu. Na przykładzie Niemiec widać, że wbrew poglądom szkoły Webera, najbardziej rozwinięte regiony jak Nadrenia czy Bawaria pozostały katolickie. Natomiast bastiony protestantyzmu, jak Prusy czy Meklemburgia, należały do grupy  krajów rolniczych i  zacofanych. Przypomniał, że właśnie owe ostoje protestantyzmu okazały się również źródłem wyborczej potęgi NSDAP.

Bezdroża ekumenizmu

W książce poznańskiego historyka znajdziemy też omówienie zmieniającego się podejścia Stolicy Piotrowej do dziedzictwa Lutra – od absolutnego odrzucenia do „ekumenicznej” akceptacji. Autor krytycznie patrzy na ten proces, widzi w nim efekt niemieckich wpływów w Kościele Powszechnym (m.in. wpływu takich hierarchów jak kardynał Walter Kasper) oraz „słabnięcia wiary” wśród prominentnych przedstawicieli katolicyzmu. Zdaniem profesora Kucharczyka widać tu analogie do czasów reformacji, kiedy katoliccy biskupi nie mieli w sobie dość wiary i siły, aby sprzeciwić się narzucanym przez władzę świecką zmianom.

 

Grzegorz Kucharczyk (ur. 1969), historyk, profesor w Instytucie Historii PAN, wykładowca  Akademii im. Jakuba z Paradyża w Gorzowie Wielkopolskim. W swoich badaniach koncentruje się przede wszystkim na dziejach Niemiec i Francji. Autor m.in. Kielnią i cyrklem. Laicyzacja we Francji w latach 1870-1914,  Kulturkampf. Walka Berlina z katolicyzmem 1846-1918Cenzura pruska w Wielkopolsce w czasach zaborów 1815-1914,  HohenzollernowieChristianitas. Od rozkwitu do kryzysuChristianitas między Niemcami i Rosją. Publicysta m.in. Polonii Christiana.


Grzegorz Kucharczyk , Kryzys i destrukcja. Szkice o protestanckiej reformacji, Wydawnictwo Prohibita, Warszawa 2017


Zapraszamy do wysłuchania całej audycji.

MoRo/Ax