Komenda: Yamaha proponowała szeroką współpracę w zakresie produkcji motocykli. Była nadzieją na produkcję na całą Europę

Co się stało na wystawie w Moskwie? Czemu zamknięto fabrykę w Świdniku? Krzysztof Komenda o niedoszłej współpracy między koncernem Yamaha a zakładami w Świdniku.

Krzysztof Komenda przyznaje, że z przemysłem świdnickim związany jest od wielu lat. Przypomina historię z 1975 r., kiedy to:

Firma Yamaha zaproponowała bardzo szeroką współpracę w zakresie produkcji motocykli śnieżnych i przesłała tutaj wiele egzemplarzy jako propozycji do produkcji.

Był to motocykl WSK. Nasz gość wspomina jak śmigłowiec Kania został wysłany wraz z saniami śnieżnymi oraz motocyklami z napisami Yamaha WSK do Moskwy na organizowaną w państwie rad wystawę.

Była wielka nadzieja, że to będzie produkcja na całą Europę.

Jednak okazało się, że „po powrocie ze Związku Radzieckiego wszystko było zniszczone”. Rosjanie łby śrub przycinali, tak jak im się podobało. Tymczasem wszystko było już gotowane do dalszego rozwoju.

Za czasem, jak mówi, „sprawa zaczęła przycichać”. Komenda wspomina zamknięcie fabryki w Świdniku.

To było wszystko niszczone i rozmontowywane.

A.P.

„S” PZL Świdnik: W samym Świdniku poziom zamówień spadł o 40 proc. Niestety śmigła nie są produktami pierwszej potrzeby

Andrzej Kuchta  o strajkach w lipcu 1980 r., problemach finansowych zakładu PZL w Świdniku, umowie między firmą a związkowcami oraz o tym, kto kupuje od zakładów.

Andrzej Kuchta przypomina, że 8 lipca 1980 wybuchł strajk w Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego w Świdniku. Był to jeden z pierwszych protestów społecznych, który zapoczątkował „Polski Sierpień”.

Przewodniczący NSZZ „Solidarność” w Polskich Zakładach Lotniczych w Świdniku wyjaśnia jak na sytuację zakładów i ich pracowników wpłynęła epidemia. W mniejszym stopniu wpłynęła ona na zamówienia wojskowe. Bardziej ucierpiały zamówienia cywilne, do których zaliczają się te robione przez Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe:

W samym Świdniku poziom zamówień spadł o 40 proc.[…] Niestety śmigła nie są produktami pierwszej potrzeby.

Kuchta informuje, że po prywatyzacji zakładów stały się one własnością Leonardo Helicopters. PZL nie skorzystało z początku z pomocy rządowej, gdyż ta dedykowana była głównie firmom małym i mikro. Pracownicy wynegocjowali zmniejszenie wymiaru czasu pracy o 20 proc. przy obniżce pensji o 10 proc.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.