Co się stało w Baku?! Dlaczego Lech przegrał aż tak wysoko?

Kibice Lecha Poznań/Źródło: Wikimedia

Po pierwszym meczu w Poznaniu kibice wierzyli, że Lechowi uda się wyeliminować Karabach. Mecz w Baku brutalnie sprowadził wszystkich na ziemię. Kolejorz przegrał aż 1:5 i pożegnał się z Ligą Mistrzów.

Ten rok miał należeć do Lecha Poznań. Zdobyte po 7 latach mistrzostwo Polski i to do tego na stulecie istnienia klubu. Kadra wydawałoby się silna jak nigdy, z odpowiednim poziomem rywalizacji na każdej pozycji. W Poznaniu z nadzieją i podniesioną głową patrzono więc w przyszłość. Marzono o powtórzeniu wyczyny największego krajowego rywala, Legii Warszawa, który w 2016 roku (Wojskowi świętowali wtedy stulecie istnienia) zakwalifikował się do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Legioniści mieli jednak dużą łatwiejszą przeprawę w eliminacjach. Kolejorz został od razu rzucony na głęboką wodę. Pierwszy mecz z Karabachem Agdam zakończył się jednak dobrym rezultatem dla Poznaniaków. 1:0 po bramce Mikaela Ishaka stanowiło dobry prognostyk przed rewanżem. Mecz w Baku to jednak bolesne rozczarowanie. Azerowie zmiażdżyli Poznaniaków i wybili im głowy marzenia o Lidze Mistrzów. Jakie są przyczyny tego blamażu?

Błędy bramkarza, pomyłki sędziego, bezradność zawodników z pola

Mecz zaczął się bardzo dobrze dla Kolejorza. Już w 16 sekundzie Kristoffer Velde mocnym uderzeniem pod poprzeczkę pokonał bramkarza gospodarzy. W 14 minucie wyrównał Kady. Obie strony miały kolejne sytuację do zdobycia gola. W 37 minucie doszło do pierwszego poważnego błędu sędziego. Zdaniem wielu, Elvin Jafarguliyev powinien wylecieć z boiska za brutalne wejście w nogi Velde. Sędzia nie zdecydował się jednak pokazać obrońcy gospodarzy czerwonej kartki. Nie była to tego wieczoru pierwsza pomyłka sędziego. Zanim jednak arbiter popełnił kolejny błąd, do jego poziomu postanowił dostosować się bramkarz Lecha Artur Rudko. W 42 minucie nierozważnie wyszedł z bramki i umożliwił Ozdobiciowi zdobycie drugiego gola. Do przerwy Lech przegrywał 1:2.
W drugiej połowie gospodarze ruszyli do jeszcze mocniejszych ataków. W 56 minucie znów dał o sobie znać duet Rudko – arbiter. Bramkarz Kolejorza odbił uderzoną przez Kady’ego z rzutu wolnego wprost pod nogi Mediny. Zawodnik Karabachu znajdował się jednak na pozycji spalonej, czego nie zauważył sędzia. Po utracie trzeciej bramki Poznaniacy stracili już chęć do walki. Azerowie skrzętnie skorzystali z niemrawej postawy przeciwników i zaaplikowali Lechowi kolejne dwie bramki.

Kadra jednak za słaba?

Po raz kolejny zrealizował się więc scenariusz, kiedy to polska drużyna nie jest należycie przygotowana mentalnie do gry o stawkę. Trudno jednak nie oprzeć się wrażeniu, że niedyspozycja dnia nie jest jedyną przyczyną klęski Lecha. Eksperci są zdania, że szefostwo Kolejorza nie zadbało należycie o odpowiedni poziom kadry. Taki pogląd reprezentuje np. Dominik Piechota z redakcji Newonce Sport.

Podobnie na sprawę zapatruje się Szymon Mierzyński z redakcji sportowej Wirtualnej Polski. Podkreśla skąpstwo włodarzy Lecha, którzy pomimo zarabiania dużych sum na sprzedaży zawodników (przez ostatnie 5 lat 45 milionów euro), nie chcą inwestować w zakup wartościowych graczy. Latem z Lecha odszedł Jakub Kamiński, a w jego miejsce nie został sprowadzony gracz prezentujący przynajmniej zbliżony poziom. Skąpstwo właścicieli Lecha dało też o sobie znać w przypadku zakupy bramkarza. Artur Rudko przyszedł do Poznania na zasadzie wolnego transferu (niektórzy złośliwie twierdzą, że jego jedyną zaletą jest właśnie niska cena) i nie poradził sobie w kluczowym momencie. Kolejorz mógł kupić sprawdzonego już w polskiej lidze Frantiska Placha, pożałował jednak na sumę odstępnego. Pozycja bramkarza to zresztą od dawna pięta achillesowa poznańskiej drużyny. Ani Matus Putnocky, ani Mickey van der Hart, ani Filip Bednarek nie spełnili pokładanych w nich nadziei. Jak na złość klubowa akademia potrafi wychować dobrego zawodnika na każdą pozycję, ale nie na bramkę.

Co dalej?

Kolejorza czeka teraz walka w eliminacjach Ligi Konferencji Europy. Porażka w Baku powinna jak najszybciej zostać zapomniana przez piłkarzy, ale musi pozostać w pamięci włodarzy. Ci ostatni muszą uświadomić sobie, że jeżeli chcą coś osiągnąć w Europie, to muszą zacząć przeznaczać na to konkretne środki. Chyba, że ich jedynym celem pozostaje zarabianie na sprzedaży utalentowanych zawodników akademii.

K.B.

Źródła: WP Sportowe Fakty, Twitter

Raków zdobywcą Superpucharu. Jednak mecz nie był super…. – felieton Grzegorza Milko

Tomáš Petrášek, autor: Werner100359, CC BY-SA 4.0

Lech przegrał mecz o Superpuchar Polski z Rakowem 0-2, mimo tego, że grał u siebie, w Poznaniu. W starciu mistrza ze zdobywcą Pucharu Polski, lepsi ci drudzy.

Klub z Poznania prosił PZPN o inny termin, ze względu na czekający ich rewanż z Karabachem w Baku. Centrala się nie zgodziła, więc Lech zagrał w głęboko rezerwowym składzie i poległ. Trener Papszun (Raków), wypowiadał się, że roszczenia poznaniaków są nieuzasadnione, trzeba grać, wtedy kiedy termin jest wyznaczony. I tu nie zgodzę się z panem Markiem, mimo całego szacunku.

Superpuchar, owszem ważny, ale jednak „dodatek do kapelusza”. Puchary to sól klubowej piłki. Wszystkie polskie kluby, łącznie z Lechem i Rakowem, powinny mieć komfort przygotowania się do starć z europejskimi rywalami. Superpuchar mógł poczekać, Karabach Agdam, żądny rewanżu, nie zaczeka!

Okazuje się że trener John van den Brom nie dysponuje dwoma równymi jedenastkami, tym bardziej oszczędzał swoich najlepszych graczy, kosztem widowiska z „Medalikami”.

Czytaj także:

Sławomir Peszko się wygadał. Do 15 lipca Lewy będzie zawodnikiem Barcelony! – mówi menedżer piłkarski Daniel Kaniewski

Szkoda, że PZPN nie przewidział tej sytuacji, bo widzowie meczu Lech-Raków, dostali półprodukt, a przecież tak bardzo dba się o to żeby kibic był raczony najlepszym widowiskiem, tu nie był.

Od pewnego czasu Lech i Raków, delikatnie mówiąc, nie kochają się, co widać na każdym kroku, ale murawa jest najlepszym polem do udowodnienia kto jest lepszy. Tym bardziej termin powinien odpowiadać obu stronom.

Może za rok już nie będzie typowo „polskich” wojenek i Superpuchar będzie super, tym bardziej w 40. rocznicę pierwszego meczu o to trofeum.

Historyczny mecz rozegrano w 83 r w Gdańsku, Lechia pokonała Lecha 1-0, a gola strzelił pod koniec meczu Jerzy Kruszczyński.

Później mecze miały szczytny cel i nazywały się Superpuchar Gloria victis ( z łac. chwała zwyciężonym)

Zobacz także:

Porozmawiajmy o sporcie – 03.07.2022 r.

Spotkania nie były rozgrywane cyklicznie, czasami zdarzały się kilkuletnie przerwy. Z takich najbardziej pamiętnych meczów, w ’94 roku w Płocku Legia pokonała ŁKS 6:4. 2000 rok to zwycięstwo Polonii Warszawa nad Amiką 4-2, by po roku Czarne Koszule uległy Wiśle Kraków 3:4, w Starachowicach. Osiem lat później w Lubinie Biała Gwiazda przegrywa w rzutach karnych z Lechem 3:4.

Kolejorz powetował sobie porażkę wielkim zwycięstwem nad Legią 3-1 na swoim stadionie. A rok później rozgromił wojskowych i to w Warszawie 4-1.

Co ciekawe Legia w latach 2012 – 2021 przegrała wszystkie finały w których uczestniczyła ( w sumie 8!). Raków pokonał warszawian rok temu po rzutach karnych, by w tym roku obronić trofeum, we wspomnianych okolicznościach.

Może warto wrócić do charytatywnego celu rywalizacji, na jakiś fundusz, czy też najbardziej potrzebujących, wtedy takie spotkanie będzie miało większy prestiż.

Na koniec kartka z historii, o której już pisaliśmy. Dokładnie 10 lipca 82 r. 40 lat temu zostaliśmy 3-cią drużyną świata. Dziś rzecz niewyobrażalna w naszej piłce. Tym bardziej pamiętajmy.

Grzegorz Milko

Czytaj także:

Mija 40 lat od Mundialu w Hiszpanii. Polska została trzecią reprezentacją świata

Lech Poznań traci trenera. Maciej Skorża żegna się z drużyną mistrza Polski

Kibice Lecha Poznań/Źródło: Wikimedia

Maciej Skorża poinformował zarząd klubu, że nie będzie w stanie kontynuować pracy. Powodem są sprawy osobiste trenera.

Maciej Skorża przejął ponownie poznańską drużynę w kwietniu 2021 roku w trakcie niezbyt udanego dla Lecha sezonu. Na stanowisku zastąpił Dariusza Żurawia. W minionym sezonie udało mu się zdobyć mistrzostwo Polski i zakwalifikować się do finału krajowego pucharu, gdzie jego drużyna ostatecznie przegrała z Rakowem Częstochowa.

Zarząd Kolejorza chciał kontynuować współpracę z trenerem, zważywszy na dobre rezultaty osiągane przez drużynę pod jego wodzą. Na przeszkodzie stanęły sprawy osobiste trenera.

Niestety, muszę w tym momencie zrezygnować z projektu Lech i z piłki nożnej w ogóle. Chciałbym bardzo mocno podziękować prezesom Piotrowi i Karolowi, dyrektorowi Tomkowi Rząsie i innym moim współpracownikom, a także piłkarzom, którzy wykonali na boisku fantastyczną pracę, za to jak mnie wspierali w ostatnim czasie, było to dla mnie ogromnie wzruszające.

Skomentował na łamach klubowych mediów Maciej Skorża. Podziękowania trenerowi przekazał prezes klubu Karol Klimczak:

Chcemy gorąco podziękować trenerowi Maciejowi Skorży za to co zrobił dla klubu. Za jego ciężką pracę, pasję, zaangażowanie. Drugi tytuł mistrzowski zdobyty pod jego wodzą na 100-lecie Lecha i te wielkie emocje z nim związane na zawsze pozostaną z nami.

Poznańskiego Lecha czekają więc trudne tygodnie. Na miesiąc przed startem eliminacji do Ligi Mistrzów traci swojego szkoleniowca. Dodatkowo z klubem pożegnał się utalentowany skrzydłowy Jakub Kamiński.

K.B.

Źródło: lechpoznan.pl

Raków Częstochowa zdobył Puchar Polski w piłce nożnej

Bramki dla zespołu Marka Papszuna zdobyli: Gutkovskis, Wdowiak i Lopez. Częstochowianie obronili tytuł wywalczony przed rokiem. Ogromny udział w sukcesie Rakowa miał również pomocnik Ben Lederman.

Rozgrywany na stadionie PGE Narodowy w Warszawie mecz zbojkotowali kibice Lecha Poznań. Fani zespołu z Wielkopolski przyjechali do stolicy, jednak organizatorzy nie zezwolili na wniesienie ponadwymiarowych flag, stąd protest fanów „Kolejorza”.

Lech przeważał przez większość meczu, zamieszanie pod bramką Kacpra Trelowskiego siali przede wszystkim: Mikael Ishak, Michał Skóraś, i Jakub Kamiński.  Honorową bramkę dla Lecha Poznań w 52 minucie zdobył niewidoczny w pierwszej połowie Dawid Kownacki. Ofensywę zespołu Macieja Skorży rozruszał wprowadzony w przerwie Joao Amaral. Niemniej, defensywa dowodzona przez Tomasa Petraska i Frana Tudora utrzymała prowadzenie drużyny prowadzonej przez Marka Papszuna. Trzecia bramka dla zwycięzców padła w momencie, gdy wydawało się, że na kwadrans przed końcowym gwizdkiem poznaniacy są na dobrej drodze do uzyskania remisu. Jednak, wejście Tiby i Marchwińskiego nie wystarczało by odmienić losy spotkania.  Po stronie Rakowa należy wyróżnić też lewego wahadłowego Patryka Kuna, który nieprzypadkowo otrzymał już pierwsze powołanie do reprezentacji.

Mecz sędziował najwyżej notowany polski sędzia, Szymon Marciniak. W 89 minucie pokazał czerwoną kartkę rezerwowemu napastnikowi Rakowa, Jakubowi Arakowi.

Tutaj do wysłuchania relacja ze stadionu przygotowana przez Miłosza Dudę, oraz analiza meczu, którą zaprezentował Andrzej Karaś:

Andrzej Karaś

Studio Dublin – 30.10.2020 – Anna Maria Różańska, Agnieszka Białek, Grzegorz Pszkit, Bogdan Feręc i Jakub Grabiasz

W piątkowy poranek przenosimy się do niemal już listopadowej Republiki Irlandii. W Studiu Dublin tradycyjnie informacje, komentarze, analizy oraz korespondencje. Odwiedzimy Belfast, Galway i Londyn.

W gronie gości:

  • Bogdan Feręc – redaktor naczelny portalu Polska-IE.com,
  • Anna Maria Różańska – Polka mieszkająca w Londynie, Klub Zdrowia i Harmonii,
  • Agnieszka Białek – trener, szkoleniowiec w btcityservice.com oraz terapeuta i przedsiębiorca,
  • Grzegorz Pszkit – Polak mieszkający w Irlandii, lekarz praktykujący w hrabstwie Meath,
  • Jakub Grabiasz – redakcja sportowa Studia 37 Dublin

 

Dublin i rzeka Liffey przy ujściu do Morza Irlandzkiego. W tle dubliński port. Fot. Studio 37 Dublin.

Zawsze, gdy wybija godzina 8:10 pod niebem Galway i stołecznego Dublina, w głównym wydaniu Studia Dublin musi pojawić się właśnie on – Bogdan Feręc, szef najpoczytniejszego portalu dla Polaków na Szmaragdowej Wyspie – Polska-IE.com, który jak twierdzi:

Kolejna rządowa blokada wprowadziła nam m.in. zakaz odwiedzin w domach, ale tym, nie wszyscy muszą się przejmować i w piątkowy poranek, mogą zaprosić do siebie gościa specjalnego. To możliwe tylko w radiowym studiu. – uśmiecha się Bogdan Feręc.

W nastroju nostalgii opowieść o święcie Samhain (Halloween), co w tłumaczeniu z języka Celtów znaczy mniej więcej tyle, co „koniec lata”. Ów termin znaczył także „uroczyste zebranie”. Podczas zgromadzenia 31 października każdego roku jego uczestnicy przygotowywali się do przywitania nowego roku.

Myśląc o Dniu Wszystkich Świętych nie sposób nie przypomnieć słuchaczom o wielkiej ranie w irlandzkiej pamięci o swej historii i przodkach. W okresie od 1845 do 1849 roku Irlandia przeżywała jedną z największych klęsk naturalnych w dziejach kontynentu. Irlandzki „wielki głód” pociągnął za sobą ponad milion ofiar, a kolejny milion Irlandczyków zmusił do emigracji. Jednym z pierwszych, który pośpieszył z pomocą był nasz rodak Edmund Strzelecki.

Chociaż Irlandia była integralną częścią Zjednoczonego Królestwa, najpotężniejszego państwa owej epoki, nie udzielono jej zbyt wiele skutecznej pomocy. Zdaniem jednych obserwatorów, była to ostateczna maltuzjańska apokalipsa; zdaniem innych – kulminacja wielowiekowego okresu złych rządów. – dopowiada prowadzący Studio Dublin Tomasz Wybranowski.

Na noc z 31 października na 1 listopada przypada pełnia, więc księżyc, widoczny będzie w swojej pełnej krasie, ale co w tym wszystkim jest najciekawsze, halloweenowa pełnia, będzie pierwszą od 1955 roku.

Bogdan Feręc, szef portalu Polska – IE. Fot.: arch. Bogdana Feręca.

 

Mary Lou McDonald. szefowa republikańskiej Sinn Fein. Fot. Oireachtas PSI License

 

W Studiu Dublin powracamy z Bogdanem Feręcem do afery covidowo – politycznej z partią Sinn Féin.

Po ujawnieniu bezprawnego pobrania ze środków pomocowych przez kilkoro członków Sinn Féin, na wyspie powstał pomruk niezadowolenia, a apogeum tej sprawy, wycięło troje członków ugrupowania.

Kiedy sytuację z pobranymi środkami pomocowymi w ramach wsparcia covidowego ujawniła senator Regina Doherty z Fine Gael, odezwała się szefowa Sinn Féin na wyspie Mary Lou McDonald.

W Irlandii Północnej głos zabrała zaś pani Michelle O’Neill. Szefowe partii zgodnie stwierdziły, że natychmiast zajmą się nieprawidłowościami.

Obie panie przyznały, że cała sytuacja jest niepokojąca, bo biura poselskie w Irlandii Północnej, gdyż jej dotyczy kwestia dotacji, nie były uprawnione do pobierania pomocy państwowej.

Premier rządu Republiki Irlandii Micheál Martin powiedział, że nie ma powodów by przedłużać przerwę semestralną. Oznacza to, że uczniowie w Republice Irlandii wrócą do szkół zgodnie z planem. Wcześniej pojawiały się sygnały, że przerwa okresowa może zostać przedłużona o tydzień, ale ten pomysł nie przypadł do gustu rządowi, gdyż szkoły, uznaje za miejsca niskiego ryzyka transmisji koronawirusa.

Premier zapewnił rodziców, że resort edukacji, ściśle monitoruje sytuację epidemiczną w placówkach i reaguje zgodnie z potrzebami. Nie ma więc powodów, by uczniowie, pozostawali w domach dłużej, niż wynika to z harmonogramu dla roku szkolnego.

Premier dodał, że w kraju mamy niewielki spadek wskaźnika zakażeń, co jest dodatkowym argumentem, by uczniowie pojawili się w klasach, a pragnieniem rządu jest, by dzieci i młodzież szkolna, zachowała kontakt z rówieśnikami, nawet w czasie, kiedy zabronione są odwiedziny w domach.

Polska prasa ponownie alarmuje Polaków, którzy pracują poza granicami kraju urodzenia, że będą musieli płacić podwójny podatek. Prawdą jest, że taka ustawa została przez Sejm RP przyjęta i wejdzie w życie, ale większość tytułów prasowych, nie podaje szczegółów tej informacji, a trąbi na prawo i lewo, że imigranci z Polski, zapłacą dwa podatki.

Teoretycznie tak, ale pod pewnymi warunkami. Jeżeli Polak, okresowo wyjeżdża do pracy poza granicami kraju, to tak. Jeżeli Polak, jest rezydentem podatkowym w Polsce, to również tak. Jeżeli Polak ma swoje centrum interesów w Polsce, to też tak.

Przepis nie ma natomiast zastosowania do osób, które są rezydentami podatkowymi państw, w których mieszkają na stałe i tam pracują, a poza ojczyzną, przebywają powyżej 183 dni w roku.

Tutaj do wysłuchania rozmowa z Bogdanem Feręcem:

 

 

Pandemia koronowirusa na całym świecie przede wszystkim zatruwa ducha ludzi.  Doświadczamy tego także na Wyspach, chociaż Irlandczycy i rezydenci starają się żyć normalnie. Tym razem o koronawirusie opowiada praktykujący na Zielonej Wyspie lekarz pierwszego kontaktu, nazywany swojsko w Irlandii GP, dr Grzegorz Pszkit.

Nasz rodak dał się poznać szerszej irlandzkiej publiczności oraz rodakom za sprawą filmu przygotowanego we współpracy z Covid19 World Service. W tym edukacyjnym filmie Grzegorz Pszkit wyjaśnia zasady, którymi powinniśmy się kierować, podczas kwarantanny i piątego poziomu ograniczeń obowiązującego w Republice Irlandii.

Rozmówca Tomasza Wybranowskiego pokusił się o porównanie systemów medycznych Republiki Irlandii i Polski w obliczu pandemii koronawirusa.

Tutaj do wysłuchania rozmowa z doktorem Grzegorzem Pszkitem:

 

Agnieszka Białek, korespondentka Radia WNET z Belfastu, trener, szkoleniowiec w btcityservice.com oraz terapeuta i przedsiębiorca. Fot. zbiory własne.

 

W Studiu Dublin, o godzinie 9:00 czasu irlandzkiego, gorące informacje wieści i przegląd prasy z Belfastu i Londynu. Nasza korespondentka Agnieszka Białek przytacza najnowsze dane i statystyki związane z koronawirusem w Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej.

W Wielkiej Brytanii w ciągu ostatniej doby wykryto 23 065 nowych zakażeń koronawirusem oraz zarejestrowano 280 kolejnych śmierci z powodu Covid-19. Taką informację podał wczoraj późnym popołudniem brytyjski rząd.

Co jednak cieszy wyspiarzy, liczba stwierdzonych infekcji jest o 1 636 niższa niż w środę i o 3 623 niższa od rekordowego wyniku, który odnotowano 21 października.

W innych zakątkach Zjednoczonego Królestwa stwierdzono także mniej zakażeń niż dzień wcześniej: w Walii – 1 375, w Szkocji – 1 128, zaś w Irlandii Północnej – 822.

Tymczasem w „Standard” możemy przeczytać o wycieku tajnych rządowych prognoz, przedstawiających najgorszy scenariusz na najbliższe miesiące. Wedle nich

W lutym przyszłego roku codziennie notować się będzie 800 ofiar śmiertlnych. BBC o nowym, pięciostopniowym podziale na strefy w Szkocji.

„Evening Standard” podaje, że Wielka Brytania wraca do tematu operacji Moonshot, czyli ogólnonarodowego programu testowania mieszkańców na Covid-19 i przyznawania cyfrowych paszportów.

Londyn / Fot. BondSupanat / CC.0

W BBC Breakfast minister Robert Jenrick mówił o braku planów rządowych w tym momencie, aby zdecydować się na pełny lockdown na wyspach. 

W Irlandii Północnej od 2 listopada dzieci wracają do szkół, siłownie natomiast rozsyłają informacje, że w związku z zapewnieniami północnoirlandzkiego rządu nie zostaną zamknięte, wszak „ruch to zdrowie”.

Agnieszka Białek mówiła także o brexitowych negocjacjach i dalszym ciągu rozmów ostatniej szansy. Kością niezgody między Wielką Brytanią a Unią Europejską są tematy rybołówstwa i połowów.

Na koniec korespondencji z Belfastu słów kilka o wywiadzie jaki miał miejsce w jednej z brytyjskich telewizji, z udziałem prof. Paula Elliotta a dotyczący komentarza do sytuacji w Szwecji z pandemią w roli głównej.

Tutaj do wysłuchania rozmowa z Agnieszką Białek:

 

 

W sportowych wieściach Studia Dublin tym razem niewiele informacji. Irlandzki sport, zwłaszcza narodowe dyscypliny, wciąż w okowach drugiego zamknięcia Republiki Irlandii (lockdownu). Dzisiaj ciąg dalszy opowieści Jakuba Grabiasza o implikacjach z tym związanych.

Z Jakubem  przyglądamy się wczorajszym meczom Ligii Europy, gdzie Lech Poznań potykał się w Glasgow, zaś irlandzki jedynak Dundalk wybiegł przeciwko drużynie Arsenalu.  W programie także o finałowych meczach turnieju Sześciu Narodów a na deser kolarstwo i krótko o wyścigu La Vuelta Espana.

Tutaj do wysłuchania sportowe wieści z Irlandii Jakuba Grabiasza:

 

Anna Maria Różańska, wolna i świadoma siebie istota w wolnych mediach WNET. Z arch. A.M. Różańskiej.

W finale programu rozmowa z Anną Marią Różańską, prosto z Londynu. Rozmówczyni Tomasza Wybranowskiego stwierdza, że

W osatnich miesiącach świat się oczyszcza i wszystko idzie ku lepszemu.

Anna Maria wyjaśnia czemu uczestniczy w marszach przeciwko obostrzeniom sanitarnym.

To są marsze wolności. – tłumaczy.

Polka mieszkająca w Londynie mówi o utworach poetyckich, które napisała w czasie lockdownu. Podkreśla wielką wagę samodzielnego myślenia w kwestiach takich jak np. podejście do szczepionek.

O to mniej więcej chodzi, byś pamiętał
O korzeniach i źródle SWOJEJ MOCY,
Abyś w chaosie spraw
Właściwe WARTOŚCI na piedestał wznosił,
Byś tlącą się ŻYCIA ISKRĘ ochronił,
O pozwolenie na ŻYCIE BEZ OGRANICZEŃ
Nie musiał więcej prosić,
Na swojej ziemi dał odpocząć stopom
I odrodził się żywą ŚWIADOMĄ ISTOTĄ.

Tutaj do wysłuchania rozmowa z Anną Marią Różańską:

opracowanie: Aleksander Popielarz i Tomasz Wybranowski


 

Partner Radia WNET

 

Partner Studia 37 Dublin

 

Produkcja Studio 37 – Radio WNET Dublin © październik 2020

 

Studio Dublin na antenie Radia WNET od października 2010 roku (najpierw jako Irlandzka Polska Tygodniówka). Zawsze w piątki tuż po Poranku WNET zaczynamy około godziny 9:10. Zapraszają: Tomasz Wybranowski i Bogdan Feręc, oraz Katarzyna Sudak, Agnieszka Białek, Ewa Witek, Alex Sławiński oraz Jakub Grabiasz i często Tomasz Szustek.