Zbiórka na laptopy dla dzieci. Ks. Jerzy Limanówka SAC: Od 97 r. uczestniczyłem w polskich pielgrzymkach Jana Pawła II

Ks. Jerzy Limanówka SAC o organizowanej przez fundację Salvatti.pl zbiórce laptopów do nauki oraz o słowackiej pielgrzymce św. Jana Pawła II i epidemii koronawirusa.

 

Ks. Jerzy Limanówka SAC wraz z fundacją Salvatti.pl zauważyli, że jednym z głównych problemów lekcji online jest brak laptopów wśród wielu rodzin. Wobec tego fundacja wszczęła akcję „Laptop dla ucznia”. Fundacja współpracuje z firmą AMSO. Laptopy są poleasingowe, lecz w dobrym stanie. Więcej informacji TUTAJ! Możesz tam wesprzeć finansowo akcję! Możesz również przekazać środki na sprzęt dla uczniów na portalu zrzutka.pl.

Duchowny oprócz o akcji opowiada również o św. Janie Pawle II w związku z przypadającą na czwartek 15. rocznica śmierci papieża-Polaka. Wspomina jego pielgrzymkę na Słowację we wrześniu 2003 r. Później odwiedził już tylko Lourdes. Zauważa, że niestety „pojawiało się w słowackiej prasie sporo krytycznych komentarzy” w stylu „po co tu przyjechał i ile to będzie kosztować?”. Ojciec Św. odwiedził Bańską Bystrzycę i beatyfikował dwoje słowackich męczenników: bł. Bazylego Hopko i Zdenkę Schelingovą, zamordowanych przez komunistów.

Nasz gość ponadto komentuje pandemię koronawirusa:

Rzadko się zdarza, że możemy uratować świat, nic nie robiąc. Jednakże to duże dla nas wyzwanie.

Zauważa, że „świat egzystuje od kryzysu do kryzysu”. Wierzy, że ekonomia szybko się udźwignie po kryzysie gospodarczym. Smutno jednak duchownemu jest, że kościoły są zamknięte. Albowiem tam można szukać nadziei w walce z chorobą.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Waszczykowski: Instytucje europejskie nie zbierały informacji o tym, co się dzieje na świecie, by się przygotować

Witold Waszczykowski o dążeniach unijnych demokratów, słabości koncepcji eurofederalistycznej, tym, co się zmieni po epidemii i dzięki jakim mechanizmom przetrwamy obecny kryzys.

Rosja czy Chiny nie staną się bardziej kooperatyne. Będą starać się wykorzystać osłabienie Europy do własnych celów.

Witold Waszczykowski mówi, iż Europa i świat nie zmienią się zanadto w wyniku pandemii. Po globalnej chorobie każde z państw nadal będzie rywalizować ze sobą na polu politycznym i gospodarczym:

Wszystkie problemy, których nie rozwiązaliśmy przed pandemią, będą rozwiązywane po pandemii.

Zdaniem europosła są mechanizmy, dzięki którym Unia Europejska będzie w stanie mniej poobijana wyjść z kryzysu gospodarczego. Sugeruje, że politykę Nowego Zielonego Ładu należałoby przełożyć, a środki przeznaczone na jej realizację trzeba przeznaczyć na walkę z kryzysem.

W dalszym ciągu nie ma demokratycznego kryterium wybierania centrum zarządzania Europą.

Polityk krytykuje koncepcje eurofederalistyczne, wskazując, że deputowanych „do Parlamentu Europejskiego wybieramy w poszczególnych krajach”,  a skład Komisji Europejskiej jest wynikiem negocjacji międzyrządowych. Podkreśla, że „nie ma możliwości, by wrócić do rozwiązań federalistycznych, paneuropejskich”.

Wybieraliśmy instytucje europejskie, nie po to, by nami zarządzały, lecz by nam pomagały. […] Biurokraci europejscy zaczęli się po Brexicie domagać jeszcze więcej tego samego.

Zauważa, iż organy unijne nie wyciągnęły wniosków z przetaczających się wcześniej przez świat epidemii SARS, ptasiej i świńskiej grypy etc., co oznacza, że „nigdzie nie zbierały informacji na temat tego, co się dzieje na świecie, by na przygotować”. Dodaje, że „Unia Europejska ma dobre strony”  takiej jak „rozbudowa wspólnego rynku”. Ten ostatni podważany jest przez protekcjonistyczne tendencje krajów takich jak Francja. Prezydent Emmanuel Macron podejmuje działania w sprawie pracowników delegowanych, by zmniejszyć ich konkurencyjność we Francji i Europie Zachodniej.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Wojciech Cejrowski: Globalizacja zaszkodziła Europie, doprowadziła jedynie do punktowego boomu w Chinach

Krzysztof Skowroński i Wojciech Cejrowski mówią o pandemii koronawirusa. Analizują jej aspekty polityczne, gospodarcze i religijne. Komentują sytuację w Polsce, Europie i w Stanach Zjednoczonych.

Wojciech Cejrowski mówi o sytuacji na zamkniętej granicy amerykańsko-meksykańskiej. Przejeżdżają przez nią jedynie niezbędne transporty. Podróżnik analizuje pomysły rządów na poradzenie sobie z nadchodzącą recesją. Jego zdaniem winę za ogromne rozmiary epidemii ponoszą niemal wyłącznie Chiny. Z niepokojem Wojciech Cejrowski obserwuje godzące w wolność osobistą zarządzenia europejskich rządów:

W USA groźba kary więzienia za ucieczkę ze szpitala jest nie do pomyślenia.

Gospodarz „Studia Dziki Zachód” zwraca uwagę, że aktualne zamknięcie gospodarki jest nie do utrzymania na dłuższą metę. Mówi również o przygotowanych już ekspresowych testach na obecność koronawirusa. Amerykanie będą mogli z nich korzystać już w tym tygodniu. Wojciech Cejrowski opisuje system polityczny USA, który umożliwia poszczególnym stanom wprowadzanie własnego prawodawstwa, a co za tym idzie, przyjmowanie różnych metod walki z epidemią.

Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego odnotowuje, że sytuacje nadzwyczajne ujawniają, że władze państwowe mają znacznie większe możliwości działania niż te, które wykorzystują na co dzień. Krytykuje skomplikowanie formularzy ZUS dla osób chcących uzyskać odroczenie składek na ZUS:

Konieczne jest moratorium na płacenie podatków. Państwo powinno powiedzieć: Nie przysyłajcie nam pieniędzy przez 3 miesiące i nie proście nas o pomoc. Budżet musi sobie poradzić z tymi pieniędzmi które ma i nie będzie pomagać.

Wojciech Cejrowski odnotowuje wzrost sprzedaży broni w czasie epidemii koronawirusa:

Jeśli państwo jest osłabione chińską zarazą, to nie ma czasu na ochronę obywateli. Kupowanie broni świadczy o roztropności obywateli.

Gospodarz „Studia Dziki Zachód” wspomina, że w przeszłości w czasach zarazy licznie gromadzili się w kościołach. Uważa też, że kapłani powinni liczniej docierać do chorych. Wojciech Cejrowski przywołuje wyliczenia, zgodnie z którymi podczas epidemii koronawirusa istnieje szansa na uratowanie tak wielu nienarodzonych dzieci, że ich liczba może przerosnąć liczbę ofiar COVID-19.

Wojciech Cejrowski negatywnie ocenia ataki opozycji na prezydenta Andrzeja Dudę. Wyraża przekonanie, że gdyby głowa państwa w trakcie epidemii przebywała cały czas w Warszawie, mówiono by o tchórzliwym prezydencie.

Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego komentuje kandydaturę Marka Jakubiaka na prezydenta. Podróżnik chętnie by widział w roli osoby sprawującej najwyższy urząd w państwie przedsiębiorcę, tak jak to ma miejsce w USA. Wojciech Cejrowski tłumaczy różnicę w sposobie dodrukowywania pieniędzy w USA i w Europie. Ocenia, że Donald Trump skieruje je we właściwe miejsca.

Jeżeli pusty pieniądz zostanie wysłany w kluczowe sektory, wypełni się treścią po zakończeniu kryzysu. Wypuszczanie pieniędzy i dawanie ludziom za siedzenie w domu nie ma sensu.

Zdaniem Wojciecha Cejrowskiego wprowadzenie stanu wyjątkowego samo w sobie nie musi oznaczać radykalnego ograniczenia praw obywatelskich. Jak mówi podróżnik, przeprowadzenie wyborów prezydenckich w maju jest mało prawdopodobne i mało sensowne. Ocenia, że państwo nie powinno brać współodpowiedzialności za udzielane przez banki kredyty.

Gospodarz „Studia Dziki Zachód” punktuje porażkę globalizacji, która doprowadziła do stagnacji w Europie oraz Afryce i punktowego boomu w Państwie Środka.

Zmiana terminu matur i rekrutacji na studia? Tak, jeżeli wybory będą za rok. Tak będzie uczciwie – uważa Jarosław Gowin

– To są kostki domina. Jeżeli zdecydujemy się na jedną zmianę [przełożenie wyborów], konsekwencją powinny być zmiany w innych obszarach [termin matur i rekrutacji na wyższe uczelnie].

– Jeśli [wybory] miałyby być przełożone, to uczciwe wobec Polaków byłoby przełożenie ich o rok, na wiosnę 2021. Decyzja powinna zapaść po Świętach Wielkanocnych. – powiedział Jarosław Gowin, Wiceprezes Rady Ministrów, minister nauki i szkolnictwa wyższego w Poranku WNET u Krzysztofa Skowrońskiego.

Lider Porozumienia przedstawił stanowisko swojej partii wobec przełożenia wyborów prezydenckich. Na razie, jak mówi, „dalej wariantem optymalnym jest maj tego roku”. Ewentualną zmianę terminu wyborów na wiosnę 2021 wynika z zagrożenia, że tego lata czy jesienią może wystąpić – zdaniem niektórych epidemiologów – kolejna fala epidemii. Poza tym w tym okresie, jak twierdzi wicepremier, trzeba skupić się na ratowaniu polskiej gospodarki, a nie na kampanii wyborczej.

Optymalnym rozwiązaniem byłaby, jak mówi, zmiana konstytucji. W obecnej sytuacji zmiana terminu wyborów musiałaby się odbyć przez wprowadzenie i przedłużanie stanu nadzwyczajnego do końca 2020 r. przy zgodzie całej polskiej klasy politycznej. [Stan klęski żywiołowej może być wprowadzony przez Radę Ministrów na okres nie dłuższy niż 30 dni i przedłużony za zgodą Sejmu. Stan wyjątkowy wprowadza Prezydent RP na wniosek Rady Ministrów na okres nie więcej niż 90 dni z możliwością jednorazowego przedłużenia do 60 dni za zgodą Sejmu – przyp. red.]

Jarosław Gowin podkreśla, że „codziennie tracimy jako społeczeństwo miliardy złotych”, a przed nami, jak i innymi państwami, gdzie panuje koronawirus, jawi się widmo zapaści ekonomicznej. Jeśli więc obecne ograniczenia będą trwały zbyt długo, możemy „przedawkować lekarstwo”, które okaże się wtedy gorsze od choroby.

Jarosław Gowin, jako lider Porozumienia, chce, żeby rząd stworzył kilka scenariuszy „powrotu do normalności”. Koncepcją preferowaną przez jego ugrupowanie jest ograniczenie kwarantanny i opieki do grup społecznych najbardziej zagrożonych epidemią (np. osób starszych i cierpiących na określone choroby).

– A reszta z nas musi wziąć na siebie ciężar dźwigania Polski z zapaści gospodarczej – powiedział wicepremier.

Gość Radia Wnet dodaje, że polski model walki z koronawirusem jest podawany na świecie jako wzór. Plan ministra Szumowskiego był trafny, gdyż na razie krzywa tempa wzrostu zarażonych nowym wirusem nie jest stroma. Jeśli uda się spłaszczyć krzywą wzrostu, to „być może zaraz po Świętach będziemy mogli stopniowo uruchamiać poszczególne poszczególne segmenty gospodarki”.

Wicepremier ocenia jak najgorzej zachowanie posłów opozycji, którzy w czwartek w Sejmie chodzili w maskach i robili sobie z nimi selfie:

Posłowie opozycji zachowywali się jak wycieczka szkolna. […] Byłem zażenowany tym zachowaniem.

Podobnie ocenia atak Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, stwierdzając, iż czuje się zażenowany postępowaniem swych dawnych partyjnych kolegów. Jarosław Gowin, odnosząc się do zmiany regulaminu Sejmu i zwołanego w tym celu posiedzenia stwierdza, że:

Mam inne zdanie niż większość moich kolegów z obozu Zjednoczonej Prawicy. Moim zdaniem zmiana regulaminu sejmu musiała się odbyć przez fizyczną obecność posłów. Inaczej mogłoby się okazać, że obecna ustawa […] mogłaby być podważona przed sądami polskimi lub, co gorsza, zagranicznymi, a to kosztowałoby Skarb Państwa setki miliardów złotych.

Minister nauki i szkolnictwa wyższego przedstawia również to, jak uczelnie wyższe radzą sobie z pandemią. Powstają nowe kursy on-line, a operatorzy sieci komórkowych oferują pakiety bezpłatnego Internetu dla studentów i doktorantów. To ostatnie działanie chwali jako przykład właściwie rozumianej odpowiedzialności społecznej biznesu.

Ten świat, który pamiętamy sprzed paru tygodni, właściwie już nie istnieje. Nikt nie wie jaki świat wyłoni się wtedy, kiedy opadną fale epidemii.

Ponadto nasz gość sądzi, że już nigdy nie przywrócimy do świata sprzed epidemii. Tak więc zmieni się światowa gospodarka, nawyki i zachowania człowieka. Przypuszcza, że w najbliższych latach zakres swobodnej konkurencji będzie bardzo ograniczony. Będzie tak dopóty, dopóki kraje poradzą sobie z recesją. Wówczas winniśmy powrócić do w pełni wolnorynkowych mechanizmów. Gowin dodaje, że Polska musi bronić rodzimego rynku, ponieważ grozi nam wyparcie polskich przedsiębiorców przez produkcję chińską.

K.T./A.P./L.R.R.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

Jerzy Bielewicz: Nieograniczony dodruk pieniądza przyniósł uspokojenie na rynkach finansowych

Publicysta „Gazety Bankowej” komentuje decyzje rządów światowych o interwencji w gospodarkę. Ocenia, że była ona konieczna, aby uniknąć „gospodarczego Armagedonu” i „dantejskich scen” na ulicach .

 

Jerzy Bielewicz mówi o gospodarczych konsekwencjach epidemii koronawirusa odnotowuje, że rynki finansowe pozytywnie zareagowały na interwencję rządów w gospodarkę w obliczu epidemii koronawirusa.

Na początku wydawało się, że system finansowy nie przekazuje tych impulsów dalej, rynki były w ciągłym spadku. Jednak teraz widać, że ten nieograniczony dodruk pieniądza przyniósł pewne uspokojenie.

Publicysta ocenia, że gdyby do takiej interwencji nie doszło, miałyby miejsce „dantejskie sceny” w wielu miejscach na świecie, ponieważ ludzie nie mieliby pieniędzy . Jak przewiduje, obecny dodruk pieniędzy będzie kontynuowany. Jest to konieczne do powstrzymania masowego upadku przedsiębiorstw:

Obecny kryzys ma inną charakterystykę niż poprzedni. Gdyby  rynek długu ugiął się pod koronawirusem, mielibyśmy Armageddon.

Zdaniem Jerzego Bielewicza obecne uwarunkowania polityki monetarnej można bez problemu porównać do sytuacji wojennej. Rozmówca Łukasza Jankowskiego przewiduje, że banki centralne będą konttynuować dodruk gotówki.  Gdyby nie on, ceny podstawowych towarów drastycznie by wzrosły.

Rynek długu stał się całkowicie niewiarygodny. Dzięki skupowaniu papierów rządowych rynek wciąż działa. Już teraz należy się zacząć zastanawiać nad nowym kształtem systemu.

Jerzy Bielewicz krytykuje pojawiające się w ostatnim czasie postulaty zawieszenia notowań giełdowych.

Gość „Popołudnia WNET” wskazuje, że obecny kryzys nie dotyka firm telekomunikacyjnych i innych, które ułatwiają kontynuowanie interakcji między ludźmi w warunkach społecznej kwarantanny. Mówi, że jednym z najważniejszych wyzwań gospodarczych jest podtrzymanie dotychczasowej struktury własnościowej.

Po kryzysie świat się zmieni, będzie działał zupełnie inaczej. Idzie fala upadłości, nieruchomości będą obracane po bardzo niskiej cenie. Włsność jest tym co najcenniejsze, i co trzeba chronić za wszelką cenę

Jerzy Bielewicz ocenia, że rządowy program ma dobre założenia, wymaga jednak jeszcze dopracowania.

Poruszony zostaje również temat  podejścia Donalda Trumpa do pandemii. Jerzy Bielewicz mówi, że prezydent USA chce swoim współobywatelom dać nadzieję na lepszą przyszłość po ustaniu zarazy.

Nie poddajmy się liberalnej narracji CNN i innych niechętnych Trumpowi mediów.

Jak mówi rozmówca Łukasza Jankowskiego, pomysły wypłacania przez państwo pensji dla pracowników sektora prywatnego jest w obliczu obecnego kryzysu dość powszechne.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Wildstein: Ten wirus nie jest tak morderczy jak inne. Natura przekracza nas. Jesteśmy świadkami testu na demokrację

Co mówi o nas jako o ludziach obecna epidemia? Jakie ułudy rozwiała ona? Czym jest „ciemna strona demokracji”? Co będzie po epidemii? Odpowiada Bronisław Wildstein.

  • Epidemia rozwiała infantylne wyobrażenia o opanowaniu świata.
  • Jesteśmy śmiertelni, choć próbujemy o tym zapomnieć.
  • Polska opozycja próbuje wykorzystać politycznie koronawirusa.

Patrzę z przerażeniem i smutkiem na to, co się dzieje.

Bronisław Wildstein mówi, że kryzys związany z koronawirusem odsłania naiwność ludzkości i infantylizm związany z tym, iż człowiek w pełni opanował świat. Wskazuje na ludzkie „rojenia o tym, że wydłużymy życie w nieskończoność”:

Jesteśmy bytami śmiertelnymi. Próbujemy wypchnąć śmierć z naszego życia.

Dziennikarz nie umie ocenić, czy pandemia będzie miała wpływ na zwiększenie się świadomości wśród społeczności. Sądzi, że dla części osób zjawisko to może być „doświadczenie degradujące, a nie wzbogacające”. Co więcej, pandemia ilustruje potrzebę istnienia państwa narodowego oraz wspólnoty społecznej. Zauważa, że iluzje o końcu państw narodowych „ostentacyjnie się rozpadają”.

Ten wirus nie jest aż taki straszny, tak morderczy jak inne. Wyobraźmy sobie, jakby to była ebola (śmiertelność 70 proc.). To pokazuje, że taki wirus wymyka się naszym możliwościom. Natura przekracza nas. To powinno dać asumpt do myślenia.

Podkreśla, że strach wśród ludzi wynika z uświadomienia sobie skończoności człowieka, który na co dzień w czasach bezpiecznych jest wypierany. Publicysta zauważa, iż opozycja próbuje wzbudzić powszechny lęk, który działa na ich korzyść, ponieważ przedstawia słabość działań w dobie kryzysu.

Jesteśmy świadkami testu na demokrację.

Niemniej jednak jest świadomy, że to „ciemna strona demokracji”, gdzie walka o władzę trwa non-stop, a rozchwianie nastrojów społecznych jest stosunkowo łatwe, co przekłada się w przeciąganiu części obywateli do swojego obozu. Bronisław Wildstein zwraca uwagę na negatywne konsekwencje równej możliwości szerzenia swych poglądów przez „mądrych i głupich, złych i dobrych”. Podkreśla, że nie jest zwolennikiem cenzury Internetu, jednak należy pamiętać o tym aspekcie wolności słowa. Przewiduje, że obecny kryzys będzie oznaczał, iż „wzmocni się rola państwa narodowego”.

Wiadomo, że nastąpi wstrząs, a jakie będzie miał konsekwencje? Trudno przewidywać.

Czy dzisiejszy czas jest cezurą w biegu cywilizacji? Nasz gość uważa, że ta teza jest prawdziwa. . Czy wpłynie to zaś na życie duchowe człowieka i przewartościowują swoje istnienie w przestrzeni internetowej? Publicysta nie potrafi odpowiedź to pytanie.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Prof. Witold Modzelewski: W obecnej sytuacji musimy odejść od doktrynerstwa ekonomicznego i działać odważnie

Rząd na razie ma dobre tempo, ale jakoś nie słyszymy ministra finansów, bo tymi zagadnieniami powinien zając się szef resortu finansów – podkreślił doradca podatkowy Witold Modzelewski.


Rząd przygotowuje specjalny pakiet pomocowy dla gospodarki dotkniętej pandemią koronawirusa, zdaniem ekspertów decyzje podjęte przez polskie władze powinny być daleko idące, aby uratować szczególnie wrażliwe gałęzie gospodarki.

Prof. Witold Modzelewski, prawnik specjalizujący się w dziedzinie prawa gospodarczego wskazał na potrzebę odpowiedniego udziału banków w ratowanie gospodarki: Działania muszą być na zasadzie symetrii. Główni wierzyciele, czyli państwo oraz baki solidarnie ponoszą koszty ratowania gospodarki. Bo nie może być, że budżet państwa sam ponosi koszty obecnej sytuacji, a banki są jak zawsze szczególnie uprzywilejowane, co mogliśmy obserwować na przekładzie kredytów frankowych.

Długi powinny być oddalone w czasie, bezterminowo, czyli tak, żeby nie było prawnego wymogu spłaty kredytów za te okresy (…), czyli niekosztujące dłużnika przesunięcia w czasie, oczywiście proporcjonalnie w tych branżach gdzie jest spadek przychodów. Najpierw musimy odroczyć kredyty, a potem w części umorzone. Umorzenie kredytów to musi być prawo uchwalone przez rząd. W tych okoliczności nie ma kompromisów, nie ma stanów pośrednich – zaznaczył gość Radia WNET.

Zdaniem prof. Modzelewskiego działania podjęte przez Narodowy Bank Polski, w tym o skupowaniu na rynku państwowego długu, są stosowną odpowiedzią, na skalę kryzysu wywołanego pandemią koronawirusa: Panuje przeświadczenie, że każda nawet niewielka zmiana w polityce emisyjnej banku musi prowadzić do druku pustych pieniędzy, który musi prowadzić do wzrostu cen. Na razie mamy spadek popytu, który utrudnia sprzedaż, a nie sprzyja wzrostowi cen. Musimy przestać być niewolnikami doktrynerstwa ekonomicznego.

ŁAJ

Prof. Gatnar: Taka inflacja towarzyszy szybkiemu wzrostowi gospodarczemu. Jestem przeciwnikiem niskich stóp procentowych

Czemu wysoka inflacja nie jest winą rządu? Jakie pozytywne efekty dają transfery społeczne? Jak Polska korzysta na tym, że ma własną walutę zamiast euro? Odpowiada prof. Eugeniusz Gatnar.

 

Prof. Eugeniusz Gatnar twierdzi, że nie należy martwić się wzrostem inflacji, gdyż jest ona częsta przy tak wysokim wzroście gospodarczym, jaki występuje ostatnio w Polsce. Obecnie jak mówi inflacja wynosi 4,4 %, kiedy w grudniu było to 3,4%. Jednak warto powstrzymać powiększanie się tego wskaźnika.

Jestem przeciwnikiem niskich stóp procentowych. Wszystko co jest tanie kusi do różnych dziwnych zachowań.

Gość „Popołudnia WNET’ uważa, że Rada Polityki Pieniężnej powinna podwyższyć stopy procentowe. Wnosił o to już w lipcu zeszłego roku przewidując wysoką inflację. O tej ostatniej mówi, że „trzeba robić wszystko żeby nie rosła”. Odpowiadając na pytanie czy można winić za nią rząd mówi:

Nie można mówić o winie rządu. […] Inflacja towarzyszy wzrostowi gospodarczego. […] Rozwijaliśmy się najszybciej w Europie.

Ekonomista dodaje, że na Węgrzech inflacja jest nawet wyższa niż w Polsce wynosząc 4,7%. Stwierdza, że polscy przedsiębiorcy bardzo dobrze sobie radzą w coraz trudniejszych warunkach rynkowych. Ocenia, że należy chwilowo wstrzymać się z podwyższaniem płacy minimalnej.

Wzrost cen usług o 6% to wzrost popytu i kosztów, czyli podniesienia płacy minimalnej.

Prof. Gatnar ubolewa nad faktem częstego zaciągania przez Polaków kredytów. Wynika on z chęci zabezpieczenia swych oszczędności. Ocenia, że jest to działanie obarczone bardzo dużym ryzykiem dla całego rynku bankowego w Polsce:

Kredyty należy brać w przemyślany sposób, nie zadłużać się pochopnie. W Polsce brakuje dobrej edukacji ekonomicznej.

Zauważa, że mieszkanie to aktywo bardzo mało płynne. Rozmówca Łukasza Jankowskiego pozytywnie ocenia politykę społeczną rządu Zjednoczonej Prawicy. Mówi, że rozwiązania zastosowane w przez obecną władzę spotkały się z zainteresowaniem innych państw, takich jak Austria, która obecnie także chce wspierać swoje rodziny transferami i w ten sposób pobudzać swoją gospodarkę.

Euro jest projektem politycznym, a nie ekonomicznym. Wchodzenie do strefy euro byłoby ryzykowne.

Poruszony zostaje również temat waluty euro. Prof. Gatnar ocenia, że z ekonomicznego punktu widzenia przyjmowanie wspólnej unijnej waluty byłoby w tym momencie niekorzystne dla polskiej gospodarki. Dodaje, że:

Płynny kurs walutowy wspiera polski eksport i to nam pozwala gonić kraje strefy euro.

Członek Rady Polityki Pieniężnej mówi o sporach w jej gronie. Są w niej frakcję: jastrzębie, gołębie, centrum. Zdanie dominujące komunikuje na zewnątrz prezes Rady.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.M.K./A.P.

Determinacja Kurdów walczących w Północnej Syrii jest ogromna. „Marzymy o własnym państwie!” – mówią

Ponad 43 milionowy naród kurdyjski jest jedynym tak licznym narodem świata nie posiadającym własnego państwa. Dziś Kurdowie, którzy praktycznie pokonali ISIS są atakowani przez Turcję…

Kiedy kilkanaście dni temu Amerykanie zdecydowali o wycofaniu swoich wojsk z Syrii niemal natychmiast na północną część tego kraju zaczęła się inwazja turecka. Pod pretekstem walki z terroryzmem i tzw. Państwem Islamskim tureccy żołnierze zaatakowali przede wszystkim ludność i organizacje kurdyjskie.

Nasza determinacja jest ogromna, chociaż siły nieporównywalnie mniejsze biorąc pod uwagę, że Turcja ma drugą najsilniejszą armię w NATO – mówi Ziyad Raoof, pełnomocnik rządu kurdyjskiego ds. kontaktów z Polską, jeden z dwóch gości dzisiejszej audycji Radia „Solidarność” prowadzonej przez red. Pawła Pietkuna. – Jednak sam fakt, że Turcy nie odnieśli spektakularnych zwycięstw świadczy o tym, że naród kurdyjski nie poddaje się. I nie podda.

Naród kurdyjski ma dzisiaj takiego wyjątkowego pecha, że mimo że jest dużym narodem i w pełni na to zasługuje, nie może się dobić swojego niepodległego państwa – uważa biorący udział w dyskusji prof. Romuald Szeremietiew. – Jednak, żeby takie państwo pojawiło się na mapach, musi wcześniej zaistnieć cały zespół czynników – przede wszystkim musi się załamać pewien ład międzynarodowy, w którym akurat nieodległość danego narodu jest niepotrzebna. Tak było z Polską, kiedy nie było nas na mapach świata i tak jest dzisiaj z Kurdystanem.

Zapraszamy do wysłuchania audycji!

Argentyna: głos rozsądku, czy populizm? / Argentina: ¿razones o populismo?

Już niedługo wybory prezydenckie w Argentynie. Czy wygrają je głosiciele populistycznego rozdawnictwa? Czy przeżywająca kryzys Argentyna może być ostrzeżeniem dla Polski i innych krajów świata?

Nie tylko Polska staje przed perspektywą wyborów. Również w Argentynie odbędą się wybory być może jedne z najważniejszych w historii tego kraju. 27 października Argentyńczycy będą wybierać nowego prezydenta i parlament. Wybory, które pokażą światu, czy w Argentynie wygra głos rozsądku, czy populizm.

Przykład ekonomii Argentyny może być przestrogą zarówno dla innych krajów Ameryki Łacińskiej, jaki dla świata. Z pewnością Argentyna należy do najważniejszych politycznie i ekonomicznie państw tego regionu. Problem jest jednak gospodarka tego kraju, która  od wielu dziesiątek lat dostaje mocnej zadyszki. Co więcej zadyszka ta coraz częściej zamienia się w poważny kryzys. Kryzys, który niestety jest skutkiem dylematu, co powinno wygrać: czy głos rozsądku, czy populizm. W przypadku Argentyny najczęściej niestety wygrywał ten drugi.

Argentyna jeszcze kilkadziesiąt lat temu należała do najzamożniejszych krajów na świecie. Bogactwo nie było jednak równomierne: nierówności społeczne były ogromne. Dlatego też wszelkie populistyczne obietnice zyskiwały poklask. W tym przypadku nie było dylematu o to, co powinno wziąć górę: czy głos rozsądku, czy populizm. Osobą, która po raz pierwszy dostrzegła tę zależność był być może najsłynniejszy przywódca Argentyny Juan Domingo Perón. Zbudował on swój kapitał polityczny na rzekomym wyrównywaniu szans ludności Argentyny. Tę politykę z powodzeniem kontynuowali jego następcy. O ile jednak początkowo gospodarka Argentyny była w stanie udźwignąć populistyczne rozdawnictwo, o tyle w kolejnych latach stawało się to już coraz trudniejsze.

Wydawać by się mogło, że po ciężkim kryzysie, jaki miał miejsce w 2001 roku w programach gospodarczo – społecznych nie powinno się pojawić pytanie, jaką politykę kontynuować: czy postawić na głos rozsądku, czy populizm. Ówczesny przywódca kraju – Néstor Kirchner postawił na głos rozsądku starając się doprowadzić gospodarkę Argentyny do porządku. Jednak rządząca po nim krajem jego małżonka – Cristina Fernández de Kirchner ukazała wyjątkowo populistyczne oblicze. Będąc politycznym sprzymierzeńcem wenezuelskich przywódców: Hugo Cháveza i Nicolása Maduro z powodzeniem wprowadzała ich idee ekonomiczno – polityczne. Rozdawnictwo oraz masowe upaństwawianie wielkich firm (w tym producenta naftowego YPF) doprowadziły do kolejnego kryzysu ekonomicznego. Jego skutkiem była m.in. utrata władzy przez peronistów.

Następca Cristiny Fenández de Kircher – Manuel Macrí postawił na zdroworozsądkowe ratowanie gospodarki Argentyny. Jednak jego reformy, w tym bolesne, lecz konieczne zaciskanie pasa znacząco wpłynęły na spadek jego notowań. Najprawdopodobniej zaowocuje to zwycięstwem peronistów powiązanych z byłą Prezydent. Jednym słowem w pytaniu o to wybór, czy ma to być zdrowy rozsądek, czy populizm, najprawdopodobniej wygra ten drugi.

O ekonomicznej i populistycznej historii Argentyny opowie nam nasz gość – Federico N. Fernández, prezes argentyńskiej fundacji Bases oraz współpracownik Austriackiego Centrum Ekonomicznego. W rozmowie ze Zbyszkiem Dąbrowskim nasz gość przedstawi również rozmaite możliwe scenariusze dla Argentyny po najbliższych wyborach. Wspólnie z naszym gościem zastanowimy się również, czy przypadek Argentyny może być ostrzeżeniem dla Świata, Europy i Polski, gdzie rozdawnicze obietnice wręcz pączkują w programach przedwyborczych najważniejszych partii politycznych.

Na ekonomiczno – polityczne rozważania o historii, współczesności i perspektywach populizmu w Argentynie i nie tylko zapraszamy w najbliższy poniedziałek, 7 października. UWAGA! Po kilku miesiącach powracamy do starej godziny República Latina, czyli do 21H00! Będziemy rozmawiać po polsku i hiszpańsku.

¡República Latina – niewątpliwie zdroworozsądkowo!

Resumen en castellano: este lunes en República Latina vamos a hablar sobre la situación económica y política de Argentina. Vamos a tocar el tema del populismo en este país: cuándo y por qué nació? Cómo fueron sus siguientes pasos? Porque unos de los frutas del populismo argentino fueron unas ondas muy grandes de crisis en este país?

Vamos también a hablar sobre la sitación actual de Argentina, especialmente en el aspecto de las elecciones presidenciales AD 2019. Vamos a probar a la pregunta, porque el presidente actual del país – Manuel Macrí está perdiendo en los sondeos con el candidato de peronistas?

Junto con nuestro invitado: Federico N. Fernández el presidente de la Fundación Intenacional Bases y el colaborador de Austrian economics Center vamos también a pensar, si el caso de Argentina puede ser una advertencia para otros países del mundo, incluyendo Polonia.

Les invitamos para escucharnos este lunes, 7 de octubre. OJO! Volvemos a nuestro “horario viejo” hace uns meses, o sea para las 21H00UTC+2! Vamos a hablar polaco y castellano!