Studio 37 Dublin – 23 02 2022 – Irlandia myśli o zjednoczeniu. Irlandia a konflikt ukraiński. Wybranowski & Feręc

W Studiu 37 Dublin słów kilka o poradach i podpowiedziach irlandzkiej opozycji dla brytyjskiego rządu : „Brytyjski rząd powinien porzucić swoje „partyzanckie podejście” do Protokołu Irlandzkiego”.

Tak przynajmniej twierdzi krajowy przewodniczący i członek Zgromadzenia Irlandii Północnej z partii Sinn Féin – Declan Kearney. Deputowany powiedział, że powiedział, że

Rząd brytyjski powinien „porzucić” swoje stronnicze podejście do Protokołu Irlandzkiego i zacząć działać w interesie większości obywateli oraz przedsiębiorstw.

Tutaj do wysłuchania cały program:

Ukraina wezwała Republikę Irlandii by czyniła naciski na swoich europejskich partnerów i ONZ, w celu wymuszenia wprowadzenie ostrych sankcji wobec Rosji.

Republika Irlandii mimo tego, że daje swoje pełne poparcie dla wprowadzenia sankcji wobec Rosji, to ostrzega:

To może wywołać konflikt zbrojny na dużą skalę!

Takich obaw nie wykazuje natomiast Wielka Brytania, która rozpoczęła już wprowadzanie własnych sankcji na Rosję. Najmocniejsze uderzenie może przyjść jednak ze strony amerykańskiej, bo tamtejsza administracja zapowiada zaostrzenie konfliktu między Rosją a Ukrainą.

Może to skutkować odłączeniem Federacji Rosyjskiej od systemu SWIFT, czyli globalnego systemu przesyłania głęboko zabezpieczonych wiadomości, w tym przekazów pieniężnych.

Taki krok, o ile nastąpi, odetnie Rosję od pieniędzy płynących ze świata, więc stanie się niewydolna finansowo i nie będzie mogła realizować ponadnarodowych operacji pieniężnych.

Inwazja na Ukrainę podniesie ceny w Irlandii. Ekonomiści są przekonani, że rosyjska inwazja na Ukrainę sprawi, iż ceny na nośniki energii, ponownie poszybują w górę.

Tak samo stanie się po nałożeniu sankcji gospodarczych na Federację Rosyjską, a proces został już zapoczątkowany, więc niebawem, należy oczekiwać kolejnych podwyżek cen na gaz, ropę i prąd.

To będzie miało też wpływ na ceny detaliczne, bo zarówno do ich produkcji, jak i transportu, wykorzystywane są paliwa kopalne.

Giełdy gazu, ropy i prądu, zareagowały już na wkroczenie wojsk rosyjskich do Donieckiej Republiki Ludowej i Ługańskiej Republiki Ludowej. Wartości cen zaczęły zachowywać się nader niestabilnie.

W programie Studio 37 Dublin także przypomnienie o pierwszych nagrodach sieci Radia Wnet, Studia 37 Dublin i portalu Polska-IE.com – „Wnetowe Koniczynki AD 2021”.

Zapraszamy – Tomasz Wybranowski & Bogdan Feręc

Bobołowicz: Oświadczenie Pentagonu wskazuje, że wycofanie się rosyjskich jednostek spod granic Ukrainy nie jest pewne

W poniedziałkowym „Poranku WNET” Paweł Bobołowicz mówi o bieżącej sytuacji na Ukrainie. Nasz korespondent komentuje m.in. ostatnią ukraińską wizytę Małgorzaty Gosiewskiej.

W najnowszym „Poranku WNET” korespondent Radia WNET na Ukrainie, Paweł Bobołowicz, przedstawia ostatnie wydarzenia na Ukrainie. Jak podkreśla – nasi sąsiedzi odetchnęli z ulgą po wiadomości o wycofaniu się skoncentrowanych rosyjskich jednostek na swojej zachodniej granicy. Dotyka także tematu ostatniej wizyty wicemarszałek Sejmu na Ukrainie:

W sobotę zakończyła się bardzo długa, bo aż sześciodniowa wizyta wicemarszałek Sejmu RP – Małgorzaty Gosiewskiej – na Ukrainie. Warto pamiętać, że wizyta została zorganizowana pomimo zaostrzenia sytuacji na wschodzie i koncentracji rosyjskich wojsk przy granicy z Ukrainą. Federacja Rosyjska zgromadziła tam wówczas być może nawet 150 tys. wojsk.

Rozmówca Katarzyny Adamiak podkreśla trudny czas, w jakim odbywała się ta wizyta Małgorzaty Gosiewskiej na Ukrainie. Jak wskazuje Paweł Bobołowicz w jej trakcie jeszcze silniej uwypuklił się fakt trwającego tam konfliktu:

To, co z pewnością działo się podczas tej wizyty to obserwacja i wyciągnięcie wniosków, że na wschodzie Ukrainy cały czas trwa wojna – komentuje korespondent Radia WNET.

Dziennikarz analizuje również najważniejsze dla naszych wschodnich sąsiadów wydarzenia z ubiegłego tygodnia:

Ubiegły tydzień na Ukrainie był czasem wielkiego napięcia i oczekiwania co może doprowadzić Władimir Putin (…). Czołgi, artyleria, okręty – również te desantowe. Do Krymu przerzucono także myśliwce – mówi Bobołowicz.

Jak podkreśla Paweł Bobołowicz, pomimo oficjalnego rosyjskiego oświadczenie o zakończeniu ćwiczeń – sytuacja przy wschodniej granicy Ukrainy nadal nie jest jednoznaczna. Co więcej, wojskowe ćwiczenia rozpoczęli teraz separatyści na Donbasie:

Niestety ostatnie informacje m.in. oświadczenie Pentagonu, wskazują, że to nie jest pewne czy Rosja faktycznie wycofała swoje jednostki do miejsc macierzystej dyslokacji – relacjonuje dziennikarz.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

N.N.

Znamy już termin i miejsce najbliższego szczytu NATO. Jednym z tematów ma być Rosja

Jak przekazał sekretarz generalny Sojuszu Północnoantyckiego, Jens Stoltenberg, kolejny szczyt NATO odbędzie się już w połowie czerwca w Brukseli. Wśród uczestników m.in. Joe Biden i Andrzej Duda.

Jak powiadomił dziś rano na Twitterze Jens Stoltenberg – najbliższy szczyt NATO będzie miał miejsce już 14 czerwca. Tegoroczny szczyt zostanie zorganizowany w stolicy Belgii:

Z przyjemnością informuję, że kolejny szczyt przywódców NATO odbędzie się 14 czerwca 2021 r. w Brukseli. Mamy konkretny i wybiegający w przyszłość program wzmocnienia naszego Sojuszu i sprostania wyzwaniom dnia dzisiejszego i jutra. #NATO2030 – napisał na Twitterze sekretarz generalny sojuszu.

Zgodnie z komunikatem przedstawiciela NATO, wśród wiodących tematów spotkania mają się znaleźć m.in. kwestie związane z konfliktem na wschodzie oraz katastrofy klimatycznej:

Podejmiemy decyzje w sprawie naszej istotnej i perspektywicznej agendy NATO 2030, aby stawić czoła wyzwaniom dnia dzisiejszego i jutra: agresywnym działaniom Rosji, zagrożeniu terroryzmem, cyberatakom, pojawiającym się przełomowym technologiom, wpływowi zmian klimatycznych na bezpieczeństwo oraz rozwojowi Chin – zaznaczył Jens Stoltenberg.

Jednocześnie, według sekretarza generalnego Sojuszu Północnoantyckiego:

Jest to wyjątkowa okazja, aby wzmocnić NATO jako trwałe ucieleśnienie więzi między Europą a Ameryką Północną.

Ostatni szczyt NATO miał miejsce w dniach 8 – 9 lipca 2016 roku w Warszawie.

N.N.

Źródło: TVP Info

Dr Eberhardt: We wczorajszym przemówieniu Putin był mało konkretny, ale bardzo wojowniczy

W najnowszym „Poranku WNET” dr Adam Eberhardt analizuje środowe przemówienie Władimira Putina. Nasz gość podkreśla, że wystąpienie miało na celu zaostrzyć stosunki Rosji z krajami zachodnimi.


W nowym „Poranku WNET” gościł dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich, dr Adam Eberhardt. Ekspert ocenia m.in. środowe przemówienie prezydenta Rosji Władimira Putina. Nasz gość podkreśla, że wystąpienie miało na celu zaostrzyć stosunki Rosji z zachodnimi krajami:

Dla nas najważniejsza jest część dotycząca polityki zagranicznej, gdzie Władimir Putin był bardzo mało konkretny, ale bardzo wojowniczy – podkreśla rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego.

W porannej rozmowie WNET dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich komentuje najbardziej znaczące elementy wczorajszego, pozbawionego konkretów orędzia prezydenta Rosji:

Mówił o czerwonych liniach, których Rosja nie pozwoli przekroczyć, chociaż nie powiedział konkretnie o co chodzi. Mówił też, że będzie zdecydowana odpowiedź, której wszyscy pożałujemy chociaż nie wskazał w jakiej sprawie – relacjonuje ekspert.

Jak wskazuje Dr Eberhardt celem środowego przemówienia nie było przekazanie konkretnych planów Rosji w zakresie polityki zagranicznej, a wzbudzenie niepokoju państw zachodnich:

Mam wrażenie, że to był kolejny krok w tej wyraźniej rosyjskiej strategii ostatnich tygodni aby zwiększyć napięcia w relacjach z Zachodem, których najważniejszym wymiarem jest teraz gromadzenie rosyjskich wojsk na granicy z Ukrainą.

Ponadto, gość „Poranka WNET” opisuje wymiar planowanego na dziś spotkania Putina z Łukaszenką oraz ewentualnej próby wchłonięcia Mińska przez Moskwę:

To byłby kolejny krok w strategii eskalacji – wydaje się on być naturalnym z punktu widzenia tych zapowiedzi. We wczorajszym przemówieniu Putin sporo uwagi poświęcił intrydze białoruskich, a może białoruskich i rosyjskich służb specjalnych związanych z rzekomymi planami zabójstwa Łukaszenki, jego dzieci i przewrotu na Białorusi – wspomina Dr Eberhardt.

Jak podsumowuje dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich:

To moim zdaniem rzeczywiście uprawdopodabnia scenariusz, w którym władze białoruskie zgodzą się albo na wprowadzenie rosyjskiego kontyngenty na Białoruś albo stworzenia zalążków bazy wojskowej. I to będzie korzystne dla obu tych stron.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

N.N.

Samodzielna cerkiew prawosławna jest fundamentem istnienia narodu ukraińskiego

Najwyższe władze Ukrainy wystąpiły o nadanie autokefalii dla ukraińskiej cerkwi. Czy dojdzie do historycznego wydarzenia i czy jest to element kampanii politycznej w korespondencji Pawła Bobołowicza

 

W czwartek 19.04. deputowanych ukraińskiej Rady Najwyższej zagłosowało za przyjęciem uchwały wspierającej wystąpienie Prezydenta Ukrainy do Patriarchy Konstantynopola Bartłomieja I o nadanie Tomosu – czyli specjalnego dekretu nadającego autokefalię dla Cerkwi Prawosławnej na Ukrainie. Przeciwko głosowało 36 ukraińskich deputowanych głównie z Opozycyjnego Bloku, który w dużej mierze wywodzi się z dawnej Partii Regionów i reżimu Janukowycza.

Oficjalne zwrócenie się ukraińskich władz, najpierw prezydenta Poroszenki, a teraz Rady Najwyższej jest niezbędnym elementem nadania samodzielności i uznania kanoniczności ukraińskiej cerkwi. Tomos wydaje Jego Świątobliwość Arcybiskup Konstantynopola – Nowego Rzymu i Patriarcha Ekumeniczny”, którym teraz jest Bartłomiej I. Na Ukrainie obecnie funkcjonują trzy cerkwie uznające się za prawosławne:

Ukraińska Autokefaliczna Cerkiew Prawosławna, Ukraińska Cerkiew Prawosławna Patriarchatu Kijowskiego i Ukraińska Cerkiew Prawosławna Patriarchatu Moskiewskiego. Ta ostatnia jest faktycznie strukturą Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej, ale jednocześnie jedyną cerkwią kanoniczną, uznawaną przez pozostałe kościoły prawosławne i patriarchę Konstantynopola.

Cerkiew ta jednak od lat przez ukraińskie środowiska patriotyczne uznawana jest nie tylko za organizację religijną, ale strukturę o charakterze politycznym, działającą na rzecz Moskwy. Patriarchat Moskiewski dysponuje na Ukrainie największym majątkiem, w jego posiadaniu są też najważniejsze ukraińskie świątynie: kijowska Ławra Peczarska i Ławra Poczajowska, oraz większość cerkwi na całej Ukrainie. Pomimo tego po rewolucji na Majdanie i rosyjskim ataku na Ukrainę wyraźnie następuje przepływ wiernych z Patriarchatu Moskiewskiego, do Cerkwi Patriarchatu Kijowskiego, której zwierzchnikiem jest Filaret- człowiek pochodzący z obwodu donieckiego.

Patriarcha Filaret, a również inni hierarchowie Patriarchatu Kijowskiego jednoznacznie wspierają obronę Ukrainy. Duchowni tej cerkwi pełnią funkcję wojskowych kapelanów, cerkiew wprost jest też fundatorem sprzętu dla ukraińskich wolontariuszy oraz wojska. Patriarcha uważa Putina za agresora, a w jednym z wywiadów nazwał go wręcz „nowym Kainem”. Za prorosyjską postawę krytykuje się natomiast na Ukrainie zwierzchnika cerkwi Patriarchatu Moskiewskiego- Onufrego. Szczególnym momentem było posiedzenie Rady Najwyższej, które miało miejsce 8 maja 2015 roku. Wtedy to prezydent Ukrainy uroczyście odczytywał nazwiska osób nagrodzonych za obronę ojczyzny przeciwko rosyjskiej agresji , i honorował ich najwyższym tytułem Bohatera Ukrainy. W momencie przekazywania odzaczeń wstali nie tylko ukraińscy deputowani, ale też wszyscy obecni goście, również zagraniczni. Ukraińskie media obiegło jednak zdjęcie jedynych trzech osób siedzących – przedstawicieli Patriarchatu Moskiewskiego na czele z metropolitą Onufrym. Patriarcha Onufry stara się udowadniać, że jego postawa w stosunku do sytuacji na Donbasie ma na celu pokazywanie tragedii konfliktu (którego zresztą nie nazywa rosyjską agresją), większość komentatorów nie ma jednak żadnej wątpliwości, że rola Patriarchatu Moskiewskiego jest zła, albo co najmniej dwuznaczna, jeśli chodzi o rosyjską agresję. Duchowni Patriarchatu Kijowskiego przez hierarchów i kapłanów uznających zwierzchność Moskwy uznawani są za rozłamowców i traktowani z wyjątkową niechęcią. W dodatku Patriarchat Moskiewski nie uznaje sakramentów nadawanych przez Patriarchat Kijowski (z drobnymi wyjątkami – np. gdy są one nadawane przez kapłanów, którzy odeszli z Patriarchatu Moskiewskiego, to pomimo traktowania ich jak zdrajców, jednocześnie uznaje się przynajmniej częściowo kanoniczność ich działalności). Na początku roku ukraińską opinię publiczną zbulwersował fakt odmowy odprawienia modlitwy pogrzebowej nad dzieckiem, które zginęło po tym, jak spadł na nie pijany mężczyzna, który wyskoczył z okna w akcie samobójstwa. Dziecko, które było przypadkową ofiarą, było ochrzczone w cerkwi Patriarchatu Kijowskiego. Kapłan Patriarchatu Moskiewskiego nie uznał tego sakramentu. Przez Ukrainę przetoczyła się fala protestów, także w ukraińskiej stolicy, gdzie pod Ławrę Pieczerską przynoszono dziecięce zabawki, dochodziło tam również do przepychanek.

Pogarszające się od czasów majdanu nastawienie do Patriarchatu Moskiewskiego wśród Ukraińców nie zmienia faktu, że rzeczywiście z punktu widzenia religijnego, to Patriarchat Moskiewski jest dzisiaj jedynym uznawanym przez pozostałe cerkwie prawosławne i samego Bartłomieja. Patriarchat Moskiewski przeciwstawia się jednak autokefalii ukraińskiej cerkwi, w przeciwieństwie do dwóch pozostałych kościołów prawosławnych Ukrainy, których hierarchowie oficjalnie przekazali swoje stanowisko prezydentowi Poroszence.

Ruch prezydenta Poroszenki ze zwróceniem się do Patriarchy Konstantynopola i dzisiejsze wsparcie większości sił politycznych w Radzie Najwyższej może doprowadzić do tego, że na Ukrainie może pozostać jedna, kanoniczna cerkiew prawosławna. Trzeba zauważyć, że nie do końca jednak oznacza to, że zniknie Patriarchat Moskiewski. Szczególnie że ciężko sobie wyobrazić, chęć z panowania nad duszami Ukraińców, którzy faktycznie w tym momencie są filarem całej cerkwi rosyjskiej. Nie łatwo tez będzie odzyskać majątek cerkiewny. Przez ostatnie lata wielokrotnie dochodziło do przechodzenia kapłanów z parafianami do Patriarchatu Kijowskiego, ale cerkiew moskiewska nie chciała pozbywać się majątku, który często chronią tzw. tituszki.

Niektórzy komentatorzy zwracają uwagę, że ruch Poroszenki wpisuje się w kampanię wyborczą. Sam Poroszenko przez lata był związany z patriarchatem moskiewskim, chociaż ostatnio wyraźnie akcentuje swoje związki z Filaretem. Uznanie Cerkwi Ukraińskiej za kanoniczną byłoby jednak przede wszystkim jego sukcesem i wydarzeniem o skali historycznej.

Andrij Parubij – przewodniczący ukraińskiej Rady Najwyższej mówił wczoraj: „Stworzenie jedynej, samodzielnej prawosławnej cerkwi i nadanie jej autokefalii jest sprawą wagi historycznej. To utrwalenie państwowości i niepodległości, kwestia narodowego bezpieczeństwa. To kwestia bycia ukraińskiego państwa i ukraińskiego narodu”.

W 2015 roku Kurier Wnet przeprowadził wywiad z patriarchą Filaretem. Patriarcha był pewien, że na Ukrainie wkrótce pozostanie jedna, ukraińska cerkiew. Redaktor Skowroński pytał się również o możliwość zjednoczenia kościołów wschodu i zachodu. Patriarcha Filaret wtedy odpowiedział tak:

„Zjednoczenie Kościołów katolickiego i prawosławnego leży w rękach Boga. Katolicy i prawosławni powinni połączyć się w walce przeciwko temu złu, które szerzy się w Europie. Mam tu na myśli upadek moralności, upadek duchowości, śluby jednopłciowe. Przeciwko temu złu powinniśmy się zjednoczyć i razem walczyć.”

 

jn

 

Modlitwie na froncie często towarzyszy huk wystrzałów i eksplozji – Paweł Bobołowicz z Marjinki koło Doniecka

Wielu mieszkańców Donbasu powtarza opinie rosyjskiej propagandy i z nadzieją patrzy na Putina – nasz korespondent relacjonuje obserwacje z pobytu w strefie frontowej

Paweł Bobołowicz, korespondent Radia WNET na Ukrainie, był przez kilka świątecznych dni (chodzi o święta wschodnich chrześcijan) w przyfrontowej strefie niedaleko Doniecka. W relacji dla Radia WNET mówił jak wygląda życie żołnierzy i mieszkańców miejsca gdzie toczy się niekończąca wojna

Ojciec Siergiej Dmitriev (Valerija Dmitrieva-Moskvitina) kierownik Eleos-Ukraina i kapelan niezależny, w czasie Świąt Wielkanocnych na ukraińskie pozycje wojskowe jeździ nie tylko z modlitwą, ale też z darami świątecznymi, które mają przypomnieć żołnierzom o normalnym życiu w ich domach i rodzinnych świętach. Modlitwie na froncie często towarzyszy huk wystrzałów i eksplozji.

Marjinka to miejscowość położona na przedmieściach Doniecka, punkcie kontrolnym dzielącym Donbas na zajęty i należący do Ukrainy. Pozycje separatystów położone są w niej czasem zaledwie 100 metrów od ostatnich punktów ukraińskiej obrony. Obrzeża miasta cały czas narażone są na ostrzał snajperów i pomimo, że o wiele rzadziej niż rok temu, to jednak stałym elementem jest huk eksplozji.

Miasto jest ostrzeliwane z moździerzy, a ostatniej nocy strzelano również z granatników. I właściwie nie ma pewności, że nagle gdzieś nie spadnie zabłąkany, albo celowo wystrzelony pocisk.

Mimo wszystko w miejscowości, w której do wojny mieszkało 10 tys osób, toczy się życie, które na pierwszy rzut zdaje się być normalne. Po ulicach biegają dzieci, normalnie funkcjonują szkoły, sklepy czy domy kultury.  Wiele budynków zostało odremontowanych po najgorszych walkach w 2014 i 15 roku. W oknach szkół wciąż jednak są ułożone worki z piaskiem, a niektóre nowe okna mają ślady przestrzelania.

Mieszkańcy podobnie jak w innych przyfrontowych miastach, w których przebywałem, mówią, że nie chcą wyjeżdżać, bo nie mają dokąd, nie stać ich na to, w Marjince mają swój dom, majątek (najczęściej bardzo skromny) który jednak gromadzili całe życie.

Wielu z nich to górnicy. Kopalnie stoją praktycznie w samym mieście, ale większość z nich nie pracuje. Nie działają też , kiedyś ważne, zakłady produkujące opony i mleczarnia. Podstawowym miejscem gdzie ludzie mogą liczyć na zarabianie jest sfera budżetowa.

Stałym widokiem na ulicach są ukraińscy żołnierze. Niektóre z wojskowych posterunków są w bezpośrednim sąsiedztwie domów zamieszkałych przez cywili. Ludzie bowiem mieszkają nawet na pierwszej linii frontu.

Wielu moich rozmówców nie ukrywało swojej niechęci do ukraińskiej armii i władz w Kijowie. Jednocześnie neutralnie albo wprost życzliwie odnosząc się do tzw. Donieckiej Republiki Ludowej. Szczególnie dobrze wypowiadają się o Rosji i Putinie.

Argumenty moich rozmówców w pełni pokrywały się z propagandą telewizji tzw. separatystów i kanałów rosyjskich, które jako jedyne są tam dostępne. Głównym założeniem tej propagandy jest obciążanie odpowiedzialnością za konflikt władz w Kijowie, podkreślanie niezbędności rozmów z udziałem Rosji i władz tzw ludowych republik. Na poziomie wielkiej polityki mieszkańcy uważają, że są ofiarą stosunku Ameryki wobec Rosji.

 

Publikacja współfinansowana z projektu „Zapobieganie wywoływaniu napięć w relacji Polski z sąsiadami – StopFake PL” realizowanego przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, będącego zadaniem publicznym współfinansowane przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP w ramach konkursu „Współpraca w dziedzinie dyplomacji publicznej 2018”,
Publikacje wyrażają poglądy autorów i nie mogą być utożsamiane z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP

 

 

 

Petro Poroszenko: Stany Zjednoczone są gotowe aktywniej włączyć się w uregulowanie konfliktu w Donbasie

Prezydent Ukrainy zapewniał też, że USA mogą dostarczyć Ukrainie broń defensywną jeszcze w tym roku budżetowym. W lipcu na Ukrainę przyjedzie z wizytą sekretarz stanu USA Rex Tillerson.

Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko oświadczył w niedzielnym wywiadzie, że władze USA zapewniły go o gotowości do aktywniejszego włączenia się w uregulowanie konfliktu w Donbasie.

„Oczekujemy, że już w lipcu odbędzie się wizyta sekretarza stanu USA Tillersona w Kijowie, podczas której również będą kontynuowane nasze ustalenia z Waszyngtonu” – powiedział Poroszenko w wywiadzie telewizyjnym wyemitowanym w niedzielę wieczorem.

Prezydent zauważył również, że w najbliższym czasie odbędą się ważne międzynarodowe spotkania. Chodzi o wizytę Poroszenki we Francji 26 czerwca oraz wizyty sekretarza generalnego NATO Jensa Stoltenberga i sekretarza generalnego ONZ Antonio Guterresa w Kijowie w lipcu.

„Opowiadamy się za zachowaniem formatu normandzkiego i porozumień mińskich i będziemy aprobować – i już otrzymaliśmy takie zapewnienie – zwiększenie roli USA w tym procesie” – powiedział Petro Poroszenko, cytowany przez agencję Interfax-Ukraina.

Jak mówił Poroszenko, prezydent USA Donald Trump podczas pierwszego spotkania z Władimirem Putinem będzie przekonywał prezydenta Rosji o tym, że „próba wywierania nacisku na Ukrainę absolutnie nie ma perspektyw”. Pierwsze spotkanie Trumpa z Putinem jest planowane podczas szczytu G20, który odbędzie się w Hamburgu w dniach 7-9 lipca.

Poroszenko również przypomniał, że Kijów opowiada się za przyjęciem „mapy drogowej” procesu mińskiego, czyli programu działań dotyczących dalszego wdrażania reform przewidzianych w porozumieniach. Powstanie tzw. mapy drogowej zostało uzgodnione w 2016 roku przez kanclerz Niemiec Angelę Merkel oraz prezydentów Francji Francois Hollande’a, Rosji Władimira Putina i Ukrainy Petro Poroszenkę.

„Jeśli chodzi o umowy o dostawie broni, to ich tekst jest już praktycznie uzgodniony. Czekamy na wizytę ministra obrony USA na Ukrainie, która ma się odbyć w przeciągu 2-3 miesięcy, i podczas tej wizyty, mam nadzieję, umowy zostaną zawarte” – dodał Poroszenko.

Podkreślił, że ta kwestia jest teraz dla ukraińskich władz priorytetem. „Proces dostarczenia broni defensywnej przebiega bardzo aktywnie” – zapewnił prezydent.

20 czerwca Petro Poroszenko spotkał się z prezydentem USA Donaldem Trumpem w Białym Domu. Trump mówił, że spotkanie z przywódcą Ukrainy jest dla niego „wielkim zaszczytem”. Poroszenko ze swojej strony wyraził nadzieję, że oba państwa będą w stanie „skutecznie współpracować”.

Podczas wizyty w USA Petro Poroszenko spotkał się też z wiceprezydentem USA Mike’iem Pence’em i z doradcą ds. bezpieczeństwa narodowego H.R. McMasterem. Pence w oświadczeniu wydanym po spotkaniu z ukraińskim prezydentem poinformował, że rozmowy koncentrowały się na „wsparciu pokojowego rozwiązania konfliktu na wschodzie Ukrainy oraz na programie reform prezydenta Poroszenki i na (jego) wysiłkach antykorupcyjnych”.

Podczas niespełna dwudniowej, roboczej wizyty w Waszyngtonie, prezydent Ukrainy spotkał się także z sekretarzem stanu USA Rexem Tillersonem, ministrem obrony Jamesem Mattisem oraz z przywódcami Kongresu z obu partii politycznych, w tym z najbardziej oddanym obrońcą Ukrainy w Kongresie, republikańskim senatorem Johnem McCainem.

PAP/LK

Dla Donalda Trumpa spotkanie z Petrem Poroszenką to wielki honor, a „wszyscy są włączeni w sprawę Ukrainy”

Tak na spotkaniu w Waszyngtonie miał powiedzieć prezydentowi Ukrainy prezydent USA. Tło wizyty Petra Poroszenki w Stanach Zjednoczonych przedstawił w Poranku Wnet Paweł Bobołowicz.

Jak w każdy piątek Krzysztof Skowroński rozmawiał z korespondentem Radia Wnet na Ukrainie Pawłem Bobołowiczem.

Głównym tematem było spotkanie w Waszyngtonie między prezydentem USA, Donaldem Trumpem a prezydentem Ukrainy Petrem Poroszenką. Spotkanie budziło kontrowersje, gdyż już zanim do niego doszło, wiele osób próbowało je zdyskredytować. Pojawiały się informacje, że do wizyty nie dojdzie albo że nie będzie miała ona znaczenia.

Petro Poroszenko stwierdził po spotkaniu, że Donald Trump zapewnił go o wsparciu USA dla suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy. Powiedział też, że spotkanie z nim to wielki honor oraz że „wszyscy są włączeni w sprawę Ukrainy”. Nie użył jednak sformułowań, w których nazwałby Rosję agresorem, a jej działania agresją czy też aneksją.

Tego samego dnia, gdy odbywała się wizyta, amerykańska administracja wprowadziła sankcję przeciwko kolejnym 19 obywatelom rosyjskim, w tym urzędnikom z Krymu, i przeciwko 39 rosyjskim firmom, w tym spółkom córkom Transnieftu.

Niektórzy komentatorzy podejrzewają, że Donald Trump chciał zobaczyć się z prezydentem Ukrainy jedynie po to, żeby oddalić oskarżenia o jego współpracę z Rosją. Dla Ukrainy większe praktyczne znaczenie niż 30-minutowa rozmowa prezydentów może mieć spotkanie Petro Poroszenki z wiceprezydentem USA Mikiem Pencem.

Rzecznik prezydenta Rosji Dmitrij Pieskow nie chciał komentować wizyty Poroszenki w Waszyngtonie i stwierdził, że jest to sprawa dla ukraińskich politologów i amerykańskich obserwatorów.

Paweł Bobołowicz zaprosił też do lektury swojego artykułu w najnowszym „Kurierze Wnet”, który będzie dostępny już w najbliższą sobotę na Jarmarku Wnet w budynku PAST-y. Tematem artykułu jest ukraińska ziemia rolna i zainteresowanie nią ze strony wielkich amerykańskich korporacji.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

JS

Polska popiera europejskie aspiracje Ukrainy i pokojowe rozwiązanie konfliktu wszczętego na Ukrainie przez Rosję

Minister Witold Waszczykowski: Wzywamy Rosję do zaprzestania agresji przeciwko Ukrainie, do zwrotu zagarniętych ziem i powrotu do współpracy z Ukrainą i całą Europą na zasadach prawa międzynarodowego.

Waszczykowski na wspólnej konferencji prasowej  z ministrem spraw zagranicznych Ukrainy Pawłem Klimkinem oświadczył, że Polska popiera europejskie aspiracje Ukrainy i pokojowe rozwiązanie konfliktu wszczętego na Ukrainie przez Rosję.

Przypomniał swoją niedawną, wspólną z ministrem spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii Borisem Johnsonem wizytę na Ukrainie. – Nasze przesłanie, które wspólnie wyraziliśmy było jasne: Ukraina nie jest sama, nie pozostaje sama w świetle konfliktu, jaki wytoczyła przeciwko Ukrainie Rosja – powiedział szef polskiej dyplomacji.

Tam, w Kijowie i tu, w Warszawie, jeszcze raz wzywamy Rosję do zaprzestania agresji przeciwko Ukrainie, do zwrotu zagarniętych ziem i powrotu do współpracy z Ukrainą i całą Europą na zasadach prawa międzynarodowego i wszystkich kwestii międzynarodowych, które do tej pory, po zakończeniu zimnej wojny chcieliśmy wspólnie z Rosją wypracować – podkreślił Waszczykowski.

Jak oświadczył, z Klimkinem rozmawiał m.in. o ostatnich wypadkach „aktów wandalizmu” lub „politycznej prowokacji” dotyczących polskich pomników na Ukrainie. – Uznaliśmy, że wspólnie będziemy próbowali zaradzić tym kwestiom, tam gdzie się da być może będziemy wspólnie tworzyć system monitoringu – powiedział szef MSZ.

Wyraził nadzieję, że Forum Polsko-Ukraińskie skupiające naukowców, przedstawicieli think tanków, ośrodków analitycznych, byłych dyplomatów – pozwoli rozszerzyć, wzbogacić relacje poprzez wykreowanie nowych inicjatyw, nowych możliwości współpracy polsko-ukraińskiej.

Wiemy o wypadkach wandalizmu i wiemy, że nie są one przypadkowe (…). Wiemy, że jest to wykorzystywane absolutnie w sposób świadomy – oświadczył Klimkin.

Pracujemy nad tym na Ukrainie, aby polepszyć kontrolę, aby polepszyć ochronę i mówimy o tym. Ponieważ ważna jest dla nas spuścizna historyczna narodu polskiego, tak samo, jak dla Polaków jest ważna spuścizna narodu ukraińskiego. Świadomie będziemy nad tym pracować. Dzisiaj wiele o tym mówiliśmy i będzie to naszym priorytetem – zapewnił ukraiński minister i dodał, że partnerstwo naszych państw, a także narodów, jest „unikalne na skalę świata”.

Szef polskiej dyplomacji odniósł się do porozumienia między Komisją Europejską a Rosją w sprawie Nord Stream 2.

Mamy ograniczone zaufanie (…) do instytucji europejskich. W związku z tym my również podejmujemy samodzielne działanie, aby nie być skazani tylko i wyłącznie na dyktat dostaw gazu rosyjskiego. Od lat polski rząd, polskie władze przyjęły zasady zabiegania o dywersyfikację, o to, aby mieć możliwość importu gazu, energii również z innych, bezpiecznych źródeł światowych – powiedział Waszczykowski.

Jak przypomniał, Polska zbudowała terminal LNG w Świnoujściu, dzięki czemu może importować gaz z jakiejkolwiek części świata. – Będziemy go rozbudowywać. Jest również podjęta decyzja, aby wspólne z Duńczykami, Norwegami w najbliższych latach zbudować bezpośredni gazociąg, który łączyłby nas z obszarem Morza Północnego, skąd również pochodzą znaczne ilości gazu światowego. Moglibyśmy tą rurą dostarczać gaz do Polski, a być może również nadwyżki rozprowadzać do innych krajów sąsiedzkich – powiedział.

Jesteśmy w stanie w ciągu najbliższych 5 lat doprowadzić do sytuacji, w której Polska byłaby niezależna od dostaw gazu rosyjskiego. Nie oznacza to, że przerwalibyśmy te dostawy, jeśli byłyby nam proponowane na normalnych warunkach – konkurencyjnych, tańszych niż dostawy z innych części świata. W ciągu najbliższych kilku lat możemy zbudować podstawy samodzielności, niezależności, bezpieczeństwa gazowego w oparciu o alternatywne kierunki dostaw gazowych – podkreślił.

Z kolei Klimkin zaznaczył, że od ponad roku jego kraj nie kupuje rosyjskiego gazu. – Czy można sobie było coś takiego wyobrazić cztery lata temu? – pytał. – Było to wtedy niemożliwe, ale my to osiągnęliśmy poprzez solidarność i pomoc naszych przyjaciół. Kupujemy teraz gaz od Unii Europejskiej.

Według niego, UE „powinna sobie zadać pytanie: czy chce być zależną od państwa – a Gazprom jest częścią Rosji – któremu nikt obecnie nie ufa? (…) Tutaj w Polsce – jestem przekonany – że wszyscy rozumieją, że liczyć na Rosję nie można. Dlatego powinniśmy wyjaśnić całej Unii Europejskiej, że nie można tego robić” – stwierdził minister spraw zagranicznych Ukrainy.

PAP/lk