Dr Ian Anthony: być może nastąpi oddalenie między Rosją a innymi państwami postsowieckimi

Featured Video Play Icon

Dr Ian Anthony / Fot. Piotr Bobołowicz, Radio Wnet

Ekspert ds. bezpieczeństwa w Europie o Tajwanie, uznaniu Rosji za państwo terrorystyczne i jej możliwym upadki oraz o możliwości użycia przez Kreml broni atomowej.

Dr Ian Anthony mówi, że nic nie usprawiedliwia tego, co się stało po 24 lutego. Odnosi się do możliwości uznania Rosji za państwo terrorystyczne. Mówi, jakie miałoby to konsekwencje.

Zniosłoby to pewne immunitety suwerenności, które ma Rosja i otworzyłoby drogę, na przykład, obywatelom Ukrainy do wysuwania roszczeń cywilnych wobec rosyjskiego majątku zamrożonego poza granicami kraju.

Dyrektor Europejskiego Programu Bezpieczeństwa na Sztokholmskim Międzynarodowym Instytucie Badan nad Pokojem ocenia możliwość użycia przez Rosję broni atomowej. Nie wyklucza tego, choć nie sądzi, by to był prawdopodobny scenariusz.

Rosja patrzy na użycie broni jądrowej w inny sposób niż kraje zachodnie. Tak więc potencjał do użycia broni jądrowej na Ukrainie jest mało prawdopodobny, ale nie jest wykluczony.

Rozmówca Piotra Mateusza Bobołowicz nie sądzi, żeby Rosja upadła. Prawdopodobne jest natomiast odsunięcie się od Rosji państw dotąd z nią blisko związanych takich jak Kazachstan.

 Widzimy ciekawe oznaki zmian w myśleniu niektórych państw poradzieckich, jak na przykład Kazachstanu, o tym, jak bardzo chcą być związani z Rosją. Być może nastąpi oddalenie między Rosją a innymi państwami postsowieckimi.

Nasz gość przewiduje, jak będą się układać relacje Zachodu z Rosją. Sądzi, że nie widać z obu stron chęci do poważniejszego zaangażowania dyplomatycznego. Relacje obu stron ograniczać się będą do unikania otwartej wojny.

Czytaj także:

Bobołowicz: klasyczny terrorysta swoimi zbrodniami się szczyci, Rosja przed światem je ukrywa

Ekspert ds. bezpieczeństwa ocenia, że pod względem porządku światowego ważniejsze są relacje z Chinami od tych Rosją. Czy Tajwan zostanie przyłączony do ChRL? Pekin jasno sygnalizuje, że prędzej, czy później w jakiejś formie to nastąpi.

Chiny jasno dały do zrozumienia, że w pewnym momencie Tajwan musi zostać ponownie przyłączony jako część politycznego ciała Chin.

A.P.

Jesienią 2022 roku w Kazachstanie odbędą się przedterminowe wybory prezydenckie

Kadencja prezydencka zostanie przedłużona z pięciu do siedmiu lat. Ogłosił to obecny prezydent Kazachstanu Kasym-Żomart Tokajew. Zamierza zgłosić swoją kandydaturę.

Głowa państwa w przemówieniu do parlamentu powiedział:

Dla mnie interesy państwa są ponad wszystko, dlatego jestem gotów skrócić swoją kadencję i udać się na przedterminowe wybory prezydenckie. 

Tokajew zaproponował także wydłużenie kadencji prezydenckiej z pięciu do siedmiu lat i zakaz reelekcji (zakazuje tego nowa konstytucja Kazachstanu, przyjęta w czerwcu 2022 r.). Również według Tokajew, w 2023 r. odbędą się przedterminowe wybory  do niższej izby parlamentu Kazachstanu. Następnie rząd kraju ustąpi i zostanie utworzony nowy.

Ponadto w swoim wystąpieniu prezydent ogłosił amnestię dla uczestników styczniowych protestów. Nie dotyczy to jednak tych, którzy są oskarżani o zdradę stanu i próby zamachu stanu.

Kasym-Żomart Tokajew obiecał też podnieść płacę minimalną o 17% i przelać połowę środków z Narodowego Funduszu Kazachstanu na osobiste konta dzieci – później mogą je przeznaczyć na edukację lub zakup domu. Obecnie wielkość Funduszu wynosi około 53 miliardów dolarów.

Źródło: Radio Svoboda

Czytaj także:

Raport z Kijowa: rozpoczęcie roku szkolnego w Ukrainie

Ryszard Czarnecki: 6,5 miliarda euro co roku wpłaca Polska do kasy UE. Tym elementem można grać

Ryszard Czarnecki

Czy Polska powinna wyjść z unijnego systemu handlu emisjami? Ryszard Czarnecki o zmianie narracji rządu ws. KPO i zimnej wojnie z Brukselą.

Premier Mateusz Morawiecki stwierdził, że Polska spokojnie poradzi sobie bez pieniędzy z KPO. Ryszard Czarnecki stwierdza, że jest to całkowita zmiana retoryki. Ocenia, że gdyby premier od początku tak mówił, to nie dawałby pożywki atakom opozycji, a Polacy „nie oczekiwaliby pieniędzy z KPO jak kania dżdżu”.

Premier Morawiecki uznał, że należy zacząć przemawiać narracją. Trzeba Orbána, który Węgrom od kilkunastu lat mówi, że pieniądze z Unii Europejskiej to tylko niewielka część budżetu Węgier, że nie są to wielkie kwoty i bez z tych kwot spokojnie poradzi.

Czytaj także:

Zdzisław Krasnodębski: Trzeba odejść od negocjacji i zrezygnować z KPO. Grając mocniej możemy zwyciężyć

Europoseł stwierdza, że kluczowe dla przyszłości politycznej rządu będzie przetrwanie zimy. Sądzi, że Polska powinna wyjść z unijnego systemu handlu emisjami. Przyznaje, że nie będzie to łatwe, lecz uważa, iż należy tę kwestię podjąć. Stwierdza, że Polska powinna wysunąć argument wstrzymania płacenia składki członkowskiej.

6,5 mld euro wpłaca Polska corocznie do unijnego budżetu i tym elementem można grać.

Rozmówca Łukasza Jankowskiego mówi także o Kazachstanie. Kraj ten nie bronił Rosji w czasie rezolucji potępiającej ją za agresję na Ukrainę. Zauważa, że często zapomina się, iż w czasie Wielkiego Głodu w ZSRR głodowali nie tylko mieszkańcy Ukrainy, ale też Kazachstanu.

Mówimy o Hołodomorze, ale mało kto wie, że co drugi Kazach zginął w akcji Moskwy morzenia głodem Kazachstanu.

A.P.

Dr Wdzięczak: Plan odbudowy Ukrainy jest spójny i spektakularny. Ukraina mogłaby być Piemontem obszaru postradzieckiego

W jaki sposób w dekadę Ukraina może stać się rozwiniętym gospodarczo, bezpiecznym militarnie i energetycznie nowoczesnym państwem? Dr Janusz Wdzięczak o planie odbudowy Ukrainy.

W Szwajcarii 4-5 lipca odbyła się konferencja poświęcona odbudowie Ukrainy. Jak zauważa dr Janusz Wdzięczak,

Sama koncepcja odbudowy Ukrainy jest spektakularna.

Jest to plan obliczony na dekadę z określonymi poszczególnymi etapami. Obejmuje on odbudowę zniszczonych regionów, poprawę bezpieczeństwa Ukrainy, w tym energetycznego oraz rozwój gospodarczy- integracja logistyki z Unią Europejską, zagraniczne inwestycje.

Jeżeli Ukraina zrealizowałaby ten swój plan Marshalla przez te 10 lat […] to Rosja miałaby przy swoich granicach dobrze rozwinięte silne gospodarczo […] z silną armią nowoczesne demokratyczne państwo.

Czytaj także:

Polska ma pomóc w odbudowie obwodu charkowskiego, a nie donieckiego. Możemy na tym sporo zarobić – mówi dziennikarka TVP

Ukraina mogłaby stanowić Piemont państw postradzieckich. Z tego powodu, jak mówi ekonomista, Rosja próbuje nieumiejętnie zatrzymać drogę Ukrainy na Zachód. Silną Ukrainą nie są zbytnio zainteresowane Niemcy.

Gdyby Ukraina z Polską zbudowała taki silny sojusz i silną współpracę, to byłoby to olbrzymim zagrożeniem dla dominującej pozycji Niemiec w Europie.

Rozmówca Jaśminy Nowak informuje o stworzonej przez rząd bazie przedsiębiorstw zainteresowanych działalnością na Ukrainie.

Można w internecie znaleźć na ten temat informację na stronie albo Ministerstwa Rozwoju albo Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu.

Wskazuje, że jest wiele przedsiębiorców, którzy już tam działają i warto, aby odwiesili swoją działalnością.

A.P.

Uzbekistan przeżywa teraz epokę Gierka – ekspert OSW o sytuacji w azjatyckim kraju

Flaga Uzbekistanu/Fot.Pixnio

Krzysztof Strachota opisuje protesty w Karakałpakstanie. Mówi o gospodarce i polityce zagranicznej Uzbekistanu.

W Karakałpakstanie doszło w ostatnim czasie do protestów mieszkańców. Powodem miało być cofnięcie autonomii regionu.

Była ona i tak jedynie fikcją. Ludzie nie mogli za bardzo decydować o losie regionu. Panuje tam duża bieda. Decyzja władz Uzbekistanu była więc iskrą zapalną. Do ludzi strzelała policja.

Mówi Krzysztof Strachota, ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich. Uzbeckie władze brutalnie potraktowały protestujących.

Czytaj także:

Ziąber: Uzbekistan to kraj, który na nowo buduje swoją tożsamość

W kraju żyje się jednak coraz lepiej. W 2016 roku na stanowisku prezydenta Isloma Karimowa zastąpił Shavkat Miromonovich Mirziyoyev.

Nowy przywódca złagodził twardy reżim wprowadzony przez poprzednika. Rozwija się gospodarka. Uzbekistan żyje głównie ze sprzedaży bawełny i złota. W przeciwieństwie do sąsiadów ma też swoje fabryki. 

Uzbeckie władze prezentują też na tle regionu dość twarde stanowisko wobec Rosji. W kraju nie ma wojsk rosyjskich. Jednocześnie rządzący pilnują, by nie pojawiały się w nim nastroje proukraińskie.

K.B.

Prof. Piotr Grochmalski: Lęk jest jedynym atutem w rosyjskiej grze geopolitycznej. Świat się ma Rosji bać

Featured Video Play Icon

Zniszczenia wojenne na Ukrainie | Fot. P. Bobołowicz

Wykładowca Akademii Sztuki Wojennej o wojnie na Ukrainie, konflikcie rosyjsko-kazachskim i obawach związanych z rosyjskim arsenałem atomowym.

Prof. Piotr Grochmalski komentuje sytuację na froncie. Przypomina niepowodzenie rosyjskiej ofensywy na kierunku kijowskim. Wykładowca Akademii Sztuki Wojennej zauważa, że rosyjska agresja wpływa na atmosferę zbliżającego się szczytu NATO.

Po raz pierwszy w historii aktywnie z bardzo istotną rolą uczestniczyć będą w szczycie Japonia i Australia.

Prof. Grochmalski skazuje na narastający konflikt na linii Moskwa-Nur-Sułtan. Kazachstan przyłączy się do unijnych sankcji.

Mamy przecież konflikt coraz bardziej wyraźny z przywódcą obecnym Kazachstanu, który to postawił otwarcie Putinowi.

W odpowiedzi na postawę Kazachów Rosja utrudnia transport Rosji z tego kraju.

Sytuacja w Kazachstanie po zamieszkach. Marszewski: jest tak, jak było, ale bardziej prorosyjsko

Rozmówca Łukasza Jankowskiego zauważa, że sposoby pacyfikowania Ukrainy przez Putina są jakby żywcem wzięte z niemieckich planów z czasów I wojny światowej. Wskazuje, że stosowany na Ukrainie terror ma sprawić, że świat będzie się Rosji bał.

Lęk jest rosyjskim kluczem w grze geopolitycznej. Świat ma się Rosji bać.

Prof. Grochmalski przypomina, iż Stany Zjednoczone chciały uniknąć niekontrolowanego upadku ZSRR, który oznaczałby osłabienie kontroli nas bronią masowego rażenia.

Amerykanie robili wiele, aby nie dopuścić do upadku Związku Radzieckiego. Wspierali Gorbaczowa.

Także obecnie są środowiska, które obawiają się chaosu, jaki pociągnąłby za sobą upadek Rosji.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Program Wschodni – 230 rocznica bitwy pod Zieleńcami, wizyta europejskich liderów w Kijowie, forum w Petersburgu

fot.: Piotr Matusz Bobołowicz, Radio WNET

Paweł Bobołowicz wraz ze swymi gośćmi relacjonuje obchody rocznicy bitwy pod Zieleńcami, komentuje wizytę europejskich przywódców w Kijowie. Mówi również o forum ekonomicznym w Petersburgu.

Gospodarz:

Paweł Bobołowicz

Realizator

Daniel Hybowski

Goście:

Dmytro Antoniuk – korespondent Radia Wnet na Ukrainie

Olga Siemaszko – szefowa białoruskiej sekcji Radia Wnet

Jurij Banachiewicz – korespondent Ukrinform w Polsce

Dr Olga Solarz – etnograf, wolontariusz w obwodzie donieckim


Dmytro Antoniuk – relacjonuje obchody w z okazji 230 rocznicy bitwy pod Zieleńcami. Podkreśla, że jest to wspólne zwycięstwo Polaków i Ukraińców, którzy ramię w ramię walczyli o obronę Konstytucji 3 Maja. Na Ukrainie rocznica ta jest bardzo poważnie traktowana.


Olga Siemaszko – opisuje działania Swietłany Cichanoskiej. W najbliższych dniach wystąpi ona przed Radą Europejską. Szefowa białoruskiej sekcji Radia Wnet mówi również o forum ekonomicznym w Petersburgu. Doszło na nim do tarć między Władimirem Putinem a prezydentem Kazachstanu Tokajewem. Ten drugi publicznie stwierdził, że nie uznaje niepodległości donbaskich republik ludowych.

Olga Siemaszko przybliża również postać Wiktora Babaryki, który swego czasu rywalizował z Aleksandrem Łukaszenką o fotel prezydenta Białorusi. W tym momencie znajduje się w więzieniu.


Jurij Banachiewicz – komentuje wizytę przywódców 4 europejskich państw w Kijowie. Jego zdaniem jest ona przełomowa, gdyż zmieniła sposób patrzenia na trwająca wojnę zachodnich polityków. Korespondent Ukrinform w Polsce zaznacza, że na ten moment niemożliwe są jakiekolwiek rozmowy pokojowe z Rosją, gdyż ta kontroluje około 20% ukraińskiego terytorium. Rosjanie znani są z historii z tego, że niechętnie opuszczają obce terytoria.


Dr Olga Solarz – relacjonuje swój pobyt w obwodzie Donieckim. Mówi czym żyją ukraińscy żołnierze i co najbardziej motywuje ich do walki.


Jeżeli chcesz wiedzieć więcej, o tym co dzieje się za naszą wschodnią granicą, koniecznie wysłuchaj już teraz całej audycji!

Był w przeszłości Układ Warszawski, może powinien powstać Pakt Kijowski? / Sławomir Matusz, „Kurier WNET” 92/2020

Jeśli NATO nie funkcjonuje należycie, najrozsądniejszym wyjściem wydaje się budowanie nowego sojuszu, który będzie uzupełniał NATO, z państwami, które są zagrożone bezpośrednią agresją Rosji.

Sławomir Matusz

Nowy sojusz i wielka koalicja? Czy tylko Pakt Kijowski?

Jestem przerażony tym, co się dzieje w Kazachstanie. Ze względu na los tego narodu i państwa, humanitarną katastrofę. Ale też ze względu na sytuację Ukrainy i naszą, bo w znaczący sposób rośnie potencjał militarny Rosji. W ciągu kilku tygodni do 120-tysięcznej armii rosyjskiej, stojącej w pobliżu granicy z Ukrainą, może dołączyć 40 albo 50 tys. żołnierzy z Kazachstanu i drugie tyle z Białorusi. I Rosja nie będzie nawet musiała przewozić ich sprzętu wojskowego, przywiezie tylko ludzi, bo da im identyczne uzbrojenie z własnych zapasów. Nie będzie więc żadnego problemu logistycznego. I można żołnierzy z Kazachstanu przewieźć w sposób niemal niezauważony.

W ten sposób Putin rozwiąże dwie sprawy: wzmocni siły stojące w pobliżu granic Ukrainy i Polski oraz osłabi zdolności Kazachstanu do samoobrony, całkowicie podporządkowując sobie ten kraj. Dokona jego aneksji i doczepi do federacji jak Białoruś, w ramach narzuconego jakiegoś porozumienia KAZACH-ZBIR lub z podobną nazwą.

Niezależnie od wyników rozmów między Rosją a USA, NATO i OBWE, sytuacja przypomina tę sprzed II wojny światowej, a rozmowy w Genewie konferencję z Monachium w 1938 roku, kiedy to społeczność międzynarodowa zaakceptowała żądania Niemiec i zabranie Czechom Sudetów.

Chamberlain po konferencji wrócił do Londynu obwieszczając triumfalnie Anglikom, że załatwił pokój. Kilka miesięcy po konferencji Hitler zajął całą Czechosłowację, a rok później napadł na Polskę, wszczynając II wojnę światową. Putin jest obecnie tak samo wiarygodny jak niegdyś Hitler, realizuje podobny scenariusz – stawiając Zachodowi żądania i obiecując pokój po ich spełnieniu.

W razie napaści na Polskę będziemy musieli stawić wtedy opór „sojuszowi” Rosji, Białorusi i Kazachstanu, przymuszonego do wojny. Czyli połączonych armii, liczących ponad 250 tys. żołnierzy. Mimo dużej, realnej groźby nie możemy słuchać i usprawiedliwiać naszych generałów, którzy wszem i wobec głoszą, że nie mamy jak się obronić, a Rosjanie w ciągu kilku dni dojdą do Warszawy i my nie będziemy w stanie nic na to poradzić. Tym bardziej, że wielu z tych generałów odpowiada za redukcję Wojska Polskiego i likwidację wielu jednostek armii. Takie opinie to przejaw tchórzostwa generałów, którzy je wygłaszają, sianie defetyzmu, albo celowe straszenie Polaków. Nie po to ich kształciliśmy i sowicie opłacamy, by teraz głosili, że jesteśmy bezbronni. To działanie na szkodę Polski i przejaw służalczej, uległej postawy wobec Rosji. Generałowie, którzy wygłaszają takie opinie, będąc odpowiedzialnymi za taki stan, w większości absolwenci rosyjskich akademii, służą w istocie Putinowi. To użyteczni idioci, jeśli nie zdrajcy na usługach rosyjskiej propagandy. W razie rzeczywistej wojny oni mogą pomagać Rosji po to, by oszczędzić Polsce strat, kierując się logiką: im szybciej rosyjskie wojska zajmą Polskę, tym mniej będzie ofiar i strat po obu stronach, więc trzeba pomóc Rosji (nie Polsce). Takimi „argumentami” kierował się Jaruzelski, który domagał się interwencji Moskwy w 1981 roku.

Generałowie, dla których ważna jest Polska i niepodległość, będą zawsze szukali jakiegoś rozwiązania, możliwości wygranej, ocalenia Polski, a nie przekonywali naród, że nie warto podejmować walki, szkoda się bronić, lepiej się zawczasu poddać.

Całokształt polityki niemieckiej i francuskiej sprawia, że w razie wojny nie możemy liczyć na ich skuteczną pomoc. Bundeswehra jest od lat w głębokim kryzysie. Niemcy posiadają 244 czołgi Leopard 2, z czego mniej niż połowa jest sprawna. Podobnie jest z lotnictwem. Z powodu braku pilotów ponad połowa śmigłowców i samolotów niemieckich nie może być użyta w walce. Francuskie siły pancerne to około 200 przestarzałych już czołgów Leclerc. Z sześciu niemieckich okrętów podwodnych tylko jeden jest sprawny. W razie wojny będziemy musieli czekać kilka tygodni na pomoc NATO, a do tego czasu musimy stawić opór sami. Jedną z przyczyn tej sytuacji jest to, że Niemcy przestali być wschodnią flanką NATO, którą stała się Polska po przystąpieniu do państw atlantyckich. Teraz my jesteśmy państwem buforowym dla Niemiec, więc Niemcy czują się bezpiecznie. Do tego budowa Nord Stream budzi obawy o lojalność sojuszników. Niemcy, zamykając elektrownie atomowe, narażają się na rosyjski szantaż energetyczny. Raz, że nie mają czym się bronić; dwa – po przystąpieniu Niemiec do wojny Rosja wstrzyma im dostawy gazu. Z tego samego powodu nie powinniśmy kupować żadnego uzbrojenia od Niemiec i Francji, bo w razie wstrzymania dostaw gazu odmówią nam nowego uzbrojenia i części do starego.

Jedyne, na co możemy liczyć, to osłona lotnicza ze strony USA. Musimy więc szukać realnego oparcia wśród państw bezpośrednio zagrożonych ze strony Rosji. A są nimi: będąca poza strukturami NATO Ukraina, Rumunia, Turcja i inne państwa w Europie Wschodniej. Zagrożone są również państwa skandynawskie: pozostające poza NATO Finlandia i Szwecja oraz Norwegia.

I te państwa – w przeciwieństwie do Niemiec – wzmacniają swój potencjał obronny. Finlandia zamówiła niedawno 64 myśliwce F-35, a Norwegia 54 F-35. Szwecja i Finlandia rozbudowują nadbrzeżną obronę rakietową. Oba państwa, w razie wojny, mogą zablokować ruch okrętów rosyjskich stacjonujących w Zatoce Botnickiej, a razem z Polską całkowicie zablokować rosyjską marynarkę wojenną i szlaki dostaw drogą morską do Obwodu Kaliningradzkiego i Petersburga. Podobnie jest z Morzem Śródziemnym i Czarnym. Wstęp na Morze Śródziemne dla okrętów i łodzi podwodnych zagradza Cieśnina Gibraltarska, a wejścia na Morze Czerwone broni Turcja. Ani okręty podwodne Rosji, ani nawodne nie mają żadnych szans wedrzeć się przez cieśniny na Bałtyk, Morze Śródziemne i Morze Czarne. Wszystkie europejskie akweny są dla rosyjskich okrętów zamknięte i mogą one pływać jedynie dookoła Europy.

Jeśli NATO nie funkcjonuje należycie, najrozsądniejszym wyjściem wydaje się budowanie nowego sojuszu, który będzie uzupełniał NATO, z państwami, które są zagrożone bezpośrednią agresją Rosji.

Ukraina od wielu lat chce przystąpić do NATO, ale na przeszkodzie stoją względy formalne. Ostatnio Szwecja i Finlandia wyraziły taką wolę, jednak nie wiadomo, czy zostaną przyjęte. Historia pokazuje, że potrafiliśmy się obronić przed imperium rosyjskim i wielokrotnie wygrywaliśmy z nim wojny, ale wtedy byliśmy dużym państwem – w czasach Jagiellonów. Teraz też możemy stworzyć podobną i co najważniejsze – skuteczną strukturę militarną i polityczną, czyli sojusz w oparciu o Ukrainę, Rumunię i innych sąsiadów, którzy zechcą do niej przystąpić, razem ze Stanami Zjednoczonymi i Kanadą oraz państwami skandynawskimi: Szwecją Finlandią, Norwegią i Danią oraz Turcją, Grecją, Włochami. Czy taki sojusz jest możliwy? Wydaje się, że tak. Jak duży będzie? To zależy od tego, ile państw do niego przystąpi, ale z pewnością większość z nich będzie zainteresowana nową inicjatywą obronną. Przynależność do NATO nie stoi na przeszkodzie, by wstępować w inne sojusze militarne, nieantagonistyczne wobec NATO. Przy bierności i bezczynności Niemiec nie powinno im to przeszkadzać. Należąc formalnie do NATO, faktycznie są państwem neutralnym, obniżając skuteczność paktu. Konstruując nowy pakt, zapewnimy im bezpieczeństwo bez ponoszenia kosztów.

Był w przeszłości Pakt Warszawski. Teraz może powstać Układ Kijowski, jeśli miejscem założenia będzie Kijów. Zależnie od ilości członków, Układ Kijowski będzie dysponował siłami od około pół miliona do półtora miliona żołnierzy, bez USA. To skutecznie odstraszy Rosję, a wszelkie protesty przeciwko przyjmowaniu nowych państw do NATO zawisną w powietrzu, bowiem się zdezaktualizują.

Polska propozycja sprawi, że staniemy się liderem – nie tylko w Europie, ale i na świecie, a Ukraina znajdzie się w geopolitycznym centrum. Stanom Zjednoczonym ten projekt może się spodobać i mogą go poprzeć (jak poparły Trójmorze), bo zjednoczy państwa, które chcą się bronić, być aktywne i modernizować swoje armie. Sympatii Stanów Zjednoczonych do Polski możemy być pewni, bo pomysłodawcą i pierwszym Polakiem w NATO był Tadeusz Kościuszko, który zakładał akademię West Point – uczelnię wojskową, którą kończą wszyscy wyżsi oficerowie i dowódcy amerykańscy. Na dziedzińcu tej uczelni stoi popiersie Tadeusza Kościuszki i wszyscy jej absolwenci wiedzą, kim był, czym się zasłużył dla USA, skąd pochodził i w naturalny sposób darzą go sympatią i mają sentyment do Polski. Dlatego odwiedziny w Krypcie św. Leonarda w Katedrze na Wawelu, gdzie Kościuszko został pochowany, powinniśmy wpisać do programu każdej wycieczki do Polski żołnierzy USA.

To Kościuszko przerzucał pierwsze mosty między USA i Europą, o czym wszyscy powinniśmy pamiętać.

Dyskutujemy o tym, jak pomóc Ukrainie, a także, jak sami mamy się obronić. Ukraina jest państwem biednym. Potrzebuje uzbrojenia, a jednocześnie zagrożone są upadkiem nowoczesne zakłady produkujące silniki do samolotów i śmigłowców Motor Sicz w Zaporożu. Wynika to z powiązań gospodarczych po rozpadzie ZSRR. Jednocześnie my i nie tylko my potrzebujemy śmigłowców i samolotów. Pisząc „nie tylko my”, myślę o innych państwach Europy Wschodniej, które weszły bądź aspirują do NATO, których nie stać na drogie zachodnie i amerykańskie uzbrojenie.

Zagrożone upadkiem zakłady Motor Sicz chciały wykupić Chiny. Nie doszło do tego dzięki interwencji USA. Prezydent Wołodymyr Zełenski zapowiedział dekretem nacjonalizację Motor Sicz. My nie mamy helikopterów, a chcemy i musimy je kupić. Należałoby rozważyć, czy nie pomóc Ukrainie w ratowaniu tych zakładów, część technologii kupując i przenosząc do Polski, a w oparciu o ich silniki, we współpracy z Ukraińcami, rozpocząć produkcję nowoczesnych i jednocześnie relatywnie tanich śmigłowców i samolotów dla nas oraz państw Europy Wschodniej. W ten sposób pozbawilibyśmy Rosję dostaw silników lotniczych i części zamiennych do nich, a to oznaczałoby dalszy upadek rosyjskiego lotnictwa. Część produkcji można eksportować do Indii, które jej potrzebują.

Rosja jest państwem agresywnym, ale gospodarczo i militarnie słabym. Świadczy o tym nie tylko jej PKB, ale potencjał produkcyjny i eksportowy. Rosja modernizuje swoją armię na miarę możliwości, ale one nie są obecnie wielkie.

Nie ma na to pieniędzy. Ponad 90% rosyjskiego uzbrojenia zostało wyprodukowane w czasach ZSRR. Nowoczesnej broni, czołgów T-14 i myśliwców Su-57 Rosja ma niewiele, po około 20-40 sztuk. Najnowszy samolot Su-75, mający konkurować z F-35, to zaledwie komputerowa wizualizacja. Trzeba przypomnieć, że Niemcy pod koniec II wojny światowej dysponowały najnowocześniejszą wówczas bronią: rewolucyjnymi rozwiązaniami technicznymi: rakietami V-2 i V-3, myśliwcami odrzutowymi Horten Ho 229 (latające bez kadłuba skrzydło) i Messerschmitt Me 262 Schwalbe. Ta broń nie odegrała jednak żadnej roli w czasie wojny, gdyż Rzesza nie zdążyła rozwinąć jej produkcji. Z wyjątkiem rakiet V-1 i V-2 były to prototypy, które latały w ilości kilkunastu lub kilkudziesięciu sztuk. Podobnie jest teraz z nową rosyjską bronią. Prototypy wojen nie wygrywają, a często trafiają do muzeów jako zabytki techniki.

Po II wojnie światowej ZSRR wchłonął wiele państw, a inne uczynił państwami satelickimi, organizując je w Układzie Warszawskim. Wraz z upadkiem ZSRR i rozpadem Układu Warszawskiego, nowa Rosja straciła nie tylko dawnych sojuszników, ale i odbiorców broni, którą wcześniej szeroko eksportowała.

ZSRR eksportował broń: czołgi, samoloty, śmigłowce, karabiny – także do Chin, Mongolii, Indii, Jemenu, Egiptu, Algierii, Angoli, Libii, Sudanu, Mozambiku, NRD (wschodnich Niemiec), Polski, Zairu, Indonezji, Iranu, Iraku, Etiopii, Finlandii, Kuby, Wietnamu, Korei Północnej, Wenezueli i innych mniejszych państw. Czołgi z literką T i samoloty Mig oraz Su eksportowano w dziesiątkach tysięcy sztuk. Sprzedaż broni na tak wielką skalę umożliwiała tworzenie nowych konstrukcji, nowych modeli i wdrażanie ich do produkcji, bo byli odbiorcy i były pieniądze z eksportu.

Obecnie nikt rosyjskiej broni nie kupuje. Chiny i Indie produkują już własne samoloty. Kilka lat temu Indie podpisały z Rosją umowę na opracowanie myśliwca V generacji. Miał nim być Su-57. Ale że w samolot nie spełniał oczekiwań odnoście do właściwości stealth, Hindusi wycofali się z umowy. Rosja podpisała nową umowę z Brazylią na dostawę Su-57, ale nie będą to tysiące ani setki egzemplarzy, ale kilkadziesiąt samolotów – 50 albo 60. Nie więcej, bo Brazylia więcej samolotów nie potrzebuje. Ostatnie wielkie zakupy Indii to 1600 czołgów T-72S, kupionych od Rosji w latach 2006–2010. Obecnie Indie zmieniają dostawców i rozwijają własny przemysł. Niedawno zrezygnowały z samolotów rosyjskich i kupiły 36 samolotów Dessault Rafale. Szukają dostawcy na 1700 czołgów nowej generacji. Indie zbroją się, ale nie chcą już rosyjskiej broni. W ostatniej dekadzie Rosja swoje śmigłowce sprzedała do Angoli – 8 sztuk w 2016 roku, do Kenii – 8 sztuk. Ostatnio Bangladesz zdecydował się na zakup 8 śmigłowców szturmowych Mi-28NE za 480 mln dolarów. Takie są obecnie możliwości eksportowe Rosji, przez co nie ma możliwości rozwoju produkcji i ograniczone są możliwości modernizacji uzbrojenia.

Warto dodać, że chociaż Putin ogłosił w odpowiedzi na zachodnie sankcje, że Rosja stanie się samowystarczalna i rozwinie w krótkim czasie własną produkcję, według danych z Moskwy to się kompletnie nie udało.

Obecnie Rosja sprowadza zza granicy ponad 75% butów i odzieży, ponad 80% sprzętu elektronicznego, artykułów AGD i części samochodowych, ponad 50% chemii domowej i kosmetyków, płacąc za to gazem i ropą oraz innymi surowcami. Przypomnijmy, że przed rozpadem ZSRR w Polsce kupowaliśmy rosyjskie zegarki, telewizory, lodówki, młynki do kawy i inne sprzęty. Podobnie było w pozostałych państwach RWPG. Teraz w sklepach nie kupimy nic Made in Russia.

Artykuł Sławomira Matusza pt. „Nowy sojusz i wielka koalicja? Czy tylko Pakt Kijowski?” znajduje się na s. 6 i 7 lutowego „Kuriera WNET” nr 92/2022.

 


  • Lutowy numer „Kuriera WNET” można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
  • Wydanie elektroniczne jest dostępne w cenie 7,9 zł pod adresami: egazety.pl, nexto.pl lub e-kiosk.pl. Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Artykuł Sławomira Matusza pt. „Nowy sojusz i wielka koalicja? Czy tylko Pakt Kijowski?” na s. 6 lutowego „Kuriera WNET” nr 92/2022

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Dr Michał Patryk Sadłowski: Władimir Putin chciałby cofnąć bieg XX w. Posługuje się on retoryką słowianofilów

Featured Video Play Icon

Dr Michał Patryk Sadłowski/Foto. Radio Wnet

Ekspert ds. Rosji i obszaru postsowieckiego o orędziu Władimira Putina, jego wizji historycznej, uznaniu republik ludowych i rosyjskich interwencjach wojskowych.

Dr Michał Patryk Sadłowski komentuje orędzie rosyjskiej głowy państwa do narodu. Władimir Putin dość konsekwentnie krytycznie wypowiadał się od początku swej politycznej kariery o Leninie, a zwłaszcza o jego polityce narodowościowej.

Władimir Lenin był takim politykiem, który przynajmniej formalnoprawnie zagwarantował określone prawa dla nie Rosjan a przede wszystkim dla Ukraińców.

Dr Michał Sadłowski wyjaśnia, że Putin docenia mocarstwowość, ale rozumie też słabości jakie trapiły Związek Radziecki. Jak dodaje,

Wizja historii, którą wyznaje Władimir Putin jest charakterystyczna dla ludzi, którzy zaczynali karierę polityczną w latach 90.

Rosyjski prezydent chciałby cofnąć zmiany jakie zaszły między Rosją a Białorusią i Ukrainą po 1917 r. Podkreśla on, że kraje te stanowią część jednej Rusi.

On napisał, że Ukraina i Rosja to jest taka jedna przestrzeń historyczno-duchowa.

Dr Michał Sadłowski ocenia, że uznanie DRL i ŁRL nie oznacza koniecznie rezygnacji z porozumień mińskich.

Jeszcze płyną z Moskwy sygnały świadczące o tym, że Rosjanie są jeszcze skłonni negocjować z Zachodem i ze Stanami Zjednoczonymi. Jeżeli udałoby się porozumieć to […] będzie to traktowane jako nadanie specjalnego statusu dla tych ziem.

Federacja Rosyjska według swej narracji nadała obu samozwańczym republikom specjalny, ponieważ wbrew porozumieniom mińskim nie zrobiła tego Ukraina. Ekspert wskazuje na precedensy w siłowej zmianie granic.

Takie coś stało się już prawie dwa lata temu w Górskim Karabachu.

Władimir Putin może wskazywać na przykład Górskiego Karabachu i Kazachstanu jako przykładu udanych interwencji rosyjskich, powstrzymujących dalszy przelew krwi.

Rosja Władimira Putina jest Rosja okresu przejściowego.

Władimir Putin dąży do zupełnego podporządkowania procesów politycznych państwu.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Pyffel: Istnieje duża zbieżność strategiczna między Chinami i Rosją. Długoterminowo Rosja stanie przed wielkim dylematem

Featured Video Play Icon

Radosław Pyffel / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio WNET

Założyciel studiów „biznes chiński” na Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie o eurazjatyckim układzie naczyń połączonych, działaniach Rosji i Chin oraz stosunkach obu państw.

Radosław Pyffel wskazuje, że Eurazja jest systemem naczyń połączonych, a wydarzenia w Europie Środkowej i Wschodniej mają bardzo duży wpływ na sytuację na Dalekim Wschodzie i odwrotnie.

Istnieje duża zbieżność strategiczna między Chinami i Rosją.

Jak wskazuje ekspert, wszelkie zawirowania w naszym regionie są bardzo korzystne dla Państwa Środka. Zdaniem rozmówcy Jaśminy Nowak jest szansa na utrzymanie stabilności ładu międzynarodowego. Szef chińskiej dyplomacji oskarża Stany Zjednoczone o eskalację konfliktu.

Wang Yi ostrzegał Waszyngton przed eskalowaniem sytuacji.

Pyffel wskazuje, że Pekin odpuścił sprawę Kazachstanu. Jak dodaje prezydent Kasym-Żomart Tokajew, który umocnił swoją władzę, jest blisko związany z Chinami. Obecnie umocniły się w Kazachstanie wpływy rosyjskie.

Czy dojdzie do tej restauracji Związku Radzieckiego?  Nie może do niego do niej dojść jeżeli Rosja nie uzyska większych wpływów na Ukrainie.

Dla Pekinu kluczowy jest Tajwan. W krótkoterminowej perspektywie oba kraje będą współpracować.

Długoterminowo Rosja stanie przed wielkim dylematem.

Czytaj także:  Dr Marszewski: kraje Azji Centralnej są dosyć niestabilne, a Rosja tą niestabilność kontroluje i zarządza

Chiny po przejęciu kontroli nad Tajwanem nie będą już Rosji potrzebować. Zmiana status quo odbiłoby się negatywnie na naszej sytuacji.

Nie możemy tego wykluczyć, że w takiej sytuacji Stany Zjednoczone koncentrują wszystkie swoje siły […] na Morzu Południowochińskim, wokół Tajwanu i zostajemy sam na sam z Rosją.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

A.W.K. / A.P.