Co nam zostało z rewolucji Solidarności i zmiany ustroju po 1989 roku?/ Joanna Górecka-Pyryt, „Kurier WNET” nr 86/2021

Boksujemy się, aby zachować resztki tożsamości narodowej, cywilizacyjnej i kulturowej, a część polityków – aby zachować resztki podmiotowości państwa. Europa już nawet nie walczy.

Joanna Pyryt

Patrzę na Polskę

A tymczasem Azja staje się centrum świata. Azjatycka umowa o wolnym handlu, podpisana przez 15 państw w listopadzie ubiegłego roku (pomimo pandemii), jest tylko ukoronowaniem tego procesu. Widome znaki rozwoju Azji to wiele ogromnych inwestycji infrastrukturalnych i budowli, takich jak np. autostrada z Chin do Pakistanu (Karakorum Highway), 22-kilometrowy most z ośmiopasmową jezdnią przerzucony nad zatoką w Bombaju, aby zapewnić swobodny przejazd w tej ogromnej metropolii, albo budowle w stolicy Kazachstanu, nie mówiąc o szybkich i luksusowych kolejach w Chinach czy Japonii lub muzeach w Emiratach Arabskich. Pokazują one, że nasz kontynent szybko staje się prowincją.

Jedynym rozwiązaniem dla Europy byłoby odrzucenie rewolucji kulturowej, wzmocnienie Europy Środkowej i solidarność gospodarcza. Niestety elity zachodnie zatraciły instynkt samozachowawczy i działają wręcz przeciwnie. Jeśli uważają, że ostateczne zdewastowanie gospodarcze Polski wzmocni ich pozycję, to się srogo zawiodą. Ciekawe, gdzie będą szukać azylu, kiedy ich plany się ziszczą.

Kiedy patrzę na Białoruś i nadzieje tamtejszego społeczeństwa na kraj rządzony „po swojemu”, to przypomina mi się sierpień Solidarności i nasze zdziwienie, że prymas Wyszyński nie zachęcał do masowych strajków, lecz próbował uspokajać nastroje.

Wiedział lepiej, że nie mamy szans na likwidację błędów ustroju, a możemy utracić ówczesne zdobycze.

A były nimi: modernizacja przemysłu (włókienniczego, odzieżowego i chemicznego) oraz budowa całkiem nowych branż, takich jak przemysł spożywczy (np. Hortexy), produkcja sprzętu AGD i RTV, samochody małolitrażowe, przemysł półprzewodników (Zjednoczenie Unitra), fabryki domów (jednak mieszkanie, chociaż w bloku i ciasne). Zapaść gospodarcza była spowodowana dewizowym zadłużeniem na inwestycje, których nie dało się spłacać wobec konieczności masowego eksportu do ZSRR po zaniżonych cenach i za ruble transferowe. Chyba ostatnim gwoździem do trumny gospodarki była inwestycja w Hutę Katowice, która w zamyśle miała produkować stale szlachetne stanowiące wówczas wąskie gardło w produkcji przemysłowej, a w rezultacie powstała jako wytwórnia szyn dla Związku Radzieckiego.

Zdobyczą dla społeczeństwa było wydłużenie bezpłatnych urlopów macierzyńskich do 3 lat (przedtem oczekiwano, że kobieta po 3 miesiącach wróci do pracy), możliwość wyjazdu za granicę (o ile dali paszport), więcej mieszkań (ale nie dla wszystkich), polepszona oferta radiowa i telewizyjna, dobre teatry i parę produkcji filmowych, które do dziś oglądamy w święta, bo obecnych nie da się oglądać z powodu ich wrogiego i czasem odrażającego przekazu.

Osiągnięcia gospodarcze były okupione bardzo ciężką pracą całego społeczeństwa. Pracowało się 6 dni w tygodniu (w przemyśle na 3 zmiany), często po godzinach bez dodatkowego wynagrodzenia. Pensje były niskie i w żadnym razie nie dało się utrzymać rodziny z jednej pensji, czasem przy dwóch ciężko pracujących osobach ledwie starczało do pierwszego. Więc kiedy sytuacja finansowa państwa stała się coraz trudniejsza i zaczęto eksportować niemal wszystko, pojawiły się braki w zaopatrzeniu i kartki na cukier. W tej sytuacji zapowiedzi podwyżki cen produktów spożywczych musiały doprowadzić do buntu, który został skwapliwie wykorzystany przeciw nam.

Stan wojenny był dalszym wyzyskiem społeczeństwa, bo trudności zaopatrzeniowe się pogłębiły, a szalejąca inflacja doprowadziła do ponownego zubożenia ludności, która się już nieco „odkuła” w pierwszej połowie lat siedemdziesiątych. Zastosowano też skuteczne socjotechniki osłabiające solidarność społeczną, a ich rezultaty widzimy do dziś.

Co nam zostało z rewolucji Solidarności i zmiany ustroju po 1989 roku?

Z pozytywów – wyzwolenie od ZSRR, wolne soboty, dobrze zaopatrzone sklepy spożywcze i przemysłowe, lepsze zarobki (jeśli akurat mamy pracę). Z negatywów – likwidacja całych branż przemysłu, które wymagały tylko lepszego zarządzania, oraz przejście pozostałych fabryk w ręce kapitału zagranicznego. Ostatnio doszło coraz większe uzależnienie od zagranicznych ośrodków władzy UE czy USA i zmniejszanie suwerenności.

Najgorsze chyba jednak jest obniżenie poziomu oświaty i wprowadzane zmiany kulturowe. Twórcy kultury nie zabiegają już o sympatię widzów, lecz o zadowolenie sponsorów, co powoduje gwałtowny upadek poziomu twórczości literackiej, teatralnej, filmowej i telewizyjnej. Nie będzie niestety pocieszeniem, że podobne zjawiska można zauważyć na Zachodzie – ostatnie produkcje BBC stają się coraz słabsze i nie dorównują poziomem dawniejszym. Europa chyba uwierzyła, że skoro pomimo utrzymywania dawnych wartości, w XX wieku nastąpiły te straszliwe, niszczące wojny, to trzeba wprowadzić nowe wartości. Wypracowano po wojnie system odchodzenia od standardów w kwestiach obyczajów, sztuki, nauki, kultury, a więc de facto od norm dotychczasowej cywilizacji Zachodu. Jeśli jednak odrzucimy chrześcijaństwo, które zbudowało Europę, oraz prawdę, piękno i dobro, to co nam pozostanie – czy kłamstwo, brzydota i zło?

Ferdynand Goetel napisał: „To, co zostawiliśmy za sobą, dobre czy złe, pomiatane czy tylko tolerowane przez innych, było dobrze i swoiście wykształconym typem kultury, która okazała w czasach wojny i w powojniu większą siłę moralną niż jakakolwiek inna”.

W czym nadzieja? Trudno powiedzieć. Jednak zapewne nie powinniśmy ulegać suflowanym nam nowym prądom, powrócić do trwania w wartościach dawnych pokoleń, zachowywać wiarę, rodzinę i solidarność w sprzeciwie wobec wrogich nam idei. Może znów uratuje nas Matka Boska Częstochowska, ale chyba powinniśmy postarać się na to zasłużyć.

Artykuł Joanny Góreckiej-Pyryt pt. „Patrzę na Polskę” znajduje się na s. 8 sierpniowego „Kuriera WNET” nr 86/2021.

 


  • Sierpniowy numer „Kuriera WNET” (wydanie ogólnopolskie, śląskie i wielkopolskie wspólnie) można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
  • Wydanie elektroniczne jest dostępne w cenie 7,9 zł pod adresami: egazety.pl, nexto.pl lub e-kiosk.pl. Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Artykuł Joanny Góreckiej-Pyryt pt. „Patrzę na Polskę” na s. 8 sierpniowego „Kuriera WNET” nr 86/2021

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Jak uwolnić się z pułapki ideologicznego definiowania polityki. Wykład prof. Kazimierza Koraba w Akademii Wnet

Lewica odrzuca „ordo” w imię neutralności i tolerancji oraz pomija społeczność, a więc w jej zainteresowaniu de facto pozostaje jedynie władza, która bez „ordo” przed nikim i niczym nie odpowiada.

Kazimierz Korab

Opracowanie Joanna Pyryt

Konspekt wykładu prof. Kazimierza Koraba pt. „Jak uwolnić się z pułapki ideologicznego definiowania polityki”, wygłoszonego w Akademii Wnet 19 września br.

Bez precyzyjnego zdefiniowania pewnych powszechnie przyjętych fałszywych pojęć trudno dobrze zrozumieć współczesne zniewolenie myślowe. Mamy do czynienia z wojną ideologiczną prowadzoną przez lewicę, która pod hasłami wolności i neutralności w istocie neguje wszelką aksjologię, porządek (ordo), chce pozostawić ludzi bez oparcia w prawie naturalnym i doprowadzić do zaniku naturalnych zasad i więzi społecznych. W tym celu tworzy liczne, coraz to nowsze ideologie, chętnie prezentowane i promowane przez współczesne uniwersytety w imię postępu i nowoczesności.

Stawianie oporu przez środowiska konserwatywne, zwane też prawicowymi, nie jest łatwe – przede wszystkim dlatego, że posługują się one wykształconym na uniwersytetach językiem lewicy i wytworzonymi przez nią fałszującymi pojęciami (np. ‘wolność’ to nie „wolna wola wyboru między dobrem a złem”, ale „pełna swoboda odrzucenia wszelkich zasad, łącznie z obrazem rzeczywistości”).

Profesor Korab podkreśla jednocześnie, że konserwatyzm nie oznacza wstecznictwa i oglądania się w przeszłość, lecz kontynuację tego, co dobre z przeszłości, wytworzonego przez poprzednie pokolenia. To znaczy: zachowujemy to, co dobrze się sprawdziło, naprawiając i porzucając błędy. Stąd – ponieważ prawica nie tworzy nowych ideologii – może jedynie odrzucać fałszywe ideologie lewicy. Osiemnastowieczny filozof i polityk Edmund Burke, analizując rewolucję francuską, mógł jedynie powiedzieć 'nie’, zaprzeczając jej ideom.

Politykę tworzą w istocie trzy zasadnicze elementy: porządek i ład (ordo), władza, społeczność.

Lewica w istocie odrzuca ordo w imię neutralności i tolerancji (Kościół to właśnie ordo, a więc jest nieodłącznym elementem polityki i stawia Boga ponad władzą) oraz pomija społeczność, a więc w jej zainteresowaniu de facto pozostaje jedynie władza, która bez ordo w rzeczywistości przed nikim i niczym nie odpowiada. W takiej sytuacji trójpodział władzy w istocie jest narzędziem despotyzmu, ewentualnie państwa totalitarnego.

Warto też precyzyjnie zdefiniować pojęcia republiki i demokracji oraz ustroju i systemu.

Republika, jak wskazuje nazwa, to rzecz wspólna, a więc władza w imię wspólnego interesu, podczas gdy demokracja wychodzi od interesu poszczególnego człowieka, więc w istocie promuje egoizm i konflikt sprzecznych interesów.

Warto też odróżniać ustrój od systemu. W pewnym uproszczeniu ustrój to porządek prawnie zapisany, a system to realna władza, sieć powiązań ludzi w różnych miejscach zarządzania (tu jako przykład posłużył PRL – gdzie w ustroju występował sejm, Rada Państwa, a nie istniał taki organ jak Pierwszy Sekretarz PZPR, który jednak sprawował rzeczywistą władzę i był za granicą przyjmowany jako głowa państwa).

Dla zobrazowania antynomii lewica – prawica w polityce wykładowca przywołał Księcia autorstwa Machiavellego przeciw Erazma z Rotterdamu De institutione principis christiani.

Aby bronić się w wojnie ideologicznej, warto zauważyć jej trzy reguły:

  1. neutralność – zabrania się oceniać, bo ocena to dyskryminacja (tym samym zastępuje się chrześcijaństwo ideologią, co prowadzi do utraty tożsamości),
  2. prymat walki z wrogami – prymat idei nad człowiekiem (dlatego można wykorzystać wszelkie narzędzia nawet przeciw człowiekowi, byle zapewnić panowanie ideologii),
  3. rewolucja aksjologiczna – wprowadza się ideologiczne zasady normatywne (np. głosi się wolność, ale wprowadza się przymus akceptowania wolności zdefiniowanej przez ideologów). Te ideologiczne zasady są wprowadzane do prawa – a potem następuje obrona „państwa prawa”.

W myśli konserwatywnej, chrześcijańskiej człowiek rodzi się wolny, ma zdolność oceniania, rozróżniania dobra i zła oraz możliwość wolnego wyboru drogi postępowania. Tymczasem rewolucja głosi wolność i równość przy rzeczywistym zniewoleniu jednostki: wolność oznacza odrzucanie zasad; uniemożliwia się ocenę jako wartościującą, a to powoduje mnożenie prawa i urzędników je wdrażających.

Oczywiście jest to bardzo skrótowy konspekt w wykładu. Warto zajrzeć do książki profesora Kazimierza Koraba, o której prof. Andrzej Nowak napisał: „To wyjątkowo oryginalna, oddalona od politologicznej sztampy analiza świata polityki w ujęciu systemowym, ustrojowym i filozoficznym zarazem. Ważne dzieło!”.

Natomiast sam autor mówi o swojej książce: „Po największym w dziejach sponiewieraniu polityki przez dwudziestowieczne systemy totalitarne pragnę bronić jej wielkości, godności i czystości”.

Prof. Kazimierz Korab jest autorem książki Polityka. Zmierzch czy odrodzenie?, a obecnie czeka na wydanie jego książka o współczesnej wojnie ideologicznej.

Kontakt w sprawie zapisów na spotkania Akademii Wnet: akademia@radiownet.pl.

Streszczenie Joanny Pyryt wykładu prof. Kazimierza Koraba, zatytułowane „Polityka sponiewierana przez ideologię”, znajduje się na s. 15 październikowego „Kuriera WNET” nr 76/2020.

  • Od lipca 2020 r. cena wydania papierowego „Kuriera WNET” wynosi 9 zł.
  • Ten numer „Kuriera WNET” można nabyć również w wersji elektronicznej (wydanie ogólnopolskie, śląskie i wielkopolskie wspólnie) w cenie 7,9 zł pod adresem: e-kiosk.pl, egazety.pl lub nexto.pl.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Streszczenie Joanny Pyryt wykładu prof. Kazimierza Koraba, pt. „Polityka sponiewierana przez ideologię”, na s. 15 październikowego „Kuriera WNET” nr 76/2020

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Czy we Francji nie wypada wspominać o Polsce? Niezręczne przemilczenia historyczne we francuskich filmach telewizyjnych

Teraz, kiedy dzieci nie chodzą do szkół, rośnie edukacyjna rola telewizji, a i dorosłym przyda się rzetelna wiedza. Warto, by po emisji pojawiały się komentarze naszych historyków.

Joanna Pyryt

Twórcy francuskich filmów dokumentalnych o historii nie popełniają takiej gafy, jak wspominanie o pewnym kraju położonym na północnym-wschodzie Europy. Użycie słowa ‘Polska’ stanowiłoby zapewne poważne faux pas. Twierdzę tak po obejrzeniu dwóch francuskich produkcji wyemitowanych ostatnio na kanale TVP Historia.

Otóż w filmie pt. Kawa, herbata i kakao. Historia w filiżance (reż. Jeanne Lefevre, 2018) bardzo interesująco przedstawiono historię tych napojów na tle historii Europy. Pokazano, kiedy trafiły one na stoły Europejczyków, a także, że pragnienie ich pozyskiwania było jedną z przyczyn kolonizacji. Wspomniano o traktacie Francji z osmańską Turcją, wymierzonym przeciw Habsburgom, i o najeździe Turków na Wiedeń.

Według narracji w tym filmie pomocy Wiedniowi w walce przeciw Turcji udzielili SOJUSZNICY – mówi się o tych tajemniczych sojusznikach kilkakrotnie, nie wymieniając jednak ich nazwisk ani narodowości. Co prawda zwyczaj picia kawy w Europie zapoczątkował niejaki pan Kulczycki, który potem otworzył kawiarnię we Wiedniu, więc zapewne był to Austriak.

Swoją wcześniejszą znajomość Turków, ich zwyczajów i języka wykorzystywał do informowania Karola Lotaryńskiego (może to właśnie ten sojusznik, który ocalił Wiedeń?). Słowa ‘Polska’, ‘król Jan Sobieski’, ‘husaria’ nie padają jednak ani razu. (…)

Emitowane w TVP Historia dokumenty francuskich telewizji są ciekawie zrobione, pięknie osadzone we wnętrzach i plenerach, gdzie rozgrywały się opisywane wydarzenia, wzbogacane epizodami z filmów fabularnych i komentowane przez historyków. Warto je emitować i oglądać, mimo że w takich telewizyjnych produkcjach trudno zapewne uniknąć uproszczeń i powielania stereotypów.

Jednak w sytuacjach, jak wyżej opisane, może przydałby się wniosek do oferentów takich produkcji, aby nie pomijali Polski w historii Europy, skoro ich filmy kupuje również telewizja Polska. Warto, by po emisji pojawiały się komentarze naszych historyków, prostujące nieścisłości i uzupełniające przemilczenia.

Cały artykuł Joanny Pyryt pt. „Czy we Francji nie wypada wspominać o Polsce?” znajduje się na s. 18 majowego „Kuriera WNET” nr 71/2020.

 


  • Do odwołania ograniczeń związanych z obowiązującym w Polsce stanem epidemii, „Kurier WNET” będzie można nabyć jedynie w wersji elektronicznej (wydanie ogólnopolskie, śląskie i wielkopolskie wspólnie) w cenie 7,9 zł pod adresem: e-kiosk.pl, egazety.pl lub nexto.pl.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.

O wszelkich zmianach będziemy Państwa informować na naszym portalu i na antenie Radia Wnet.

Artykuł Joanny Pyryt pt. „Czy we Francji nie wypada wspominać o Polsce?” na s. 18 majowego „Kuriera WNET” nr 71/2020

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Pandemia dała prztyczka w nos zadufaniu światowych elit, które chcą tworzyć „nowy, wspaniały świat” i nowego człowieka

Możemy wrócić do sprawdzonych wartości i praw naturalnych, a stosunki międzynarodowe oprzeć na współpracy suwerennych państw, porzucić fałszywe programy zmiany człowieka i wspieranie demoralizacji.

Joanna Pyryt

W czerwcu 2016 roku miała miejsce ceremonia otwarcia tunelu kolejowego pod Przełęczą św. Gotarda, łączącego Szwajcarię z Włochami. Huczne świętowanie po 17 latach budowy 57-kilometrowego przekopu za 12 mld franków szwajcarskich byłoby w pełni zrozumiałe, gdyby nie rodzaj przedstawienia pokazanego zgromadzonym głowom państw Europy.

Zorganizowano dość ponure widowisko z przebranym za kozła tancerzem w centrum i otaczającymi go tłumami bezwolnych postaci składającymi mu hołd.

Tak było na zewnątrz, a w samym tunelu odbył się przemarsz czworoboku półnagich ludzi poruszających się jak roboty i wielu innych dziwnych i nieprzyjemnych stworów. Co miało oznaczać to widowisko, bardziej przypominające jakąś pogańską ceremonię, trudno powiedzieć. (…)

Stan największych i do niedawna kwitnących krajów Europy Zachodniej przedstawia się nie najlepiej. Społeczeństwa dysponują pewnymi zasobami i może nie odczuwają jeszcze biedy, a w niektórych warstwach nadal cieszą się bogactwem, lecz zmierzają donikąd. Kiedy przemierzało się Europę Zachodnią w latach 60. i na początku 70. XX wieku, widać było zasobne społeczeństwa o stabilnych gospodarkach i dość spójnym systemie wartości, opartym w życiu prywatnym na rodzinie i wierze, a w życiu społecznym odwołującym się do demokracji i wolności słowa. Obecnie na wyraźny kryzys gospodarczy wywołany oparciem finansów światowych na sztucznym, nieistniejącym pieniądzu i bezkresnym długu, nakłada się zamieszanie ideologiczne. (…)

Tak to wyglądało w 2018 roku. A teraz? Pandemia obnażyła całą nędzę globalizacji i dała prztyczka w nos zadufaniu światowych elit, które chcą tworzyć „nowy, wspaniały świat” i nowego człowieka.

Paradoksalnie to nieszczęście, które ogarnęło cały glob, może stać okazją do refleksji i zawrócenia ze ślepych uliczek światowej polityki.

Możemy wrócić do sprawdzonych wartości i praw naturalnych, a stosunki międzynarodowe oprzeć na współpracy suwerennych państw. Trzeba wesprzeć rodziny, porzucić fałszywe programy zmiany człowieka i wspieranie demoralizacji z nieograniczonych środków tworzonych przez system finansowy.

Cały artykuł Joanny Pyryt pt. „Europa w roku 2018 i postscriptum z roku 2020” znajduje się na s. 17 kwietniowego „Kuriera WNET” nr 70/2020, gratis.kurierwnet.pl.

 


Do odwołania ograniczeń w kontaktach, związanych z obowiązującym w Polsce stanem epidemii, „Kurier WNET” wraz z wydaniami regionalnymi naszej Gazety Niecodziennej będzie dostępny jedynie w wersji elektronicznej, BEZPŁATNIE, pod adresem gratis.kurierwnet.pl.

O wszelkich zmianach będziemy Państwa informować na naszym portalu i na antenie Radia Wnet.

Artykuł Joanny Pyryt pt. „Europa w roku 2018 i postscriptum z roku 2020” na s. 17 kwietniowego „Kuriera WNET”, nr 70/2020, gratis.kurierwnet.pl

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Wykłady w Akademii Wnet: tematy często znane, ale naświetlone z nietypowego, nieraz zaskakującego punktu widzenia

Chcąc nie chcąc, spędzamy więcej czasu w domu i w sieci. Może znajdziemy chwilę na posłuchanie wykładów wygłoszonych w Akademii Wnet w 2020 r., opublikowanych w zakładce Akademia Wnet na wnet.fm.

Joanna Pyryt

Wojciech Lipski. Wykład z 11 stycznia 2020 r.: „W labiryncie sowich zwierciadeł. Czy można dotrzeć do prawdy o błaźNIE!?”

Opowieść Wojciecha Lipskiego o błaznach zaczyna się od słynnego obrazu Matejki Stańczyk w czasie balu u królowej Bony, kiedy wieść przychodzi o utracie Smoleńska.

Wbrew tytułowi, po starannym obejrzeniu obrazu okazuje się jednak, że na liście namalowanym na obrazie można odczytać łaciński napis, którego tłumaczenie brzmi: „Żmudź. Roku Pańskiego 1533”. Jaki to może mieć związek z utratą Smoleńska w roku 1514?

Dr Mariusz Marszewski. Wykład z 1 lutego 2020 r.: „Problem Xinjiangu w stosunkach międzynarodowych – historia i współczesność”

Jest to obszar pustynny i słabszy gospodarczo niż inne regiony państwa chińskiego. Występuje tam bezrobocie i słaby poziom wykształcenia. Stąd tendencje separatystyczne, nawet terroryzm, stanowczo zwalczany przez władze chińskie – szacuje się, że w obozach na terenie Sinciangu przebywa ok 3 mln ludzi. Jedwabny szlak miałby przebiegać przez Sinciang – m.in. w celu lepszego zagospodarowania tego obszaru.

Dr Marszewski z zna dobrze ten region, gdyż spędził tam 2 lata jako nauczyciel języka polskiego. Warto posłuchać jego spostrzeżeń o tym mało znanym u nas terenie.

Dr Szymon Modzelewski. Wykład z 29 lutego 2020 r.: „Terror polityczny na przełomie XIX i XX wieku”

Dr Szymon Modzelewski omawiał zabójstwa znanych polityków, które w tym okresie były szczególnie liczne. (…) Początkowo zamachy ułatwiał brak ochrony osobistej polityków. Rozwój służb policyjnych i ochronnych w ciągu XIX wieku umożliwił udaremnienie wielu takich zdarzeń. 8 nieudanych zamachów zorganizowano na królową Wiktorię. W zamachu na prezydenta Theodore’a Roosevelta w 1912 roku zginął ochroniarz, a prezydent ocalał.

Pomogło też wynalezienie przez Jana Szczepanika w 1901 roku kamizelki kuloodpornej, która ocaliła króla Hiszpanii Alfonsa XII. Niestety arcyksiążę Franciszek nie założył w Sarajewie swojej kamizelki, która mogła ocalić mu życie.

Krystyna Murat. Wykład z 29 lutego 2020 r.: „Terror polityczny na przełomie XIX i XX wieku”

Krystyna Murat jest znana z dociekliwości i umiejętności wyszukiwania i zestawiania informacji, co pozwala rzucić nowe światło na wydarzenia. Tym razem zainteresowała się przypadkami dziewiętnastowiecznych zamachów na panujących monarchów. Liczba takich wydarzeń jest zadziwiająca i wykazuje pewną prawidłowość. Otóż większość z nich była wymierzona w monarchie katolickie i doprowadziła do zmiany ustroju.

W notce podsumowującej temat wykładu pani Murat pisze:

Historia jest pisana do dzisiaj z antykatolickiego punktu widzenia, z wyraźnym poparciem dla ruchów karbonarskich i rewolucyjnych. Próba przełamania tego schematu daje ciekawe efekty. Dlaczego było aż tyle zamachów na królów katolickich?

Cały artykuł Joanny Pyryt pt. „Najnowsze wykłady w Akademii Wnet” znajduje się na s. 18 kwietniowego „Kuriera WNET” nr 70/2020, gratis.kurierwnet.pl.

 


Do odwołania ograniczeń w kontaktach, związanych z obowiązującym w Polsce stanem epidemii, „Kurier WNET” wraz z wydaniami regionalnymi naszej Gazety Niecodziennej będzie dostępny jedynie w wersji elektronicznej, BEZPŁATNIE, pod adresem gratis.kurierwnet.pl.

O wszelkich zmianach będziemy Państwa informować na naszym portalu i na antenie Radia Wnet.

Artykuł Joanny Pyryt pt. „Najnowsze wykłady w Akademii Wnet” na s. 18 kwietniowego „Kuriera WNET”, nr 70/2020, gratis.kurierwnet.pl

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Ślady polskości na Białorusi – kościół w Mińsku Białoruskim, ufundowany przez ziemianina Edwarda Woyniłłowicza

Edward Woyniłłowicz zmarł w niepodległej Polsce w 1928 roku, ale nie został zapomniany na Białorusi. W 2016 roku na wniosek diecezji mińsko-mohylewskiej rozpoczął się jego proces beatyfikacyjny.

Joanna Pyryt

„Czerwony kościół” w Mińsku Białoruskim pw. św. Szymona i św. Heleny został ufundowany i zbudowany w latach 1905-1910 przez polskiego ziemianina Edwarda Woyniłłowicza (1847–1928) dla uczczenia jego zmarłych dzieci – syna Szymona, zmarłego w wieku 9 lat i córki Heleny, zmarłej w wieku 19 lat. „Czerwony kościół” podzielił los innych kościołów i cerkwi w ZSRR, był niszczony, przeznaczony na kino, ale na skutek licznych protestów i działań katolików został im zwrócony w kwietniu 1990 roku (jeszcze w ZSRR).

Edward Woyniłłowicz był właścicielem odziedziczonego po ojcu majątku Sawicze koło Nieświeża. Prowadził wzorowo to gospodarstwo i cieszył się powszechnym szacunkiem. Po ukończeniu studiów inżynierskich w Petersburgu początkowo pracował w petersburskiej fabryce parowozów, gdzie jego ojciec był dyrektorem. Na Białorusi działał na rzecz ziemiaństwa – był prezesem Towarzystwa Rolniczego Mińskiego i założycielem banku pożyczkowego. Wspierał też Białorusinów (dofinansowywał ich ruch narodowy) oraz Tatarów i Żydów (założył komitet obrony ich praw). Łożył też na budowę cerkwi. W 1906 roku został wybrany do rosyjskiej Rady Państwa, gdzie przewodniczył kołu Królestwa Polskiego, Litwy i Rusi.

Majątek Sawicze po traktacie ryskim znalazł się za granicą niepodległej Polski. Edward Woyniłłowicz osiadł w Bydgoszczy, gdzie żył w bardzo skromnych warunkach i zmarł w 1928 roku. Niestety II Rzeczpospolita nie znalazła dla niego dobrego zajęcia. Nie został jednak zapomniany na Białorusi – w 2006 roku ekshumowano jego szczątki z cmentarza w Bydgoszczy i pochowano je przy czerwonym kościele w Mińsku. A w 2016 roku na wniosek diecezji mińsko-mohylewskiej rozpoczął się proces beatyfikacyjny Sługi Bożego Edwarda Woyniłłowicza. Postulatorem apostolskim był pallotyn, śp. ksiądz Henryk Kietliński.

W poprzednim numerze „Kuriera WNET” w artykule p. Joanny Pyryt zdjęcie przedstawiające opisany wyżej „czerwony kościół” zostało omyłkowo opatrzone podpisem, który powinien znaleźć się przy fotografii na górze strony 18 nr. 65 KW, przedstawiającej kościół i klasztor bazylianów w Witebsku, ufundowany przez Adama Kisiela w miejscu kaźni Jozafata Kuncewicza. Przepraszamy Autorkę artykułu.

Artykuł Joanny Pyryt pt. „»Czerwony kościół« w Mińsku Białoruskim pw. św.św. Szymona i Heleny” znajduje się na s. 19 grudniowego „Kuriera WNET” nr 66/2019, gumroad.com.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach.

Wersja elektroniczna aktualnego numeru „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem gumroad.com. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Następny numer naszej Gazety Niecodziennej znajdzie się w sprzedaży 16 stycznia 2020 roku!

Artykuł Joanny Pyryt pt. „»Czerwony kościół« w Mińsku Białoruskim pw. św.św. Szymona i Heleny” na s. 19 grudniowego „Kuriera WNET”, nr 66/2019, gumroad.com

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Czy Białoruś zachowa dobre dziedzictwo, pozbędzie się fałszywego obrazu dziejów i nie ulegnie złudnym modom z Zachodu?

W centrum każdego miasta nadal stoi pomnik Lenina. Lata 1939–1941 to wojna na zachodzie Europy. Potem była Wielka Wojna Ojczyźniana, a 17 września to wyzwolenie zachodniej Białorusi i Ukrainy.

Tekst i zdjęcia Joanna Pyryt

Po przekroczeniu granicy otwiera się przed nami rozległa równina z polami zboża aż po horyzont i pięknymi liściastymi lasami, które zajmują blisko 40% powierzchni kraju. Horyzont zdaje się bardziej odległy niż u nas, a gra obłoków na bezkresnym niebie przypomina opis chmur u Mickiewicza. Wszak to jego kraj. (…)

Fontanna w Witebsku

Miasta i wsie są bardzo czyste, a miejskie aleje i w ogródki na wsi – ukwiecone aksamitkami, daliami i podobnymi, zwykłymi kwiatkami. Ludzie ubierają się starannie, nie dotarła tu jeszcze moda wszechobecnych tatuaży, legginsów u pań czy męskich krótkich spodni na ulicach miast. (…)

Mieszkańcy narzekają na kryzys przejawiający się wzrostem cen i obniżkami pensji w niektórych zakładach pracy (żeby uniknąć zwalniania pracowników). Powoduje to nowe na Białorusi zjawisko emigracji na zachód, w tym – bardzo licznej – do Polski. Nadal istnieją tu zakłady przemysłowe produkujące traktory (marki Białorus), wagony kolejowe czy specjalistyczne ciężarówki dla kopalń odkrywkowych (na licencji zachodniej). Rolnictwo jest prowadzone przez spółki agro-akcyjne, które zastąpiły kołchozy. Pokazywano nam tzw. domki Łukaszenki – budowane na wsiach, aby zapewnić mieszkanie specjalistom potrzebnym w takich przedsiębiorstwach.

Połock, Dźwina o poranku

Niewielu mieszkańców mówi po białorusku, choć jest to jeden z dwóch języków urzędowych. Białoruski jest nauczany w szkole w wymiarze czterech godzin tygodniowo, jak język obcy; mimo to mało kto umie mówić w tym języku. W Mińsku, Połocku czy Witebsku najłatwiej dogadać się po rosyjsku, ale polski jest rozumiany. W Lidzie i Grodnie na zapytanie po rosyjsku odpowiadano po polsku. Sam prezydent Łukaszenka posługuje się rosyjskim w lokalnej odmianie zwanej trasianką. (…)

Od czasu pierestrojki następuje odrodzenie Kościoła katolickiego. Rozpoczął je jeszcze Jan Paweł II, uzyskując zgodę Gorbaczowa. Liczne zabytki są odnawiane i rekonstruowane – dotyczy to także zabytków polskich. (…)

Siedziba Michała Kleofasa Ogińskiego w Zalesiu, muzeum

Jadąc przez ten kraj, nie sposób na każdym kroku nie natykać się na ślady wydarzeń i ludzi stanowiących nieodłączną część historii Polski. Na najdalszym wschodzie, w Połocku, przebywał król Stefan Batory po odzyskaniu miasta po kilkuletniej okupacji przez Iwana Groźnego. Tu Batory założył kolegium jezuitów, którego rektorem był ks. Piotr Skarga. Tu przebywał św. Andrzej Bobola. W tym kraju rozgrywały się wielkie bitwy Polaków – zwycięskie jak Orsza w 1514 roku, czy przegrane jak Szkłów w 1664. Tu rodzili się i działali wielcy Polacy – Kościuszko, Mickiewicz, Moniuszko, Orzeszkowa i setki innych, bez których nie istniałaby nasza kultura. Na tych ziemiach ginęli nasi wielcy męczennicy za wiarę, jak Jozafat Kuncewicz (w Witebsku 1623, biskup unicki) i św. Andrzej Bobola (Janów Poleski 1657). Tu wreszcie pracowali wielcy organizatorzy i działacze, jak biskup miński Zygmunt Łoziński (1870–1932), który organizował pomoc dla „bieżeńców” w czasie I wojny światowej, chronił Żydów mińskich podczas wojennej zawieruchy i zmarł w opinii świętości. Tu gospodarowali polscy ziemianie i przemysłowcy – Wojniłłowicze, Korwin-Milewscy, Jałowieccy, Pusłowscy, Wańkowicze, Skirmunttowie i wiele innych rodzin zasłużonych dla tego kraju. Grodno było jedną ze stolic Polski – to tu od 1673 roku odbywał się co trzeci sejm Rzeczypospolitej.

Kościół w Mińsku ufundowany przez Edwarda Wojniłłowicza

Cały artykuł Joanny Pyryt pt. „Impresje białoruskie” można przeczytać na s. 18 listopadowego „Kuriera WNET” nr 65/2019, gumroad.com.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach.

Wersja elektroniczna aktualnego numeru „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem gumroad.com. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Następny numer naszej Gazety Niecodziennej znajdzie się w sprzedaży 19 grudnia.

Artykuł Joanny Pyryt pt. „Impresje białoruskie” na s. 18 listopadowego „Kuriera WNET”, nr 65/2019, gumroad.com

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Krzysztof Szwagrzyk, dr Piotr Naimski, Piotr Gursztyn, Ryszard Makowski, Jan Ardanowski — Popołudnie WNET – 01.08.2019

Popołudnia WNET można słuchać od poniedziałku do piątku w godzinach 16:00 – 18:00 na: www.wnet.fm, 87.8 FM w Warszawie i 95.2 FM w Krakowie. Zaprasza Tomasz Wybranowski.

Goście Popołudnia WNET:

prof. Krzysztof Szwagrzyk – wiceprezes Instytutu Pamięci Narodowej;

dr Piotr Naimski – sekretarz stanu;

Piotr Gursztyn – publicysta w tygodniku „Do Rzeczy”;

Ryszard Makowski – satyryk;

Karol Kin – asystent społ. Marszałek Małgorzaty Gosiewskiej;

Mariusz WikłoMichał Karnowski – dziennikarze „wSieci”;

Joanna Pyryt — dziennikarka mediów WNET

Olga Nowak — właścicielka kwiaciarni przy Cmentarzu Wojskowym w Warszawie

dr Paweł Nagielski — wicedyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego

 Jan Krzysztof Ardanowski — minister rolnictwa

 


Prowadzący: Łukasz Jankowski, Magdalena Uchaniuk-Gadowska

Wydawca: Łukasz Jankowski

Realizator: Piotr Szydłowski 


Część pierwsza:

W pierwszej części Łukasz Jankowski i  Magdalena Uchaniuk-Gadowska prowadzą sondę uliczną na Cmentarzu Powązkowskim, w której rozmawiają m.in. z powstańcem i jego wnukiem.

Fot. PAP/Tomasz Gzell

Prof. Krzysztof Szwagrzyk mówi o szacunku należnym bohaterom powstania warszawskiego. „Łączka to miejsce święte dla nas wszystkich” – mówi, dodając, że pochowani są na niej także powstańcy, którzy zamiast „honorów należnym bohaterom spotykały tortury i śmierć”. Niech chce dywagować, co byłoby, gdyby powstania nie było, stwierdzając, że „element składowy naszej polskiej tożsamości”.

 

Część druga:

Piotr Naimski / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio WNET

Dr Piotr Naimski mówi, że Cmentarz Powstańców Warszawskich to miejsce, gdzie od 1945 r. rokrocznie wspomina się powstańców. Jak mówi sekretarz stanu, „miałem okazję być harcerzem w czarnej jedynce w Warszawie, która przechowywała tradycje Szarych Szeregów”. Przyznaje przy tym, że „w Warszawie zginęło bardzo wielu Polaków”. Upamiętnić ich ma spotkanie na Woli.

 

Piotr Gursztyn krytykuje rewizjonistów historycznych, których narrację o powstaniu już „słyszeliśmy, ale w czasach PRL”. Jak stwierdza, publikacje takiej jak „Obłęd ’44” „to nie jest krytyka naukowa”. Opierają się one na niedopowiedzeniach. Jak stwierdza, „tego typu krytyka, jest niszczeniem naszych korzeni”. Przyznaje, że w powstaniu Polacy ponieśli ogromne straty, jednak ci, którzy na tym opierają krytykę powstania, cierpią jego zdaniem „syndrom sztokholmski, kiedy ofiara sama siebie oskarża o to, co ją spotkało”. Docenia przy tym upamiętnienie ofiar Woli, na jakie zdecydował się prezydent Duda. Odwiedzenie przez Prezydenta RP miejsc masowych egzekucji warszawiaków to „pierwszy raz Rzeczpospolita Polska jest tam obecna”.  Dodaje, że to największy jednorazowy mord na Polakach, a sprawcy jego nigdy nie zostali osądzeni.

Ryszard Makowski mówi, że od wielu lat przychodzi na groby powstańców, ale dopiero kiedy w 2004 r. powstało Muzeum Powstania Warszawskiego, pojawiły się tu tłumy. Satyryk przychodzi na cmentarz od 1962 r., gdyż pochowany jest tutaj jego ojciec. Odnosi się do krytyków powstania warszawskiego. Jak stwierdza, „w czasach komuny były modne różne teorie czy powstanie mogło wybuchnąć”. Zwraca uwagę na to, że 22 lipca powstał rząd lubelski, na co rząd londyński i Polskie Państwo Podziemne musiały jakoś zareagować. Podkreśla bestialstwo Niemców, którzy mścili się na mieście i jego mieszkańcach, w momencie, w którym przegrywali już wojnę.

Małgorzata Gosiewska / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio WNET

Karol Kin mówi o planach Małgorzaty Gosiewskiej. Jak mówi „3 sierpnia robimy chyba największą w Warszawie rekonstrukcję”. Upamiętnione ma być zdobycie przez powstańców Nordwache — placówki niemieckiej żandarmerii. Zaangażowanych w to będzie blisko 150 rekonstruktorów i pojazdy pancerne. Jak mówi Kin, jego dziadkowie walczyli w powstaniu, ale nie chcieli o tym mówić. Babcia, która była więźniarką Majdanka, to tego stopnia chciała zostawić wojnę za sobą, że zapomniała języka niemieckiego, który wcześniej znała bardzo dobrze.

 

Część trzecia: 

Mariusz WikłoMichał Karnowski z wSieci mówią o tym, czemu przyszli na warszawskie Powązki. Jak mówi Wikło, „staram się zawsze tutaj być”. Wtóruje mu Karnkowski, stwierdzając, że „to są chwile, że trzeba znaleźć czas, żeby być na Powązkach”. Odnosząc się do rewizjonistów historycznych, stwierdza, że „zgoda jest, ale jest brutalnie atakowana”. 

 

Część czwarta:

Uwolnieni z Gęsiówki Żydzi wraz z żołnierzami z Armii Krajowej z plutonu „Alek” kompanii „Rudy” batalionu „Zośka”. Powstanie warszawskie 5 VIII 1944 roku / Autor nieznany / Domena Publiczna

Joanna Pyryt mówi o wczorajszym pogrzebie Ryszarda Białousa, dowódcy batalionu Zośka, który zmarł w Argentynie w 1992 r., ale zawsze marzył o powrocie do kraju. W czasie powstania miał 25 lat. Wtedy jego batalion wyzwolił  obóz gęsiówka, fragment KL Warschau. Powstańcy uratowali z niego 300 Żydów, z których część dołączyła do batalionu, przechodząc wraz z nim szlak bojowy. 30 sierpnia powstańcy dostali rozkaz wycofania się do Śródmieścia. Przebili się oni przez Ogród Saski, docierając do zajmowanej przez powstańców PAST-y. Obecnie w rocznicę tego wydarzenia jest organizowana jego rekonstrukcja.

 

Część piąta:

Przydrożne róże i inne kwiaty

Olga Nowak mówi, że dzisiejszy dzień jest jak co roku wyjątkowy. Tego dnia w starzejących się powstańców wstępuje młodzieńczy duch, jak gdyby znów byli nastolatkami, czy nawet dziećmi. Są oni bardzo wzruszeni tym, że mogą uczestniczyć w uroczystościach. Kwiaciarka obdarowuje ich czerwonymi różami, dziękując im w ten sposób za ich poświęcenie. Sama nie ma w rodzinie powstańców, ale jak mówi „moi dziadkowie ze strony matki przeżyli o dziwo rzeź Woli”. Następni, po upadku powstania udało im się uciec z transportu do obozu w Pruszkowie. Jak mówi, jako dziecko bardzo się interesowała tym, co dziadkowie mogą jej powiedzieć o  okupacji –  „wypytywałam dziadków, jak to było ze szczegółami, bardzo to przeżywałam i przeżywam do dziś”.

Jan Ardanowski / Fot. Luiza Komorowska, Radio WNET

Jan Krzysztof Ardanowski mówi, że co roku jest 1 sierpnia w Warszawie. O powstaniu warszawskim mówi, że „to było świadome podjęcie walki, nie akt desperacji”. Jak mówi, jest przekonany, że „gdyby nie powstańcy nie byłoby wolnej Polski”.  Bez tradycji powstania nie byłoby, jak twierdzi minister, ruchu solidarnościowego. Gość Popołudnia WNET mówi, że „teraz w środowiskach związanych z totalną opozycją pojawiają się głosy deprecjonujące powstanie warszawskie”. Działania takie określa jako „pisanie zakłamanej historii przez tych, którzy Polski chyba nienawidzą”.