Jan K. Ardanowski: Opozycja powinna być za przestrzeganiem konstytucji, która mówi, ile wynosi kadencja prezydencka

Jan Krzysztof Ardanowski o zmianie terminu wyborów prezydenckich, działaniach Jarosława Gowina i opozycji, sytuacji rolników i pomocy dla nich.

 

Rozwiezienie pakietów do ludzi przez listonoszy […] nie wydaje mi się czymś wyjątkowo skomplikowanym.

Jan Krzysztof Ardanowski akceptuje pomysł głosowania korespondencyjnego. Podkreśla, że „państwo musi mieć stabilne władze”. Wybory muszą się odbyć, ponieważ państwo bez prezydenta nie będzie funkcjonować. Bowiem bez władzy wykonawczej nikt nie będzie mógł podpisywać ustaw. Podobnie nie będzie zwierzchnika Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej.

Nie wiem, co się w głowie premiera Gowina dzieje. […] Może liczył, że opozycja zachowa się w sposób racjonalny.

Opozycja zaś, jak mówi, „nie chce Dudy, bo chce dokonać zmiany władzy w Polsce”.  Jednocześnie żaden z opozycyjnych kandydatów nie ma szans z ubiegającym się o reelekcję prezydentem. Przyjmują więc postawę „im gorzej, tym lepiej”. W im trudniejszym położeniu będzie nasz kraj, tym gorzej oceniane będą jego władze. Dodajże, że opozycjoniści

Powinni być za przestrzeganiem konstytucji, która mówi, ile wynosi kadencja prezydencka.

Minister rolnictwa i rozwoju wsi sądzi, że jeśli po świętach liczba chorych będzie się powiększać, to datę wyborów zapewne trzeba będzie przesunąć. Stwierdza, że Polska „wyciągnęła wnioski z krajów, które wirus wcześniej zaatakował”, takich jak Włochy i Hiszpania. Zwraca uwagę na doniesienia o rozwoju zarażeń w Afryce, która może stać się centrum epidemii. Przypomina, że „LOT ściągnął kilkadziesiąt tysięcy Polaków” do kraju. Krytykuje pomysł opozycji, by przesunąć wybory przez wprowadzenie stanu klęski żywiołowej. W ten sposób bowiem wybory odbyłyby się w jeszcze gorszym okresie.

Młynarze już nawet z apelami występują, że rolnicy chcą za dużo za za pszenicę, w związku z czym będzie musiała drożeć mąka.

Nasz gość zwraca uwagę na sytuację w rolnictwie, gdzie wobec rośnięcia cen pszenicy rolnicy odkładają jej sprzedanie, licząc, że dostaną za nią jeszcze więcej. Opowiada o akcji kredytowej przeznaczonej dla rolników i wyjątkach w zarządzeniach antyepidemicznych z myślą o nich (takich jak możliwość przekraczania granicy dla rolników, którzy mają ziemię po obu jej stronach).

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

 

Jan K. Ardanowski: Boję się, że tym roku nie będzie pieniędzy na wielkie pomoce suszowe. Poniesiemy konsekwencje wirusa

Jan Krzysztof Ardanowski o tym, co tarcza antykryzysowa oferuje rolnikom, zamykaniu targowisk przez samorządowców, różnicy między ZUS a KRUS, skupach interwencyjnych i odszkodowaniach za suszę.

 

Cała tarcza chroni również rolników.

Jan Krzysztof Ardanowski informuje, że pakiet rządowych ustaw mający być wsparciem dla przedsiębiorców dotyczy też rolników. Ci ostatni też bowiem są przedsiębiorcami, choć odróżnia ich „inna forma zabezpieczenia społecznego w formie KRUS-u”. Ze składek do tegoż są oni wszyscy zwolnieni na okres trzech miesięcy. Rolnicy zatrudniający pracowników ubezpieczonych w ZUS będą korzystać z takiego samego zwolnienia ze składek lub z ich odroczenia, jak inni przedsiębiorcy.

W polskim rolnictwie 500-600 tys. gości zza wschodniej granicy, głównie z Ukrainy.

Ich wizy i pozwolenia na pracę zostaną wydłużone na czas epidemii i o 30 dni więcej. Minister rolnictwa dodaje, że „gminy mają możliwość prolongaty podatku od nieruchomości i podatku rolnego”. Przyznaje, że różnych rodzajów powiązań gospodarczych związanych z rolnictwem jest za dużo, by można było uwzględnić je wszystkie w tarczy. Z tego powodu ta ostatnia będzie jeszcze nowelizowana. Zauważa, iż należałoby  zachęcić banki do przedłużania kredytów rolnikom. Obecnie bowiem nie są tym częstokroć zainteresowane.

Samorządowcy chcieli te targowiska zamykać, ja tego nie rozumiem. […]  Dopuszczają sklepy, gdzie […] zakażenie może być jeszcze większe niż na targowiskach.

Nasz gość zwraca uwagę na decyzje niektórych gmin, które zamykają lokalne targowiska, na których, jak mówi, sprzedają drobni rolnicy, a kupują często ludzie niezamożni. Podkreśla, że jest to reakcja przesadna. Należy bowiem zadbać o odpowiednie środki bezpieczeństwa na targowiskach, a nie je w ogóle zamykać.

Rolnik nie miał prawa iść do lekarza publicznego. […] To zostało zmienione.

Polityk tłumaczy różnicę między KRUS a ZUS. W większości krajów rolnicy są ubezpieczeni w systemie ogólnym. W Polsce zdecydowano się na takie rozwiązanie po tym, jak rolnicy w ogóle nie byli ubezpieczeni. Korzystają z niego ze względu na niskie dochody w rolnictwie. Dopłaty z budżetu do KRUS sięgają 92%, podczas gdy do ZUS trochę ponad 50%.

Jedyne co jest możliwe to skupy interwencyjne prowadzone wprost przez Komisję Europejską.

Jan Ardanowski zauważa, że problemem są towary, które europejscy rolnicy nie mają jak sprzedać i które w rezultacie się marnują. Unia Europejska nie pozwala jednak na skup interwencyjny przez kraje członkowski. Co za tym idzie, jedynie sama Unia może coś zrobić z tym, że marnuje się polskie mleko i wołowina a na południu Europy gniją wyrzucane warzywa.

Wszyscy poniesiemy konsekwencje koronawirusa. Każdy indywidualnie i jako państwa.

Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego odnosi się do odszkodowań dla poszkodowanych przez susze. Stwierdza, że w tym roku może nie starczyć pieniędzy na takie wypłaty, jakie były w zeszłym roku.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Rząd wprowadza korzystne dla rolników indywidualnych prawo do uboju przydomowego

Komisja Europejska zgodziła się na tworzenie małych rzeźni rolniczych w naszym kraju. Pierwsze mogą pojawić się już w lutym.

Polski rząd wprowadził regulacje, zezwalające na przeprowadzanie przez rolników uboju przydomowego. W serwisie gospodarczym money.pl czytamy:

Dotychczas było tak – rolnik, który chciał hodowane zwierzę zabić i przerobić na mięso oraz wędliny, musiał korzystać z usług dużych ubojni. Ministerstwo rolnictwa obiecało jednak zmienić tę sytuację i skopiować na nasz grunt rozwiązania europejskie, które pozwalają na tworzenie małych ubojni przy gospodarstwach

Jak donosi „Nasz Dziennik”, Bruksela zgodziła się na ten pomysł, a odpowiednie rozporządzenie zostało podpisane przez szefa resortu rolnictwa. W rozmowie z gazetą minister  Jan Krzysztof Ardanowski tłumaczył:

W całej Europie funkcjonują rozwiązania, które pozwalają rolnikom na zakładanie małych ubojni przy gospodarstwach. Wymogi nie są skomplikowane. Należy m.in. ukończyć kurs rzeźnika. Mięso można przerabiać na wędliny i sprzedawać konsumentom. Skoro jest to w Niemczech, Austrii czy we Francji, to dlaczego nie miałoby to działać u nas”.

A.W.K.

Wirusa ASF do lubuskiego mogli przewieźć Ukraińcy. Ardanowski: Problemem jest to, że nie walczy się z ASF na Ukrainie

Jan Krzysztof Ardanowski o możliwych źródłach ogniska ASF w lubuskiem, walce z tą chorobą; tym jaka powinna być polska polityka klimatyczna; o spółdzielczości rolniczej i stosunkach polsko-żydowskich

Jan Krzysztof Ardanowski o wpływie polityki klimatycznej na politykę rolną. Stwierdza, że Polska powinna z jednej strony zmniejszać emisję, a z drugiej zwiększać pochłanianie „przez dobrze skonstruowane lasy i rolnictwo”. Zwraca uwagę na protesty w Holandii, „najbogatszym kraju rolniczym”, gdzie rolnicy protestują przeciwko ograniczeniom w ilości sztuk bydła, jakie wolno hodować. Popierane przez organizacje ekologiczne regulacje wynikają z tego, że krowy wydzielają gazy cieplarniane.

Musimy zmienić swój miks energetyczny, ale robiąc to racjonalnie, tak jak na to możliwości zaopatrzenia w energię pozwalają. Najgłośniej w Europie krzyczą Niemcy, którzy mają trzydzieści parę proc. węgla w miksie energetycznym.

Minister rolnictwa mówi o potrzebie strategii zrównoważonego rolnictwa. Komentuje także sprawę wystąpienia ognisk ASF w dwóch powiatach województwa lubuskiego:

Problemem jest to, że nie walczy się z ASF na Ukrainie. Cały kraj jest zakażony. W Polsce jest 1,5 mln pracowników z Ukrainy. Przywożą ze sobą jedzenie, m.in wędliny, w słoikach mięso.

W lubuskiem w rolnictwie pracuje 40 tys. Ukraińców. To oni mogli przenieść wirusa. [co by oznaczało, że zostały złamane przepisy celne zakazujące wwozu produktów pochodzenia zwierzęcego na teren UE, bez uprzedniej kontroli weterynaryjnej– przyp. red] Ardanowski przyznaje, że afrykański pomór świń to poważna sprawa, która jak podkreśla, dotyczy nie tylko Polski, ale kilkudziesięciu różnych krajów na świecie. Stwierdza, że w Polsce udało się zejść ze stu ognisk choroby w zeszłym roku do 48 w obecnym. Odnosząc się do problemów rolników na rynku, stwierdza, że rozwiązaniem nie są kolejne regulacje rządowe, ale spółdzielczość rolnicza, która z powodzeniem funkcjonuje w innych krajach europejskich.

Pojedynczy rolnik na rynku nie liczy się wcale. Tylko rolnicy, którzy się organizują, tworzą spółdzielnie: razem prowadzą zaopatrzenie, sprzedają, negocjują ceny […]. Tylko ci się na rynku liczą. A w Polsce […] my nie chcemy nic z sąsiadami, bo ich podejrzewamy, że są nieuczciwi.

Problemem jest mentalność Polaków kojarzących spółdzielczość z komunizmem i niemających zaufania do innych.

Ponadto w „Poranka WNET” minister odnosi się do projektu ustawy likwidacje 30-krotności składki ZUS. Jest za tym projektem.

Nie ma powodu, by robić prezenty dla tych, którzy lepiej zarabiają.

Stwierdza, że nie chodzi tylko o podnoszone przez media siedem dodatkowych miliardów do budżetu, ale o sprawiedliwość, gdyż „czemu ten, co zarabia bardzo wysoko ma tej składki nie płacić”.

Biorę udział we wszelkiego rodzaju wydarzeniach podkreślających udział Polaków w ratowaniu Żydów.

Ardanowski mówi również o swojej działalności związanej ze stosunkami polsko-żydowskimi. Przypomina słowa ocalonego z Zagłady Edwarda Mosberga, który zażądał przeprosin ze strony izraelskiego ministra Israela Katza, za jego słowa o tym, iż Polacy „wyssali antysemityzm z mlekiem matki”. Obywatel Polski i USA, na co dzień mieszkający w Stanach stwierdził, że nie wróci do Izraela, dopóki nie usłyszy tych przeprosin.

Posłuchaj całą rozmowę już teraz!

 

K.T./A.P.

Jan Krzysztof Ardanowski: Zapóźnienie technologiczne zadziałało na korzyść polskiego rolnictwa

Minister Jan Krzysztof Ardanowski mówi o planach rządu w dziedzinie rolnictwa. Komentuje wybór Antoniego Macierewicza na marszałka seniora Sejmu oraz kandydatury PiS do Trybunału Konstytucyjnego.

Minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski komentuje rezygnację Donalda Tuska ze startu w wyborach prezydenckich:

Co by nie powiedzieć o Tusku, jest to polityk doświadczony. […] Wystraszył się, że za dużo negatywnych rzeczy jest z nim związanych. […] Po prostu uciekł.

Pytany o kandydata opozycji na prezydenta, Ardanowski stwierdza: „Słychać kilku zagończyków.[…] Mało mnie to obchodzi”. Minister wyraża przekonanie, że urzędujący prezydent Andrzej Duda jest bardzo dobrym kandydatem. Zwraca uwagę, że prezydent Duda „z dużą troską i estymą” wyraża się o sprawach wsi. Minister Ardanowski chwali też dużą wiedzę prezydenta z zakresu rolnictwa.

Mniejszym wstydem jest bycie potomkiem chłopów folwarcznych, bo oni w pocie czoła pracowali na swój chleb. Wstydem jest być synem komunistycznego, stalinowskiego prokuratora, który tych chłopów gnoił i w więzieniach zamykał.

komentuje Ardanowski pogardliwe wypowiedzi niektórych celebrytów na temat wyborców Zjednoczonej Prawicy.

Minister Ardanowski odnotowuje pozytywne zmiany, jakie zaszły w politycznej świadomości polskiego społeczeństwa: „Ludzie zaczynają oceniać realnie, kto dobrze służy Polsce […], a jednocześnie, coraz mniej ludzie wierzą w bajki i obietnice”. Pytany o to, czy będzie kontynuował pracę na stanowisku szefa resortu rolnictwa, minister Ardanowski odpowiada: „W polityce nic pewnego do końca nie nie ma: natomiast premier mi taką propozycję złożył, i ja ją  przyjąłem”. Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego zwraca uwagę, że kierowanie resortem rolnictwa jest „wyjątkowo ciężką pracą”. Mówi o sukcesach swojego ministerstwa w mijającej kadencji i cieszy się, że będzie mógł prawdopodobnie kontynuować realizację programu PiS w dziedzinie rolnictwa. Minister Ardanowski podkreśla wiarygodność rządu Zjednoczonej Prawicy:

Te obietnice, które złożyliśmy, zostały zrealizowane.

Minister mówi o przyjętej przez Radę Ministrów strategii na rzecz zrównoważonego rozwoju rolnictwa i obszarów  do 2030 r. mówiącej o działaniach na rzecz poprawy jakości życia, wzrostu dochodów, ochrony przyrody oraz wdrażania innowacji w rolnictwie. Jan Krzysztof Ardanowski uwypukla zgodną współpracę całego rządu na rzecz rozwoju rolnictwa.

Minister Ardanowski negatywnie ocenia występujące w światowym rolnictwie tendencje do zwiększenia produkcji za wszelką cenę, prowadzące do degradacji środowiska naturalnego. Zwraca uwagę, że nie dotarły one w swojej najostrzejszej formie do Polski, co zadziałało na korzyść polskiego rolnictwa. Jan Krzysztof Ardanowski mówi w tym kontekście o „rencie zapoźnienia”.

Pytany o wybór Janusza Wojciechowskiego na komisarza UE ds. rolnictwa, minister Ardanowski chwali polskiego nominata: „Absolutnie na to zasłużył”. Polityk apeluje jednak, by nie liczyć na to, że Wojciechowski w KE będzie dbał tylko o polskie sprawy. „Nie taka jest rola komisarza”- podkreśla Ardanowski. Gość „Poranka WNET” wskazuje, że jego zadaniem będzie dążenie do pogodzenia interesów wszystkich państw członkowskich. Minister Ardanowski uwypukla znaczenie faktu, iż komisarzem ds. rolnictwa zostanie człowiek z naszego regionu, który rozumie korzenie obecnej sytuacji w rolnictwie Europy Środkowo-Wschodniej. Stwierdza, że w „zafascynowanej komunizmem” Europie nikt nie rozumie położenia rolnictwa w krajach dawnego bloku wschodniego, które w wyniku „szykan”  z okresu przed 1989 r. jest na „niższym poziomie zainwestowania”.

Minister Ardanowski wyraża pogląd, że małe i średnie gospodarstwa powinny być podstawą rozwoju rolnictwa w Polsce. Zwraca uwagę, że Unia Europejska już wdraża działania wspierająca te mniejsze gospodarstwa.

W dalszej części wywiadu Jan Krzysztof Ardanowski odpowiada na pytanie o skład nowej Rady Ministrów:

Konstrukcja rządu to decyzja premiera i kierownictwa partii.

Mówiąc o osiągnięciach rządu w dziedzinie rolnictwa, minister Ardanowski podkreśla dobrą prace swojego poprzednika, Krzysztofa Jurgiela.

Jan Krzysztof Ardanowski z szacunkiem wypowiada się o marszałku-seniorze nowego Sejmu, Antonim Macierewiczu:

To jest twardy zawodnik, […], człowiek doświadczony w polityce, o zdecydowanych, ugruntowanych poglądach politycznych.

Pytany o sprawę Mariana Banasia, minister rolnictwa mówi: „Mam mieszane uczucia. Znam Banasia, uważam go za człowieka uczciwego”. Zwraca uwagę na zasługi byłego ministra finansów dla poprawy funkcjonowania systemu podatkowego.

Banaś to tytan pracy.

Jan Krzysztof Ardanowski przypuszcza, że Marian Banaś nie miał czasu kontrolować, co się dzieje z jego majątkiem. „On niczego nie ukrywał” – dodaje. Minister Ardanowski nie wyklucza, że przyczyną ataków na Mariana Banasia jest opór „ancien régime’u”  wobec starań byłego szefa resortu finansów na rzecz uporządkowania Najwyższej Izby Kontroli. Gość „Poranka WNET”  ostro mówi o „potwarzy” wobec Mariana Banasia.

Na koniec rozmowy, minister Ardanowski komentuje nominacje Prawa i Sprawiedliwości do Trybunału Konstytucyjnego. Pozytywnie ocenia kandydatów wysuniętych przez partię rządzącą: „Co do kwalifikacji merytorycznych tych osób, nie mam żadnych uwag […]. Nie uważam, żeby byli ludźmi, których się należy wstydzić”.

A.W.K

 

Ardanowski: Wybór Wojciechowskiego na komisarza unijnego oznacza, że w końcu będzie ktoś, kto rozumie naszą część Europy

Jan Krzysztof Ardanowski o kompetencjach Janusza Wojciechowskiego, przebiegu jego przesłuchań i znaczeniu jego stanowiska oraz o racjonalnej ochronie środowiska i wspomnieniach zw. z Janem Pawłem II.

Bałtowie się cieszą, że w końcu będzie ktoś, kto rozumie naszą część Europy.

Jan Krzysztof Ardanowski mówi, że cieszy go stanowisko komisarza unijnego ds. rolnictwa dla Janusza Wojciechowskiego. Podkreśla, że nowy komisarz doskonale zna zarówno rolnictwo, jak i działanie instytucji unijnych. Komentując przesłuchania Wojciechowskiego na komisarza, stwierdza, że w pierwszym przesłuchaniu, Wojciechowski próbował być bezstronny, omawiając wizje unijnej polityki rolnej, a w drugim przedstawiał już własną wizję, zgodną z interesem Polski, która akcentuje znaczenie mniejszych gospodarstw i traktuje rolnictwo jako element zrównoważonej troski o środowisko. Temu ostatniemu służyć ma przedstawiona niedawno strategia na rzecz odpowiedzialnego rozwoju  rolnictwa i rybołówstwa, która ma być zrealizowana do 2030 r.

Minister rolnictwa w dniu pogrzebu śp. prof. Jana Szyszki przypomina jego koncepcje polityki środowiskowej: „Podchodził do przyrody w sposób bardzo racjonalny, życzliwy, miły”. Zwraca uwagę na związki między rolnictwem a ochroną środowiska. Przywołuje słowa Pisma Świętego, o tym, że człowiek ma „czynić sobie ziemię poddaną”, stwierdzając, że realizacja tych słów musi odbywać się „w sposób mądry, by przyrody nadmiernie eksploatować”. Ochrona środowiska powinna odbywać się przy tym w sposób racjonalny. Uważa, że danie przez zmarłego ministra środowiska możliwości wycinania drzew na swoich działkach bez zgody urzędnika było słuszną decyzją.

Ardanowski wspomina papieża św. Jana Pawła II w związku z 41. rocznicy wyboru kard. Karola Wojtyły na Ojca Świętego oraz mówi o latach PRL.

Europie grozi zalew ateizmu, wtedy wydawało się mało realne, jakże to wszystko to było profetyczne.

Wspomina, że w dniu wyboru papieża był na pielgrzymce na Jasnej Górze. Później był, jak mówi, chyba na każdej pielgrzymce papieża-Polaka do ojczyzny. Wspomina słowa papieża, który przestrzegał przed zagrożeniami wiszącymi nad Europą Zachodnią w czasie, kiedy dla Polaków głównym wrogiem był jeszcze komunizm.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

 

Krzysztof Szwagrzyk, dr Piotr Naimski, Piotr Gursztyn, Ryszard Makowski, Jan Ardanowski — Popołudnie WNET – 01.08.2019

Popołudnia WNET można słuchać od poniedziałku do piątku w godzinach 16:00 – 18:00 na: www.wnet.fm, 87.8 FM w Warszawie i 95.2 FM w Krakowie. Zaprasza Tomasz Wybranowski.

Goście Popołudnia WNET:

prof. Krzysztof Szwagrzyk – wiceprezes Instytutu Pamięci Narodowej;

dr Piotr Naimski – sekretarz stanu;

Piotr Gursztyn – publicysta w tygodniku „Do Rzeczy”;

Ryszard Makowski – satyryk;

Karol Kin – asystent społ. Marszałek Małgorzaty Gosiewskiej;

Mariusz WikłoMichał Karnowski – dziennikarze „wSieci”;

Joanna Pyryt — dziennikarka mediów WNET

Olga Nowak — właścicielka kwiaciarni przy Cmentarzu Wojskowym w Warszawie

dr Paweł Nagielski — wicedyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego

 Jan Krzysztof Ardanowski — minister rolnictwa

 


Prowadzący: Łukasz Jankowski, Magdalena Uchaniuk-Gadowska

Wydawca: Łukasz Jankowski

Realizator: Piotr Szydłowski 


Część pierwsza:

W pierwszej części Łukasz Jankowski i  Magdalena Uchaniuk-Gadowska prowadzą sondę uliczną na Cmentarzu Powązkowskim, w której rozmawiają m.in. z powstańcem i jego wnukiem.

Fot. PAP/Tomasz Gzell

Prof. Krzysztof Szwagrzyk mówi o szacunku należnym bohaterom powstania warszawskiego. „Łączka to miejsce święte dla nas wszystkich” – mówi, dodając, że pochowani są na niej także powstańcy, którzy zamiast „honorów należnym bohaterom spotykały tortury i śmierć”. Niech chce dywagować, co byłoby, gdyby powstania nie było, stwierdzając, że „element składowy naszej polskiej tożsamości”.

 

Część druga:

Piotr Naimski / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio WNET

Dr Piotr Naimski mówi, że Cmentarz Powstańców Warszawskich to miejsce, gdzie od 1945 r. rokrocznie wspomina się powstańców. Jak mówi sekretarz stanu, „miałem okazję być harcerzem w czarnej jedynce w Warszawie, która przechowywała tradycje Szarych Szeregów”. Przyznaje przy tym, że „w Warszawie zginęło bardzo wielu Polaków”. Upamiętnić ich ma spotkanie na Woli.

 

Piotr Gursztyn krytykuje rewizjonistów historycznych, których narrację o powstaniu już „słyszeliśmy, ale w czasach PRL”. Jak stwierdza, publikacje takiej jak „Obłęd ’44” „to nie jest krytyka naukowa”. Opierają się one na niedopowiedzeniach. Jak stwierdza, „tego typu krytyka, jest niszczeniem naszych korzeni”. Przyznaje, że w powstaniu Polacy ponieśli ogromne straty, jednak ci, którzy na tym opierają krytykę powstania, cierpią jego zdaniem „syndrom sztokholmski, kiedy ofiara sama siebie oskarża o to, co ją spotkało”. Docenia przy tym upamiętnienie ofiar Woli, na jakie zdecydował się prezydent Duda. Odwiedzenie przez Prezydenta RP miejsc masowych egzekucji warszawiaków to „pierwszy raz Rzeczpospolita Polska jest tam obecna”.  Dodaje, że to największy jednorazowy mord na Polakach, a sprawcy jego nigdy nie zostali osądzeni.

Ryszard Makowski mówi, że od wielu lat przychodzi na groby powstańców, ale dopiero kiedy w 2004 r. powstało Muzeum Powstania Warszawskiego, pojawiły się tu tłumy. Satyryk przychodzi na cmentarz od 1962 r., gdyż pochowany jest tutaj jego ojciec. Odnosi się do krytyków powstania warszawskiego. Jak stwierdza, „w czasach komuny były modne różne teorie czy powstanie mogło wybuchnąć”. Zwraca uwagę na to, że 22 lipca powstał rząd lubelski, na co rząd londyński i Polskie Państwo Podziemne musiały jakoś zareagować. Podkreśla bestialstwo Niemców, którzy mścili się na mieście i jego mieszkańcach, w momencie, w którym przegrywali już wojnę.

Małgorzata Gosiewska / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio WNET

Karol Kin mówi o planach Małgorzaty Gosiewskiej. Jak mówi „3 sierpnia robimy chyba największą w Warszawie rekonstrukcję”. Upamiętnione ma być zdobycie przez powstańców Nordwache — placówki niemieckiej żandarmerii. Zaangażowanych w to będzie blisko 150 rekonstruktorów i pojazdy pancerne. Jak mówi Kin, jego dziadkowie walczyli w powstaniu, ale nie chcieli o tym mówić. Babcia, która była więźniarką Majdanka, to tego stopnia chciała zostawić wojnę za sobą, że zapomniała języka niemieckiego, który wcześniej znała bardzo dobrze.

 

Część trzecia: 

Mariusz WikłoMichał Karnowski z wSieci mówią o tym, czemu przyszli na warszawskie Powązki. Jak mówi Wikło, „staram się zawsze tutaj być”. Wtóruje mu Karnkowski, stwierdzając, że „to są chwile, że trzeba znaleźć czas, żeby być na Powązkach”. Odnosząc się do rewizjonistów historycznych, stwierdza, że „zgoda jest, ale jest brutalnie atakowana”. 

 

Część czwarta:

Uwolnieni z Gęsiówki Żydzi wraz z żołnierzami z Armii Krajowej z plutonu „Alek” kompanii „Rudy” batalionu „Zośka”. Powstanie warszawskie 5 VIII 1944 roku / Autor nieznany / Domena Publiczna

Joanna Pyryt mówi o wczorajszym pogrzebie Ryszarda Białousa, dowódcy batalionu Zośka, który zmarł w Argentynie w 1992 r., ale zawsze marzył o powrocie do kraju. W czasie powstania miał 25 lat. Wtedy jego batalion wyzwolił  obóz gęsiówka, fragment KL Warschau. Powstańcy uratowali z niego 300 Żydów, z których część dołączyła do batalionu, przechodząc wraz z nim szlak bojowy. 30 sierpnia powstańcy dostali rozkaz wycofania się do Śródmieścia. Przebili się oni przez Ogród Saski, docierając do zajmowanej przez powstańców PAST-y. Obecnie w rocznicę tego wydarzenia jest organizowana jego rekonstrukcja.

 

Część piąta:

Przydrożne róże i inne kwiaty

Olga Nowak mówi, że dzisiejszy dzień jest jak co roku wyjątkowy. Tego dnia w starzejących się powstańców wstępuje młodzieńczy duch, jak gdyby znów byli nastolatkami, czy nawet dziećmi. Są oni bardzo wzruszeni tym, że mogą uczestniczyć w uroczystościach. Kwiaciarka obdarowuje ich czerwonymi różami, dziękując im w ten sposób za ich poświęcenie. Sama nie ma w rodzinie powstańców, ale jak mówi „moi dziadkowie ze strony matki przeżyli o dziwo rzeź Woli”. Następni, po upadku powstania udało im się uciec z transportu do obozu w Pruszkowie. Jak mówi, jako dziecko bardzo się interesowała tym, co dziadkowie mogą jej powiedzieć o  okupacji –  „wypytywałam dziadków, jak to było ze szczegółami, bardzo to przeżywałam i przeżywam do dziś”.

Jan Ardanowski / Fot. Luiza Komorowska, Radio WNET

Jan Krzysztof Ardanowski mówi, że co roku jest 1 sierpnia w Warszawie. O powstaniu warszawskim mówi, że „to było świadome podjęcie walki, nie akt desperacji”. Jak mówi, jest przekonany, że „gdyby nie powstańcy nie byłoby wolnej Polski”.  Bez tradycji powstania nie byłoby, jak twierdzi minister, ruchu solidarnościowego. Gość Popołudnia WNET mówi, że „teraz w środowiskach związanych z totalną opozycją pojawiają się głosy deprecjonujące powstanie warszawskie”. Działania takie określa jako „pisanie zakłamanej historii przez tych, którzy Polski chyba nienawidzą”.

 

Ardanowski: Chcemy nowych rozwiązań dla polskiego rolnictwa, takich jak chipy monitorujące zdrowie zwierząt

Minister Jan Krzysztof Ardanowski o perspektywach górskiego rolnictwa, nowych rozwiązaniach, jakie polskie rolnictwo mogłoby zaadaptować i o tym, czemu PSL-owi brak wiarygodności.

Jan Krzysztof Ardanowski rozmawia z Jaśminą Nowak. Mówi, że Ministerstwo Rolnictwa podejmuje „szereg działań, które sprawią, że rolnictwo wróci w góry”.

 Majestat gór to jest również miejsce, gdzie musi się toczyć normalne życie. Jeśli nie będzie rolnictwa w górach, to również turyści tam nie przyjadą.

Resort przyjął „rozwiązania szczególnie korzystne dla gór”, które zakładają rozwój przetwórstwa — powstają tysiące małych zakładów przetwórczych. Jednym z nowych rozwiązań, jakie ministerstwo rozważa, jest „blokchain, system znakowania żywności przez odpowiedniego chipa, wszczepionego, np. cielęciu, który monitoruje zdrowie zwierzęcia, które później ląduje na talerzu”. Innym rozwiązaniem, które zdaniem ministra warto by zaadaptować, jest system oznaczeń geograficznych, który z powodzeniem stosują Włosi. Posiadają oni 299 zarejestrowanych produktów, które wyróżniają się miejscem, sposobem, czy tradycją wytwarzania. W Polsce jest ich zaś zaledwie 42, choć jak mówi minister, mamy więcej tego typu produktów niż Włosi. Ardanowski opowiada także o działaniach, jakie są podejmowane dla zwalczenia skutków suszy. Minister podkreśla, że pomoc powinna być adekwatna do skali zjawiska, które rozkłada się na województwa nierównomiernie. Jak dodaje, trzeba też ustalić, czy wygląd uprawy na polu wynika z braku wody, czy z czegoś innego.

W 1947 zniszczony został autentyczny ruch ludowy.

W drugiej części rozmowy gość „Poranka WNET” tłumaczy Łukaszowi Jankowskiemu, czemu PSL nie ma prawa powoływać się na 125. letnią tradycję ruchu ludowego. W czasach stalinowskich ludowcy ginęli w sowieckich kazamatach. Powstało Zjednoczone Stronnictwo Ludowe, do którego weszli zwolennicy współpracy z komunistami. Jak podkreśla Ardanowski, ZSL w czasach Polski Ludowej interesowała władza, a nie wsparcie polskiej wsi. Po 1989 r. jego działacze wykorzystali naiwność nestorów ruchu ludowego, by przejąć szyld PSL-u. Obecnie zaś ludowcy, jak mówi minister, raz trzymają z tymi, którzy popierają homoseksualizm, a raz mówią, że są partią wartości chrześcijańskich i narodowych.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Ardanowski: Nigdy nie byłem tak atakowany, jak przy próbie rozwalenia niemieckiego monopolu w branży sadowniczej [VIDEO]

Jan Krzysztof Ardanowski, minister rolnictwa komentuje w Poranku Wnet relacje polsko- żydowskie oraz opowiada o sytuacji rolników w Polsce i pozycji polskiego rolnictwa w Unii Europejskiej.


Jan Krzysztof Ardanowski odnosi się do stosunków polsko-izraelskich w związku z chęcią uzyskania przez środowiska żydowskie roszczeń za mienie bezspadkowe. Sądzi, że musimy pilnować własnych interesów, co realizuje, jak podkreśla, Prawo i Sprawiedliwość:

Oczekujemy przeprosin za głupie wypowiedzi po stronie Izraelskiej. Wszystkie najważniejsze osoby w Państwie polskim podkreślają, że nie będziemy płacić Żydom, bo to my jesteśmy ograbieni i zniszczeni przez wojnę (…) Musimy  jednak szukać tego, co z innymi narodami nas łączy a nie dzieli- dodaje minister Ardanowski.

Następnie Ardanowski przechodzi do tematu stanu polskiego rolnictwa. Mówi, że wysoka cena niektórych z warzyw wynika z suszy, jaka dotknęła Polskę w ubiegłym roku:

Zeszłoroczna susza spowodowała ogromne straty. Udało nam się je w dużej mierze zrekompensować, ponieważ bez pomocy wiele gospodarstw zwyczajnie by nie przetrwało.  W tym roku mamy słabsze zbiory marchwi czy cebuli. Ceny jednak ustabilizują się dość szybko, ponieważ pogoda nadrabia wiosenną suszę i niebawem na rynku zaczną pojawiać się warzywa nie tylko z pod folii ale również z pola. Jak dodaje minister rolnictwa, wysokie ceny nie wynikają tylko z małej ilości plonów:

Musimy również brać pod uwagę fakt, że w rolnictwie są również wysokie koszty sprzedaży, to nie jest tak że to wszystko co płaci konsument trafia bezpośrednio do rolnika. Nierozwiązywalnym od wielu lat problemem są pośrednicy, którzy kupują produkt od rolnika prawie za bezcen a sprzedają go w miastach po horrendalnej cenie.

Rozwiązaniem tego problemu ma być sprzedaż bezpośrednia: W tej chwili w ramach rolniczego handlu detalicznego czyli bezpośredniej sprzedaży mamy już prawie 5000 gospodarstw i to będzie się rozwijać.

Minister rolnictwa i rozwoju wsi przedstawia także cele Narodowego Holdingu Spożywczego, który zostanie w przyszłości powołany, oraz chwali się sukcesem, jakim jest efekt nacisku na spółkę Eskimos.

Holding spożywczy ma doprowadzić do tego, że na rynku nie będzie możliwości wymuszania nierynkowych cen. Nie będzie takiej sytuacji, że kilka osób będzie w stanie wymusić wygórowane ceny, które są jedynie wynikiem chciwości i chęci oszukiwania rolników. Tak jak miało to miejsce w zeszłym roku przy okazji skupu jabłek.

Minister Ardanowski mówi, że nie spodziewał się tak ogromnej niechęci i ataków jakie spotkały go podczas próby ratowania polskiego sadownictwa:

„Nigdy nie byłem tak atakowany jak podczas próby rozwalenia niemieckiego monopolu w branży sadowniczej”.

Przedsiębiorstwo Eskimos miało za zadanie zrealizować program stabilizacji cen jabłek wprowadzony przez Ministerstwo Rolnictwa w reakcji na dramatycznie niskie ceny będące efektem wyjątkowego urodzaju, jaki miał miejsce w 2018 roku. Eskimos nie zrealizował go. Niemniej jednak po presji ekipy ministra Ardanowskiego wypłacił pieniądze sadownikom.

Zapraszam do wysłuchania całej rozmowy.

K.T./JN

Konopka: USA nie podoba się, że polscy weterynarze wykonują czynności urzędowe. Dlatego mogą wstrzymać import mięsa

– Amerykanom nie podoba się to, że większość lekarzy sprawujących nadzór głównie nad ubojem jest wyznaczona przez lekarzy powiatowych do czynności urzędowych. To się zmieni – mówi Bogdan Konopka.

Bogdan Konopka, Główny Lekarz Weterynarii, mówi o blokadzie importu polskiej wieprzowiny przez Stany Zjednoczone. Stwierdza, że jest to realizacja amerykańskiego systemu wymagającego, by nadzór nad produkcją, przetwórstwem, ubojem i rozbiorem mięsa sprawowali państwowi lekarze weterynarii. Amerykanom nie podoba się bowiem fakt, że większość polskich weterynarzy kontrolujących ubój jest wyznaczona przez lekarzy powiatowych do czynności urzędowych.

„Amerykanie chcieliby, żeby to byli lekarze na etatach, i tak się stanie. Pan minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski zapewnił, że te etaty będą, także nie ma żadnego problemu”.

Gość Poranka zaznacza, że na niepodporządkowaniu się standardom USA Polska może stracić bardzo dużo, ponieważ Stany Zjednoczone są ważnym importerem polskiego mięsa.

Konopka zwraca również uwagę na rolę afrykańskiego pomoru świń (ASF) w wymianie handlowej z amerykańskim partnerem. Podkreśla, że jedynie przetrzebienie populacji dzików w sposób ostateczny rozwiąże problem tej choroby.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.K.