Gospodarka 4.0. Piotr Arak: rewolucją jest to, co w przyszłości będzie czekać banki centralne

Dyrektor Polskiego Instytutu Ekonomicznego w rozmowie ekonomicznej – głównym tematem rozmowy jest przyszłość pieniądza i rozwój idei cyfrowej waluty. Prowadzi Krzysztof Skowroński.

Piotr Arak mówi o przyszłości idei cyfrowej waluty. Wskazuje, że w przypadku niepodjęcia przez Polskę tego wyzwania czeka nas odpływ kapitału.

Na rynku finansowym dokonuje się ewolucja. Rewolucją jest to, co w przyszłości będzie czekać banki centralne. Będą się zajmować bardzo wieloma rzeczami.

Zdaniem dyrektora Polskiego Instytutu Ekonomicznego nastąpi cofnięcie się do systemu ekonomicznego funkcjonującego w latach 70., systemu cechującego się silnym interwencjonizmem państwowym. Ponadto, należy się spodziewać redukcji zatrudnienia w bankowości, jako konsekwencji automatyzacji.

Szef jednego z amerykańskich banków inwestycyjnych stwierdził, że bitcoin jest bezwartościowy i nie należy w nim lokować swojego kapitału.

Pomimo coraz szybszego tempa rozwoju koncepcji walut cyfrowych pieniądz fizyczny nie zniknie z obiegu w najbliższym czasie.

Pieniądz będzie nadal w użyciu, lecz jego znaczenie będzie maleć.

Przy wprowadzaniu kolejnych – i coraz bardziej zaawansowanych – usprawnień technicznych pojawia się zagrożenie w postaci potencjalnej utraty rzeczywistej kontroli nad pieniądzem.

Zgadzamy się na brak kontroli nad pieniądzem.

Gość Krzysztofa Skowrońskiego podkreśla, że waluta ma charakter umowy społecznej, a jej istota może się bardzo szybko zmienić, np. w przypadku nagłego kryzysu.

Waluta jest umową społeczną. W momencie, w którym dochodzi do kryzysu pieniądz – nawet w papierze – nabiera zupełnie innego znaczenia.

Piotr Arak porusza również temat rozprowadzania danych przez banki. Mimo gwarancji bezpieczeństwa danych osobowych użytkownicy kont powinni cały czas trzymać rękę na pulsie.

Powinniśmy obserwować co państwo oraz korporacje robią z naszymi informacjami.

Kluczem do prowadzenia polityki ekonomicznej w sytuacji bieżącej, zdaniem dyrektora PIE, jest zachowawczość i przezorność.

Powinniśmy wprowadzać jak najmniej ryzyka do naszej polityki monetarnej.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

A.W.K./P.K.


Dr Sadowski: Roman Rybarski już przed wojną przestrzegał przed zwyrodnieniami kapitalizmu

Prezydent Centrum im. Adama Smitha opowiada o Romanie Rybarskim, związanym z Narodową Demokracją głosicielu idei „umiarkowanego liberalizmu”.

 

Dr Andrzej Sadowski przybliża postać Romana Rybarskiego (1887-1942), ekonomisty związanego z Narodową Demokracją.  Rybarski była autorem takich dzieł, jak: Marka polska a polski złoty, System ekonomii politycznej; Naród, jednostka i klasa.

Roman Rybarski był jednym z najwybitniejszych polskich ekonomistów – ocenia prezydent Centrum im. Adama Smitha.

Dr Sadowski wskazuje, że Rybarski miał liberalne poglądy, krytykował etatyzm i interwencjonizm rządów sanacyjnych, którym zarzucał „bolszewizację życia gospodarczego” w Polsce.

Pod względem wolności gospodarczej, II RP wyprzedzała w tej części świata jedynie Związek Sowiecki.

Roman Rybarski promował ideę oszczędnego państwa, które dzięki niskim podatkom umożliwia obywatelom wzbogacanie się. Był również entuzjastą patriotyzmu gospodarczego, usilnie zachęcał do nabywania przede wszystkim produktów krajowych.

Rybarski oceniał, że państwo jest największym zagrożeniem dla średniej i drobnej wytwórczości. Ubolewał nad obejmowaniem jej nieproporcjonalnie wysokim opodatkowaniem.

Ekonomista już przed wojną przestrzegał przed „zwyrodnieniami kapitalizmu”. Mimo sprzeciwu wobec etatyzmu, dopuszczał ingerencję państwa w kluczowe strategicznie sektory gospodarki.

A.W.K.

Jerzy Bielewicz: Nieograniczony dodruk pieniądza przyniósł uspokojenie na rynkach finansowych

Publicysta „Gazety Bankowej” komentuje decyzje rządów światowych o interwencji w gospodarkę. Ocenia, że była ona konieczna, aby uniknąć „gospodarczego Armagedonu” i „dantejskich scen” na ulicach .

 

Jerzy Bielewicz mówi o gospodarczych konsekwencjach epidemii koronawirusa odnotowuje, że rynki finansowe pozytywnie zareagowały na interwencję rządów w gospodarkę w obliczu epidemii koronawirusa.

Na początku wydawało się, że system finansowy nie przekazuje tych impulsów dalej, rynki były w ciągłym spadku. Jednak teraz widać, że ten nieograniczony dodruk pieniądza przyniósł pewne uspokojenie.

Publicysta ocenia, że gdyby do takiej interwencji nie doszło, miałyby miejsce „dantejskie sceny” w wielu miejscach na świecie, ponieważ ludzie nie mieliby pieniędzy . Jak przewiduje, obecny dodruk pieniędzy będzie kontynuowany. Jest to konieczne do powstrzymania masowego upadku przedsiębiorstw:

Obecny kryzys ma inną charakterystykę niż poprzedni. Gdyby  rynek długu ugiął się pod koronawirusem, mielibyśmy Armageddon.

Zdaniem Jerzego Bielewicza obecne uwarunkowania polityki monetarnej można bez problemu porównać do sytuacji wojennej. Rozmówca Łukasza Jankowskiego przewiduje, że banki centralne będą konttynuować dodruk gotówki.  Gdyby nie on, ceny podstawowych towarów drastycznie by wzrosły.

Rynek długu stał się całkowicie niewiarygodny. Dzięki skupowaniu papierów rządowych rynek wciąż działa. Już teraz należy się zacząć zastanawiać nad nowym kształtem systemu.

Jerzy Bielewicz krytykuje pojawiające się w ostatnim czasie postulaty zawieszenia notowań giełdowych.

Gość „Popołudnia WNET” wskazuje, że obecny kryzys nie dotyka firm telekomunikacyjnych i innych, które ułatwiają kontynuowanie interakcji między ludźmi w warunkach społecznej kwarantanny. Mówi, że jednym z najważniejszych wyzwań gospodarczych jest podtrzymanie dotychczasowej struktury własnościowej.

Po kryzysie świat się zmieni, będzie działał zupełnie inaczej. Idzie fala upadłości, nieruchomości będą obracane po bardzo niskiej cenie. Włsność jest tym co najcenniejsze, i co trzeba chronić za wszelką cenę

Jerzy Bielewicz ocenia, że rządowy program ma dobre założenia, wymaga jednak jeszcze dopracowania.

Poruszony zostaje również temat  podejścia Donalda Trumpa do pandemii. Jerzy Bielewicz mówi, że prezydent USA chce swoim współobywatelom dać nadzieję na lepszą przyszłość po ustaniu zarazy.

Nie poddajmy się liberalnej narracji CNN i innych niechętnych Trumpowi mediów.

Jak mówi rozmówca Łukasza Jankowskiego, pomysły wypłacania przez państwo pensji dla pracowników sektora prywatnego jest w obliczu obecnego kryzysu dość powszechne.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Jest jeszcze gorzej niż to sobie wyobrażałem / Jakub Kulesza z Kukiz’15 o polskim systemie parlamentarnym

Poseł Jakub Kulesza o zakazie handlu w niedzielę, interwencjonizmie państwowym w polskim i francuskim wykonaniu, JOW-ach, ocenie dwóch lat rządów PiS i manipulacjach Morawieckiego.

 
Gościem Aleksandra Wierzejskiego w Poranku WNET był poseł klubu Kukiz’15 Jakub Kulesza. Do rozmowy przyłączył się też ekonomista Jerzy Bielewicz, który wystąpił w 1. części Poranka.
Poseł Kukiz’15 uważa interwencjonizm gospodarczy uprawiany zarówno nad Wisłą, jak i Sekwaną za drogę donikąd dla europejskiej gospodarki. Postulaty Emmanuela Macrona wprowadzenia większego interwencjonizmu we Francji, aby fabryki przenoszące produkcję z Francji do Polski powróciły, są mrzonkami. Jedynym skutkiem takiej polityki będzie ich wyprowadzka z Europy do państw o większej wolności gospodarczej, chociażby do Indii.

– Francja negatywne skutki swojej interwencjonistycznej polityki stara się zwalczyć jeszcze większym interwencjonizmem, co skończy się katastrofą – ocenił Jakub Kulesza. Ekonomista Jerzy Bielewicz na to stwierdził, że zarówno w Niemczech, jak i we Francji nie ma polityków, którzy artykułowaliby interesy sprzeczne z interesem narodowym. – Prezydent Macron jest nieodrodnym synem swojego narodu i walczy o francuskie interesy. To w Polsce zdarzają się politycy, ba… nawet partie, które działają wbrew polskim interesom.

Poseł Kukiz’15 zwrócił uwagę, że ustawa o zakazie handlu w niedziele ma niewiele wspólnego z projektem NSZZ Solidarność i „jest jej wypaczeniem”. Jego zdaniem jest to ustawa robiona pod konkretną spółkę skarbu państwa, która ma rozbudowaną sieć stacji paliw i teraz będzie rozbudowywała sklepy przy tych stacjach.

Innym przejawem interwencjonizmu na polskim rynku i braku konsekwencji, zdaniem posła Kuleszy, jest wprowadzanie coraz wyższych płac minimalnych przy jednoczesnym opieraniu się wprowadzeniu płacy minimalnej dla pracowników delegowanych.

Jerzy Bielewicz widzi to nieco inaczej. – Mamy taki okres w dziejach, gdzie liberalizm zwłaszcza w sferze bankowości i finansów nie jest dobrą rzeczą, dlatego że go nadużywano. Gdy słyszę, że należy coś liberalizować, bo to nie jest wolny rynek, to natychmiast jeżę się – powiedział. Uważa, że wszelkie regulacje mające na celu odciąganie ludzi od supermarketów w niedziele są pozytywne ze względu na istniejące wynaturzenie w tej sferze życia społecznego i rodzinnego.

Jakub Kulesza został zapytany o refleksje po dwóch latach w Sejmie. – Moje postrzeganie Sejmu było bardzo negatywne, a po rozpoczęciu kadencji okazało się, że jest jeszcze gorzej niż to sobie wyobrażałem – powiedział poseł Jakub Kulesza. Jest zdania, że władza ustawodawcza w Polsce nie jest żadną władzą ustawodawczą, bo podporządkowana jest władzy partyjnej i w zasadzie „funkcja kontrolna wobec władzy wykonawczej nie istnieje”. Jedyną kwestią, z której rozliczani są posłowie, jest odpowiedzialność przed szefostwem partii. Wynika to z systemu wyborczego. Dlatego Kulesza jest zdecydowanym zwolennikiem wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych (tzw. JOW-ów), które – twierdzi –  bardzo dobrze działają w krajach anglosaskich, gdzie mamy do czynienia z o wiele bardziej dojrzałymi demokracjami.

Z kolei Jerzy Bielewicz podał przykład Ukrainy, gdzie – jak uważa – jednomandatowe okręgi wyborcze przyczyniły się jedynie do jeszcze większej oligarchizacji państwa.

Dla Jakuba Kuleszy jasne jest, że Polakom mimo wszystko bliżej do aktywności społecznej Wielkiej Brytanii i USA niż Ukrainy i dlatego wprowadzenie JOW-ów uważa za korzystne dla polskiego systemu politycznego.

– Pomimo rosnących wyników sondażowych ocena dwóch lat rządów PiS jest negatywna – powiedział poseł Kulesza, który nie zgadza z zasadami programu 500 plus, ale uważa, że politycy powinni dotrzymywać obietnic wyborczych i dlatego dobrze, że obietnica wprowadzenia tego programu została realizowana. Jego zdaniem to nieprawda, że rząd nie podniósł podatków, bo robi to, tylko w formie „zakamuflowanej”. Niemal na każdym posiedzeniu Sejmu dyskutowane są projekty prowadzące do faktycznego zwiększenia opodatkowania.

– Tym bardziej mi przykro, że premier Morawiecki chodzi i opowiada, że to wszystko udaje się realizować bez podnoszenia podatków, co jest zwykłą manipulacją – powiedział Kulesza. Niedotrzymaniem obietnic wyborczych nazwał brak podniesienia kwoty wolnej od podatku przez państwo oraz niepodwyższanie podatków.

MoRo

Cała rozmowa posła Jakuba Kuleszy z Jerzym Bielewiczem i Aleksandrem Wierzejskim w części drugiej Poranka WNET.