Wiech: Amerykanie chcą żeby ich spółki angażowały się w projekty jądrowe za granicą, by rozwijać własny przemysł

Co wiemy o polsko-amerykańskich negocjacjach ws. energii atomowej? Jakub Wiech o polskiej polityce energetycznej, firmach, które mogłyby zbudować w Polsce elektrownię atomową i dacie jej powstania.

 

Jakub Wiech zauważa, że po spotkaniu głów państw Polski i Stanów Zjednoczonych nie wiemy wiele więcej niż wiedzieliśmy wcześniej. Prezydenci deklarowali, że zbliżamy się do finalizacji „umowy międzyrządowej, która byłaby prawnym fundamentem pod realizację projektu jądrowego w Polsce”. Wiemy już iż,

Spółki, które mają brać udział w tym przedsięwzięciu są już wytypowane, więc można przypuszczać, że na stole są już konkretne rozwiązania technologiczne oraz racje dotyczące kosztów.

W grze o polski atom brać udział będą, jak sądzi nasz gość, holding Duke Energy oraz Westinghouse EC. Zauważa, że prezydenci mówili o „dużych konwencjonalnych elektrowniach jądrowych, a nie małych reaktorach typu SMR”. Wyklucza to podmioty specjalizujące się w tej ostatniej technologii.

Wielką niewiadomą  tego szczytu była kwestia sfinansowania energetyki jądrowej. […] Amerykanie pracują teraz nad uruchomieniem swojego mechanizmu finansowego.

Jedna z amerykańskich agencji mogłaby udzielić Polsce kredytu, ale wcześniej Kongres musi zmienić prawo by mogła się angażować w zagraniczne projekty jądrowe. Co będą mieć z tego Amerykanie? Gość „Kuriera w samo południe” tłumaczy, że są oni zainteresowani rozbudową własnego przemysłu jądrowego:

Dążą do tego chociażby żeby zwiększyć wydobycie uranu, żeby ich spółki angażowały się w projekty jądrowe za granicą, dlatego prowadzą rozmowy z Arabią Saudyjską oraz Indiami właśnie w kwestii budowy elektrowni jądrowych.

Jak mówi wiceszef redakcji portalu Energetyka24.pl, wciąż czekamy na opracowanie planu polskiej polityki energetycznej do 2040 r., który to dokument powinien ukazać się w bieżącym roku.

Jego oficjalne zatwierdzenie byłoby dużym pchnięciem tego projektu jądrowego w fazę już realności, bo ta polityka zakłada bardzo istotną rolę atomu. Bez energetyki jądrowej polityka energetyczna Polski do 2040 roku jest kompletnie nie funkcjonalna.

Zauważa, że zgodnie z formalnie wciąż obowiązującą polityką energetyką do 2030 r., pierwszą polską elektrownię jądrową powinniśmy otwierać w tym roku. Wyraża nadzieję, że nowa polityka będzie bardziej konsekwentnie realizowana. Zgodnie z projektem elektrownia atomowa w naszym kraju powinna powstać do 2033 r. Ekspert zaznacza, że po Europie Zach. widzimy, iż budowa elektrowni jądrowych „lubi się opóźniać”. Elektrownia mogłaby powstawać przy współpracy z japońską GE Hitachi jako podwykonawcą podzespołów.

Oczywiście Polska również dysponuje własnymi spółkami które są w stanie zaangażować się w budowę elektrowni jądrowej. Mniej więcej 60 naszych firm już teraz współpracuje przy różnych budowach elektrowni jądrowych na świecie, przy różnych konstrukcjach tego typu.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Pyffel: Hongkong stanie się takim postkolonialnym skansenem. Chiny ogłosiły, że to nie będzie już pokojowe zjednoczenie

Radosław Pyffel o konfliktach granicznych Chin z Indiami i Japonią, stanowisku tej ostatniej ws. Hongkongu oraz o przyszłości byłej brytyjskiej kolonii i Tajwanu.

 

Radosław Pyffel odnosi się do starć na spornej granicy Indii i Chin. Została ona wytyczona w rezultacie zwycięskiej dla Państwa Środka wojny z Indiami w 1962 r. Obecnie jednak żołnierze chiński zaczynają wchodzić na tereny do których Pekin nie rościł sobie praw przez ostatnie 58 lat.

W Indiach odebrano to bardzo emocjonalnie palone są chińskie flagi i palone są portrety Xi Jinpinga. Chiny nie reagują tak emocjonalnie nie podają liczby żołnierzy, która zginęła w tym starciu.

Chiny mają spory terytorialne nie tylko lądowe z Indiami, ale też na morzu z Japonią i Wietnamem. Rozmówca Jaśniminy Nowak komentuje także sinojapoński spór o wyspy Senkaku/Diaoyu. Chodzi o niezamieszkałe wyspy, które w 1895 r. zostały włączone przez Japonię do prefektury Okinawa. Wraz z nią były one po wojnie pod okupacją amerykańską do 1972 r., po czym wróciły do Japonii. Kierownik studiów „Biznes chiński” na Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie wskazuje, że konflikt o wyspy rozgorzał w 2012 r., gdy rząd japoński wykupił wyspy z rąk prywatnych. Od tego czasu dochodzi co jakiś czas do prowokacji ze strony Chin naruszając przestrzeń morską archipelagu, zwanego przez Chińczyków Diaoyutai, czyli „platforma do połowu ryb”. Gość „Kuriera w samo południe” zauważa, że określenie to pokazuje, że

Teoretycznie te wysepki nie są niczym istotnym.

Japonia jest jednak, jak zauważa, “jest takim wygodnym trochę sparingpartnerem” dla Chin. Nastroje antyjapońskie są rozbudzane przez Pekin z powodu polityki wewnętrznej:

Tak było w 2012 r., kiedy trwała walka o władzę między Xi Jinpingiem, a Bo Xilaiem. […] Używano też tych nastrojów antyjapońskich, które sprowokowały bardzo emocjonalne reakcje – na ulicach chińskich miast niszczono japońskie samochody, czy japońskie restauracje.

Japonia jako kraj do którego społeczeństwo chińskie jest negatywnie nastawione jest łatwym celem dla władzy, by odwrócić uwagę od problemów w kraju. Obecnie Tokio ostro krytykuje działania Pekinu wobec Hongkongu, ustępując pod tym względem jedynie Waszyngtonowi. Jak zauważa Pyffel:

Japonia przynajmniej od stu lat nie jest nie jest krajem, który by był entuzjastą polityki chińskiej.

Przypomina, że Hongkong miał zachować autonomię co najmniej przez 50 lat od przekazania brytyjskiej kolonii Chinom, czyli do 2047 r. Dotąd metropolia brył „wentylem bezpieczeństwa”, gdzie można było robić rzeczy niedopuszczalne w chińskim interiorze jak upamiętnienie masakry na Placu Niebiańskiego Spokoju.

W efekcie ci miliony ludzi które tam protestowały tych młodych ludzi prawdopodobnie uda się na emigrację. Być może na Tajwan, ale tutaj też  UK zgłasza specjalne prawa dla tych ludzi.

Biznes z Hongkongu przeniesie się zapewne do Szanghaju i na wyspę Hajnan. W efekcie

Hongkong stanie się takim postkolonialnym skansenem i tak wyjdzie z tego starcia amerykańsko-chińskiego.

Sprawa byłej brytyjskiej dzierżawy przełożyła się też na politykę Tajwanu. Umocniła ona przeciwników zbliżenia z ChRL na wyspie zapewniając drugą kadencję prezydent  Tsai Ing-wen z Demokratycznej Partii Postępowej. Zmieniło się, jak mówi Pyffel, także stanowisko Chin Ludowych wobec zjednoczenia:

Chiny ogłosiły, że to nie będzie już pokojowe zjednoczenie, ale już mówi się o po prostu o zjednoczeniu.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Dr Iwanek: Chiny kalkulują, że to dobry moment, żeby zajmować malutkie kawałki terenu w Himalajach

Dr Krzysztof Iwanek o wydarzeniach na granicy chińsko-indyjskiej, przebiegu starć między żołnierzami, tym, czy grozi nam wojna między mocarstwami atomowymi i o tym, co ma z tym wspólnego koronawirus.


Dr Krzysztof Iwanek informuje, że w poniedziałek doszło do starć między dwoma państwami na spornej granicy w Himalajach. Potwierdzono śmierć trzech żołnierzy indyjskiej, ale mówi się w mediach o 20 ofiarach. Straty po stronie chińskiej są nieznane. Są to największe takie napięcia od 1987 r.

Do starć doszło przy użyciu broni improwizowanej, noży i kamieni.

Do starć, jak zauważa wykładowca Akademii Sztuki Wojennej, dochodzi bez użycia broni palnej, gdyż zgodnie z gentleman’s agreement między stronami, patrole tak Indii, jak i Chin odbywane poruszają się w rejonie Ladakh bez niej, by zredukować ryzyko eskalacji. Temu ostatniemu nie służy wzajemne wchodzenie patroli coraz głębiej w terytorium, która druga strona uważa za swoje.

Pekin i Nowe Delhi oskarżają się wzajemnie o rozbudowę infrastruktury w rejonie Galwan. Dr Iwanek zauważa, że to właśnie drogami w tym regionie przemieszczały się siły chińskie w trakcie wojny z Indiami w 1962 r. Także obecnie mogłyby one służyć do inwazji Chin na Indie, ale jak  sądzi, nie dojdzie do wojny. Zauważa przy tym, że są informacje o tym, iż

Gdzieś w Tybecie trwają bardzo szerokie ćwiczenia wojska chińskiego.

Zdaniem rozmówcy Krzysztofa Skowrońskiego sytuacja na spornej granicy powiązana jest z epidemią koronawirusa. Chiny bowiem mają ją już w znacznej mierze za sobą, zaś Indie z epidemią wciąż się zmagają.

Chińczycy kalkulują, że to dobry moment, żeby sobie malutkie kawałki terenu w Himalajach zajmować.

K.T./A.P.

Ceremonia rozdania Oscarów przełożona o osiem tygodni z powodu koronawirusa

25 kwietnia 2021 r. odbędzie się, jak poinformowała Amerykańska Akademia Sztuki i Wiedzy Filmowej, 93. gala Oscarów. Angelika Cudna mówi o sytuacji kinematografii w obliczu Covid-19.

Angelika Cudna komentuje przełożenie ceremonii rozdania nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej. Zauważa, że branża filmowa straciła ogromne pieniądze z powodu zamknięcia gospodarki. Informuje, że przełożone są także daty klasyfikacji filmowej. Najbardziej poszkodowani są reżyserzy tacy jak Christopher Nolan, który nakręcił film „Tenet”. Przełożona została także premiera Wonder Women 1984. Na jesieni za to będzie miała miejsce przełożona z wiosny premiera „No Time to Die”, najnowszego filmu z serii o Jamesie Bondzie.

Prowadząca „Z miłości do kina” odnosząc się do Bollywood zauważa, że obecnie Indie mają poważniejsze problemy w związku z pandemią niż przemysł filmowy. Przypomina opinię amerykańskiego scenarzysty Harveya Weinsteina na temat tego co powinien zawierać amerykański film, żeby miał szansę na Oscara:

Film powinien zawierać wątki biograficzne. Byłoby dobrze gdyby miał w sobie jakichś brytyjskich aktorów. Powinien być wzruszający, ale podnoszący na duchu. Może podnosić kwestie mniejszości, ale w taki sposób, który nie wystraszy większości widowni.

Angelika Cudna zauważa, że faktycznie filmy o takich cechach często Oscary otrzymują.

A.P.

Dr Rajczyk: Chiny chcą wrócić do pozycji mocarstwa światowego i poniżyć Zachód za wiek upokorzeń

Dr Robert Rajczyk o zmianie chińskiej polityki gospodarczej, wpływie Chin na gospodarkę Europy i roli w niej naszego regionu oraz relacjach ChRL z Tajwanem.


Politolog mówi, że po koronawirusie zmieni się  światowy łańcuch dostaw. Kraje takie jak Chiny, Rosja i USA, a także regionalne potęgi jak Indie, Japonia i Turcja będą rywalizować w tej mierze.

Chiny chcą wrócić do pozycji mocarstwa światowego. To państwo, które ma nie kilkaset, ale kilka tysięcy lat i przez całą swoją historię poza XIX w. miało status mocarstwa światowego.

Dr Robert Rajczyk wyjaśnia, że dla chińskich polityków stulecie po wojnach opiumowych jest okresem upokorzenia ze strony Zachodu. Obecnie Państwo Środka próbuje upokorzyć Zachód za swoje poniżenie w XIX w. Nasz gość komentuje wystąpienie premiera Chin Li Keqianga, w którym szef chińskiego rządu zapowiadał rozwój przedsiębiorczości w kraju i maksymalny próg bezrobocia w wysokości 6%.

Chiny teraz skupiają się nie na swym eksporcie, ale na budowaniu dobrobytu, gdyż taka była umowa między partią komunistyczną a obywatelami – my wam dajemy dobrobyt, a wy się nie upominacie o prawa obywatelskie.

Nasz gość zauważa, że Polska jest bramą do Europy Zachodniej dla ChRL. Towary jadące koleją z Chin docierają przez Europę Środkową do Europy Zachodniej. Dobre relacje Pekin stara się utrzymywać też z Budapesztem. Dr Rajczyk  dodaje, że obecnie największy obrót gospodarczy z Chinami mają inne kraje azjatyckie. Chiny stawiają na bliską współpracę gospodarczą ze swym najbliższym geograficznym otoczeniem, co odnosi się także do stosunków między ChRL a Tajwanem:

Dopóki Tajwan będzie oferował Chińczykom relacje gospodarcze, to nie będzie potrzeby, aby anektować wyspę. Status quo będzie utrzymany zapewne przez długie lata.

Obecnie wyspa jest „największym na świecie producentem półprzewodników”, które kupują kontynentalne Chiny.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Po cyklonie Amphan Indie nawiedził cyklon Nisarga. Rolnicy tracą inwentarz i domy. Woda pitna jest zanieczyszczana

Urszula Hajn z Fundacji ADRA Polska o trudnej sytuacji w Indiach, które znów mierzą się z żywiołem w dobie epidemii koronawirusa oraz o tym, jak można pomóc ofiarom cyklonu.

 

[related id=113623 side=right] Urszula Hajn przedstawia sytuację w Indiach zmagających się z kolejnym cyklonem.  W zeszłym miesiącu Zatokę Bengalską nawiedził cyklon Amphan.  Jego skutkiem jest zerwanie łączy internetowych i problemy z elektrycznością i logistyką. Zerwana została w rezultacie łączność wielu rodzin, w których ojcowie pracują w innych stanach niż mieszka ich rodzina. Jednym ze stanów do jakich wyjeżdżają oni jest Maharasztra. Obecnie w stan ten uderzył cyklon Nisarga. Rozmówczyni Adriana Kowarzyka zauważa, uderzenie nastąpiło w regionie, gdzie jest największy współczynnik zachorowania koronawirusa.

[Bombaj] będzie mieć pierwszy raz od stulecia do czynienia z cyklonem i pierwszy raz w historii w okresie przedmonsunowym.

Z terenów zagrożonych przez cyklon ewakuowani zostali ludzie. Zostały tam jednak ich plony i inwentarz, z których się utrzymują, a także gliniane domy, które mogą nie przetrwać żywiołu. Działaczka fundacji Adra informuje, w jaki sposób organizacja wspiera potrzebujących we współpracy z lokalnymi organizacjami pozarządowymi:

W tym momencie jako fundacja ADRA pracuje nad tym żeby oszacować potrzeby i zdążyć z pomocą, tam gdzie ta pomoc jest najbardziej potrzebna.

Jedną z rzeczy, której brakuje, jest zdatna do picia woda. Dużo instalacji zostało bowiem zanieczyszczonych. Urszula Hajn informuje, że pomóc poszkodowanym przez żywioł można przez stronę fundacji, do której link znajduje się tutaj.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Dr Brzeski: Zamieszki w USA są zapewne dobrze przygotowaną rewoltą. W Chinach radosna atmosfera

Dr Rafał Brzeski o wyborach prezydenckich w Polsce; zamieszkach w USA i tym, co wskazuje na ich niespontaniczność oraz o szarańczy w Indiach i sporze chińsko-amerykańskim wokół Hongkongu.

Dr Rafał Brzeski mówi o opublikowaniu w Dzienniku Ustaw uchwały o niemożności odbycia wyborów prezydenckich 10 maja. Z kolei marszałek Senatu zapowiada, że Senat dziś albo jutro zaakceptuje ustawę o wyborach prezydenckich. Minister edukacji narodowej Dariusz Piontkowski poinformował, że dzieci wrócą do szkół dopiero po wakacjach.

Interweniującą policję obrzucano butelkami, kamieniami i koktajlami mołotowa. […] Policja odpowiadała gazami łzawiącymi i granatami hukowymi.

Gość „Popołudnia WNET” relacjonuje również przebieg zamieszek w USA po śmierci George’a Floyda. Rannych jest wielu funkcjonariuszy. W kraju dokonano licznych grabieży.

Pod Białym Domem do którego dotarło tysiące demonstrantów spalili oni samochody, kościół oraz zdewastowali pomnik Tadeusza Kościuszki na którym namalowali antyprezydenckie hasła.

W najgorętszym momencie amerykański prezydent został sprowadzony do podziemnego bunkra. Dr Brzeski zauważa, iż „w ciągu minionego miesiąca pojawiło się stosunkowo dużo kont o małej liczbie sympatyków”. Publikowały one materiały wymierzone w policję i  władze. Tymczasem hakerzy zaatakowali serwery władz stany Minnesota. Politolog zauważa, że wśród aresztowanych w Minnesocie jest nieproporcjonalnie wiele przyjezdnych z innych stanów, co może sugerować, że protesty nie są spontaniczne, lecz zaplanowane. Demonstracje w Stanach nie wywołują zmartwienia u władz chińskich. Pekin może pokazywać, że Amerykanie krytykowali go wcześniej za działania w Hongkongu, a obecnie widać co się dzieje w samych USA.

Władze Chin wydały zakaz państwowym przedsiębiorcom nabywania amerykańskiej soli i wieprzowiny.

Decyzja ta jest odpowiedzią na cofnięcie uprzywilejowanego statusu handlowego Hongkongu przez Stany, która jest z kolei reakcją na pogwałcenie przez ChRL zagwarantowanej traktatem autonomii dawnej brytyjskiej kolonii.

Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego informuje, że  w północnych Indiach, zwłaszcza w Radżastanie, trwa największa od 25 lat plaga szarańczy. Dziesiątki tysięcy hektarów upraw padło jej ofiarą. Z kolei w Rosji zdecydowano o otwarciu publicznych łaźni parowych. Co ciekawe lokalni urzędnicy sugerowali, by dla bezpieczeństwa z łaźni parowych korzystać … zdalnie.

Dr Brzeski ocenia, że rozruchy w USA są „dobrze przygotowaną i wyreżyserowaną rewoltą społeczną”. Komentuje, że akcja ma silne zabarwienie antykapitalistyczne. Jak podaje gość „Popołudnia WNET”, George Floyd został aresztowany w związku z tym, że zapłacił w sklepie fałszywymi pieniędzmi.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K./A.P.

Dr Bartosiak: Sukces misji SpaceX daje szansę na budowę nowej gospodarki opartej na energii słonecznej

Do tej pory trudno było powiedzieć, że Amerykanie są mocarstwem kosmicznym. Teraz to się zmienia – mówi ekspert ds. geopolityki.


Dr Jacek Bartosiak komentuje zakończoną sukcesem wspólną misję kosmiczną NASA i firmy SpaceX, należącej do Elona Muska. Pierwszy raz prywatna firma zbudowała rakietę zdolną przedostać się na orbitę okołoziemską.  Dr Bartosiak zwraca uwagę, że była to misja przełomowa, stanowiąca krok w stronę uniezależnienia się Stanów Zjednoczonych od innych państw w sferze kosmicznej.

Do tej pory trudno było powiedzieć, że Amerykanie są mocarstwem kosmicznym. Teraz to się zmienia.

Rozmówca Jaśminy Nowak zwraca również uwagę, że oddanie inicjatywy w eksploracji kosmosu sektorowi prywatnemu ma na celu obniżenie kosztów tej działalności, a co za tym idzie:

Otwiera się perspektywa naprawdę znacznego potanienia podróży kosmicznych.

Jak dodaje ekspert ds. geopolityki, Elon Musk przygotowuje rakietę umożliwiającą dotarcie na Księżyc i Marsa.

Działania Elona Muska dają szansę na budowę nowej gospodarki opartej na energii słonecznej przerabianej na orbitach.

Zgodnie ze słowami dr Bartosiaka, Amerykanie planuję przenieść część produkcji przemysłowej do kosmosu.  Jak dodaje gość Radia WNET, zwiększenie obecnośći w kosmosie przyczyni się do wzrostu możliwości militarnych US Army, tak samo jak to miało miejsce przy rozwoju lotnictwa podczas II wojny światowej:

Ten, kto kontroluje powietrze, ma największy wpływ na lądowe działania wojenne.

Dr Bartosiak mówi dalej, że:

Postęp technologiczny będzie postępował dalej i ten system będzie funkcjonował między Ziemią a Księżycem, a nawet jeszcze dalej. Taka jest natura ludzka. Ten, kto zostanie arbitrems trefy ksomicznej, będzie zabezpiecza reguły gry ekonomicznej na świecie.

Ekspert prognozuje, że Rosja nie będzie w stanie dotrzymać kroku Amerykanom w podboju kosmosu, prawdopodobnym rywalem USA będą Chiny, których prace kosmiczne owiane są tajemnicą. Wschodzącą potęgą kosmiczną są też Indie, jednak to ci dwaj pierwsi gracze mają największe szanse na sukces.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Polska największym po Włoszech i Hiszpanii beneficjentem funduszu Covidowego. Dr Kuźmiuk: Spłacać zaczniemy po 2027 r.

Ile dostaniemy w ramach unijnej pomocy? Czy obligacje KE będą prowadzić do dalszej federalizacji UE? Jak Polska może zyskać na skróceniu łańcuchów produkcji?
Odpowiada dr Zbigniew Kuźmiuk.


Na odbudowę gospodarki po kryzysie na skutek pandemii Unia Europejska przeznaczy 750 mld euro, w tym pół biliona w dotacjach. Polska dostanie 63,8 mld euro. Dr Zbigniew Kuźmiuk informuje, że chodzi w większości o obligacje długoterminowe, 30-letnie.

Spłacać zaczniemy po 2027 r.

Koszt obsługi długu wynosić będzie kilkanaście miliardów rocznie. Zdaniem dra Kuźmiuka, gdyby plan nie zostałby wprowadzony to wielkie kłopoty gospodarcze miałyby Włochy i Hiszpanie. Kraje te są bowiem za bardzo zadłużone, żeby mogły same pożyczyć wystarczającą sumę. A konsekwencją ich problemów byłyby kryzys w całej sferze euro.

Kryzys koronawirusa wskazał bardzo poważne mankamenty. Produkcja przeniosła się do Azji ze względu na koszty. […] Większość leków produkowana w Chinach i Indiach.

Europoseł zwraca uwagę na bezpieczeństwo, jakiego Europa się pozbawiła przenosząc produkcję ważnych towarów daleko poza swe granice. Skutki tych decyzji widać szczególnie mocno w czasach kryzysu takiego jak obecnie. Można w związku z tym liczyć, że Unia Europejska będzie podejmować działania na rzecz powrotu produkcji z zagranicy. Zauważa, że

Polska ze swoimi niskimi kosztami pracy może na tym zyskać.

Dr Kuźmiuk zaznacza, że negocjacje dopiero się zaczynają. Finalizować je będą zapewne Niemcy, które 1 lipca przejmują przewodnictwo unijne. Na pytanie, czy zaciągnięta przez KE pożyczka będzie wstępem do dalszej centralizacji Unii stwierdza, że obecny kryzys raczej zniechęcił do dalszej centralizacji władzy w UE:

Gdyby to UE odpowiadałaby za zdrowie 500 mln obywateli to straty byłyby daleko większe.

Polityk PiS zauważa, że Polsce udało się wynegocjować aż 24 mld więcej niż to było początkowo przewidziane w budżecie, w tym 2 mld więcej na rolnictwo. Stało się tak pomimo działań wymierzonych w dobre imię naszego kraje:

Rezolucje psujące opinię Polski to pomysły Platformy.

Zauważa, że „z funduszy koronawirusa aż 64 mld trafi do Polski”, co oznacza, że pod względem wysokości wsparcia „jesteśmy trzecim krajem po Włochach i Hiszpanii”.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Dr Surdel: Nigeria prawie nic poza ropą nie produkuje. Zyski czerpią elity. Rząd nie jest w stanie zwalczyć terrorystów

Dr Bruno Surdel o problemach Nigerii w obliczu koronawirusa, zawirowań na rynku ropy naftowe i działań Boko Haram oraz tym, co musiałoby się zmienić, by zwalczyć w niej gangi i terrorystów.

 

Dr Bruno Surdel mówi jak Nigeria radzi sobie z epidemią koronawirusa. Jest 8000 zakażony, a ok. 230 zmarło i „sporo wyzdrowiało”. Są to jednak, jak zauważa, liczby oficjalne, które mogą być zaniżone przez małą liczbę wykonanych testów. Zauważa, że mimo zdalnych zajęć szkolnych i zasad dystansu społecznego:

Widać stały, stabilny wzrost zachorowań.

Przypuszcza, że stan ten będzie trwał do czasu wynalezienia szczepionki. Politolog komentuje także sytuację Nigerii, jako jednego z największych wydobywców ropy naftowej. Obecnie zgodnie z porozumieniem OPEC musi ona ograniczyć swoje wydobycie o 23%.

Nigeria jest państwem rentierskim. Nigeria, powiedzmy uczciwie, nic prawie poza ropą naftową nie produkuje.

Afrykański kraj był największym dostawcą dla Indii. Po tym jak popyt na ropę spadł o 60% w tych ostatnich, trzeba było zmodyfikować nigeryjski budżet. Oznacza to także pogorszenie i tak już nie najlepszej sytuacji zwykłych mieszkańców tego kraju:

Ja sam otrzymuję dramatyczne SMS-y od ludzi w Nigerii od znajomych, którzy nie mają co jeść. Nie mają po prostu, za co się utrzymać.

Z ropy handlowej, jak zauważa, zyski czerpią elity, które jej wydobycie kontrolują. Ten 200-milionowy kraj wpadł w pułapkę, z której obecnie próbuje się wyrwać Arabia Saudyjska przez swój program rozwoju innych dziedzin gospodarki. Nigerii ciąży jednak, jak mówi nasz gość, konieczność utrzymania jej licznej populacji. Kolejnym problemem, z jakim się zmaga jest terroryzm reprezentowany przez lokalną odnogę Daesh:

Miejscowe Państwo Islamskie miało jeszcze kilka lat temu strategię, by zdobywać tereny tak jak w Syrii. Obecnie jest inaczej – jest taktyka run and go.

Dżihadyści zajmują wioski, rabują je, a następnie się wycofują przed przybyciem wojska. Rządowi walkę z Boko Haram utrudnia fakt, że ich partyzantów nieraz trudno odróżnić od zwykłych mieszkańców. Mimo wysiłków w tym celu sami wysocy funkcjonariusze nigeryjskiego państwa przyznają, że

Nie jest możliwe wyeliminowanie z Nigerii ani terroryzmu, ani radykalizmu, ani gangów.

Rozwiązaniem byłaby poprawa sytuacji ekonomicznej kraju, jednak ta, jak mówi dr Surdel, „w tym pokoleniu nic się nie zmieni”.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.