Gramatyka ( Polska 2050 ): Konfederacja jest poważnym zagrożeniem dla demokracji. Obawiam się jej koalicji z PiS-em

Michał Gramatyka / Fot. Radio Wnet

Kwestia reparacji wojennych od Niemiec jest zamknięta; PiS wykorzystuje ten temat dla własnych, partykularnych celów – mówi parlamentarzysta w 84. rocznicę wybuchu II wojny światowej.

Chcemy, by kwestie związane z obronnością, a także edukacją, były wyjęte z politycznego sporu.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

Jakubiak: transfery Giertycha i Kołodziejczaka to dla Tuska strzał w kolano. Myślę, że ostatecznie nie będą kandydować

Historyk może dowolnie deformować przeszłość. Z tego samego tworzywa da się wydobyć opowieść o zbrodniarzu i bohaterze

Antoni Gramatyka, Jan Długosz | Fot. Picryl, domena publiczna

Przeszłość i historia są sobie bliskie, ale nie tożsame. Przeszłość raz się stała i nie podlega żadnej stylizacji ani retuszowi. Historia zaś jest spojrzeniem na przeszłość z określonej perspektywy.

Zygmunt Zieliński

Przeszłość i jej historia

Powszechnie wiadomo, że dzieła historyczne prędzej czy później się starzeją. Nie starzeje się, bo starzeć się nie może, przeszłość wyrażana w czasie przeszłym dokonanym, która jako tworzywo historii jest materiałem do przerobu.

Tak jak rzeźbiarz z bloku kamiennego może wykuć orła, świętego i mordercę, tak historyk może z depozytu przeszłości wydobyć opowieść o zbrodniarzu i bohaterze, w obu wersjach z tego samego tworzywa.

Jeden choćby przykład – dzieje wojen kozackich i szwedzkich pisane w latach rozbiorów dla pokrzepienia serc i następnie jako trzeźwa analiza stosunków politycznych i społecznych. Tak już jest, choć każda historia aspiruje do obiektywizmu.

Bo historia i przeszłość to sprawy sobie bliskie, ale nie tożsame. Przeszłości nie można tworzyć, ona jest tym, co raz się stało i nie podlega żadnej stylizacji ani retuszowi. Historia zaś jest spojrzeniem na przeszłość z określonej perspektywy. Sama przeszłość spełnia tu rolę budulca. Budulec może w ogóle nie przypominać budowli, albo też bywa w niej rozpoznawalny. Tak samo jest ze śladami przeszłości, które ktoś tak odtworzy, że zyskuje prawo, albo przynajmniej tak mu się zdaje, do konstruowania jej pełnego obrazu. Tak się tworzy historię.

Piętą achillesową każdego badacza-interpretatora jest tzw. prezentyzm, czyli patrzenie na przeszłość z perspektywy współczesności. Jest to spora wada warsztatowa, ale nie najgorsza. O wiele groźniejsze dla obrazu historycznego jest podporządkowanie go założeniom filozoficznym, światopoglądowym czy interesom politycznym. W każdym z tych przypadków obraz przeszłości jest zdeformowany.

‘Polityka historyczna’ to pojęcie znane w każdych czasach i wszelkich systemach. Ma ono wiele wspólnego z celami przeróżnych układów w życiu publicznym, natomiast produkt historyczny powstający w wyniku jej stosowania jest zazwyczaj tym, co nazywamy passus extra viam, czyli kroczeniem po bezdrożu. (…)

Niezwykle trudne jest utrzymanie badań historycznych z dala od tego, co nazywamy polityką historyczną. Nic nie jest tak podatne na manipulacje, konstruowanie nie tylko ocen, ale nawet kreowanie rzekomych faktów, jak właśnie przeszłość. Wystarczy, że przyjmie się opcję odpowiednio zaprogramowaną i wprowadzoną do obiegu pojęciowego, i dalej idzie jak z płatka. Wczesna historiografia PRL-owska (w czasach gierkowskich, a może nawet nieco wcześniej, historyk pretendujący do autorytetu naukowego był już ostrożniejszy) przedstawiała tzw. okres utrwalania władzy ludowej jako walkę z elementami wstecznymi, a władzę radziecką jako czynnik tę walkę zabezpieczający. Każdy logicznie myślący Polak nie spodziewał się niczego innego. Ale zupełnie inny wydźwięk ma podtrzymywanie takiego spojrzenia na historię całe lata po epoce PRL.

Reminiscencje mentalności peerelowskiej – umyślnie nie nazywam jej komunistyczną, bo to wymagałoby dłuższych wyjaśnień – są groźne, jeśli nachodzą one ludzi już nie znających tego okresu z autopsji, a polegających na przekazach z trzeciej ręki. Wówczas historia coraz bardziej oddala się od rzeczywistości, którą się zajmuje.

Wpływa na to dotkliwy brak analiz dostarczających rzeczowych podstaw do tworzenia spójnych ocen syntetycznych. Wiele koniecznych badań spychanych jest na margines lub zgoła eliminowanych dla potrzeb propagandy.

Bardzo były zaniedbane – i moim zdaniem są nadal – badania nad pozbywaniem się w czasie okupacji, zarówno niemieckiej, jak i bolszewickiej, obywatelstwa polskiego. W Sowietach było to często wymuszane, ale w okupowanej przez Niemcy Polsce, o Eindeutschung, czyli włączenie do III lub IV grupy narodowościowej, trzeba było się ubiegać i nie każdego przyjmowano. W Archiwum Wojewódzkim w Bydgoszczy przeglądałem w latach 60. akta odwołań odrzuconych wniosków o Eindeutschung.

Była to lektura przygnębiająca, bo odkrywała hańbę zdrady ojczyzny w najgorszej kategorii. Wielu odwołujących się odżegnywało się od jakichkolwiek związków z Polską. Tematyka taka i jej podobne w PRL nie miała priorytetu, gdyż wielu, którzy w 1945 r. musieli poddać się tzw. rehabilitacji, czyli odzyskiwać obywatelstwo polskie, stając przed specjalną komisją, szybko włączyło się w budowę Polski komunistycznej.

W nurcie podstawowych tematów historycznych, których jednoznaczność nie pozwala na manipulację, odłogiem leżą często te rzekomo marginalne, a które tak naprawdę pozwalają dotrzeć do istoty rzeczy. Teza o bohaterstwie narodu polskiego jest po prostu aksjomatem, ale szczegółowe dochodzenie do wiedzy o faktycznym udziale w tym bohaterstwie daje już zgoła inny obraz. Liczy się, iż w czasie odzyskiwania przez Polskę niepodległości, a są to lata I wojny światowej, w szczególności rok 1918 i następne, 12% narodu czynnie się w to dzieło angażowało, co wcale nie podważa twierdzenia, że odzyskał niepodległość cały naród.

I odwrotnie: pewna ilość – jaki procent, tego nikt nie wie – przestępców w czasie wojny i obu okupacji, w tym szkodzących Żydom, nie daje podstaw, by przedstawiać naród polski jako kolaborujący z okupantem.

Taka teza byłaby automatycznie eliminowana, gdyby badaniami rzeczywistości okupacyjnej objąć całą infrastrukturę, w tym także moralną, drobiazgowo uwzględnić warunki okupacyjne na ziemiach polskich istotnie różne niż w okupowanych krajach zachodnich, a także zróżnicowane na terenach polskich.

Tymczasem takie badania są albo wyrywkowe, albo celowo omijane, gdyż przeszkadzają formułowaniu sądów w większości apriorycznych. Dotyczy to ewidentnie tematu tzw. holokaustu (samo pojęcie nie jest ścisłe, gdyż oznacza ofiarę dobrowolną), ale w równej mierze historiografii pod dyktando reżimu komunistycznego, a przynajmniej tej jej części, która czas po 1944 r. uznaje bez zastrzeżeń za wyzwolenie Polski i przywrócenie jej suwerenności.

Za mało akcentuje się fakt, że w czasie okupacji niemieckiej nie było w Polsce Quislinga, a był takowy nie tylko w Norwegii, ale na Słowacji czy we Francji. Gdyby Niemcy się na to zgodzili, byłby też na Ukrainie. Za to była w Polsce wola walki.

Była armia polska i ta na Zachodzie, i ta na wschodzie, i ta krajowa. Już samo to wyklucza dziś tak częste obwinianie Polaków jako narodu o kolaborację z okupantami. Z tych jakże pozytywnych kart naszych dziejów nie można jednak wnosić, iż w przyszłości ktoś w rodzaju Quislinga i u nas się nie narodzi, względnie czy już się nie rodzi.

Cały artykuł ks. prof. Zygmunta Zielińskiego pt. „Przeszłość i jej historia” znajduje się na s. 29 sierpniowego „Kuriera WNET” nr 110/2023.

 


  • Sierpniowy numer „Kuriera WNET” można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
  • Wydanie elektroniczne jest dostępne w cenie 7,9 zł pod adresami: egazety.pl, nexto.pl lub e-kiosk.pl. Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Artykuł ks. prof. Zygmunta Zielińskiego pt. „Przeszłość i jej historia” na s. 29 sierpniowego „Kuriera WNET” nr 110/2023

Prof. Wiesław Wysocki: W sensie moralnym Powstanie trwa nadal

Prof. Wiesław Wysocki / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio WNET

„Wciąż nie dobiliśmy się pełnej, wolnej, suwerennej, niepodległej ojcowizny. Musimy jeszcze to zdobyć. My jeszcze nie zerwaliśmy pępowiny z PRL-em”

Wysłuchaj całość tutaj:

Skąd bierze się żywiołowa pamięć o powstaniu sprzed blisko osiemdziesięciu lat?

Te pięć lat okupacji, czekania na możliwość odwetu i wreszcie okazja do tego odwetu spowodowała odpowiedni nastrój do Powstania. Gdyby nie wywołało go dowództwo Armii Krajowej byłoby spontaniczne, byłoby o wiele bardziej krwawe bo niekierowane. Myślę, że to jest to główny argument, że Powstanie musiało być – odpowiada  prof. Wiesław Wysocki.

„Powstanie wciąż odradza się w nas, rzuca nowe światło w przyszłość”. Jakie światło w przyszłość rzuca Powstanie Warszawskie?

W sensie moralnym ono jeszcze trwa. Wciąż nie dobiliśmy się pełnej, wolnej, suwerennej, niepodległej ojcowizny. Musimy jeszcze to zdobyć. My jeszcze nie zerwaliśmy pępowiny z PRL-em. I to jest dzisiaj zadanie, które nas motywuje, żeby z tej przelanej krwi, z tej wielkiej ofiary doprowadzić do finału. Żeby oni mogli być wreszcie w niebie szczęśliwi – dodaje historyk.

Dr Paweł Ukielski: „Miłość istnieje zawsze” jest więzią międzypokoleniową

Dr Paweł Ukielski: „Miłość istnieje zawsze” jest więzią międzypokoleniową

Dr Paweł Ukielski/Fot. Mikołaj Murkociński/Radio Wnet

„To są tacy sami ludzie jak my tylko 79 lat wcześniej”- mówi zastępca dyrektora Muzeum Powstania Warszawskiego podkreślając, że bohaterzy Powstania Warszawskiego nie są tylko pomnikami ze spiżu

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

Zobacz także:

Katarzyna Utracka, Ewa Jaxa-Chamiec: Niezwykły życiorys Ewy Faryaszewskiej, poległej w Powstaniu Warszawskim

Wrocławska premiera odrestaurowanego filmu „Wielka droga”. Obraz jest pierwszym powojennym polskim filmem

Fotos z filmu "Wielka droga" / Fot. FINA

Film został odrestaurowany przez Filmotekę Narodową – Instytut Audiowizualny. Prof. Konard Klejsa przekonuje, że „Wielka droga” przyciągnie uwagę odbiorców, również młodych.

Henryk Wars, podczas II wojny światowej, przeszedł cały szlak bojowy z Armią generała Władysława Andersa. Z kolei film Wielka Droga ukazuje wojenną drogę polskich żołnierzy formujących Armię generała Andersa w dalekiej Rosji, którą śledzimy przez pryzmat losów pary narzeczonych ze Lwowa, rozłączonych w wojennej zawierusze. Utwór Po mlecznej drodze stał się muzycznym  motywem przewodnim do filmu Wielka Droga, a także został wykorzystany we wspaniałym koncercie fortepianowym autorstwa Henryka Warsa. To wszystko będzie można usłyszeć i zobaczyć podczas tegorocznej edycji Nowych Horyzontów.

GODZ. 22.00 POKAZ FILMU WIELKA DROGA, REŻ. MICHAŁ WASZYŃSKI, 96 MIN, 1946, POLSKA

Wielka Droga to pierwszy powojenny fabularny film polski wyprodukowany w 1946 roku we Włoszech. W filmie zostały wykorzystane materiały dokumentalne zarejestrowane przez filmowców podążających szlakiem II Korpusu.

Wielka Droga to film mający ponad 75 lat, jednak dopiero od stosunkowo niedawna znany jest polskiej publiczności. Jedyna dotychczas znana w Polsce wersja tego filmu trafiła do zbiorów Filmoteki Narodowej w 1962 roku z USA. Z  uwagi na niewygodne dla Rosji sowieckiej wątki film ten przez 25 lat przeleżał na półce i nie był publicznie pokazywany.

Materiał prasowy FINA ( fragment )

Letnie wydarzenia plenerowe w Polsce- Radiowy Słup Ogłoszeniowy – 21.07.2023 r.

80. rocznica rzezi wołyńskiej. Upamiętnienie w Radiu Wnet

Cmentarz w Ostrówkach / / Fot. Piotr Mateusz Bobołowicz

W tym miejscu znajdą Państwo wszystkie audycje poświęcone rzezi wołyńskiej wyemitowane na naszej antenie w okrągłą, 80. rocznicę tej zbrodni oraz inne materiały jej dotyczące.

Paweł Bobołowicz: część mojej rodziny została zamordowana przez ukraińskich nacjonalistów na Wołyniu

Program Wschodni 08.07.2023 – „Nikt, kto wspiera Ukrainę w walce z Rosją, nie poświęca pamięci o ludobójstwie wołyńskim”

Prof. Grzegorz Motyka: część Ukraińców neguje zorganizowany charakter operacji antypolskich na Wołyniu

Ks. Isakowicz-Zaleski: bez decyzji o zniesieniu zakazu ekshumacji nie będzie przełomu ws. Wołynia. Zakaz służy Rosji

Paweł Kukiz: Jeżeli ukraińskie władze nie zgodzą się na ekshumacje, to powinniśmy blokować im drogę do UE i NATO

Macierewicz: współpraca polsko-ukraińska jest czymś koniecznym. Bez rozwiązania kwestii Wołynia będzie bardzo trudna

Raport z Kijowa 11.07.2023: „Traktując wszystkich Ukraińców, jako sprawców mordów, popełniamy bardzo duży błąd”

Fotoreportaż Pawła i Piotra Bobołowiczów z wizyty na terenach rzezi wołyńskiej

Prezes PFN: chcemy, by film dokumentalny o Witoldzie Pileckim stał się popularny na całym świecie

Pomnik Rotmistrza Witolda Pileckiego w Wieluniu / Fot. Jan Brewczyński

Marcin Zarzecki przedstawia również najbliższe plany instytucji, którą kieruje.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

Bremberg: Myślę, że Pilecki jest ważnym przypomnieniem heroizmu, którego ludzie muszą dokonać, żeby żyć w wolnym kraju

Dr Buława: bitwa pod Monte Cassino była bitwą narodów

Fot. Melchior Wańkowicz: Bitwa o Monte Cassino, Rzym 1947 / Wikimedia Common / Public Domain

Dzięki temu, że Polacy związali siły niemieckie, wróg musiał wezwać posiłki, by nie dopuścić do przerwania frontu nad rzeką Rapido – tłumaczy historyk znaczenie wysiłku naszych żołnierzy.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

Jabłonka o zdobyciu Monte Cassino: Umocnienia niemieckie mógł zdobyć tylko naród, który za nimi miał swoją ojczyznę

4 zakończenia II wojny światowej wylicza dr Krzysztof Jabłonka

Dr Krzysztof Jabłonka / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio WNET

Przygotowania do definitywnego zakończenia wszystkich działań wojennych trwały już od 2 maja – mówi historyk.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

Dr Jabłonka: mało dzisiaj się mówi o wkładzie Francji w nasze zwycięstwo nad bolszewizmem

Łukasz Jasiński: katalog polsko-niemieckich pretensji w relacjach na najwyższym szczeblu góruje nad wspólnymi interesami

Niemcy / Fot. RuedigerGrob, Pixabay.com (Pixabay License)

Z drugiej strony, relacje gospodarcze między Polską a Niemcami nigdy nie były tak owocne – mówi ekspert PISM.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

Prezes PFN: chcemy, by opowieść o „Żegocie” i ludziach przez nią uratowanych trafiła do opinii publicznej na świecie