Rotmistrz Pilecki: Bohater narodowy, wielki patriota, żołnierz i gospodarz ziemski. Walczył o sprawiedliwość i wolność

Gościem Poranka Radia Wnet był Tadeusz Płużański – dziennikarz i historyk. Opowiadał o obchodach rocznicy śmierci rotmistrza Witolda Pileckiego, straconego 25 maja 48 roku przez władze komunistyczne.

Równo 69 lat temu władze komunistyczne wykonały wyrok śmierci na rotmistrzu Witoldzie Pileckim, oficerze ZWZ-AK, który w 1940 r. dobrowolnie poddał się wywózce do Auschwitz, aby zdobyć informacje o obozie. W 1947 r. został aresztowany przez UB; torturowany i oskarżony o działalność wywiadowczą na rzecz rządu RP na emigracji, został skazany na karę śmierci.

Tadeusz Płużański zapowiedział dzisiejsze uroczystości na Rakowieckiej – miejscu, w którym Witold Pilecki został zamordowany. Fundacja Łączka w Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej na Starym Mieście zaprasza również na godz. 19.00  na mszę w intencji rotmistrza Witolda Pileckiego:

Będziemy modlić się o to, aby ten wielki człowiek został wyniesiony na ołtarze. Rotmistrz był postacią wielu talentów, nie tylko żołnierzem, ale też wspaniałym gospodarzem ziemskim i wywiadowcą.

Historyk zaznaczył, że warto propagować wiedzę na temat Witolda Pileckiego, ponieważ jego postać wciąż nie jest znana wielu Polakom, a też zapominana.  Nieznane są jego batalie o Polskę po 1945 roku.

Tadeusz Płużański zaznaczył, jak ważne jest m.in. wprowadzenie informacji o rotmistrzu Pileckim do polskiej historii, do podręczników szkolnych, tłumaczenie książki na obce języki czy stworzenie filmu.

– W tych dziełach powinniśmy skupić się na polskich wartościach, takich jak Bóg, honor, ojczyzna, a również na wartościach uniwersalnych. Należy pamiętać, że Witold Pilecki łączył ludzi, nie tylko Polaków

Walka jest trudna, ponieważ wciąż znajdują się osoby, które chcą podważyć bohaterstwo rotmistrza, którzy twierdzą, że współpracował z bezpieką na Rakowieckiej itd. Najpierw musimy odkłamać historię w Polsce, a później wyjść z przekazem na zewnątrz.

JN

 

Krzysztof Jabłonka: Nagroda Aurory jest przyznawana osobom, które swoimi czynami ratują świat

W najnowszej audycji Krzysztofa Jabłonki „Polskie bitwy i powstania” historyk mówił o swoim pobycie na ceremonii rozdania nagrody Aurory.

Krzysztof Jabłonka w swojej audycji w Radiu Wnet opowiadał o Aurorze Mardiganiani, kobiecie, która w wieku 14 lat przetrwała ludobójstwo Ormian (1915-1917). Na własne oczy widziała śmierć własnej rodziny. Turcy bowiem pewnego dnia postawili brutalnie zamordować mieszkańców Çemişgezek – miejscowości, z której pochodzi Mardiganiana.

Następnie była schwytana i sprzedana na targu niewolników w Anatolii. Jednak hart ducha, spryt i szczęście pozwoliły jej uciec z niewoli do Tbilisi, potem St. Petersburga i dalej do Oslo. Ostatecznie osiadła w Nowym Jorku. Aurora Mardiganian wydała wspomnienia pt. Zgwałcona Armenia.
– Jest natchnieniem, że jest możliwe człowieczeństwo pośród zbrodni i miłosierdzia pośród nienawiści – mówił w audycji Jabłonka.

Na setną rocznicę jej urodzin ustanowiono nagrodę Aurory. Zostaje przyznana osobom, które swoimi działaniami wpłynęli na rzecz życia ludzkiego: – Nagroda Aurory jest przyznawana osobom, które swoimi czynami ratują świat – podkreślił Krzysztof Jabłonka.

Paweł Kalinowski u Stefana Truszczyńskiego: W stolicy Turcji widać wpływ propagandy Erdoğana – spadek liczby turystów

W audycji „Stefan Truszczyński i jego drużyna” podróżnik Paweł Kalinowski, opowiadał o ostatniej wyprawie do Turcji. Drugim gościem był prof. Witold Kieżun, który przedstawił historię swojej rodziny.

 

Kalinowski spędził w Stambule osiem dni. Nie była to jego pierwsza podróż do serca Turcji. Niemniej jednak ostatnia wyprawa znacząco różniła się od poprzednich. Powodem wyjątkowości tej podróży były zmiany, jakie nastąpiły po kontrowersyjnym referendum, w którym Turcy decydowali, czy w ich ojczyźnie wprowadzić system prezydencki.
Podróżnik przyznał, że w Stambule czuć atmosferę obawy o wolność w Turcji: – Ci, którzy są mu przeciwni mówią, że za dwa lata wejdą konsekwencje referendum Recepa Tayyipa Erdoğana. Ludzie boją się, że nastanie jedynowładztwo – stwierdził.

 
Podczas pobytu w Stambule Paweł Kalinowski dowiedział się z ust lokalnych opozycjonistów, że większość obywateli uważa, że zamach stanu w Turcji, który został przeprowadzony w nocy z 15 na 16 lipca 2016 roku, inspirowany był przez prezydenta Turcji. Celem takiego puczu miałoby być wyeliminowanie przez Erdoğana części opozycjonistów.
Ponadto gość Stefana Truszczyńskiego powiedział, iż skutki nieudanego puczu oraz ostatniego referendum jest spadek liczby turystów w stolicy Turcji: – Widać wpływ propagandy Erdoğana na liczbę turystów. Ich liczba się zmniejszyła. Jest o wiele mniej ludzi. Jeśli już spotykamy turystów, to większość z nich pochodzi z krajów arabskich i Dalekiego Wschodu.

 
Drugim gościem redaktora Stefana Truszczyńskiego był prof. Witold Kieżun, który tym razem opowiadał o dziejach swojej rodziny, związanej z Wileńszczyzną. Jedną z ciekawostek, o której wspomniał wiąże się z dziejami XII-wiecznej Polski. Chodzi o przydomek szlachecki, jaki został nadany przodkowi prof. Kieżuna przez Bolesława Krzywoustnego.

 
– Mój przodek został wysłany do cesarza niemieckiego. Cesarz chciał zaimponować swoimi bogactwem, więc zaprowadził go do swojego skarbca, gdzie było mnóstwo złotych monet i pierścionków. On w tym czasie zdjął zloty sygnet i powiedział, że powiększy majątek władcy Niemiec. Cesarz więc powiedział mu: „l Ich habe den” – co oznacza po polsku: „mam”. Przybył do Polski i król, usłyszawszy tę historię, nadał mu przydomek szlachecki „Habden” – mówił.

 
Ponadto profesor Witold Kieżun opowiadał o stosunkach polsko-litewskich w dwudziestoleciu międzywojennym oraz o profesjach, jakimi trudnili się jego rodzice.

 

 

K.T.

Jabłonka o zdobyciu Monte Cassino: Umocnienia niemieckie mógł zdobyć tylko naród, który za nimi miał swoją ojczyznę

W najnowszej audycji „Polskie bitwy i powstania” Krzysztof Jabłonka opowiadał m.in. o zdobyciu przez Polaków Monte Cassino: – Był to moment kulminacyjny w walce o duszę Europy – powiedział historyk.

 

„Czerwone maki na Monte Cassino
Zamiast rosy piły polską krew.
Po tych makach szedł żołnierz i ginął,
Lecz od śmierci silniejszy był gniew.
Przejdą lata i wieki przeminą.
Pozostaną ślady dawnych dni
I wszystkie maki na Monte Cassino
Czerwieńsze będą, bo z polskiej wzrosną krwi”.

Takimi słowami ujął bój polskich żołnierzy pod Monte Cassino Feliks Konarski. 18 maja 1944 r. bowiem oddział II Korpusu Polskiego gen. Władysława Andersa zdobył klasztor na tym wzgórzu. Na stromym wzniesieniu, które było bramą do serca faszystowskich Włoch – Rzymu.

Historyk Krzysztof Jabłonka powiedział, jak spogląda na walkę polskich żołnierzy, niezmordowanie tułających się z ZSRR poprzez Bliski Wschód, aż do niemieckich umocnień we Włoszech.

– Monte Cassino było momentem kulminacyjnym w walce o duszę Europy. Teraz mamy podobny moment. Wrogowie, którzy myślą, że zbawiają Europę dla jej dobra, przyczyniają się do zatrucia jej serca. Niemcy przecież też byli przekonani, że bronią Europy.  Ideologii nowego porządku, którą stworzyli. Jednakże Polacy byli panaceum na niemieckie szaleństwo w Europie – powiedział.

Zdaniem Jabłonki „umocnienia niemieckie mógł zdobyć tylko naród, który za nimi miał swoją ojczyznę”. Naród, który „nigdy nie idzie na skróty, tylko zawsze przez drogę krzyżową i pamięć. One bowiem są silniejsze niż śmierć”.

Krzysztof Jabłonka mówił również o znaczeniu powstania kościuszkowskiego dla kształtowania się polskiego ducha patriotycznego.

K.T.

 

Prof. Witold Kieżun i Michał Wysocki – przedstawiciele różnych pokoleń i środowisk doświadczonych przez „władzę ludową”

Gośćmi programu „Stefan Truszczyński i jego drużyna” byli: prof. Witold Kieżun, ekonomista, były żołnierz AK, oraz Michał Wysocki, na którego zrzucono odpowiedzialność za śmierć Grzegorza Przemyka.

 

Prof. Kieżun w czasie II wojny światowej walczył w powstaniu warszawskim. Po upadku zrywu został pojmany przez Niemców i wywieziony do obozu jenieckiego. Jednakże podczas podróży zdołał wraz ze swym dowódcą uciec z transportu. Zwierzchnik, widząc, że jego młody podopieczny nie ma doświadczenia w walce terenowej, wysłał go do Krakowa, gdzie miał pod fałszywym nazwiskiem wstąpić do miejscowej partyzantki.

Jednakże w krakowskim AK znalazł się zdrajca, który doniósł do NKWD na swoich kolegów. Wśród zadenuncjowanych znalazł się dwudziestotrzyletni Witold Kieżun. Po przesłuchaniu, na którym nie zdradził żadnego nazwiska, został przeniesiony do łagru w Krasnowodsku (obecnym Turkmenistanie). Tam przeżył horror.

Uważali, że całe pokolenie akowskie jest antysowieckie i w związku z tym trzeba to pokolenie zlikwidować, żeby zbudować socjalistyczną Polskę. Traktowali nas jak wrogów, uzasadniając to tym, że Armia Krajowa walczyła z oddziałami radzieckimi. Traktowani byliśmy na równi z esesmanami – mówił.

Prof. Witold Kieżun opowiadał, że on i inni akowcy byli gorzej traktowani od żołnierzy Wehrmachtu. Mówił też, że podczas niewoli w sowieckim łagrze nabawił się licznych chorób.

Drugim gościem Stefana Truszczyńskiego był Michał Wysocki – kierowca karetki, która wiozła do szpitala Grzegorza Przemyka, dziewiętnastolatka brutalnie pobitego przez esbeków.

Pojechaliśmy tam szybko i okazało się, że ta osoba nie była ani psychicznie chora, ani  nie była narkomanem, ani nie była pijana, a to właśnie wmawiał nam policjant dyżurny. Wnieśliśmy go o do karetki, bo o własnych siłach nie mógł iść. […] Ten dziwny pacjent zmarł w szpitalu na Solcu. Był tak pobity, że zupełna miazga. Smutno mi się zrobiło, bo to był jedyny pacjent, któremu nie mogliśmy uratować życia – opowiadał.

Niestety z powodu próby zrzucenia odpowiedzialności za śmierć Przemyka na Wysockiego, los nie był dla niego przychylny. Przez lata musiał się zmagać z perfidną działalnością komunistycznych służb, która komplikowała nie tylko życie jemu samemu, ale również całej jego rodzinie.

Do rozmowy włączył się Tomasz Wybranowski, dziennikarz Radia Wnet i irlandzkiej NEAR FM.

K.T.

Jak Polacy świętują rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 maja – przedstawiamy pogram państwowych uroczystości w kraju

Uroczyste obchody święta Konstytucji 3 maja rozpoczęły się od mszy św. w intencji ojczyzny z udziałem prezydenta Andrzeja Dudy, premier Beaty Szydło oraz przedstawicieli najwyższych władz państwowych.

Uroczysta msza święta w intencji ojczyzny rozpoczęła się dziś o godz. 9.30 w warszawskiej archikatedrze św. Jana Chrzciciela.

Przed południem na Zamku Królewskim prezydent wręczył odznaczenia państwowe, w tym Ordery Orła Białego. Prezydent wygłosi przemówienie także podczas uroczystości, która rozpocznie się w południe na Placu Zamkowym. W uroczystościach państwowych w Warszawie weźmie też udział premier Beata Szydło.

[related id=”16176″]

Rano kwiaty przed pomnikiem Wincentego Witosa złożył prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz.

Wieczorem na warszawskim placu Teatralnym zaplanowano festyn rodzinny „Vivat Maj, 3 Maj”, w Arkadach Kubickiego odbędzie się natomiast Koncert Niepodległości Trzeciego Maja.

Uroczystości związane ze świętem Konstytucji 3 maja będą się odbywały w całym kraju.

W Białymstoku jest planowana liturgia w cerkwi pw. św. Mikołaja oraz msza św. w katedrze pw. Wniebowzięcia NMP. Zaplanowano też uroczystości przy pomniku Marszałka Józefa Piłsudskiego.

W Gdańsku obchody Święta Narodowego 3 Maja odbędą się przed pomnikiem Króla Jana III Sobieskiego; odprawiona zostanie także msza św. w Bazylice Mariackiej. Katowice oprócz Konstytucji 3 maja będą także świętować 96. rocznicę wybuchu III powstania śląskiego. Mszy św. w Archikatedrze Chrystusa Króla przewodniczyć będzie metropolita katowicki abp. Wiktor Skworc; zaplanowano także uroczystości przy pomniku Wojciecha Korfantego oraz piknik rodzinny.

Kielce uczczą święto 3 Maja mszą św. w intencji ojczyzny w bazylice katedralnej; odbędą się uroczystości przed pomnikiem Stanisława Staszica, piknik historyczny „Vivat 3 Maja!” i koncert majowy „Gałązka rozmarynu”.

W Krakowie uroczysta msza św. odbędzie się w Katedrze Wawelskiej. Ze Wzgórza Wawelskiego przejdzie pochód patriotyczny ulicami Grodzką i Floriańską na pl. Jana Matejki przed Grób Nieznanego Żołnierza, gdzie w południe zaplanowano uroczystości z udziałem Wojska Polskiego.

Konstytucja 3 Maja była pierwszą w Europie, a drugą po konstytucji Stanów Zjednoczonych spisaną ustawą zasadniczą na świecie. Ustawa Rządowa z 3 maja 1791 r. stanowiła zwieńczenie reform Rzeczpospolitej podjętych w okresie obrad Sejmu Czteroletniego (1788-1792).

W miejsce wolnej elekcji wprowadzała w Polsce ustrój dziedzicznej monarchii konstytucyjnej. Religii katolickiej przyznawała pozycję uprzywilejowaną, zapewniając tolerancję dla innych wyznań. Przyjęła trójpodział władzy na: prawodawczą, wykonawczą i sądowniczą. Zachowywała też stanową strukturę społeczeństwa, otwierając jednocześnie perspektywy dalszych przekształceń ustroju.

PAP/JN

226 lat temu, 3 maja 1791 r., została uchwalona Konstytucja 3 maja regulująca ustrój Rzeczypospolitej Obojga Narodów

Sejm Czteroletni po burzliwej debacie uchwalił Konstytucję 3 maja, która była drugą na świecie i pierwszą w Europie ustawą regulującą organizację władz państwowych oraz prawa i obowiązki obywateli.

Według historyka prof. Henryka Samsonowicza Konstytucja 3 maja stanowi ważny element pamięci zbiorowej, bez której żadna wspólnota istnieć nie może. Jego zdaniem Polska odzyskiwała niepodległość trzykrotnie: właśnie 3 maja 1791 r. oraz 11 listopada 1918 r. i 4 czerwca 1989 r.

Celem ustawy rządowej miało być ratowanie Rzeczypospolitej, której terytorium zostało uszczuplone w wyniku I rozbioru przeprowadzonego przez Prusy, Austrię i Rosję w 1772 r.

[related id=”16176″]

Konstytucja została uchwalona na Zamku Królewskim w Warszawie. „Przebieg sesji, rozpoczętej około południa, był wyreżyserowany. Na początku odczytano odpowiednio spreparowane depesze dyplomatyczne ukazujące zmieniającą się na niekorzyść Rzeczypospolitej koniunkturę relacji międzynarodowych. Sejmującym podsuwano niejako wniosek, że w tej sytuacji bezpieczeństwo państwu zapewnić może tylko jego wzmocnienie przez uchwalenie nowej formy rządu. Na polecenie króla odczytano jej projekt. Wzbudził on wiele głosów sprzeciwu” – pisze prof. Piotr Ugniewski w artykule „Jak uchwalono Konstytucję 3 Maja”, opublikowanym na portalu dzieje.pl.

Oponenci podnosili m.in. fakt, że projekt konstytucji mówi o dziedziczności tronu, co jest niezgodnie z zaprzysiężonymi przez Stanisława Augusta Poniatowskiego paktami konwentami. Wskazywali także na niezgodny z regulaminem tryb obrad nad projektem konstytucji.

„Król przemawiał trzykrotnie, wskazując pilną konieczność naprawienia dawnego ustroju. W końcu, gdy podniósł rękę na znak chęci zabrania głosu po raz czwarty, odebrano ten gest przypadkiem jako wezwanie do przyjęcia projektu przez aklamację. Co rzeczywiście w następstwie tego nieporozumienia nastąpiło. Odezwały się wtedy okrzyki: Wiwat król! Wiwat Konstytucja!. Stanisław August Poniatowski złożył od razu przysięgę na Ustawę Rządową na ręce biskupa krakowskiego, Feliksa Turskiego” – pisze prof. Ugniewski.

W pierwszych zdaniach ustawy podkreślano jedność państwa, czego wyrazem miał być jeden rząd, skarb i armia. Artykuł pierwszy konstytucji potwierdzał dominującą rolę religii katolickiej. W drugim zaakcentowano pozycję szlachty oraz gwarantowano jej przyznane dawniej przywileje: „Szlachtę za najpierwszych obrońców wolności i niniejszej konstytucyi uznajemy; każdego szlachcica cnocie, obywatelstwu i honorowi, jej świętość do szanowania, jej trwałość strzeżenia poruczamy, jako jedyną twierdzę ojczyzny i swobód naszych”.

Artykuł trzeci dokumentu potwierdzał prawo mieszczan do samostanowienia w istotnych sprawach, posiadania ziemi, a także możliwość przechodzenia do stanu szlacheckiego.

[related id=”16205″ side=”left”]

Artykuł czwarty utrzymywał poddaństwo chłopów wobec szlachty, zapewniając im przy tym „opiekę prawa i rządu krajowego”, którą mają gwarantować umowy zawierane przez nich z właścicielami ziemskimi. Przyznawano także wolność każdemu chłopu osiedlającemu się lub powracającemu po ucieczce na ziemiach polskich, co miało m.in. zachęcać włościan z innych krajów do zamieszkania w Polsce.

Konstytucja ustanowiła trójpodział władzy. Władzę ustawodawczą miał stanowić dwuizbowy parlament składający się z Sejmu (204 posłów spośród szlachty i 24 plenipotentów miast) i Senatu (biskupi, wojewodowie, kasztelani i ministrowie pod przewodnictwem króla), o ograniczonej roli.

Funkcję wykonawczą miał sprawować król i odpowiedzialny przed Sejmem rząd, zwany Strażą Praw, który był tworzony przez prymasa i ministrów: policji, pieczęci (spraw wewnętrznych), skarbu, wojny i spraw zagranicznych. Król mógł powoływać ministrów, senatorów, biskupów, oficerów i urzędników, a podczas wojny miał sprawować funkcję wodza naczelnego armii. Rolę sądowniczą w państwie powierzano niezależnym trybunałom. Planowano reformę sądownictwa oraz utworzenie sądów ziemskich i miejskich, a także Trybunału Koronnego i sądów asesorskich.

Rozdział szósty ustawy dotyczył organizacji Sejmu. Likwidował instrukcje poselskie nakładające na posłów obowiązek zajmowania stanowiska zgodnego z wolą wyborców i znosił liberum veto, wprowadzając głosowania większościowe. Kadencja miała trwać dwa lata, a posiedzenia miały być zwoływane w zależności od potrzeb. Co 25 lat miał obradować Sejm nadzwyczajny, na którym posłowie mieli pracować nad poprawą konstytucji.

Wprowadzono tron dziedziczny, likwidując wolną elekcję. Następcą tronu po Stanisławie Auguście miał być elektor saski Fryderyk August I, wnuk Augusta III Sasa, i jego potomkowie. Na wypadek śmierci króla lub niemożności sprawowania przez niego funkcji regencję miała dzierżyć Straż Praw po przewodnictwem królowej lub prymasa.

Ostatni artykuł dokumentu poświęcono „sile zbrojnej narodowej”, której celem miała być obrona suwerenności kraju.

[related id=”13241″]

Uchwalenie Konstytucji 3 maja odbiło się szerokim echem w całej Europie.

„Po 3 maja Stanisław August przeżywał okres swej największej popularności, autentycznego uwielbienia dla ojca ojczyzny, a także poklasku oświeconej Europy, gdzie jedynie w radykalnych kołach rewolucji francuskiej dezaprobowano monarchizm Konstytucji 3 Maja” – pisze historyk prof. Jerzy Michalski, autor biografii Stanisława Augusta Poniatowskiego.

W opinii znawczyni XVIII-wiecznych dziejów Polski prof. Zofii Zielińskiej, Konstytucja 3 maja była zasadniczym odwrotem od zdecydowanie republikańskiego ustroju lat wcześniejszych. Silna jak na polskie tradycje centralna władza wykonawcza, silna pozycja króla, wreszcie istotne prerogatywy, jakie zachowywał władca w Sejmie, przesądzają o tym, że ustrój stworzony przez ustawę rządową możemy uznać za monarchizm, którego granice wyznaczała konstytucja, a więc za monarchizm konstytucyjny.

Nie tylko tekst ustawy rządowej, ale także okoliczności jej wprowadzenia, były przedmiotem analiz. W książce „Czy Sejm Czteroletni uchwalił Konstytucję 3 Maja?” historyk epoki stanisławowskiej prof. Bartłomiej Szyndler dowodzi, że ustanowienie konstytucji odbyło się z pogwałceniem prawa i przy silnym sprzeciwie szlachty, która oprotestowała przede wszystkim pomysł zniesienia elekcji tronu przez zastąpienie go jego sukcesją (było to sprzeczne z umową pacta conventa, dołączoną do artykułów henrykowskich z 1573 r.).

Jak pisze prof. Szyndler, w trakcie obrad Sejmu przeciwnikom reform grożono śmiercią, a posła kaliskiego Jana Suchorzewskiego kopano. Między innymi zastraszeniu posłów opozycji – tłumaczy historyk – służyć miało wyprowadzenie rankiem 3 maja z koszar oddziałów gwardii pieszej koronnej i obstawienie nimi Zamku Królewskiego, gdzie odbywały się obrady nad konstytucją.

„Co do tego, że konstytucję wprowadzono na drodze zamachu stanu, nie miał najmniejszej wątpliwości sam jej inicjator Stanisław August, który szczerze wyznał: A na dniu trzecim maja pluralitas [większości] nie było, ponieważ nie było turnusu [głosowania], a unaminitas [jednomyślności] że nie było, same protestacje okazują” – podaje prof. Szyndler.

Próba wprowadzenia konstytucji w życie została zniweczona już w połowie 1792 r. Przyczyniły się do tego konfederacja targowicka (zawiązana przeciwko reformom Konstytucji 3 maja przez grupę magnatów, którzy deklarowali walkę w obronie poprzedniego ustroju Rzeczypospolitej, zagrożonej wolności i praw szlacheckich ) i wkroczenie armii rosyjskiej w granice Polski.

„Ustawa Rządowa […] była przedmiotem podziwu światłych środowisk europejskich jako druga ustawa tego rodzaju na świecie po konstytucji Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej, uchwalonej w roku 1787. Mimo jej unicestwienia pozostawiła ważne przesłanie dla Polaków na przyszłość, jak osiągać bez przemocy porozumienie w podstawowych dla dobra publicznego sprawach” – pisze prof. Piotr Ugniewski w artykule „Jak uchwalono Konstytucję 3 Maja”.

PAP/JN

„Polskie bitwy i powstania” Krzysztofa Jabłonki – 2 maja 2017

Tym razem historyk Krzysztof Jabłonka w swoim autorskim programie opowiadał o historii sztandarów narodowych oraz formacji wojskowych.

W kolejnej edycji programu „Polskie bitwy i powstania” historyk wytłumaczył, dlaczego znakiem spartańskich wojów była grecka litera „Lambda”, a Rzymianie na swych vexillium mieli zawarty napis „SPQR”. Ponadto Krzysztof Jabłonka wyjaśnił, co wiąże polskiego orła białego ze spuścizną Cesarstwa Rzymskiego.

127 lat temu w Chicago po raz pierwszy obchodzono Międzynarodowy Dzień Solidarności Ludzi Pracy

Data 1 maja miała uczcić rocznicę strajku robotników z Chicago w 1886 r., brutalnie stłumionego przez policję. Dziś w Warszawie z okazji obchodów zorganizowano kilka marszy oraz zgromadzeń.

Większość haseł na marszach odnosi się do przestrzegania praw robotniczych oraz poszanowania godności pracowników.

SLD, Partia Razem i OPZZ zorganizowały manifestację  pod hasłem „Przywróćmy godną pracę”. Przewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych Jan Guz powiedział, że

– 1 Maja jest zawsze nasz, bo zasłużyliśmy sobie na to naszą pracą. Jesteśmy tu z potrzeby serca, bo jesteśmy jedną, wspólną pracowniczą rodziną. Dodał, że w ubiegłym roku doszło do 87 886 wypadków, w których straciło życie 239 osób. To są bezimienni bohaterowie naszych czasów, uczcijmy ich minutą ciszy.-

– Jako lewica domagamy się, aby prekariat uzyskał prawa ekonomiczne i prawa pracownicze. Byśmy pożegnali XIX-wieczny rynek pracy i towarzyszący mu wyzysk – dodał przewodniczący OPZZ.

Marsz pod hasłem „Nacjonalistyczny Pochód Pierwszomajowy”  zorganizowała Młodzież Wszechpolska. Jak podają na swoim oficjalnym profilu: – Tegoroczny marsz to wyraz sprzeciwu wobec wszechobecnego liberalizmu i kapitalistycznego wyzysku oraz sterowanej przez możnych tego świata emigracji.

[related id=”11289″]


W II połowie XIX w. wraz ze wzrostem uprzemysłowienia, pogarszała się sytuacja robotników. Warunki pracy były ciężkie, często po kilkanaście godzin na dobę, przy niskich zarobkach. Wpływało to na wzrost niepokojów społecznych zarówno w Europie, jak i Stanach Zjednoczonych. Wśród pracowników chicagowskich fabryk widoczne były nastroje antykapitalistyczne, wzmagane przez agitatorów wzywających do poprawy warunków, a przede wszystkim wprowadzenia ośmiogodzinnego dnia pracy.

Konflikt znalazł ujście w firmie produkującej maszyny rolnicze McCormick Harvester Co. Właściciel dążąc do unowocześnienia zakładu, pomimo początkowych ustaleń, zwolnił wszystkich pracowników, zatrudniając w ich miejsce nowych. W proteście przeciwko tym działaniom i z postulatami ośmiogodzinnego dnia pracy 1 maja odbyła się kilkudziesięciotysięczna demonstracja, którą prowadził działacz związkowy Albert Parsons.

Przebiegła ona spokojnie, jednak już podczas następnej poprowadzonej przez innego związkowca Augusta Spiesa 3 maja miały miejsce bójki między nowymi robotnikami zatrudnionymi przez McCormicka a demonstrantami. W wyniku interwencji policji kilku robotników poniosło śmierć, a kilku innych otrzymało poważne rany postrzałowe. Wielu robotników pobito.

W odpowiedzi na dramatyczne zajścia Spies zorganizował kolejną demonstrację następnego dnia na pl. Haymarket. Początkowo przebiegała bez zakłóceń, a w związku z opadami deszczu jej liczebność zmniejszyła się nawet do ok. 200 demonstrantów. W pewnym momencie, bez wyraźnych powodów, oddział policji zaatakował uczestników protestu. Po pewnym czasie w kierunku funkcjonariuszy rzucono bombę. Śmierć poniósł jeden policjant, kilkunastu odniosło rany. W odwecie policja ostrzelała uczestników protestu, zabijając wielu z nich. Te tragiczne zajścia określane są dziś jako Haymarket Riot.

[related id=”15795″]

Wydarzenia znalazły finał w sądzie, przed którym stanęło ośmiu związkowców, z których niektórzy prawdopodobnie nawet nie brali udziału w proteście. Zostali oskarżeni o zabójstwo policjanta, zmarłego na miejscu po wybuchu bomby. Pomimo braku realnych dowodów oskarżonych skazano na karę śmierci. Jeden popełnił w więzieniu samobójstwo, a czterech innych, w tym Parsonsa i Spiesa, 11 listopada 1887 r. powieszono.

Pozostali, dzięki kampanii na ich rzecz zainaugurowanej przez organizacje robotnicze, zostali ułaskawieni i siedem lat później uwolnieni. Wielu historyków ocenia dziś, że ładunek wybuchowy mógł rzucić policyjny agent. Trzy lata po tych dramatycznych zajściach II Międzynarodówka obradująca w Paryżu, dla uczczenia pamięci ofiar demonstracji robotniczych uznała 1 Maja Świętem Pracy.

Po raz pierwszy święto obchodzono m.in. w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Belgii i Francji. Organizowane w tym dniu demonstracje i strajki przyczyniły się do radykalizacji ruchów robotniczych. Początkowo nielegalne manifestacje 1-majowe zostały później w wielu krajach oficjalnie uznane.

W Polsce, głównie na terenach zaboru rosyjskiego, pierwsze pochody i strajki organizował II Proletariat i Związek Robotników Polskich. W 1891 r. w Łodzi i Żyrardowie doszło do starć z wojskiem, a następnie do represji władz carskich. Z późniejszych demonstracji największe rozmiary przybrały wystąpienia z lat 1905-07 i 1917-19.

1 Maja wszedł do tradycji polskiego ruchu socjalistycznego, ale później został zawłaszczony przez komunistów. W PRL został uznany za święto państwowe.

Jak podkreśla historyk Piotr Osęka, uroczystości obowiązkowo odbywały się w całym kraju: poczynając od Warszawy, gdzie na trybunie ustawiało się całe kierownictwo partyjno-rządowe, aż po wsie i małe miasteczka. Przebieg uroczystości był starannie reżyserowany: na podstawie co roku aktualizowanych wytycznych Biura Politycznego komitety partyjne w całym kraju przygotowywały scenariusze pochodów.

„Ustalano treść haseł na transparentach i zatwierdzano projekty dekoracji. Wyjątkową uwagę przywiązywano do podobizn przywódców niesionych przez manifestantów, sporządzając szczegółowe instrukcje czyje wizerunki, w jakich formatach i proporcjach powinny być eksponowane w czasie pochodu. W szkołach i fabrykach organizowano +próby generalne+ podczas których manifestanci uczyli się skandowania haseł, ćwiczyli noszenie dekoracji i maszerowanie w równych odstępach (…) 1-majowy ceremoniał było to widowisko zaprojektowane z ogromnym rozmachem” – pisze Osęka na portalu dzieje.pl

W latach 80. niezależne od władz pochody i manifestacje organizowała w tym dniu solidarnościowa opozycja. Były one siłą rozbijane przez milicję, w latach 1982-84 niejednokrotnie przekształcały się w starcia z ZOMO. Uczestnicy demonstracji byli zatrzymywani i stawiani przed kolegium ds. wykroczeń.

1 maja obchodzony jako Święto Pracy jest także katolickim Świętem Józefa Rzemieślnika. Proklamował je papież Pius XII 1 maja 1955 r. Nadał w ten sposób religijne znaczenie świeckiemu Świętu Pracy. W tym dniu Kościół w sposób szczególny pragnie zwrócić uwagę na pracę ludzką – w aspekcie wartości chrześcijańskich, społecznych, ogólnoludzkich i narodowych.

 

K.T./PAP

Ukraiński IPN w reakcji na rozbiórkę w Polsce pomnika UPA chce wstrzymać legalizację polskich pomników na Ukrainie

Kijów wstrzymuje legalizacje upamiętnień, wydawanie pozwoleń na poszukiwanie polskich pochówków i porządkowanie polskich miejsc pamięci. To reakcja na wyburzenie nielegalnego pomnika UPA w Polsce.

Jak podkreśla nasz korespondent na Ukrainie, Paweł Bobołowicz, co najmniej 105 polskich pomników i upamiętnień na Ukrainie jest niezalegalizowanych. Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej inicjuje wstrzymanie ich legalizacji i wydawania pozwoleń na poszukiwanie polskich pochówków i porządkowanie polskich miejsc pamięci. To reakcja na wydarzenia w Hruszowicach.

W tym tygodniu dokonano rozbiórki pomnika ku czci Ukraińskiej Armii Powstańczej (UPA), który znajdował się na cmentarzu w Hruszowicach w powiecie przemyskim.

[related id=15530]

Sprawę pomnika ku czci UPA w Hruszowicach bardzo mocno w ostatnich latach nagłośnił podkarpacki europoseł PiS Tomasz Poręba, wielokrotnie interweniując m.in. u sekretarza Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Janusza Kunerta, wskazując, że jest to obiekt tylko i wyłącznie o znaczeniu symbolicznym, nie kryje żadnego pochówku członków UPA, więc nie może być mowy o legalizacji tego miejsca. Co więcej, pomnik ku czci UPA został w 1994 r. postawiony nielegalnie, gdyż nie uzgodniono tego z żadnym organem państwowym czy samorządowym. Europoseł PiS zwracał się również z prośbą o likwidację tej nielegalnej budowli do wójta gminy Stubno.

ŁAJ