Kopalnia KGHM Sierra Gorda ma w ciągu kilku lat stać się samodzielna finansowo

To inwestycja uruchomiona w 2014 roku. Projekt jest przedsięwzięciem Joint Venture w którym to polska firma ma 55% udziałów.

Zakładamy, że w ciągu najbliższych kilku lat Sierra Gorda będzie stawała się samodzielna, jeśli chodzi o finansowanie działalności i kolejnym krokiem będzie stopniowe spłacanie zadłużenia wobec podmiotów niepowiązanych ze spółką, a kolejny to będzie spłata pożyczek wobec właścicieli.

Powiedziała wiceprezes KGHM Polska Miedź ds. finansowych Katarzyna Kreczmańska-Gigol. Wcześniej, ze względu na spadek cen miedzi wywołany koronawirusem KGHM zdecydował, że udzieli Sierra Gorda 55 mln dolarów dodatkowego dofinansowania.

Sierra Gorda, kopalnia złoża miedzi i molibdenu jest położona jest w Chile, na pustyni Atacama w regionie Antofagasta, na wysokości około 1700 m n.p.m. Obecnie prowadzona jest eksploatacja obszaru Catabela z docelową głębokością eksploatacji do około 1000 m.

Sam KGHM ma powody do radości, spółka przedstawiła swoje wyniki za III kwartał i poinformowała o wyniku grupy i wzroście EBITDA o 306 mln PLN do rekordowego poziomu 4 418 mln PLN. Z kolei jej notowania na GPW przebiły ostatnio 150 zł za akcje, co jest wynikiem najwyższym od 7 lat.

A.M.K.

CBA zatrzymało Romana Giertycha i Ryszarda Krauzego

O zatrzymaniu znanego mecenasa poinformowały na Twitterze jego żona i córka. Jednocześnie zatrzymany został biznesmen Ryszard Krauze.

Według cytowanych  przez TVP. Info informacji CBA, zatrzymań dokonano w związku ze śledztwem prowadzonym przez Delegaturę CBA we Wrocławiu pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Poznaniu ws. działań na szkodę spółki notowanej na GPW.

Materiał zgromadzony przez CBA wskazuje, że zatrzymani brali udział w zorganizowanym procederze polegającym na wyprowadzaniu pieniędzy ze spółki, przywłaszczeniu i praniu pieniędzy. Szkoda w mieniu przekracza 90 mln zł.

W prokuraturze zatrzymani usłyszą zarzuty działania na szkodę spółki, przywłaszczenia mienia i prania pieniędzy. Jak informuje Biuro:

Sprawa jest rozwojowa i planowane są kolejne zatrzymania.

. @CBAgovPL zatrzymało biznesmena Ryszarda K., mec. Romana G. oraz inne osoby podejrzane w śledztwie dotyczącym działalności na szkodę spółki giełdowej.

Szczegóły wkrótce.

A.P.

 

Dietl: Obecnie PKO BP jest warta więcej niż Deutsche Bank. Są warunki do tego, by Polska przejęła niemiecką instytucję

– PKO BP stała się instytucją zauważalną w skali globu dzięki wzmocnieniu swojej wartości wobec Deutsche Banku. To sygnał dla świata inwestycji, że Polska wchodzi do pierwszej ligi – mówi Marek Dietl.


Marek Dietl, prezes Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie, odnosi się do prześcignięcia w czwartek przez PKO BP niemieckiego Deutsche Bank pod względem wartości giełdowej. Stwierdza, że faktu tego nie sposób przecenić.

„To jest mocny sygnał dla świata inwestycyjnego, że Polska wchodzi do tej pierwszej ligi. Mamy instytucję finansową, która zaczyna być zauważalna w skali globu”.

Zaznacza, że zdarzenie to stworzyło przestrzeń do przejęcia przez Polskę banku zachodniego sąsiada, jednak jest to raczej operacja trudna do przeprowadzenia.

Gość Poranka opowiada ponadto o nowej inicjatywie Giełdy Papierów Wartościowych, jaką jest giełda produktów rolnych. Na chwilę obecną oferuje ona cztery ustandaryzowane produkty, m.in. mleko w proszku i koncentrat jabłkowy. W jej ramach rolnicy będą mogli sprzedawać, a odbiorcy kupować fizyczne towary.

„Jest to o tyle ciekawe, że np. giełda w Chicago, gdzie jest największa giełda towarowa, zrezygnowała już zupełnie z tych fizycznych dostaw. Ten świat finansowy oderwał się zupełnie od świata realnego, a my chcemy przybliżyć rozwiązania giełdowe, technologie giełdowe właśnie branży rolnej w Polsce”.

Kolejną przyczyną, dla której zdecydowano się na wprowadzenie nowego rozwiązania, jest duża rozbieżność pomiędzy zapłatą za towar dla rolnika a ceną płaconą za produkt przez konsumenta w sklepie.

„Polska jest akurat dobrym miejscem do założenia takiej giełdy, bo różnice w cenach, które dostaje rolnik, a które my ostatecznie płacimy w sklepie, są dość duże. Zoptymalizowanie tego będzie miało spore przełożenie na całą gospodarkę, dla rolników i dla nas jako dla konsumentów”.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.K.

Zdzisław Krasnodębski, Kacper Płażyński, Marek Dietl – Poranek WNET z Kongresu Polska Wielki Projekt – 7 czerwca 2019 r.

Poranka WNET można słuchać od wtorku do czwartku w godzinach 7:07 – 9:00, a w poniedziałki do godziny 10:00 na: www.wnet.fm, 87.8 FM w Warszawie i 95.2 FM w Krakowie. Zaprasza Krzysztof Skowroński.

 

WESPRZYJ BUDOWĘ NOWEGO STUDIA RADIA WNET: https://wspieram.to/studioWNET

 

Goście Poranka WNET:

Prof. Zdzisław Krasnodębski – b. wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego;

Kacper Płażyński – przewodniczący Klubu Radnych PiS w Radzie Miasta Gdańska;

Janusz Kotowski – prezes zarządu Elektrowni Ostrołęka sp. z. o.o.;

Marek Dietl – prezes Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie;

Marek Budzisz – historyk;

Paweł Bobołowicz – korespondent Radia WNET na Ukrainie.

 


Prowadzący: Krzysztof Skowroński

Wydawca: Jaśmina Nowak

Realizator: Dariusz Kąkol


 

Część pierwsza:

Władimir Putin i Xi Jinping w Moskwie / PAP / EPA / SERGEI ILNITSKY

Marek Budzisz komentuje trzydniową wizytę prezydenta Chin Xi Jinpinga w Rosji. Trwają rozmowy na temat wspólnych projektów gospodarczych, sojuszu chińsko-rosyjskim, w tym o współpracy wojskowej:

„Zaczął mówić o strategicznym sojuszu chińsko-rosyjskim i końcu dominacji Amerykańskiej. Istnieje także współpraca wojskowa, jednak na niezbyt zaawansowanym poziomie. Chińczycy produkują broń, kopiując tę produkcji rosyjskiej, niekiedy nawet wypierając w handlu, choćby w Afryce, oryginalne Rosyjskie produkty. Wymiana handlowa pomiędzy krajami przekroczyła 100 mld dolarów.”

Rozmówca Poranka WNET odniósł się także do ekspansji firm Chińskich na rynku Rosyjskim wspominając choćby przykład Alibaby, właściciela sklepu ALIexpress.com. Marek budzisz mówił także o wewnętrznej sytuacji politycznej w Rosji, gdzie nadal poparcie prezydenta Putina przekracza 60%, a inni potencjalni kandydaci, którzy mogą startować w nadchodzących wyborach prezydenckich w 2024 roku, w badaniach opinii publicznej otrzymują maksymalnie kilka procent.

 


Część druga:

Elektrownia Ostrołęka B w Ostrołęce / Fot. Sylwester Górski / CC BY-SA 4.0

Janusz Kotowski komentuje trwającą od 4 lat budowę trzeciego bloku elektrowni w Ostrołęce o mocy 1000 MW. Koszt inwestycji to ok. 6 mld złotych. Jak twierdzi rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego, poprzednie rządy powstrzymywały projekt budowy i dopiero po przejęciu władzy przez PiS do niego powrócono. Ten wyjątkowo ważny projekt to nie tylko ogromna szansa rozwojowa dla regionu, ale przede wszystkim ważny element bezpieczeństwa energetycznego Polski – mówił Janusz Kotowski.

Budowa ma już wszystkie wymagane pozwolenia, ruszyły także pierwsze przetargi. Nowy blok energetyczny ma być gotowy do pracy w 2023 roku. Jak wspomina Kotwicki, elektrownia ma być zasilana polskim węglem, co ma gwarantować umowa podpisana z Polską Grupą Górniczą.

 


Część trzecia:

Kacper Płażyński / Fot. Luiza Komorowska, Radio WNET

Kacper Płażyński mówi o liście otwartym skierowanym do prezydent Gdańska Aleksandry Dulkiewicz, odnoszącym się do tworzenia fałszywego obrazu historycznego Wolnego Miasta Gdańska. List w głównej mierze dotyczy sposobu, w jaki środowisko polityczne skupione wokół Prezydent Dulkiewicz odnosi się do kwestii historycznych – „w całkowicie nieuprawniony sposób stosowane są do krytycznego opisu dzisiejszej rzeczywistości politycznej”.

Pod listem podpisali się dawni działacze opozycji antykomunistycznej m.in. Andrzej Gwiazda, Joanna Duda-Gwiazda, Andrzej Gwiazda i Czesław Nowak oraz gdańscy naukowcy – prof. Jerzy Falandysz z Uniwersytetu Gdańskiego, dr hab. med. Tomasz Zdrojewski z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, prof. Piotr Czauderna, prof. Marek Czachor z Politechniki Gdańskiej, prof. Andrzej Stepnowski. Jak wspomina Płażyński, do tej pory prezydent Gdańska nie odpowiedziała na owy list.

Kacper Płażyński odniósł się także do wystąpienia Donalda Tuska z dnia 4 czerwca, które nie przyniosło nic nowego, a samo Święto Wolności i Solidarności w Gdańsku przybrało wymiar bardzo jednostronnie polityczny, wręcz partyjny:

„Jeżeli chodzi o frekwencję, to tutaj nie było żadnego sukcesu. Donald Tusk już chyba żadnego sukcesu nie przyniesie, wręcz przeciwnie. Wydaje mi się, że jego zaangażowanie w wyborach do Parlamentu Europejskiego przyniosło dość odwrotne skutki. Pojawiające się skandaliczne wypowiedzi Donalda Tuska i jego zaangażowanie w wybory to łamanie dobrych obyczajów angażowania się osoby o takiej funkcji w bieżącą politykę.”

 


Część czwarta:

Marek Dietl / Fot. Luiza Komorowska, Radio WNET

Marek Dietl, prezes Giełdy Papierów Wartościowych bierze udział w Kongresie Polska Wielki Projekt w panelu dotyczącym rolnictwa. GPW organizuje giełdę produktów rolnych, w ramach której na ten moment dostępne są cztery produkty. Giełda ma być fizyczna a nie wirtualna. Rolnicy będą mogli sprzedawać, a odbiorcy kupować fizyczne produkty. Jest to o tyle ciekawe, że choćby największa giełda towarowa w Chicago zrezygnowała już zupełnie z fizycznych dostaw.

Świat finansowy oderwał się zupełnie od świata realnego, a jak mówi Marek Dietl: GPW chce przybliżyć rozwiązania giełdowe, technologie giełdową do branży rolnej.

Na giełdzie sprzedawane będą wystandaryzowane produkty, z których na początku dostępny będzie obrót m.in. mlekiem w proszku, koncentratem jabłkowym, czy pszenicą.

Gość Poranka WNET odniósł się także do aktualnej sytuacji na GPW odnośnie ostatniej informacji, która obiegła media światowe. Giełdy odnotowują globalny spadek cen akcji Deutsche Banku. PKO BP jest obecnie najbardziej wartościową spółką na warszawskim parkiecie i co ciekawe, na ten moment jest więcej warta niż Deutsche Bank.

 


Część piąta:

Paweł Bobołowicz / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio WNET

Paweł Bobołowicz – korespondent Radia WNET na Ukrainie mówił o spotkaniu Andrzeja Dudy z Włodymyrem Zełenskim w Stałym Przedstawicielstwie RP przy UE w Brukseli.

Prezydenci obu krajów rozmawiali o temacie trudnych relacji, o problemach historycznych pomiędzy naszymi narodami. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej dodał, że zależy mu na tym, aby budować mosty pomiędzy Polakami a Ukraińcami w duchu prawdy, ale przede wszystkim duchu pojednania i dobrej współpracy.

Paweł Bobołowicz odniósł się także do budowy pomników i istnym kulcie Romana Szuchewycza, czy Stephana bandery, którzy dla Ukraińców są bohaterami narodowymi, natomiast dla Polaków zbrodniarzami, aktywnie uczestniczącymi w rzezi wołyńskiej.

Bobołowicz skomentował także fakt powołania Łeonida Danyłowycza Kuczmy, byłego prezydenta Ukrainy, na przedstawiciela prezydenta Zełenskiego. Jak przypomina gość Poranka WNET, Kuczma były już przedstawicielem w grupie trójstronnej w Mińsku podczas prezydentury Petro Poroszenki. W 2018 roku Kuczma zrezygnował z reprezentowania Ukrainy w tej grupie.

 

Prof. Zdzisław Krasnodębski przewodniczący rady programowej Kongresu Polska Wielki Projekt mówił o potencjalnym sojuszu pomiędzy Polską i Włochami w Parlamencie Europejskim. Proces negocjacyjny trwa, europosłowie rozglądają się za kolejnymi członkami grupy.

Celem Kongresu Polska Wielki Projekt jest mówienie o perspektywach polski, dokonanie podsumowania, wyznaczanie ogólnych celów, do których Polska powinna dążyć. Poruszane będą także kwestie demografii, polonii, czy propozycji opozycji, dotyczących decentralizacji kraju:

Jeżeli chcemy dokonać w europie zmiany,  której dokonaliśmy w Polsce, musimy intensywniej rozmawiać z naszymi kolegami, zbierać te rozproszone siły, porozumiewać się ponad granicami i stworzyć coś, czego nigdy w historii nie było. Chodzi o rodzaj konserwatywnej międzynarodówki. Były międzynarodówki komunistyczne, socjalistyczne, liberalne, jednak nie było do tej pory międzynarodówki konserwatywnej.

 

Pod koniec Poranka WNET Wojciech Piotr Kwiatek recenzuje film biograficzny mówiący o życiu włoskiego śpiewaka operowego Luciano Pavarottiego.

 


Posłuchaj całego „Poranka WNET”!

1400 pracowników Santandera pójdzie w tym roku na bruk – informuje zarząd Santander Bank Polska. To 11 proc. załogi

Związki zawodowe działające w tym banku otrzymały dzisiaj informacje o zwolnieniach grupowych. Informację otrzyma również urząd pracy – bank do końca roku zwolni 1400 pracowników.

Grupowe zwolnienia 11 proc. załogi będą dotyczyć nie tylko centrali banku, ale również sieci placówek jeszcze niecałą dekadę temu przejętych od Banku Zachodniego WBK. Zarząd nadwiślańskiego Santandera rozpoczyna w tej sprawie konsultacje ze związkami zawodowymi, które mają potrwać nie dłużej, niż do końca stycznia. Przedmiotem uzgodnień ze związkami zawodowymi będą terminy, zakres, warunki, kryteria doboru oraz ostateczna liczba pracowników objętych procesem zwolnień grupowych.

Dopiero po tych konsultacjach bank wystosuje kolejne komunikaty do mediów i na rynek. W kolejnym komunikacie bank poinformuje również o szacowanej wysokości rezerwy związanej z restrukturyzacją zatrudnienia w banku, która obciąży jego wyniki.

Skąd zwolnienia? Santander Bank Polska zdecydował się na reorganizację w związku ze zmianą modelu biznesowego, oraz – jak wyjaśnia zarząd – ze względu na „poprawę sprawności i efektywności kosztowej organizacji, w tym redukcję dublujących funkcji i procesów”.

Zapewnia również, że zwolnieni pracownicy otrzymają wsparcie przy ponownym wejściu na rynek pracy.

Jeszcze niespełna trzy miesiące temu (listopad 2018) polski Santander przejął część działalności Deutsche Bank Polska i informował o rozpoczęciu procesu połączenia operacyjnego. Do Santander Bank Polska dołączyło prawie 400 tys. klientów detalicznych, private banking oraz biznesowych.

Transakcja ta miała dać „potencjał synergii kosztowych z docelową wartością oszczędności kosztowych przed opodatkowaniem na poziomie 129 mln zł w 2021 roku”.

Banco Santander to największy bank w Hiszpanii i jedna z największych grup bankowych na świecie. Od 2000 r. grupa rozwija się dynamicznie dzięki przejęciom. Obecnie działa w Europie, Ameryce Północnej, Ameryce Południowej i Azji. Grupa często zmienia nazwę spółek, które przejmuje, na Santander (tak było np. w przypadku przejętego w 2004 r. brytyjskiego banku Abbey National). Od 2003 roku działa w Polsce, pod nazwą Santander Consumer Bank. Do grupy Santander należy również Bank Zachodni WBK[1].

W 2018 był drugim bankiem w strefie euro i dwunastym na świecie pod względem kapitalizacji. Obsługiwał w 2006 r. 66 mln klientów w 43 krajach. Notowany w ramach indeksu giełdowego Euro Stoxx 50. W 2017 r. znalazł się na 33 miejscu listy największych spółek publicznych świata Forbes Global 2000.

We wrześniu 2010 r. Banco Santander nabył od grupy Allied Irish Banks Bank Zachodni WBK. 28 lutego 2012 r. Santander ogłosił, że przejmie od KBC Banku polską spółkę zależną KBC, Kredyt Bank. Grupa Santander połączyła Kredyt Bank z BZ WBK, dzięki czemu ten ostatni stał się trzecim pod względem wielkości bankiem w Polsce, wycenianym na ok. 5 mld euro i obsługującym ponad 3,5 mln klientów detalicznych. Po fuzji udział w rynku BZ WBK wyniósł 9,6 proc. pod względem depozytów, 8,0 proc. pod względem kredytów i 12,9 proc. pod względem liczby oddziałów (899). Banco Santander objął 76,5 proc. akcji połączonego banku, natomiast KBC przypadło 16,4 proc.. Około 7,1 proc. udziałów trafiło do innych akcjonariuszy. Santander wyraził zamiar odkupienia części akcji KBC, tak aby zmniejszyć udział belgijskiej firmy do poziomu poniżej 10 proc.. KBC zgodził się na transakcję, w wyniku której hiszpański bank stał się właścicielem 75 proc. BZ WBK. Reszta akcji należy do innych akcjonariuszy oraz jest w obrocie giełdowym.

Polska krajem rozwiniętym (rynkiem kapitałowym) – cieszy się Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie i maklerzy

FTSE Russell ogłosiła, że Polska dołączy do ekskluzywnego grona państw rozwiniętych. Czy jest się z czego cieszyć? Tak, ale wiedzieć trzeba, że wskaźnik określa rynek finansowy, a nie całą gospodarkę.

Achy i ochy, szach-mat itd. to komentarze odnoszące się do informacji, że za rok Polska trafi na listę FTSE Russell jako 25. kraj wśród państw rozwiniętych. Tylko że to wszystko nie wygląda tak różowo, jak byśmy tego chcieli i – na co mało kto zwraca uwagę – dotyczy tylko jednego, bardzo ważnego sektora gospodarki w Polsce, a nie „cudu”, jakobyśmy w jedną noc stali się gospodarką rozwiniętą z rozwijającej się. Co więcej sceptyczna strona polskiej opinii publicznej, ewentualnie trolle na usługach, już rozpisują się w sieci no tym, jakoby minister Morawiecki „kupił” owe przekwalifikowanie Polski z kraju rozwijającego się na rozwinięty. A prawda po prostu- jak rzadko kiedy ostatnimi czasy – leży po środku.

Hub JP Morgan w Polsce 

Podniesienie kwalifikacji polskiego rynku kapitałowego już wcześniej wiele zapowiadało.  Zapewne na podstawie tych samych przesłanek zapadła między innymi decyzja JP Morgan, amerykańskiego banku, że właśnie nad Wisłą zbuduje swoje centrum, w którym zatrudni trzy tysiące polskich absolwentów.

Poza oczywistymi korzyściami dla JP Morgan jest i ta, że dostał on pokaźny grant od polskiego rządu w postaci zwolnień podatkowych. A przecież wiadomo było, że po opuszczeniu UE przez Wielką Brytanię JP Morgan będzie musiał zastąpić czymś lokalizację swojego hubu w Londynie, bo inaczej pozostałby bez tego typu narzędzi w UE (drugi hub finansowy w Europie mieści się w Genewie, a to Szwajcaria, która również nie jest w UE). Co prawda mógłby się pokusić o przekształcenie któregoś ze swoich biur w głównych centrach finansowych: Frankfurcie, Mediolanie, Zurychu, Paryżu i Madrycie, ale tam nie tylko nie dostałby zwolnień podatkowych, a jeszcze musiałby mocno konkurować o fachowców, których uposażenie byłoby kilkakrotnie wyższe niż w Polsce.

Warto przy tym odnotować, że hub finansowy JP Morgan w Warszawie to kolejna już firma, która postawiła na naszą stolicę, po firmie badawczej Nielsen, kancelarii Dentons, Credit Suisse, dostawcy usług IT Luxoft czy Goldman Sachsie, który uruchomił centrum technologii i operacji.

Kwalifikacja FTSE Russell to nie awans do G20 + 5

Dlatego to, co jest „zadziwiające” dla wielu, czyli przekwalifikowanie Polski z rynku rozwijającego się na rozwinięty nie jest w żaden sposób zaskakujące, jeśli wie się, co to faktycznie oznacza. A oznacza to jedynie, że w Polsce są instrumenty, aby na naszym rynku finansowym inwestować bezpiecznie. Dlatego znajdziemy się w gronie państw, w których co prawda jest Wielka Brytania, USA, czy Niemcy, ale również Izrael, Hong Kong czy Singapur.

Nie można też tej kwalifikacji w żaden sposób łączyć z grupą państw potocznie zwanych G-20, bo tam są również Indie czy Chiny, które aktualnie są sklasyfikowane przez FTSE Russell o klasę niżej niż Polska – rynek rozwijający się, a dwie klasy niżej niż USA czy Wielka Brytania. Poza klasyfikacją (a więc inwestycje w tym kraju są poniżej granicy ryzyka finansowego) jest również Arabia Saudyjska (obowiązuje tam prawo szariatu, dotyczy to także rynku finansowego), która bez wątpienia członkiem G-20 jest.

Dlatego kwalifikacja do grupy najbezpieczniejszych rynków finansowych na świecie gwarantuje wzrost inwestycji zagranicznych, ale nie bezpośrednich inwestycji zagranicznych, bo to kolosalna różnica. Bezpośrednie inwestycje to konkretne fabryki, ośrodki badawcze itd. Pośrednie to właśnie rynek finansowy.

Wzrost bezpieczeństwa i obrotów na GPW

Lokowanie olbrzymich sum na naszej giełdzie przez fundusze różnego typu przełoży się bez wątpienia na jeszcze wyższy poziom bezpieczeństwa na parkiecie i miejmy nadzieję, że uchroni to inwestorów od tak przykrych niespodzianek, jak, wśród wielu innych, sprawa Kerdosu, którego upadłość 4.09.2017 ogłosił Sąd Rejonowy w Warszawie. Przypomnijmy – dawna Hygienika, producent materiałów opatrunkowych, po sprzedaniu fabryk została  Kerdosem spółką, która posiadała sieć sklepów branży kosmetycznej Dayli, a jej szef Kamil Kliniewski ogłosił się swego czasu polskim „Rossmannem”, po czym „kupił” – czytaj: wyprowadził pieniądze – sieć drogerii w Luksemburgu – raj podatkowy w ramach UE (SIC!) i ojczyzna miłościwie nam panującego Jeana Jean’a Claud’a Juncker’a – i, jak to było do przewidzenia, splajtował. Komisja Nadzoru Finansowego potrzebowała aż trzech miesięcy od sprzedaży pakietu kontrolnego przez Kiniewskiego, aby zauważyć, że coś ze spółką notowaną na WIG-80 (co wskazuje na bezpieczeństwo lokowanych pieniędzy w odróżnieniu od rynku New Connect, gdzie jest dużo start-upów, które mogą splajtować) jest nie tak.

Dlatego KNF zapewne będzie miała ręce pełne roboty, żeby przygotować się do zmian, jakie nastąpią, bo na nasz rynek wejdą fundusze i holdingi z budżetami większymi niż Polski.

[related id=5913]Wracając do rewizji klasyfikacji FTSE Russell, warto zwrócić uwagę, że bierze on pod uwagę m.in. otoczenie regulacyjne, infrastrukturę i jakość rynku kapitałowego, kształt systemu depozytowo-rozliczeniowego czy rozwój rynku instrumentów pochodnych. A więc wskaźniki ważne dla rynku finansowego i dlatego też media cytują przede wszystkim wypowiedzi nowo wybranego prezesa GPW Marka Dietla, dla którego to więcej zapewne niż gwiazdka z nieba.

„To pierwszy przypadek zakwalifikowania do tego grona kraju z Europy Środkowo-Wschodniej” – czytamy w komunikacie GPW, której łączna wartość obrotu akcjami na rynku głównym w sierpniu br. wyniosła 18,5 mld zł, czyli wzrosła o 18,3 proc. w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku, a po komunikacie FTSE Russel powinna jeszcze bardziej wzrosnąć.

 Dlatego kwalifikacji FTSE Russel nie przeceniałabym, bo nie będzie miała ona wpływu na życie przeciętnego Kowalskiego, chociaż wizerunkowo błyszczy niczym brylant na tablicy polskich osiągnięć gospodarczych, tak jak stały wzrost PKB, wskaźnik niskiego bezrobocia, nadwyżka budżetowa, koniunktura gospodarcza czy optymizm konsumentów.

Monika Rotulska

Klasyfikacja FTSE Russell wrzesień 2017

Marek Dietl został wybrany na prezesa GPW. Zgodę na objęcie funkcji musi wydać jeszcze Komisja Nadzoru Finansowego

Zwyczajne Walne Zgromadzenie Giełdy Papierów Wartościowych wybrało w poniedziałek Marka Dietla na prezesa spółki. Wśród swoich głównych celów Marek Dietl wymienił m.in. budowanie „skali Giełdy”.

Minister rozwoju i finansów, działający w imieniu Skarbu Państwa, zgłosił kandydaturę Marka Dietla na stanowisko prezesa Giełdy w ubiegłą środę, 14 czerwca. Tego samego dnia także sam Dietl zgłosił swoją kandydaturę na tę funkcję.

W poniedziałek, w trakcie posiedzenia ZWZ GPW, a przed wyborem, Dietl powiedział m.in., że jako prezes spółki chciałby budować „skalę Giełdy”.

– Jednym ze sposobów budowania skali są alianse strategiczne. Wierzę, że w Europie Środkowo-Wschodniej w pewnych niszach rynkowych jest szansa na zbudowanie aliansów strategicznych. I chciałbym, żeby to było mocniej eksploatowane, jeśli miałbym okazję kierować pracami zarządu – powiedział. Dodał, że jako prezes Giełdy chciałby współpracować z rynkiem niepublicznym private equity oraz wykorzystywać zmiany technologiczne, które mogą m.in. zmniejszyć koszty transakcyjne.

Drugim kandydatem na prezesa GPW był Mariusz Patrowicz – zgłoszony przez akcjonariusza Giełdy posiadającego 2 akcje GPW. W trakcie posiedzenia ZWZ GPW Patrowicz zrezygnował z kandydowania na to stanowisko.[related id=”7116″]

Marek Dietl jest doktorem, adiunktem w katedrze Ekonomii Biznesu Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie (SGH). W latach 2012-13 był visiting fellow w Department of Economics University of Essex (UK). Absolwent SGH, tytuł doktora nauk ekonomicznych uzyskał w Instytucie Nauk Ekonomicznych PAN. Podczas studiów doktoranckich odbył staż w University of Glasgow.

Dietl jest obecnie społecznym doradcą ekonomicznym prezydenta RP, ekspertem i członkiem zarządu Instytutu Sobieskiego oraz ekspertem Business Centre Club. W latach 2007-10 był społecznym doradcą trzech kolejnych prezesów Urzędu Regulacji Energetyki. Ostatnio – członkiem rady nadzorczej oraz przewodniczącym Komitetu Strategii GPW.

W latach 2008-2012 zajmował się inwestowaniem w fundusze venture capital w Krajowym Funduszu Kapitałowym SA (KFK), najpierw jako menedżer inwestycyjny, a potem jako zastępca dyrektora inwestycyjnego. Przed dołączeniem do zespołu KFK pracował w międzynarodowej firmie doradczej specjalizującej się w zarządzaniu cenami, Simon-Kucher & Partners w Bonn (Niemcy), a następnie w Warszawie.

Dietl zdobył duże doświadczenie związane z rynkiem finansowym. Ukończył specjalistyczne dwuletnie studia w zakresie finansów EY Executive Studies in Finance. W latach 2008-2013 był mediatorem w Sądzie Polubownym przy Komisji Nadzoru Finansowego, a w latach 2007-2008 członkiem rady nadzorczej Banku Gospodarstwa Krajowego. Od stycznia 2017 roku zasiada w Komitecie Selekcyjnym funduszu-funduszy PZU Witelo. Ponadto ma doświadczenie w pracy w radach nadzorczych kilku spółek. Pracował również w spółkach niepublicznych – zarządzał trzema spółkami, a w kolejnych dwunastu zasiadał w radach nadzorczych – m.in. w związanych z rynkiem finansowym: Lib-Leasing (2005-10); BA Seedfund (2006-08); Inovo Venture Fund (2013-14); Zernike Meta-Ventures (2013-2014).

Formalnie zmiana na stanowisku prezesa Giełdy nastąpi w dniu doręczenia spółce decyzji Komisji Nadzoru Finansowego, wyrażającej zgodę na zmianę w składzie zarządu GPW.

W ubiegły wtorek, 13 czerwca rada nadzorcza GPW powołała Jarosława Grzywińskiego, który dotychczas pełnił obowiązki prezesa, na stanowisko wiceprezesa zarządu GPW. Jak dodano, decyzja o powierzeniu Grzywińskiemu funkcji wiceprezesa wejdzie w życie pod warunkiem uzyskania zgody KNF na dokonanie zmian w składzie zarządu Giełdy.

Grzywiński był oddelegowany z rady nadzorczej spółki do czasowego wykonywania czynności prezesa zarządu 15 marca, na okres nie dłuższy niż trzy miesiące. Jego oddelegowanie nastąpiło po tym, jak z funkcji prezesa zarządu Giełdy, z powodów osobistych, zrezygnował Rafał Antczak, który na szefa Giełdy został powołany na początku tego roku.

PAP/JN

Decyzje KNF: zmiany na najwyższych stanowiskach w zarządzie Giełdy Papierów Wartościowych – prezesa i wiceprezesa

Odwołanie przez KNF dotychczasowej prezes zarządu Giełdy Papierów Wartościowych, Małgorzaty Zaleskiej; rezygnacja jej następcy, Rafała Antczaka; powołanie Jacka Fotka na wiceprezesa zarządu spółki.

Na początku stycznia Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Giełdy Papierów Wartościowych powołało Rafała Antczaka na prezesa spółki. Wniosek o powołanie Antczaka na stanowisko prezesa giełdy złożył podczas NWZ GPW przedstawiciel Skarbu Państwa.

W poniedziałek Giełda Papierów Wartościowych poinformowała, że Rafał Antczak zrezygnował z funkcji prezesa zarządu giełdy z powodów osobistych. Rafał Antczak miał zastąpić Małgorzatę Zaleską, którą wcześniej walne zgromadzenie akcjonariuszy odwołało z pełnionej przez nią – od stycznia 2016 roku – funkcji.

GPW podała, że uchwała o powołaniu Antczaka na prezesa nie weszła w życie z uwagi na brak decyzji Komisji Nadzoru Finansowego, która wyraża zgodę na zmiany w składzie zarządu Giełdy Papierów Wartościowych.

Na wtorkowym posiedzeniu KNF wyraziła zgodę na odwołanie sprawującej funkcję od stycznia 2016 r. prezes, a jednocześnie na powołanie do zarządu GPW Jacka Fotka i powierzenie mu funkcji wiceprezesa zarządu spółki.

Jacek Fotek w latach 1999-2002 był zatrudniony w Banku Handlowym na stanowisku doradcy prezesa zarządu, a wcześniej – dyrektora Departamentu Kontroli Wewnętrznej. W latach 2003-2009 pracował w PZU Asset Management, m.in. w randze wiceprezesa zarządu odpowiedzialnego za zarządzanie ryzykiem, kontrolę wewnętrzną i audyt.

W latach 2009-2012 oraz 2013-2016 pracował jako prezes BondSpot. W przeszłości był członkiem Rad Nadzorczych m.in. w PGE (2015-2016), Fundacji GPW (2015-2016) i IAiR (2014-2016).

PAP/jn

Zaleska: Chcę namówić Polaków do oszczędzania. A czemu ten tytuł jest taki krótki, że mogę dopisać aż tyle znaków dotąd!

Przyszłość, emerytura, wykształcenie dzieci, bezpieczeństwo i spokojne życie – takie powody do oszczędzania pieniędzy przez Polaków przytoczyła w Poranku Radia Wnet Małgorzata Zaleska.

Jak powiedziała Małgorzata Zaleska, prezes Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie, fundamentalne jest dla „stołecznego parkietu” działanie na rzecz planu zrównoważonego rozwoju. Wykonania projektu upatruje w oszczędnościach Polaków.

Zaleska zaznaczyła, że poziom oszczędności w Polsce jest najmniejszy spośród wszystkich krajów Unii Europejskiej. Prezes GPW zaleciła zaczęcie odkładania pieniędzy ze względu na zapewnienie stabilnego życia w przyszłości: – Chciałabym namówić Polaków do oszczędzania długoterminowego. Musimy oszczędzać długoterminowo ze względu na: naszą przyszłość, na czas emerytury, na kwestie wykształcenia naszych dzieci i na bezpieczeństwo i spokojne życie – powiedziała.

Zachęciła Polaków, aby zastanowili się nad zróżnicowanymi formami oszczędzania w postaci: lokat bankowych, obligacji bądź akcji. Ponadto zaznaczyła, że od długoterminowego oszczędzania zależy przyszłość źródeł finansowych mogących zrealizować rozwój gospodarczy Polski.

Drugim motorem napędowym działań giełdy na rzecz planu zrównoważonego rozwoju ma być pozyskiwanie środków finansowych.

W wywiadzie dla Poranka Wnet Małgorzata Zaleska mówiła również o reakcji rynków na wybór na prezydenta USA Donalda Trumpa.

 

K.T.