Świdziński: Pekin dokręca śrubę sektorowi High Tech

Dyrektor analiz portalu Strategy & Future o deklaracjach członków japońskiego rządu odnośnie Tajwanu, przerwanym debiucie chińskiego Ubera na nowojorskiej giełdzie i opuszczeniu Afganistanu przez USA.

W ostatni poniedziałek wicepremier Japonii Taro Aso stwierdził że sytuacja wokół Formozy staje się niezwykle napięta, a jeżeli na Tajwanie doszłoby do znaczącego incydentu musiałoby to zostać uznane za egzystencjalne zagrożenie dla Japonii.

Albert Świdziński komentuje wypowiedź zastępcy szefa japońskiego rządu. Wskazuje, że w czerwcu wiceszef japońskiego MON stwierdził, iż „niezależność Tajwanu od Chin powinna stać się czerwoną linią”. Obecnie wicepremier Aso deklaruje, że Japonia będzie razem ze Stanami Zjednoczonymi bronić niepodległości wyspy, gdyby doszło do incydentu. Kancelaria premiera wydała oświadczenie zaprzeczające jakoby wypowiedź Aso była stanowiskiem japońskiego rządu.

Tymczasem 30 czerwca na nowojorskiej giełdzie zadebiutowała DIDI Global, czyli tzw. chiński Uber. Aplikacja służąca dzieleniu się samochodami została wyceniona w dniu debiutu na 70 mld dolarów (14 dol. za akcję). Następnego dnia cena za akcję wzrosła do 17 dolarów. Oznacza to, że po Alibabie firma DIDI jest chińską firmą z najlepszym debiutem na amerykańskiej giełdzie. Jednak już 2 lipca chińskie władze rozpoczęły audyt przedsiębiorstwa. Jest on wymagany wobec firm, które chcą przesyłać dane osobowe za granicę.

Pekin postanowił wyprowadzić cios już po tym, jak amerykańscy inwestorzy zdążyli zainwestować  swój kapitał w DIDI. Świdziński przypomina, iż listopadzie 2020 r. wstrzymano pierwszą ofertę publiczną Ant Group.
Ocenia, że mamy do czynienia z „dokręcaniem śruby” sektorowi High Tech przez Państwo Środka. Według Wall Street Journal DIDI miała być ostrzegana wcześniej przez chińskie władze.

W czwartek prezydent Stanów Zjednoczonych poinformował, że ostatni amerykańscy żołnierze opuszczą Afganistan do 31 sierpnia, a więc przed wyznaczonym początkowo terminem 11 września.

[related id=149479 side=right] Jak zauważa dyrektor analiz portalu Strategy & Future, Amerykanie opuścili bazę w Bagram po angielsku, nie informując o tym, Afgańczyków. Tymczasem talibowie chwalą się, że kontrolują już 85 proc. kraju. Do kontrolowanych przez nich obszarów dołączyło miasto Islam Kala, stanowiące ważny, graniczący z Iranem punkt handlowy.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Sebastian Stodolak: Wielki Reset to może być metafora. Mówi się, że po pandemii czeka nas hiperinflacja

Sebastian Stodolak o największych funduszach inwestycyjnych, ich wpływie na rynki finansowe i o tym, co mają one wspólnego z porzuceniem parytetu złota.

[BlackRock] To jest jeden z największych funduszów zarządzających kapitałem na świecie mający już w tym momencie niemal 9 bilionów aktywów pod swoją opieką. Takich funduszy olbrzymich jest więcej.

Sebastian Stodolak wyjaśnia, że fundusze są powiernikami pieniędzy, którymi zarządzają, nie ich właścicielami. Wskazuje, że fundusz BlackRock prowadzi akcję inwestowania w wielu krajach. Jest on obecny także na polskiej giełdy. W Polsce zainwestował w spółki Skarbu Państwa takie jak Orlen, czy KHGM.

Fakt faktem, że te fundusze są mocno zrośnięte z organizmem państwa mocno od niego też w dużej mierze spółki zależne.

Nasz dziennikarz wyjaśnia w jaki sposób fundusze finansowe związały się z państwem rosnąć przy tym w siłę. Ocenia, iż przyczyną nie była deregulacja gospodarki za Reagana, jak sądzą niektórzy, lecz to, co nastąpiło jeszcze za Nixona. Tym momentem była kreacja pustego pieniądza, czyli zerwanie z mechanizmem parytetu złota.

Prezydent  Stanów Zjednoczonych Richard Nixon zerwał jakąkolwiek wymieniano dolara na złoto, co było de facto ogłoszeniem niewypłacalności Stanów Zjednoczonych.

Europejskie banki centralne dostrzegały, że USA prowadzą politykę inflacyjną. Tymczasem inne waluty powiązane były z dolarem. W związku z tym banki centralne zaczęły domagać się realizacji wymienialności dolarów na złoto. W rezultacie zerwania ze standardem złota

Umożliwiono kreację pieniądza niezakotwiczoną w żadnym towarze.

Na stronie FED można przeczytać, że przed 2008 r. baza monetarna była ponad sześciokrotnie mniejsza niż obecnie. Wzrosty dotyczyły także euro i złotówki. Kreację taniego kredytu ułatwiają niskie stopy procentowe.

Ponadto Stodolak przedstawia postać Laurence’a D. Finka, czyli właściciela BlackRock. Zaczynał on jako syn właściciela sklepu. Udało mu się wymyśleć skuteczny model biznesowy.

Gość Poranka Wnet ustosunkowuje się do idei Wielkiego Resetu. Według dziennikarza ów reset może być wielką metaforą na niepewność, która jest udziałem największych. Zalanie gospodarki pieniędzmi jest wielkim eksperymentem.

Może się po pandemii coś zupełnie niespodziewanego. Mówi się już w tym momencie o np. hiper inflacji, że jest taka groźba.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Dietl: Firmy technologiczne mogą się u nas bardzo dobrze rozwijać. Trzeba złączyć komponent informatyczny z produkcyjnym

Prezes Giełdy Papierów Wartościowych o pomyśle wprowadzenia waluty euro w Polsce, negatywnych skutkach unii walutowych oraz o sytuacji na polskiej giełdzie, rozwoju informatyki i opiece zdrowotnej.


Zdaniem Marka Dietla przystąpienie Polski do strefy euro nie byłoby najlepszym pomysłem. Komentując słowa Ludwika Koteckiego, który stwierdził, że Polska powinna przyjąć euro, gdyż wykluczyłoby to kwestię Polexitu, stwierdza, że nie wie, czy byłoby to korzystne polityczne, natomiast na pewno nie byłoby ekonomicznie.

Wystarczy spojrzeć na historię zjednoczenia Niemiec przez pryzmat właśnie unii walutowej.

Unia walutowa bowiem będzie nam przeszkadzać w rozwoju gospodarki kraju. Dietl powołuje się na kraje Europy Południowej, które nie zyskały gospodarczo na przyjęciu europejskiej waluty. Na przyjęciu tej samej waluty co RFN nie skorzystało NRD. Jak bowiem wskazuje, Niemcy Zachodnie wpompowały w ciągu trzech dekad w tyle ile Polska otrzymałaby inwestycji z Unii w ciągu 150 lat. Na unii walutowej tracą gospodarki mniej konkurencyjne. Obecnie naszemu krajowi unia walutowa tylko by przeszkadzała. Wskazuje, że

Jednym z narzędzi budowania konkurencyjnej gospodarki jest własna waluta.

Sądzi, że gdyby Polska przystąpiła za trzy lata do strefy euro straciłaby, tak jak na unii walutowej straciły Niemcy wschodnie. Nasz gość mówi również o kondycji polskiej Giełdy Papierów Wartościowych, wskazując, że

Jesteśmy w tej chwili drugą najszybciej rosnącą pod kątem obrotu giełdą Unii Europejskiej.

Jest to, jak wyjaśnia prezes Giełdy Papierów Wartościowych zasługa inwestorów indywidualnych. Wielu emitentów zostało dotkniętych kryzysem, przy czym dla części branż- gier komputerowych, medycznej, obecna sytuacja jest szansą.

To, że firmy technologiczne mogą się w Polsce w bardzo dobrych warunkach, tanio finansować  i dzięki temu szybko się rozwijać, jest olbrzymią szansą.

Dietl wskazuje, że w Polsce firmy informatyczne mogą się dobrze rozwijać. Trzeba połączyć komponent informatyczny z elementem produkcyjnym, aby wspierać rozwój polskiego przemysłu związanego z automatyzacją. Rządzący powinni tworzyć warunki do inwestycji w informatykę. Stwierdza, że trzeba wspierać nauczycieli w rozwijaniu swych kompetencji cyfrowych, aby mogli rozwijać talenty dzieci w tej mierze. Rozmówca Katarzyny Adamiak Sroczyńskiej odnosi się także do sytuacji w opiece zdrowotnej. Wskazuje, że

Powstanie luka pokoleniowa jeśli chodzi o pielęgniarki.

Zaznacza, iż potrzebna jest budowa infrastruktury miękkiej związanej z systemem opieki zdrowotnej.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Kohut: Większość głosów w USA została już oddana. W stanach wahających się różnica jest w granicach błędu statystycznego

Giełda, Covid-19, napięcia rasowe i Latynosi. Andrzej Kohut o o ostatniej prostej kampanii wyborczej w Stanach Zjednoczonych.


Andrzej Kohut wskazuje na trzecią falę Covidu w Stanach Zjednoczonych. Powrócił także temat konfliktów rasowych. W Filadelfii doszło do zamieszek po tym, jak funkcjonariusz policji 28 października zastrzelił 27-letniego Afroamerykanina. Tymczasem kończy się kampania prezydencka. Jak wskazuje ekspert ds. międzynarodowych, większość z Amerykanów już oddała głos. 70-80 proc. głosów oddanych zostało we wcześniejszym głosowaniu. Niemniej jednak walka Donalda Trumpa z Joe Bidenem jest zaciekła.

W skali całego kraju Joe Biden utrzymuje przewagę 6-7 proc. w skali kraju.

Mimo iż Demokrata ma lepsze sondaże niż Republikanin, to nie wiadomo, kto wygra wybory. W niektórych stanach przewaga jednego kandydata nad drugim wynosi bowiem zaledwie 0,8 punktu procentowego. Kandydaci różnią się pod względem podejścia do walki z pandemią. Siłą ubiegającego się o reelekcję prezydenta jest zaufanie, jakim się cieszy ze strony inwestorów.

Giełda sprzyja Donaldowi Trumpowi- ona wciąż rośnie i wciąż bije rekordy.

Nasz gość przyznaje, że mniejszości generalnie nie głosują na Republikanów. W przypadku Donalda Trumpa wyjątkiem mogą być Amerykanie pochodzący z Kuby i Wenezueli. Wśród nich urzędujący prezydent może zyskać wiele głosów, gdyż

Doświadczenie socjalizmu jest u nich bardzo mocne i bardzo negatywne.

Trump podkreśla, że Joe Biden wraz z innymi Demokratami chce wprowadzić w USA socjalizm, co trafia do tych społeczności.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Pieniędzy nawet Polakom nie brakuje, ale są źle ulokowane. Problem ma charakter bardziej ideologiczny niż ekonomiczny

Jeżeli kupię akcje, moje 10 000 za jakiś czas będzie warte 20 000 lub więcej, lub mniej. Trzymanie tej kwoty w banku gwarantuje realnie tylko mniej, bo bank daje obecnie oprocentowanie subinflacyjne.

Andrzej Jarczewski

Polska giełda powstała w roku 1991 jako gotowa, choć początkowo bardzo skromna kopia giełd zachodnich. Spójrzmy na to nie z punktu widzenia moralnego, ale arytmetycznego. Oto zgromadziłem trochę pieniędzy, jako zapłatę za pewne – wytworzone przez siebie – dobra, sprzedane na rynku. Produkuję w garażu drony. Dobrze mi idzie, dziedzina jest rozwojowa, zapowiadają się duże zamówienia, więc chcę zbudować porządną fabrykę.

Niestety moje „trochę pieniędzy” nie wystarczy nawet na projekt, nie mówiąc już o budowie hal produkcyjnych i ich wyposażeniu. Żaden bank nie udzieli mi kredytu, bo nie mam zabezpieczenia. Ale znam kilku posiadaczy podobnego mikrokapitału. Zakładamy spółkę akcyjną, spełniamy pewne warunki i wchodzimy na giełdę, żeby zgromadzić środki pozwalające rozbudować naszą chałupniczą produkcję do skali przemysłowej. Uzyskujemy w ten sposób kapitał podstawowy, na koszty dalszych inwestycji zaciągamy kredyt i budujemy fabrykę. O biznesie bez kredytu (czyli zadłużenia fabryki) nawet nie myślę; tego nikt rozsądny na świecie nie robi.

Każdy drobny ciułacz, który kupił akcje na giełdzie, jest z punktu widzenia przedsiębiorstwa – inwestorem, ale z własnego punktu widzenia jest zawsze graczem.

Patrzę teraz na ten zakup jego (gracza) oczyma i myślę tak: mam oto dziesięć tysięcy złotych, które mogę zaryzykować na zakup akcji. Jest to gra, czyli poniekąd rozrywka, więc akceptuję pewne koszty, choćby takie, jak „bilet wstępu”. Ale – jak w każdej grze – chciałbym jednak wygrać. Jeżeli kupię akcje fabryki dronów, moje dziesięć tysięcy za jakiś czas może być warte dwadzieścia tysięcy lub więcej, lub mniej. Tymczasem trzymanie tej kwoty w banku gwarantuje tylko mniej (realnie), bo bank daje obecnie oprocentowanie subinflacyjne.

Jeżeli będzie mi sprzyjać szczęście (nadal występuję tu w roli dostarczyciela kapitału), pomnożę swój wkład nawet i kilkakrotnie. Ale biorę też pod uwagę możliwość nagłego pogorszenia mojej sytuacji osobistej lub rodzinnej. Będę wtedy musiał natychmiast uruchomić większą gotówkę na leczenie lub na jakiś inny nieznany mi dziś cel.

Mogę więc włożyć pieniądze tylko w takie miejsce, z którego da się je szybko wyjąć. Giełda taką możliwość zapewnia, choć niestety nie gwarantuje, że wtedy, kiedy będę potrzebował pieniędzy, kurs moich akcji będzie wyższy niż w dniu zakupu. Mogę sporo stracić.

Nie wiem, jaki będzie kurs akcji w czarnej dla mnie godzinie. To ode mnie nie zależy w żadnym stopniu. Wzbogacę się lub moim kosztem wzbogaci się ktoś inny. Na tym polega gra, zwana przez drugą stronę rynku „inwestowaniem”. Gdyby giełda nie pozwalała wycofać pieniędzy w dowolnej chwili (z oczywistym dwudniowym opóźnieniem), nigdy bym żadnej akcji nie kupił. Pomijam na razie „bańki giełdowe”, czyli wyceny oderwane od wyników. Pomijam też oszustwa giełdowe, które powinny być (a nie są) bezwzględnie zwalczane. To są przykre zakłócenia, które jednak nie niweczą idei głównej. Podobnie: kiedyś złoczyńcy napadali na gościńcach, teraz przenieśli się do internetu, co nie znaczy, że gościniec był zły kiedyś, a internet teraz.

Moralność w zgodnej z regulaminem grze giełdowej, podobnie jak w szachach i futbolu, nie ma nic do rzeczy. (…) Fakt, że jedni na tym zarabiają, a inni tracą, jest oczywistym, naturalnym i akceptowanym skutkiem ubocznym funkcjonowania giełdy.

(…) Zbadajmy, czym – pod rozpatrywanym względem – różni się giełda od gier losowych. Tu i tam każdy uczestnik wpłaca jakieś pieniądze. Nie robi tego po to, żeby te pieniądze stracić, ale po to, żeby je pomnożyć. W eurojackpot obstawia się jakieś numerki w zestawie, którego wartość w chwili zakupu wynosi 12,50 zł. Po losowaniu może się jednak okazać, że ten zestaw liczb jest wart 97 milionów. Gość zarobił na zmianie kursu, nie wykonując żadnej absolutnie pracy. Ot, przechodząc obok kiosku, kupił przypadkowy kupon. Czy wobec tego gry losowe też uznamy za niemoralne? A zakup złotej monety, która w pół roku zdrożała o 50%? (…)

Podstawowa różnica między loteriami a giełdami polega na tym, że – uczestnicząc w loterii – nie staję się współwłaścicielem żadnego przedsiębiorstwa. Kupuję los, wygrywam lub przegrywam i nic mnie z niczym nie wiąże. Natomiast kupując mieszkanie, złoto lub akcje, uczestniczę w rynku! Wypadam dopiero wtedy, gdy tej własności się pozbywam. (…)

Nikt przy zdrowych zmysłach nie zarządzi prohibicji na gry losowe. W przeciwnym razie osiągnie takie sukcesy jak ci, co wprowadzali prohibicję na alkohol w USA czy w ZSRR. Człowiek jest istotą moralną, ale w granicach rozsądku. Pije i gra.

Możemy stawiać sensowne granice naszym chuciom (Dekalog), możemy też każdy zakaz doprowadzić do absurdu i zinterpretować totolotka lub giełdę, lub handel nieruchomościami jako kradzież. Podciągamy wtedy pod moralny zakaz czynność najzupełniej normalną, co jest o tyle groźne, że osłabia powagę mądrych zakazów i całej moralności.

Zakup jednej akcji nic nie znaczy, ale ideologia potępiająca lub gloryfikująca giełdę może mieć znaczenie decydujące dla rozwoju danego kraju w danej epoce (…) Jeżeli ktoś oszukuje, np. wykorzystuje zatajone przed innymi informacje do manipulowania kursem – wtedy kategorie moralne mają zastosowanie. W uczciwej grze giełdowej – podobnie jak w uczciwym futbolu – nie mają. (…)

Nie twierdzę, że giełda i szerzej – gospodarka ma być lub może być niemoralna. Piszę tylko, że moralność jest kategorią nierelewantną w ocenie prawidłowych zjawisk ekonomicznych, zgodnych z powszechnie znanymi i akceptowanymi regułami. Tabliczka mnożenia nie jest ani moralna ani niemoralna. Ona jest! Istnieje niezależnie od naszych ideologii.

Cały artykuł Andrzeja Jarczewskiego pt. „Kapitały Polaków II” znajduje się na s. 12 październikowego „Kuriera WNET” nr 76/2020.

 


  • Od lipca 2020 r. cena wydania papierowego „Kuriera WNET” wynosi 9 zł.
  • Ten numer „Kuriera WNET” można nabyć również w wersji elektronicznej (wydanie ogólnopolskie, śląskie i wielkopolskie wspólnie) w cenie 7,9 zł pod adresem: e-kiosk.pl, egazety.pl lub nexto.pl.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Artykuł Andrzeja Jarczewskiego pt. „Kapitały Polaków II” na s. 12 październikowego „Kuriera WNET” nr 76/2020

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Witt: Dwaj posiadacze nieruchomości paryskich sprzedali cały swój stan posiadania

Piotr Witt o pandemii koronawirusa we Francji, zmianach klimatycznych na świecie i zagadkach francuskiego rynku nieruchomości


Piotr Witt mówi, że w związku z przepisami sanitarnymi nie może przylecieć z Paryża do Polski. W paryskim metrze można usłyszeć między innymi, iż co dziesiąty człowiek umiera na nową chorobę.

Prof. Didier Raoult mówi, że najbardziej boi się strachu.

Tymczasem od wiosny śmiertelność na Covid-19 spadła tysiąckrotnie, osiągając w Marsylii 0,1 promila.

Następnie nasz korespondent odnosi się do pożarów w Kalifornii. Prezydent Donald Trump „nie wierzy w zmianę klimatu”, „dlatego trzeba go zmienić”. We Francji zmieniono z kolei klimatologa. Phlip Verdier został wyrzucony z programu telewizyjnego w którym ośmielił się poddać w wątpliwość to, czy to człowiek opowiada za ocieplenie klimatu.

Paryż w ostatnim czasie stał się miastem rekordowo zagadkowym.

Jedną z nich jest to, „czemu dwaj posiadacze nieruchomości paryskich sprzedali cały swój stan posiadania”. Więcej na ten temat przeczytać będzie można w październikowym Kurierze Wnet. Korespondent przypomina, że baron James de Rothschild polecał inwestować w papiery dłużne państwa jako najpewniejsze. Po nich za najbezpieczniejszą inwestycję uważa się nieruchomości.

Prawo nakazuje w Paryżu wywieszać zezwolenie budowlane w widocznym miejscu przed placem budowy. W najgęściej zaludnionym mieście świata każdy taki nowy afisz przejmuje strachem.

W stolicy Francji zagęszczenie wynosi 24,5 tys. osób na km², przebijając pod tym względem Bombaj i Hongkong.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Dr Wdzięczak: Jestem mocno zdziwiony skalą interwencji FED-u. Ekonomiści szkoły austriackiej wskazują, że to zaszkodzi

Dr Janusz Wdzięczak o interwencjonizmie na amerykańskim rynku finansowym, tym, jakie będą jego negatywne skutki oraz o polskiej giełdzie, odmrażaniu gospodarki i inwestycjach publicznych.

 

Dr Janusz Wdzięczak komentuje fizyczne otwarcie amerykańskiej giełdy, którego dokonał gubernator Nowego Jorku:

Uruchomienie giełdy jest kwestią symboliczną. Pokazuje, że Stany Zjednoczone poradziły z tą pandemia.

Przypomina, że faktycznie giełda cały czas działała, tylko on-line.  Nie wygląda to już tak, jak w latach 80., gdy maklerzy biegali i krzyczeli zgłaszając, że sprzedają lub kupują. Ekonomista odnosi się również do skupowania przez System Rezerwy Federalnej funduszy ETF. Stwierdza, że

Jestem mocno zdziwiony skalą interwencji amerykańskiej Rezerwy Federalnej, czyli FED-u.

Skupowanie przez FED funduszy skupujących obligacje to, jak mówi, daleko posunięta interwencja. Oznacza to, że bank centralny najpierw stosuje luzowanie ilościowe, czyli zwiększa emisję pieniądza, a za te następnie wykupuje obligacje prywatnych spółek, czyli ich dług. Działanie takie „zwalnia z ryzyka biznes amerykański”, ponieważ akcje dzięki temu nie tanieją.

Mamy tu interwencjonizmu na znacznym poziomie oczywiście za pomocą rynku finansowego. Z jednej Stany Zjednoczone uważają się za ojczyznę wolnego rynku. Z drugiej strony robią takie rzeczy.

Jest to kolejne takie działanie, jak zauważa, od 2008 r., gdzie rząd amerykański bierze ryzyko podejmowane przez koncerny na siebie. Jak zauważa dr Wdzięczak

Ekonomiści związana ze szkołą austriacką (czyli taką mocno wolnorynkową) zwracają uwagę że ten proces będzie szkodliwy, a jak będzie zobaczymy.

Interwencje takie zakłócają bowiem obieg informacji na rynku. Inwestujący nie wie, czy akcje spółki, w które chciałby zainwestować są drogie dlatego, że prosperuje, czy dlatego, iż państwo wykupiło jej obligacje.

Prezes fundacji  Ambitna Polska omawia także sytuację na polskiej giełdzie. Zauważa, że przy spadkach na niej paradoksalnie nastąpiło zwiększenie obrotów.

Polacy w okresie pandemii – marcu, kwietniu- masowo ruszyli na parkiet.

Wielu polskich inwestorów zaczęło kupować zgodnie z zasadą „kupuj, kiedy akcje są tanie”. Dr Wdzięczak zauważa, że poza tarczami, jakie rząd oferuje przedsiębiorcom, ważne jest także otwieranie gospodarki. Istotne są także zapowiadane przez rząd inwestycje publiczne, które, jak mówi, napędzają koniunkturę i tworzą nowe miejsca pracy.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

 

 

Prof. Szafrański: Nancy Pelosi chce głosowania pocztowego we wszystkich stanach. Donald Trump jest przeciwko

Prof. Bogdan Szafrański o sytuacji Donalda Trumpa w czasie pandemii, tym, jak jego przeciwnicy chcą wykorzystać wzrost bezrobocia, głosowaniu korespondencyjnym w USA, obniżce podatków i giełdzie.


Prof. Bogdan Szafrański wskazuje, że Demokraci liczą na zwycięstwo swego kandydata w przypadku nieradzenia sobie Donalda Trumpa z epidemią. Biden chce wykorzystać wysoką stopę bezrobocia. W przeciągu ostatnich dwóch miesięcy wzrosła do poziomu ok. 18 proc. Jest to największy poziom od czasów II wojny światowej. Jeszcze niedawno wynosiło ono 3,5 proc., będąc najniższym od 50 lat. Prof. Szarfrański uważa, że bezrobocie do wyborów spadnie do poziomu 8-10 proc. Wynika to z elastyczności amerykańskiej gospodarki, która będzie niebawem odmrożona. Negatywnie ocenia Joe Bidena, którego określa jako „centrolewaka”. Jego zdaniem jest gorszym kandydatem aniżeli Hillary Clinton, z którą Trump wygrał w 2016 r. Wątpi by „sleepy Joe”, jak go nazywa Trump, poradził sobie jako prezydent w sytuacji kryzysowej. Amerykanista przypomina, że ostateczne zatwierdzenie kandydatów Republikanów i Demokratów nastąpi na konwencjach tych partii w lipcu.

Szanse Bidena nie tak duże. […] Widzą, że Trump się bardzo stara.

W USA też są dyskusje, czy wybory nie powinny zostać przeprowadzone w formie korespondencyjnej. Demokraci są zwolennikami tego rozwiązania w przeciwieństwie do Republikanów. Powodem takich stanowisk jest fakt, że w tych stanach, gdzie głosuje się korespondencyjnie wygrywają Demokraci. Prof. Szafrański informuje, iż jest pięć amerykańskich stanów, w których głosuje się wyłącznie za pomocą poczty. Przytacza jako ciekawostkę fakt, że Amerykanie po raz pierwszy głosowali w ten sposób już w 1775 r. Dotyczyło to wówczas walczących z Brytyjczykami żołnierzy Armii Kontynentalnej.

Nancy Pelosi chce powszechnego głosowania pocztowego we wszystkich stanach. Donald Trump jest tego przeciwnikiem.

Amerykański prezydent zapowiedział weto w przypadku nieuwzględnienia jego postulatów. Poza rezygnacją z postulatu upowszechnienia głosowania korespondencyjnego domaga się on uwzględnienia znacznego obniżenia podatków od wynagrodzenia. To ostatnie ma pomóc amerykańskiej gospodarce stanąć na nogi.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

 

Jastrzębski: Pieniądze mające uratować Liban przed bankructwem mogą rozpłynąć się w kieszeniach Hezbollahu

Odziały Hezbollahu z flagami

Podczas gdy przejściowy rząd Libanu oczekuje na odpowiedź IMF w sprawie ewentualnej pożyczki, protestujący uważają, że jedynym rozwiązaniem będzie wymiana elit rządzących.

Al-Arabiya

  1. Głównym wyzwaniem rządu Diaba w Libanie będzie odwiedzenie darczyńców od finansowania Hezbollahu: były Ambasador USA

Były Ambasador USA w Libanie (2004-2008) Jeffrey D. Feltman powiedział, że głównym wyzwaniem stojącym przed tymczasowym rządem Hassana Diaba i jego planem uzdrowienia państwa będzie przekonanie darczyńców, aby nie zwiększali finansowania dla Hezbollahu. Zdaniem ambasadora jest to kluczowe dla powstrzymania Hezbollahu przed rozciągnięciem swej hegemonii na wszystkie sektory państwa.

W swym artykule opublikowanym na stronie amerykańskiego Brooking Institution specjalizującej się w sprawach i badaniach polityczno-gospodarczych, Feltman podkreśla, że o ile wcześniejsze plany rządowe uwzględniały wzmocnienie prawowitych instytucji państwowych kosztem organizacji pozarządowych, w tym przede wszystkim Hezbollahu, o tyle w obecnej sytuacji taka strategia nie spełni swego zadania.

Dyplomata uzasadnia swoją tezę pisząc, że obecny rząd polega przede wszystkim na wsparciu ze strony Hezbollahu i jego parlamentarnych sojuszników. Wobec tego, albo plan naprawy państwa polegnie tak jak poprzednie, albo doprowadzi do dopompowania Hezbollahu. “Jakkolwiek by nie było, pieniądze darczyńców przepadną” stwierdza dyplomata.


Komentarz: Jednym z darczyńców jest Międzynarodowy Fundusz Walutowy (IMF). Tydzień temu, 1 maja rząd Diaba złożył prośbę do IMF o pożyczkę. Niemniej wielu protestujących uważa, że to nie pomoże, i że jedyną drogą do uzdrowienia kraju pozostaje wymienienie zastałych elit politycznych. Społeczeństwo odczuwa niepewność związaną z przyszłością Libanu, stojącego dziś na krawędzi bankructwa. Ceny jedzenia i podstawowych produktów codziennego użytku rosną w zatrważającym tempie. Inflacja wzrasta.

Być może najlepszym przykładem rozgoryczenia społeczeństwa są wznoszone przez protestujących okrzyki. Daje się słyszeć pośród nich ,,Mołotowa, Mołotowa, miast świeczki, dajcie Mołotowa” i licytowanie się między portestującymi a żołnierzami kto właściwie jest już bardziej głodny.


Według Feltmana siły stojące za obecnym rządem nie widzą pożytku w stabilizowaniu sektora finansowego Libanu. Co więcej, będą starały się one zdyskredytować przeciwników osi Hezbollah-Syria-Iran zarzucając im korupcję, która wszak jest zjawiskiem powszechnym w Libanie.

Dyplomata dodał, że przywódca Hezbollahu Hasan Nasr Allah zakilnając się, że nie jest w jego intencji zniszczyć sektor bankowy Libanu, sam sobie zaprzecza. “W ostatniej odezwie ciskał gromy na libańskie banki, za to, że nie chciały dołożyć się do zapełnienia luki finansowej w skarbie państwa”, mówi Feltman, dodając, że „ jeżeli wskazuje to na cokolwiek, to właśnie na to, że Hezbollah plącze się w zeznaniach.”

Al-Jazeera

  1. Siły Rządu Zgody Narodowej atakują bazę Al-Watiyya na południe od Trypolisu a przewodniczący Rady Prezydenckiej przyklaskuje rozwiązaniom pokojowym

We wtorek siły Rządu Zgody Narodowej (GNA) podjęły próby oczyszczenia bazy Al-Watiyya z sił Marszałka Chalify Haftara. Jest to ostatni duży przyczułek samozwańczego władcy Libii na zachodzie kraju. Baza, której powierzchnia liczy 40 km kwadratowych, oddalona jest o 140 kilometór od Trypolisu.

W ataku na bazę bierze udział około 500 pojazdów opancerzonych sił Rządu Zgody Narodowej. Siły naziemne przypuszczające szturm na mocno ufortyfikowaną bazę zostały wsparte lotnictwem Rządu Zgody Narodowej, informuje korespondent Al-Jazeery.

Obrońcy odpowiedzieli rakietami naprowadzanymi na podczerwień, a także ostrzałem z innego typu broni. Napastnicy odnieśli straty. Anonimowy oficer sił Rządu Zgody Narodowej poinformował Al-Jazeerę, że lotnictwo zniszczyło pięć wozów opancerzonych Libijskiej Armii Narodowej (LNA) podległej Haftarowi. Ten sam kontakt poinformował również, że oddziały Rządu Zgody Narodowej znalazły się pod ostrzałem moździeży.

Ofensywa na bazę Al-Watiyya jest kontynuacją kampanii Rządu Zgody Narodowej, w ramach której z rąk Marszałka Haftara odbito już niemal wszystkie miasta na zachodnim wybrzeżu Libii z wyjątkiem Tarhuny położonej o 80 kilometrów na południowy wschód od Trypolisu. Lotnictwo Rządu Zgody Narodowej podejmuje ciągłe ataki mające na celu odcięcie dostaw wysyłanych przez Haftara do Tarhuny.

Siły Rządu Zgody Narodowej wprowadziły zakaz przemieszczania się w środkowych i zachodnich regionach objętych działaniami wojskowymi.

Co się natomiast tyczy areny politycznej, szef Rady Prezydenckiej Rządu Zgody Narodowej Fayez As-Sarraj poparł wszelkie inicjatywy polityczne zmierzające do znalezienia pokojowego rozwiązania trwającego kryzysu. As-Sarraj pochwalił zwycięstwa i ofiary poniesione przez wojsko, a także podkreślił konieczność zwarcia szeregów w celu pokonania agresora.

As-Sarraj wezwał wszystkie stronnictwa i siły polityczne, aby zobowiązały się do zasypania podziałów i wznowienia dialogu pod egidą ONZ. Dialog ten ma na celu zwłaszcza zrealizowanie umowy politycznej, zgodnie z którą ma powstać nowa Rada Prezydencka złożona z prezydenta, dwóch wiceprezydentów i szefa rządu. Innym sugerowanym rozwiązaniem może być wejście na drogę konstytucyjną i zorganizowanie wyborów parlamentarnych w najbliższym możliwym czasie.

W swym artykule Al-Jazeera informuje również o licznych protestach organizacji humanitarnych, korporacji i zrzeszeń lekarzy przeciwko rzekomym zbrodniom wojennym i zbrodniom przeciwko ludzkości popełnianym przez Haftara w Libii.

Wymieniane przykłady takich działań to opóźnianie eksportu libijskiej ropy naftowej, odcięcie dostępu do wody pitnej milionom libijczyków, a także zbombardowanie przynajmniej czterech szpitali. Podejrzewa się, że w placówkach tych poddawano leczeniu pacjentów chorych na COVID-19.

 

Reuters

  1. Obawy inwestorów o wyczerpanie się rezerw liry tureckiej powodują jej rekordowo niski spadek

W czwartek wartość liry tureckiej w stosunku do dolara wyniósł 7,27. Tym samym wartość tureckiej waluty spadła poniżej rekordowo niskiego poziomu z 2018 roku. To już piąta sesja na giełdzie kończąca się niepomyślnie dla Turcji, która straciła 3,584 obywateli w walce z koronawirusem.

Poziom liry ustablizował się po tym jak organ nadzoru bankowego ogłosił zawieszeni transakcji lirą dokonywanych przez BNP Paribas, Citibank i UBS, pod pretekstem, że banki te nie są w stanie terminowo sprostać zobowiązaniom w lirze tureckiej.

 

As-Sahra Al-Maghribiya

  1. W dobie pandemii COVID-19 sąd w Casablance prowadzi rozprawy poprzez wideokonferencje

Chcąc zminimializować rozprzestrzenianie się koronawirusa, Sąd Pierwszej Instancji w Casablance prowadzi rozprawy w niemalże pustej sali. Znajdują się na niej jedynie sędziowie, policja sądowa, protokolant, wielki ekran przymocowany do jednej ze ścian i komputer umieszczony tuż przed sędzią prowadzącym rozprawę.

Dzięki wideokonferencji, sąd łączy się z oskarżonym znajdującym się w specjalnie do tego przygotowanej sali więzienia Oukache. Taki tryb postępowania wymaga jednak uprzedniej zgody oskarżonego, informuje portal As-Sahra, dodając, że mimo pewnych zakłóceń w połączeniu, wysłuchiwanie i odpowiadanie oskarżonemu przebiegało gładko.

Zdalny tryb prowadzenia rozpraw sądowych ma docelowo być wdrożony we wszyskich sądach Maroka.

Przewodniczący Sądu Pierwszej Instancji w Casablance Abdel Aziz Shakrouf powiedział, że jak dotąd wszystkie rozprawy realizowane zdalnie przebiegały bez zarzutu i zachowały wszelkie znamiona niezależnego sądownictwa. Przewodniczący podkreślił także, że różni działacze i organizacje prawnicze i związane z wymiarem sprawiedliwości wyrażały się przychylnie w stosunku do nowej metody postępowania sądowego. Jedną z tych organizacji jest Izba Prawników w Casablance.

– Naszą intencją jest jedynie chronić więźniów i inne osoby zaangażowane w postępowanie sądowe przed niebezpieczeństwem związanym z zainfekowaniem się koronawirusem – zapewnił Abdel Aziz Shakrouf.

Prof. Prokopowicz: Chiny na zasadzie samogwałtu politycznego i moralnego wyłączyły się z udziału w gospodarce światowej

Uzależnienie Zachodu od Chin, utrata miejsc pracy, unijna polityka klimatyczna, niskie ceny ropy i błąd Rosjan. O problemach światowej gospodarki mówią prof. Adam Prokopowicz i prof. Bogdan Szafrański

Prof. Adam Prokopowicz mówi, że epidemia koronawirusa objawiła, jak bardzo kraje Zachodu są uzależnione od chińskiej gospodarki. To pokazuje słabe punkty systemu ekonomicznego, w którym działa obecnie zglobalizowany świat. Wobec tego sądzi, że prymitywna globalizacja nie jest rozwiązaniem. Należy więc stworzyć inny model produkcji aniżeli ten obecny. Prezes Instytutu Globalnych Innowacji, Ekonomii i Logistyki tłumaczy, że prezydent Donald Trump chce handlu wolnego i uczciwego.

Nie mówimy tylko o handlu, ale też o przepływie kapitałów i przepływie gospodarstwa narodowego.

Zauważa, że problemy z dostawami powodują kolosalne szkody po obu stronach. Stwierdza, że państwa rozwijające się mają „bardzo dziwne rządy: dyktatorów, mafii, które zabierają bogactwo narodowe od narodu”. Opowiada o swojej książce, którą napisał na temat Chin, gdyż obecnie o Chinach pisze „każdy kto jest kimś, albo nikim”.

Chiny na zasadzie samogwałtu politycznego i moralnego wyłączyły się z uczestnictwa w światowej gospodarce.

Obecnie zaś Państwo Środka ponownie się do niej włącza, co musi zmieniać układ gospodarczy. Prof. Prokopowicz zaznacza, że „nie można pozbawiać krajów rozwijających się perspektyw, które mają”. Odnosi się także do sytuacji w Unii Europejskiej. Jej problemem jest  przerost biurokracji.

Brexit jest czymś absolutnie uzasadnionym. Nikt nie zapytał się, dlaczego brexit się stał. […] Unia Europejska przerosła samą siebie.

Krytykuje wymierzone w węgiel regulacje unijne przywołując przykład Australii, której premier stwierdził, że jego kraj nie będzie rezygnować z jednego ze swych bogactw naturalnych. Będzie za to szukał bardziej ekologicznych sposobów eksploatacji węgla.

Prof. Bogdan Szafrański o ogromnych spadkach na światowych giełdach, co było spowodowane potanieniem ropy o ponad 30 proc.  Omawia manewr Rosji, która postanowiła zwiększyć własne wydobycie ropy, by w ten sposób uderzyć w Amerykanów pozyskujących ropę z łupków.

Wydaje się, że Rosjanie nie biorą pod uwagę, że Amerykanie mogą zmniejszyć wydobycie.

Dodaje, iż „gospodarka amerykańska jest bardziej odporna na kryzysy” niż europejska czy chińska. Prof. Prokopowicz przypomina, że w Stanach mamy rok wyborczy, co oznacza, że „albo Ameryka będzie krajem demokratycznym i otwartym albo przekażemy go w ręce kogoś, kto będzie chciał go usocjalizować”. Mówi o tym jak „długookresowy program rozwoju Stanów Zjednoczonych” został zakłócony przez Covid-19.

Pojawił się coronavirus jako element, który ten system destabilizuje.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.