Proces zamachowców w Paryżu. Stefanik: tamte wydarzenia trwale zmieniły społeczeństwo francuskie

Korespondent polskich mediów we  Francji o zamachu w Paryżu w 2015 r.: procesie sprawców, wnioskach z nich płynących i pytaniach, jakie w związku z nimi się pojawiają.

Zbigniew Stefanik komentuje proces sprawców zamachów w Paryżu z dnia 13 listopada w 2015 r. Sądzi, że każdy, kto był wówczas we Francji pamięta co robił tamtego dnia. Był to ogromny szok.

Nikt się nie spodziewał takiej masakry.

13 listopada 2015 r. miały miejsce cztery zamachy. Pierwszy z nich miał miejsce przy Stade de France. Prawdopodobnie jego celem był ówczesny prezydent Francji  François Hollande. Kolejny zamach dotknął teatr Bataclan, a następne dwa kawiarnie.

W sumie tego dnia zginęło w Paryżu 130 osób, więc jest to jeden z pewnością z najkrwawszych dni Piątej Republiki.

Jak zauważa korespondent polskich mediów we  Francji, zaczynający się w środę proces będzie dotyczył, drugorzędnych sprawców zamachu. Wśród 20 oskarżonych, którzy staną teraz przed sądem tylko Salah Abdeslam należy do głównych sprawców. Proces  ma potrwać 9 miesięcy. Zeznawać ma w nim pięciu świadków. Ma on być szczególnie zabezpieczony przez policję.

Bestialstwo, które wykazali się ci zbrodniarze jest tak niebywałe, że grozi krew w żyłach.

Stefanik zaznacza, że za zamachami stali obywatele francuscy, urodzeni i wychowani w Republice Francuskiej. Skłania to do refleksji co popycha ludzi do dokonania takich zbrodni na własnych współobywatelach.

To są trudne pytania, ale z pewnością ten proces jest swego rodzaju próbą również próbą odpowiedzi na nie.

Proces będzie również analizą tamtych działań i odpowiedzią na pytanie, czego się nauczyliśmy z tamtych wydarzeń. Gość Kuriera w samo południe zauważa, że

Po zamachach z 13 listopada 2015 roku pojawiło się wiele oskarżeń pod adresem służb specjalnych.

Zarzucano służbom, że nie rozpoznały w porę zagrożenia, a przez swą opieszałość doprowadziły do większej liczby ofiar.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Stefanik: 860 osób zmarło we Francji na COVID-19. Społeczeństwo oskarża władze o ogromne zaniechania

Francuzi podlegają jeszcze surowszym restrykcjom niż Polacy. Święta Wielkiej Nocy upłyną im pod znakiem walki z koronawirusem.


Zbigniew Stefanik mówi o sytuacji epidemiologicznej nad Sekwaną. Relacjonuje, że we Francji zanotowano prawie 20 tys. zachorowań na COVID-19.

860 chorych poniosło śmierć, a ponad 2 tys. jest w stanie ciężkim.

Najwięcej ofiar śmiertelnych odnotowano w niedzielę i poniedziałek. Szczególnie trudna sytuacja panuje w pogranicznej Alzacji. Tamtejsi pacjenci są transportowani zarówno wgłąb kraju, jak i do Niemiec. Rząd wprowadza coraz bardziej radykalne ograniczenia dla obywateli. Zamknięto targi i ograniczono możliwość uprawiania sportu. Zakazano oddalania się od miejsca zamieszkania na dystans większy niż 500 m. Podobnie jak w Polsce, także nad Sekwaną nie będą mieli możliwości uczestnictwa w obchodach Triduum Paschalnego.

Święta Wielkiej Nocy upłyną we Francji pod znakiem walki z COVID-19.

Korespondent Radia WNET mówi, że władze francuskie z dużym opóźnieniem rozpoczęły przygotowania na epidemię koronawirusa. Przedstawiciele społeczeństwa planują pozwać prezydenta, premiera i minister zdrowia za zaniechania przed wybuchem epidemii.

Prezydent Sarkozy był przed laty oskarżany o uleganie wpływom lobbystów przy zakupie szczepionki na świńską grypę. Macron chce uniknąć zarzutów o nadmierną zapobiegliwość. Była minister zdrowia twierdzi, że jej ostrzeżenia nie zostały uwzględnione.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Afera Benalla: Macron ma na karku rosyjską mafię, oligarchów, Mossad, wywiad izraelski i francuski [VIDEO]

Piotr Witt mówi o obecnej sytuacji we Francji po wyborach do Parlamentu Europejskiego, gdzie blok Emmanuela Macrona przegrał z Marine Le Pen i jej prawicowym Zjednoczeniem Narodowym.

 

 

Chociaż ugrupowanie prezydenta nie poniosło sromotnej porażki, albowiem na jego partię oddało 22,4 proc. wyborców, a na formację Le Pen 24,2 proc., to jednak jest to dla niego cios:

Macronowi zaszkodziły dwa czynniki. Przede wszystkim, nie wszyscy we Francji zapomnieli, że w rządzie socjalistycznym Francois Hollande obecny prezydent Macron był ministrem gospodarki i że jak minister sprzedał Niemcom i Amerykanom co najmniej dwa strategiczne przedsiębiorstwa francuskie. Po drugie wystarczy popatrzeć na wynik wyborów, żeby zobaczyć, co zmieniło się w świadomości Francuzów i to nie na wynik Marine le Pen i samego Macrona, a wynik socjalistów. Otóż socjaliści, którzy wnieśli do władzy niegdyś Francois Hollande, dzisiaj zupełnie zniknęli z mapy politycznej Francji.

Podczas wyborów prezydenckich otrzymał 66,1 proc. głosów. Redaktor przedstawia pokrótce przyczyny utraty popularności przez francuską głowę państwa. Wśród nich są m.in. afera Benalla:

Benallo jest gorylem prezydenta, przy czym legitymuje się czterema paszportami. Okazało się, że ma on kontrakt nie tylko z prezydentem, ale także oligarchami rosyjskim, z miliarderami rosyjskimi związanymi z mafią. Dzisiaj w tej aferze, która zaczęła się od banalnego incydentu poturbowania manifestanta, mamy już oligarchów rosyjskich, kontrwywiad francuski, Mossad, wywiad izraelski i z każdym dniem przybywa dramatu. Jak to się skończy? Tego nie wie nawet najbliższe otoczenie prezydenta.

Nasz korespondent opatruje także komentarzem istotę wybór we Francji:

Zwyciężają przedstawiciele partii, którzy mają liczny i zorganizowany elektorat […] Kto nie ma środków finansowych, ten nie będzie wiele znaczył. Wybory europejskie to pokazują. Zwyciężają pieniądze.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T. / A.M.K.

Pojazdy opancerzone i  oddziały antyterrorystyczne. Francja przygotowuje się do kolejnego sobotniego protestu

Zbigniew Stefanik o przygotowaniach władz przed sobotnim (8 grudnia) protestem „żółtych kamizelek” we Francji. Na ulicach Paryża ma pojawić się wojsko i policja. Rządzący i politycy apelują o spokój.


Pojazdy opancerzone i antyterrorystyczne oddziały żandarmerii.  Policyjne działania prewencyjne i możliwe wsparcie jednostek wojskowych – tak Francja przygotowuje się do sobotnich protestów.

 

Odwołanych zostało większość wydarzeń i imprez kulturowych, oraz spotkań sportowych. Całkowicie zablokowana ma zostać ósma dzielnica Paryża a Wieża Eiffla zamknięta. Pozamykane sklepy i restauracje na Polach Elizejskich oraz Plac Charles de Gaulle- dodaje dziennikarz mieszkający we Francji.

Kilku przedstawicieli żółtych kamizelek, w tym ci najbardziej radykalni Eric Drouet i   Maxime Nicolle wzywają do marszu na francuski Pałac Prezydencki. Wszyscy leaderzy polityczni oprócz Marine Le Pen i Jean-Luc Mélenchon apelują o spokój i opanowanie. Do spokoju wzywa również François Hollande.

 

Ostatnie sondaże pokazują, iż mniejszy odsetek Francuzów popiera ruch kamizelek. Kiedy ostatnio ponad 80 proc. obywateli Francji popierało postulaty i działania tej grupy ludzi, tak teraz jest ich 60 proc.- zaznacza Zbigniew Stefanik.

 

Zbigniew Stefanik z Francji dla WNET/ Decyzje rządzących: radość ekologów, pytania dziennikarzy, protesty samorządowców

Decyzje rządu mające chronić środowisko przyczynią się do zwiększenia bezrobocia. François Hollande zamierza recenzować Emmanuela Macrona. Reforma fiskalna może spowodować bankructwo samorządów.

Rząd francuski zapowiada, że do roku 2024 Francja całkowicie zrezygnuje z eksploatacji złóż naftowych znajdujących się na europejskim terytorium Republiki. Celem tej decyzji jest ponoć troska o ochronę środowiska oraz zamiar stopniowego odejścia Francji od energii tradycyjnych na rzecz energii samoodnawialnych. Decyzję tę chwalą jedynie ekolodzy francuscy. Eksperci obawiają się bowiem, że uderzy ona we francuską gospodarkę i rynek pracy. Rezygnacja z dalszego wydobywania francuskiej ropy doprowadzi do masowych zwolnień i zwiększy – już teraz dużą – rzeszę bezrobotnych.

Warto również zauważyć, że ta decyzja ma właściwie charakter tylko symboliczny. Zaledwie 1% francuskiego zużycia ropy naftowej pochodzi ze złóż znajdujących się na terytorium europejskim Francji.

Część dziennikarzy i publicystów zadaje pytanie, dlaczego Francka, skoro chce być światowym liderem w walce o środowisko, nie rezygnuje z energii nuklearnej?

François Hollande powraca do działalności publicznej. W środę były prezydent dokonał oficjalnego otwarcia swojej fundacji La France s’engage, która będzie zajmować się wspieraniem innowacji technologicznych, postępu społecznego i walki z bezrobociem. Ma realizować projekty finansowane ze środków prywatnych i publicznych; które będą służyć grupom społecznym potrzebującym wsparcia. Fundacja Hollande’a zamierza interweniować tam, gdzie państwo zawodzi.

Były prezydent poinformował, że nie planuje powrotu w szeregi partii socjalistycznej, ale jednocześnie dał do zrozumienia, że nie rezygnuje z czynnego udziału w polityce francuskiej. Zapowiedział, że będzie recenzował działalność swojego następcy, jednak zrobi to „w odpowiednim momencie”. Wszystko wskazuje na to, że François Hollande zamierza pozostać ważnym politycznym graczem, z którym obóz obecnie rządzący nad Sekwaną będzie musiał się liczyć.

Francuscy samorządowcy oraz wiele stowarzyszeń stanowczo sprzeciwiają się zapowiedzianym przez rząd Eduarda Philippe’a i przez prezydenta na ten rok i na lata następne cięciom w państwowych dotacjach dla samorządów. Emmanuel Macron i Edouard Philippe zapowiedzieli likwidację 150 tys. współfinansowanych przez państwo etatów w samorządach.

Zapowiedziana przez Emmanuela Macrona reforma fiskalna przewiduje dodatkowo abolicję podatków lokalnych dla blisko 80% Francuzów. Podatki lokalne stanowią dzisiaj jedno z głównych źródeł dochodów francuskich samorządów. Przewodniczący stowarzyszenia francuskich merów, czyli burmistrzów i prezydentów, François Baroin, wyraził obawę, że jeśli zapowiedzi rządzących wejdą w życie, mogą doprowadzić wiele samorządów do utraty płynności finansowej i w konsekwencji do bankructwa.

Można więc domniemywać, że te nieakceptowane przez samorządy we Francji zapowiedzi rządzących będą miały bezpośredni wpływ na wynik wyborów do senatu, które odbędą się 24 września tego roku. Senat we Francji jest bowiem wybierany przez kolegium elektorskie składające się w większości z samorządowców.

ZS/MS

Zbigniew Stefanik z Francji dla WNET/ Czym zajmują się obecnie były prezydent i były kandydat na prezydenta Francji?

François Hollande nie zrezygnował z polityki i zamierza jeszcze odegrać w niej jakąś rolę. François Fillon po latach aktywnego uczestnictwa w życiu politycznym postanowił odejść do prywatnego biznesu.

François Hollande wraca do polityki. Były prezydent przerywa kilkumiesięczne milczenie i ostro atakuje swojego politycznego wychowanka Emmanuela Macrona za tegoroczne cięcia budżetowe. Zdaniem Hollande’a Macron wymaga od Francuzów wyrzeczeń, które nie są konieczne, ponieważ gospodarczy stan Francji znacznie poprawił się, zdaniem Hollande’a, w ostatnich dwóch latach jego prezydentury.

Natomiast François Fillon, prawnik, parlamentarzysta, minister w kilku rządach – rezygnuje z czynnego uczestnictwa w życiu politycznym. Były premier i były pretendent do fotela prezydenckiego w tegorocznych wyborach nad Sekwaną, w których startował jako kandydat kojarzony z prawicą i katolicyzmem,  poinformował, że od przyszłego tygodnia podejmuje pracę w sektorze prywatnym i będzie się zajmował doradztwem finansowym.

ZS