Zbigniew Stefanik: „Nowa UE” wg. Macrona jest tandemem politycznym francusko-niemieckim, omijającym Polskę

Unia Europejska dla prezydenta Francji Emmanuela Macrona to strefa euro i daje on to do zrozumienia jednoznacznie – mówił politolog.

Emmanuel Macron we wtorkowej debacie plenarnej w Parlamencie Europejskim w Strasburgu mówił na temat stworzenia europejskiego programu, który będzie bezpośrednio wspierać finansowo społeczności lokalne, które przyjmują i integrują uchodźców.

Podczas tego przemówienia Emmanuel Macron nakreślił swoją wizję nowej polityki spójności. W jego opinii w nowej perspektywie budżetowej (czyli tej, która nastąpi za kilka lat) powinno stworzyć się specjalny mechanizm, który wspierałby finansowo samorządy przyjmujące uchodźców. Jeśli to rozwiązanie będzie wprowadzone, to zmieni ono na zawsze unijną politykę spójności, w której Polska ma dość dobre miejsce. Dzięki nowemu rozwiązaniu z pewnością miejsce będzie lepsze dla samorządów z krajów Europy Zachodniej. Propozycja Macrona jest próbą poszukiwania sposobu finansowania samorządów, które przyjmują uchodźców i ponoszą z tego tytułu dość duże koszty – podkreślił korespondent Radia WNET Zbigniew Stefanik.

Prezydent Francji podczas przemówienia powiedział także, że w pełni rozumie obawy dotyczące projektu budowy Nord Stream 2.

Kanclerz Niemiec Angela Merkel sama kilka dni temu otwarcie je wyraziła i powiedziała, że ten temat jest niezwykle delikatny i drażliwy, gdyż chodzi w nim o naszą zbiorową suwerenność energetyczną wobec Rosji – powiedział Macron.

Zbigniew Stefanik oznajmił, że Emmanuel Marcon powtórzył tezy odnoszące się do zmian w UE, które wypowiedział podczas swojego przemówienia w Sorbonie we wrześniu ubiegłego roku. Politolog mówił, że podczas tego wystąpienia Emmanuel Macron nakreślił wizję „nowej Europy”. Prezydent dzieli Unię Europejską na dwa bloki, z jednej strony na państwa liberalne, a z drugiej na takie, gdzie występuje jego zdaniem antyliberalizm. Macron podkreślił, że Unia Europejska musi się zmieniać.

NB

Francuska prawica podnosi się z upadku po ubiegłorocznej klęsce wyborczej, zmienia oblicze i walczy o poparcie społeczne

Po ubiegłorocznych wyborach prezydenckich i parlamentarnych wróżono Francji koniec tradycyjnych obozów politycznych. Prognoza ta sprawdziła się w przypadku lewicy, jednak nie w przypadku prawicy.

Zbigniew Stefanik

Znokautowana kilka miesięcy temu francuska prawica wraca do politycznej gry.

Już podczas częściowych wyborów do senatu we wrześniu ubiegłego roku okazało się, że Partia Republikanie posiada nadal bardzo sprawne struktury terenowe i lojalnych samorządowców, dzięki głosom których wygrała zeszłoroczne częściowe wybory do senatu, a prezydencki obóz polityczny odniósł pierwszą od swego powstania polityczną porażkę. Od początku roku 2018 Republikanie przechodzą do skutecznej ofensywy we francuskiej przestrzeni politycznej i niemal systematycznie wygrywają uzupełniające wybory do niższej izby parlamentu, pokonując niemal za każdym razem kandydatów La République en Marche.

Pomimo przegranej w zeszłorocznych wyborach prezydenckich, parlamentarnych i częściowych wyborach do senatu; pomimo rozłamów, afer finansowych i prokuratorskich oskarżeń pod adresem liderów Frontu Narodowego, także i ten obóz polityczny nie upadł i nadal może liczyć na dwucyfrowe poparcie we Francji.

Marine Le Pen, mimo bezpardonowej wojny, którą wypowiedzieli jej przeciwnicy w FN, w tym jej ojciec, nadal jest przywódczynią tego ugrupowania. Udało się jej przeforsować swoją strategię polityczną zmiany wizerunku i tzw. „dediabolizacji” partii. Formalnie Front Narodowy przestał istnieć, a w jego miejsce Marine Le Pen na ostatnim kongresie partii powołała nowe ugrupowanie z nową nazwą, nowym szyldem i starym logo: Rassemblement National, czyli Zrzeszenie Narodowe. (…)

11 marca tego roku odbył się w Lille ostatni kongres Frontu Narodowego. Partia Jean-Marie Le Pena po 46 latach politycznej działalności przestała formalnie istnieć. Na kongresie została powołana nowa partia z nowym statutem i nową nazwą. Logo frontystów pozostanie jednak niezmienione. Marine Le Pen po stoczeniu potężnej batalii ze swoim ojcem i przeciwnikami w FN postawiła na swoim i doprowadziła do powołania nowego ugrupowania politycznego, co ma sprawić, że frontysci uzyskają zdolność koalicyjną oraz realną perspektywę sprawowania w przyszłości władzy we Francji. W obozie politycznym frontystów ma zmienić się wszystko. Jednak po kongresie w Lille i wygłoszonym tam przemówieniu Marine Le Pen można odnieść wrażenie, że prócz nazwy w ugrupowaniu frontystów innych zmian brak. Pod względem przekazu przemówienie Marine Le Pen z Lille rozczarowało tych wszystkich, którzy spodziewali się wielkiej, wielowymiarowej zmiany w obozie politycznym Marine Le Pen, która od wielu miesięcy robi wiele, aby udowodnić, że nie jest polityczną córką swojego ojca.

Podobnie jak we Froncie Narodowym, w Partii Republikanie doszło do powyborczych rozliczeń, konfliktów i rozłamów. Zdecydowana większość polityków związanych z Alainem Juppé postanowiła opuścić szeregi Partii Republikanie w kilka tygodni po zeszłorocznych wyborach parlamentarnych nad Sekwaną. Część bezpartyjnych juppéistów przystąpiła do obozu politycznego Emmanuela Macrona (jak obecnie urzędujący premier nad Sekwaną). Ci zaś, którzy nie dołączyli do La République en Marche, powołali najpierw własny, niezależny od Partii Republikanie klub parlamentarny „Les Constructifs”, czyli „Konstruktywni”, a później własny polityczny byt – „Agir”, czyli „Działać”. 10 grudnia 2017 roku Partia Republikanie wybrała nowego przewodniczącego. Został nim były minister w rządzie François Fillona i sarkozysta, Laurent Wauquiez. (…)

Od momentu objęcia stanowiska przewodniczącego partii Laurent Wauquiez udowadnia, że nie zamierza stawiać na dyplomację i kompromisowość. Politykom centroprawicowym ze swojej partii dał do zrozumienia, że nikogo w partii siłą trzymać nie będzie. Nie szczędzi ostrych słów i zdecydowanej krytyki swoim politycznym oponentom. Atakuje, mówi wprost i stawia polityczną kawę na ławę do tego stopnia, że część komentatorów francuskiej sceny politycznej mówi o „trumpizacji” Republikanów pod przewodnictwem Laurenta Wauquieza, a sam zainteresowany poprzez swoje franc parler zyskuje nad Sekwaną coraz więcej zwolenników i coraz większą popularność. (…)

Partia Republikanie Laurenta Wauquieza rośnie w siłę i odnosi polityczne sukcesy, mimo to ciągną się za nią afery finansowe z przeszłości. Ich negatywnymi bohaterami są przywódcy i liderzy tej partii sprzed lat. 20 marca tego roku został aresztowany były francuski prezydent Nicolas Sarkozy. Francuska policja zatrzymała go w związku z podejrzeniami o nielegalne finansowanie kampanii wyborczej w 2007 roku.

Sztab wyborczy Nicolasa Sarkozy’ego oraz najbliżsi jego współpracownicy mieli przyjąć co najmniej kilka walizek zawierających co najmniej 50 milionów euro. Pieniądze te mieli otrzymać z Libii, od Muammara Kadafiego, za pośrednictwem libijskich przemytników broni i przedstawicieli tamtejszego świata przestępczego. (…)

Jednak mimo rosnącego poparcia francuskiej prawicy, nie należy oczekiwać w najbliższym czasie jej zjednoczenia. Albowiem o ile frontysci wyciągają rękę do zjednoczenia albo przynajmniej do współpracy na szczeblu centralnym, to perspektywa ta nie spotyka się z akceptacją Republikanów, ich liderów, w tym samego Laurenta Wauquieza, który – jak wszystko na to wskazuje – woli liczyć na swój własny potencjał, swoje własne siły i zasoby swojego ugrupowania w konfrontacji z Emmanuelem Macronem i jego obozem politycznym.

Trudno wyobrazić sobie, aby aktualnie Partia Republikanie chciała wchodzić w otwarty sojusz czy jednoczyć się z ugrupowaniem Marine Le Pen, które nad Sekwaną dla dużej części francuskiego społeczeństwa jest uosobieniem wszelkiego zła. Połączenie obu partii uniemożliwiają również ich diametralnie różniące się programy gospodarcze. Co więcej, Republikanie stanowczo odcinają się od szeroko pojętego eurosceptycyzmu, a ich liderzy przedstawiają swoją partię jako ugrupowanie wręcz euroentuzjastyczne i przypominają, iż ich partia należy do Europejskiej Partii Ludowej. (…)

Wiele na to wskazuje, że polityczna przyszłość Francji będzie należała do prawicy.

Cały artykuł Zbigniewa Stefanika pt. „Francuska prawica w przebudowie” znajduje się na s. 12 kwietniowego „Kuriera WNET” nr 46/2018, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Zbigniewa Stefanika pt. „Francuska prawica w przebudowie” na s. 12 kwietniowego „Kuriera WNET” nr 46/2018, wnet.webbook.pl

Stefanik: Islam stał się instrumentem do prowadzenia zbrodniczej działalności w Europie

Zbigniew Stefanik opowiadał o sprawie 44-letniego żandarma Arnaulda Beltrame’a, który wydał siebie za zakładniczkę terrorysty we francuskim supermarkecie Trebes.

Rozmawialiśmy dziś ze Zbigniewem Stefanikiem, znawcą tematyki oraz wydarzeń polityczno-społecznych zachodzących obecnie jak i w ostatnich latach we Francji. Główny tematem nad którym się pochyliliśmy były  ostatnie wydarzenia mające miejsce w kraju leżącym nad Sekwaną, czyli sprawa 44-letniego żandarma Arnaulda Beltrame’a, który wydał siebie za zakładniczkę terrorysty w supermarkecie w Trebes (południowa Francja). Funkcjonariusz został postrzelony przez dżihadystę-zamachowca i niestety zmarł w szpitalu.  Jak mówi dziennikarz:

„Zamachowiec dokonał właściwie trzech ataków, najpierw napadł na pojazd, gdzie zranił kierowcę , zamordował pasażerów, następnie ostrzelał grupę interweniujących policjantów, z czego jednego ciężko zranił, po czym w mieście Trebes wtargnął do supermarketu, z bronią w ręku, wziął zakładników, zamordował dwie osoby”.

Dalsze losy tej tragedii to już akt bohaterstwa pułkownika żandarmerii Arnaulda Beltrame`a który niestety nie przeżył, zamachowiec oddał do niego kilka strzałów po czym podciął mu gardło, pomimo działań lekarzy w pobliskim szpitalu nie udało się odratować życia Beltrame`a, po takich obrażeniach. To czego dokonał funkcjonariusz stało się symbolem walki z terroryzmem nasilającym się w Francji.

Warto zaznaczyć że ceremonia pożegnalna odbędzie się jutro w Paryżu około 11.30, którą poprowadzić ma osobiście prezydent Emmanuel Macrone. Naszemu korespondentowi udało się także uzyskać informację odnośnie trwającego w dalszym ciągu śledztwa, w ramach którego aresztowano trzy osoby, w tym 18-letnia dziewczynę zamachowca, która uznawana jest za zradykalizowaną islamistkę. Kobieta podczas przesłuchania nie wydawała się być poruszona tymi wydarzeniami,

„Nie odczuwała żadnego żalu, ani żadnej skuchy, powiedziała że jest ona szczęśliwa że do tego zamachu doszło, i że jest nieszczęśliwa, że nie mogła brać w nim udziału”- jak twierdzi Stefanik.

Śledczym udało się ustalić także, że mogła mieć dużo wspólnego z tym zamachem w związku z wpisami do których dotarli policjanci na jednym z portali społecznościowych. Możliwe jest, że to dziewczyna zamachowca była mózgiem całej operacji. Pozostałe dwie osoby to 17-letni przyjaciel terrorysty również zradykalizowany, przy którym śledczy znaleźli w trakcie przeszukania mieszkania, kilka noży, ładunki wybuchowe oraz notatki wskazujące jednoznacznie na powiązania z ISIS, a także jego znajomy. Osoby te wpisują się w charakterystyczny profil terrorysty, miały one powiązania z przestępczością zorganizowaną w tym przypadku jeden z nich poszukiwany był przez madrycką policję w związku z swoją działalnością przestępczą w Hiszpanii, zajmował się przemytem narkotyków, w tym do Francji. Odnośnie powyższych danych Stefanik wypowiedział się także w kilku słowa na temat tzw: zjawiska gangsta –islam, z którym mamy ostatnio do czynienia. Wielokrotnie bywa tak iż terroryści, potencjalni terroryści to muzułmanie mający właśnie sporo wspólnego z zorganizowanymi grupami przestępczymi, w których w ramach praktyk kryminalnych takich jak handel, przemyt narkotyków, stręczycielstwo, porwania, wymuszenia, pozyskują środki finansowe na działalność terrorystyczną. Zdaniem korespondenta działa to także w drugą stronę gdzie przestępcy recydywiści więzienni, wykorzystują islam jako instrument do prowadzenia swojej zbrodniczej działalności. „Jeżeli spojrzymy na profile tych wszystkich zamachowców to zawsze gdzieś ten wątek kryminalny się przewija” mówi Stefanik.

Zapraszam do wysłuchania całej rozmowy.

jn

We wspólnocie europejskiej musi zmienić się wszystko – można wywnioskować z wypowiedzi Macrona dotyczących reformy UE

Francja nie obawia się „Polexitu” czy „Węgrexitu” – wręcz przeciwnie. Co więcej, zdaje się, że francuski prezydent robi wiele, aby pokazać Polakom i nie tylko im, gdzie są europejskie drzwi wyjściowe.

Zbigniew Stefanik

Nowa Unia Europejska to państwa strefy euro

W koncepcji reformy Unii Europejskiej Emmanuela Macrona strefa euro jest obszarem, na którym należy oprzeć całą europejską integrację. Kraje zaś znajdujące się poza nią są niejako wykluczone z Europy, którą chce zbudować francuski prezydent. Jeśli jakieś państwo chce należeć do Unii Europejskiej, musi wpierw znaleźć się w strefie euro. (…)

Unia Europejska trzech prędkości

(…) Europa pierwszej prędkości to największe państwa Unii Europejskiej, to znaczy Francja, Niemcy, Włochy, Hiszpania oraz najbogatsze państwa eurostrefy, czyli państwa Beneluxu. W tym gronie mają zapadać wszystkie najważniejsze decyzje odnośnie do wszystkiego, co dotyczy strefy euro. Ta grupa ma stać się jej trzonem, motorem.

Europa drugiej prędkości to pozostałe państwa strefy euro, takie jak Portugalia, Grecja, Słowenia czy Słowacja. Rola tych państw ma być ograniczona do przystosowania się i wykonywania postanowień, które będą podejmowane w grupie państw Europy pierwszej prędkości. (…)

Europa trzeciej prędkości będzie składać się ze wszystkich państw nienależących do strefy euro. Będzie ona częścią nowej Unii Europejskiej, ale raczej teoretycznie. Albowiem eurostrefa ma integrować się sama i niejako stopniowo dystansować się ekonomicznie i politycznie od państw należących przecież do wspólnoty europejskiej, ale nie do eurozony.

Pytanie więc brzmi, co tak naprawdę będzie wówczas oznaczało członkostwo w Unii Europejskiej? Jaki będzie status obywateli państw członkowskich UE, ale pozostających poza strefą euro? Czy zostaną utworzone dwa odrębne statusy obywateli UE? Czy wolny przepływ towarów, kapitału, usług i ludzi pomiędzy państwami eurozony i pozostałymi zostanie utrzymany? Jak koncepcja Europy trzech prędkości w przypadku jej zastosowania wpłynie na funkcjonowanie strefy Schengen? Czy w Europie trzech prędkości strefa Schengen w ogóle będzie istniała?

Przywództwo na rynku wspólnotowym

Emmanuel Macron dąży do tego, aby europejski przemysł i szeroko pojęte europejskie przedsięwzięcia gospodarcze były, na ile to możliwe, wolne i niezależne od kapitału spoza Unii Europejskiej. Nieprzychylnie patrzy na niemiecko-rosyjski projekt energetyczny Nordstream 2. (…)

Emmanuel Macron upatruje zagrożenia dla zachodnioeuropejskich podmiotów gospodarczych nie tylko poza granicami Unii Europejskiej. Widzi je również w Europie Środkowej i Wschodniej. Obecnie Polska posiada 25% rynku transportowego w Unii Europejskiej. Za lat pięć czy dziesięć polskie, czeskie, słowackie czy węgierskie, dziś małe i średnie przedsiębiorstwa, mogą stać się potężnymi podmiotami gospodarczymi wypierającymi z rynku wspólnotowego firmy francuskie czy niemieckie. Francuski prezydent jest tego świadom i już podjął zdecydowane kroki, aby temu przeciwdziałać. (…)

Zmiana zasad wyboru europosłów już od roku 2019

(…) Emmanuel Macron proponuje zmianę zasad w wyborach europarlamentarzystów już od roku 2019. Połowa europarlamentu byłaby wybierana na podstawie list transeuropejskich, na których znaleźliby się kandydaci z różnych krajów członkowskich UE. Tak więc europosłowie pochodziliby tylko w połowie z list krajowych. (…)

La zone euro d’abord, czyli: „przede wszystkim i wpierw strefa euro”

W tej kwestii Emmanuel Macron nie pozostawia żadnych wątpliwości. Pytanie brzmi, czy francuski prezydent w ogóle widzi jakieś miejsce dla Polski i państw z Europy Środkowej i Wschodniej w Unii Europejskiej zreformowanej według jego politycznego zamysłu?

(…) Dla Polski to bardzo zła wiadomość. Oznacza bowiem, że francuski prezydent nie zamierza przeprowadzać reformy UE we współpracy z państwami środkowoeuropejskimi spoza strefy euro. „Jeśli komuś się nie podoba, może pójść za przykładem Wielkiej Brytanii i opuścić Unię Europejską, bez żalu zresztą z naszej strony” – taki właśnie komunikat zdaje się płynąć z Paryża. Francja nie obawia się „Polexitu” czy „Węgrexitu” – wręcz przeciwnie. Co więcej, zdaje się, że francuski prezydent robi wiele, aby pokazać Polakom i nie tylko im, gdzie są europejskie drzwi wyjściowe.

Cały artykuł Zbigniewa Stefanika pt. „Koncepcja Emmanuela Macrona reformy Unii Europejskiej i jej implikacje dla Polski” znajduje się na s. 13 lutowego „Kuriera WNET” nr 44/2018, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 36 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Zbigniewa Stefanika pt. „Koncepcja Emmanuela Macrona reformy Unii Europejskiej i jej implikacje dla Polski” na s. 13 lutowego „Kuriera WNET” nr 44/2018, wnet.webbook.pl

A może spróbować monarchii? Rozczarowanie do republiki jest we Francji powszechne, a tęsknota za tronem nie wygasła

Jedną z największych zalet ustroju monarchicznego w oczach nostalgicznych zwolenników jest odpowiedzialność monarchy przed narodem i potomstwem. Prezydent nie ponosi odpowiedzialności za swoje błędy.

Piotr Witt

W braku własnej dynastii panującej Francuzi masowo interesują się plotkami dochodzącymi z suwerennego księstwa Monaco i przeżywają głęboko wydarzenia rodzinne dworu brytyjskiego. Monarchiści francuscy nie mają reprezentacji w parlamencie. Jedynym miejscem zgromadzeń, jakie im pozostało, jest kościół, jedyną okazją do zgromadzenia jest msza. 21 stycznia w rocznicę śmierci Ludwika XVI modliliśmy się razem z nimi w Kaplicy Pokutnej przy bulwarze Haussmanna za duszę króla męczennika.

Po upadku ostatniego panującego, cesarza Napoleona III, sprawa wyboru ustroju politycznego dla Francji stanęła na ostrzu noża. Monarchiści mieli w parlamencie większość. W głosowaniu demokratycznym siedem lat później wybór republiki przeszedł jednym głosem i był to podobno głos monarchisty. Pan hrabia d’Haussonville głosował za republiką na złość innym monarchistom.

Przekleństwem rojalizmu francuskiego jest bowiem nie to, że brak im pretendenta do tronu, ale przeciwnie, to, że mają ich przynajmniej o jednego za dużo.

Od wieków do tronu pretendują dwie gałęzie tej samej rodziny. Król Francji Ludwik XIV miał brata, młodszego o dwa lata Filipa. Zgodnie z prawami monarchii Filip Orleański nigdy nie panował. Ludwik XIV wstąpił na tron jako dziecko i umarł starcem. Do śmierci w 1715 roku przeżył obu następców tronu – syna i wnuka. Prawnuk zmarłego, Ludwik XV, miał pięć lat, kiedy odziedziczył królestwo. W jego imieniu rządził regent Filip z młodszej linii nigdy nie panującej. To wówczas, jak się zdaje, Orleanowie nabrali pociągu do tronu. Nie przeszło im to do dziś. (…)

Zażarta konkurencja między dwiema gałęziami rodu Kapetyngów nigdy nie wygasła. Od stu lat wielu historyków uważa rewolucję francuską za wynik tej rywalizacji.

Jacques Bainville, wielki historyk, przypominał, że rewolucja zaczęła się na dziedzińcu Palais Royal i była podsycana bibułą drukowaną na polecenie i za pieniądze Filipa Orleańskiego. (…)

Na początku XX wieku w ruch monarchiczny zaangażowali się wybitni intelektualiści Jacques Bainville i Leon Daudet. Charles Maurras, przywódca i ideolog ruchu monarchistycznego, w 1900 roku rozpisał ankietę w sprawie monarchii. Wynikło z niej, że wielu obywatelom, wielu ludziom wpływowym przywrócenie tronu by odpowiadało.

Druga wojna wszystko zmieniła. Republikanin gen. de Gaulle, wyniesiony do władzy przez historię, stał się dla Francuzów namiastką monarchy cenionym i lubianym. (…)

Na krótko przed śmiercią w 1999 roku ostatni pretendent postarał się pogrzebać nadzieje monarchiczne Orleanów. Hrabia Paryża wyprzedał dziedzictwo przodków: cenne obrazy, biblioteka, srebra, miniatury, biżuteria, łącznie z liberiami służby królewskiej poszły pod młotek. Separowany z żoną hrabia miał dziesięcioro dzieci, lecz ostatnie lata życia spędził u pielęgniarki. Po jego śmierci znaleziono tylko aksamitne pantofle ranne haftowane w złote lilie. Głową dynastii został Henri, jego najstarszy syn (1933).

Ze strony starszej linii, następca tronu Alphonse de Bourbon zgilotynował się sam. Jadąc na nartach w Colorado, nie zauważył kabla przeciągniętego w poprzek trasy. Jego syn ma dzisiaj lat 43 i jest formalnym następcą tronu pod imieniem Ludwika XX. Jest wysoki, przystojny, wysportowany, wszechstronnie i gruntownie wykształcony. Ożeniony bogato, z córką hiszpańskiego finansisty Vargasa, sam jest z wykształcenia bankowcem. (…)

Jedną z największych zalet ustroju monarchicznego w oczach nostalgicznych zwolenników jest odpowiedzialność monarchy przed narodem i własnym potomstwem. Prezydent republiki mający uprawnienia monarchy albo nawet i większe, nie ponosi odpowiedzialności za błędy swego postępowania. Mitterrand, który doprowadził kraj do katastrofy, odszedł w chwale. Po jego śmierci nazwano jego imieniem Bibliotekę Francji, ulice i miasteczka. François Holland, który z powodzeniem kontynuował jego politykę otoczony nawet tymi samymi ludźmi, także odszedł na komfortową emeryturę byłego szefa państwa i nikt nie żąda od niego rozliczeń. Monarcha nie jest spółką anonimową z odpowiedzialnością udziałami, lecz żywym człowiekiem, znanym z imienia i nazwiska.

„A może spróbować monarchii?”, artykuł Piotra Witta, stałego felietonisty „Kuriera WNET”, obserwującego i komentującego bieżące wydarzenia z Paryża, można przeczytać w całości w lutowym „Kurierze WNET” nr 44/2018, s. 3 – „Wolna Europa”, wnet.webbook.pl.

Piotr Witt komentuje rzeczywistość w każdą środę w Poranku WNET na falach na WNET.fm.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 36 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Piotra Witta pt. „A może spróbować monarchii?” na s. 3 „Wolna Europa” lutowego „Kuriera WNET” nr 44/2018, wnet.webbook.pl

Aktualny krajobraz polityczny Francji. Prognozy dla przegranych i wygranych wyborów prezydenckich i parlamentarnych

Politycy La République en Marche będą chcieli się rozstać, kiedy partia zacznie tracić poparcie. Jego członków łączy jedynie konieczność zapewnienia większości parlamentarnej rządowi i prezydentowi.

Zbigniew Stefanik

W styczniu 2017 r. nic nie zapowiadało trzęsienia ziemi na francuskiej scenie politycznej. Po rezygnacji z udziału w wyborach prezydenckich François Hollande’a panowała we Francji niemal powszechna opinia, że jego następcą będzie kandydat partii Republikanie, François Fillon. W styczniu 2017 r. nad Sekwaną sprawowała władzę Partia Socjalistyczna, która cieszyła się jeszcze dwucyfrowym poparciem. Prawybory na lewicy miały dopiero się odbyć. Front Narodowy zaś przygotowywał się do wyborczego starcia. Poparcie społeczne jego przywódczyni Marine Le Pen rosło i liczyła ona na bezprecedensowo wysoki wynik dla siebie i swojego obozu politycznego zarówno w wyborach prezydenckich, jak i parlamentarnych.

François Fillon nie zastąpił jednak François Hollande’a w pałacu prezydenckim. Obecnie były kandydat Republikanów w wyborach prezydenckich nie bierze już czynnego udziału we francuskim życiu politycznym. (…)

Wybory prezydenckie nad Sekwaną wygrał Emmanuel Macron – minister gospodarki w rządzie Manuela Vallsa; Macron, któremu jeszcze rok temu większość komentatorów i analityków nie dawała żadnych szans na zwycięstwo. (…) Rozgromione, do niedawna największe obozy polityczne nie są w stanie prowadzić działań, które mogłyby skutecznie stanąć Macronowi na drodze do realizacji jego politycznych planów. (…)

Większość najbardziej rozpoznawalnych francuskich polityków utożsamiających się z lewicą opuściło Partię Socjalistyczną, która przypomina coraz bardziej polityczny tonący statek. Jej klub parlamentarny liczy obecnie zaledwie kilkudziesięciu posłów – najmniej w jej historii. Jeszcze rok temu partia władzy, ma obecnie niskie poparcie społeczne, a jej fatalny wynik wyborczy sprawił, że musi nauczyć się funkcjonować ze środków o wiele niższej niż dotychczas dotacji państwowej. Zamyka swoje siedziby w terenie i zwalnia pracowników. Warto dodać, że obecnie Partia Socjalistyczna musi zmagać się z konkurencyjnym lewicowym bytem politycznym – ugrupowaniem Jeana-Luca Mélenchona La France Insoumise. To wszystko każe postawić pytanie: czy w obecnym kształcie francuska Partia Socjalistyczna ma w ogóle polityczną przyszłość?

Partia Republikanie, choć dwa razy pokonana – zarówno w tegorocznych wyborach prezydenckich, jak i parlamentarnych – zdołała jednak ograniczyć polityczne straty. Pozostaje silną partią we francuskich samorządach. Ma mocne i prężne struktury terenowe. Dodatkowo udało się jej utrzymać większość we francuskim senacie w wyniku tegorocznych częściowych wyborów do wyższej izby francuskiego parlamentu. Jednak pomimo stosunkowo silnej pozycji na francuskiej scenie politycznej, LR musi stawiać czoła wewnętrznym problemom. (…)

10 grudnia 2017 r. członkowie i działacze LR wybrali nowego przewodniczącego tego ugrupowania. Został nim niegdyś bliski współpracownik Nicolasa Sarkozy’ego, Laurent Wauquiez. W wewnętrznym głosowaniu, które odbyło się za pomocą internetu, wzięło jednak udział tylko nieco ponad 40% członków partii, a zwycięstwo Wauquieza doprowadziło do kolejnego rozłamu w LR. Komentatorzy nad Sekwaną oceniają zwycięstwo Wauquieza w wyborach na przewodniczącego LR jako odcięcie się tego ugrupowania od swojego centroprawicowego i centrowego skrzydła.

Zdaniem wielu analityków Republikanie pod przywództwem Laurenta Wauquieza będą ugrupowaniem już nie centroprawicowym, ale wyłącznie prawicowym. Zabraknie w nim miejsca dla Juppéistów, którzy mogą wobec tego definitywnie związać się z la République en Marche, a partia będzie miała trudności z pozyskaniem elektoratu centrowego i centroprawicowego, który powiększy wyborczy stan posiadania La République en Marche.

Front Narodowy po swojej potrójnej klęsce wyborczej (przegrana w wyborach prezydenckich, parlamentarnych i w częściowych wyborach do senatu) pogrąża się w coraz większym kryzysie wewnętrznym, a niektórzy komentatorzy ryzykują wręcz stwierdzenie, że po prostu upada. (…) Sama Marine Le Pen, nieustannie atakowana w mediach przez swojego ojca Jean-Marie Le Pena, ma coraz większy problem z utrzymaniem przywództwa w ugrupowaniu. Co więcej, ona i inni liderzy FN muszą stawiać czoła oskarżeniom o defraudacje finansowe i o nielegalne pozyskiwanie na swoją działalność polityczną, jak i na działalność FN funduszy w Rosji Putina. (…)

Aktualnie ugrupowanie rządzące La République en Marche jest największym i najsilniejszym politycznym bytem nad Sekwaną. Jednak wiele wskazuje na to, iż brak spójności światopoglądowej, personalne konflikty i niespełnione ambicje polityczne niektórych liderów LREM mogą doprowadzić do stopniowej erozji i w końcu do rozłamu w obozie politycznym macronistów. La République en Marche jest coraz mniej postrzegana (również przez swoich członków i działaczy) jako ugrupowanie szeroko pojętej odnowy we Francji. (…)

Partia Socjalistyczna zdaje się być politycznie passé. Jednak odbudowa ugrupowania lewicowego, które będzie odgrywało istotną rolę na francuskiej scenie politycznej, jest niemal pewne. Albowiem pracownie sondażowe nad Sekwaną szacują, że we Francji szeroko pojęta lewica może liczyć na co najmniej 30% wyborców.

Trudno dzisiaj przewidzieć, co stanie się z ultralewicową partią Jeana-Luca Mélenchona. Po dynamicznej kampanii poprzedzającej wybory prezydenckie, ugrupowanie to jest obecnie w odwrocie. (…) Obecnie nastroje kontestacyjne słabną, a zdecydowana większość Francuzów czeka na skutki już wprowadzonych reform, jak i tych, których wprowadzenie zapowiedziano na najbliższe miesiące. (…)

Zagadką pozostaje przyszłość szeroko pojętej francuskiej prawicy i jej przyszły kształt. Jaka przyszłość czeka partię Republikanie? Czy ugrupowanie to stanie się partią stricte prawicową, która za swoja bazę ideologiczną przyjmie chrześcijaństwo oraz retorykę tożsamościową? (…)

Czy przetrwa Front Narodowy? (…) Czy może dojść do „dediabolizacji” Frontu Narodowego? Czy jest możliwa prawdziwa współpraca między FN i LR? Czy możemy spodziewać się połączenia Frontu Narodowego i Republikanów w jeden byt polityczny?

Dzisiaj trudno też powiedzieć, czy La République en Marche stanie się trwałym bytem na francuskiej scenie politycznej. Jedno jednak jest pewne. Zwycięstwo w wyborach prezydenckich Emmanuela Macrona, a następnie zwycięstwo w wyborach parlamentarnych La République en Marche doprowadziło do upadku starego porządku politycznego, który funkcjonował we Francji jeszcze w styczniu 2016 r., i jest on dziś definitywnie passé.

Cały artykuł Zbigniewa Stefanika pt. „Francuski krajobraz polityczny w dobie macronizmu” znajduje się na s. 7 styczniowego „Kuriera WNET” nr 43/2018, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 36 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Zbigniewa Stefanika pt. „Francuski krajobraz polityczny w dobie macronizmu” znajduje się na s. 7 styczniowego „Kuriera WNET” nr 43/2018, wnet.webbook.pl

 

Francuska służba więzienna protestuje, a w Partii Republikanie pozostają prawicowcy/Zbigniew Stefanik z Francji dla WNET

Francuskie służby więzienne zamierzają protestować i strajkować aż do spełnienia ich postulatów zwiększenia personelu i lepszych warunków pracy i płacy. Alain Juppé odchodzi z LR, a z nim centryści.

Dzisiaj rozpoczął się protest francuskiej służby więziennej. Protestujący oczekują od francuskich władz, aby te zatrudniły więcej pracowników w służbie więziennej oraz aby ustawodawca zwiększył możliwości strażników więziennych w zapobieganiu zagrożeniom tworzonym w więzieniach przez szczególnie niebezpiecznych osadzonych, w tym odbywających wyroki więzienne nieobliczalnych, groźnych i nierzadko nadal aktywnych dżihadystów. Protestujący pracownicy francuskiej służby więziennej skarżą się na, ich zdaniem, niedostateczne warunki płacowe, na przeludnienie francuskich zakładów karnych (26 tysięcy pracowników służby więziennej na 70 tysięcy osadzonych ), na pracę w szczególnie niebezpiecznych warunkach i na brak skutecznych instrumentów  niezbędnych dla prewencji i przeciwdziałania, szczególnie w tych więzieniach, gdzie są osadzeni gotowi na wszystko i nieobliczalni dżihadyści.

11 stycznia br. w więzieniu w Nord-pas-de-Calais w mieście Lens osadzony dżihadysta zaatakował i ciężko ranił nożem trzech strażników więziennych, kiedy ci otworzyli jego celę. Protestujący zapowiadają, że będą oni protestowali i w razie potrzeby strajkowali aż do skutku.

Ważne polityczne wydarzenie nad Sekwaną. Dzisiaj (15.01) miał miejsce poważny rozłam w partii Republikanie (LR). Obecny mer Bourdeaux, Alain Juppé, dystansuje się od patrii republikańskiej i rezygnuje z przewodnictwa regionalnych struktur tej partii w Gironde. Były premier, dlugoletni działacz i jeden z głównych liderów tego ugrupowania zapowiada, że od tego momentu nie będzie brał udziału w działaniach partii Republikanie, a swoją rolę w tej partii ograniczy do statusu obserwatora poczynań LR i jej przewodniczącego, Laurenta Wauquieza.

Odejście Alaina Juppé z partii Republikanie oznacza dla tego ugrupowania zerwanie z frakcją centrystów. Wydarzenie to będzie miało duży wpływ na polityczną tożsamość LR. Partia Republikanie przestanie być odtąd partią centroprawicową i stanie się ugrupowaniem stricte prawicowym.

Zbigniew Stefanik

Najświeższe wiadomości z Francji – niespodzianka! – związane z imigrantami / Zbigniew Stefanik z Francji dla WNET

Emmanuel Macron chce powstrzymać nielegalną emigrację poprzez ekonomiczne wsparcie dla krajów afrykańskich. Atak dzihadysty na strażników w najbardziej strzeżonym więzieniu we Francji.

Emmanuel Macron wzywa do usprawnienia tzw. europejskiego systemu relokacji uchodźców i promuje swoją politykę afrykańską

Na szczycie poświęconym problemom imigracyjnym w Unii Europejskiej francuski prezydent wykonał gest wobec Włochów i zapewnił o swoim wsparciu dla rządu włoskiego w kwestii zmierzenia się z nielegalną imigracją. Odtąd Francja będzie przyjmować  miesięcznie 200 nielegalnych imigrantów wyłowionych przez Włochów z Morza Śródziemnego, a nie 50, jak miało to miejsce dotychczas.

Jednak to w swojej polityce afrykańskiej Emmanuel Macron upatruje rozwiązanie imigracyjnego kryzysu w Unii Europejskiej. Zdaniem francuskiego prezydenta, ekonomiczne wsparcie dla krajów afrykańskich zdecydowanie przyczyni się do powstrzymania kolejnych fal nielegalnych imigrantów próbujących dostać się do Europy za wszelką cenę.

Atak dżihadysty w najbardziej strzeżonym więzieniu we Francji, znajdującym się w Nord-Pas-de-Calais w mieście Lens

Dzisiaj około godziny 15.30 osadzony skazany za uczestnictwo w kilku zamachach we Francji islamista zaatakował i poważnie ranił nożem trzech strażników więziennych, kiedy ci otwarli celę, w której sprawca tego ataku przebywał. Jak osadzony w więzieniu o największym rygorze we Francji zdobył nóż? Na to i inne pytania związane z tą sprawą odpowie francuska prokuratura antyterrorystyczna, która rozpoczęła śledztwo dzisiaj wieczorem.

Sprawca ataku był zamieszany w zamach terrorystyczny na WTC z 11 września 2002 roku. Za kilka dni ma on być ekstradowany do USA, gdzie czeka go proces.

Zbigniew Stefanik

La République en Marche drepcze w miejscu. Polityczną regułą przewodnią ugrupowania jest: „ani na lewo, ani na prawo”.

Dzisiaj La République en Marche jest politycznym obozem rządzącym, który poszukuje we francuskiej przestrzeni politycznej roli dla siebie, a także zastanawia się nad swoją polityczną tożsamością.

Zbigniew Stefanik

Kiedy wiosną 2016 roku powstał ruch „en Marche”, polityczni komentatorzy nie przykładali do tego wydarzenia większej wagi. „En Marche” jawił się jako zjawisko facebookowe i funkcjonujące niemal wyłącznie w przestrzeni internetowej. (…)

W grudniu 2016 roku panowało nad Sekwaną przekonanie, że François Fillon będzie przyszłym prezydentem Francji, skoro wygrał prawybory prawicy. Tak się jednak nie stało. W styczniu 2017 roku rozpoczęła się tzw. Fillongate, a oskarżony o nieprawidłowości i defraudacje finansowe Fillon, zamiast prowadzić kampanię wyborczą opartej na politycznej debacie z kontrkandydatami, został zmuszony do prowadzenia kampanii wyborczej polegającej głównie na odpieraniu zarzutów o nieuczciwość i przywłaszczenie publicznych pieniędzy. Fillongate stanowiła tak naprawdę ten moment, kiedy to rozpoczął się „marsz” Emmanuela Macrona i jego ruchu „en Marche” po władzę nad Sekwaną. (…)

Emmanuel Macron dostał się do drugiej tury, jednak warto mieć na uwadze, że w pierwszej turze uzyskał wynik wyborczy na poziomie nieco ponad dwudziestu procent. A więc trudno mówić (jak czynią to niektórzy komentatorzy, tak francuscy, jak i zagraniczni) o potężnej fali „macronizmu” nad Sekwaną. Sam Macron zawdzięcza swoje zwycięstwo w drugiej turze wyborów prezydenckich niepisanej regule nad Sekwaną: „wszystko, tylko nie Front Narodowy”.

Emmanuel Macron stal się ósmym prezydentem piątej republiki francuskiej, a jego obóz polityczny, wówczas jeszcze „En Marche”, miał realne szanse na zwycięstwo w wyborach parlamentarnych, które miały odbyć się nad Sekwaną sześć tygodni po wyborach prezydenckich. Kilka dni po zwycięstwie swojego przywódcy w wyborach prezydenckich ruch „En Marche” zmienił swoją nazwę na „La République en Marche” i przystąpił do kampanii wyborczej poprzedzającej wybory parlamentarne nad Sekwaną. (…)

Dzisiaj La République en Marche liczy najwięcej członków ze wszystkich ugrupowań politycznych nad Sekwaną. Jeśli wierzyć danym opublikowanym przez ten ruch, należy do niego obecnie 380 tysięcy osób. To zaledwie kilkunastomiesięczne ugrupowanie posiada nad Sekwaną swojego prezydenta, swojego premiera i zdecydowaną większość mandatów w niższej izbie francuskiego parlamentu. Nie udało się jednak ugrupowaniu Macrona uzyskać większości w senacie, co dla obozu prezydenckiego jest coraz większym i coraz bardziej dokuczliwym problemem…

La République en Marche rządzi obecnie we Francji w każdym znaczeniu tego słowa, jednak warto zastanowić się nad przyszłością ruchu. Albowiem zdaje się, że przechodzi on obecnie wielki wewnętrzny kryzys. (…)

U swojej genezy projekt polityczny „en Marche” miał być bytem demokratycznym, gdzie panuje wewnętrzna demokracja, stanowiąc jego polityczną esencję. Okazało się jednak, że „La République en Marche” jest ugrupowaniem wodzowskim, w którym na stanowisko przewodniczącego kandyduje tylko osoba namaszczona przez urzędującego prezydenta, a ten jedyny kandydat jest wybierany w drodze wyborów, przez podniesienie ręki głosujących i dodatkowo w obecności tego jedynego kandydata na sali podczas głosowania. To kolejny problem dla LREM, który powoduje coraz większy polityczny ferment w tym ugrupowaniu.

„Ani na lewo, ani na prawo” – strategia, która przyczyniła się do zwycięstwa Emmanuela Macrona w wyborach prezydenckich i jego ugrupowania w wyborach parlamentarnych – obecnie bardziej niż atutem zdaje się być dla LREM problemem i kulą u nogi. Działacze La République en Marche wywodzą się z różnych (od skrajnej lewicy do twardej prawicy) środowisk i ugrupowań politycznych. To powoduje, że bardzo ciężko temu ruchowi ustalić jeden, wspólny polityczny kurs i spójny przekaz co do kwestii obyczajowych i społecznych.

Czy La République en Marche popiera zalegalizowane nad Sekwaną małżeństwa jednopłciowe? Czy popiera stosowanie metody in vitro przez żeńskie pary jednopłciowe? Jaki jest stosunek La République en Marche do poszczególnych wyznań i w ogóle do szeroko pojętej religijności nad Sekwaną? Jak République en Marche rozumie i definiuje państwo świeckie? Jaki jest stosunek LREM do laicyzmu nad Sekwaną? Jak zapatruje się na politykę integracyjną we Francji wobec mniejszości muzułmańskiej? Czy jest zwolennikiem państwa socjalnego? (…)

Warto również postawić pytanie, jaką rolę sam wódz La République en Marche, Emmanuel Macron, widzi dla swojego politycznego ruchu? Czy politycznej armii, której jedyną rolą ma być wspieranie urzędującego nad Sekwaną prezydenta i podległego mu rządu, a jej działacze mają być politycznymi żołnierzami wykonującymi polityczne rozkazy swojego przywódcy? Czy ma to być bezideowy, beztożsamosciowy i bezwładny, bezpartyjny blok wspierania prezydenckich i rządowych reform? A może La République en Marche ma przyjąć rolę partii politycznej, która będzie usiłowała trwale wpisać się we francuski polityczny pejzaż, a jej członkowie staną się politycznymi działaczami?

Na te wszystkie pytania będą musieli odpowiedzieć (i to czym prędzej) zarówno liderzy La République en Marche, jak i urzędujący nad Sekwaną prezydent.

Cały artykuł Zbigniewa Stefanika pt. „La République en Marche drepcze w miejscu” znajduje się na s. 11 grudniowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 42/2017, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 36 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Zbigniewa Stefanika pt. „La République en Marche drepcze w miejscu” na s. 11 grudniowego „Kuriera WNET” nr 42/2017, wnet.webbook.pl

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Paryż patrzy w przyszłość, czyli sto tysięcy zawodowych wróżbitów nad Sekwaną

Francja nie ma ropy, ma za to rozwinięty przemysł przewidywania przyszłości. Wróżby można otrzymać osobiście i na telefon. Są jednak rzeczy, które trudno przewidzieć np. praca francuskiej poczty

 

We Francji mamy nowego prezydenta, który jest wciąż dość zagadkowy, w Polsce nowego premiera… Dokąd zmierzamy z nowym kierownictwem? Nigdy pokusa poznania przyszłości nie była silniejsza niż obecnie. Wyjątkowa gratka dla jasnowidzów i wróżbitów. W laickiej Francji, jak mawiali ojcowie socjalizmu – uwolnionej od przesądów religijnych – oblicza się ich liczbę na ponad 100 tysięcy, wielokrotnie więcej niż księży katolickich.

W poświątecznym felietonie Piotr Witt skomentował rozkwit wróżbiarstwa we współczesnej, laickiej Francji. Niestety, nawet nad Sekwaną nie wszystko da się przewidzieć. Magii wróżb nie chcą ulec usługi publiczne, takie jak  poczta, czy też realizacja wyborczych obietnic Macrona.

Zapraszamy do wysłuchania korespondencji Piotra Witta.