Francja wrze. Zdławiony bunt społeczny wybuchnie w niedługim czasie ze zdwojoną siłą, co może oznaczać koniec Macrona

Brutalnych działań francuskiej policji, która z nakazu władz bezwzględnie rozprawiała się z manifestantami, niczym nie da się usprawiedliwić. Poczucie głębokiej niesprawiedliwości jest ogromne.

Emmanuel Macron, francuski liberał młodej generacji, jest niezwykle ambitny w realizacji założeń swojej polityki i wizji nie tylko własnego państwa, ale szerzej – koncepcji całej Unii Europejskiej.

Grupy interesów

Z dużym rozmachem podjął się wysiłku głębokiej reformy francuskiego państwa, które pod jego przywództwem miało wejść na ścieżkę spektakularnego rozwoju i postępu technologicznego. Jednym z synonimów silnego i nowoczesnego państwa według tej koncepcji miało być zastąpienie paliw kopalnianych tzw. odnawialnymi źródłami energii. Za szczytnymi hasłami ochrony środowiska kryły się jednak potężne grupy interesów, które wypromowały Emmanuela Macrona na urząd prezydencki stanowiąc jego potężne zaplecze polityczno – biznesowe. W tym to układzie sił młody polityk uwierzył, że może realizować swoje śmiałe koncepcjebez większego oglądania się na konsekwencje swoich poczynań. Przekonanie o słuszności tej wizji było tak głębokie, że prezydent, wsparty siłą swojego zaplecza, zdecydował się przerzucić ogromne koszty tego postępu technologicznego na barki biedniejszych warstw społecznych, które w swojej masie mogłyby ten gigantyczny koszt ponieść. Stąd ogromna podwyżka cen akcyzy na paliwo sięgająca 25 proc., która dotknęła przede wszystkim Francuzów dojeżdżających codziennie  do pracy samochodem po kilkadziesiąt kilometrów. To setki tysięcy rodaków Emmanuela Macrona, którzy  –  aby dostać się do dużych aglomeracji – muszą każdego dnia pokonywać autem ten dystans. Podwyżka cen akcyzy to generalnie uderzenie w transport, a wraz z nim w cały przemysł. Drożeć będzie więc wszystko. To przelało czarę goryczy. Do wcześniejszych podwyżek i różnych opłat fiskalnych, nakładanych przez administrację Macrona, podwyżka cen akcyzy okazała się przysłowiowym gwoździem do trumny.

Gwałtowne protesty

Państwo francuskie poprzez przerośniętą biurokrację i „rozdęte” wydatki socjalne jest bardzo drogie w utrzymaniu. Kiedy społeczeństwo, miast ulgi dostaje na swoje barki kolejne, ogromne obciążenia fiskalne, które bogaci liberałowie dzierżący stery władzy tak chętnie przerzucają na innych, może dojść w końcu do punktu krytycznego. I taki obraz Francji  właśnie obserwujemy. Masowe i gwałtowne protesty, szczególnie w dużych miastach, które wstrząsnęły państwem w ostatnim czasie zostały brutalnie stłumione przez francuską Policję. Decydenci polityczni okazali się głusi na wołania ubożejącego w swojej większości społeczeństwa i siłą chcą wymusić posłuszeństwo. My dokonujemy skoku cywilizacyjnego na miarę czasów, ale  – w dużej mierze – na wasz koszt; tak w uproszczeniu można określić postępowanie władzy. Liberałom obce jest przecież pojęcie solidarności społecznej, wyrównywania szans społecznych itd. Liczy się zysk, postęp, nowoczesność, a koszty społeczne są wkalkulowane w reformowanie państwa.

Emmanuela Macrona, który tak chętnie strofuje m.in. Polskę za rzekome łamanie zasad demokracji  i naruszenie praworządności, dosięga twarda rzeczywistość. Brutalnych działań francuskiej policji, która z nakazu władz bezwzględnie rozprawiała się z manifestantami, niczym nie da się usprawiedliwić. Co więcej, zdławiony bunt społeczny wybuchnie w niedługim czasie ze zdwojoną siłą. Poczucie głębokiej niesprawiedliwości będzie zarzewiem kolejnych niepokojów społecznych, których  zasięg i dynamika albo zmuszą Macrona do radykalnej zmiany kursu prowadzonej polityki, albo doprowadzą do jego ustąpienia.

Anna Tokarska

Poważny kryzys na linii Paryż-Teheran. Służby francuskie udaremniły zamach małżeństwa Irańczyków na terenie Francji

Zatrzymane pod Brukselą małżeństwo obywateli Belgii narodowości irańskiej zamierzało przeprowadzić zamach terrorystyczny na odbywającą się w Villepinte konferencję irańskiego ugrupowania opozycyjnego.

Zbigniew Stefanik

Amir S. i Nasimeh N. zeznali belgijskiej policji, że przeprowadzenie zamachu na Ludowych Mudżahedinów w dniu 30 czerwca 2018 r. zlecił im Assadollah Asadi, irański dyplomata pracujący w irańskiej ambasadzie w Wiedniu. Na spotkaniu w Luksemburgu Asadi miał przekazać niedoszłym zamachowcom znalezione w ich pojeździe zapalniki i ładunki wybuchowe, szczegółowe instrukcje przeprowadzenia zamachu w Villepinte i plan odwrotu po ataku. (…)

2 lipca br. wieczorem media poinformowały o aresztowaniu w Niemczech Assadollaha Asadiego (domniemanego zleceniodawcy udaremnionego zamachu w Villepinte). Immunitet dyplomatyczny, z którego jako pracownik ambasady irańskiej w Wiedniu korzystał Asadi, obowiązywał wyłącznie na terytorium Austrii.

Sprawą zajęła się niemiecka prokuratura federalna w Bambergu. Tego samego dnia federalna prokuratura belgijska z Anvers zażądała od niemieckiego wymiaru sprawiedliwości ekstradycji Asadiego do Belgii. Ekstradycja ta nastąpiła 1 października, a 10 października federalna prokuratura belgijska z Anvers postawiła Asadiemu zarzut działalności terrorystycznej i próby doprowadzenia do zamachu terrorystycznego o charakterze masowym (jako zleceniodawca). (…)

Kiedy 2 lipca tego roku federalna prokuratura belgijska podała wiadomość o zatrzymaniu Amira S. i Nasimeh N. i udaremnionym ataku w Villepinte, irański prezydent Hassan Rouhani był w drodze do Szwajcarii, skąd miał udać się do Austrii. Celem podróży było umocnienie współpracy z państwami Europy Zachodniej na rzecz utrzymania w mocy umowy atomowej, którą wypowiedział Donald Trump 8 maja tego roku. Informacja o niedoszłym zamachu w Villepinte i podejrzenia pod adresem Iranu w tej sprawie spowodowały, że lipcowa wizyta Rouhaniego w zachodniej Europie zakończyła się fiaskiem, a Francja, czyli najbardziej przychylne Rouhaniemu państwo europejskie, nabrała do Teheranu dystansu. (…)

Śledztwo w tej sprawie prowadzą wspólnie służby belgijskie, francuskie, niemieckie, izraelskie i amerykańskie, a od początku lipca br. napięcie między Paryżem i Teheranem nieprzerwanie narasta.

Francja zawiesiła projekt wizyty francuskiego prezydenta w Iranie. Emmanuel Macron miał być pierwszym przywódcą zachodniego świata, który uda się z oficjalną wizytą do Iranu po rewolucji ajatollahów w tym kraju w 1979 roku.

(…) Dotychczasowe śledztwo służb państw zachodnich zaangażowanych w wyjaśnienie tej sprawy wykazało, że Amir S. jest agentem irańskich służb wywiadowczych. Jego działalność na rzecz Iranu została rozpoznana już 3 lata temu przez służby holenderskie, kiedy to Amir S. przebywał na terytorium tego kraju. Również Assadollah Asadi, irański dyplomata, pracownik ambasady w Wiedniu, jest wysoko postawionym funkcjonariuszem irańskiej bezpieki i irańskich służb wywiadowczych, a jego jedyny przełożony to Saeid Hashemi Moghaddam.

Saeid Hashemi Moghaddam stoi na czele irańskiej służby wywiadowczej, o której tak naprawdę wiadomo niewiele. Jest to tajny departament irański, którego działalność jest ukrywana przed prezydentem Hassanem Rouhanim, jego współpracownikami, a nawet podległymi mu służbami. Wiadomo jednak, iż departament, dla którego, jak wszystko na to wskazuje, pracują Assadollah Asadi i Amir S., podlega wyłącznie najwyższemu przywódcy Iranu Alemu Khameineiemu i podejmuje działania tylko na jego osobisty rozkaz.

W ostatnich 5 latach co najmniej kilkunastu działaczy irańskiej opozycji przebywających na terytorium Francji, Niemiec, Belgii i Holandii zginęło w tajemniczych okolicznościach. Wszystko na to wskazuje, że za ich śmierć odpowiadają irańskie służby specjalne.

Być może osoby te zginęły w rezultacie rozkazów wydanych przez najwyższego przywódcę Iranu i działań podległych mu tajnych służb. (…) Obecnie francuski prezydent traci argument w walce na rzecz umowy atomowej z Iranem, że Rouhani jest partnerem pewnym i wiarygodnym.

Cały artykuł Zbigniewa Stefanika pt. „Poważny kryzys na linii Paryż-Teheran” znajduje się na s. 15 listopadowego „Kuriera WNET” nr 53/2018.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Dzięki prenumeracie na www.kurierwnet.pl otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu w cenie 4,5 zł.

Artykuł Zbigniewa Stefanika pt. „Poważny kryzys na linii Paryż-Teheran” na s. 15 listopadowego „Kuriera WNET”, nr 53/2018.

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Macron w odwrocie. W końcu września miał 30% poparcia; mniej niż Hollande i Sarkozy po 17 miesiącach sprawowania urzędu

Zapewniał, że przekona Donalda Trumpa do rezygnacji z twardego kursu wobec Iranu. Tak się nie stało, co odebrało wiarygodność twierdzeniu, że ma decydujący wpływ na amerykańskiego prezydenta.

Zbigniew Stefanik

Afery finansowe i inne problemy z wymiarem sprawiedliwości współpracowników Emmanuela Macrona oraz ministrów podległego mu rządu. Niższy od prognozowanego wzrost gospodarczy. Coraz większy opór społeczny i polityczny wobec proponowanych i przeprowadzanych reform. Dymisja najpopularniejszego ministra, spory, rozłamy i systematyczne odejścia parlamentarzystów z rządzącego nad Sekwaną ugrupowania La République en Marche.

Coraz niższe poparcie sondażowe dla prezydenta i premiera. Według badań opinii społecznej większość Francuzów jest niezadowolona z prezydentury Emmanuela Macrona. (…)

„Alexandre Benalla nie był i nie jest moich kochankiem”, powiedział 24 lipca na spotkaniu zamkniętym z parlamentarzystami La Republique en Marche Emmanuel Macron. Jednak we francuskiej opinii publicznej umacnia się pogląd, że Emmanuela Macrona i Alexandre Benallę najwyraźniej łączyła bliska relacja, skoro 27-letni współpracownik prezydenta bez kwalifikacji i udokumentowanych kompetencji miał wpływ na decyzje w tak wielu istotnych dziedzinach i mógł korzystać z nadzwyczajnych prerogatyw i przywilejów, w tym z całkowitej bezkarności za swoje czyny. Kolejni współpracownicy francuskiego prezydenta znajdują się w kręgu podejrzeń o nadużycie władzy czy wykorzystanie stanowiska dla uzyskania korzyści materialnych. (…)

To wszystko powoduje, że francuski prezydent ma coraz większe problemy ze swoim wizerunkiem. Problemy te są dodatkowo spotęgowane jego niespełnionymi wyborczymi obietnicami. Podczas kampanii wyborczej Macron zapewniał, że jako prezydent Francji zadba o wysokie standardy we francuskiej przestrzeni politycznej. (…)

28 sierpnia br. minister transformacji ekologicznej Nicolas Hulot – najpopularniejszy spośród ministrów rządu Edouarda Philippe’a – nie konsultując tego ani z prezydentem, ani z premierem, poinformował w mediach o swoim odejściu z rządu. Jako powód decyzji podał trudne relacje z Emmanuelem Macronem i Edouardem Philippem, jak również wpływ lobbystów na proces decyzyjny nad Sekwaną. (…)

Za czy przeciw przyjmowaniu imigrantów we Francji? Przeciw czy za szeroką polityką społeczną, świeckim charakterem państwa, liberalizacją obyczajów, budżetowym zaciskaniem pasa? Zdaje się, że w tych wszystkich i innych kwestiach Emmanuel Macron i jego polityczny obóz są za, a nawet przeciw…

Kilka przykładów. Emmanuel Macron bardzo ostro krytykował decyzję włoskiego rządu (ministra spraw wewnętrznych Mattea Salviniego) o nieprzyjęciu imigrantów ze statku Aquarius w czerwcu br., co doprowadziło do kilkudniowego dyplomatycznego kryzysu na linii Paryż-Rzym. Jednak kilkadziesiąt godzin później, na wspólnej konferencji prasowej z włoskim premierem w Paryżu Macron mówił o konieczności zaostrzenia reguł i zasad w europejskiej polityce migracyjnej i kilkakrotnie podkreślał, że między Włochami i Francją nie ma żadnych napięć ani politycznych kwestii spornych.

Podczas spotkania z francuskimi biskupami Kościoła katolickiego stwierdził, że trzeba naprawić stosunki francuskiego państwa z Kościołem katolickim, które jego zdaniem „zostały nadszarpnięte przez poprzednią ekipę rządzącą”.

26 czerwca br. Macron spotkał się z papieżem, a ich 57-minutowa rozmowa należała do najdłuższych, jakie Franciszek odbył z przedstawicielem innego kraju. Jednocześnie francuski rząd poinformował o projekcie ustawy umożliwiającej refundowanie przez opiekę społeczną zapłodnienia in vitro dla par jednopłciowych. (…)

Francuski prezydent poniósł w ostatnich miesiącach szereg porażek (w tym kilka spektakularnych) na arenie międzynarodowej. (…) Zapewniał, że przekona Donalda Trumpa do rezygnacji z twardego kursu wobec Iranu i z ceł zaporowych. Tak się jednak nie stało, co odebrało wiarygodność twierdzeniu macronistów, że Emmanuel Macron ma duży, wręcz decydujący wpływ na amerykańskiego prezydenta. Na Bliskim Wschodzie strategia Emmanuela Macrona nie przyniosła Francji sukcesu. Nie udało mu się doprowadzić Izraela do złagodzenia kursu wobec Iranu i wobec władz tzw. Autonomii Palestyńskiej. (…)

Według średniej badań opinii publicznej z września br., Emmanuel Macron mógł liczyć pod koniec września na 30 procent poparcia społecznego, czyli mniej niż François Hollande i Nicolas Sarkozy po 17 miesiącach sprawowania urzędu prezydenta Francji. Prezydenckie ugrupowanie La République en Marche uzyskało w sondażach 20 procent; tyle samo, co partia Marine Le Pen.

Cały artykuł Zbigniewa Stefanika pt. „Macron w odwrocie” znajduje się na s. 12 październikowego „Kuriera WNET” nr 52/2018, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Zbigniewa Stefanika pt. „Macron w odwrocie” na stronie 12 październikowego „Kuriera WNET”, nr 52/2018, wnet.webbook.pl

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Zbigniew Stefanik: Francja nie chce Polaków, a brakuje im 300 tysięcy pracowników. Kto ich zastąpi?

Politolog w dzisiejszym Poranku WNET skomentował francuski rządowy raport, z którego wynika, że nad Sekwaną brakuje ok. 300 tys. pracowników. Macron jednak nie chcę, aby byli nimi m.in. Polacy.

Teatr w sezonie ogórkowym. Prawdziwych wzruszeń dostarcza scena polityczna, wymagająca od aktorów rzeczywistego talentu

Pokojowy Nobel Wałęsy był nieporozumieniem. „Bolek” za rolę trybuna robotniczego zasłużył co najmniej na Oscara. W zbiorowych scenach modlitwy wyciskał łzy z oczu najstarszych teatromanów.

Piotr Witt

Paryż posiada 90 sal widowiskowych. Wśród nich 40 to są prawdziwe teatry, w większości zbudowane za Napoleona III, a w każdym razie przed I wojną światową. Resztę stanowią pomieszczenia przypadkowe i przystosowane. Miasto najczęściej wyzyskuje teatr do akcji socjalnej.

Placówki opieki przy merostwach dzielnicowych rozdają darmowe bilety biednym, tak jak darmową zupę pod katedrą Notre Dame i pod wieżą świętego Jakuba rozdaje Pomoc Katolicka. Prowadza się do teatru także wycieczki upośledzonych umysłowo.

Formą uprawianą najchętniej jest teatr jednego aktora. Trupy teatralne zamieniły się w wolne zrzeszenia solistów. Figuranci i „postaci z chóru” zajęli środek sceny. Odbiło się na poziomie ogólnym, kiedy aktor przydatny do wymówienia kwestii „Samochód pana prezesa został podstawiony” objął główną rolę.

Ważnym fenomenem artystyczno-politycznym Warszawy jest pani Krystyna Janda. Z aktoreczki nieznośnie histerycznej, którą autorytet Wielkiego Reżysera uchronił od zaginięcia w tłumie, pani Janda wyrosła na piękną kobietę, artystkę doświadczoną, świadomą swej sztuki jako aktorka i reżyser. (…)

Poprzedni, hojny system dotacji państwowych nie był stworzony z myślą o teatrze, ale o gazecie. Konkretnie – „Gazecie Wyborczej”. Pani Janda zamieszczała w „Gazecie” całostronicowe ogłoszenia płatne od 50 do 100 i więcej tysięcy złotych. Nadmierne wydatki niepotrzebne ani publiczności, ani teatrowi, bardzo przydawały się spółce (…)

W dowcipnej farsie Michnika znana aktorka grała role pompy ssąco-tłoczącej: ssała pieniądze z budżetu i tłoczyła je do Agory. (…) We Francji szwindel odsyłanej premii nazywa się „retro-commission” – i jest surowo karany. (…)

Przed laty dramat przemiany ustrojowej zwrócił oczy świata na Polskę. Masowe widowisko z trzynastoma milionami statystów. Z pewnością pokojowy Nobel Wałęsy był nieporozumieniem. Pan Bolesław (dla mocodawców „Bolek”) za rolę trybuna robotniczego zasłużył co najmniej na Oscara. W zbiorowych scenach modlitwy wyciskał łzy z oczu najstarszych teatromanów. Zresztą za sztukę pt. „Solidarność” należało się kilka Oscarów – Michnikowi i Rakowskiemu za reżyserię i casting, innym za scenografię, a zwłaszcza kostiumy. Wiadomo – wystawiała policja, a któż lepiej posiadł sztukę przebierańców jak pinkertony wszystkich maści.

Sztuczne wąsy, Częstochowska w klapie, długopis z papieżem w mgnieniu oka przekształciły agenta-prowokatora w męża zaufania publicznego. Dopiero późniejsza rola prezydenta okazała się zbyt trudna dla utalentowanego naturszczyka. Mimo wszystko, swego dokonał, obalając rząd mecenasa Olszewskiego.

„Nowa farsa w starej obsadzie”, artykuł Piotra Witta, stałego felietonisty „Kuriera WNET”, obserwującego i komentującego bieżące wydarzenia z Paryża, można przeczytać w całości w sierpniowym „Kurierze WNET” nr 50/2018, s. 3 – „Wolna Europa”, wnet.webbook.pl.

Piotr Witt komentuje rzeczywistość w każdą środę w Poranku WNET na falach na WNET.fm.


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Felieton Piotra Witta pt. „Nowa farsa w starej obsadzie” na stronie 3 „Nowa Europa” sierpniowego „Kuriera WNET”, nr 50/2018, wnet.webbook.pl

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

 

Zbigniew Stefanik: We Francji nastał sezon ogórkowy, ale afery powstałe wokół prezydenta mają swój dalszy ciąg

Okazuje się, że Benalla Gate to tylko jeden z problemów Emmanuela Macrona. Plotkuje też się o dziennikarce, przyjaciółce pierwszej damy, która cieszyła się szczególnymi względami w Pałacu Elizejskim.

Zbigniew Stefanik opowiedział o bieżących wydarzeniach politycznych we Francji, w tym o aferze politycznej, związanej z jednym z bliskich współpracowników Emmanuela Macrona. Okazuje się, że Benalla Gate to tylko jeden z problemów prezydenta Francji.

Naród oczekiwał przemówienia prezydenta, ale nadaremno. Poza tym Emmanuel Macron coraz bardziej traci poparcie, ponieważ zapowiedziane przez niego reformy nie są przeprowadzane tak jak powinny.


France is back. Bilans aktywności Emmanuela Macrona na arenie międzynarodowej po 14 miesiącach prezydentury

Liberalizm, a nie populizm. Realpolitik, a nie polityka życzeniowa. Rozmawiać o wszystkim ze wszystkimi bez tabu i na każdy temat. Odkładać na bok to, co dzieli, i skoncentrować się na tym, co łączy.

Zbigniew Stefanik

France is back. Z takim o to komunikatem Emmanuel Macron występuje do świata od rozpoczęcia swojej prezydentury (14 maja 2017 r.)

Pracownicy oddelegowani pracujący w zachodniej Europie, reforma Unii Europejskiej i reforma strefy euro, umowa klimatyczna (COP 21) i działania na rzecz klimatu na świecie. Walka ze światowym terroryzmem, w tym z państwem islamskim (Daesh). Stabilizacja sytuacji na Bliskim Wschodzie: zatrzymanie spirali przemocy w konflikcie palestyńsko-izraelskim, umowa atomowa z Iranem i zbliżenie świata zachodniego z Teheranem, eliminacja islamistycznych organizacji terrorystycznych i zaprowadzenie pokoju w Syrii. (…)

Francja zrywa ze statusem potęgi regionalnej i zabiega o status supermocarstwa.

Francuska dyplomacja zajmuje więc stanowisko w każdej sprawie i nie pomija żadnego tematu mającego jakiekolwiek znaczenie w relacjach międzynarodowych. Francuski prezydent pośredniczy w sporach międzynarodowych i mediuje w międzypaństwowych konfliktach, odwiedza wszystkich przywódców, rozmawia o wszystkim z każdym.

Forsuje francuski punkt widzenia i zabiega o francuski interes gospodarczy, nawet jeśli jego rozmówcy mieliby okazać się z wizerunkowego i politycznego punktu widzenia ryzykownymi partnerami, tak jak ma to miejsce w przypadku współpracy gospodarczej z Arabią Saudyjską, z którą Francja podpisała w kwietniu tego roku kontrakty o wymianie handlowej i współpracy gospodarczej wartości około 50 mld euro.

Emmanuel Macron bardzo intensywnie zabiega o to – powracając niejako do politycznej myśli Charlesa de Gaulle’a – aby Francja była traktowana na arenie międzynarodowej na równi z największymi graczami. (…)

Decyzją francuskiego prezydenta Francja tworzy wiele programów pomocowych dla państw afrykańskich; programów, o poparcie których Macron zabiega u partnerów europejskich. Na ten moment najmniej przekonani do polityki afrykańskiej Emmanuela Macrona są Niemcy. Francuski Pałac Prezydencki zabiega również o stabilizację tych państw afrykańskich, przez które wiedzie obecnie główny szlak nielegalnej imigracji do Europy. Francuski prezydent (co można uznać za przejaw jego realnej polityki) udziela również wsparcia państwom Afryki Północnej, w których doszło do tzw. wiosny arabskiej, ale gdzie proces demokratyzacji pozostawia wiele do życzenia. (…)

Można odnotować pewne ocieplenie stosunków na linii Paryż–Moskwa, chociaż francuski prezydent nie wycofał się z oskarżeń pod adresem Kremla o rosyjską ingerencję w zeszłoroczną kampanię wyborczą poprzedzającą wybory prezydenckie nad Sekwaną. Kiedy trwała wizyta Emmanuela Macrona w Rosji, francuski parlament rozpoczął prace nad projektem rządu Edouarda Philippe’a pakietu ustaw na rzecz zwalczania fake newsów w sieci, co trudno uznać za zwyczajny przypadek czy przypadkową zbieżność wydarzeń… Podczas spotkania Macron-Putin w Sankt Petersburgu zostało podjęte postanowienie o nowym otwarciu we współpracy handlowej i gospodarczej pomiędzy Francją i Rosją. (…)

„Rozmawiać ze wszystkimi – dobra rzecz, ale być słuchanym i wysłuchanym, to coś więcej i tego oczekuje się od francuskiego prezydenta” – mówi coraz więcej dziennikarzy i komentatorów politycznych nad Sekwaną w odniesieniu do zagranicznej strategii i zagranicznej aktywności Emmanuela Macrona.

O ile na gruncie walki z terroryzmem czy w kwestiach walki o redukcję emisji CO2 czy promocję rozwoju energii alternatywnych francuski prezydent odnosi sukcesy, jednak w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi, zwłaszcza w ich gospodarczych aspektach, obecnie poniósł dużą porażkę.

Strategia amerykańska na Bliskim Wschodzie, jak i wprowadzane przez Biały Dom sankcje wobec Teheranu szkodzą interesom gospodarczym Francji i francuskich korporacji, które w obawie przed odwetem amerykańskiego prezydenta i wbrew zapewnieniom francuskiego prezydenta o parasolu ochronnym, wycofują się jedna po drugiej ze współpracy z Iranem, czego przykładem jest rezygnacja z irańskiego rynku korporacji Total i motoryzacyjnej korporacji PSA. Można więc spodziewać się francusko-amerykańskiej gospodarczej konfrontacji na tle zaporowym oraz politycznej konfrontacji na Bliskim Wschodzie w kwestii stosunków z Iranem.

Emmanuel Macron ma udać się we wrześniu tego roku z wizytą do Teheranu. Francuski prezydent będzie pierwszym przywódcą świata zachodniego, który uda się do Iranu z oficjalną wizytą po rewolucji ajatollahów w tym kraju w 1979 r., jeśli wizyta ta dojdzie do skutku.

Czy Emmanuelowi Macronowi uda się udzielić na tyle skutecznego wsparcia urzędującemu w Iranie prezydentowi Hassanowi Rouhaniemu, aby ten, pomimo narastającej krytyki ze strony tzw. strażników rewolucji, utrzymał swój urząd? Czy francuskiemu prezydentowi uda się przekonać Iran do rezygnacji na stałe z dążeń do posiadania technologii atomowej o zastosowaniu militarnym, i to pomimo groźby amerykańskich sankcji nałożonych na Teheran i twardego kursu amerykańskiego w stosunkach z Iranem? Od odpowiedzi na te pytania będzie w dużej mierze zależała wiarygodność strategii zagranicznej Paryża w następnych miesiącach, a być może również w następnych latach.

Cały artykuł Zbigniewa Stefanika pt. „France is back” można przeczytać na s. 14 lipcowego „Kuriera WNET” nr 49/2018, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Zbigniewa Stefanika pt. „France is back” na s. 14 lipcowego „Kuriera WNET” nr 49/2018, wnet.webbook.pl

Pracownicy oddelegowani mają nad Sekwaną coraz więcej wrogów. Są kością niezgody między starą a nową Unią Europejską

Samorządowcy opowiadają w massmediach o rzekomych „tysiącach Polaków i Rumunów, żyjących w busach na parkingach przy autostradach, gotowych przyjąć każdą pracę za każde pieniądze”.

Zbigniew Stefanik

Kim jest pracownik oddelegowany? W opinii wielu (być może większości) Francuzów to „Polak albo Rumun, który nie przestrzegając prawa francuskiego i nie zważając na francuskie prawo pracy, przyjmuje każdą pracę za najniższe stawki i jest gotowy zrobić wszystko, aby zarobić nawet jedno euro. Pracownik oddelegowany odbiera pracę Francuzom i demoluje swą obecnością na terytorium francuskim wszelkie mechanizmy ochronne, na które francuscy pracownicy mogli liczyć jeszcze do niedawna, czyli do momentu, kiedy pojawił się we Francji pracownik oddelegowany”.

W kawiarni czy w pubie można usłyszeć Francuzów skarżących się na polskich kierowców, którzy poprzez swoją liczebność blokują autostrady i czynią tłok na drogach, co utrudnia Francuzom poranny dojazd do pracy i wieczorny powrót do domu. Można również usłyszeć o rzekomych „dymiących, przestarzałych polskich i rumuńskich ciężarówkach, narażających Francuzów i ich dzieci na oddychanie skażonym powietrzem”. (…)

Pracownik oddelegowany staje się we Francji odpowiedzialny nawet za problemy, z którymi boryka się obecnie Unia Europejska. Albowiem można nierzadko usłyszeć, że problemy gospodarcze i społeczne UE są w dużej mierze spowodowane tym, że „tani i gotowi na wszystko pracownicy z Polski i Rumunii przyjmują każdą pracę, nie zważając na normy prawne, co powoduje ogromne deregulacje w gospodarce państw zachodnich UE, a co za tym idzie – społeczne niezadowolenie”.

Niechęć do pracowników z Europy Środkowej we Francji nie jest zjawiskiem nowym. Już w momencie wejścia do UE państw Europy Środkowej (maj 2004) powstawały nad Sekwaną opowieści o „polskim hydrauliku”, który świadczy na zachodzie Europy niezbyt profesjonalne, ale za to tanie usługi, odbierając pracę i klientów hydraulikom z Francji czy Niemiec. Na początku roku 2006 doszło we Francji do znacznych protestów przeciwko tzw. dyrektywie Bolkensteina, która przewiduje, że każda firma i usługodawca może świadczyć usługi na terenie całej Unii Europejskiej zgodnie ze stawkami i prawem pracy obowiązującymi w jego kraju rodzimym.

Jednak wówczas na zachodzie Europy panowało dość powszechne przekonanie, iż w przeciągu dziesięciu, może piętnastu lat uda się całkowicie wyrównać poziom życia między tzw. starymi i nowymi państwami członkowskimi UE, a wówczas problemy na zachodnich rynkach pracy z tanią siłą roboczą ze środkowej i wschodniej Europy staną się zwyczajnie passé. Tak się jednak nie stało. (…)

Na przełomie roku 2014 i 2015 niemiecki rząd przygotował pakiet regulacji, według których wszyscy kierowcy działający na rynku niemieckim będą musieli wykazać, że zarabiają minimalną stawkę obowiązującą w Niemczech. W tym samym czasie utrudnienia dla podmiotów gospodarczych i ich pracowników pojawiły się we Francji, wraz z wejściem w życie tak zwanego prawa Macrona, wówczas ministra gospodarki – pakietu ustaw wprowadzających wiele zmian dla szeroko pojętej branży transportowej działającej na terytorium Francji. Tzw. prawo Macrona nałożyło na wszystkie firmy transportowe pochodzące z innego państwa członkowskiego UE i świadczące usługi we Francji nakaz posiadania na terytorium Francji tzw. przedstawiciela fiskalnego z adresem zameldowania we Francji. Ów przedstawiciel fiskalny miał obowiązek posiadania pełnej dokumentacji firmy, którą reprezentuje, oraz udostępniania tej dokumentacji na żądanie wszystkim służbom państwowym. Dodatkowo prawo Macrona wprowadziło dla tych firm obowiązek prowadzenia swej dokumentacji dotyczącej działalności we Francji w języku francuskim. Te regulacje obowiązują nad Sekwaną do dziś. (…)

Z jednej strony – kiedy pytano w referendum Polaków i obywateli innych państw Europy Środkowej, czy chcą przystąpienia ich kraju do UE, niemal nikt w Europie Zachodniej nie kwestionował świętej zasady, stanowiącej jeden z filarów europejskiej konstrukcji: wolnego przepływu ludzi (w tym pracowników) i kapitału.

W niektórych państwach Europy Zachodniej (w tym we Francji) po akcesji Rzeczpospolitej do UE obowiązywał polskich pracowników okres przejściowy, jednak docelowo wszyscy obywatele nowych państw członkowskich UE mieli mieć pełny dostęp do zachodnioeuropejskich rynków pracy. Teraz okazuje się, że Francja, i nie tylko ona, chce zmienić europejskie reguły gry w jej trakcie, co musi budzić sprzeciw i oburzenie w nowych państwach członkowskich UE.

Z drugiej strony mamy zachodnioeuropejski pogląd na kwestię pracowników z Europy Środkowej. Obywatele Francji, Niemiec i nie tylko, z coraz większym niezadowoleniem patrzą na to, jak ich pracodawcy przyjmują pracowników z innych państw UE do pracy, za mniejszą cenę i na gorszych warunkach socjalnych. To powoduje, że gwarancje socjalne, o które walczyły w swoich krajach zachodnioeuropejskie związki zawodowe, stają się coraz bardziej i coraz częściej passé.

Dlaczego Francuzi patrzą bardziej przychylnie na pracowników z Turcji czy krajów Maghrebu niż na pracowników z Polski, Rumunii, Węgier czy Słowacji? Ponieważ ci pierwsi pracują na zasadach obowiązujących we Francji, a francuski pracodawca ponosi takie same koszty ich zatrudnienia, jak w przypadku rodzimego obywatela francuskiego.

W przypadku pracowników z Europy Środkowej zaś francuski pracodawca ponosi mniejsze koszty zatrudnienia, co automatycznie obniża konkurencyjność pracownika francuskiego.

Cały artykuł Zbigniewa Stefanika pt. „Pracownicy oddelegowani – kość niezgody między starą a nową UE” znajduje się na s. 9 czerwcowego „Kuriera WNET” nr 48/2018, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi oraz dodatek specjalny z okazji 9 rocznicy powstania Radia WNET, czyli 44 strony dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Zbigniewa Stefanika pt. „Pracownicy oddelegowani – kość niezgody między starą a nową UE” na s. 9 czerwcowego „Kuriera WNET” nr 48/2018, wnet.webbook.pl

Protestujący vs rządzący nad Sekwaną. Każdy protestuje w swojej sprawie, na swój sposób i po swojej stronie ulicy

Ruch protestacyjny nie ma jednego, wyrazistego lidera. Polityczna opozycja nie potrafi zagospodarować społecznego niezadowolenia. Społeczni kontestatorzy zaś nie mają swojej reprezentacji politycznej.

Zbigniew Stefanik

Wiosna rozpoczęła się nad Sekwaną pod znakiem protestów społecznych. Społeczno-gospodarcze reformy prezydenta Emmanuela Macrona i podległego mu rządu Edouarda Philippe’a spotykają się z coraz większym oporem społecznych grup, które zostały objęte owymi reformami. 22 marca tego roku we wszystkich większych miastach francuskich odbył się protest francuskich urzędników, zarówno pracujących dla administracji centralnej, jak i zatrudnionych w administracjach samorządowych. Na ulice w całej Francji wyszło ponad trzysta tysięcy ludzi. Od początku kwietnia tego roku przeciwko przeprowadzanej przez rząd Edouarda Philippe’a reformie francuskiej kolei protestują i strajkują kolejarze, a protest ten organizuje pięć ich największych związków zawodowych: CFDT, UNSA, CGT Sud Railles i FO.

Protestują również studenci, pracownicy służby zdrowia i wymiaru sprawiedliwości, pracownicy sektora opieki nad ludźmi starszymi i niepełnosprawnymi, pracownicy sektora energetycznego… Przedstawiciele coraz większej liczby grup zawodowych i społecznych domagają się poprawy warunków bytowych i pracowniczych. W styczniu tego roku swoje niezadowolenie w formie zorganizowanej wyrazili pracownicy francuskiej służby więziennej, policjanci i inni pracownicy służb porządkowych. Strajkowali pracownicy przedsiębiorstw oczyszczających i pracownicy Air France. Na ulice wyszli emeryci. Wszyscy oni coraz częściej i liczniej sprzeciwiają się prowadzonej nad Sekwaną przez Emmanuela Macrona i podległy mu rząd Edouarda Philippe’a polityce. (…)

Od czasu objęcia urzędu przez Emmanuela Macrona nastąpiły duże zmiany we francuskim prawie pracy, nowelizacja prawa antyterrorystycznego, reforma oskładkowania emerytur (csg), reforma fiskalna, likwidacja podatków lokalnych, reforma szkolnictwa wyższego, polityki społecznej, znaczne zmiany w systemie przekwalifikowania zawodowego pracowników, reforma policji i utworzenie nowej służby mundurowej, nowelizacja francuskiego prawa imigracyjnego i azylanckiego, reforma kolei. Na ten rok są planowane: reforma służby zdrowia, emerytalna i reforma francuskiego zakładu ubezpieczeń społecznych Carsat i francuskiego narodowego funduszu zdrowia Sécurité Sociale.

Tak wielką liczbę reform nad Sekwaną, jak i tempo ich wprowadzania zapewne w dużej mierze tłumaczy kalendarz wyborczy. W roku 2018, jako jedynym roku kadencji Emmanuela Macrona i podległego mu rządu, nie odbędą się we Francji żadne ogólnokrajowe wybory. Od roku 2019 zaś wybory nad Sekwaną będą następowały co kilka miesięcy do końca obecnej kadencji, co niewątpliwie skomplikuje proces wprowadzania reform. Stąd, jak można się domyślać, wynika dla rządzących polityczna konieczność wprowadzenia zaplanowanych zmian w roku bieżącym. (…)

Protestujący nie mają ponadto wspólnej reprezentacji, która negocjowałaby w imieniu wszystkich. Nie mają jej nawet poszczególne grupy zawodowe. Każdy związek zawodowy na własną rękę podejmuje albo nie podejmuje negocjacji z rządzącymi; każdy działa zgodnie ze swoją własną strategią i usiłuje osiągnąć swoje własne cele, co wpisuje się w występującą we Francji widoczną między tymi związkami rywalizację. Związki zawodowe nie współpracują ze sobą i niezwykle trudno im ustalić jakiekolwiek wspólne działanie czy akcję protestacyjną, co w sposób oczywisty obraca się na korzyść rządzących.

Nad Sekwaną nie występuje tak zwana konwergencja protestów. Każda grupa zawodowa protestuje w swojej sprawie, w swoim czasie, na swój sposób i po swojej stronie ulicy, co zdecydowanie osłabia możliwość oddziaływania na rządzących tych, którzy kontestują ich decyzje czy reformy. Ruch protestacyjny nie ma jednego, wyrazistego lidera czy nawet kilku wyrazistych liderów. Co więcej, polityczna opozycja nie potrafi zagospodarować społecznego niezadowolenia. Społeczni kontestatorzy zaś nie mają swojej reprezentacji politycznej. Związki zawodowe kojarzone z lewicą stanowczo odcinają się od politycznych ugrupowań lewicowych nad Sekwaną. Jean-Luc Mélenchon, lider i przywódca skrajnie lewicowego ugrupowania France Insoumise, coraz częściej nie jest mile widziany na manifestacjach przez ich uczestników. (…)

Protesty i niezadowolenie we Francji będą narastały, jednak w niczym nie przeszkodzi to rządzącym. Podzielony i niespójny ruch kontestacyjny nie jest w stanie przeprowadzić akcji protestacyjnych na skalę mogącą zagrozić obozowi władzy.

Najprawdopodobniej do punktu kulminacyjnego społecznych protestów we Francji dojdzie na jesieni tego roku i potrwają one do końca zimy roku przyszłego, albowiem będzie to czas, kiedy rząd Philippe’a będzie reformował francuski system emerytalny, a tą reformą mają zostać objęte wszystkie grupy zawodowe i społeczne. Jednak trudno obecnie sobie wyobrazić, aby nie współpracujące i rywalizujące między sobą związki zawodowe były w stanie zahamować reformę emerytalną czy w jakikolwiek sposób w jej wprowadzaniu przeszkodzić.

Cały artykuł Zbigniewa Stefanika pt. „Próba sił nad Sekwaną” znajduje się na s. 7 majowego „Kuriera WNET” nr 47/2018, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 36 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Zbigniewa Stefanika pt. „Próba sił nad Sekwaną” na s. 7 majowego „Kuriera WNET” nr 47/2018, wnet.webbook.pl

 

Francja: Od paru tygodni im mniej prezydenta Macrona w sercach obywateli, tym więcej na ekranach telewizorów

Francuzi zadają sobie wiele pytań i w manifestacjach ulicznych coraz gwałtowniej wyrażają rosnące wątpliwości. Codziennie na ulicach Paryża widzimy oddziały żandarmerii antyzamieszkowej.

Piotr Witt

Kandydat Emanuel Macron obiecywał, że będzie mówił mało. Obietnice wyborcze obowiązują, ale tylko tych, którzy w nie wierzą – sprecyzował Jacques Chirac. Więc od paru tygodni im mniej prezydenta Macrona w sercach obywateli, tym więcej na ekranach telewizorów. Po występie w teatrze Chaillot, one-man-show w Strasburgu i w Epinalu, potem duet z panią Merkel w Berlinie, potem show afrykański w Paryżu, teraz próby przed produkcją międzynarodową z Donaldem Trumpem. Według jednego z sondaży ilość obywateli rozczarowanych do prezydenta osiągnęła 80%. Gorzej, prezydent czuje się osamotniony na arenie międzynarodowej, zwłaszcza europejskiej. Jego pomysł na reformę Unii Europejskiej w kierunku państwa federalnego uważany jest przez większość członków Unii za projekt utopijny, więc niewart dyskusji. (…)

Francuzi chcieliby poznać zamiary rządu wobec Syrii i korzyść z wojny u boku Amerykanów i Brytyjczyków. Niepokój panuje zwłaszcza wśród mieszkańców naszej, piętnastej dzielnicy Paryża, na której terenie znajduje się Ministerstwo Armii. W ciągu ostatnich trzech lat zostało ono rozbudowane kosztem 3,5 do 5 mld EUR i zajmuje obecnie obszar 25–30 hektarów między czterema ulicami o powierzchni większej bodaj od terenów sąsiednich hal wystawowych przy Porte de Versaille. Miasteczko w mieście. Jeżeli nie chodzi o prawo Parkinsona – im mniejsza dziedzina, tym więcej urzędników, to o co chodzi? Czyżby na mocy jakichś poufnych koncyliabułów w Brukseli Francja miała stać się zbrojnym ramieniem Unii Europejskiej? (…)

Francja ma około 100 miliardów euro deficytu w handlu międzynarodowym, Niemcy około 300 miliardów nadwyżki. Komu potrzebne są pieniądze z funduszu spójności? Kto decyduje o kształcie Europy? (…)

Kolejarze zapowiadają strajk do końca czerwca. Samoloty Air France przestały latać. Strajkują załogi samolotów. Zamarły uniwersytety. 24 placówki są okupowane. Studenci i część profesorów prowadzą strajki okupacyjne i nawołują do zatrzymania produkcji zakładów przemysłowych. Jeżeli to nie jest strajkiem generalnym, to w każdym razie bardzo go przypomina. Zanim pomyśli się o Polsce i krajach Europy Środkowej, należy zadbać o własnych obywateli.

Studentów strajkujących przeciwko reformie uniwersytetów prezydent potraktował jako grupki rozrabiaczy, które dla celów politycznych przeszkadzają innym uczciwie pracować.

Podatek nałożony na emerytów w postaci ogólnej składki socjalnej zbył również często powtarzanym frazesem o solidarności międzypokoleniowej. Młodzi ciężko pracują i mało zarabiają, trzeba więc jednym ująć, żeby drugim dodać. Nikogo to nie przekonuje, a najmniej samych emerytów, którzy oprócz innych form protestu zapowiedzieli manifestacje uliczne. (…)

Wielu telewidzów oczekiwało, że prezydent wyjaśni, dlaczego administracja podatkowa, bezlitosna wobec biednych i średniaków, jest tak wyrozumiała wobec oszustów. Chodzi przede wszystkim o znane fortuny popularnych miliarderów i wielkie grupy finansowe, które nie płacą podatków we Francji, mimo iż swe dochody czerpią właśnie tutaj.

Ci z wyborców, którzy pragnęli mieć prezydenta bogaczy, nie zawiedli się. Kiedy doszło do pytania, „jak ich opodatkować”, Emanuel Macron pozbawił telewidzów resztek złudzeń. Ludzie bardzo bogaci nie będą we Francji opodatkowani. (…)

Zgromadzenie Narodowe przyjęło projekt ustawy o przestępstwie „szpiegostwa gospodarczego”. Jeżeli Senat aprobuje ustawę, to każdy dziennikarz, który ujawni „informacje handlowe i sprawy przedsiębiorstw nie przeznaczone do wiadomości ogólnej”, zostanie uznany za przestępcę i odpowiednio ukarany.

„Polityka spektaklu”, artykuł Piotra Witta, stałego felietonisty „Kuriera WNET”, obserwującego i komentującego bieżące wydarzenia z Paryża, można przeczytać w całości w majowym „Kurierze WNET” nr 47/2018, s. 3 – „Wolna Europa”, wnet.webbook.pl.

Piotr Witt komentuje rzeczywistość w każdą środę w Poranku WNET na falach na WNET.fm.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 36 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Piotra Witta pt. „Polityka spektaklu” na s. 3 majowego „Kuriera WNET” nr 47/2018, wnet.webbook.pl