Lidia Bogaczówna-Popiel: teatr to jest bezpośrednia wymiana energii tu i teraz widza z aktorem

Lidia Bogaczówna-Popiel mówi, że w teatrach wciąż zachowywany jest reżim 75 proc. widowni. Zaznacza, że spektakl na Zommie nie jest teatralny. Podkreśla, że Teatr to jest bezpośrednia wymiana energii tu i teraz widza z aktorem.  Przez ekran tego już nie ma, bo to już jest film. Aktorka, mówiąc o tym, w jaki sposób ludzie są zainteresowani sztukami teatralnymi, informuje, że w najbliższych dniach m.in. będą wystawiać sztukę „Chory z urojenia”, na którą biletów już nie ma. Zdradza, że aktorzy […]

Lidia Bogaczówna-Popiel mówi, że w teatrach wciąż zachowywany jest reżim 75 proc. widowni. Zaznacza, że spektakl na Zommie nie jest teatralny. Podkreśla, że

Teatr to jest bezpośrednia wymiana energii tu i teraz widza z aktorem.  Przez ekran tego już nie ma, bo to już jest film.

Aktorka, mówiąc o tym, w jaki sposób ludzie są zainteresowani sztukami teatralnymi, informuje, że w najbliższych dniach m.in. będą wystawiać sztukę „Chory z urojenia”, na którą biletów już nie ma. Zdradza, że aktorzy cieszą się „jak dzieci po wakacjach” z powrotu do występów przed żywą publicznością.

Gość przedstawia jak wyglądają zarobki aktorów teatralnych. Nie są to duże pieniądze.

Ja w przyszłym roku będę miała 40 lecie pracy i na rękę dostaję 2400 złotych a resztę trzeba sobie dorobić

Wyjaśnia, że aktorzy teatralni rzadko mają czasu, aby grać w filmach. Lidia Bogaczówna odpowiada na pytanie, czy dla młodego pokolenia, teatr jest przeżytkiem, czy mimo wszystko młodzi ludzie dzisiaj trafiają jeszcze do teatru.

Młodzi ludzie chcą coś przeżyć naprawdę. Chociaż teatr oczywiście, że jest niby nie naprawdę, to dzieje się tu i teraz.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Marta Łotysz: W pracy nad filmem „U311 Czerkasy” brali udział autentyczni uczestnicy tych wydarzeń

Gościem „Popołudnia Wnet” jest Marta Dominika Łotysz – producent filmowy, która opowiada o filmie przedstawiającym walkę załogi statku „Czerkasy” przeciwko Rosjanom podczas aneksji Krymu.

Marta Dominika Łotysz mówi o wyprodukowanym przez siebie filmie przedstawiającym walkę załogi statku „Czerkasy” przeciwko Rosjanom podczas aneksji Krymu. „Czerkasy” były ostatnim okrętem przejętym przez Federację Rosyjską. Przed kamerami pojawili się ukraińscy marynarze, którzy brali udział w tamtych wydarzeniach.

Czerkasy to ostatni statek, który trzymał obronę ukraińskiego terytorium na terenie Krymu. Inne statki albo się poddały albo zostały zajęte. Do pracy nad filmem zaangażował się realny kapitan tego statku, a także kilku marynarzy.

Współpraca z realnymi uczestnikami wydarzeń – wraz z towarzyszącymi im emocjami – wpłynęła na jakość i autentyczność filmu. Nie wszystkie wydarzenia w nim przedstawione są jednak faktem – chodzi głównie o tło historyczne.

Tło historyczne jest autentyczne. To, co dzieje się z bohaterami w filmie – czegoś takiego nie było naprawdę, ale jest to już prawo reżysera do podkreślenia pewnych momentów i tego, co powinien zobaczyć widz, co powinno na nim wywrzeć wrażenie.

Producentka mówi też o działaniach mających na celu przyciągnięcia do Lwowa większej liczby ekip filmowych, co jest jednym z głównych celów działania firmy, dla której pracuje – MKK film service. Ułatwia ona pracę zagranicznym ekipom filmowym chętnym do zdjęć we Lwowie.

Kiedy jakiś producent z Polski, Ukrainy lub z innego kraju chce przyjechać do Lwowa, żeby realizować zdjęcia filmowe, bardzo często zwraca się właśnie do naszej firmy. W swoim CV mamy chociażby współpracę przy produkcji filmu „Eter” Krzysztofa Zanussiego.

Marta Łotysz wspomina również o nadchodzących planach produkcyjnych swojej firmy.

Mamy w planach film „Adwokat ze Lwowa” będący ekranizacją powieści detektywistycznej Andrieja Kokotiuchy – znanego autora ukraińskiego.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

PK

 

Waldemar Ludwisiak: w historii polskiej kinematografii przez lata pojawiło się wiele zniekształceń

Gościem „Popołudnia Wnet” jest Waldemar Ludwisiak – filmoznawca i autor, który mówił o początkach Łódzkiej Szkoły Filmowej oraz zniekształceniach w historii polskiej kinematografii.

Filmoznawca i autor Waldemar Ludwisiak wyjawia kilka nieznanych faktów na temat początków historii Łódzkiej Szkoły Fimowej, skupiając się na postaci głównego jej założyciela i pomysłodawcy – Mariana Wimmera, który przez lata był konsekwentnie pomijany w sprawozdaniach historycznych.

Zniekształcenie historii polega na tym, że przypisywano autorstwo organizacji tej szkoły Jerzemu Toeplitzowi, co jest nieprawdą. Został on dyrektorem tej placówki dopiero 1 stycznia 1949 roku, natomiast zorganizowano ją już w 1946 roku, a organizatorem była postać, która jest wymazana z kart historii kina – to Marian Wimmer.

Wspomniana postać autora konceptu Łódzkiej Szkoły Filmowej jest wielowymiarowa – Marian Wimmer był człowiekiem wielu talentów.

Był z wykształcenia architektem, dodatkowo pianistą koncertowym, czy też wykształconym plastykiem.

Gość „Popołudnia Wnet” zaznacza, że sprawozdania historyczne na temat polskiego filmu traktowane były dość wybiórczo, a niektóre postaci – takie jak wspomniany Wimmer – czy nawet instytucje bywały w nich nieuwzględniane.

Myślę, że trzeba o tym rozmawiać w kategoriach pomijania pewnych elementów historii. Np. do dziś nie istnieje instytucja, którą badam – Instytut Filmowy. To jest bardzo ważna instytucja, której opisów pan nie znajdzie w literaturze, mimo że to w jej ramach powstała Wyższa Szkoła Filmowa, wytwórnia filmów oświatowych oraz to ona była zleceniodawcą pierwszych polskich filmów kukiełkowych i rysunkowych.

Waldemar Ludwisiak zwraca również uwagę na pewne przekonania na temat historii polskiego filmu, które jednak nie mają – przynajmniej jego zdaniem – zbyt wiele wspólnego z rzeczywistością.

Nie można mówić, że grupa „startowców”, czyli komunizująca młodzież filmowa z dobrych domów zorganizowała po wojnie przemysł filmowy – jest to kompletna bzdura. A tak jest napisane w większości źródeł.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

PK

40. rocznica polskiej premiery „Człowieka z żelaza”. To pierwszy polski film, który otrzymał Złotą Palmę w Cannes

27 lipca upłynęło 40 lat od krajowej premiery filmu Andrzeja Wajdy „Człowiek z żelaza”. Wyreżyserowany „na zlecenie stoczniowców” obraz otrzymał dwa miesiące wcześniej Złotą Palmę festiwalu w Cannes.

W audycji „Lato w Ustce” Sławomir Orwat, Konrad Mędrzecki i Tomasz Wybranowski rozmawiają o 40. rocznicy polskiej premiery „Człowieka z żelaza” Andrzeja Wajdy. Jak komentuje gospodarz audycji, lipcowa premiera miała niebagatelne znaczenie dla procesów świadomościowych polskiego społeczeństwa:

Czterdzieści lat temu ten film został udostępniony naszemu społeczeństwu, które było wówczas jeszcze w stanie totalitarnego zniewolenia – mówi Sławomir Orwat.

Sławomir Orwat / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio WNET

Redaktor opisuje również zagraniczną premierę filmu, która odbyła się dwa miesiące wcześniej na 34. Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Cannes. Wówczas obraz jednego z najwybitniejszych polskich reżyserów został nagrodzony Złotą Palmą oraz Nagrodą Jury Ekumenicznego:

Na festiwalu w Cannes „Człowiek z żelaza został tak entuzjastycznie przyjęty przez krytyków, którzy przyznali mu pierwszą w historii Polskiej kinematografii Złotą Palmę. Francuski krytyk Michel Perez uznał film Wajdy za kamień milowy w historii sztuki filmowej, wskazując na brak dystansu czasowego między wydarzeniami historycznymi a ich realizacją filmową – podkreśla redaktor.

Z kolei Konrad Mędrzecki dzieli się z słuchaczami licznymi ciekawostkami na temat słynnego filmu. Mówi m.in. o ostatniej scenie, w której pojawia się postać granego przez Mariana Opanię redaktora. Postać tę miał grać wcześniej Zbigniew Zapasiewicz, lecz ostatecznie aktor odmówił, ponieważ stwierdził, iż rola nie jest dla niego. Scena ta stała się ostatecznie zwieńczeniem całego obrazu. Co więcej, zdaniem redaktora Sławomira Orwata przepowiedziała rychłe nadejście stanu wojennego:

Andrzej Wajda opowiadał, że trzykrotnie zmieniał koncepcję i montował film naprzemiennie z tą sceną i bez niej – opowiada Konrad Mędrzecki.

Tomasz Wybranowski w Patrykowym nastroju, w Studiu 37 / Fot. Studio 37.

Zdaniem Tomasza Wybranowskiego, dużo lepszym filmem od „Człowieka z żelaza” była pierwsza część tzw. trylogii robotniczej Wajdy – „Człowiek z marmuru”.

Dyrektor muzyczny naszej stacji, z wykształcenia historyk literatury pochylił się nad kompozycją filmowego dzieła, które jego zdaniem rozpisane jest niczym klasyczna grecka tragedia:

To przede wszystkim filmowa, klasyczna grecka tragedia. W pierwszej scenie Maja Komorowska, tak jak w pieśni wejściowej chóru – tzw. paradosie – czyta wiersz Czesława Miłosza „Nadzieja” – przytacza dziennikarz i poeta.

Zapraszamy do wysłuchania podcastów z obu rozmów!

Tutaj do wysłuchania opowieść Tomasza Wybranowskiego o tym, że z perspektywy 40 lat od premiery „Człowieka z żelaza” Polacy, jako naród nie nauczyli się wiele i nie wyciągnęli właściwych wniosków. 

N.N.

Anna Rusiecka: Joga to połączenie ciała, umysłu i duszy. Celem jest harmonia i zjednoczenie tych trzech aspektów

21 czerwca wypada Międzynarodowy Dzień Jogi. W „Kurierze w Samo Południe” Anna Rusiecka, aktorka i instruktorka jogi, przybliża słuchaczom czym jest joga i na czym opiera się jej praktyka.

Anna Rusiecka, założycielka szkoły jogi „Ya4yoga”, opowiada o swoich początkach z jogą. Jak zaznacza instruktorka, praktykę jogi rozpoczęła ze względu na chęć zadbania o swoje zdrowie fizyczne:

Yoga wzięła się dawno w moim życiu. Studiując, a studiowałam aktorstwo, czułam, że ciało jest moim środkiem wyrazu, ale ono też potrzebuje zaopiekowania. Bo w pewnym momencie ono mi odmówi posłuszeństwa. Postanowiłam więc o nie zadbać i joga była naturalną drogą – mówi Anna Rusiecka.

Rozmówczyni Adriana Kowarzyka tłumaczy czym dokładnie jest joga oraz co oznacza ten termin. Według Anny Rusieckiej, joga stanowi połączenie aspektów fizycznych, intelektualnych i duchowych:

Joga znaczy „połączenie”. Chodzi o połączenie ciała, umysłu i duszy. Celem jest harmonia sama w sobie i zjednoczenie tych trzech aspektów – mówi Anna Rusiecka.

Zdaniem Anny Rusieckiej najprościej jest rozpocząć ćwiczenie jogi skupiając się najpierw na jej fizycznym aspekcie, czyli pracy z ciałem. Instruktorka przybliża też terminy takie jak czakry czy asany oraz opowiada jak wygląda praktyka tej dyscypliny:

Najłatwiej jest zacząć od tego najbardziej przyziemnego aspektu, czyli od ciała. Dlatego hatha yoga to są określone ćwiczenia – asany, czyli pozycje w jodze – które pozwalają uwolnić napięcia w ciele. I przez to uwalnianie napięć i emocji, może też traum w ciele, uwalnia się też swoją głowę – komentuje Anna Rusiecka.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy w formie podcastu!

N.N.

Patryk Szwichtenberg: Powoli kończą się czasy specjalizacji. Niestety aktorów jest za dużo

W „Poranku WNET” Patryk Szwichtenberg o rynku teatralnym w czasie pandemii Covid-19. Aktor podkreśla, że sytuacja była trudna. Komentuje również sprawę ustawę o uprawnieniach artysty zawodowego.

Gościem porannej audycji WNET jest aktor, Patryk Szwichtenberg, który opowiada o funkcjonowaniu teatrów w trakcie epidemii koronawirusa. Artysta dotyka też tematu nieoczekiwanej, czerwcowej premiery w teatrze Bagatela w Krakowie:

W tym tygodniu odbędzie się premiera u nas w teatrze. Prawda jest taka, że w tym martwym sezonie prace cały czas trwały – podkreśla Patryk Szwichtenberg.

Rozmówca Katarzyny Adamiak przybliża również kwestie związane z barkiem dużej ilości premier teatralnych na czerwiec, mimo, iż ponowne otwarcie kin i teatrów miało miejsce już 21 maja. Jak wskazuje aktor, mimo, że spektakle były tworzone na bieżąco problemem jest dynamicznie zmieniająca się sytuacja:

W wielu teatrach to wyglądało tak, że spektakle były przygotowywane i trafiały do tzw. poczekalni żeby w momencie gdy to wszystko ruszy można było mieć gotowy materiał i go pokazać.(…) Dla wielu teatrów było trudne żeby zorganizować to pod względem marketingowym – mówi Patryk Szwichtenberg.

Aktor komentuje również jak pandemia wpłynęła na życie codzienne i zawodowe artystów. Według Patryka Szwichtenberga, warto żeby współcześni artyści posiadali umiejętność przebranżawiania się:

Ja miałem o tyle szczęścia, że ta praca cały czas była. Starałem się zwiększać swoją możliwość żeby robić różne rzeczy i nie ograniczać jedynie do tego zawodu. To jest chyba taka myśl, która powinna towarzyszyć współczesnym aktorom.

Patryk Szwichtenberg relacjonuje także bieżącą sytuację polskiego środowiska aktorskiego. Zdaniem rozmówcy Katarzyny Adamiak – aktorów jest na polskim rynku zbyt dużo:

Chyba powoli kończą się czasy specjalizacji.(…) Niestety jest za dużo aktorów. Taka jest prawda. Dużo z nich kończy uczelnię i dużo wchodzi do tego zawodu zupełnie innymi drzwiami – mówi Patryk Szwichtenberg.

Gość porannej audycji komentuje również reakcje środowiska teatralnego w związku z projektem ustawy o uprawnieniach artysty zawodowego. Patryk Szwichtenberg podchodzi do niej w sposób krytyczny:

Szczerze mówiąc jest to dla mnie dziwna sytuacja, a zwłaszcza ten fragment o opłacie reprograficznej. (…) Wydaje mi się, że jeżeli nie ma zapotrzebowania na jakąś sztukę należy podjąć inne kroki jako artysta, np. delikatnie się przebranżowić, a sztukę przynajmniej przez jakiś czas traktować jako coś, co sprawia nam przyjemność, co jest potrzebne do życia.

Zachęcamy do wysłuchania całej rozmowy w formie podcastu!

N.N.

Grzywaczewski: Litwa była pierwszym krajem, który wyzwolił się z sowieckiego więzienia narodów

Gościem audycji jest dziennikarz i podróżnik, Tomasz Grzywaczewski, który mówi o swoim najnowszym dokumencie „Litwa. W cieniu wieży”. Premiera produkcji odbędzie się 21 maja o godz. 22.50 na TVP1.

W rozmowie z Jaśminą Nowak Tomasz Grzywaczewski dotyka m.in. tematu swojego nowego filmu dokumentalnego. Dziennikarz i autor przybliża wydarzenia historyczne, które stały się główną osią fabuły:

Ten dokument opowiada o wydarzeniach sprzed 30 lat, kiedy Litwa wybijała się na niepodległość. Była pierwszym krajem, który wyzwolił się z sowieckiego więzienia narodów – podkreśla Tomasz Grzywaczewski.

Dziennikarz przytacza historie związane z litewską walką o niepodległość. Jednym z nich były wydarzenia tragicznego stycznia 1991 i masakra pod wileńską wieżą telewizyjną, o której opowiada film „Litwa. W cieniu wieży”:

Za tę niepodległość zapłaciła okrutną cenę. W masakrze pod wieżą telewizyjną w styczniu 1991 r. śmierć poniosło 14 mieszkańców Wilna, którzy zgromadzili się wokół wieży pokojowo demonstrując, broniąc nowo odzyskanej niepodległości – komentuje Tomasz Grzywaczewski.

Dziennikarz przybliża też słuchaczom WNET ujęte w jego filmie sylwetki Litwinów zasłużonych w walce o niepodległość Litwy:

W moim filmie przedstawiamy ludzi, którzy byli zaangażowani w odzyskanie niepodległości. Zarówno polityków i mężów stanu – jak chociażby Vytautasa Landsbergisa, pierwszego przywódcy odrodzonego państwa litewskiego – ale też zwykłych mieszkańców Litwy.

Zachęcamy do wysłuchania całej rozmowy w formie podcastu!

N.N.

Piejko o ks. Orzechowskim: Orzech nie lubił kombatanctwa i odcinania kartek od przeszłości. A miał się czym pochwalić

W nowym „Poranku WNET” dziennikarka Gazety Polskiej, Magdalena Piejko, opowiada o swoim najnowszym filmie na temat ks. Stanisława Orzechowskiego, który zmarł w środę.

W najnowszym „Poranku WNET” Magdalena Piejko mówi m.in. o postaci ks. Stanisława Orzechowskiego. Dziennikarka i dokumentalistka opowiada o swoich osobistych wspomnieniach, które dotyczą zmarłego duchownego:

We Wrocławiu „Orzecha” nikomu nie trzeba przedstawiać. Łączył różne środowiska i we Wrocławiu jest postacią kultową – komentuje Magdalena Piejko.

Rozmówczyni Łukasza Jankowskiego opowiada o długoletniej posłudze ks. Orzechowskiego we Wrocławiu i nie tylko. Magdalena Piejko wskazuje na jego pracę wśród różnych środowisk, które był w stanie połączyć wiarą ponad podziałami:

Pod jego skrzydłami byli nie tylko studenci, rodziny katolickie, ludzie „Solidarności”, wykładowcy. Myślę, że spokojnie można powiedzieć, że miliony osób przeszły przez jego ręce i dotknęły autentycznej, żywej wiary, osobowości bez kompromisowości, pogody ducha i życiowej mądrości.

Reżyserka przybliża również zawartą w jej najnowszym filmie pamięć o działalności opozycyjnej ks. Stanisłąwa Orzechowskiego. Jak podkreśla Magdalena Piejko duchowny miał na tym polu wiele zasług, którymi jednak nie lubił się chwalić:

My staraliśmy się to pokazać w filmie. Dzisiaj zresztą film jest udostępniony na You Tube, można wejść na niego przez Facebooka. I tam, w filmie połowę obrazu poświęciliśmy właśnie tej zapomnianej trochę karcie – mówi Magdalena Piejko.

Rozmówczyni Łukasza Jankowskiego przybliża słuchaczom zapomnianą część opozycyjnej przeszłości duchownego. Dziennikarka podaje konkretne przykłady i historie:

Zapomnianej także dlatego, że „Orzech” nie lubił kombatanctwa i odcinania kartek od przeszłości. A miał się czym pochwalić, bo pomagał internowanym, hipisom, w stanie wojennym dawał lekcje historii, ukrywał żołnierzy. (…) Chował w piwnicy uciekiniera z Armii Czerwonej.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

N.N.

Roman Gutek o ponownym otwarciu kin: Sięgniemy po filmy oscarowe, na które widzowie czekają

W nowym „Poranku WNET” założyciel „Gutek Film” i właściciel warszawskiego Kina Muranów, Roman Gutek, mówi o zbliżającym się otwarciu kin i teatrów, które nastąpi już 21 maja.

W porannej audycji Roman Gutek mówi o planowanym na 21 maja ponownym otwarciu kin i teatrów. Właściciel jednej z najbardziej znanych polskich firm dystrybuujących filmy przybliża słuchaczom co ceni w oglądaniu filmów w kinie:

Jestem dosyć staromodnym człowiekiem. Lubię oglądać filmy w kinie, z innymi. Lubię przeżywać emocje w kinie z innymi. Dla mnie ta wspólnotowość ma w kinie ogromne znaczenie – zaznacza Roman Gutek.

Właściciel Kina Muranów przybliża również obostrzenia sanitarne, które będą obowiązywały w salach kinowych po ich otwarciu 21 maja:

Maseczki oczywiście będą obowiązywały. Widzowie są na to przygotowani – mówi Roman Gutek.

Rozmówca Magdaleny Uchaniuk wspomina również atmosferę w jakiej przebiegały przygotowania do wznowienia pracy kin po pandemicznej przerwie. Jak wskazuje Roman Gutek, wszystko działo się odrobinę chaotycznie:

Było z tym troszkę zamieszania.(…) Początkowo przygotowaliśmy ofertę od 29 maja, ale została zmieniona i przyspieszona – opowiada gość „Poranka WNET”.

Ponadto, Roman Gutek zdradza słuchaczom WNET jakiego repertuaru mogą spodziewać się w kinach już od 21 maja. Jak wskazuje właściciel firmy dystrybucyjnej, kina położą nacisk m.in. na oscarowe produkcje:

Będą filmy oscarowe, na które widzowie czekają. Sięgniemy również do filmów starszych, których wyświetlanie przerwało wcześniejsze zamknięcie kin. Będzie to np. film Mariusza Wilczyńskiego „Zabij to i wyjedź z tego miasta”.

Zachęcamy do wysłuchania całej rozmowy!

N.N.

Joanna Kos-Krauze o projekcie ustawy o uprawnieniach artysty zawodowego: Walka o tę ustawę trwa już blisko 12 lat

W najnowszym „Poranku WNET” gości reżyserka i scenarzystka, Joanna Kos-Krauze, która mówi m.in. o projekcie ustawy o uprawnieniach artysty zawodowego.

[related id=144328 side=right]W nowym „Poranku WNET” Joanna Kos-Krauze zaznacza, że jest zadowolona z szansy wejścia w życia ustawy o uprawnieniach artysty zawodowego. Projekt ustawy zakłada możliwość włączenia najbiedniejszych artystów do powszechnego systemu ubezpieczeń. Rząd planuje dopłacać do składek na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne osobom posiadającym status artysty zawodowego, które mało zarabiają:

Ja jestem bardzo szczęśliwa, jak zresztą większość środowiska. Na konferencji po opublikowaniu pierwszego projektu tej ustawy wszyscy byliśmy wręcz wzruszeni – mówi reżyserka.

W rozmowie z Magdaleną Uchaniuk Joanna Kos-Krauze wskazuje, że powstanie projektu takiej ustawy stanowi szczególne osiągnięcie, które jednoczy środowisko artystyczne ponad podziałami:

To jest moment historyczny, bo można powiedzieć, że projekt tej ustawy powstał ponad naszymi gustami, podziałami politycznymi i środowiskowymi – podkreśla na antenie WNET artystka.

Joanna Kos-Krauze komentuje także wpływ pandemii na przyspieszenie prac nad nowym prawem. Jak zaznacza reżyserka, prace nad wspomnianym projektem trwają już ponad dekadę, a środowisko artystyczne wykazywało od początku duże zaangażowanie:

Środowisko było zdeterminowane. Walka o tę ustawę trwa od blisko 12 lat. Pandemia niczym w soczewce po prostu uwypukliła wszystkie systemowe problemy.

Ponadto, gość Radia WNET analizuje sytuację prawną środowiska artystycznego z punku widzenia najnowszej historii Polski:

Kiedy po 89′ przyszła przemiana polityczna i transformacja ekonomiczna, zapomniano o grupie zawodowej, która tworzy podstawowe wartości. Kultura ma olbrzymią rolę społeczną. Teraz tym bardziej widać to w społeczeństwie kryzysu, jak teraz przy pandemii – mówi Joanna Kos-Krauze.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

N.N.