Dyskryminacja obrońców życia w Parlamencie Europejskim?! Lewicowa organizacja pisze list do jego przewodniczącej

Parlament Europejski/ fot. pixabay

Członkowie organizacji Renew Europe napisali list do Roberty Metsoli. Domagają się cofnięcia akredytacji działaczom i lobbystom pro – life.

Lewicowi aktywiści chcieliby przeforsować zakaz wstępu do siedziby Parlamentu Europejskiego dla wszystkich osób publicznie sprzeciwiających się mordowaniu nienarodzonych dzieci. Jak sami twierdzą w wysłanym przez siebie liście:

Nie możemy pozwolić na rozprzestrzenianie się propagandy oraz fałszywych i toksycznych narracji. Destrukcyjna ideologia, która dąży do ograniczenia podstawowych praw człowieka, nie należy do spektrum wolności wypowiedzi.

Czytaj także:

Waszyngton chroni, Jerozolima chce mordować dzieci. Izrael łagodzi przepisy aborcyjne

Żądania organizacji nie znajdują aprobaty nawet u części lewicowych parlamentarzystów. Assita Kanko stwierdziła np. że:

Nadal jesteśmy w domu demokracji i musimy szanować różnorodność opinii. Szanowanie ludzi nie wymaga akceptacji ich punktu widzenia. Mam nadzieję, że zgodzimy się co do tej różnicy.

Według części ekspertów reakcja Renew Europe to pokłosie decyzji Sądu Najwyższego, który obalił wyrok Roe v. Wade.

K.B.

Źródło: DoRzeczy

Jana Shostak o akcji #dekoltdlaBiałorusi: Każda forma protestu jest ważna. Nawet jeżeli wykorzystuje się do tego dekolt

Strajk Głodowy, ul. Jasna

W najnowszym „Poranku WNET” Jana Shostak mówi o potrzebie nałożenia na Białoruś sankcji ekonomicznych, akcji „dekolt dla Białorusi”, współpracy z polskimi politykami oraz o feminizmie i feminatywach.


W porannej audycji rozmówczynią Łukasza Jankowskiego jest białoruska aktywistka, artystka i miss, Jana Shostak. Działaczka opowiada m.in. o ostatnich protestach i potrzebie nałożenia na Białoruś sankcji ekonomicznych poprzez zmuszenie firm do zerwania współpracy z białoruskimi przedsiębiorstwami:

Efekty tego protestu będą widoczne pewnie dopiero po kilku latach. (…) To co się wydarzyło ponad tydzień temu, czyli sprawa z porwaniem Ramana Pratasiewicza, to było zdaniem wszystkich osób nieobojętnych na sytuację na Białorusi sygnał, że teraz to my musimy przejąć pałeczkę w mówieniu dosłownego „nie” i naleganiu na zaostrzanie sankcji ekonomicznych w stosunku do białoruskiego reżimu.

Artystka rozwija temat 16 białoruskich przedsiębiorstw białoruskich, z którymi pomimo bieżących wydarzeń wciąż handluje Polska. Ponadto, rozmówczyni Łukasza Jankowskiego mówi o jednym z celów swojego protestu, czyli zmuszenia polskich firm do zerwania współpracy z białoruskimi przedsiębiorstwami:

Niektóre firmy nie rozumieją, że wspierają w sposób ekonomiczny wspierają również reżim, a nie strajki robotnicze. Moim celem na ten tydzień, tak samo jak wszystkich osób nieobojętnych na los Białorusi, jest doprowadzić do dialogu przedstawicieli polskich firm z osobami ze strajków robotniczych poszczególnych firm, które były zmuszone całymi rodzinami uciekać z Białorusi do Polski.

Jana Shostak komentuje także swoją niecodzienną formę protestu. Tłumaczy, że akcja „dekolt dla Białorusi” była odpowiedzią na uwagi działaczek Lewicy na temat jej dekoltu. Poprzez nietypową formę protestu chce na powrót skupić uwagę na Białorusi:

Jako, że pochodzę z kręgu sztuk wizualnych staram się wykorzystywać każdą formę protestu i przekuwać hejt również na uwagę w sprawach białoruskich. Stąd też powstała akcja „dekolt dla Białorusi”. Polega ona na tym, że każda osoba może wybrać jedną z 16 firm, zamieścić ją na swoim dekolcie z hasztagiem: #dekoltdlaBiałorusi i oznaczyć wybraną firmę.

Aktywistka zaznacza, że nietypowa i kontrowersyjna forma protestu oddziałuje na adresatów szybciej niż tradycyjne formy okazywania sprzeciwu:

Okazuje się, że taki dosyć absurdalny sposób komunikacji skutkuje odpowiedzią przedstawicieli firm szybciej niż petycje. (…) Każda forma prostestu, nawet jeżeli wykorzystuje się do tego dekolt, jest potrzebna – komentuje Jana Shostak.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy w formie podcastu!

N.N.

4 po pierwszej – 05.05.2021 r. – Magdalena Uchaniuk

Teatr, książka, opera, relacje międzyludzkie. Zapraszamy na środowe wydanie jak zwykle wypełnione tematami kulturowo-społecznymi i rozmowami z ciekawymi gośćmi.

Rozmówcami red. Magdaleny Uchaniuk byli:

Adam Ferency – wybitny aktor filmowy i teatralny, na stałe aktor Teatry Dramatycznego w Warszawie – mówił o spektaklu pt. „Machia”, pracy nad ponadczasowym tekstem – niezwykle aktualnym we współczesnej Polsce.

Dr Sabina Klimek – dr nauk ekonomicznych SGH, dyplomata, były konsul, radca handlowy w Nowym Yorku, konsul w Turcji na placówce w Stambule – o przedsiębiorczości kobiet w Polsce i Turcji oraz ich aktywizacji zawodowej.

Anna Wolf – terapeutka, prowadząca warsztaty dot. relacji w związkach – tłumaczyła jak sobie radzić z kłótniami i agresją w związkach.

Magdalena Kaczorowska – Dyrektor Polskiej Opery Królewskiej – omawiała nadchodzące wydarzenia, związane z obchodami 202 rocznicy urodzin Stanisława Moniuszki. Przed internautami transmisja inscenizacji „Śpiewnika domowego” Stanisława Moniuszki w reżyserii Andrzeja Strzeleckiego.

 

4 po pierwszej – 23.03.2021 r. – Ela Mazzoll

We wtorkowej audycji red. Ela Mazzoll rozmawiała z Karoliną Guzik – dziennikarką, autorką książki „11 kobiet. O czym inni nie chcą rozmawiać” i Magdaleną Klimczak – autorką bloga „ranczo.od.nowa”

W audycji gościli:

Karolina Guzik – dziennikarka – zgromadziła w swojej nowo wydanej książce pt. „11 kobiet. O czym inni nie chcą rozmawiać” wywiady z 11 kobietami, które odnalazły nadzieję w trudnych chwilach.

Magdalena Klimczak – autorka bloga „ranczo.od.nowa” – opowiadała o prowadzeniu życia w zgodzie z naturą.

 

4 po pierwszej – Angelika Cudna – 08.03.2021 r.

Dzień kobiet w Radiu Wnet poświęcamy kobiecym tematom. Red. Angela Cudna wraz z gośćmi opowie o wydarzeniu „Kobiety Zamku Królewskiego”, sztuce i najnowszych propozycjach filmowych

W audycji głos zabrali:

Anna Śmigielska – rzeczniczka Zamku Królewskiego w Warszawie – mówiła o wydarzeniu „Kobiety Zamku Królewskiego”, organizowanym z okazji Dnia Kobiet. Zarówno na kobiety, jak i innych zainteresowanych, czekają wykłady, warsztaty, wystawy, które pokazuję silną pozycję kobiet na zamku.

Nina Nowakowska – „Stażystka z Krakowskiego Przedmieścia” – zapytała przechodniów na Krakowskim Przedmieściu jak obchodzą Święto Kobiet i co dla nich oznacza.

Agnieszka Berger – artystka: rzeźbiarka, filolożka – opowiadała o tematach, które porusza w swoich pracach artystycznych.

 

Japonia: kobieta nową szefową komitetu organizacyjnego Igrzysk Olimpijskich w Tokio

Poprzedni na tym stanowisku – Yoshiro Mori zrezygnował ze sprawowania funkcji w ubiegłym tygodniu po aferze, którą wywołał obrażając kobiety na spotkaniu online Japońskiego Komitetu Olimpijskiego.

Seiko Hashimoto (56), brązowa medalistka olimpijska, trzykrotna medalistka mistrzostw świata oraz była Minister d.s. Igrzysk Olimpijskich w rządzie Yoshihide Sugi została dziś nową szefową komitetu organizacyjnego Igrzysk Olimpijskich w Tokio. Przełomowa nominacja japońskiej polityk i byłej sportsmenki na nową szefową komitetu organizacyjnego Igrzysk Olimpijskich miała miejsce w tym tygodniu, a 18 lutego oficjalnie przyjęła propozycję objęcia stanowiska.

[related id=122996 side=right]Nagłą zmianę na wspomnianym stanowisku spowodowało odejście sprawującego tę funkcje uprzednio byłego premiera Japonii – Yoshiro Mori’ego. Mori zrezygnował ze stanowiska 12 lutego, z powodu fali krytyki jaką wywołał obraźliwymi słowami pod adresem kobiet. Podczas zebrania online Japońskiego Komitetu Organizacyjnego Igrzysk Olimpijskich, Mori zanegował prośbę japońskiego Ministerstwa Edukacji, które nalegało na wybór kobiet do ról kierowniczych przedsięwzięcia. Swoją decyzję uzasadnił w następujący sposób:

Ministerstwo edukacji bardzo nalegało na wybór kobiet w roli dyrektorów. Ale spotkanie zarządu z wieloma kobietami oznacza, że będzie się przedłużać (…).

Mori skomentował swoje stanowisko, wskazując na potrzebę rywalizacji u kobiet i wg jego opinii, jeśli:

jedna podniesie rękę, by mówić, wszystkie inne też czują taką potrzebę.

Yoshiro Mori, po kilku dniach zdecydował się przeprosić za swoją seksistowską wypowiedź, stwierdzając jednocześnie, że mimo tego nie zamierza on poddać się do dymisji. Pod wpływem ogromnej presji społecznej z udziałem mediów, polityków, sponsorów, a także liczącej ponad 150,000 podpisów petycji online – 12 lutego ogłosił swoją oficjalną rezygnację ze stanowiska.

NN

Źródło: AP News

Joanna Gumińska: Joanna Żubrowa była pierwszą kobietą w Polsce, która dostała Virtuti Militari

Król Polski, żona obrońcy twierdzy, żołnierz Księstwa Warszawskiego, dowódca w powstaniu listopadowym i agentka. Joanna Gumińska o Polkach zasłużonych na ojczyzny na polu bitwy.

Joanna Gumińska komentuje zaprzysiężenie nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych, Josepha Bidena. Stwierdza, że boi się jego zastępczyni Kamali Harris, którą nazywa otwartą komunistką opętaną teoriami rasowymi.

Można być czarnym rasistą i żadnej odpowiedzialności się za to nie ponosi.

Jak zauważa mieszkanka Grodzieńszczyzny, pomysły współczesnych młodych Polek, które w imię feminizmu np. nie golą się pod pachami, świadczą o tym, że nie znają one historii.

Nikt kto się zajmuje feminizmem ósmej, czy 17 fali […] nie posilił się, żeby spojrzeć rzeczywiście, jak to historycznie wyglądało.

Przypomina Jadwigę Andegaweńską, która jako król Polski stanęła na czele wyprawy małopolskiego rycerstwa na Ruś Czerwoną. Zauważa, że kobiety późno znalazły miejsce w armii. Nie znaczy to jednak, że nie było niewiast, które na przestrzeni dziejów zasłużyły się na polu wojskowym. Jedną z nich była Anna Dorota Chrzanowska, wsławiona swą rolą w obronie Trembowli przed Turkami w 1675 r. Joanna Gumińska zauważa, że ukrainne terytoria Rzeczypospolitej dręczone były ciągłymi najazdami. Przypomina dzieje swojej imienniczki, Joanny Żubrowej.

Joanna Żubrowa była pierwszą kobietą w Polsce i jedną z pierwszych na świecie nie wiem, czy nie pierwszą, ale prawdopodobnie jedną z kilku pierwszych, która dostała Virtuti Militari, czyli medal za największą dzielność bojową.

Służąca w męskim mundurze jako strzelec żona żołnierza Macieja Żubra odznaczyła się podczas walk o Zamość w 1809 r. Za swoje męstwo została zgłoszona do Virtuti Militri, jednak

Ze względu na to, że była kobietą zaproponowano jej ekwiwalent pieniężny, co uznała za dyshonor i nie przyjęła

Ostatecznie przyznano jej za potyczkę pod Bychowem nad Dniestrem w 1812 r. Miała wówczas 40 lat, a więc była, jak na ówczesne warunki, dojrzałą matroną. [Datę narodzin Joanny Żubr podaje się jako 1772 lub 1782, tzn., że mogła mieć wówczas 40 lub 30 lat- przyp. red.]

Znaną postacią jest oczywiście Emilia Plater, której również adiutantem była jej przyjaciółka Druszyńska.

W czasie powstania styczniowego jako adiutant Dionizego Czachowskiego służyła Anna Pustowójtówna posługująca się pseudonimem Michał Smok. Rozmówczyni Jaśminy Nowak podkreśla, że Polska Fundacja Narodowa powinna nakręcić film o Krystynie Skarbek zanim ubiegnie nas w tym Hollywood. To ostatnie przedstawi bowiem Skarbek jako Żydówkę, którą była po matce.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Takiej agresji i skali świętokradztwa nikt nie potrafił przewidzieć/ Jolanta Hajdasz, „Wielkopolski Kurier WNET” 77/2020

Wszyscy manifestujący sprawiają wrażenie osób poranionych, jakby krzykiem i wyzwiskami chcieli zwrócić uwagę na siebie, na jakiś swój ból i życiowe błędy, o których nie potrafią myśleć bez strachu.

Jolanta Hajdasz

Na początek przekazuję wszystkim biskupom i kapłanom w naszym kraju wyrazy wsparcia i solidarności w tych trudnych dniach diabolicznych ataków na Kościół i na najświętsze, najważniejsze dla nas, katolików, wartości. Te wszystkie profanacje, prowokacje, protesty to akcje, na które trudno patrzeć spokojnie, bez bólu i obawy o przyszłość. To sterowana i finansowana działalność przeciwko Kościołowi. Nie chodzi przecież tylko o aborcję. Widzimy to od dawna i w gronie dziennikarzy prawicowych nie raz, nie dwa rozmawialiśmy na ten temat, czekając tylko na to, kiedy to wszystko wybuchnie. Takiej agresji i świętokradztwa nikt nie potrafił jednak przewidzieć.

Znowu na ulicach setki dziewcząt, dziesiątki agresywnych młodych ludzi. I setki kobiet w średnim, a nawet starszym wieku. Wszyscy manifestujący sprawiają wrażenie osób poranionych, jakby krzykiem i wyzwiskami chcieli zwrócić uwagę na siebie, na jakiś swój ból i swoje życiowe błędy, o których nie potrafią myśleć bez strachu.

Ci, którzy protestują w ten skandaliczny i haniebny sposób, jaki od kilku dni obserwujemy na ulicach naszych miast, sprawiają po prostu wrażenie, jakby sami dokonali aborcji lub pomagali bliskiej sobie osobie to zrobić.

Matki prowadzące nastoletnie córki do ginekologów po środki antykoncepcyjne, gdy tylko dziewczynka zaczyna się spotykać z jakimś kolegą, chłopaki, którzy zmieniają partnerki jak przysłowiowe rękawiczki z tygodnia na tydzień, z imprezy na imprezę, kobiety i mężczyźni, którzy nigdy nie potrafili być sobie wierni i tak dalej. Dużo tego wokół nas.

Ludzie, którzy teraz, po decyzji Trybunału Konstytucyjnego, wręcz zioną na ulicach irracjonalną wściekłością, a z okropnego przekleństwa, wykrzykiwanego także w kierunku Kościoła i jego kapłanów, zrobili główne hasło swojego protestu – są pierwszymi ofiarami współczesnego lewackiego myślenia, które zagraża realnie nam wszystkim.

Jak im pomóc, jak do nich dotrzeć? – te pytania nurtują mnie coraz bardziej natarczywie. Niestety jest to trudne, a może nawet już niemożliwe. W ostatnich kilku latach internet wytworzył nieznane wcześniej kanały komunikacji masowej, przebiegające zupełnie inaczej niż w świecie mediów tradycyjnych, dostępnych dla każdego. Te nowe media to nie tylko media społecznościowe, takie jak Facebook, ale nowsze, dobrze zakamuflowane, lepiej ukryte przed osobami z zewnątrz, bardzo atrakcyjne dla nastolatków przez tę tajemniczość i zapewnienie poczucia odrębności swojej grupy. Bardzo łatwo w ten sposób przekazać młodzieży nawet szkodliwą dla niej wiedzę.

Niemal każdy ma w rękach telefon od pierwszych minut po przebudzeniu i z tym migającym ekranem żegna mijający dzień, gdy idzie spać. Tak naprawdę nikt nie wie, jakie strony jego dziecko, współmałżonek albo partner przegląda, z kim się kontaktuje, kogo obserwuje i kto przysyła mu każdego ranka nowe filmiki, zdjęcia i oczywiście newsy, wiadomości z kraju i ze świata. Tacy ludzie są najbardziej podatni na manipulację.

I co najbardziej niepokojące, zdecydowana większość aktywności w sieci to jest aktywność w tzw. darknecie, czyli tej części internetu, która oferuje tylko to, co jest nielegalne, niemoralne, niezdrowe…

Branża medialna mówi o tym zupełnie otwarcie, że darknet to dziś 2/3 wszystkich przekazów, jakie docierają do współczesnych odbiorców. Mamy więc i w Polsce do czynienia z pokoleniem, które wychowało się niejako samo, ulegając wpływom nie wiadomo kiedy i czyim.

Należę do tej grupy osób, która wyraża wielkie uznanie dla odwagi sędziów TK za ich jednoznaczne orzeczenie, że nie jest zgodne z konstytucją zabicie dziecka w łonie matki tylko dlatego, że to dziecko jest chore. Ufam, że decyzja TK będzie szybko opublikowana i nikt jej nie zmieni, choćby nie wiem ile feministek urządzało coraz bardziej szokujące manifestacje.

Artykuł wstępny Jolanty Hajdasz, Redaktor Naczelnej „Wielkopolskiego Kuriera WNET”, znajduje się na s. 1 listopadowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 77/2020.

 


  • Z przykrością zawiadamiamy, że z powodu ograniczeń związanych z pandemią ten numer „Kuriera WNET” można nabyć wyłącznie w wersji elektronicznej (wydanie ogólnopolskie, śląskie i wielkopolskie wspólnie) w cenie 7,9 zł pod adresem: egazety.pl, nexto.pl lub e-kiosk.pl.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
  • Od lipca 2020 r. cena wydania papierowego „Kuriera WNET” wynosi 9 zł.
Artykuł wstępny Jolanty Hajdasz, Redaktor Naczelnej „Wielkopolskiego Kuriera WNET”, na s. 1 listopadowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 77/2020

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Kaleta, Dorosiński: Karta LGBT+ Trzaskowskiego jest cyniczną przykrywką dla braku realizacji obietnic wyborczych [VIDEO]

– Doświadczenie rządów Trzaskowskiego pozwala przypuszczać, że wykorzysta on panującą w kraju atmosferę do działalności ideologicznej, a nie jednoczącej społeczność Warszawy – mówi Sebastian Kaleta.


Sebastian Kaleta, radny Warszawy z ramienia Prawa i Sprawiedliwości, oraz Rafał Dorosiński, członek Ordo Iuris, komentują w Poranku plany wprowadzenia w Warszawie lekcji o mowy nienawiści. Radny negatywnie wyraża się o inicjatywie prezydenta stolicy Warszawy Rafała Trzaskowskiego. Przedmiotem krytyki jest brak precyzyjnych informacji na temat tego, czy zajęcia tego rodzaju mają dotyczyć kultury w debacie publicznej, czy też ich celem jest wskazywanie uprzywilejowanych grup społecznych, których w żaden sposób nie można skrytykować.

Dorosiński z kolei zaznacza, że „mowa nienawiści” jest pojęciem wytrychem i w podręcznikach dotyczących edukacji dyskryminacyjnej jego użycie rozszerzane jest także na popieranie określonych poglądów politycznych. Członek Ordo Iuris stwierdza, że włączenie tego hasła do debaty publicznej stwarza zagrożenie jej cenzurowania. Podkreśla, że w łonie jego organizacji kontrowersje budzą infografiki mające być materiałami do zajęć o mowie nienawiści. Ukazują one, że osobami najbardziej narażonymi na mowę nienawiści są osoby LGBT+ czy feministki, nie wspomina się w nich natomiast o osobach otyłych czy niepełnosprawnych.

Kaleta komentuje także plany wprowadzenia przez prezydenta Warszawy „Karty LGBT+”. Mówi, że dokument zostanie niedługo podpisany, a wśród najważniejszych jego postulatów znajduje się powstanie hostelu, ośrodka sportowego czy inicjatyw kulturalnych dla osób LGBT+. Ponadto jest zdania, że Trzaskowski wykorzystuje ten akt wraz z lekcjami o mowie nienawiści do ukrycia braku realizacji obietnic wyborczych.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.K.

No cóż, zawsze podejrzewaliśmy, że feministki skrycie pragną prać męskie skarpetki. Ale teraz mamy to na piśmie

Na szczęście – póki co – mimo zachodzących obyczajowych zmian żyjemy w Polsce, kraju, w którym napotykając dwóch mężczyzn z wózkiem, wciąż można być pewnym, że to tylko złomiarze.

Herbert Kopiec

Postulaty feministek nie są przedstawiane jako oczekiwania czy potrzeby. Podobnie jak homoseksualiści, domagają się one odrębnych praw.

Ktoś, kto przedstawiałby swoje oczekiwania jako oczekiwania, a potrzeby jako potrzeby – musiałby je uzasadnić, liczyć się z tym, że racjonalność uzasadnienia zostanie poddana wnikliwej analizie. Prezentowanie swoich roszczeń jako niesłusznie odebranych praw zwalnia z obowiązku udzielania jakichkolwiek wyjaśnień – bowiem o prawach się nie dyskutuje, prawa się respektuje.

Konsekwencją takiego postawienia sprawy jest to, że oponent feministek oczywiście staje się wrogiem, który nie szanuje cudzych praw, bądź nawet na nie nastaje. A ktoś, kto nastaje na cudze prawa, nie jest oponentem, tylko kandydatem na przestępcę, którego nie ma co słuchać, a jeśli już, to co najwyżej przesłuchać. (…)

Równocześnie feminizm to znakomity parawan do żerowania na państwowej kasie poprzez tworzenie różnego rodzaju organizacji, które w imię (a jakżeby inaczej!) postępu są sponsorowane z kieszeni podatnika. Główny nurt feminizmu ogniskuje się wokół niedoli i ucięmiężenia kobiety, wskazuje na przyczyny, pokazując paniom drogi wyzwolenia. Niedola kobiet, wedle feministek, spowodowana jest panowaniem patriarchatu, który, ich zdaniem, obejmuje w naszej kulturze wszystko: od świata idei, polityki, edukacji, rodziny – aż po instytucje społeczne i świat sztuki. (…)

W odrzucaniu dominacji mężczyzn feministki stosują różne strategie. Deprecjonują naturalne instynkty kobiety przy użyciu między innymi następujących haseł: mężczyznom nie można już ufać, kobiety są ofiarami swej własnej płci, kobiety powinny być samolubne, seks nie jest zarezerwowany dla miłości i małżeństwa, samospełnienie się leży w karierze, a nie w posiadaniu męża i dzieci. Efektem tych strategii jest to, że wiele kobiet zachowuje się wręcz schizofrenicznie, usiłując pogodzić swe naturalne instynkty z nawoływaniami feministek. (…)

Komunistom i wszelkiej maści lewactwu nie tylko z małżeństwem, ale i z rodziną nie było i nie jest po drodze. Dlaczego? Ano, bo to właśnie w rodzinie każdy poznaje zasady władzy i hierarchii. Tu dowiaduje się, że ludzie wcale nie są równi. I to jest główny powód, dlaczego rodzina jest atakowana już od kilku wieków; stąd rewolucja francuska 1789 roku i marksistowska rewolucja bolszewicka w XX wieku starały się zniszczyć rodzinę, aby ustanowić społeczeństwo egalitarne. Przywódcy jednej i drugiej rewolucji nawoływali do odebrania rodzicom dzieci. Chcemy, by wszystkie dzieci otrzymały takie samo wykształcenie. Nie będziemy wychowywać panów, lecz obywateli – głosił Robespierre. Później, podążając śladami rewolucji francuskiej, Friedrich Engels oznajmił: Walka klasowa zaczyna się w rodzinie. Małżeństwo monogamiczne wprowadza ucisk jednej płci przez drugą. Słowem, pomysł manipulowania ludźmi za pomocą seksu nie jest nowym wynalazkiem.

W 1911 r. Trocki pisze do Lenina: Bez wątpienia seksualny ucisk jest głównym środkiem zniewolenia człowieka i tak długo, jak ten ucisk będzie trwał, nie może być mowy o prawdziwej wolności. Rodzina jako burżuazyjna instytucja całkowicie przeżyła się. Trzeba szczególnie intensywnie opowiadać o tym robotnikom. Lenin odpowiada: I nie tylko rodzina. Wszystkie zakazy odnoszące się do seksualności powinny być zniesione. Możemy uczyć się od sufrażystek. Nawet zakaz miłości tej samej płci musi być usunięty. (…)

Należy zauważyć, że dziwnym trafem aktywność polskich feministek okresu stalinowskiego niewątpliwie wyprzedzała dokonania współczesnego feminizmu. (…) Podobnie jak dzisiaj, we wczesnych latach pięćdziesiątych prasa feministyczna lansowała nowy model kobiety. Była nią aktywna, młoda, nowoczesna… robotnica fabryczna. Hasło: Kobiety na traktory miało mobilizować do przełamywania tradycyjnego podziału na zawody męskie i kobiece. Zdaniem zbuntowanych socfeministek, takie czynności jak pranie, gotowanie, wychowywanie potomstwa należały do poniżających kobietę, stworzoną przecież do realizowania się w pracy, na przykład w fabryce. (…)

Nicole Granet z USA przedstawiła trzy mity współczesnych feministek, które w efekcie prowadzą do osłabienia tożsamości kobiety i życia rodzinnego. Wszystkie wymagają żmudnego przezwyciężania. Pierwszy z nich głosi, iż ogromnym ciężarem jest życie rodzinne poświęcone wychowaniu dzieci. Wedle drugiego mitu kobieta, która prowadzi takie życie, jest godna pogardy; dla lewicowych feministek wartość kobiety opiera się na możliwości zrobienia kariery w świecie mężczyzny. Trzeci mit głosi, że ofiara i obdarowywanie nie są konieczne – małżeństwo należy odkładać do momentu wewnętrznego przeświadczenia o tym, iż mąż i dzieci nie zagrażają wewnętrznej tożsamości kobiety. (…)

W miejsce podsumowania zróżnicowanych przejawów wciskania kitu przez wojujące feministki, przytoczmy wyznanie znanego aktora o równie znanej reżyser – damie światowego kina kobiecego – jak się ją medialnie zwykło określać:

W ciągu ostatnich 30 lat przynajmniej przez 15 lat żyłem z papieżem feminizmu światowego, czyli z Marthą Mészaros, która nic innego nie robiła, tylko przygotowywała mi obiady, prała skarpetki i marzyła, żeby być zwyczajną kurą domową, a jednocześnie wypowiadała okrutne prawdy, jak to my gnębimy kobiety – powiedział aktor Jan Nowicki „Wysokim Obcasom”.

No cóż, zawsze podejrzewaliśmy, że feministki (jak się okazuje nawet te z górnej zawodowej półki) skrycie – Pani Marto proszę wybaczyć felietoniście! – pragną prać męskie skarpetki. Ale teraz mamy to na piśmie.

W ramach lewackiej nowej etyki feministki chcą wywrócić normy społeczne do góry nogami, a gdy przychodzi opamiętanie, powracają do właściwych/sensownych norm zachowania, rzeczywiście akceptowanych. Owo opamiętanie zbliża je do tego, o czym Kościół katolicki zawsze przypomina kobietom: równouprawnienia płci i szacunku dla kobiet nie zapewnią żadne ustawy sejmowe ani deklaracje międzynarodowe, lecz same kobiety, o ile w sposób rozważny i odpowiedzialny wychowają swoich synów i uczą ich szacunku i wdzięczności wobec kobiety i kobiecości.

P.S. Na szczęście – póki co – mimo zachodzących obyczajowych zmian żyjemy w Polsce, kraju, w którym napotykając dwóch mężczyzn z wózkiem, wciąż można być pewnym, że to tylko złomiarze.

Cały artykuł Herberta Kopca pt. „Jak pokochać feministkę” znajduje się na s. 5 styczniowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 43/2018, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 36 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Herberta Kopca pt. „Jak pokochać feministkę” na s. 5 styczniowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 43/2018, wnet.webbook.pl