„Obszar, w którym znajduje się potrzebny organ, nie może być znieczulony” / Eva Fu, „Śląski Kurier WNET” nr 81/2021

Mężczyzna, który pracował w biurze policji w Liaoning, opowiedział, że był świadkiem, jak dwóch chirurgów rozcięło żywą kobietę w średnim wieku, praktykującą Falun Gong, aby pobrać jej narządy.

Eva Fu

Grabież organów ludzkich w Chinach nie ustaje

Jak podano w opublikowanym niedawno raporcie nt. praw człowieka, mieszkaniec Kalifornii ujawnił, że jego krewni w Chinach byli zaangażowani w grabież organów usankcjonowaną przez [chińskie] państwo i zwrócili się do niego z prośbą o kierowanie do nich pacjentów ze Stanów Zjednoczonych.

W październiku 2016 roku pochodzący z Szanghaju 70-letni Lu Shuping, który obecnie mieszka na stałe w Stanach Zjednoczonych, przekazał posiadane przez siebie informacje nowojorskiej organizacji non profit o nazwie Światowa Organizacja ds. Badania Prześladowań Falun Gong (ang. WOIPFG), podając przy tym swoje imię i nazwisko. W trosce o jego bezpieczeństwo zespół zajmujący się prawami człowieka nie ujawnił szczegółów tego wywiadu przez cztery lata.

Według Lu Shupinga, starsza siostra jego szwagierki, Zhou Qing, pracowała jako dyrektor szpitala Shanghai Wanping w dzielnicy Xuhui. Kiedy podczas jego pobytu w Chinach w 2002 roku dowiedziała się, że Lu zna wielu lekarzy w Stanach Zjednoczonych, gdyż ma tam firmę remontową, zapytała, czy mógłby skontaktować ją z kimś, kto potrzebuje przeszczepu narządów, zwłaszcza rogówki, nerki lub wątroby. Pewnego dnia Lu, Zhou Qing i jej mąż siedzieli razem, a „jej mąż powiedział mi, że zatrudniła się w szpitalu wojskowym, żeby robić tam [operacje przeszczepu narządów]. Dodał, że to szybkie pieniądze, a kwota jest dość duża” – wspominał Lu podczas wywiadu dla WOIPFG.

„Powiedział: »Powinieneś ściągnąć ludzi z zewnątrz« i »są naprawdę dobrej jakości, świeże i żywe«” – wspominał Lu. Stwierdził, że słowo „żywe” zdziwiło go w tamtym czasie. Ale z biegiem lat, gdy zaczął więcej słyszeć w mediach o „grabieży organów od żywych ludzi”, informacje zaczęły mu się łączyć w całość.

Zeznania Lu dołączyły do rosnącej liczby dowodów, które wskazują na ogromny przemysł organów „na żądanie”, gdzie więźniów sumienia, w tym ludzi praktykujących Falun Gong, zabija się na narządy, a te z kolei są sprzedawane z zyskiem na cele chirurgii transplantacyjnej.

Praktykujący Falun Gong są bezwzględnie prześladowani od 1999 roku, kiedy to Komunistyczna Partia Chin zmobilizowała w tym celu cały swój aparat bezpieczeństwa. Miliony zwolenników aresztowano i wtrącono do obozów pracy, więzień, zakładów psychiatrycznych i innych miejsc odosobnienia. W 2019 roku społeczny Niezależny Trybunał w sprawie Grabieży Organów od Więźniów Sumienia w Chinach, obradujący w Londynie pod przewodnictwem Sir Geoffreya Nice’a QC (który kierował oskarżeniem byłego prezydenta Jugosławii Slobodana Miloševicia podczas posiedzeń Międzynarodowego Trybunału Karnego dla byłej Jugosławii w Hadze – przyp. redakcji), zakończył trwające rok śledztwo w sprawie istnienia niezaprzeczalnych dowodów, że grabież organów jest dokonywana „na znamienną skalę” i że uwięzieni praktykujący Falun Gong są prawdopodobnie ich „głównym źródłem”.

Zhou Qing przeprowadziła kilka operacji usunięcia narządów, ale zaprzestała ich z powodu lęku. „Mówiła, że ma przez to koszmary” – wspominał Lu. Nakłonił swoją szwagierkę Zhou Yu, by wyjawiła mu więcej szczegółów na temat tego, co wiedziała o pracy swojej siostry. Ta powiedziała mu, że kiedy Zhou Qing wykonywała operacje, ludzie, którzy nie byli pod wpływem środków znieczulających, „krzyczeli ze wszystkich sił w agonii”.

„Mówiła, że anestezji nie można zastosować w każdym miejscu, a obszar, w którym znajduje się potrzebny [organ], nie może być znieczulony” – powiedziała Zhou Yu. „Im świeższe i mniej znieczulone, tym lepsze. Jakość jest gwarantowana, możesz być spokojny” – wspominał jej słowa Lu. Ci ludzie „powtarzali »Falun Dafa jest dobre« na początku, kiedy wchodzili [na salę operacyjną]” – ujawniła mu szwagierka. „Stwierdziła, że nie jest łatwo zarobić pieniądze” – powiedział Lu, dodając, że Zhou Yu wielokrotnie powtarzała mu, aby nigdy nie przekazywał tych informacji innym ludziom. W sali operacyjnej znajdowało się zwykle od trzech do pięciu osób, w tym uzbrojeni policjanci i lekarze wojskowi.

Relacja Zhou jest zdumiewająco podobna do informacji pochodzących od sygnalistów, takich jak Annie i Peter, którzy po raz pierwszy skontaktowali się z „The Epoch Times” w 2006 roku, przekazując wiadomości o grabieży organów w Chinach, co zwróciło uwagę opinii międzynarodowej na tę sprawę. Annie, której były mąż był neurochirurgiem w prowincji Liaoning w północno-wschodnich Chinach, powiedziała, że usuwał on rogówki praktykującym Falun Gong, którzy w czasie operacji jeszcze żyli. Po operacji ciała ofiar wrzucano do spalarni. W 2009 roku mężczyzna, który pracował w biurze policji w Liaoning, szczegółowo opowiedział, że był świadkiem, jak dwóch chirurgów wojskowych rozcięło żywą kobietę w średnim wieku, praktykującą Falun Gong, aby pobrać jej narządy.

Chiny twierdzą, że od 2015 roku pozyskują wszystkie narządy od dobrowolnych dawców, tymczasem WOIPFG w trakcie śledztwa dotyczącego okresu od 2015 do 2020 roku skłoniła lekarzy, również tych z Szanghaju, do przyznania się, że wykorzystywali do przeszczepów organy pochodzące od praktykujących Falun Gong.

Podczas rozmów telefonicznych ośmiu lekarzy z różnych szpitali w Szanghaju obiecało krótki czas oczekiwania, od „natychmiastowego” do „jednego–dwóch miesięcy”. Według oficjalnych danych w Szanghaju dokonano łącznie 400 donacji narządów od sierpnia 2013 do sierpnia 2017 roku.

Miejski szpital Renji chwalił się, że w 2017 roku przeprowadził ponad 800 operacji przeszczepu wątroby, co według chińskich mediów „stworzyło największy na świecie roczny rekord przeszczepionych wątrób w jednej instytucji”.

W rejonie Pudong w Szanghaju kilkudziesięciu praktykujących Falun Gong zgłosiło niedawno, że policjanci wtargnęli do ich domów, aby pobrać próbki krwi, niejednokrotnie grożąc aresztowaniem w razie odmowy współpracy. Eksperci stwierdzili, że próbki mogą zostać wykorzystane do dopasowywania narządów.

Oryginalna, angielska wersja tekstu została opublikowana w „The Epoch Times” 2.02 br. Tłumaczenie: polska redakcja „The Epoch Times”.

Artykuł Evy Fu pt. „Chiny. Grabież organów ludzkich” znajduje się na s. 9 marcowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 81/2021.

 


  • Marcowy numer „Kuriera WNET” (wydanie ogólnopolskie, śląskie i wielkopolskie wspólnie) można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
  • Wydanie elektroniczne jest dostępne w cenie 7,9 zł pod adresami: egazety.pl, nexto.pl lub e-kiosk.pl.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Artykuł Evy Fu pt. „Chiny. Grabież organów ludzkich” na s. 9 marcowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 81/2021

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

USA wzywają chiński reżim do zaprzestania prześladowań Falun Gong. Oświadczenie Sekretarza Stanu Mikea Pompeo

„21 lat prześladowań praktykujących Falun Gong to zdecydowanie za długo i musi się skończyć” – napisał w nadzwyczajnym oświadczeniu na temat represji sekretarz stanu USA Mike Pompeo 20 lipca br.

Cathy He

Pompeo zażądał również, aby chiński reżim ujawnił miejsca pobytu zaginionych zwolenników Falun Gong i uwolnił uwięzionych. Jego uwagi są uzupełnieniem wypowiedzi ok. 30 amerykańskich parlamentarzystów i urzędników, którzy wydali oświadczenia wyrażające solidarność z praktykującymi Falun Gong w rocznicę [rozpoczęcia prześladowań]. Kilkuset parlamentarzystów na całym świecie również potępiło brutalne represje stosowane przez reżim. (…)

Falun Gong (in. Falun Dafa) jest dyscypliną duchową, która obejmuje ćwiczenia medytacyjne oraz zbiór nauk moralnych opartych na zasadach prawdy, życzliwości i cierpliwości. Według oficjalnych chińskich szacunków pod koniec lat 90. praktykowało ją co najmniej 70 mln ludzi. 20 lipca 1999 r. stali się oni celem prześladowań, gdy KPCh uznała popularność Falun Gong za zagrożenie dla swoich rządów i zakazała jej uprawiania. Od tego czasu jej zwolennicy są prześladowani, więzieni i torturowani. Według szacunków Centrum Informacyjnego Falun Dafa, uwięziono miliony ludzi.

Zgodnie z danymi Minghui.org, platformy internetowej informującej o prześladowaniach Falun Gong, w wyniku tortur zmarło ponad 4000 osób. Biorąc pod uwagę trudności w uzyskaniu poufnych informacji z Chin, najprawdopodobniej liczba ta jest zaniżona.

(…) Dowodów na tę makabryczną praktykę przybywa od czasu pojawienia się zarzutów w 2006 r. W 2019 r., po rocznym dochodzeniu, niezależny trybunał społeczny (Niezależny Trybunał w sprawie Grabieży Organów od Więźniów Sumienia w Chinach, obradujący w Londynie, pod przewodnictwem Sir Geoffreya Nice’a QC, który kierował oskarżeniem b. prezydenta Jugosławii Miloševicia podczas posiedzeń Międzynarodowego Trybunału Karnego dla byłej Jugosławii w Hadze – przyp. red.) uznał ponad wszelką wątpliwość, że KPCh zabijała i nadal zabija uwięzionych praktykujących Falun Gong w celu pozyskania ich narządów, by sprzedawać je na rynku transplantacyjnym.

Zhang Erping, rzecznik Centrum Informacyjnego Falun Dafa, wypowiedział się z uznaniem o poparciu USA dla „sprawy wolności sumienia, zrzeszania się i słowa”. – Jego [Pompeo] oświadczenie dla prasy i udzielane od dawna poparcie zainspirują dziesiątki milionów Chińczyków do dalszej walki o wolność – powiedział w swoim oświadczeniu. – Wzywamy społeczność międzynarodową, aby poszła w ślady Ameryki i pomogła zakończyć te trwające dwa dziesięciolecia przerażające prześladowania Falun Gong w Chinach.

Oryginalna, angielska wersja tekstu została opublikowana w „The Epoch Times” 20.07 br. Tłum.: polska redakcja „The Epoch Times”.

Cały artykuł Cathy He pt. „Stany Zjednoczone wzywają chiński reżim do zaprzestania prześladowań Falun Gong” znajduje się na s. 1 sierpniowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 74/2020.

 


  • Od lipca 2020 r. cena wydania papierowego „Kuriera WNET” wynosi 9 zł.
  • Ten numer „Kuriera WNET” można nabyć również w wersji elektronicznej (wydanie ogólnopolskie, śląskie i wielkopolskie wspólnie) w cenie 7,9 zł pod adresem: e-kiosk.pl, egazety.pl lub nexto.pl.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Artykuł Cathy He pt. „Stany Zjednoczone wzywają chiński reżim do zaprzestania prześladowań Falun Gong” na s. 1 sierpniowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 74/2020

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Dziennikarstwo propagandowe osiąga swe wyżyny, a media nie doszły jeszcze do porozumienia co do tego, czym są fake newsy

Cały arsenał broni służącej manipulacji można dostrzec wysiłkach medialnych KPCh na rzecz kształtowania opinii publicznej w Chinach i poza ich granicami na temat praktyki duchowej Falun Gong.

Peter Zhang

Królestwo fake newsów

Studium kampanii propagandowej Pekinu przeciwko Falun Gong

W trakcie toczącej się w Stanach Zjednoczonych debaty na temat tak zwanych fake newsów amerykańskie media nie doszły jeszcze do żadnego konsensusu odnośnie do tego, co stanowi „fake newsy”. Burzliwa debata trwa.

Dziennikarstwo propagandowe osiąga swoje wyżyny i jest to stan wysoce niepokojący. Krytycy twierdzą jednak, że wciąż dają się słyszeć różne głosy w naszym otwartym społeczeństwie, szczególnie na platformach mediów społecznościowych. Brakuje jednak pewności, czy przeciętny Amerykanin potrafi odróżnić prawdziwe wiadomości od fałszywych i błędnych. Jak zauważył Francuz Alexis de Tocqueville, który żył półtora wieku temu (1805–1859), Nie znam żadnego kraju, w którym jest tak mało niezależności umysłu i prawdziwej wolności dyskusji, jak w Ameryce.

Najbardziej palącym problemem jest jednak zagraniczna propaganda wywierająca wpływ na amerykański naród. Mimo wszystkich nagłówków prasowych o wtrącaniu się Rosji w nasze wybory, to Chiny, subtelnie i potajemnie, wiodą w tym prym. Fake newsy w Chińskiej Republice Ludowej nie są czymś nowym; stanowią one część życia 1,4 mld Chińczyków. Idąc śladem dawnego Związku Radzieckiego, Komunistyczna Partia Chin powołała w maju 1924 roku własne Ministerstwo Propagandy, którego działalność została zawieszona na okres burzliwej rewolucji kulturalnej 1966–1976 i wznowiona w październiku 1977 roku. Dziś ministerstwo nie tylko zmonopolizowało fale radiowe i drukowane treści, lecz także internet. Wszystko to w celu kontrolowania umysłów, a dokładniej rzecz biorąc, przekształcenia mas w ofiary syndromu sztokholmskiego. W wysiłkach podejmowanych przez KPCh, których celem jest kształtowanie opinii publicznej w Chinach i poza ich granicami na temat praktyki duchowej Falun Gong, można dostrzec cały arsenał broni służącej manipulacji za pośrednictwem mediów – co stanowi praktyczne studium przypadku fake newsów w ich najbardziej ekstremalnej formie.

Początkowo KPCh wychwalała Falun Gong

Spośród wszystkich kampanii medialnych prowadzonych przez KPCh atak na praktykę Falun Gong, znaną również pod nazwą Falun Dafa, był najbardziej napastliwy i przypominający propagandową krucjatę z czasów rewolucji kulturalnej. Zakorzenione w buddyjskich tradycjach Falun Gong zostało po raz pierwszy upublicznione przez jego założyciela pana Li Hongzhi podczas serii wykładów w 1992 roku i składa się z dwóch głównych części: zestawu pięciu ćwiczeń medytacyjnych oraz zasad prawdy, życzliwości i cierpliwości. Podobnie jak w buddyjskim systemie wierzeń, praktyka ta polega na przestrzeganiu przez praktykujących norm moralnych oraz na regularnym wykonywaniu ćwiczeń, dzięki czemu mogą oni osiągnąć samospełnienie i oświecenie.

Początkowo KPCh wykorzystywała państwowe media do propagowania Falun Gong ze względu na korzyści zdrowotne i poprawę moralności społeczeństwa.

Wśród lepiej znanych mediów, które wkładały sporo wysiłku w te działania, były: China Central TV (w 1993 i 1998), „People’s Public Security Newspaper” (w 1993), „Qigong & Science Journal” (w 1993), „Beijing Daily” (w 1996 i 1998), „Medicine & Health Newspaper” (w 1997) oraz Hong Kong TV (w 1998). 24 listopada 1998 roku Shanghai TV (STV) wyemitowała materiał filmowy przedstawiający lokalnych mieszkańców wykonujących w parku ćwiczenia Falun Gong i podała: Dziś rano prawie 10 000 praktykujących Falun Gong pojawiło się, aby wykonać ćwiczenia […] Na chwilę obecną Falun Gong ma prowadzone przez wolontariuszy punkty ćwiczeń w całym kraju, wliczając w to Hongkong, Makao, Tajwan, a także Europę, Amerykę Północną, Australię i inne kraje azjatyckie. Około 100 mln ludzi praktykuje Falun Dafa.

Przywództwo z Pekinu staje się wrogie

Początkowo Komunistycznej Partii Chin podobało się Falun Gong – jako system ochrony zdrowia. Według artykułu opublikowanego w „US News & World” z lutego 1999 roku, urzędnik wysokiego szczebla z Chińskiej Komisji Sportu powiedział: Falun Gong i inne rodzaje qigong mogą każdemu zaoszczędzić 1000 juanów rocznie na kosztach leczenia. Jeśli 100 mln ludzi to praktykuje, to rocznie na opłatach medycznych zostaje zaoszczędzonych 100 mld juanów (14,9 mld dolarów). Premier Zhu Rongji jest bardzo szczęśliwy z tego powodu. Kraj może teraz wykorzystać te pieniądze na inne cele.

Sinolodzy wyraźnie zaznaczyli, że KPCh uważała bardzo szybki wzrost popularności Falun Gong za zaskakujący, a dodatkowo działo się to praktycznie tuż pod jej nosem. Jiang Zemin, ówczesny przywódca partii, uważał ten wzrost popularności za zagrożenie egzystencjalne. Przecież Chiny jako państwo komunistyczne nie mogą sobie pozwolić na istnienie niezależnej organizacji, chyba że partia sprawowałaby nad nią kontrolę. Ponadto buddyjskie nakazy Falun Gong dotyczące prawdy, życzliwości i cierpliwości stały w sprzeczności z doktrynami KPCh: ateizmem, walką klas i rewolucją poprzez użycie siły.

Mao Zedong, założyciel KPCh, zauważył, że „co siedem lub osiem lat” należy przeprowadzać kampanie polityczne. Dlaczego? Prawdziwym powodem jest to, że partia regularnie potrzebuje nowego wroga, aby raz za razem ożywiać orwellowskie społeczeństwo, które partia kształtuje.

Wszystkie reżimy komunistyczne mają trzy wspólne cechy: 1. rządzenie przy użyciu przemocy i strachu, 2. kontrola informacji, 3. kontrola umysłów poprzez ideologię komunistyczną. Taktyka mediów KPCh obejmuje: zniesławianie, manipulację informacjami, oszustwa i cenzurę.

20 lipca 1999 roku Jiang ogłosił swoją decyzję o wykorzenieniu Falun Gong. Trzy miesiące wcześniej – 25 kwietnia – około 10 000 praktykujących wzięło udział w publicznym apelu przed Zhongnanhai, siedzibą centrali KPCh w Pekinie, aby zawnioskować o prawne uznanie i ochronę. Niestety Jiang pozostał niewzruszony. Założył podobny do gestapo departament omijający wymiar sądownictwa – Biuro 610, aby kierowało ogólnokrajową kampanią prześladowań przeciwko Falun Gong. W tym samym czasie, gdy dokonywano masowych aresztowań praktykujących, wszystkie formy państwowej machiny propagandowej zaczęły prowadzić „wojnę w living roomie” przeciwko Falun Gong i jego założycielowi. Zwyczajne półgodzinne wiadomości w CCTV zostały przekształcone w godzinne wydania specjalne demonizujące Falun Gong, odwracające wcześniejsze pozytywne komentarze, jakie wypowiedziano na temat tej praktyki medytacyjnej. Biuro 610 wydało szereg dekretów nakazujących wszystkim grupom społecznym, w tym instytucjom edukacyjnym od szkół podstawowych po uniwersytety, wzięcie udziału w tak zwanej kampanii „antykultowej”.

Aby oczernić Falun Gong, nazywając go kultem, Ministerstwo Propagandy wymyśliło 1400 „przypadków samobójstw”, obarczając za nie winą Falun Gong. W rzeczywistości zostały one popełnione przez osoby, które nie praktykowały tej dyscypliny.

Wieloletni obserwatorzy z Chin stwierdzili, że ta sztuczka była zarówno podła, jak i wręcz niewiarygodna. Po pierwsze, Falun Gong, podobnie jak inne buddyjskie wyznania, zakazuje wszelkich form zabijania, w tym samobójstw. Po drugie, Falun Gong istniało od 1992 roku i w międzyczasie nie zgłoszono w Chinach ani jednego przypadku samobójstwa popełnionego przez osoby ćwiczące Falun Gong, aż nagle po rozpoczęciu represji w lipcu 1999 roku Ministerstwo Propagandy wydało komunikat informujący o tych rzekomych przypadkach. Po trzecie, Falun Gong jest praktykowane w ponad 70 krajach na całym świecie i do tej pory poza Chinami nie odnotowano żadnego przypadku samobójstwa.

Inscenizacja samobójstw na placu Tiananmen

Najbardziej znaną historią jest, być może, tak zwany incydent samospalenia na placu Tiananmen z 23 stycznia 2001 roku, który, zdaniem niektórych zachodnich dziennikarzy, został zainscenizowany przez chińskie władze. Podczas gdy Ministerstwo Propagandy KPCh twierdziło, że pięciu praktykujących Falun Gong próbowało „wstąpić do nieba” poprzez samopodpalenie na placu Tiananmen, społeczność międzynarodowa uznała to twierdzenie za sprzeczne z faktami.

Jedynie państwowe media miały możliwość przeprowadzenia wywiadu z domniemanymi „ofiarami Falun Gong”, podczas gdy prasa międzynarodowa, w tym członkowie rodzin ofiar, nie mogli się z nimi skontaktować. Ministerstwo Propagandy nakazało wszystkim swoim mediom umieścić ten incydent w nagłówkach wiadomości.

W „The Washington Post” opublikowano reportaż śledczy „Human Fire Ignites Chinese Mystery” („Trawiący ludzi ogień podpala chińską tajemnicę”) z 4 lutego 2001 roku, w którym opisano jedną z rzekomych ofiar, kobietę o imieniu Liu Chunling. Miała ona „pracować w nocnym klubie [i] brać pieniądze za dotrzymywanie towarzystwa mężczyznom” – co było zachowaniem bardzo odbiegającym od moralnych standardów praktykujących Falun Gong. Ponadto żaden z jej sąsiadów nigdy nie widział, żeby ćwiczyła Falun Gong. Jeszcze bardziej upokarzająca dla władz Pekinu była sytuacja, gdy obecna na miejscu w trakcie wydarzenia producentka CNN zwróciła uwagę, iż nie widziała żadnych dzieci wśród pięciu osób, które dokonały samopodpalenia, podczas gdy wszystkie chińskie media państwowe donosiły, że była wśród nich 12-letnia Liu Siying.

KPCh wznosi zaporę internetową

Aby powstrzymać masy przed dostępem do prawdziwych wiadomości, KPCh wzmocniła swoją cenzurę internetu od roku 2000, tworząc największy na świecie system zapór sieciowych w ramach projektu „Złota Tarcza”.

Nic dziwnego, że wszystkie strony internetowe związane z Falun Gong są tam zablokowane i nawet na stronie MIT w jednym miejscu założono blokadę, ponieważ znajdują się tam informacje o klubie Falun Gong na MIT.

Badania przeprowadzone na Harvardzie w 2016 roku ujawniły, że chiński rząd od dawna podejrzewany jest o zatrudnianie aż dwóch milionów osób do potajemnego umieszczania ogromnej liczby anonimowych komentarzy i innych kłamliwych treści w potoku prawdziwych postów w mediach społecznościowych, tak jakby były prawdziwymi opiniami zwykłych ludzi. […] Szacujemy, że rząd produkuje i publikuje w mediach społecznościowych 448 mln komentarzy rocznie. Ci internetowi komentatorzy są nazywani „partią 50 centów” (The 50 cent part), ponieważ rzekomo dostają 50 centów za każdy post. Ich zadaniem jest podżeganie do nienawiści, szerzenie dezinformacji i promowanie państwowej propagandy przeciwko Falun Gong.

Chociaż stosowana przez KPCh polityka prześladowań nie uległa zmianie, Pekin zaprzestał w ostatnich latach kampanii medialnej przeciwko Falun Gong. Specjaliści z Chin zauważyli, że propaganda Pekinu przeciwko Falun Gong zawiodła zarówno w kraju, jak i za granicą z powodu łamania przez reżim praw człowieka wobec praktykujących Falun Gong.

Trwająca od 1999 roku straszliwa grabież organów od przetrzymywanych w więzieniach praktykujących Falun Gong, którą media zaczęły ujawniać w 2006 roku, zaszkodziła KPCh szczególnie w szerzeniu jej propagandy przeciwko Falun Gong.

Z czasem działania podejmowane przez Pekin w zakresie wywierania wpływu za pośrednictwem zagranicznych środków masowego przekazu osiągnęły jednak nowy poziom. Oprócz głównych mediów, takich jak „China Daily” (zagraniczne wydanie „People’s Daily”) i CCTV-4 (zagraniczny kanał telewizji CCTV), Chiny są w trakcie realizacji planu otwarcia 1000 Instytutów Konfucjusza na całym świecie do 2020 roku.

Władze kanadyjskiego Uniwersytetu McMastera musiały w 2013 roku zamknąć działający u nich Instytut Konfucjusza z powodu dyskryminacji, jakiej dopuszczono się w przypadku Sonii Zhao, nauczycielki zatrudnionej w 2010 roku, która musiała podpisać umowę zawierającą klauzulę zakazującą jej praktykowania Falun Gong. W zeszłym roku Departament Sprawiedliwości USA, starając się przeciwdziałać operacjom wywierania wpływu przez zagranicę, nakazał Xinhua News Agency i China Global Television Network (dawniej CCTV International), dwóm największym pekińskim firmom medialnym w Ameryce, aby zarejestrowały się jako zagraniczni agenci lub lobbyści.

Podczas gdy pekińskie media cieszą się wolnością głoszenia treści komunistycznych na całym świecie, w Chinach zachodnie media są silnie cenzurowane. Google, Facebook, Twitter, YouTube i wiele innych popularnych stron internetowych jest w Chinach zablokowanych. Jednak chińskie media państwowe mogą mieć konta na Facebooku i Twitterze, aby promować swój program państwa jednopartyjnego.

Co gorsza, niektóre zachodnie firmy technologiczne dobrowolnie podpisały tzw. samodyscyplinującą obietnicę współpracy z pekińskim urzędem cenzury. Dokonują autocenzury, aby filtrować wrażliwe politycznie słowa, takie jak Falun Gong i masakra na placu Tiananmen w 1989 roku.

Obecnie na przykład Apple Inc. obsługuje konta iCloud chińskich użytkowników w centrum danych w Chinach, twierdząc, że przestrzega obowiązujących w tamtym miejscu przepisów. Daje to Wielkiemu Bratu w Chinach łatwy dostęp do informacji tamtych użytkowników.

Jak pisał George Orwell w książce Rok 1984: „Jeśli myśl psuje język, język może również zepsuć myśl”. Media pełnią w społeczeństwie komunistycznym rolę narzędzia propagandy służącego kontroli umysłów. Kiedy Pekin ma wolną rękę w rozpowszechnianiu na całym świecie wiadomości usprawiedliwiających cenzurę i ucisk, to nadwątla tym nasze człowieczeństwo, niewinni ludzie mogą dać się zwieść i przyjąć te wyrachowane kłamstwa za prawdę.

Tym, czego świat potrzebuje teraz bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, są prawdziwe informacje i prawo do wolności sumienia, ekspresji oraz zrzeszania się. Poeta i uczony John Milton wyraził to najlepiej w odezwie skierowanej w 1644 roku do angielskiego parlamentu, później wydanej w formie traktatu Areopagitica: „Przed wszystkimi innymi wolnościami dajcie mi wolność poznawania, wypowiadania się i prowadzenia dysput w zgodzie z własnym sumieniem”.

Peter Zhang zajmuje się ekonomią polityczną Chin i Azji Wschodniej. Jest absolwentem Pekińskiego Uniwersytetu Studiów Międzynarodowych, Fletcher School of Law and Diplomacy, ukończył także Harvard Kennedy School. Oryginalna, angielska wersja tekstu została opublikowana w „The Epoch Times” 26.02 br. Tłum.: polska redakcja „The Epoch Times”.

Artykuł Petera Zhanga pt. „Królestwo fake newsów” znajduje się na s. 5 majowego „Kuriera WNET” nr 59/2019, gumroad.com.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna aktualnego numeru „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem gumroad.com. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Petera Zhanga pt. „Królestwo fake newsów” na s. 5 majowego „Kuriera WNET”, nr 59/2019, gumroad.com

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

W Chinach masowo morduje się ludzi w celu pozyskania organów. Oficjalne statystyki są aż 10-krotnie zaniżone! [VIDEO]

Handel organami w Chinach kwitnie. Oficjalne statystyki dotyczące przeszczepów są 10 razy niższe, niż jest w rzeczywistości. Organy pozyskuje się od kryminalistów, Chrześcijan i wyznawców Falun Gong.

David Matas opowiada o nielegalnym handlu organami przez Chińczyków. Statystyki chińskie przedstawiają, że transplantacji w 2016 roku było 10 tysięcy. Jednak raport naszego gościa wykazał, że liczba przeszczepów wynosi do 100 tys. rocznie.

W 2006 roku podczas pracy nad raportem, jedyne co braliśmy pod uwagę, to były oficjalne statystyki Chińskie. Dopiero w 2016 roku odkryliśmy prawdziwe statystyki i doszliśmy do tego, że jest to skala ludobójstwa. Nasz raport koncentrował się na tym, skąd te organy pochodzą.

Kim są osoby, którzy są „dawcami organów”? Są nimi m.in.: kryminaliści, chrześcijanie, wyznawcy Falun Gong, czyli starożytnego systemu medytacji. Jak wspomina rozmówca Poranka WNET, pacjentów się morduje i w ten sposób pozyskuje cenne części ciała. Wszystko wskazuje na to, że proceder realizowany jest na odgórne polecenie:

Nie znaleźliśmy żadnego dokumentu, który by to zarządzał, ale więźniowie sumienia znikają z więzień, szpitale wojskowe sprzedają organy za pieniądze. Szpitale te są szpitalami rządowymi, więc jest to systemowa procedura. Nie ma konkretnego prawa na zabicie wszystkich tych ludzi, ale jest prawo które pozwala na eliminację fizyczną wyznawców Falun Gong aby oczernić ich w oczach społeczeństwa.

Zdaniem Matasa Polska ma szerokie pole, aby działać na rzecz przeciwstawienia się chińskim zbrodniom. Niemniej jednak wpłynąć na Chiny tak Polsce, jak i innym krajom będzie zadaniem nader trudnym:

Od 13 lat faktycznie wiele krajowych legislacji zostało zmienionych. Izrael, Hiszpania, Tajwan, Norwegia zabraniają wymiany transplantologicznej z Chinami. Traktat Unii Europejskiej ratyfikowało już siedem krajów. Polska równiez podpisała wyrażenie zainteresowaniem, jednak było to już kilka lat temu. Polska może ratyfikować traktat UE i podjąć odpowiednie prawa które zapewnia ten traktat, podjąc odpowiednie rozmowy zarówno z chinami jak i ONZ oraz przyjąć prawo które identyfikuje zbrodniaży i zakazuje im wjazdu do kraju. […] Lekarze powinni informować pacjentów, że organy mogą pochodzić ze zbrodni.

Posłuchaj całej wypowiedzi już teraz!

Zhang: Państwa „robiące biznesy” z Chinami są kolaborantami wspierającymi łamanie przez Pekin praw człowieka [VIDEO]

– Największą zbrodnią władz chińskich jest obecnie pobieranie organów od aresztowanych za praktykowanie Falun Gong. Ubolewam, że wiele państw ignoruje ten fakt – mówi Erping Zhang.

Erping Zhang, członek Global International Studies, mówi o ograniczaniu wolności słowa przez partię komunistyczną w Chinach. Przyczynkiem do dyskusji była konferencja organizowana przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich pt. „Wolność (słowa) kocham i rozumiem”, w której uczestniczył gość Poranka. Rozmowę z Zhangiem tłumaczy Maria Salzman.

Na samym początku członek Global International Studies odnosi się do mającego miejsce w czwartek w Hanoi spotkania pomiędzy prezydentem Stanów Zjednoczonych Donaldem Trumpem a przywódcą Korei Północnej Kim Dzong Unem. Szczyt zakończył się szybciej niż oczekiwało tego wiele osób, a podczas niego nie zawarto żadnego porozumienia. Gość Poranka informuje, że amerykańska prasa nie krytykuje takiego obrotu spraw – jest zdania, że jeśli umowa nie była korzystna dla stron, nie należało jej podpisywać.

Zhang przybliża następnie funkcjonowanie systemu komunistycznego w Chinach. Wskazuje przy tym na jego podobieństwa z rozwiązaniami ustrojowymi przyjętymi w Polskiej Republice Ludowej. Podkreśla, że w obydwu państwach wszystkie media są lub były kontrolowane przez partię komunistyczną oraz że dochodzi lub dochodziło w nich do regularnych naruszeń praw człowieka. Zaznacza w tym miejscu, że w ChRL z powodu prześladowań zmarło już 60-80 milionów osób, co znacznie przewyższa liczbę ofiar obydwu wojen światowych. Członek Global International Studies mówi, że największą zbrodnią władz chińskich popełnianą obecnie jest pobieranie organów od aresztowanych za praktykowanie Falun Gong – praktyki duchowej czerpiącej swoje inspiracje z buddyzmu i taoizmu. W tym miejscu stwierdza, że państwa robiące interesy biznesowe w Chinach są współwinne tego rodzaju działań.

Gość Poranka komentuje również rozwój relacji chińsko-amerykańskich oraz program Nowego Jedwabnego Szlaku. Inicjatywę tę nazywa pułapką pożyczkową. Wskazuje tu na przykład Kenii i Sri Lanki, które biorąc w niej udział zadłużyły się do tego stopnia, że musiały oddać Chinom porty morskie na 99 lat.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.K.