Ewa Stankiewicz: Czekanie na to, żeby minister Macierewicz dokończył te prace, to czekanie na Godota

Dlaczego polityk nie powinien badać katastrofy lotniczej? Prezes Stowarzyszenia Solidarni 2010 o konferencji dotyczącej działań państwa ws. wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej.


Ewa Stankiewicz zapowiada konferencję, w której będą omawiane działania państwa w sprawie wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej z 10 kwietnia 2010 r. Twierdzi, że działania państwa były niedostateczne.

W niektórych sprawach jesteśmy w punkcie wyjścia, w innych- bardzo daleko w tyle.

Stankiewicz  to, co zdarzyło się w Smoleńsku określa jako zamach. Podkreśla, że potrzebny jest raport analizujący sposób podejmowania decyzji.  Stowarzyszenie Solidarni 2010 organizuje dzisiaj o 16 konferencję. Nasza rozmówczyni zaznacza, że zgodnie z zalecenia mi IKO, katastrofy

Nie może badać ani polityk, ani krewna ofiar, bo takie badanie nie jest uznawane za wiarygodne.

Wskazuje, że nie ma dziennika dowodów. Potrzeba analizy łańcucha decyzyjnego

Przeciętnie katastrofę bada się od kilku do kilkunastu miesięcy.

Podkreśla, że potrzeba raportu, który byłby nie do podważenia.

Czekanie na to, żeby minister Macierewicz dokończył te prace, to czekanie na Godota.

[related id=142709 side=right] Wskazuje na brak woli badania i dostarczania wyników.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Zamiast eskalować spór, lepiej postawić na dialog / Jolanta Hajdasz, „Wielkopolski Kurier WNET” nr 83/2021

Program telewizyjny poruszający tematy i tak powszechnie dyskutowane w domach i tych miejscach pracy, gdzie jeszcze można się spotkać twarzą w twarz, jest zwyczajnie potrzebny wszystkim stronom sporu.

Jolanta Hajdasz

Problemy redaktor Ewy Stankiewicz z premierą jej filmu dokumentalnego o katastrofie smoleńskiej w TVP oraz zawieszenie programu red. Jana Pospieszalskiego i red. Pawła Nowackiego dostarczyły argumentów przeciwnikom tzw. dobrej zmiany w telewizji publicznej. Premierę filmu Stan zagrożenia przekładano w TVP aż 5 razy, dopiero szósta data okazała się tą właściwą. Jak to w przysłowiu, lepiej późno niż wcale, ale to, że tak ważny film leżał gotowy do emisji na półce blisko rok, jest więcej niż wymowne.

Na taki szczęśliwy finał, czyli prawo do bycia na antenie telewizji publicznej, czeka jeszcze redakcja programu „Warto rozmawiać”.

Im dłużej trwa ta sytuacja, tym bardziej jest żenująca i przykra. Pokazuje bowiem jednoznacznie, że dyskusja na tematy związane z pandemią, szczepionkami i konsekwencjami lockdownu np. dla lecznictwa i dla edukacji, to temat tabu w polskiej telewizji publicznej.

Tymczasem program telewizyjny poruszający tematy przecież i tak powszechnie dyskutowane w domach i tych miejscach pracy, gdzie jeszcze można się spotkać twarzą w twarz, jest najzwyczajniej w świecie potrzebny wszystkim stronom tego sporu, a próba eliminowania z przestrzeni publicznej dyskusji z osobami, które mają odmienne poglądy i doświadczenie jest przeciwskuteczna – to znaczy zakaz bardziej nagłaśnia temat, niż zrobiłby to sam program.

Redaktor Jan Pospieszalski i wydawca programu, redaktor Paweł Nowacki, autorzy programu „Warto rozmawiać”, to cenieni i powszechnie znani w Polsce dziennikarze, z niekwestionowanym dorobkiem zawodowym, cieszący się od wielu lat wiarygodnością i zaufaniem widzów. Akurat ci redaktorzy w przeszłości wielokrotnie wykazywali się wielką odwagą cywilną w poruszaniu trudnych i kontrowersyjnych tematów. Za to zdejmowano ich programy z anteny TVP w czasach rządów prezesów związanych z PO.

Warto przy tym zauważyć, iż w programach Jana Pospieszalskiego i Pawła Nowackiego sprawy Kościoła, wiary, wartości chrześcijańskie i po prostu tematy ważne dla katolików były zawsze szanowane i zawsze znajdowano dla nich w „Warto rozmawiać” miejsce. To otwarte i jednoznaczne przyznawanie się do wyznawanej wiary, zaangażowanie w sprawy Kościoła jest wręcz znakiem rozpoznawalnym redaktora Pospieszalskiego. Generalnie – wyrazisty, nie ukrywający swoich poglądów dziennikarz

Czy naprawdę o miejsce dla jego programu w telewizji publicznej trzeba także dziś pisać petycje i protesty, mobilizować opinię publiczną, by „walczyła” o coś tak oczywistego, jak rozmowy na tematy, które obchodzą wszystkich?

Negatywną konsekwencją takiego wyrazistego stylu pracy publicystów jest silna polaryzacja ich odbiorców. Mają oni po prostu wielkie grono wiernych widzów, którym ich praca się podoba, i równie duże grono przeciwników, tych, którzy się z nimi nie zgadzają. To normalne w demokracji i wszyscy się do tego przyzwyczailiśmy. I jest rzeczą bezsporną, że każdy ma prawo recenzować i krytykować takie programy jak „Warto rozmawiać” Podkreślam – każdy, a więc również polityk. Ale usuwanie ich z przestrzeni publicznej za to, że porusza tematy w sposób, który się komuś nie podoba, to działanie szkodliwe dla wszystkich stron – dla dziennikarza, bo po raz kolejny traci pracę, dla polityków, którzy chcąc się go pozbyć, przekraczają swoje kompetencje, i dla nas wszystkich – widzów, których pozbawia się możliwości poznania innego niż oficjalny punktu widzenia. Zamiast wiec eskalować spór, lepiej postawić na dialog i rozmowę, a więc w tym wypadku – przywrócić na antenę TVP program „Warto rozmawiać”. Jego tytuł jest w tym sporze wyjątkowo wymowny.

Artykuł wstępny Jolanty Hajdasz, Redaktor Naczelnej „Wielkopolskiego Kuriera WNET”, znajduje się na s. 1 majowego „Kuriera WNET” nr 83/2021.

 


  • Majowy numer „Kuriera WNET” (wydanie ogólnopolskie, śląskie i wielkopolskie wspólnie) można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
  • Wydanie elektroniczne jest dostępne w cenie 7,9 zł pod adresami: egazety.pl, nexto.pl lub e-kiosk.pl. Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.

 

Artykuł wstępny Jolanty Hajdasz, Redaktor Naczelnej „Wielkopolskiego Kuriera WNET”, na s. 1 majowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 83/2021

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Maciej Pawlicki: paszporty szczepionkowe przypominają pomysły segregacji rasowej

Maciej Pawlicki mówił o kwestiach związanych ze śledztwem smoleńskim. Odniósł się także do pomysłów wprowadzenia paszportów szczepionkowych. To zmierza w fatalnym kierunku – ocenił.

W sobotę miała miejsce premiera filmu Ewy Stankiewicz o tragedii smoleńskiej pt. „Stan zagrożenia.” Obraz ukazał się z rocznym opóźnieniem. Wcześniej kilkukrotnie był wycofywany z emisji. Maciej Pawlicki ocenił, że takie dokumenty są bardzo potrzebne i dobrze się stało, że w końcu przedstawiono film szerszej publiczności.

Gość „Poranka WNET” odniósł się również do kwestii śledztwa smoleńskiego. Jak zaznaczył jego znikome postępy na przestrzeni jedenastu lat są niezrozumiałe.

Paszporty szczepionkowe jak segregacja rasowa?

Rozmówca Magdaleny Uchaniuk skomentował także ostatnią wypowiedź Jarosława Gowina, który  ponownie wyraził swoje poparcie dla tzw. paszportów covidowych.

Nasz gość krytycznie spogląda takie rozwiązanie. Według niego doprowadzi do znaczącego ograniczenia swobód obywatelskich.

Dziennikarz wskazywał także na to, że wiele analiz nie potwierdza skuteczności lockdownu.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.N.

Ewa Stankiewicz o katastrofie smoleńskiej: przewiduję, że w bliskiej przyszłości podobna zbrodnia zostanie powtórzona

Wczoraj, 18 kwietnia na antenie TVP1 miała miejsce długo wyczekiwana premiera filmu „Stan Zagrożenia” Ewy Stankiewicz. Reżyserka komentuje reakcje po premierze i zapowiada powstanie drugiej części.


W najnowszej „Wolności WNET” Ewa Stankiewicz opowiada m.in. o wczorajszej premierze swojego filmu poświęconego katastrofie smoleńskiej. W rozmowie z Krzysztofem Skowrońskim reżyserka przybliża słuchaczom reakcje widzów po premierze obrazu:

Film był gotowy już w kwietniu ubiegłego roku i miał pójść na 10. rocznicę tragedii smoleńskiej. Trudno tu mówić o jakiejś satysfakcji, chociaż to bardzo budujące, że film robi wrażenie, jest zrozumiały i stanowi źródło wiedzy – komentuje Ewa Stankiewicz.

Rozmówczyni Krzysztofa Skowrońskiego opowiada także o różnych perspektywach odbioru katastrofy smoleńskiej, ze względu na zmianę pokoleniową:

Mamy kolejne pokolenie – są osoby, które wydarzenia z 10 kwietnia 2010 r. pamiętają jako dzieci. Dla niektórych osób my nie badamy już wydarzenia o charakterze kryminalnym, lecz akt historyczny.

Reżyserka nie ukrywa, że premiera obrazu wywołała potężną falę odzewu. Na antenie Radia WNET dziękuje odbiorcom za ich wsparcie i reakcje:

Chciałabym też z tego miejsca podziękować wszystkim osobom za gratulację i podziękowania za ten film. To była wręcz ściana komentarzy, maili, sms-ów. Jestem za to bardzo wdzięczna – mówi Ewa Stankiewicz.

Co ciekawe, dyskusja wokoło „Stanu Zagrożenia” została zdominowana przez ukazane w filmie na zdjęcia Ewy Kopacz. Wykorzystane w produkcji kadry pochodzą z czasów bezpośrednio po kataftrofie smoleńskiej i ukazują Ewę Kopacz – jak twierdzi reżyserka – w rosyjskim prosektorium:

Przede wszystkim nie rozumiem próby skumulowania wymowy filmu do tych zdjęć – uśmiechniętej Ewy Kopacz. One pokazują brak empatii, jakiś niestosowny moment. Natomiast w świetle celowego doprowadzenia do śmierci 96 osób, w tym prezydenta Polski, zorganizowania zamachu na prezydenta i na dowództwo polskiej armii, ten uśmiech jest mało istotny.

Reżyserka wypowiada się także w kwestii opóźnionej premiery produkcji, która do emisji była już gotowa w kwietniu ubiegłego roku:

Uważam, że nie jest dobre, że pokazano ten film rok później. O Smoleńsku. To uwydatnia, że usiłuje się mówić o Smoleńsku „im później tym lepiej”albo w ogóle przemilczeć – stwierdza gość „Wolności WNET”.

Ewa Stankiewicz porusza też temat prawdopodobieństwa powtórzenia się smoleńskiego scenariusza. Według rozmówczyni Krzysztofa Skowrońskiego może się to wydarzyć i to w nieodległej przyszłości:

My mamy cała serią niezałatwionych spraw w związku z katastrofą smoleńską. Przewiduję, że w bliskiej przyszłości podobna zbrodnia zostanie powtórzona. Może nie przy użyciu samolotu, ale chodzi o zbiorowe wyeliminowanie osób decyzyjnych w Polsce – komentuje Ewa Stankiewicz.

Na antenie Radia WNET reżyserka zapowiada powstanie drugiej części „Stanu Zagrożenia”

Jeżeli telewizja publiczna nie będzie zainteresowana drugą częścią filmu, zorganizuję zbiórkę publiczną na ten cel.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!


N.N.

Adam Borowski: Wyliczenia pokazują, że doszło do wybuchu. Bardzo dobrze zlokalizowano jego epicentrum

Adam Borowski o filmie „Stan Zagrożenia”: ujawnionych dowodach na zamach, radosnych zdjęciach Ewy Kopach z prosektorium i ośmieszeniu państwa polskiego.

To dokument bardzo wstrząsający, bardzo emocjonalny.

Adam Borowski komentuje premierę telewizyjną filmu Ewy Stankiewicz „Stan zagrożenia”. Wyjaśnia co nowego wniósł ten dokument.

Ja jestem głęboko przekonany, że tam doszło do zamachu.

Wskazuje, że nie wystarczy być przekonanym, iż w Smoleńsku doszło do zamachu, ale trzeba mieć dowody. Te zaś pokazuje jego zdaniem „Stan zagrożenia”.

Przez fotografie żeśmy poznali, które miejsca zostały rozczłonkowane w sposób, który po prostu nie da się inaczej wytłumaczyć tylko przez wybuch.

Gość Kuriera w samo południe stwierdza, że najbardziej rozdrobnione są części samolotu, które znalazły się w epicentrum wybuchu. Zauważa, że odkrycie wykonawców zamachu, a tym bardziej postawienie ich przed sądem będzie trudne. Można natomiast pociągnąć do odpowiedzialności członków ówczesnego polskiego rządu, winnych zaniedbań. Borowski komentuje ujawnione zdjęcia ówczesnej minister zdrowia Ewy Kopacz.

Kiedy nam się wszystkim głos łamał, ona tam sobie […] pije kawusię w prosektorium.

Potwierdzają one, jak zauważa, że późniejsze wypowiadane z emfazą słowa Ewy Kopacz o ekshumowaniu ciał ofiar „ramię w ramię” były kłamstwem i teatrem.

Były działacz opozycji antykomunistycznej przyznaje, że nie wiadomo, czy inny rząd sprowadziłby do kraju wrak i doprowadziłby do wspólnego śledztwa. Jednak inni przynajmniej by się tego domagali, zamiast po prostu oddać śledztwo Rosjanom.

Polskie państwo pozwoliło się ośmieszyć. […] Sami oddaliśmy śledztwo innej cywilizacji.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Prof. Witakowski: Film Ewy Stankiewicz „Stan Zagrożenia” nie został zatrzymany z powodów merytorycznych

W dzisiejszym „Poranku WNET” gościł prof. Piotr Witakowski, który mówił m.in. o dotychczasowych działaniach podkomisji smoleńskiej oraz kolejnym zatrzymaniu emisji dokumentu Ewy Stankiewicz.


W najnowszym „Poranku WNET” Prof. Piotr Witakowski komentuje działania tzw. podkomisji smoleńskiej. Ekspert wspomina m.in, że naukowcy pod jej auspicjami zorganizowali szereg konferencji, podczas których dyskutowano o przebiegu tej tragedii. Opracowano raport wyczerpująco opisujący ten przebieg:

Osobiście jestem przekonany, że przed lądowaniem doszło do więcej niż dwóch wybuchów – zaznacza na antenie Radia WNET.

Jak podkreśla rozmówca Magdaleny Uchaniuk, bezpośrednie przyczyny tych eksplozji nie są znane, a ich dokładne zbadanie umożliwiałaby to analiza szczątków Tu-154M.

Muszę powiedzieć, że jeżeli chodzi o badania to jak przy każdej katastrofie, powinny być one złożone z trzech etapów: ustalenia przebiegu katastrofy, jej przyczyn oraz ewentualnych winnych tragedii. Dwa pierwsze etapy są przestrzeniami naukowymi, zaś trzeci jest polem do działania dla prokuratury – zaznacza były członek podkomisji smoleńskiej.

Gość „Poranka WNET” analizuje również stan pracy obecnej podkomisji do badania tragedii smoleńskiej:

Obecna komisja smoleńska nie rozpoczęła swojej pracy na przysłowiowym ugorze. Był już wówczas dostępny szereg badań, odbyły się również cztery konferencje smoleńskie w latach 2012-2015. W ich ramach przedstawiono ponad 100 referatów z najróżniejszych dziedzin dot. tej katastrofy.

[related id= 141978 side=right]Ekspert komentuje także wycofanie z emisji filmu Ewy Stankiewicz „Stan zagrożenia”. Wskazuje, że polski widz powinien mieć możliwość zapoznania się z materiałem. Spotkał się on z uznaniem wielu osób zaangażowanych w badanie katastrofy smoleńskiej oraz, zdaniem prof. Witakowskiego, nie zawiera treści, które mogłyby zagrozić państwu:

To bardzo przykra sytuacja, bon sam domagałem się by ten film został wyemitowany. Przyczyny, dla których już pięciokrotnie jego emisja została powstrzymana są mało chwalebne dla tych, którzy stoją za zatrzymaniem tej emisji – mówi prof. Witakowski.

W porankowej rozmowie profesor skupia się również na recepcji produkcji Ewy Stankiewicz przez podkomisję smoleńską:

Film Ewy Stankiewicz został przedstawiony wszystkim członkom podkomisji w ubiegłym roku, którzy wypowiedzieli się o  nim z wielkim uznaniem. W filmie nie ma niczego co mogłoby przynosić ujmę poszczególnym członkom podkomisji. Nie narusza on też jakiejkolwiek tajemnicy.

Zapytany o powody braku zgody na emisję filmu w Polsce, prof. Witakowski podkreśla, że nie chodzi tu o kwestie merytoryczne:

Film ten został zatrzymany z innych powodów, nie merytorycznych. Myślę, że warto wreszcie by i polscy widzowie mogli go zobaczyć. Warto dodać, że obraz ten zjeździł już dużą liczbę festiwali filmowych i otrzymał niewiarygodną liczbę nagród – podkreśla gość „Poranka Wnet”.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!


A.K./N.N.

Ewa Stankiewicz o wyjaśnianiu przyczyn tragedii smoleńskiej: ktoś zakpił z najważniejszego śledztwa powojennej Polski

Dziennikarka wskazuje, że działania Antoniego Macierewicza szkodzą śledztwu smoleńskiemu. Ocenia, że wiele jego koncepcji było bezsensownych. Piętnuje blokowanie emisji swojego filmu „Stan zagrożenia.

Ewa Stankiewicz komentuje kolejne odwołanie emisji filmu o katastrofie smoleńskiej „Stan zagrożenia”. Ubolewa nad stanem śledztwa ws. tragedii. Brak jego postępów jest, jej zdaniem, skutkiem powierzenia kierownictwa nad „podkomisją smoleńską” Antoniemu Macierewiczowi, który jako polityk jest niezdolny do realizacji tej misji.

Macierewicz nie jest tu jedyną winną osobą, on jest w chórze winnych za to, że po kilkunastu latach mamy zbrodnię bez kary.

Dziennikarka określa postępowanie organów państwa mianem „kpiny”. Zapewnia, że udokumentowanie prawdy nt. tragedii smoleńskiej jest jak najbardziej wykonalne. Jak wskazuje, do tej pory tak się nie stało między innymi dlatego, że Antoni Macierewicz, kierując pracami podkomisji, zbyt często skupiał się na zupełnie nieistotnych szczegółach.

 My wiemy że ten samolot uległ rozpadowi w wyniku eksplozji. To jest w zasięgu naszej ręki, żeby to udowodnić w sposób bezsprzeczny.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Ewa Stankiewicz: Tragedia smoleńska jest marginalizowana. Po blisko 11 latach nie ma żadnych wymiernych efektów raportu

Ewa Stankiewicz opowiada o swoim filmie „Stan zagrożenia” oraz o tym, jaki jest obecny stan wiedzy na temat wydarzeń, jakie rozegrały się blisko 11 lat temu pod Smoleńskiem.

Ewa Stankiewicz komentuje sprawę emisji swojego filmu „Stan zagrożenia”. Produkcja zostanie wyemitowana 10 kwietnia w telewizji publicznej. Wcześniej materiał był kilkukrotnie wycofywany  emisji. Film dostał wiele nagród. Dziennikarka ma nadzieję, że obcokrajowcy zainteresują się tym ważnym dla Polaków tematem.

Zaznacza, że kwestia tragedii smoleńskiej jest dziś zmarginalizowana, co nie powinno mieć miejsca.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.N.

Antoni Macierewicz: Nie miałem wpływu na wycofanie z emisji filmu Ewy Stankiewicz o katastrofie smoleńskiej

Poseł PiS mówi o wynikach śledztwa smoleńskiego, stanie koalicji rządzącej, podatku reklamowym i relacjach UE-Rosja.

Antoni Macierewicz odnosi się do konfliktu w Porozumieniu oraz komentuje założenia podatku medialnego. Zapewnia, że Prawo i Sprawiedliwość nie ingeruje w rozwój wypadków w szeregach koalicyjnego partnera.  Jak mówi:

[Podatek reklamowy] to absolutnie wstępny projekt, a jego istotą jest to, że największe media powinny się dołożyć do tak ważnych przedsięwzięć jak walka z koronawirusem, czy finansowania polskiej kultury.

Polityk wyraża opinię, że podatek reklamowy będzie korzystny dla małych i średnich mediów, zmniejszy dystans m.in. do „koncernów medialnych utworzonych przez Służbę Bezpieczeństwa.

Poseł PiS podkreśla , że najważniejszym, celem koalicji rządzącej jest „ochrona najsłabszych i umacnianie siły narodu polskiego”.

[related id=135234 side=right] Parlamentarzysta  mówi także o raporcie dotyczącym katastrofy rządowego  samolotu 10 kwietnia 2010 r. pod Smoleńskiem. Według rozmówcy Magdaleny Uchaniuk  samolot został wysadzony w powietrzu przed lądowaniem na lotnisku. Deklaruje, że nie miał wpływu na zablokowanie emisji w TVP filmu Ewy Stankiewicz na temat przyczyn katastrofy.

Gość „Poranka WNET” komentuje ponadto wizytę w Moskwie przedstawiciela Unii Europejskiej ds. zagranicznych Josepa Borella. Ubolewa nad spolegliwą polityką niektórych państw unijnych wobec Rosji.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T. / A.W.K.

„Stan zagrożenia” wycofany z emisji. Stankiewicz: ta sytuacja jest kompromitująca

Ewa Stankiewicz na antenie Radia WNET mówiła o wycofaniu z emisji jej najnowszego filmu o katastrofie smoleńskiej.Jak wskazywała przyczyną takiej sytuacji były naciski polityczne.

Ewa Stankiewicz mówiła o okolicznościach odwołania  emisji jej nowego filmu dotyczącego  katastrofy smoleńskiej. Autorka dowiedziała się o decyzji TVP za pośrednictwem publicysty Michała Karnowskiego.

W zasadzie wszystko wyglądało, że jest w porządku, była data emisji, film był promowany. Rano pokazał się artykuł Michała Karnowskiego promujący film i to jemu – nie mnie – przedstawiciele telewizji powiedzieli, że film nie będzie emitowany – relacjonowała.

Jak oceniła, zarzuty o bezprawne użycie materiałów w filmie są bezzasadne.

Na noc przed emisją ten polityk na nowo wysyła te same, stare listy i w końcu stanęło na tym, że rzekomym powodem jest to, że są zastrzeżenia prawne. (…) W tej korespondencji która do nas dociera są zupełnie nieuzasadnione – podkreśliła.

Obecnie jedyną szansą na upublicznienie filmu jest odkupienie od telewizji publicznej praw do jego emisji.

Całkowitym właścicielem filmu jest Telewizja Polska (…), jedynym sposobem na emisję filmu byłoby odkupienie go od TVP.

Ewa Stankiewicz wskazała, że jej film nie został pokazany ze względu na silne naciski polityczne.

To jest dla mnie żenujące, że polityk przychodzi do szefa telewizji i film jakiejś dokumentalistki który interesuje społeczeństwo i który ludzie chcą zobaczyć jest po prostu ściągany z emisji.

Według Ewy Stankiewicz pod rządami Zjednoczonej Prawicy państwo polskie wciąż jest daleko od wyjaśnienia okoliczności smoleńskiej tragedii.

Fakty są na to – bez względu na to co kto mówi, jak żarliwie przemawia – że Polska po 5 latach nie ma raportu końcowego, który nie byłby do podważenia w rozsądny sposób – a potrzebuje tego bardzo.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

A.N.