Financial Times:  determinacja Macrona w sporze z armią dobrze wróży obiecanym reformom

To dobry znak dla innych reform zapowiedzianych przez prezydenta Francji Emmanuela Macrona, że mimo presji nie ustąpił w ostrym sporze z armią o cięcia w budżecie na obronność – ocenia FT.

W piątkowym komentarzu redakcyjnym brytyjski dziennik przypomina, że w środę szef sztabu generalnego francuskich sił zbrojnych generał Pierre de Villiers podał się do dymisji w proteście wobec ogłoszonej przez rząd redukcji tegorocznego budżetu obronnego o 850 mln euro, a dymisję poprzedziła publiczna wymiana zdań między nim a Macronem.

„Starcie na wysokim szczeblu między Pałacem Elizejskim a dowódcą armii, który zgodnie z tradycją zawsze powstrzymywał się od komentowania spraw politycznych, nie ma precedensu i gwałtownie zakończyło +miesiąc miodowy+ Macrona i francuskiej opinii publicznej” – podkreśla „FT”.

Według gazety wszystkie symboliczne gesty, jakie Macron wykonał wobec sił zbrojnych od objęcia prezydentury (np. zdjęcia na pokładzie okrętu podwodnego czy pierwsza zagraniczna wizyta złożona u francuskich żołnierzy w Mali), „powinny były pomóc zbudować zaufanie między wojskiem a jego zwierzchnikiem, zamiast tego mogły jednak wywołać (w armii) poczucie zdrady; generałowie czują się niedocenieni przez osobę, którą postrzegają jako aroganckiego ważniaka, pierwszego prezydenta w historii V Republiki, który nie pełnił służby wojskowej”.

Jednak mimo „pewnych niekonsekwencji” w propozycjach Macrona, prezydent „słusznie bronił swojego autorytetu, gdy de Villiers zakwestionował go publicznie” – ocenia gazeta.

Zdaniem „FT” spór o cięcia w budżecie obronnym pokazuje, jakie sprawy prezydent traktuje priorytetowo – w przeciwieństwie do jego poprzednika Francois Hollande’a Macronowi zależy na zmniejszeniu francuskiego deficytu budżetowego do wymaganego przez UE poziomu 3 proc. PKB. Chce on także „przywrócić Francji wiarygodność w oczach Berlina, by posunąć się do przodu w kwestii szerszej wizji francusko-niemieckiej reformy strefy euro”. „Jeśli mu się to nie uda, Francja będzie w przyszłym roku jedynym krajem strefy naruszającym jej zasady” – podkreśla „Financial Times”.

PAP/MoRo

Zbigniew Stefanik z Francji dla WNET.fm / Największy od 50 lat konflikt na linii francuski prezydent – francuska armia

Wydarzenie bezprecedensowe w V Republice Francuskiej. Dzisiaj rano głównodowodzący francuskimi siłami zbrojnymi generał Pierre de Villiers poinformował w komunikacie prasowym o swojej dymisji.

Wódz naczelny francuskiej armii napisał, że składa dymisję, ponieważ w obecnej sytuacji nie jest w stanie zagwarantować dobrego funkcjonowania armii ani bezpieczeństwa Francji i Francuzów.

Generał Pierre de Villiers nie kryl swojego oburzenia na ogłoszenie przez francuski rząd okrojenia tegorocznego budżetu obrony o 850 milionów euro. Emmanuel Macron ostro skrytykował publicznie de Villiersa za jego wypowiedzi dotyczące budżetu obrony. Od 13 lipca tego roku narastał konflikt na linii prezydent Francji – głównodowodzący francuskimi wojskami. Jednak wiele wskazywało na to, że obaj zwierzchnicy dojdą do porozumienia.[related id= „31291”]

Emmanuel Macron i Pierre de Villiers mieli się spotkać w piątek 21 lipca tego roku i na spotkaniu w cztery oczy i wyjaśnić sobie wszystkie kwestie sporne. Do tego spotkania jednak nie dojdzie, ponieważ po dzisiejszym posiedzeniu francuskiej Rady Obrony generał de Villiers poinformował o swojej dymisji, co doprowadziło do dużego kryzysu na linii francuski pałac prezydencki – francuskie wojsko. Nigdy w V Republice Francuskiej głównodowodzący wojskami francuskimi nie podał się do dymisji. A więc obecną sytuację należy uznać za bezprecedensową. Jak doszło do otwartego konfliktu pomiędzy Emmanuelem Macronem i Pierrem de Villiersem?

11 lipca tego roku francuski minister budżetu Gérald Darmanin poinformował, że tegoroczny budżet ministerstwa obrony zostanie okrojony o 850 milionów euro.

12 lipca na zamkniętym posiedzeniu parlamentarnej komisji obrony Pierre de Villiers skrytykował okrojenie tegorocznego budżetu przeznaczonego na obronność i wyraził swój niepokój, co do skutków, jakie może nieść ze sobą ta decyzja dla skutecznego funkcjonowania armii i jej dobrego wykonywania zadań i obowiązków zarówno we Francji, jak i za granicą w operacjach wojskowych, które obecnie armia francuska prowadzi między innymi w Mali i Sahelu.[related id= „31660”]

Tego samego dnia krytyka wyrażona przez de Villiersa w parlamencie przedostała się do francuskich mediów, a kwestia okrojenia tegorocznego budżetu na obronę stała się elementem debaty publicznej nad Sekwaną w sytuacji, gdy 13 i 14 lipca przybywał z wizytą miał do Paryża prezydent USA Donald Trump, z którym prezydent Francji Emmanuel Macron miał przeprowadzić rozmowę dotyczącą globalnego bezpieczeństwa, walki z terroryzmem oraz zaangażowania francuskich wojsk w operacje antyterrorystyczne w największych punktach zapalnych na świecie.

13 lipca tego roku podczas dorocznego przemówienia do francuskiej armii Emmanuel Macron nie szczędził krytyki generałowi de Villiersowi, chociaż nie wymienił go z nazwiska. „Jestem waszym przełożonym, w związku z tym nie życzę sobie żadnej presji ani żadnych komentarzy” – powiedział do wojskowych tego dnia, co wywołało w szeregach armii, ale również w francuskiej przestrzeni publicznej duże poruszenie.

Z szeregów wojska francuskiego można było usłyszeć nieoficjalnie komentarze, że swoją brutalną krytyką Emmanuel Macron upokorzył naczelnego wodza francuskich wojsk, który starał się jedynie zablokować okrojenie tegorocznego budżetu na obronność i w żaden sposób nie wystąpił przeciwko urzędującemu prezydentowi. „De Villiers nie zasłużył na tę krytykę, nie zasłużył na to, aby go prezydent Francji upokarzał publicznie”.

14 lipca do południa wydawało się, że konflikt Macron –  de Villiers został zażegnany. Obaj uczestniczyli wspólnie w wojskowej defiladzie w Paryżu z okazji Dnia Bastylii. Jednak kilka godzin później generał de Villiers opublikował na Facebooku list, który można uznać za odpowiedz Macronowi na to, co dzień wcześniej prezydent powiedział do francuskich wojskowych.

W rzeczonym liście de Villiersa do prezydenta możemy między innymi wyczytać stwierdzenie, że „nikt, bez względu na pełnioną przez siebie funkcję, nie zasługuje na to, żeby słuchać go ślepo i wykonywać jego polecenia, jeśli ten jest w błędzie i postępuje niewłaściwie”.

16 lipca tego roku podczas wywiadu udzielonego francuskim mediom na temat konfliktu z Pierrem de Villiersem Emmanuel Macron stwierdził: „Kiedy nie ma porozumienia między prezydentem Francji i głównodowodzącym francuskimi silami zbrojnymi, wówczas głównodowodzący francuskimi wojskami musi odejść”.

17 lipca tego roku francuski pałac prezydencki poinformował, że na 21 lipca jest planowane spotkanie w cztery oczy Macron – de Villiers. Na spotkaniu obaj panowie mają wyjaśnić sobie wszystkie kwestie sporne i zakończyć dyskusję o tegorocznym budżecie przeznaczonym na obronność.

19 lipca po godzinie 9.00 ze sztabu generalnego wojska francuskiego został przesłany do prasy komunikat, w którym Pierre de Villiers poinformował o swojej dymisji.

Zapowiedziane tegoroczne oszczędności budżetowe na obronność są związane z zapowiedziana przez rząd Edouarda Philippe’a redukcją francuskich wydatków publicznych, tak aby tegoroczny francuski deficyt budżetowy nie przekroczył trzech procent PKB. Cięcia w wydatkach mają również dotyczyć ministerstwa spraw wewnętrznych, czyli wydatków na szeroko pojęte służby mundurowe.

Nad Sekwaną pojawia się więc pytanie, czy w sytuacji, gdy Francja jednocześnie prowadzi wojnę z islamskim terroryzmem i musi stawić czoła zagrożeniu terrorystycznemu na swoim terytorium, powinno się oszczędzać na obronności i szeroko pojętych strukturach państwowych, których zadanie to zapewnienie bezpieczeństwa Francji i jej obywatelom?

Choć tegoroczne planowane uszczuplenie wydatków na obronność zdaje się być bezpośrednią przyczyną dymisji Pierra de Villiersa, to warto postawić pytanie, czy jest to jedyny powód jego odejścia. Wszak winą za dymisję de Villiersa (jednego z najbardziej odznaczonych i jednego z najbardziej doświadczonych generałów francuskich sil zbrojnych) nie tylko polityczna opozycja, ale również część polityków należących do rządzącego ruchu La République en Marche obarcza Emmanuela Macrona.

Wielu komentatorów nad Sekwaną wskazuje, że prezydentowi zabrakło taktu i pokory wobec człowieka bardzo zasłużonego dla Francji, o ogromnym doświadczeniu, które nadal Francji jest potrzebne. Komentatorzy zwracają również uwagę na to, że Pierre de Villiers nigdy nie angażował się w politykę i był zawsze lojalnym oficerem wojska francuskiego wobec wszystkich rządów i prezydentów nad Sekwaną, i to bez względu na ich poglądy polityczne.

W końcu wielu komentatorów zauważa, że jedyną intencją de Villiersa było zaalarmowanie francuskich władz o potencjalnych zagrożeniach mogących płynąć z okrojenia budżetu przeznaczonego na obronność i bezpieczeństwo nad Sekwaną.

Warto jednak zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt tego kryzysu. Być może jednej z przyczyn obecnego konfliktu na linii prezydent – francuska armia należy szukać w braku zaufania, a może wręcz w niechęci francuskich wojskowych do Emmanuela Macrona.

Już podczas prezydenckiej kampanii wyborczej można było spotkać się ze stwierdzeniami, iż Emmanuel Macron, jako polityk młody i mało doświadczony, może nie być odpowiednim zwierzchnikiem dla francuskich sil zbrojnych w trudnych czasach, w jakich znajduje się obecnie Francja.

Chociaż od początku sprawowania urzędu prezydenta Francji Emmanuel Macron uczynił bardzo wiele, aby zapewnić o swojej trosce o francuskie bezpieczeństwo, o francuskie siły zbrojne i ich potrzeby logistyczne, to uzasadnione jest przypuszczenie, że w szeregach francuskiej armii Emmanuel Macron nadal powoduje pewne obawy i nieufność.

Te postawy mogą dodatkowo zostać spotęgowane niedotrzymaniem przez prezydenta obietnicy, którą Emmanuel Macron złożył wojskowym podczas swojej wizyty we Francuskiej bazie w Sahelu i podczas wizytowania francuskich wojsk pełniących służb w ramach operacji Barkhane w Mali. Prezydent obiecał wówczas wojskowym zwiększenie wydatków na obronność. Dzisiaj Emmanuel Macron podtrzymuje, że wydatki na obronność zostaną nad Sekwaną zwiększone, ale dopiero od przyszłego roku. Zanim to nastąpi, mają one wpierw zostać w tym roku okrojone o 850 milionów euro.

Na stanowisku głównodowodzącego francuskimi silami zbrojnymi generała Pierre’a de Villiersa zastąpił generał François Lecointre.

Zbigniew Stefanik

Zbigniew Stefanik z Francji dla WNET.fm / Sojusz prawie doskonały? Emmanuel Macron: Nic nie jest w stanie nas rozłączyć

Tak zwany scenariusz hamburski nie miał miejsca w Paryżu. Większych protestów ani ekscesów nie było. Dwudniowa wizyta Donalda Trumpa we Francji przebiegła w pozytywnej i konstruktywnej atmosferze.

Mimo obaw niektórych ekspertów od bezpieczeństwa dwudniowa wizyta Donalda Trumpa we Francji przebiegła w miłej, niczym niezakłóconej atmosferze. Można zaryzykować stwierdzenie, że zarówno Emmanuel Macron, jak i Donald Trump postanowili odłożyć na później sporne kwestie i skoncentrować się na tym, co łączy ich oba kraje, czyli na wspólnej historii, długoletnim sojuszu polityczno-militarnym i teraźniejszym zagrożeniu międzynarodowym, którym Stany Zjednoczone i Francja wspólnie – militarnie, politycznie i finansowo – stawiają czoło i zamierzają to robić nadal.

Wypracowano wspólne francusko-amerykańskie stanowisko w kwestii syryjskiej. Francja rezygnuje z domagania się odejścia Baszara Al-Asada, co było niegdyś z francuskiego punktu widzenia podstawowym warunkiem do spełnienia na drodze do przywrócenia pokoju w Syrii. François Hollande, poprzednik Emmanuela Macrona, postawił taki warunek i nigdy od niego nie odstąpił.

Prezydenci przyjęli wspólne francusko-amerykańskie stanowisko w kwestii wojny z islamskim terroryzmem oraz w sprawie zwiększenia wysiłku logistyczno-finansowego państw NATO na rzecz wspólnego bezpieczeństwa. Zachowali odmienne zdania w odniesieniu do tak zwanej umowy paryskiej, czyli do międzynarodowej umowy klimatycznej podpisanej w listopadzie 2015 roku, choć podczas wspólnej konferencji prasowej Macron-Trump amerykański prezydent dał do zrozumienia, że w jego stanowisku w tej sprawie może jeszcze coś się zmienić.

„Nikt ani nic nie jest w stanie nas rozłączyć” – powiedział Emmanuel Macron, odnosząc się do francusko-amerykańskiego sojuszu.

Warto jednak odnotować, że w dniu przybycia Donalda i Melanii Trumpów do Paryża (przed wylądowaniem Airforce One we Francji) odbyło się w Paryżu połączone posiedzenie francuskiej i niemieckiej rady ministrów. Efekt tego wspólnego posiedzenia to francusko-niemiecki projekt stworzenia europejskiego lotnictwa bojowego – projekt, który został ogłoszony na wspólnej konferencji prasowej Macron-Merkel.

Donald i Melania Trumpowie przylecieli do Paryża 13 lipca. Francuski prezydent powitał amerykańską głowę państwa w Pałacu Inwalidów (Hôtel National des Invalides). Później doszło do spotkania i rozmów Macron-Trump we francuskim pałacu prezydenckim. Po tym spotkaniu w godzinach wieczornych odbyła się wspólna konferencja prasowa, na której obaj prezydenci podkreślali długoletni francusko-amerykański sojusz.

– Francja to najstarszy sojusznik USA – powiedział Donald Trump. – Francja ma szczęście, że ma takiego prezydenta jak Emmanuel Macron – dodał, zapewniając jednocześnie, iż jest przekonany, że Emmanuel Macron bardzo dobrze dba i nadal będzie dbał o bezpieczeństwo w trudnych czasach; bezpieczeństwo Francji i Francuzów oraz bezpieczeństwo na świecie.

Pierwszy dzień wizyty amerykańskiej pary prezydenckiej w Paryżu zakończył się wspólną kolacją z pierwszą parą francuską na drugim piętrze wieży Eiffla w restauracji „Jules Verne”.

Drugiego dnia wizyty we Francji Donald i Melania Trumpowie uczestniczyli wraz z Emmanuelem i Brigitte Macron we francusko-amerykańskiej defiladzie wojskowej z okazji francuskiego święta zburzenia Bastylii.

Poza rozmowami na bieżące tematy związane z szeroko pojętym globalnym bezpieczeństwem wizyta Donalda Trumpa we Francji miała również za cel upamiętnienie setnej rocznicy przybycia sojuszniczych wojsk amerykańskich do Francji w 1917 roku, kiedy to trwała nad Sekwaną krwawa wojna z Drugą Rzeszą Niemiecką. Setną rocznicę militarnego sojuszu francusko-amerykańskiego postanowiono uczcić, organizując wspólną defiladę w największe francuskie narodowe święto, właśnie w dniu zburzenia Bastylii (14 lipca).

Czy francusko-amerykański sojusz jest zatem prawie doskonały? Emmanuel Macron uczynił bardzo wiele, aby pokazać, że stosunki francusko-amerykańskie mają się bardzo dobrze pomimo poniesionej przez Francję porażki politycznej i wizerunkowej, kiedy to Donald Trump postanowił odstąpić od umowy klimatycznej.

„Pamiętamy, ale odkładamy tę kwestię na później, ponieważ obecnie skoordynowane działania na rzecz zwiększenia wspólnego bezpieczeństwa i wojna z Państwem Islamskim to kwestie pilniejsze i być może wręcz ważniejsze. Odłóżmy więc na bok, na później to wszystko, co nas dzieli, i skoncentrujmy się obecie wyłącznie na tym, co nas łączy”. Taki komunikat popłynął znad Sekwany do amerykańskiego prezydenta podczas jego wizyty w Paryżu.

Chociaż dwudniowa wizyta w Paryżu amerykańskiej pary prezydenckiej nie stanowi jakiegoś wielkiego przełomu, to jednak jej największym efektem jest reset stosunków francusko-amerykańskich, które pogarszały się od momentu wyboru Donalda Trumpa na prezydenta USA.

Inaczej niż jego poprzednik François Hollande, Emmanuel Macron wysyła do Donalda Trumpa sygnał, że to, co dzieli francuską i amerykańską administrację, nie może być przeszkodą w realizacji strategicznych celów związanych z globalnym bezpieczeństwem, stabilizacją sytuacji na Bliskim Wschodzie oraz walką z Państwem Islamskim i szeroko pojętą obroną przed islamskim terroryzmem.

Do Berlina zaś z Paryża w tych dwóch ostatnich dniach popłynął komunikat, że choć Francja nie rezygnuje z umowy klimatycznej i nadal ma w tej sprawie wspólne z Niemcami stanowisko, to sprawę tę Paryż odkłada na później i nie zamierza czynić z rozbieżności zdań pomiędzy Francją a USA w kwestii klimatu przeszkody w budowaniu efektywnej współpracy francusko-amerykańskiej na rzecz globalnego bezpieczeństwa i pokonania islamskiego terroru.

Warto w końcu zauważyć komunikat, który wysyła Emmanuel Macron zarówno do Donalda Trumpa, jak i Angeli Merkel, którzy przecież przyjechali z wizytą do Francji tego samego dnia: „Sojusz z Niemcami jest dla Francji bardzo istotny, jednak nie może on być budowany na politycznej konfrontacji z Donaldem Trumpem i Stanami-Zjednoczonymi. Francusko-amerykański sojusz zaś jest w tej samej mierze dla Francji istotny, jednak nie może on być budowany na konfrontacji z Berlinem i kosztem długoletniego sojuszu francusko-niemieckiego”.

Można wiec założyć, że Emmanuel Macron stara się przyjąć rolę mediatora w sporze amerykańsko-niemieckim i w politycznym sporze Angeli Merkel z Donaldem Trumpem, a czyniąc to, chce doprowadzić do wzrostu politycznego znaczenia Francji na arenie międzynarodowej.

Zdaje się, że Emmanuel Macron zamierza trwale zapisać się na arenie międzynarodowej jako polityczny przywódca, jako ważny polityczny byt, który godzi zwaśnione strony w obozie świata zachodniego i czyniąc to, staje się swojego rodzaju jego politycznym spinaczem i skutecznym rozjemcą, który odkłada na bok to, co świat zachodni dzieli, i nakłania do współpracy wokół tego, co łączy największych zachodnich politycznych i gospodarczych graczy.

Zbigniew Stefanik

Merkel nie ma nic przeciwko unijnemu budżetowi strefy euro i zgadza się rozmawiać o europejskim ministrze finansów

Kanclerz Niemiec powiedziała po wspólnym posiedzeniu w Paryżu rządów Francji i Niemiec, że „nie ma nic przeciwko budżetowi strefy euro” i że „można rozmawiać o europejskim ministrze finansów”.

Oba te pomysły są forsowane przez nowego prezydenta Francji Emmanuela Macrona w ramach jego planów zreformowania i wzmocnienia Unii Europejskiej. Kanclerz podkreśliła, że zgadza się z Macronem, iż strefa euro potrzebuje stabilizacji i trzeba ją rozwijać dalej.

Merkel dodała, że chce tchnąć nowego ducha w stosunki francusko-niemieckie, obiecując bliższą współpracę między dwoma krajami, którą nazywa się czasem francusko-niemieckim motorem UE. Zaznaczyła, że Europa musi w większym stopniu wziąć swój los w swoje ręce.

„Sądzę, że krótko po objęciu tutaj [we Francji] władzy przez nowy rząd, jesteśmy gotowi do nadania nowego wigoru stosunkom francusko-niemieckim” – powiedziała Merkel na wspólnej konferencji prasowej z Macronem.

Podkreśliła też, że, mimo różnic, trzeba rozmawiać z prezydentem USA Donaldem Trumpem, który w czwartek, w ramach wizyty bilateralnej, przybył do Paryża. Wyjaśniła, że na zeszłotygodniowym szczycie G20 w Hamburgu znaleziono podstawy do współpracy w walce z terroryzmem, „ale musimy też wskazać na jasne różnice, na przykład, co jest pożałowania godne, różnice zdań w sprawie tego, czy potrzebujemy paryskiego porozumienia klimatycznego czy też nie”.

„Nie negujemy tych różnic, niemniej kontakt, możliwość rozmowy, są oczywiście ważne” – dodała Merkel.

Także Macron, który zaprosił Trumpa na przypadające w piątek obchody święta narodowego w rocznicę wybuchu rewolucji francuskiej, powiedział, że mimo różnic, Francja i Niemcy zgadzają się co do wagi bliskich więzi ze stroną amerykańską.

Było to już 19. wspólne posiedzenie rządów niemieckiego i francuskiego. Wśród tematów rozmów znalazły się: obronność, edukacja, młodzież, gospodarka i przyszłość UE.

PAP/MoRo

 

Macron: Francja i USA zgadzają się w sprawie „mapy drogowej” dla Syrii, czyli kwestii bezpieczeństwa po skończeniu wojny

Francja i Stany Zjednoczone porozumiały się w sprawie wspólnego opracowania „mapy drogowej”, która określi sytuację w Syrii po zakończeniu wojny – oświadczył prezydent Francji po spotkaniu z Trumpem.

Oba kraje w znacznym stopniu zgadzają się w kwestiach dotyczących bezpieczeństwa i stabilności na Bliskim Wschodzie – dodał Macron.

Zaznaczył też, że dwugodzinne spotkanie z Trumpem dotyczyło m.in. najskuteczniejszych sposobów zwalczania „światowego zagrożenia ze strony wrogów, którzy próbują nas zdestabilizować”.

Macron przyznał ponadto, że zdecydowanie różni się od Trumpa w poglądach na temat paryskiego porozumienia klimatycznego.

Trump: „zobaczymy, co się stanie” w sprawie porozumienia klimatycznego 
Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump zasugerował w czwartek w Paryżu po spotkaniu z przywódcą Francji Emmanuelem Macronem, że być może rozważy jeszcze swoją decyzję o wycofaniu USA z paryskiego porozumienia klimatycznego – pisze Associated Press.

„Coś może się wydarzyć w związku z paryskim porozumieniem. Zobaczymy, co się stanie, ale będziemy o tym rozmawiać w najbliższym czasie. Jeśli do tego dojdzie, to świetnie, jeśli nie, to też dobrze” – powiedział Trump na wspólnej konferencji prasowej z francuskim prezydentem.

Trump mówił, że z Macronem rozmawiał też o pogłębionej współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa w obliczu zagrożeń ze strony organizacji terrorystycznych i państw takich jak Korea Północna, Iran czy Syria. „Ze wzmożoną determinacją stajemy zjednoczeni wobec tych wrogów ludzkości, by pozbawić ich okupowanych terytoriów, źródeł finansowania, sieci i ideologicznego wsparcia” – podkreślił.

Amerykański przywódca bronił też swojego syna Donalda Trumpa Juniora. Z udostępnionych przez niego maili wynika, że w zeszłym roku przed wyborami prezydenckimi w USA spotkał się on z rosyjską prawniczką powiązaną z Kremlem, która chciała przekazać informacje kompromitujące Hillary Clinton, rywalkę Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich w 2016 roku.

Prezydent USA ocenił w czwartek, że „większość ludzi [na miejscu jego syna – PAP] zgodziłaby się na to spotkanie”, i zapewnił, że „do niczego nie doszło”.

PAP/MoRo

Zbigniew Stefanik/ Trump u Macrona: Cyberprzestępczość i walka z terroryzmem. Wizyta o charakterze polityczno-militarnym

Rozprawa z terroryzmem w cyberprzestrzeni jest to obecnie najbardziej kluczowa kwestia w walce z ISIS, tak więc można oczekiwać tutaj pewnych decyzji – przewiduje nasz korespondent we Francji.

Wizyta Donalda Trumpa w Paryżu będzie miała charakter bardzo oficjalny. Z jednej strony wiadomo, że nastąpią rozmowy między[related id=”29005″]urzędującym prezydentem Francji Emmanuelem Macronem i Donaldem Trumpem, prezydentem USA. Przewiduje się, że głównym tematem rozmów będzie walka z terroryzmem w cyberprzestrzeni.

– Jest to obecnie najbardziej kluczowa kwestia w walce z ISIS, tak więc można oczekiwać pewnych decyzji – przewiduje Zbigniew Stefanik w swej korespondencji z Francji. Na jutrzejszy dzień przewidziana jest wspólna defilada wojsk francuskich i sił USA podczas tzw. Dnia Bastylii, który obchodzony jest rokrocznie 14 lipca. Ma ona w pewien sposób uczcić setną rocznicę przybycia wojsk amerykańskich, które wsparły wysiłek aliantów podczas I wojny światowej. [related id=”29011″]

– Będzie to wizyta o charakterze polityczno-militarnym, która ma łączyć przeszłość z teraźniejszością – ocenił Stefanik. Uważa, że Francuzi i Amerykanie mają wspólny interes, bowiem dążą do tego, aby pozostałe kraje NATO bardziej aktywnie włączyły się w wojnę z arabskim terroryzmem. Jego zdaniem sprawy, które ich dzielą, jak chociażby kwestie klimatyczne, zostaną odłożone na bok.

Zapraszamy do wysłuchania całej relacji Zbigniewa Stefanika z Francji w drugiej części Poranka WNET, nadawanego ze Zgorzelca.

MoRo

Marszałek Marek Kuchciński dla Radia WNET o wizycie Donalda Trumpa, Emmanuelu Macronie oraz Grupie Wyszehradzkiej

Zdaniem Marszała Sejmu polski parlament i rząd są w stanie porozumieć się z nowym prezydentem Francji w zasadniczych kwestiach, takich jak np. europejska polityka sąsiedztwa i stabilność Europy.

Marszałek Kuchciński powiedział Radiu WNET, że wizyta Donalda Trumpa na spotkaniu Grupy Wyszehradzkiej może umocnić region tzw. Trójmorza i tak też będzie odbierana:

– Przyjazd prezydenta Donalda Trumpa na V4 będziemy odbierać tak, że ta część Europy wymaga wzmocnienia w kwestii bezpieczeństwa, od Bałtyku aż po Morze Adriatyckie. Jednym z elementów tego spotkania będzie wsparcie dla idei Trójmorza – dla współpracy politycznej oraz gospodarczej.  Drugim elementem będzie wskazanie, że Europa, aby zapewnić  bezpieczeństwo i spokój swoim mieszkańcom, musi być stabilna.

Zdaniem Marka Kuchcińskiego, gwarancją takiego bezpieczeństwa jest Sojusz Północnoatlantycki oraz współpraca z Amerykanami. Marszałek Sejmu został zapytany również o spór między Grupą Wyszehradzką a prezydentem Francji. Odpowiedział, że wierzy w porozumienie z  Emmanuelem Macronem:

– Z perspektywy parlamentarnej mamy pewne ułatwienie – dyplomacja parlamentarna jest tzw. soft power. Dlatego można nam więcej i jestem ostrożnym optymistą. Myślę, że w zasadniczych formach współpracy, takich jak np. poszukiwanie rozwiązań dla europejskiej polityki sąsiedztwa, uda nam się porozumieć z parlamentem francuskim.

W poniedziałek po południu na Zamku Królewskim w Warszawie w gronie szefów rządów państw V4 premier Beata Szydło zakończy i podsumuje miniony rok prezydencji Polski w Grupie Wyszehradzkiej, w tym zrealizowane inicjatywy. Zwieńczeniem spotkania będzie uroczyste przekazanie przewodnictwa w V4 premierowi Węgier, Viktorowi Orbanowi.


26 czerwca w Budapeszcie doszło do odsłonięcia pomnika bohaterów Polski i Węgier – Henryka Sławika i Józsefa Antalla. W czasie II wojny światowej wspólnie uratowali oni życie kilku tysiącom polskich Żydów, dając przykład wzór zachowania najważniejszych ludzkich wartości.

Pomnik-ławeczka został odsłonięty w obecności marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego, przewodniczącego Zgromadzenia Narodowego Węgier, László Kövéra, delegacji polskiego parlamentu i innych wysokich rangą urzędników państwowych Polski i Węgier.

– Ławka zwykle jest elementem tzw. małej architektury. Miejscem, gdzie można usiąść, odpocząć, czasem z kimś porozmawiać. Jednak ławka może być również symbolem, tak jak ta ławka, integrującym ludzi, przypominającym, dla jakich wartości oddawali życie. Tak właśnie dzieje się z naszymi dwoma bohaterami, którzy w swoich ojczyznach przez długie lata byli zapomniani – powiedział marszałek Kuchciński.

8 listopada 2016 r. w Warszawie miały miejsce uroczystości odsłonięcia podobnego pomnika upamiętniającego tych bohaterów.

Henryk Sławik (1894 – 1944) był działaczem politycznym i społecznym, uczestnikiem powstań śląskich oraz wieloletnim redaktorem naczelnym „Gazety Robotniczej”. We wrześniu 1939 r. trafił na Węgry. Został prezesem Komitetu Obywatelskiego do Spraw Opieki nad Polskimi Uchodźcami. Dzięki współpracy z Józsefem Antallem seniorem (1896-1974), pełnomocnikiem rządu Królestwa Węgier ds. Uchodźców Wojennych, uratował około 5 tysięcy Polaków narodowości żydowskiej. Został aresztowany przez gestapo w 1944 roku. Torturowany podczas śledztwa, nie wydał swojego węgierskiego towarzysza, co Józsefowi Antallowi uratowało życie. Henryk Sławik zginął w obozie zagłady Mauthausen-Gusen. József Antall senior był nazywany przez polskich uchodźców „Ojczulkiem Polaków”. Szczególną troskę wykazał w stosunku do polskiej młodzieży, tworząc dla nich szkoły. Wraz z Sławikiem założył Sierociniec Dzieci Polskich Oficerów, w którym ukrywano żydowskie dzieci.

JN/WJB

Jerzy Kwieciński, wiceminister rozwoju: Nie ma prawnych możliwości, aby Bruksela odebrała Polsce unijne fundusze

Zdaniem pełnomocnika rządu ds. środków europejskich propozycje prezydenta Francji Emanuela Macrona w zakresie powołania budżetu strefy euro niekorzystnie wpłyną na kondycję całej Unii Europejskiej.

W wywiadzie dla ośmiu dzienników europejskich nowy prezydent Francji potwierdził swoje postulaty z kampanii wyborczej o powołaniu osobnego budżetu tylko dla państw strefy euro. Jednocześnie wyraźnie odniósł się do potrzeby uregulowania kwestii niższych stawek za wynagrodzenie w państwach Europy Środkowej poprzez popieranie unijnych rozwiązań w zakresie dyrektywy o pracownikach delegowanych. Proponowane przepisy uderzają w polskich przedsiębiorców podejmujących działalność na innych rynkach, szczególnie w branży transportowej.

Pomysł Unii Europejskiej, w której są silne dwie prędkości, a nie jedna, a na tym polega pomysł Macrona, to nie jest dobre rozwiązanie. To by oznaczało bardzo silne wzmocnieni strefy euro poprzez stworzenie tam oddzielnego budżetu, co musiałoby się odbyć kosztem pozostałych krajów Unii Europejskiej – podkreślił Jerzy Kwieciński, sekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju.

[related id=15648]

Zdaniem ministra Kwiecińskiego nie ma realnego zagrożenia, by rozmiary obecnego budżetu zmniejszyły się w wyniku opuszczenia przez Wielką Brytanię Unii Europejskiej. Natomiast wyjście Londynu ze Wspólnoty na pewno wpłynie na rozmiary następnej perspektywy budżetowej, która zacznie obowiązywać po 2020 roku – Rozmowy nad budżetem trwają, chociaż nie wiemy do końca, jak zakończą się negocjacje brexitowe. Wielka Brytania ma duży wpływ na budżet Wspólnoty. Nie sądzę, aby Londyn chciał przeciąć wszystkie więzy ze Wspólnotą Europejską. Wydaje się, że będzie chciał korzystać ze wspólnego rynku UE, a to oznacza również pewne zobowiązania, a nie tylko same korzyści.

Wiceminister rozwoju podkreślił, że po wyborach parlamentarnych na Wyspach pozycja negocjacyjna Londynu wobec Wspólnoty osłabła. W negocjacjach liczy się siła polityczna. Mandat partii konserwatywnej, która popierała Brexit, został osłabiony w samej Wielkiej Brytanii, a to oznacza osłabienie pozycji Londynu w negocjacjach z Unią Europejską – podkreśli Jerzy Kwieciński.

[related id=10935 side=left]

W ostatnią środę 21 czerwca rozpoczęły się oficjalne rozmowy w ramach Komisji Europejskiej nad projektowaniem nowej perspektywy finansowej UE po 2020 roku. Kryzys imigracyjny oraz proces Brexitu sprawiają, że następny unijny budżet będzie się znacznie różnił od obecnie realizowanej perspektywy. Jednak nieoficjalne rozmowy na najwyższych szczeblach trwają już od kilku miesięcy. Ważnym wydarzeniem w walce o utrzymanie w jak największym wymiarze unijnej polityki spójności było spotkanie 14 czerwca w Warszawie ministrów odpowiedzialnych za gospodarkę i środki unijne w formacie poszerzonej Grupy Wyszehradzkiej V4+4, gdzie do stałych członków grupy dołączyli zaproszeni przedstawiciele Chorwacji, Rumunii, Bułgarii i Słowenii. W szczycie uczestniczył również unijny komisarz ds. budżetu Günther Oettinger.

– Ostatnim akordem naszej rocznej prezydencji w Grupie Wyszehradzkiej było spotkanie formatu V4+4 w Warszawie. W osiem krajów podpisaliśmy wspólną deklarację ws. zachowania polityki spójności. Obecna perspektywa finansowa kończy się w 2020 roku, ale już rozpoczęły się rozmowy w sprawie kształtu budżetu po roku 2020 – podkreślił Jerzy Kwieciński.

Zdaniem pełnomocnika rządu ds. środków europejskich mimo sprzeciwu niektórych polityków w UE korzystna dla Polski i wszystkich nowych państw UE polityka spójności zostanie utrzymana, chociaż jej kształt najprawdopodobniej ulegnie zmianie. – Jest bardzo silna wola, aby utrzymać politykę spójność. Pozostają kluczowe pytania, jak mocna, w sensie finansowym, będzie polityka spójności oraz co będzie mogło być finansowane. Mówiło się, aby polityka spójności i plan Junckera nie konkurowały ze sobą, ale w większym stopniu współdziałały. Dla Polski ważne jest, aby procedury stosowane w obydwu przypadkach były podobne. Obecnie procedury stosowane w planie Junckera są znacznie prostsze niż w ramach polityki spójności.

Jesteśmy gotowi, aby udział instrumentów zwrotnych był wyższy niż dotychczas w ramach polityki spójności – podkreślił minister Kwieciński.

Jednocześnie pełnomocnik rządu ds. środków europejskich podkreślił, że w przyszłej perspektywie budżetowej na pewno kontynuowana będzie polityka spójności, chociaż ciągle nie wiadomo, w jakim zakresie. – Dyskusja o następnym budżecie nie możne być porównana z warunkami, jakie panowały przy ustalaniu obecnej perspektywy budżetowanej po 2020 roku – zaznaczył gość Popołudnia Wnet.

Odnosząc się do pojawiających się ze strony polityków brukselskich gróźb pod adresem Warszawy, że jeżeli nie dołączy do procesu relokacji uchodźców, to Komisja wstrzyma wypłatę środków z budżetu UE, minister Kwieciński jednoznacznie podkreślił, że nie ma takiej prawnej możliwości.
Polityka spójności ma swoje podstawy w traktatach […]. Nie można tych reguł łamać, czego wymaga się również od Polski. To nie jest takie proste, żeby nam od razu zabrać pieniądze.
Zdaniem ministra Kwiecińskiego otwarta pozostaje kwestia następnej perspektywy finansowej, która będzie musiała odpowiedzieć na wydatki związane z kryzysem imigracyjnym, co może niekorzystnie odbić się na sytuacji finansowej Polski
.

Z wiceministrem rozwoju rozmawialiśmy również o nowelizacji tzw. ustawy ramowej, zmieniającej niektóre zasady wydatkowania środków z Unii Europejskiej. – Kiedy rozpędzaliśmy nową perspektywę finansową z UE, niemiłym zaskoczeniem było, że programy regionalne były realizowane dwukrotnie wolnej niż programy krajowe, podczas gdy w poprzedniej perspektywie było odwrotnie. Gość Popołudnia Wnet wskazał, że przykładem jest województwo kujawsko-pomorskie, które zakontraktowało do tej pory tylko 10 procent dostępnych środków z programu regionalnego.

[related id=20494]

Na koniec rozmowy padło pytanie o reformę emerytalną, zakładającą likwidację OFE oraz wprowadzenie nowej formy oszczędzania na emeryturę w postaci Pracowniczych Planów Kapitałowych. Projekty obydwu rozwiązań zostały zaprezentowane przez premiera Morawieckiego już prawie rok temu, a mimo to cały czas rząd nie przyjął odpowiedniego projektu ustawy w tej sprawie. – To nie są łatwe rozwiązania prawne, mają one swoje silne konsekwencje długoterminowe. Budowanie oszczędności w naszym państwie przez oszczędności obywateli jest jednym z naszych priorytetów. Chcemy, aby cała akcja legislacyjna została zawarta w tym roku – zapowiedział Jerzy Kwieciński.

 

ŁAJ

 

Popołudnie Wnet 23 czerwca 2017 r.

Kontrowersyjne wypowiedzi prezydenta Francji Emmanuela Macrona na temat krajów środkowoeuropejskich, w tym Polski, negocjacje w sprawie Brexitu oraz napięte stosunki polityczne na Bliskim Wschodzie.

Goście Południa Wnet:

Zbigniew Kuźmiuk – eurodeputowany PiS;

Paweł Rakowski – dziennikarz Radia Wnet;

Zbigniew Stefanik – politolog.


Prowadzący: Andrzej Abgarowicz

Realizator: Karol Smyk


Część pierwsza:

Zbigniew Kuźmiuk o ostatnim szczycie Unii Europejskiej i polityce Francji, a także o propozycji premier Wielkiej Brytanii Theresy May w kwestii obywateli UE mieszkających na terenie Zjednoczonego Królestwa.

Część druga:

Paweł Rakowski o napiętej sytuacji na Bliskim Wschodzie, gdzie państwa arabskie zerwały stosunki dyplomatyczne z Katarem.

Część trzecia:

Zbigniew Stefanik o spotkaniu prezydenta Francji Emmanuela Macrona z przywódcami krajów Grupy Wyszehradzkiej.

Ryszard Czarnecki w Poranku Wnet o prezydencie Emmanuelu Macronie: „Zapomniał wół jak cielęciem był”

O początkach integracji europejskiej, kiedy to Francja była w mniejszości, o szansach na zachowanie praw Polaków w Wielkiej Brytani po Brexicie oraz o trwającym szczycie Unii Europejskiej.

Pierwszym gościem Krzysztofa Skowrońskiego w deszczowym Poranku Wnet (26 czerwca) był eurodeputowany PiS, Ryszard Czarnecki, który opowiadał o odbywającym się szczycie Unii Europejskiej.

Pierwszy dzień szczytu zdominowała kwestia bezpieczeństwa. Państwa UE wyrażały bardzo zdecydowaną wolę walki z terroryzmem oraz starań o bezpieczeństwo obywateli.

Szczyt ten nie jest forum walki państw Grupy Wyszehradzkiej z „tandemem niemiecko-francuskim”. Atmosferę jednak zepsuł prezydent Francji, Emmanuel Macron, który na łamach kilku poczytnych europejskich gazet zaatakował państwa wschodniej części UE za politykę imigracyjną. Został w tym poparty przez Angelę Merkel.

Ryszard Czarnecki uważa, że stanowisko Niemiec i Francji jest niemądre. Podziały wewnątrz UE generowane przez nie i inne bogatsze państwa Unii (płatników netto do budżetu unijnego), spowodują, że UE będzie poruszać się po równi pochyłej.

Podobnie niczego dobrego nie wróży arogancja Emmanuela Macrona. Powinien pamiętać w początkach integracji europejskiej, w czasach EWG, to Francja była atakowana przez pozostałe kraje za jej stanowisko w kwestii rolnictwa. „Zapomniał wół jak cielęciem był”. Wtedy jednak uznano, że trzeba szanować stanowisko mniejszościowe.

Prezydent Macron, zdaniem europosła PiS, nie zauważa, że największe sukcesy UE odnosiła , gdy działała na zasadzie konsensusu, dążąc do jednomyślności, a nie na siłę, narzucając mniejszości poglądy większych i bogatszych państw członkowskich.

Na szczycie kładzie się cieniem Brexit. Jednakże gorszy niż spodziewany wynik, rządzących w Wielskiej Brytanii torysów, osłabia ich stanowisko w negocjacjach z UE w sprawie ustalenia warunków wyjścia z UE. Dzięki temu jest większa szansa na zachowanie praw Polaków na Wyspach.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

JS