Dr Jabłonka: 11 czerwca Maurycy August Beniowski odkrył najdalej położony na Zachód przylądek Alaski

W najnowszym „Kurierze w Samo Południe” dr Krzysztof Jabłonka wspomina rocznicę odkrycia najdalej położonego na Zachód przylądka Alaski przez Maurycego Augusta Beniowskiego.

W piątkowej audycji rozmówcą redaktor Jaśminy Nowak jest historyk, dr Krzysztof Jabłonka, który przybliża słuchaczom temat odkrycia przez Beniowskiego zachodniego przylądka Alaski. Ekspert cytuje również słynne „Pamiętniki” węgierski i polskiego szlachcica, podróżnika, znanego także z uczestnictwa w konfederacji barskiej. Jak podkreśla dr Krzysztof Jabłonka:

Maurycy August Beniowski dnia 11 czerwca o godz. 12 dostrzegł  brzegi Aleksiny, bo tak się bo tak się ona nazywała – mówi dr Krzysztof Jabłonka.

Jak wskazuje historyk, większość osób nie zna akurat tej zasługi Maurycego Augusta Beniowskiego, a odkrycie niesłusznie łączą z postacią duńskiego żeglarza, Vitusa Jonassena Beringa:

Wszyscy łączą to odkrycie z Beringiem, ale Bering pływał wzdłuż wysp Aleutów i nigdy nie zapłynął do Cieśniny Beringa – komentuje ekspert.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy w formie podcastu!

N.N.

Dr Jabłonka: Zwolennicy Targowicy zachowywali się wówczas tak jak dzisiejsza opozycja

W najnowszym „Kurierze w Samo Południe” historyk, dr Krzysztof Jabłonka, mówił m.in. o 227. rocznicy ogłoszenia uniwersału połanieckiego i Konstytucji 3 maja.

W najnowszym „Kurierze w Samo Południe” dr Krzysztof Jabłonka mówi o 227. rocznicy ogłoszenia uniwersału połanieckiego:

7 maja 1794 roku ogłoszono uniwersał połaniecki. Wielu historyków opisuje go jako dopełnienie Konstytucji 3 maja, ze względu zachęcenie szlachty – bo ta miała pieniądze i wpływ – do udziału w krajowych reformach – komentuje ekspert.

Historyk i współzałożyciel Radia WNET skupia się na dwóch najważniejszych efektach uniwersału połanieckiego. Jak zaznacza dr Krzysztof Jabłonka były nimi całkowite i częściowe zniesienie pańszczyzny:

Uniwersał połaniecki dokonał dwóch istotnych rzeczy, po pierwsze – zniósł pańszczyznę od razu o połowę dla wszystkich chłopów. Po drugie, zniósł pańszczyznę całkowicie dla tych, którzy poszli do powstania – podkreśla na antenie Radia WNET historyk.

Ekspert przybliża słuchaczom społeczny odbiór uniwersału, który dla części Polaków oznaczał wielką nadzieję oraz idącą z nią w parze międzywyznaniową solidarność:

Z uniwersałem wiązała się wówczas wielka nadzieja. Miał on być odczytywany z wszystkich ambon, ze wszystkich kościołów, zborów i synagog – wspomina dr Krzysztof Jabłonka.

Ponadto, historyk rozwija także temat Konstytucji 3 maja i jej wkładu w dziedzictwo naszego kontynentu i kręgu kulturowego:

Konstytucja 3 maja była początkiem, nie końcem. To, że nam ją odebrano to już zasługa zaborców i ich wkład w dziedzictwo europejskie, czyli zniszczenie pierwszej w Europie konstytucji – mówi dr Krzysztof Jabłonka.

Ekspert dokonuje także porównania pomiędzy opozycją z okresu uchwalenia Konstytucji trzeciomajowej, a dzisiejszą opozycją. Jak sugeruje dr Krzysztof Jabłonka – można znaleźć wspólne cechy:

Zwolennicy Targowicy zachowywali się wówczas tak jak dzisiejsza opozycja, czyli „im gorzej tym lepiej”. Żeby nie zrażać do reform wahającej się części szlachty w uniwersale nie rozwinięto problemu chłopskiego i ewentualnej wizji poprawy ich losu.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

N.N.

200. rocznica śmierci Napoléona Bonapartego. Dr Krzysztof Jabłonka: Oddajemy cześć temu, który złamał zaborców

Dr Krzysztof Jabłonka o zwycięstwach i błędach cesarza Francuzów oraz pamięci o nim w dwusetną rocznicę jego śmierci.

5 maja 1821 r. na Wyspie Świętej Heleny zmarł w wieku 51 lat Napoleon Bonaparte.

Jest to postać, której, o której Hegel powiedział, że kto można ją lubić, można nie lubić, ale nie wolno omijać. A kto to robi poświadcza, że jest głupcem.

Krzysztof Jabłonka zauważa, że najlepsze zdanie na temat cesarza Francuzów mają jego dawni przeciwnicy. Korsykanin cieszy się popularnością w Rosji, Anglii i Szkocji. Sami Francuzi są podzieleni. Historyk zauważa, że

[Napoleon] wielokrotnie się mylił. Umiał się przyznawać do błędów- to jest rzadkie.

Błędem Napoleona była Hiszpania. Nie docenił on uporu Hiszpanów. Jabłonka wskazuje, że potrafił on docenić księcia Józefa Poniatowskiego, którego uczynił marszałkiem po klęsce wyprawy rosyjskiej.

Dla nas Polaków Napoleon powinien odgrywać w jednej sprawie najważniejsze znaczenie: obalił traktaty rozbiorowe.

„Bóg wojny” był podziwiany, a nawet kochany przez ówczesnych jako wzór zwycięzcy. Jak pisał pewien francuski sierżant w swoim pamiętniku:

Napoleon przywrócił nam godność Francuza. Po raz pierwszy byłem dumny, że jestem Francuzem

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Bronisław Ciołek: Sowieci spokojnie sobie siedzieli w pobliskim miasteczku, a ludobójcy dokonywali makabrycznych mordów

Hraczja Bojadżjan o rocznicy ludobójstwa Ormian w 1915 r. i wojnie w Górskim Karabachu oraz Bronisław Ciołek o zbrodni UPA w Kutach nad Czeremoszem w 1944 r.

Krzysztof Jabłonka przypomina dwie tragiczne rocznice dla Ormian, z których pierwsza związana jest z I wojną światową.

24 kwietnia doszło do początku zagłady Ormian na terenie państwa o Ottomańskiego. Tu bardzo wyraźnie zaznaczam, że nie była to Turcja- to była Armenia pod okupacją turecką.

Na temat upamiętniania rocznicy ludobójstwa Ormian mówi Hraczja Bojadżjan. Jak zauważa, obecny rok jest szczególnie trudny ze względu na sytuację w Górskim Karabachu.

Turcja, Azerbejdżan i dżihadyści z terenów w Syrii i Libii wynajęci przez państwo tureckie zaatakowali Górski Karabach- Republikę Arcach, historyczne tereny ormiańskie zamieszkane przez Ormian.

Także jak w 1915 r. Ormianie zostali zostawieni bez pomocy przez resztę świata. Prezes Ormiańsko-Polskiego Komitetu Społecznego przypomina, że wówczas Turcy przesiedlali na zamieszkane przez Ormian tereny ludność turkijską. Obecnie zaś

Na terenie Górskiego Karabachu siedzi dzisiaj około 4-5 tysięcy dżihadystów, których sprowadzili z Syrii i Libii. Teraz dostali prawo, żeby z całymi rodzinami się tam osiedlić.

Świat nie reaguje, jak mówi Bojadżjan, na zbrodnie Azerbejdżanu i Turcji. Ta ostatnia pod rządami prezydenta Erdoğana okupuje Cypr i terroryzuje Grecję. Dodaje, że

Co roku Ormianie zbierają się pod ambasadą Turcji […] My protestujemy, ponieważ Turcja do dzisiaj nie uznaje ludobójstwa Ormian.

W tym roku jednak na przeszkodzie stoi koronawirus.

Jak informuje Krzysztof Jabłonka, dzisiaj przypada 77. rocznica zagłady Ormian w Kutach nad Czeremoszem.  Współprezes Fundacji Ormiańskiej Maciej Bohosiewicz wyjaśnia, że Ormianie byli dobrze zorganizowani na Pokuciu, przy dawnej granicy polsko-rumuńskiej. Od 19 do 21 kwietnia 1944 r. trwały mordy ukraińskich szowinistów na ludności polskiej i ormiańskiej.

Sowieci spokojnie sobie siedzieli w pobliskim miasteczku, a ludobójcy dokonywali makabrycznych mordów.

Bojówki OUN-B wykorzystały czas między wycofaniem się sił niemieckich w nocy z 19 na 20 marca, a wkroczeniem Armii Czerwonej 21 kwietnia. Relację z tych tragicznych wydarzeń przekazał Bronisław Ciołek, któremu udało się wraz z rodziną przeżyć:

Płonące domy, wpadający jacyś ludzie z siekierami, kosami, cepami podpalający te domy,  wyciągający mieszkańców, przybijający do płotów.

Zginęło 220 osób, Polaków i Ormian. Ocalali schronili się w kościele. Pomordowani zostali upamiętnieni na grobie Stanisława Ciołka. Na granitowej płycie wyryte są nazwiska ofiar.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Dr Krzysztof Jabłonka: Następstwem Legnicy było zwycięstwo nad Mongołami w ciągu kolejnych stu lat

Dr Krzysztof Jabłonka o 780. rocznicy bitwy pod Legnicą: pierwszych polskich Termopilach, sojusznikach Polaków i ataku Mongołów na Węgry.

Dr Krzysztof Jabłonka przybliża bitwę pod Legnicą, która miała 780 lat temu. Wyjaśnia, że wbrew często robionej pomyłce nie była ona z Tatarami, lecz z Mongołami, którzy wcześniej podbili tych pierwszych.

 Tatarzy stanowili część kontyngentu, ale dowodzili Mongołowie.

Dr Jabłonka porównuje Legnicę do Termopil. Była to bitwa nie do wygrania, która trzeba było stoczyć. Obie bitwy były starciem Azji z Europą.

Gorze nam rzekł Henryk Pobożny i ruszył w bój, który wiedział, że przegra.

Obok Polaków w bitwie brali udział Czesi i Łużyczanie. Wspierali ich templariusze, a także, jak twierdzą Niemcy, choć nie ma na to dowodów, krzyżacy.

Historyk przypomina, że po Termopilach była zwycięska dla Hellenów bitwa pod Salaminą. Tak samo, jak zauważa, Legnica dała początek ostatecznemu zwycięstwu na Mongołami w ciągu następnego stulecia.

To nie był główny atak Mongołów. Mongołowie ruszyli potężnym tyranem zniszczyli Ruś, najpierw Włodzimierską, czyli dzisiejszą Rosję, potem przeniosło się to nad Dniepr i w 1240 roku padł Kijów.

Miasto porównywane do Konstantynopola spadło do poziomu powiatowego. Wnuk Czyngis-chana Batu-chan wyruszył z wyprawą na Węgry, gdzie schronili się Kumanowie. Król Węgier Bela IV odmówił wydania turańskiego plemienia, które uciekło ze stepu przed Mongołami.

Mongołowie mieli świetny wywiad. Skąd oni go mieli. Niestety mieli go wśród Słowian i dowiedzieli się, że istnieje coś takiego jak przyjaźń polsko-węgierska, czyli że jeżeli zostaną zaatakowane Węgry to Polacy się ruszą w ich obronie.

Orda najpierw zaatakowała Kujawy, potem Lublin, Sandomierz, Kraków i Racibórz. Przed Mongołami obronił się oblężony Wrocław. W czasie bitwy pod Legnicą po raz pierwszy europejskie rycerstwo spotkało się z przeciwnikami, którzy uciekają, aby wygrać i wygrywają. Mongołowie zaczęli bowiem uciekać, a w pogoń za nimi podążyły wojska polskie. Było to jednak błędem, bo  rycerze zostali oskrzydleni i zaatakowani z flank.

Główna siła ataku spadła na Węgry. Dotkliwą porażką była dla broniących się Węgrów bitwa nad rzeką  Sajó, w której brali udział także polscy rycerze.

Mongołowie dotarli aż do Adriatyku. Zęby połamali dopiero na Akwilei.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Krzysztof Jabłonka: Bolszewicy chcieli nas zmusić, abyśmy wydali wszystkich Rosjan- również tych, którzy nie chcieli

Krzysztof Jabłonka o wymianie jeńców po wojnie polsko-bolszewickiej, różnicy między żołnierzami WP a Armii Czerwonej oraz rosyjskiej emigracji w II RP.

Krzysztof Jabłonka wyjaśnia, jak wyglądała wymiana jeńców wojennych po wojnie polsko-bolszewickiej. 6 kwietnia 1921 r. doszło do pierwszej wymiany. Z Mińska przyjechał transport Polaków, a z terenów dawnego zaboru pruskiego pociąg z Rosjanami.

Był świadkiem tego reporter o pseudonimie WAM.

Opisujący całe wydarzenie reporter zauważył, że jeńcy przekazywani przez Polaków byli ostrzyżeni (a więc niezawszeni), zaopatrzeni w podwójny sort bielizny i uformowali w oddziały. Tymczasem polscy żołnierze przedstawiali zgoła inny obraz:

Był to obraz nędzy i rozpaczy w straszliwych warunkach, brudni, obdarci. Ale z gorejącymi oczami.

Uwolnionym Polakom rozdano koce i resorty mundurowe. Czerwonoarmistom odbierano zaś to, co dostali w polskiej niewoli.

Skutek był taki, że kilkunastu natychmiast uciekło na stronę polską prosząc o azyl.

Jeden z oficerów postanowił zakwalifikować jeńców bolszewickich, którzy nie chcieli wracać do Rosji jako Białorusinów. Trafili pod komendę Bułaka-Bałachowicza. Tymczasem polski jeńcy zostali zdemobilizowani i mogli wrócić do domu.

Dopiero w ’23 roku ostatnich wymieniono.

Strona bolszewicka zwlekała z wydaniem polskich jeńców, na co strona polska odpowiadała wstrzymaniem wydawania jeńców bolszewickich. Według raportu prof. Waldemara Rezmera ok. 5000 jeńców polskich nie zostało wydanych przez bolszewików Polakom. Jak wyjaśnia dr Jabłonka, część z nich dotarła do Polski okrężną drogą- przez Mandżurię i Chiny. Dodaje, że polityka bolszewicka nie była wówczas jeszcze tak ludobójcza, jak później, ale dochodziło już akcji antypolskich. Nie sądzi jednak, abyśmy mieli do czynienia z ukrytym „drugim Katyniem”.

Bolszewicy chcieli od nas zmusić, abyśmy wydali wszystkich Rosjan- również tych, którzy nie chcieli. Około tysiąca dwustu od razu zostało w Strzałkowie i tych aresztowało NKWD dopiero w 45 roku kiedy tam dotarła.

Historyk zauważa, że w II RP była duża emigracja rosyjska. Traktowano ich poniekąd jako sojuszników. Zauważa, że po polskiej stronie też nie wiadomo dokładnie ile było jeńców Armii Czerwonej, stąd wspomniane 5000 jest niepewne.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Dr Jabłonka: Może Wołodarka to ostatnia stacja drogi krzyżowej narodu białoruskiego. Tam siedzi przyszły rząd Białorusi

Zamek Piszczałowski służył za więzienie carowi, Sowietom, a teraz Łukaszence. Krzysztof Jabłonka przybliża tragiczne dzieje związane z tym miejscem.

Dr Krzysztof Jabłonka przybliża dzieje mińskiego więzienie na ul. Wołodarskiego. Zanim ulica ta w czasach sowieckich zyskała swoją obecną nazwę, położonym przy niej Zamku Piszczałowskim trzymano dekabrystów. Byli to oficerowie rosyjscy, którzy po śmierci Aleksandra I w 1825 r. zorganizowali powstanie w imię wprowadzenia rządów konstytucyjnych w Rosji.

Nazwano go Zamkiem Piszczałowskim, gdyż rzeczywiście wygląda jak zamczysko krzyżackie. Posiada cztery okrągłe baszty.

Zamek Piszczałowski „gościł” później polskich powstańców listopadowych i styczniowych. W okresie sowieckim było to więzienie NKWD, które

Odegrało straszną rolę w tak zwanej Akcji Polskiej, czyli masowym zabijaniu Polaków, których liczby nie wiem, czy się kiedykolwiek doliczymy.

[related id=34351 side=right] Chodzi o aresztowania i egzekucje obywateli sowieckich polskiego pochodzenia w latach 1937-1938. Ludzi tych wyszukiwano na zasadzie „książki telefonicznej”, czyli po polskobrzmiących nazwiskach. Historyk wyjaśnia, że po niepowodzeniu eksperymentu, jakim były utworzone na polskich dalszych Kresach, Polskie Rejony Narodowe: Marchlewszczyzna w ramach Ukraińskiej SRR i Dzierżyńszczyzna na terytorium Białoruskiej SRR, Sowieci postanowili wymordować Polaków.

Kolejnym tragicznym wydarzeniem była ewakuacja więzienia w 1941 r. Po agresji Niemiec na ZSRR sprowadzono do niego więźniów z innych więzień. Następnie przed wkroczeniem Niemców do Mińska pognano więźniów drogą do Mohylewa. W czasie postojów na drodze do Czerwienia NKWD przeprowadzało egzekucje więźniów. Ponieść śmierć mogło wówczas nawet 18 tys. ludzi. Rozmówca Jaśminy Nowak zauważa, iż w 2008 r. zawaliła się jedna z zamkowych wież.

Miejmy nadzieję, że całe więzienie się zawali, razem z ustrojem.

Wyjaśnia, że więzienie jest stare, nieremontowane i pordzewiałe. Porównuje je do paryskiej Bastylii. Sądzi, że kiedyś będzie w tym miejscu muzeum, takie jak na Rakowieckiej, gdyż

Tam siedzi przyszły rząd wolnej Białorusi.

W więzieniu w Mińsku zwanym Wołodarką przetrzymywani są obecnie Wiktar Babaryka i Siergiej Cichanouski, a od niedawna także Andrzej Poczobut. Dr Jabłonka podkreśla, aby nie wierzyć Wikipedii, która wśród więźniów Zamku Piszczałowskiego wymienia Józefa Piłsudskiego. W rzeczywistości działacz socjalistyczny nigdy tam nie przebywał.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Dr Jabłonka o 100. rocznicy podpisania Traktatu Ryskiego: pośpiech zaważył na jakości tego traktatu

Wprawdzie wszystko rozwinęło się w dużej mierze po myśli Polski, ale odstąpiono od systemu ratowania tamtejszych narodów w myśl koncepcji federacyjnej Józefa Piłsudskiego – ocenia historyk.

W dzisiejszej rozmowie w „Kurierze w samo południe” Radia WNET historyk dr Krzysztof Jabłonka mówi o wypadającej 18 marca 100-letniej rocznicy podpisania Traktatu Ryskiego i innych rocznicach wydarzeń historycznych z ostatniego tygodnia:

Mieliśmy 100 lat temu tzw. „Wielki Tydzień”, oczywiście polityczny. Konstytucja Marcowa – 17 marca, później 18 marca traktat pokojowy z Rosją i sowiecką Ukrainą, 19 marca prezydium Sejmu potwierdza autonomię Śląska Górnego, a 20 marca był plebiscyt na Górnym Śląsku, który tak bardzo chcieliśmy wygrać.

[related id=139930 side=left]Historyk podsumowuje wydarzenia towarzyszące podpisaniu Traktatu Ryskiego i wyciąga następujące wnioski dot. wyjątkowo szybkiego trybu w jakim został wynegocjowany Traktat Ryski:

Oczywiście, co bardziej wnikliwi badacze domyślą się, że zarówno Konstytucja jak i Traktat Ryski były po to by wygrać plebiscyt na Górnym Śląsku. Niemcy bowiem obdarzyli Polskę mało pochlebnym określeniem – co zresztą robią do dzisiaj – że Polska to jest „saison staadt”, takie „sezonowe państwo” bez konstytucji, bez granic, że wojna może wybuchnąć. I, że Ślązacy może raz jeszcze pójdą walczyć z Bolszewikami – niestety to był bardzo ważny argument w owym czasie. Dlatego polscy politycy przyspieszyli uchwalenie Konstytucji i podpisanie traktatu w Rydze.

Krzysztof Jabłonka wskazuje na wady Traktatu Ryskiego, wynikające z politycznej presji jego jak najszybszego uchwalenia:

Niestety ten pośpiech zaważył na jakości tego traktatu. Wprawdzie wszystko rozwinęło się w dużej mierze po myśli Polski, ale odstąpiono od systemu ratowania tamtejszych narodów – w myśl koncepcji federacyjnej autorstwa Józefa Piłsudskiego. Zostawiono zatem ogromne obszary chociażby Mińszczyzny i Kamieńca Podolskiego, z których Polacy dobrowolnie się wycofali.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

 

N.N.

102 rocznica pierwszych powszechnych wyborów w Polsce. Dr Jabłonka: system umożliwiał głosowanie nawet analfabetom

W przyznaniu praw wyborczych kobietom wyprzedziła nas tylko Finlandia – podkreśla historyk.

 

Dr Krzysztof Jabłonka mówi o 102 rocznicy pierwszych powszechnych  wyborów parlamentarnych w Polsce.

Po raz pierwszy wszyscy dorośli Polacy wybierali własny Sejm. Aby głosować, nie była potrzebna nawet umiejętność czytania i pisania.

Warto pamiętać, że poziom analfabetyzmu w świeżo odrodzonej Polsce wynosił 50%.  Ówczesna frekwencja wyborcza osiągnęła poziom, który w dzisiejszej Polsce wydaje się niemożliwy do osiągnięcia.

Dzięki temu, że wystarczyło wskazać odpowiedni numer listy wyborczej, nie istniał w zasadzie temat głosów nieważnych. Gość „Kuriera w samo południe” wskazuje, że dopuszczenie kobiet do głosowania spowodowało słabszy wynik socjalistów. Nie zbadano zaś zależności między preferencjami partyjnymi a religią.

W przyznaniu praw wyborczych kobietom wyprzedziła nas tylko Finlandia, gdzie ich pozycja społeczna była bardzo silna.

Dr Jabłonka opowiada ponadto ko konstytucji marcowej; za niecały miesiąc przypadnie setna rocznica jej uchwalenia. Niestety, na jej mocy zachwiany został balans między władzą ustawodawczą a wykonawczą. Stąd brały się częste zmiany rządów.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Dr Jabłonka: Bez ofiary krwi odzyskanie niepodległości byłoby niemożliwe. Każde powstanie było potrzebne

Historyk opowiada o dziejach polskiego czynu niepodległościowego od powstań XIX w. po działalność Piłsudskiego, Dmowskiego, Paderewskiego i Daszyńskiego.

Dr Krzysztof Jabłonka opowiada, że kluczem do odzyskania niepodległości było uformowanie w XIX wieku „Rzeczpospolitej powstańczej”. Oprócz walki zbrojnej wpisywały się w nią takie działania, jak odmowa przez kobiety brania za mężów Rosjan. Ogólnie, działania tego zaborcy na rzecz wytępienia polskiej tożsamości okazały się całkowicie nieskuteczne:

Słowiańskość łącząca nas z tym narodem okazała się ulotna.

Najlepiej pod koniec zaborów Polakom egzystowało się w państwie austro-węgierskim.

Dr Jabłonka kreśli panteon Polaków najmocniej zasłużonych w walce o niepodległość. Jak mówi, nie należy weń włączać Ignacego Jana Paderewskiego, gdyż nie stworzył on zwartej struktury politycznej w kraju:

Paderewski sformował czwarty zabór, jakim była emigracja.

Jednym z ojców niepodległości był Ignacy Daszyński. Jak mówi dr Jabłonka:

Nie należy go identyfikować z socjalizmem. Socjaldemokracja, którą stworzył, była zupełnie czym innym.

Zdaniem rozmówcy Łukasza Jankowskiego próba rozstrzygania „kto był lepszy: Piłsudski, Dmowski czy Daszyński”, jest bezprzedmiotowa. Jak podsumowuje dr Jabłonka:

Bez ofiary krwi odzyskanie niepodległości było niemożliwe. Każde powstanie było potrzebne.

Historyk mówi o procesie unifikacji narodu polskiego, zrożnicowanego ze względu na ponad stuletnie funkcjonowanie w trzech różnych organizmach państwowych. Przypominając próby współpracy krajów położonych między Morzem Bałtyckim a Morzem Carnym wskazuje, że dzisiaj ta idea jest kontynuowana niemal w niezmienionej formie.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.