Danka Siedzikówna „Inka” stała się na naszych oczach ikoną Żołnierzy Wyklętych. Cieszy się wielkim poważaniem

Ta dziewczyna miała niezwykłą świadomość tego, o co walczy i z kim. O tym świadczą chociażby dokumenty z rozprawy sądowej. Pozostała wierna złożonej w szeregach podziemnej armii przysiędze.

Jarosław Wąsowicz SDB

Ubiegłoroczny pogrzeb Danuty Siedzikówny „Inki”, sanitariuszki 5 Wileńskiej Brygady AK, oraz Zygmunta Selmanowicza „Zagończyka”, który pełnił funkcję zastępcy dowódcy plutonu tejże stał się wielką manifestacją religijną i patriotyczną. Według danych organizatorów, mogło wziąć w niej udział nawet 100 tys. uczestników, którzy do Gdańska zjechali się z różnych stron Polski i świata. (…)

Krótkie życie „Inki” niesie ze sobą ból tego, co przeżyliśmy w czasie wojny i po jej zakończeniu – przecież cała jej rodzina zapłaciła olbrzymią cenę za zaangażowanie niepodległościowe. Dość wspomnieć, że za to zginęli i ojciec, i mama „Inki”. Danka jako 15-letnia dziewczyna wraz z siostrą złożyła przysięgę w szeregach Armii Krajowej, żeby później, po 1945 roku, kiedy większość już miała dość walki, stanąć w szeregach Łupaszki do konfrontacji z kolejnym okupantem, z sowietyzacją Polski.

Ta dziewczyna miała niezwykłą świadomość tego, o co walczy i z kim. O tym świadczą chociażby dokumenty z rozprawy sądowej. Pozostała wierna złożonej w szeregach podziemnej armii przysiędze. Nie zdradziła nikogo. (…)

W miejscu urodzin „Inki” w Narewce na Podlasiu uroczystości rocznicowe trwały cały dzień. Program był niezwykle bogaty. O godz. 12.00 w sali edukacyjnej Nadleśnictwa Browsk w Gruszkach spotkanie poświęcone Danucie Siedzikównie poprowadzili: naczelnik Biura Edukacji IPN w Gdańsku Krzysztof Drażba oraz Piotr Szubarczyk, który niezwykle barwny sposób przywołał wiele ciekawych wątków z rodzinnego życia „Inki”. Po zakończeniu prezentacji wszyscy jej uczestnicy przemaszerowali pod pomnik sanitariuszki 5. Wileńskiej Brygady AK, który stoi w siedzibie Nadleśnictwa w Gruszkach, gdzie złożone zostały wieńce oraz odbyła się modlitwa za zmarłych żołnierzy antykomunistycznego podziemia.

Uroczystości były kontynuowane w miejscowym kościele pw. św. Jana Chrzciciela, gdzie odbyła się Msza św. w intencji „Inki” i wszystkich Żołnierzy Niezłomnych. Miałem na niej okazję wygłosić okolicznościową homilię. (…)

Obchody rocznicy śmierci „Inki” i „Zagończyka”, potwierdzają, że żołnierze antykomunistycznego podziemia pozostawili po sobie mocne przesłanie, które coraz bardziej wybrzmiewa w świadomości społecznej.

Cały artykuł Jarosława Wąsowicza SDB pt. „U »Inki« w Narewce” znajduje się na s. 8 wrześniowego „Wielkopolskiego Kuriera Wnet” nr 39/2017, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier Wnet”, „Śląski Kurier Wnet” i „Wielkopolski Kurier Wnet” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach Wnet w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera Wnet” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera Wnet” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Jarosława Wąsowicza SDB pt. „U »Inki« w Narewce” na s. 7 wrześniowego „Wielkopolskiego Kuriera Wnet” nr 39/2017, wnet.webbook.pl

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Festiwal Filmowy Niepokorni Niezłomni Wyklęci w Gdyni. Pokaz filmu „Inka. Są sprawy ważniejsze niż śmierć”

W swoich ostatnich słowach Danuta Siedzikówna zawarła cały swój kodeks moralny – powiedział Jacek Frankowski, reżyser filmu „Inka. Są sprawy ważniejsze niż śmierć” , który pokazano w ramach festiwalu.

Film opowiada historię sanitariuszki 5. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej Danuty Siedzikówny. „Inka”, uczestnicząca w akcjach przeciw NKWD i UB, została aresztowana w lipcu 1946 r. i skazana na karę śmierci; wyrok wykonano 28 sierpnia 1946 r.

Po projekcji filmu reżyser wziął udział w spotkaniu z młodzieżą w ramach odbywającego się podczas festiwalu Forum Studenckiego.

Jak powiedział PAP Frankowski, pierwsze informacje o „Ince” dotarły do niego po tym, gdy w 1991 r. sąd uznał wyrok śmierci wydany wobec „Inki” za nieważny i zrehabilitował Siedzikównę. „Na początku pomyślałem, że ta decyzja nie przywróci nikomu życia. Potem jednak doszedłem do wniosku, że oznacza przywracanie godności tym ludziom, którym starano się ją odebrać, nazywając ich zbrodniarzami. I jest to bardzo ważne, bo oni muszą w tej naszej historii zaistnieć jako ci czyści, nieskalani, którzy poświęcili swoje życie dla czegoś ważniejszego” – podkreślił reżyser.

Jak dodał, impulsem do podjęcia pracy nad filmem, było ogłoszenie w 2014 r., że zespół Instytutu Pamięci Narodowej prawdopodobnie odnalazł szczątki „Inki” i Feliksa Selmanowicza „Zagończyka”. Z kolei tytuł dokumentu Frankowski zaczerpnął z wypowiedzi jednej z uczennic I LO we Wrocławiu – noszącego imię Siedzikówny – która podkreśliła, że dla sanitariuszki „były sprawy ważniejsze niż jej własne życie”.

Zdaniem Frankowskiego, „Inka” już stała się symbolem ponadczasowych wartości dla wielu współczesnych młodych ludzi. „Młodzież się z nią utożsamia, i te jej ostatnie słowa – +Przekażcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba+ – mają jakiś niezwykły przekaz. Zawiera się w nich zarówno kwestia tradycji rodzinnej, jak i cały kodeks moralny, w który można wpisać najważniejsze zasady” – podkreślił reżyser.

Jak powiedział PAP występujący w filmie Piotr Szubarczyk z gdańskiego oddziału IPN, nie spodziewał się, że sprawa „Inki” zyska tak duży rozgłos. „Kiedy poznałem jej historię, wiedziałem, że będzie znana, ale nie spodziewałem się, że stanie się postacią, która wszystkie te tragedie żołnierzy wyklętych skupi w historii życia swojego i swoich bliskich. I że stanie się dla młodzieży kimś bardzo ważnym” – podkreślił Szubarczyk.

Jego zdaniem przesłanie „Inki” jest uniwersalne i ponadczasowe. „Jestem bardzo szczęśliwy, że teraz zna ją cała Polska, bo był taki czas, że wiedziało o niej kilka osób” – podsumował Szubarczyk.

Przypomniał także sprawę odnalezionej w maju br. na dawnym cmentarzu katolickim w Turcji trumny pradziadka Siedzikówny, ppłk. Karola Rzepeckiego; IPN zapowiedział, że podejmie starania, aby sprowadzić szczątki do kraju. „Z tego, co wiem, trwają rozmowy w sprawie przewiezienia tej trumny do Polski i pochówku, prawdopodobnie w Grajewie. To otwiera też temat polskich oficerów, którzy w XIX w. służyli w armii Imperium Rosyjskiego, austriackiej, pruskiej, potem niemieckiej” – powiedział.

Danuta Siedzikówna urodziła się 3 września 1928 r. Była sanitariuszką 5. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej. W 1943 r. w wieku 15 lat złożyła przysięgę AK i odbyła szkolenie sanitarne. W czerwcu 1945 r. została aresztowana przez NKWD-UB za współpracę z antykomunistycznym podziemiem. Z konwoju uwolnił ją patrol AK Stanisława Wołoncieja „Konusa”, podkomendnego mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”. „Inka” znów działała jako sanitariuszka oraz łączniczka, uczestnicząc w akcjach przeciw NKWD i UB.

20 lipca 1946 r. została ponownie aresztowana przez funkcjonariuszy UB i osadzona w więzieniu w Gdańsku. Po ciężkim śledztwie Wojskowy Sąd Rejonowy w Gdańsku skazał ją na karę śmierci. Wyrok wykonano 28 sierpnia 1946 r.

W 2014 r. zespół IPN pod kierownictwem prof. Krzysztofa Szwagrzyka podczas prac na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku odnalazł i ekshumował szczątki młodej kobiety z przestrzeloną czaszką, które zidentyfikowano jako szczątki Danuty Siedzikówny. 28 sierpnia 2016 r., w 70. rocznicę jej śmierci, na gdańskim Cmentarzu Garnizonowym odbył się uroczysty państwowy pogrzeb sanitariuszki oraz innego żołnierza 5. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej – Feliksa Selmanowicza „Zagończyka”, który został rozstrzelany wraz z „Inką” w gdańskim areszcie.

Postanowieniem z 10 czerwca 1991 Sąd Wojewódzki w Gdańsku, na mocy przepisów ustawy o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego, uznał wyrok Wojskowego Sądu Rejonowego skazujący Danutę Siedzikównę za nieważny.

IX Festiwal Filmowy Niepokorni Niezłomni Wyklęci rozpoczął się w środę i potrwa do 30 września.

PAP/MoRo

Odsłonięto pomnik Danuty Siedzikówny – „Inki”, słynnej sanitariuszki brygady majora Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”

Pomnik sanitariuszki Danuty Siedzikówny „Inki”, która w 1946 roku została skazana na śmierć przez komunistyczny aparat bezpieczeństwa i rozstrzelana, odsłonięto w miejscowości Gruszki k. Narewki.

Pomnik to inicjatywa Lasów Państwowych. W uroczystościach uczestniczyli m.in. leśnicy z całego kraju, przedstawiciele rządu i władze samorządowe, kombatanci, a także mieszkańcy.

Pomnik „Inki” stanął przy siedzibie Nadleśnictwa Browsk w Gruszkach, niedaleko wsi Guszczewina, gdzie Siedzikówna się urodziła. Przedstawia postać młodej sanitariuszki, która przez ramię ma przewieszoną torbę sanitarną, a w ręku trzyma bandaż. Jak powiedział PAP jeden z pomysłodawców pomnika, ks. Tomasz Duszkiewicz, duszpasterz Generalnej Dyrekcji Lasów Państwowych, leśnikom zależało na przedstawieniu „Inki” jako młodej kobiety w działaniu. Dodał, że przesłanie pomnika to: „warto być dobrym człowiekiem, warto pomagać drugiemu człowiekowi”. W jego odczuciu odsłonięcie tego pomnika to „symboliczny powrót sanitariuszki w rodzinne strony”.

„To prawda, Inka zachowała się jak trzeba” – powiedział podczas uroczystości minister środowiska Jan Szyszko. Podkreślił, że była to zasługa jej rodziców, którzy ją ukształtowali.

Minister Szyszko zaznaczył, że „Inka” jest symbolem dla polskiego leśnictwa, bo wywodziła się z rodziny leśników (taki zawód miał jej ojciec). Zginęła za to – dodał minister – że była wierna tradycjom rodzinnym. – A te tradycje rodzinne, leśne, to wielki patriotyzm.

– Dzień dzisiejszy można streścić bardzo krótko: „Inka” wróciła tu, do siebie, do domu. Dlaczego? Bo tu się urodziła, tu żyli jej rodzice, tu rodzice kształtowali jej osobowość, a ta osobowość zaowocowała tym, co jest tak niezwykle charakterystyczne dla polskiego leśnictwa – trzy słowa są tu niezwykle ważne: Bóg, honor i ojczyzna” – mówił Szyszko.

– Jesteśmy świadkami triumfu. Świadkami triumfu dobra nad złem, prawdy nad kłamstwem. Jesteśmy świadkiem tego, jak zamordowani nocą, bez wyroku albo z bandyckim wyrokiem żołnierze antykomunistycznego podziemia zbrojnego przywracani są naszej pamięci – powiedział podczas uroczystości wiceszef MON Michał Dworczyk.

Z kolei wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Jarosław Zieliński nazwał „Inkę” współczesną polską Antygoną. – Płaci życiem za postawę. Było coś ważniejszego od życia – właśnie to, za co to życie oddała – wolność i godność – podkreślił.

Podczas uroczystości odczytano list prezydenta Andrzeja Dudy. Napisał on, że „Inka” wykazała się niezłomną postawą „w obronie męstwa, honoru i miłości ojczyzny”. Dodał, że ta uroczystość jest „aktem zadośćuczynienia” za wyrządzone jej krzywdy.

Danuta Siedzikówna urodziła się 3 września 1928 r. Była sanitariuszką 5. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej. W 1943 r. w wieku 15 lat złożyła przysięgę AK i odbyła szkolenie sanitarne. W czerwcu 1945 r. została aresztowana przez NKWD-UB za współpracę z antykomunistycznym podziemiem. Z konwoju uwolnił ją patrol AK Stanisława Wołoncieja „Konusa”, podkomendnego mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”. „Inka” znów działała jako sanitariuszka oraz łączniczka, uczestnicząc w akcjach przeciw NKWD i UB.

W lipcu 1946 r. została wysłana do Gdańska po zaopatrzenie medyczne. W nocy z 19 na 20 lipca została aresztowana przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa w jednym z mieszkań konspiracyjnych w Gdańsku-Wrzeszczu.

Osadzono ją w więzieniu w Gdańsku. Po śledztwie, podczas którego próbowano wydobyć od niej informacje o działalności oddziału „Łupaszki”, została skazana na karę śmierci przez Wojskowy Sąd Rejonowy. Obrońca z urzędu zwrócił się do prezydenta Bolesława Bieruta o skorzystanie z przysługującego mu prawa łaski. Pod listem nie było podpisu Siedzikówny. Bierut odpowiedział odmownie.

Do krewnych „Inki” dotarł gryps, w którym sanitariuszka napisała: „Jest mi smutno, że muszę umierać. Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba”. Wyrok wykonano 28 sierpnia 1946 r. w gdańskim więzieniu.

Szczątki „Inki” ekshumowano we wrześniu 2014 r. na gdańskim Cmentarzu Garnizonowym. Miejsce, gdzie je znaleziono, oznaczone zostało kamienną tablicą, którą odsłonięto w kwietniu 2015 r. 28 sierpnia 2016 r., w 70. rocznicę jej śmierci, odbył się uroczysty państwowy pogrzeb „Inki”.

Na Podlasiu „Inka” upamiętniona jest m.in. w Narewce, gdzie przy kościele stoi jej pomnik. Pomnik „Inki” ma powstać też w Białymstoku.

PAP/MoRo