Daniel Echaust: Warszawski dług sięga prawie siedmiu miliardów złotych. Polityka ratusza jest źle rozplanowana

Nieprzemyślane inwestycje, ogromne zadłużenie i plaga graffiti. Redaktor naczelny portalwarszawski.com.pl z podsumowaniem warszawskiego roku 2021.

Daniel Echaust podsumowuje ostatni rok Warszawy zaczynając od pozytywnych działań ratusza. Nie ma ich, jak stwierdza, zbyt dużo. Wskazuje na inwestycje infrastrukturalne. Budowany jest tunel przy Dworcu Wschodnim. Rewitalizowany jest teren Dworca Zachodniego. Remontowana jest także średnica kolejowa.

One nie wynikają ani z chęci, ani z pomysłu władz Warszawy, bo się okazuje, że to wszystko jest robione w ramach restrukturyzacji kolejowej, która w tej chwili trwa od lat w Polsce.

Podoba mu się także ukwiecanie Warszawy. Potwierdza, że zdarzają się niestety przypadki kradzieży takich nasadzeń.

Varsavianista mówi także o dużym zadłużeniu miasta. Zauważa, że według wczorajszych informacji wynika, że Trzaskowski powiększył je o 48 proc.

Dług sięga prawie siedmiu miliardów złotych.

Zadłużenie miasta wynika z nieprzemyślanych i nieprzygotowanych decyzji ratusza. Chodzi o nowe centrum Warszawy.

Takie projekty robi się latami, natomiast tutaj usiadło paru koleżków patoaktywu.

Rozmówca Adriana Kowarzyka wskazuje na źle wydawane pieniądze. Gigantyczne środki zostały przeznaczone na walkę z, jak mówi, rzekomym smogiem. Tempo wymiany kopciuchów jest jednak zapraszająco wolne.

My Polacy naprawdę nie szanujemy pieniędzy. Mamy manierę „postaw się, a zastaw się”.

Miasto mierzy się także z plagą graffiti na budynkach. Echaust zauważa, że nie widać propozycji ze strony władz miejskich, jak rozwiązać tę kwestię.

Ewidentnie miasto nie radzi sobie z problemem graficiarzy.

Panuje atmosfera przyzwolenia.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Echaust: stołeczni urzędnicy ignorują potrzeby mieszkańców, wykazują się niebywałą impertynencją

Ludzie mają dość tej ilości nieprawdziwych informacji przedstawianych przez Zarząd Dróg Miejskich – mówi varsavianista.

Daniel Echaust informuje o proteście pod siedzibą warszawskiego Zarządu Dróg Miejskich, zorganizowanym przez stowarzyszenie „Stop korkom”. Zdaniem varsavianisty ZDM podejmuje decyzje bez uwzględniania opinii mieszkańców.

Ubolewa nad polityką „rugowania” kierowców oraz nad faworyzowaniem korporacji. Jak podkreśla, niektóre stołeczne media, m.in. warszawski oddział „Gazety Wyborczej”, pomagają władzom miasta w rozpowszechnianiu fałszywych informacji.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Daniel Echaust: woonerf na ulicy Środkowej nie jest dobrym pomysłem

Gościem „Kuriera w samo południe” jest Daniel Echaust – varsavianista, dziennikarz, portal politykawarszawska.com.pl, który wypowiada się na temat Dnia bez Samochodu oraz budowy woonerfów.

Daniel Echaust mówi o obchodach Dnia bez Samochodu, któremu towarzyszyło spore zainteresowanie mediów. Gość „Kuriera w samo południe” zaznacza, że wbrew dominującym przekazom medialnym pozornie drobne kwoty, które na co dzień płacimy za bilety, po zsumowaniu przeobrażają się w spore liczby.

Kiedy przeliczymy sobie to przez paręset tysięcy złotych, to daje nam gigantyczne pieniądze, którymi płacimy za komunikację oraz za całą infrastrukturę. Media uparły się na promowaniu nieprawdy.

Varsavianista zwraca uwagę na fakt, że Dzień bez Samochodu jest elementem konkretnego prądu działań na skalę europejską – jest nim eliminacja transportu prywatnego.

Światowy Dzień bez Samochodu ma bardzo konkretne ukierunkowanie – rugowanie transportu prywatnego.

Tematem rozmowy była również idea tzw. woonerfów, czyli ulic, na których wyłączony byłby ruch samochodowy. Jest to idea, której popularność w krajach Zachodu rośnie w szybkim tempie. Takie zmiany w urbanistyce gość „Kuriera w samo południe” zakwalifikowuje do ogólnopojętej ewolucji kulturowej.

Ewolucja rewolucji kulturowej została przejęta przez Zachód.

Gość „Kuriera w samo południe” zaznacza jednak, że adaptacja zachodnich pomysłów powinna przebiegać z pewną rozwagą, zwracając uwagę na możliwości ekonomiczne i infrastrukturalne. Pojawił się pomysł stworzenia woonerfu w Warszawie na ulicy Środkowej, jednakże Daniel Echaust nie jest zwolennikiem takiego rozwiązania.

Nie jest to dobre miejsce na realizację tego planu – jest to ulica zaniedbana, gdzie nie mieszkają zamożni ludzie. Chyba, że jest to element siłowego planu zakładającego rugowanie mieszkańców z tamtej ulicy, co byłoby smutne.

Powinniśmy również – zdaniem varsavianisty – mierzyć siły na zamiary.

Zapominamy, że na chwilę obecną jesteśmy jeszcze państwem na dorobku.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

PK

Daniel Echaust: Do ludzi dotarło w końcu, że są okradani. Warszawa się budzi

Redaktor naczelny portalwarszawski.com.pl o przekształceniu Pola Mokotowskiego, rozszerzaniu strefy płatnego parkowania i kontrowersyjnych działaniach ZDM.

Daniel Echaust przedstawia plany dotyczące Pola Mokotowskiego, które jak mówi, zapowiadają się okazale. Zauważa, że

Ten projekt dość długo powstawał.

Zauważa, że już od dawna mówiło się o przekształceniu Pola Mokotowskiego. Brakowało planowania przestrzennego.

Ma być strefa dla zwierząt, dla pieszych, dla rowerzystów.

Ocenia za ciekawe plany stworzenia parterów kwiatowych. Wskazuje, że kultywowanie ich będzie wymagało opieki. Zauważa, że Pole Mokotowskie jest starsze od Manhattanu.

Pole Mokotowskie w większości leży na Ochocie. Ochota ma być zaś jedną z dwóch dzielnych, na które ma być rozszerzona strefa płatnego parkowania.

Nagle się okazało, że mieszkańcy dostaną jednokierunkowe ulice. Nie było konsultacji nie było badań ruchu.

Burmistrz z zastępcami i radnymi zaprosili urzędników Zarządu Dróg Miejskich na spotkanie. Nikt nie przyszedł. Varsavianista podkreśla, że

Urzędnikom w Warszawie się naprawdę wszystko pomieszało w głowie. Oni są po to, żeby służyć nam, a nie my im.

Dodaje, że ZDM w tym roku zwężał już siedem głównych ulic. Zaznacza, że jedynie społeczne nieposłuszeństwo może przekonań tych ludzi.

Do ludzi dotarło w końcu, że są okradani.

Czy radary na Moście Poniatowskiego stoją legalnie? Daniel Echaust zaznacza, że ZDM wystąpił o pozwolenie już po tym, jak radary już stały.

Sąd Administracyjny zakwestionował możliwość poboru pieniędzy z mandatów wystawionych przez fotoradar.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Echaust o fotoradarach na Moście Poniatowskiego w Warszawie: Zostały one zgłoszone przez nas jako „samowola budowlana”

Daniel Echaust powraca do sprawy fotoradarów na Moście Poniatowskiego w Warszawie. Jak zaznacza varsavianista, zostały one zainstalowane niezgodnie z prawem.

W „Kurierze w Samo Południe” gości varsavianista i redaktor naczelny portalwarszawski.com.pl, Daniel Echaust. Rozmówca Adriana Kowarzyka opowiada o sześciu błędnie zainstalowanych fotoradarach na Moście Poniatowskiego w Warszawie. Nasz gość mówi o zgłoszeniu fotoradarów do kontroli odpowiedniego organu:

Przede wszystkim zostały one zgłoszone do Wojewódzkiego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego i zostały one zgłoszone przez nas jako „samowola budowlana”, jakiej dokonał zarządca obiektu – stwierdza Daniel Echaust.

Przewodnik wyjaśnia także na czym polegała wspomniana samowola budowlana. Jak podkreśla varsavianista, chodzi o brak pozwolenia na budowę:

Polegała przede wszystkim na braku pozwolenia na prowadzenie tejże roboty – zaznacza Daniel Echaust.

Rozmówca Adriana Kowarzyka tłumaczy jaka może być przyszłość sześciu fotoradarów na stołecznym moście. Jak podkreśla, wszystko zależy od decyzji Wojewódzkiego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego – jedynego organu, który może wydać w tej sprawie opinię:

W ustawie, w obiekcie budowlanym wpisanym do rejestru zabytków wymagają decyzji o pozwoleniu na budowę, prawa budowlanego. Wysłaliśmy to pismo (…) 7 czerwca i czekamy też przede wszystkim na kontrolę inwestycji. Wtedy ta kontrola powie nam co dalej, dlatego, że Wojewódzki Inspektorat Nadzoru Budowlanego jest jako jedyny władny opiniować w tych sprawach – komentuje nasz gość.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

N.N.

Echaust: Fotoradary na Moście Poniatowskiego to jedna z najbardziej niefortunnych realizacji tego typu w Warszawie

W „Kurierze w Samo Południe” gości varsavianista i redaktor naczelny portalwarszawski.com.pl, Daniel Echaust, który mówi m.in. o nowych fotoradarach na Moście Poniatowskiego w Warszawie.

Rozmówcą Adriana Kowarzyka jest Daniel Echaust, który porusza temat sześciu nowych radarów zamontowanych niedawno na Moście Poniatowskiego w Warszawie. Jak wskazuje varsavianista sprawa nie jest łatwa do rozstrzygnięcia:

Sprawa jest skomplikowana, bo tam Zarząd Dróg Miejskich przerzuca się z prof. Lewickim argumentami o zgodność ustawienia tych fotoradarów na moście – mówi Daniel Echaust.

Autor stołecznego portalu portalwarszawski.com.pl opisuje również stosunek swojego medium do Zarządu Dróg Miejskich:

Jako portal nie mamy za grosz zaufania do Zarządu Dróg Miejskich jeżeli chodzi o prawdomówność – zaznacza rozmówca Adriana Kowarzyka.

Daniel Echaust stwierdza, że mimo wątpliwości natury estetycznej, które powinien rozstrzygnąć konserwator zabytków, fotoradary mogły zostać zainstalowane zgodnie z prawem:

Natomiast z papierów wynika, że fotoradary na Moście Poniatowskiego mogły stanąć zgodnie z prawem. Nawet jeśli tak się stało zadałbym pytanie: gdzie był mózg gdy decydowano o tym gdzie takie radary postawić?

Ponadto, Daniel Echaust przybliża słuchaczom prawo regulujące montaż i ustawienie fotoradarów w Polsce. Jednakże, jak komentuje varsavianista nowe fotoradary na warszawskim Moście Poniatowskiego nie należą do udanych realizacji :

Ilość fotoradarów jest ustalona na mocy ustawy. Trzeba by było zmienić całą ustawę o fotoradarach i o ustawianiu fotoradarów i ich instalacji. Jest jedna z najbardziej niefortunnych realizacji tego typu w Warszawie. Ja bym  bardziej zapytał nie tylko gdzie jest konserwator zabytków, ale także gdzie są inni varsavianiści?

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

N.N.

Daniel Echaust: Warszawa ewidentnie realizuje agendę, która ma na celu wyrugowanie samochodów

Daniel Echaust o pomyśle rozszerzenia strefy płatnego parkowania na całą Warszawę, działalności Miasto Jest Nasze, ubóstwieniu rowerów i braku zapowiadanych parkingów.

Niedawno strefa płatnego parkowania została rozszerzona na Żoliborz i Ochotę. Zarząd Dróg Miejskich chciałby nią objąć także na Saską Kępę i Mokotów. Mówi się nawet o zamienieniu całej Warszawy w SPPN.

Daniel Echaust wskazuje, że najbardziej propaguje to rozwiązanie organizacja. która „od czterech lat nie potrafi opublikować sprawozdania finansowego”.

 Miasto Jest Nasze sięga do kieszeni prawie miliona dwustu osób.

Jak dodaje właściciel Portalu Warszawskiego, MJN, „Gazeta Wyborcza” i ZDM są wzajemnie powiązane. Wyjaśnia, że strefa płatnego parkowania nie jest zła jako taka. Natomiast

Miasto ewidentnie realizuje agendę, która ma na celu wyrugowanie samochodów i normalnego cywilizowanego ruchu z miasta.

Dodaje, że współpracę między Ratuszem a aktywistami jest aż nader widoczna. Wskazuje na przykłady Dolinki Służewieckiej i podejrzanej, jak mówi, inwestycji Moxo Hause przy Alejach Jerozolimskich. Nie uświadczymy tam aktywistów miejskich, gdyż ci nie chcą narażać dobrych relacji z Ratuszem w imię zwykłych ludzi.

Przewodnik zauważa, że trendy płyną z Zachodu. Tam zaś idee wolności obywatelskiej i kapitalizmu zostały porzucone.

Europa jest całkowicie lewacka, w 100 procentach.

Dodaje, że w Internecie można znaleźć informacje o powiązaniach między Miasto Jest Nasze a Fundacją Batorego. Poza wyższymi opłatami za parkowanie kierowców dotknie też zwężenie drogi na Moście Poniatowskiego. To ostatnie oparte jest, jak mówi, na propagandowym kłamstwie.

Musimy w końcu zacząć głośno jasno mówić, że są ludzie, którzy kochają prawdę i są ludzie, którzy kochają kłamstwo.

Wyjaśnia, że na dwa lata temu Moście Poniatowskiego doszło do wypadku z winy rowerzystki, która zginęła. Winą obciążono jednak kierowcę.

Z roweru zrobiono bożek, taki symbol wolności.

Jak wskazuje varsavianista, nierealizowane są zapowiedzi ratusza odnośnie budowy nowych parkingów. Podkreśla, że ludzie są oszukiwani.

Rafał Trzaskowski mówił chyba o dwunastu, czy trzynastu dużych parkingach miejskich,  z których mogliby korzystać kierowcy. W tej chwili to nie jest realizowane.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Daniel Echaust: W warszawskich skłotach odbywa się podziemne życie. Miasto daje preferencyjne warunki tym organizacjom

Daniel Echaust o warszawskich skłotach, działalności lewackich anarchistów i preferencyjnych warunkach oferowanych im przez władze miasta.

Daniel Echaust odnosi się do krytyki jednego ze słuchaczy pod swoim adresem. Zaprzecza jakoby kogokolwiek szkalował. Podkreśla, że swoją krytykę opiera się na informacjach.

Nie ja uważam się za wszystko wiedzącego człowieka od inżynierii dróg itd. Nie ja  wysyłam maile z pogróżkami i nie ja tworzę i nie ja, że tak powiem kryminalizuję budżet obywatelski.

Zachęca aktywistów do większego samokrytycyzmu i pokory. Podejmuje temat warszawskich skłotów.

W tych skłotach odbywa się podziemne życie.

Niedawno anarchiści ze skłotu Syrena pochwalili się wywieszeniem wulgarnego transparentu na elewacji kościoła Zbawiciela i zapaleniem przed nim racy. Varsavianista stwierdza, że z pieniędzy podatników finansowane jest funkcjonowanie czerwonych anarchistów.

To są wszystko skutki utrzymywania praktycznie za darmo tak naprawdę, bo to są koszty tak w przypadku tutaj, chociażby składki przy ulicy Puławskiej na poziomie jednej złotówki za metr przestrzeni, potężnej wielkiej przestrzeni, w przedwojennej kamienicy Karola Luniaka.

Sądzi, że skłotersi powinni wykonywać prace społeczne, gdyż nie powinno być tak, że nie dają nic w zamian za korzystanie z lokali. Zauważa, iż w skłocie przy ulicy Puławskiej jest drukarnia, która legalnie

Zdradza, że był w warszawskich skłotach. Przyznaje, iż nie są one w jakimś strasznym stanie. Nie są to przy tym mieszkania takie, jak inne, z typowymi, oddzielonymi przestrzeniami. Jest to

Normalna prawdziwa żywa taka komuna z 68 roku, gdzie jest wspólne życie i oczywiście osoby o raczej określonych poglądach.

Nieprawdą jest to jakoby było tam bardzo brudno. Dzięki preferencyjnym warunkom wynajmu mają pieniądze na różnorodną działalność.

W skłocie przy Puławskiej odbywały się przed epidemią treningi fizyczne. Tymczasem skłoty są wylęgarnią wszelkiej maści marksistów i antyfaszystów.  Powołują się oni przy tym na AK.

Miasto daje preferencyjne warunki tym wszystkim organizacjom.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Daniel Echaust: Budżet obywatelski w Warszawie jest od wielu lat patologią

Daniel Echaust o budżecie obywatelskim i tym, jak go zmonopolizowali popierani przez Ratusz aktywiści miejscy.

Daniel Echaust stwierdza, że sam zgłosił kilka projektów w ramach warszawskiego budżetu obywatelskiego. Jednym z nich jest woonerf, czyli rodzaj deptaka na ulicy Chełmskiej. Pozwoliłby on redakcji „Gazety Wyborczej” być bliżej aktywistów miejskich.

W 75 proc. ten budżet jest zawłaszczony przez aktyw miejski.

Varsavianista krytykuje działalność ruchów miejskich, których aktywistów nazywa niekompetentnymi uzurpatorami.

Oni uważają, że oni mogą, że oni mogą decydować jak mamy żyć.

Zauważa, że wiele projektów okazuje się klapą. Jak informuje, istnieje możliwość anonimowego zgłaszania projektów, z której korzystają aktywiści.

Należy przypatrzeć się, kto firmuje budżet obywatelski.

Za budżetem stoją organizacje pozarządowe wspierane z budżetu miasta. Przewodnik po Warszawie odnosi się do sytuacji na Służewiu.

Tam jest robiony cichy zamach przez deweloperów, którzy chcą zagospodarować tę dolinkę służewiecką.

Co ma budżet obywatelski do deweloperów? Echaust wyjaśnia, że dolinka miała być najpierw zostać zagospodarowana przez plac zabaw. Wprowadzanie takich projektów  ma jego zdaniem urabiać opinię publiczną do zagospodarowania w jakiś sposób tego terenu.

Właściciel Portalu Warszawskiego wskazuje, że budżet partycypacyjny zaczęto nazywać obywatelskim. Budżet obywatelski w Warszawie jest od wielu lat patologią. Mieszkańcy sprzeciwili się planom budowy placu zabaw.

Po raz pierwszy chyba mieszkańcy Warszawy tak bardzo dzielnie walczą o swój własny teren.

Wykazują oni brak kompetencji urzędniczej.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.