Alicja Węgorzewska o spektaklach Warszawskiej Opery Kameralnej: Bilety sprzedają się jak ciepłe bułki

W „Dniu Mozarta” śpiewaczka operowa i Dyrektor Warszawskiej Opery Kameralnej, Alicja Węgorzewska, mówi o najbliższych planach Warszawskiej Opery Kameralnej.

W najnowszym „Poranku WNET” Alicja Węgorzewska przybliża słuchaczom repertuar Warszawskiej Opery Kameralnej:

Niewiele już biletów zostało, natomiast oferta 30. jubileuszowego Festiwalu Mozartowskiego i 60-lecie Warszawskiej Opery Kameralnej to gwiazdy, to wielkie i piękne przedstawienia, to koncerty i jazz – komentuje Alicja Węgorzewska.

Rozmówczyni Krzysztofa Skowrońskiego zaprasza słuchaczy z Warszawy i nie tylko na poniedziałkowy koncert Leszka Możdżera już 14 czerwca:

W poniedziałek Leszek Możdżer Solo w Programie Jazz Meets Classic, zostały wejściówki – wspomina artystka.

Alicja Węgorzewska odnosi się również do covidowego reżimu sanitarnego, zgodnie z którym na spektaklach w teatrach i operach co drugie miejsce dla publiczności musi pozostać wolne:

To jest ogromny ból ponieważ głód publiczności jest ogromny. Bilety sprzedają się jak ciepłe bułki. Po prostu brakuje biletów na wszystkie wydarzenia – stwierdza Alicja Węgorzewska.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

N.N.

Koronawirus: Od 6 czerwca kolejne luzowanie obostrzeń. Co się zmieni?

W najbliższą niedzielę nastąpi kolejny etap znoszenia pandemicznych obostrzeń. Zmienią się zasady dotyczące organizowania imprez okolicznościowych, targów i konferencji oraz korzystania z transportu.

W ramach następnego etapu luzowania obostrzeń od 6 czerwca zwiększony zostanie limit osób mogących uczestniczyć w weselach i zgromadzeniach publicznych. Zgodnie z zaleceniami będzie wynosił on 150 osób, przy czym nie będą w niego wliczane osoby zaszczepione. Co więcej, przywrócona będzie możliwość organizacji tradycyjnych targów i konferencji, przy limicie jednej osoby na 15 mkw. Przy tym samym limicie, swoją działalność będą mogły też wznowić sale zabaw dla dzieci.

Ponadto, zmiany obejmą również zasady korzystania z transportu zbiorowego. Od jutra w komunikacji publicznej pasażerowie będą mogli zająć do 75 proc. miejsc.

Pozostałe zasady bezpieczeństwa epidemicznego pozostaną niezmienione i obowiązywać będą do 25 czerwca. Mimo to, restrykcje mogą ulec zmianie, jeśli sytuacja epidemiczna w kraju ulegnie znaczącej poprawie. Już w poniedziałek 7 czerwca na konferencji prasowej premier Mateusz Morawiecki i minister zdrowia Adam Niedzielski przedstawią nowy harmonogram znoszenia obostrzeń na całe wakacje, czyli od 25 czerwca do 31 sierpnia.

Źródło: media

N.N.

Olga Tokarczuk o sytuacji na Białorusi, strefach wolnych od LGBT i aborcji w Polsce. Internauci odsyłają książki

W wywiadzie dla „Corriere della Sera” Olga Tokarczuk wypowiedziała się o bieżących wydarzeniach na Białorusi, a także o sytuacji kobiet i społeczności LGBT w Polsce. Jest odpowiedź internautów.

W rozmowie dla włoskiego „Corriere della Sera”, zatytułowanej „Białoruś jak Polska: Płaci za powolność Europy”, polska noblistka skomentowała trwający na Białorusi konflikt. W pierwszej kolejności zaznaczyła, że bardzo przeżywa sytuację wschodnich sąsiadów. Stwierdziła też, że międzynarodowa społeczność podjęła zbyt mało działań wspierających białoruskich opozycjonistów, ale to nie wszystko. W wywiadzie Olga Tokarczuk komentowała również sytuację społeczności LGBT w Polsce. Zdaniem noblistki:

Zbyt mało działań jest podejmowanych również wobec Polski. W naszym kraju ataki na środowiska LGBT wymykają się spod kontroli. Niektóre gminy mogą ogłosić się „Strefami Wolnymi od LGBT”. Jest to sprzeczne z duchem UE. Ale przede wszystkim przeciwko prawu cywilnemu – przekazała „Corriere della Sera” Tokarczuk.

Olga Tokarczuk wspomniała również, że prawo aborcyjne w Polsce jest barbarzyńskie, a pandemia koronawirusa przyczynia się do wsparcia „reżimów takich jak w Polsce czy na Białorusi”, ponieważ „społeczeństwo, które się obawia, łatwiej podporządkowuje się nakazom i zakazom”.

Słowa polskiej noblistki głęboko poruszyły część polskich internautów, którzy natychmiast w licznych komentarzach zaczęli krytykować wypowiedź Tokarczuk.

W tych okolicznościach narodziła się akcja #OdeslijOldzeKsiazke. Inicjatywa internautów zyskała już szeroki rozgłos w sieci i doczekała się upamiętnienia w postaci licznych memów.

W odpowiedzi na akcję #OdeslijOldzeKsiaze pisarka ogłosiła, że odesłane książki zostaną zlicytowane na aukcji charytatywnej na rzecz organizacji walczących o prawa osób LGBT+:

Drodzy Państwo! W związku z licznymi pytaniami dotyczącymi akcji odsyłania książek, a także możliwości skorzystania z nich w zamian za wpłatę na rzecz Fundacji Olgi Tokarczuk informujemy, iż wszystkie nadesłane do nas egzemplarze przekażemy w ramach wsparcia na aukcję charytatywną na rzecz organizacji walczących o prawa osób LGBT+ – napisała w mediach społecznościowych Olga Tokarczuk.

Źródło: Ofeminin.pl

N.N.

Ministerstwo Zdrowia: Od 1 czerwca Polska przystępuje do systemu certyfikatów covidowych UE

Minister Adam Niedzielski poinformował, że od 1 czerwca Polska zacznie wydawać unijne certyfikaty covidowe do użytku obywateli. Dokument umożliwia swobodną podróż po krajach UE, bez kwarantanny.

1 czerwca siedem państw Unii Europejskiej: Bułgaria, Czechy, Dania, Niemcy, Grecja, Chorwacja i Polska zadecydowało o dołączeniu do unijnym systemu certyfikatów covidowych. Certyfikaty covidowe na użytek obywateli UE stanowią część unijnego systemu informatycznego, którego celem jest potwierdzenie, że dana osoba została zaszczepiona przeciw koronawirusowi, ma negatywny wynik testu lub przeszła COVID-19.

Wspólny unijny system ma zapewnić państwom członkowskim wydawanie certyfikatów, które będą akceptowane także w innych państwach UE. Certyfikaty będą dostępne zarówno w formacie papierowym jak i cyfrowym.

Jak podsumował na konferencji prasowej szef resortu zdrowia, Adam Niedzielski:

Dziś Polska przystępuje do systemu unijnych certyfikatów covidowych. To elektroniczny dowód na to, że osoba albo przebyła chorobę albo posiada negatywny wynik testu na COVID-19. Mówimy wyłącznie o testach PCR. To także certyfikat potwierdzający zaszczepienie się przeciwko koronawirusowi. Od dziś można pobrać z internetu dostępny certyfikat.

Minister Zdrowia zaznaczył jednak, że oficjalny początek programu unijnych certyfikatów covidowych nastąpi dopiero 1 lipca. Jednakże, już od 1 czerwca obywatele Polski jako jedni z pierwszych w Unii będą mogli otrzymać dokument na użytek własny:

Formalny start tego systemu będzie 1 lipca, Polska natomiast znalazła się w grupie liderów, którzy będą wydawali certyfikaty miesiąc wcześniej – dodał Adam Niedzielski.

Unijny Certyfikat COVID, czyli UCC to elektroniczne zaświadczenie, które ma w okresie pandemii umożliwić bezpieczne podróżowanie pomiędzy krajami Unii Europejskiej. Na certyfikat składa się kod QR, a także specjalny identyfikator, które będzie można pokazać przed przekroczeniem granicy. Okazanie UCC umożliwi jego posiadaczom zwolnienie z kwarantanny lub przechodzenia dodatkowych testów w kierunku Covid-19.

Kod QR będzie dostępny do pobrania już od 1 czerwca w Internetowym Koncie Pacjenta (pacjent.gov.pl). Później, będzie go można otrzymać poprzez aplikację mobilną mojeIKP i aplikację mObywatel. Kod będzie dostępny w formie wydruku papierowego w punkcie szczepień, zaraz po zabiegu. Co więcej, ozdrowieńcy lub osoby, które posiadające negatywny wynik testu w kierunku Covid-19, mogą ubiegać się o wydruk certyfikatu u lekarza lub pielęgniarki podstawowej opieki zdrowotnej.

Warto pamiętać, że Unijny Certyfikat COVID (UCC) nie stanowi dokumentu podróży. Oznacza to, że nie zastępuje on paszportu lub dowodu osobistego.  Certyfikat UCC przysługuje osobie, która otrzymała przynajmniej jedną dawkę szczepionki przeciwko koronawirusowi. Państwa członkowskie same określają, czy wymagają pełnego zaszczepienia, czy tylko jednej dawki. W Polsce, by otrzymać certyfikat covidowy wymagane jest pełne szczepienie, a dokument będzie ważny od 14 do 365 dnia po podaniu ostatniej dawki preparatu.

N.N.

Źródło: Onet.pl

Nowe nazwy wariantów Covid-19. WHO: Żaden kraj nie powinien być stygmatyzowany za wykrycie i poinformowanie o wariancie

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zdecydowała o zmianie nazw wariantów koronawirusa. Od teraz władze, media i inne podmioty powinny unikać nazw związanych z państwem lub regionem. Co zamiast nich?

Od początku wykrycia nowych odmian Covid-19 nadawane były im nazwy związane z krajem lub regionem pochodzenia. W ten sposób powstały nazwy wariantów brytyjskiego, indyjskiego, brazylijskiego, południowoafrykańskiego czy kalifornijskiego. Światowa Organizacja Zdrowia doszła do wniosku, że nazwy związane z obszarem wykrycia nowych wariantów są stygmatyzujące.

W związku z tym, WHO proponuje określać warianty koronawirusa literami greckiego alfabetu. Naukowcy w publikacjach naukowych w dalszym ciągu używać będą jednak takich zapisów, jak B.1.1.7 czy P.1.

Decyzja WHO odnośnie usystematyzowania funkcjonującego w opinii publicznej nazewnictwa wariantów Covid-19 wynika ze – zdaniem organizacji – dyskryminującego charakteru nazw.

Przez wzgląd na fakt, że nazwy wariantów składają się z nazw geograficznych (wariant brytyjski, brazylijski itp.), występuje ryzyko stygmatyzacji i dyskryminowania konkretnych państw, w związku z wykryciem w ich granicach nowej odmiany wirusa. Z tego powodu WHO zdecydowała zamienić poprzednie nazewnictwo na nazwy liter z greckiego alfabetu. Jak podkreśla przedstawicielka WHO, Maria Van Kerkhove:

Żaden kraj nie powinien być stygmatyzowany za wykrycie i poinformowanie o wariancie.

Od teraz, wariant brytyjski (B.1.1.7) stanie się teraz wariantem Alfa. Wariantem Beta stał się wariant południowoafrykański (B.1.351), wariant brazylijski (P.1) będziemy określać wariantem Gamma, a indyjski (B.1.617.2) – Delta.

Mimo szlachetnego celu, jak informuje amerykańska telewizja CNN, pojawiają się głosy, że taka zmiana przyszła jednak zbyt późno. Jak komentują naukowcy, nazywanie odmian wirusa może stać się teraz jeszcze bardziej utrudnione, ponieważ każdy wariant zyskał w tej chwili już trzy nazwy – naukową, geograficzną i alfabetyczną.

N.N.

Źródło: Onet.pl

Czy pandemia odpuszcza? Nowy wskaźnik R dla Polski

Ilość wykrytych przypadków zakażeń Covid-19 maleje. Czy oznacza to początek końca pandemii w Polsce? Dowiemy się tego z najnowszych danych wskaźnika R, które opublikowało Ministerstwo Zdrowia.

Wskaźnik R (RO), nazywany również współczynnikiem reprodukcji wirusa, służy do informacji na jakim etapie jest epidemia. Upraszczając, można powiedzieć, że obrazuje on zakaźność danego wirusa – czyli ile osób może zarazić jedna osoba zainfekowana SARS-CoV-2, u której stwierdzono COVID-19.

Jeśli wskaźnik R ma wartość wyższą niż 1, znaczy to, że jeden chory zaraża więcej niż jedną osobę. Świadczy to wówczas o rozwoju epidemii. Jeżeli wartość RO jest mniejsza niż 1, można uznać, że epidemia wygasa i mniej ludzi zaraża się od siebie wirusem.

Z najnowszych danych Ministerstwa Zdrowia wynika, że na dzień 29 maja wskaźnik R dla Polski wynosił 0,654. Oznacza to więc, że 100 chorych z COVID-19 zaraża około 65 zdrowych osób. Jeżeli chodzi o dane wojewódzkie, szczęśliwie, w żadnym województwie RO przekroczyło 1. Jedynym województwem, w którym wskaźnik R przewyższył 0,7 jest podlaskie. Z kolei porównując polskie RO do danych naszych sąsiadów – wpadamy bardzo korzystnie.

W ubiegłym miesiącu wskaźnik RO wynosił 0,72. Jak zaznaczył wówczas Minister Zdrowia Adam Niedzielski, był to „najniższy poziom o więcej, od początku pandemii”. W maju sytuacja zdaje się być jeszcze korzystniejsza. Bieżący wskaźnik R jest najniższy spośród wszystkich podanych od początku pandemii Covid-19 w Polsce.

Ministerstwo Zdrowia opublikowało także dane dotyczące wysokości wskaźnika R w poszczególnych województwach. Zgodnie z raportem w żadnym z nich nie wynosi on 1. Co więcej, żadne z województw nie zbliża się do tej wartości. Województwem, w którym wskaźnik RO osiągnął najwyższą wartość, czyli 0,7, jest podlaskie. Na drugim miejscu plasuje się województwo zachodniopomorskie, z RO na poziomie 0,699. Trzecie jest województwo warmińsko-mazurskie, ze wskaźnikiem RO 0,685.

N.N.

Źródło: Ministerstwo Zdrowia

Bogadan Feręc: Już wkrótce Irlandia doczeka się uwolnienia gastronomii i hotelarstwa. Wrócą także koncerty

Irlandzki Zespołu ds. Zdrowia Publicznego zalecił odmrożenia w gospodarce. Takie same rekomendacje wydał Komitet Gabinetowy ds. CoviD-19 – mówi Bogdan Feręc.

W najnowszej audycji „Studia Dublin” tradycyjnie pierwsza rozmowa to podsumowanie najważniejszych wydarzeń minionych siedmiu dni w Republice Irlandii. W rolach głównych: Tomasz Wybranowski i szef największego w Irlandii polskiego portalu, www.polska-ie.com, Bogdan Feręc.

Szef Polska-IE opowiada m.in. o najważniejszych wydarzeniach tygodnia na Szmaragdowej Wyspie:

Międzynarodowa Organizacja Lotnictwa Cywilnego prawdopodobnie zastosuje się do apeli niektórych państw Unii Europejskiej, do których dołączyła także Irlandia. Irlandzki Minister Transportu twierdzi, że przeprowadzenie śledztwa w sprawie przymusowego lądowania samolotu linii Ryanair na linii Ateny – Wilno jest wręcz obowiązkiem.

Siedziba irlandzkiego rządu. Fot. Studio 37 Dublin (c).

Bogdan Feręc tłumaczy także jak mogłoby wyglądać międzynarodowe śledztwo w sprawie przekierowania samolotu Ryanair do Mińska. Dziennikarz wspomina też wypowiedź irlandzkiego ministra transportu, który zasugerował kto jego zdaniem odpowiada za zmuszenie załogi maszyny, na której pokładzie znajdował się wówczas białoruski bloger Raman Pratasiewicz, do lądowania w Mińsku zamiast w Wilnie:

Śledztwo ma mieć charakter międzynarodowy i ma wyjaśnić wszystkie aspekty tej sprawy oraz, przede wszystkim, jak doszło do zmuszenia załogi samolotu Ryanair do lądowania w Mińsku. Oczywiście Minister Transportu nie powiedział, że jest przekonany kto jest za to odpowiedzialny, ale zasugerował, że wie jak właśnie jest.

Dublin. Fot. arch. Studio 37 Dublin.

Bogdan Feręc przybliża także sytuację epidemiczną w Republice Irlandii. Jak wskazuje dziennikarz już niedługo może tam nastąpić odmrożenie gospodarki:

Dopiero odbyło się posiedzenie Irlandzkiego Zespołu ds. Zdrowia Publicznego, który zalecił odmrożenia w gospodarce. Takie same rekomendacje wydał Komitet Gabinetowy ds. CoviD-19 – podkreśla dziennikarz.

Bogdan Feręc opowiada ze szczegółami o spodziewanych zmianach pod względem znoszenia kolejnych obostrzeń. Na poprawę sytuacji mogą liczyć branża gastronomiczna, hotelarska i muzyczna:

Oznacza to, że już wkrótce doczekamy się uwolnienia gastronomii i hotelarstwa. Niebawem będą też mogły odbywać się koncerty – pod warunkiem, że liczba publiczności nie przekroczy 25% pojemności danego pomieszczenia – zaznacza Bogdan Feręc.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy z Bogdanem Feręcem!

N.N.

Bogdan Feręc: od 1 lipca każda osoba, która chce wjechać do Polski będzie musiała mieć europejski certyfikat COVID-19

W najnowszej audycji „Studio 37” Bogdan Feręc, redaktor naczelny portalu Polska-IE.com, mówi m.in. o nowych zasadach podróżowania na teren Polski, które wejdą w życie 1 lipca.

W środowym programie „Studio 37 International” Bogdan Feręc przybliża słuchaczom WNET m.in. nowe zasady podróżowania z Republiki Irlandii do Polski. Redaktor największego polskiego portalu informacyjnego na Szmaragdowej Wyspie nie kryje swoich wątpliwości:

Nie wiem czy mnie to cieszy, czy martwi, ponieważ wybieram się do Polski dopiero jesienią. Wiceminister zdrowia Waldemar Kraska poinformował, że od 1 lipca wchodzą w Polsce nowe zasady przekraczania granicy – mówi Bogdan Feręc.

Rozmówca Tomasza Wybranowskiego przybliża, jakie dokładnie zmiany mają nastąpić w zasadach podróżowania na teren RP od początku lipca:

Wtedy każda osoba, chcąca wjechać do Polski będzie musiała posiadać europejski certyfikat COVID-19, który mówi m.in. o tym, czy (…) jest już zaszczepiona, czy też jest ozdrowieńcem i czy miała wykonany test na koronawirusa.

Jak zaznacza Bogdan Feręc, największą zmianą będzie skrócenie czasu wykonywanych przed podróżą testów.

Zmieni się sam termin wykonania testu. Do tej pory honorowane były testy wykonywane 72 godz. przed wylotem, a teraz jak przekazał wiceminister będzie to zaledwie 24 godz. przed.

Wyraża również swoją wątpliwość względem nowych zasad. Zdaniem dziennikarza czas ten dla większości podróżujących może być zbyt krótki na dopełnienie formalności:

Nie wiem czy wszystkim uda się tak szybko uzyskać wynik testu, by wejść do samolotu – komentuje Bogdan Feręc.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

N.N.

7 czerwca szykuje się strajk ostrzegawczy pielęgniarek. Znamy jego scenariusz

Pielęgniarki rozważają pikiety i oflagowanie szpitali. Domagają się podwyżek i zachęt dla młodych by częściej wstępowali do zawodu. Dziś ich Ogólnopolski Związek Zawodowy ma ogłosić oficjalną decyzję.

Na 7 czerwca zaplanowany jest strajk ostrzegawczy pielęgniarek. Pielęgniarki poza podwyżkami postulują o wprowadzenie zachęt dla młodych osób, aby chętniej szkoliły się w ich zawodzie.

W związku ze strajkiem 7 czerwca, część pielęgniarek może na dwie godziny opuścić niektóre oddziały. Jak zapewniają jednak pielęgniarki protest ma być zorganizowany tak, aby pacjentom w pilnych przypadkach nie zabrakło dostępu do opieki.

Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych ma dziś przekazać dokładny scenariusz protestu, a także ustalić konwent przewodniczących szesnastu regionów organizacji. W konwencie weźmie udział również reprezentacja Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych.

Poza tym, w ramach akcji protestacyjnej mają być zorganizowane również pikiety. Wszystko ma się odbyć z zachowaniem reżimu sanitarnego. Na przykład w Łodzi pielęgniarki zamierzają małymi grupami przemaszerować ulicą Piotrkowską.

Coraz bardziej prawdopodobnym jest, że mimo sytuacji epidemicznej strajk się odbędzie. Co więcej, ma on stanowić prawdopodobnie dopiero pierwszy z serii protestów.

Ponadto, 27 maja sejmowa Komisja Zdrowia ma pochylić się nad projektem ustawy o minimalnych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia. Jak przekazała Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych – jeżeli komisja przyjmie propozycje pielęgniarek, aby ich pensje zależały od doświadczenia zawodowego, plany protestów mają zostać złagodzone.

N.N.

Źródło: Rzeczpospolita

Patryk Szwichtenberg: Powoli kończą się czasy specjalizacji. Niestety aktorów jest za dużo

W „Poranku WNET” Patryk Szwichtenberg o rynku teatralnym w czasie pandemii Covid-19. Aktor podkreśla, że sytuacja była trudna. Komentuje również sprawę ustawę o uprawnieniach artysty zawodowego.

Gościem porannej audycji WNET jest aktor, Patryk Szwichtenberg, który opowiada o funkcjonowaniu teatrów w trakcie epidemii koronawirusa. Artysta dotyka też tematu nieoczekiwanej, czerwcowej premiery w teatrze Bagatela w Krakowie:

W tym tygodniu odbędzie się premiera u nas w teatrze. Prawda jest taka, że w tym martwym sezonie prace cały czas trwały – podkreśla Patryk Szwichtenberg.

Rozmówca Katarzyny Adamiak przybliża również kwestie związane z barkiem dużej ilości premier teatralnych na czerwiec, mimo, iż ponowne otwarcie kin i teatrów miało miejsce już 21 maja. Jak wskazuje aktor, mimo, że spektakle były tworzone na bieżąco problemem jest dynamicznie zmieniająca się sytuacja:

W wielu teatrach to wyglądało tak, że spektakle były przygotowywane i trafiały do tzw. poczekalni żeby w momencie gdy to wszystko ruszy można było mieć gotowy materiał i go pokazać.(…) Dla wielu teatrów było trudne żeby zorganizować to pod względem marketingowym – mówi Patryk Szwichtenberg.

Aktor komentuje również jak pandemia wpłynęła na życie codzienne i zawodowe artystów. Według Patryka Szwichtenberga, warto żeby współcześni artyści posiadali umiejętność przebranżawiania się:

Ja miałem o tyle szczęścia, że ta praca cały czas była. Starałem się zwiększać swoją możliwość żeby robić różne rzeczy i nie ograniczać jedynie do tego zawodu. To jest chyba taka myśl, która powinna towarzyszyć współczesnym aktorom.

Patryk Szwichtenberg relacjonuje także bieżącą sytuację polskiego środowiska aktorskiego. Zdaniem rozmówcy Katarzyny Adamiak – aktorów jest na polskim rynku zbyt dużo:

Chyba powoli kończą się czasy specjalizacji.(…) Niestety jest za dużo aktorów. Taka jest prawda. Dużo z nich kończy uczelnię i dużo wchodzi do tego zawodu zupełnie innymi drzwiami – mówi Patryk Szwichtenberg.

Gość porannej audycji komentuje również reakcje środowiska teatralnego w związku z projektem ustawy o uprawnieniach artysty zawodowego. Patryk Szwichtenberg podchodzi do niej w sposób krytyczny:

Szczerze mówiąc jest to dla mnie dziwna sytuacja, a zwłaszcza ten fragment o opłacie reprograficznej. (…) Wydaje mi się, że jeżeli nie ma zapotrzebowania na jakąś sztukę należy podjąć inne kroki jako artysta, np. delikatnie się przebranżowić, a sztukę przynajmniej przez jakiś czas traktować jako coś, co sprawia nam przyjemność, co jest potrzebne do życia.

Zachęcamy do wysłuchania całej rozmowy w formie podcastu!

N.N.