Raport o sytuacji polskich dziennikarzy w niemieckiej Polskapresse / Jolanta Hajdasz, „Wielkopolski Kurier WNET” 84/2021

Do roku 2020, czyli przez ponad 30 lat po podpisaniu porozumienia Okrągłego Stołu, po okresie dynamicznego ilościowego rozwoju w latach 90., postępowała systematyczna degradacja prasy regionalnej.

Jolanta Hajdasz

Media regionalne w potocznym rozumieniu to środki masowego komunikowania ukazujące się lokalnie, „w regionach”, czyli poza centralnym ośrodkiem danego kraju, najczęściej jego stolicą. W Polsce zwyczajowo nazywamy tak wszystkie media ukazujące się poza Warszawą, których zasięg odbioru jest mniejszy niż ogólnopolski. „Media regionalne” to nie to samo, co „media lokalne”. Lokalne to te o najmniejszym zasięgu i co za tym idzie, najmniejszej sile oddziaływania, np. gazety czy portale gminne, powiatowe czy osiedlowe.

My mówimy tu o mediach regionalnych, czyli takich, dla których obszarem działania jest region, w naszym przypadku – najczęściej po prostu województwo. Jeszcze nie kraj, ale już nie jedno miasto czy jedna ulica.

Regiony są różne, mają swoją specyfikę, tradycję, kulturę, inną sytuację gospodarczą i mimo bycia częścią tego samego kraju, różnią się poziomem rozwoju, a co za tym idzie, także życia swoich mieszkańców. Potrzebują więc odmiennych treści w informacjach i komentarzach, bo inne będą oczekiwania ich odbiorców. Wystarczy sobie uświadomić różnice między Warszawą a resztą kraju, między Śląskiem a Wielkopolską, Pomorzem czy Podkarpaciem. Funkcjonujące w nich media regionalne powinny być też różnorodne, a więc przede wszystkim powinny mieć różnych właścicieli, by faktycznie mogły prezentować różne poglądy.

Do roku 2020, czyli przez ponad 30 lat po podpisaniu porozumienia Okrągłego Stołu, po okresie dynamicznego ilościowego rozwoju w latach 90., postępowała systematyczna degradacja znaczenia i jakości mediów regionalnych w polskim systemie prasowym. Świadczy o tym systematycznie malejąca liczba tytułów, zmniejszająca się liczba ich odbiorców oraz ich coraz bardziej marginalne znaczenie w publicznym życiu polskich regionów czy województw.

Najbardziej bulwersującą cechą rynku mediów regionalnych jest monopolizacja prasy. Jest to zjawisko szczególnie groźne z punktu widzenia zasad państwa demokratycznego i wolności słowa, opisywane jako naganne we wszystkich podręcznikach i ekonomii, i teorii komunikowania masowego. U nas, w Polsce, stało się groźne podwójnie, ponieważ tym regionalnym monopolistą stał się koncern będący własnością innego państwa.

Prawie wszystkie największe regionalne dzienniki do 1 marca 2021 r., czyli do momentu ich zakupu przez PKN Orlen, były własnością niemieckiego koncernu Verlagsgruppe Passau o nazwie Polska Press Grupa.

Jaki monopol?

Polska Press Grupa powstała w marcu 2015 r. po fuzji koncernu Polskapresse i Mediów Regionalnych. Zmiana ta zakończyła etap konsolidacji obu wydawnictw, będący efektem zakupu Mediów Regionalnych przez Polskapresse. Skandalicznego zakupu, powiedzmy to wprost, bo oddawał ostatnie gazety regionalne w ręce niemieckiego potentata. Polska Press Grupa jest częścią Verlagsgruppe Passau, niemieckiej grupy medialnej obecnej przez wiele lat tylko w Niemczech i Polsce. Od niedawna wydawca ma swoje spółki-córki także w Czechach.

Wspomniana wyżej fuzja była tylko formalnością; ta zasadnicza, która ostatecznie przesądziła o monopolizacji rynku prasy regionalnej, miała miejsce w listopadzie 2013 roku. To wówczas Grupa Polskapresse sfinalizowała zakup Mediów Regionalnych od brytyjskiego funduszu Mecom. Stało się to możliwe dzięki trudnej do zrozumienia i akceptacji zgodzie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. O transakcji poinformowano w lapidarnym komunikacie przesłanym do pracowników spółki. „Zakup Mediów Regionalnych jest dla Polskapresse najważniejszym wydarzeniem w historii firmy. Jesteśmy dumni, że będziemy mogli razem pracować i wspólnie tworzyć przyszłość jednej z największych grup medialnych w Polsce” – można było w nim przeczytać.

W wyniku transakcji powstała grupa medialna wydająca wówczas 20 dzienników regionalnych, liczne tygodniki płatne i bezpłatne oraz bezpłatny dziennik „Nasze Miasto”. Posiadała ponad 60 serwisów internetowych oraz kontrolowała 11 drukarni.

Kuriozalnie brzmiała przy tym informacja, że „zgodnie z decyzją UOKiK, Polskapresse finalnie ma kontrolować tylko 19 dzienników regionalnych, bo musi w ciągu roku sprzedać ukazujący się w województwie lubelskim „Dziennik Wschodni”. Wynikało to z faktu, że spółka w tym regionie wydaje też konkurencyjną gazetę… „Polska Kurier Lubelski”. Komunikat był taki, jakby faktycznie UOKiK swoją decyzją przeciwdziałał monopolizacji rynku, przynajmniej w województwie lubelskim. UOKiK zaczął postępowanie sprawdzające, czy Polska Press Grupa wykonała nałożony przez urząd warunek przejęcia jesienią 2013 roku Mediów Regionalnych, czyli czy rzeczywiście odsprzedała innemu podmiotowi „Dziennik Wschodni”, co było warunkiem zgody na tę transakcję, ale i tak nie zmienia to faktu, iż w Polsce doszło do sytuacji niespotykanej w żadnym kraju europejskim. Praktycznie cała prasa regionalna znalazła się w rękach jednego, zagranicznego koncernu.

Prasowy rozbiór Polski

Przeciętny Kowalski zapewne nawet nie wiedział, co się stało – w końcu nazwa Polska Press Grupa nie brzmiała bardziej obco niż inne i mógł za nią stać zarówno biznesman z Madagaskaru, Koluszek, jak i Unii Europejskiej. Dociekliwy Kowalski mógł co najwyżej wyszukać w internecie, że Polska Press Grupa jest częścią Verlagsgruppe Passau. W stopkach redakcyjnych za to same polskie nazwiska i polskie nazwy, niezmienione tytuły przejętych gazet, często obecne na rynku nawet od końca II wojny światowej. Ani śladu niemieckich właścicieli.

Jak informuje Związek Kontroli Dystrybucji Prasy, Polska Press Grupa pod względem ilości sprzedawanych w Polsce gazet zajmuje obecnie trzecie miejsce. W 2017 r., mimo stale spadającej sprzedaży, sprzedała ponad 80 mln egzemplarzy swoich gazet. Trzy lata później, czyli w roku 2020, grupa kapitałowa Polska Press zanotowała spadek przychodów sprzedażowych o 6,5%, do 398,44 mln zł, oraz zysku netto z 9,64 do 8,59 mln zł. Wpływy ze sprzedaży gazet zmalały o 8,9%, z reklam – o 4,9%, a liczba pracowników – o 107, do 2126 – informował portal Wirtualnemedia.pl. Więcej od niej w naszym kraju sprzedają tylko dwa inne niemieckie wydawnictwa prasowe – nr 2 pod względem liczby sprzedanych egzemplarzy, Ringier Axel Springer Polska (wydawca m.in. dziennika „Fakt” i tygodnika „Newsweek”) i nr 1 – wydawnictwo Bauer, które w Polsce sprzedaje najwięcej czasopism i gazet.

Geneza i przebieg przejmowania polskiej prasy przez koncerny niemieckie to oczywiście temat na inny artykuł, warto jednak uświadomić sobie, że monopolizacja rynku prasy regionalnej była widocznym celem działania niemieckiego koncernu co najmniej od końca lat 90., po chaotycznej i w niczym nie kontrolowanej prywatyzacji prasy lokalnej.

Już w roku 1998 utrwalił się swoisty prasowy rozbiór Polski – jak np. nazwał efekty tego procesu poznański medioznawca z UAM, były dziennikarz „Expressu Poznańskiego”, Jan Załubski, w swojej książce Media bez tajemnic. Rozbioru tego dokonali dwaj zagraniczni wydawcy – norweski koncern Orkla Media i niemiecki Passauer Neue Presse. Każda z tych firm przejmowała kolejne lokalne pisma i drukarnie bez rozgłosu, w efekcie czego wiemy jedynie, że w pojedynku Orkla–Passauer wygrali Niemcy.

W chwili sprzedaży Polska Press (znana kiedyś pod nazwą Grupa Wydawnicza Polskapresse) była więc polską spółką-córką niemieckiego wydawnictwa Verlagsgruppe Passau GmbH, które oprócz gazet w Bawarii wydawało bądź wydaje gazety m.in. na Słowacji, w Austrii, Czechach (do 2015). Do marca 2021 r. Polska Press była wydawcą następujących 20 dzienników regionalnych: „Dziennik Bałtycki”, „Dziennik Łódzki”, „Dziennik Zachodni”, „Gazeta Krakowska”, „Głos Wielkopolski”, „Gazeta Wrocławska”, „Polska Metropolia Warszawska”, „Express Bydgoski”, „Nowości Dziennik Toruński”, „Express Ilustrowany”, „Kurier Lubelski”, „Gazeta Pomorska”, „Gazeta Lubuska”, „Dziennik Polski”, „Kurier Poranny”, „Gazeta Współczesna”, „Nowa Trybuna Opolska”, „Echo Dnia”, „Gazeta Codzienna Nowiny”, „Głos Dziennik Pomorza” („Głos Szczeciński”, „Głos Koszaliński”, „Głos Pomorza”).

Była także właścicielem regionalnych dodatków telewizyjnych, tygodników ogłoszeniowych, bezpłatnej gazety miejskiej „Nasze Miasto” ukazującej się w kilkunastu miastach Polski oraz około 150 tygodników lokalnych. W skład grupy Polska Press wchodziły także media internetowe. Grupa jest właścicielem znaczących serwisów internetowych, m.in.: serwisu motoryzacyjnego Motofakty.pl, miejskiego portalu informacyjnego naszemiasto.pl, portalu strefabiznesu.pl, portalu stronakobiet.pl, portalu strefaagro.pl, programu telewizyjnego telemagazyn.pl, serwisów sportowych i innych portali branżowych.

Metodologia Raportu

Podstawą przygotowania raportu końcowego są ankiety dla dziennikarzy z 9 regionów w Polsce. Te regiony to: Wielkopolska (Poznań), Pomorze (Gdańsk, Słupsk), Podkarpacie (Rzeszów), Łódzkie (Łódź), Zachodniopomorskie (Szczecin, Koszalin), Dolnośląskie (Wrocław), Opolskie (Opole), Śląsk (Katowice), Kujawsko-Pomorskie (Bydgoszcz) oraz Kujawsko-Pomorskie (Toruń).

Ankiety zostały wypełnione przez doświadczonych dziennikarzy pracujących od wielu lat w tym zawodzie. Ze względu na czynny charakter ich pracy zawodowej oraz konieczność dochowania tajemnicy dziennikarskiej, na podstawie której uzyskano informacje zawarte w Raporcie, ich nazwiska i biogramy są anonimowe i znane jedynie Zespołowi Autorów „Kuriera WNET” i CMWP SDP.

Działania badawcze realizowano w kwietniu i maju 2021 r. wśród dziennikarzy związanych z koncernem Polska Press sp. z o.o. umową o pracę lub umową o współpracę, aktualnie lub w przeszłości. Za ich dobór odpowiedzialni byli koordynatorzy regionalni, którzy gwarantowali dotarcie do najbardziej zaangażowanych w pracę w prasie regionalnej osób. Wynikiem przeprowadzonego badania jest 78 zrealizowanych ankiet. Ich autorami w zdecydowanej większości są doświadczeni dziennikarze, 2/3 z nich ma ponad 10-letni staż pracy w redakcjach będących własnością Verlagsgruppe Passau.

Informacje zawarte w ankietach zostały poddane analizie ilościowej, przy czym należy zaznaczyć, iż analiza ilościowa nie została przeprowadzona na reprezentatywnej próbie. Warto jednak zauważyć, iż dziennikarze w każdym kraju, także w Polsce, to bardzo specyficzna i – mimo pozorów otwartości – hermetyczna i niezbyt liczna grupa zawodowa. Możliwość poznania jej poglądów i ocen wygłaszanych w swobodnej rozmowie z ankieterem, znanym sobie „kolegą po fachu”, jest więc bardzo cenna. Nasi koordynatorzy starali się dotrzeć do dziennikarzy, którzy byli i są emocjonalnie związani z gazetami będącymi od lat liderami w swoich regionach, ich opinie są więc wyjątkowo trafne i pogłębione, ponieważ nie tylko obserwują pracę i działania tych mediów, ale przede wszystkim w niej uczestniczą.

Podkreślamy – wszyscy wypowiadający się w Raporcie dziennikarze są lub byli pracownikami lub współpracownikami mediów Polska Press sp. z o.o. lub podmiotów będących poprzednikiem tego koncernu.

O co pytaliśmy w ankietach?

Zagadnienia omówione w Raporcie to przede wszystkim szeroko rozumiana tematyka dotycząca realizacji zasady wolności słowa w redakcjach Polska Press sp. z o.o., ocenianej z perspektywy codziennej praktyki, którą staraliśmy się poznać i analizować w zakresie dotyczącym szeroko rozumianej pracy i pozycji zawodowej dziennikarzy. Istotną częścią raportu stały się więc także opinie na temat formy i metod ograniczania wolności słowa, a szczególnie przejawów cenzury i autocenzury.

Ankieta wykorzystana w Raporcie została przygotowana w oparciu o analogiczne kryteria, jakimi posługuje się, przygotowując coroczny ranking, organizacja Reporterzy bez Granic. Te kryteria to m.in.: pluralizm rozumiany jako możliwość prezentacji różnorodnych opinii w przestrzeni medialnej oraz możliwość dotarcia z nimi do opinii publicznej; niezależność mediów rozumiana jako zdolność do funkcjonowania na rynku mediów niezależnie od władzy politycznej, rządowej, gospodarczej i religijnej; pozycja zawodowa dziennikarza, na którą składają się warunki wykonywania pracy dziennikarskiej, poziom wynagrodzenia i zabezpieczenia socjalne, oraz relacje na linii przełożony–podwładny. Ocenie podlegała także infrastruktura techniczna, w jakiej funkcjonowali dziennikarze w danym regionie, w tym dostęp do internetu, wyposażenie redakcji w komputery i laptopy czy dostępność narzędzi pracy, np. smartfonów, codziennej prasy, transportu służbowego itd.

Cały artykuł Jolanty Hajdasz pt. „Bilans zamknięcia. Polska Press w ocenach jej dziennikarzy” znajduje się na s. 1, 4–7 czerwcowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 84/2021.

 


  • Czerwcowy numer „Kuriera WNET” (wydanie ogólnopolskie, śląskie i wielkopolskie wspólnie) można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
  • Wydanie elektroniczne jest dostępne w cenie 7,9 zł pod adresami: egazety.pl, nexto.pl lub e-kiosk.pl. Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Artykuł Jolanty Hajdasz pt. „Bilans zamknięcia. Polska Press w ocenach jej dziennikarzy” na s. 4–5 czerwcowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 84/2021

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

O wolności słowa trzeba przypominać i o nią walczyć / Jolanta Hajdasz, „Wielkopolski Kurier WNET” nr 84/2021

Dyscyplinuje się dziś media i państwa w sposób, który jest wręcz zaprzeczeniem zasady wolności słowa i który dąży do wykluczenia części dziennikarzy i mediów z sytemu obiegu informacji.

Jolanta Hajdasz

Na początek chciałabym przedstawić historię pewnego dziennikarza z Sosnowca. Wisi nad nim wykonanie wyroku więzienia, jest skazany w procesie karnym z artykułu 212 kk za zniesławienie. Sławomir Matusz procesuje się z instytucjami samorządowymi Sosnowca od 2016 roku. Ich zniesławienia red. Matusz rzekomo dopuszczał się w pismach oraz w mailach kierowanych do tych instytucji. Zwracał uwagę na nieprawidłowości w ich działaniach, np. wskazywał wady prawne w ich statutach.

Mimo że Wojewódzki Sąd Administracyjny wydał aż pięć wyroków, w których potwierdził błędy w tych dokumentach, przyznając tym samym rację red. Matuszowi, skazujący wyrok dla niego został utrzymany.

Orzeczono karę grzywny i rok więzienia zamieniony na karę zastępczych prac społecznych. Dziennikarz nie ma stałych dochodów, więc komornik nie ma czego ściągać z jego konta. Sławomir Matusz miał więc po prostu, jak się to mówi, „odsiedzieć” wyrok. Sądy nie widziały nic niestosownego w tym, że za wysłanie kilku czy kilkunastu maili dziennikarz będzie siedział w więzieniu. Wykonanie wyroku udało się powstrzymać dosłownie w ostatniej chwili.

Na razie Sąd odroczył podjęcie decyzji w tej sprawie do lipca. Wielokrotnie publicznie w jego imieniu występowało Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Nie do zaakceptowania w demokratycznym państwie jest bowiem sytuacja, w której za głoszenie opinii idzie się do więzienia.

W tej zaś konkretnej sprawie orzeczenia sądowe najmocniej przyczyniały się do zniesławienia wymienianych w mailach osób, bo upubliczniły okoliczności sprawy w stopniu o wiele większym niż pierwotne działanie dziennikarza.

Obrona Sławomira Matusza to jedna z setek spraw, jakimi dziś zajmuje się CMWP SDP, instytucja, która obchodzi w tym roku jubileusz 25-lecia istnienia. To skromny jubileusz, ale pozwala już stwierdzić, czy instytucja wpisała się na trwałe do polskiego systemu prasowego i czy potrafi działać skutecznie.

Oczywiście nie jestem w tych ocenach obiektywna, bo szefuję tej organizacji od 4 lat, ale przyglądając się z bliska procesom dziennikarzy i różnym problemom, jakie mamy z realizacją zasady wolności słowa, pozwolę sobie jednak na jednoznaczną opinię – tak, taka instytucja jest potrzebna, szczególnie w sytuacji, gdy zajmuje się sprawami, którymi nie chcą się zająć inne organizacje. Tylko w ubiegłym roku CMWP interweniowało publicznie poprzez publikację stanowisk 37 razy, a pomocą w procesach objęło 19 dziennikarzy.

To kropla w morzu potrzeb, bo warto sobie uświadomić, iż wymiar sprawiedliwości niespecjalnie lubi dziennikarzy. W ostatnich latach liczba spraw wytyczanych im z artykułu 212 kk wzrosła blisko trzykrotnie. Pod pretekstem naruszania zasady wolności słowa dyscyplinuje się dziś media i państwa w sposób, który jest wręcz zaprzeczeniem tej zasady i który dąży do wykluczenia części dziennikarzy i mediów z sytemu obiegu informacji.

Najczęściej dzieje się to w sposób mało zauważalny dla odbiorców mediów, po prostu nagłaśnia się maksymalnie tezę, że jakieś medium albo państwo narusza zasadę wolności słowa i tyle, choć nieraz trudno znaleźć fakty, które by tę tezę ilustrowały, bo tak bardzo są naciągane.

Niestety na terenie całej Unii Europejskiej wśród organizacji pozarządowych zajmujących się wolnością słowa zdecydowana większość to organizacje o charakterze liberalnym, wręcz lewackim, które prawie nigdy nie staną w obronie dziennikarza prawicowego czy konserwatywnego, które nie będą bronić tzw. prawicowych mediów. Warto dostrzegać tę prawidłowość.

Wolność słowa i prawo do korzystania z niej dotyczą nie tylko liberalnych mediów i ich dziennikarzy. Trzeba o niej przypominać i o nią walczyć. I nie dać jej sobie odebrać.

Artykuł wstępny Jolanty Hajdasz, Redaktor Naczelnej „Wielkopolskiego Kuriera WNET”, znajduje się na s. 1 czerwcowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 84/2021.

 


  • Czerwcowy numer „Kuriera WNET” (wydanie ogólnopolskie, śląskie i wielkopolskie wspólnie) można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
  • Wydanie elektroniczne jest dostępne w cenie 7,9 zł pod adresami: egazety.pl, nexto.pl lub e-kiosk.pl. Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Artykuł wstępny Jolanty Hajdasz, Redaktor Naczelnej „Wielkopolskiego Kuriera WNET”, na s. 1 czerwcowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 84/2021

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Wolność słowa w Polsce, luty 2021. Dobrze, że w dobie pandemii nie jesteśmy skazani tylko na przekaz stacji komercyjnych

Rywalizacja, stałe ściganie się o to, kto informuje szybciej i dokładniej, podnosi poziom merytoryczny wszystkich mediów – czy komuś się to podoba, czy nie. Nie dajmy sobie tego odebrać.

Jolanta Hajdasz

Luty 2021 w Polsce dla wolności słowa ma co najmniej trzy ważne i różne wydarzenia – zablokowanie przez YouTube oficjalnego anglojęzycznego kanału Instytutu Pamięci Narodowej po publikacji na temat akcji germanizacji polskich dzieci w czasie II wojny światowej, akcję największych mediów w Polsce przeciwko podatkowi od reklam, pt. „Media bez wyboru”, oraz ogłoszony na konwencji Platformy Obywatelskiej pomysł zbiórki podpisów pod inicjatywą ustawodawczą w sprawie likwidacji abonamentu RTV i likwidacji… TVP Info.

To jeden z najbardziej absurdalnych pomysłów, jakie zgłosiła Platforma Obywatelska nie tylko w ostatnim czasie, ale w ogóle. Oznacza lekceważenie przez to ugrupowanie prawa i ignorowanie zasady wolności słowa, wolności wypowiedzi. Likwidację abonamentu zostawmy na razie bez komentarza, Platforma zgłaszała ten pomysł także w czasie swoich rządów i nie potrafiła go zrealizować, teraz więc, gdy jest w opozycji, też zapewne nie da rady.

Zastanówmy się nad drugim postulatem – likwidacją TVP Info. W tej sprawie Platforma rozpoczęła zbiórkę podpisów pod projektem ustawy i tym samym zmusza nas do zajmowania się tym naprawdę groteskowym pomysłem na poważnie. Pomysł jest jednak bardzo niebezpieczny, bez względu bowiem na ocenę oferty programowej tej anteny, jedno jest pewne – współczesna telewizja musi mieć poważną informację i poważną publicystykę.

W dobie cyfrowych multipleksów telewizja, która dociera codziennie do milionów widzów, musi mieć kanał informacyjny nadawany na żywo, z transmisją nagłych wydarzeń, wystąpień najważniejszych osób w państwie, czy dyskusją, czy debatą w studiu. Bez tego jest jedynie najprostszym sposobem spędzania wolnego czasu, co samo w sobie nie musi być czymś nagannym, ale jeśli chcemy, by telewizja pełniła funkcję informacyjną i kontrolną w stosunku do przedstawicieli władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej, to oczywiste – musi mieć miejsce i czas antenowy na informację, na komentarz, na wywiady i reporterskie relacje. Musi mieć kanał informacyjny. Nie wierzę, że nikt w Platformie tego nie rozumie, dlatego wytłumaczenie jest jedno – szukają sposobu na uciszenie niewygodnych dla siebie mediów.

Realnej konkurencji dla liberalnej informacji nie było w Polsce przez wiele lat. Wystarczy porównać daty uruchomienia głównych całodobowych programów informacyjnych w naszym kraju – pierwszy wystartował TVN, uruchamiając swój kanał już w 2001 roku, w czasie ataku terrorystycznego na wieże World Trade Center w Nowym Jorku. Kanał był dostępny tylko na platformie cyfrowej, ale przez całe 6 lat nie miał żadnej konkurencji, co m.in. pozwoliło mu stać się najpoważniejszym źródłem szybkich informacji przekazywanych w Polsce, w tym czasie bowiem nie było jeszcze ogólnodostępnego internetu. Jedynym podmiotem, który na tym polu mógł nawiązać rywalizację z tą stacją, była telewizja publiczna, niestety jej decydenci działali tak, jakby chcieli nie przeszkadzać konkurentowi w umacnianiu swojej pozycji. W 2007 roku udało się utworzyć TVP Info, ale po 2010 roku, gdy telewizją publiczną kierowali prezesi związani z Platformą Obywatelską – poziom infantylizmu i liczba tematów tabu w tej stacji była naprawdę spora. Katastrofa smoleńska, podniesienie wieku emerytalnego, chęć prywatyzacji lasów państwowych, emigracja zarobkowa, obowiązek szkolny dla sześciolatków, afery gospodarcze i postępujące ubóstwo polskich rodzin – to tematy, których wówczas w TVP Info nie poruszano prawie wcale, a przecież były to najważniejsze kwestie obchodzące chyba każdego z nas. Po dojściu do władzy Zjednoczonej Prawicy i zmianach w mediach publicznych TVP Info stało się jednym z ważniejszych źródeł informacji dla Polaków.

Rozumiem irytację tych, którzy uważają, że ta antena za bardzo eksponuje i promuje polityków rządzącej partii, bo transmituje wystąpienia urzędującego prezydenta, premiera, ministrów itd. Może komuś to bardzo przeszkadza, ale wielu osobom te informacje są przydatne i potrzebne, bo chcą wiedzieć, co robi i myśli głowa państwa, co planują sprawujący władzę.

Postulat likwidacji kanału informacyjnego telewizji publicznej dowodzi przede wszystkim tego, jak ważną rolę pełni ona rolę w naszej rzeczywistości i jak bardzo głównej partii opozycyjnej przeszkadza to, że ktoś nadaje program, w którym nie wyśmiewa się nieustannie prawicy, a do którego zaprasza się także polityków partii konserwatywnych i publicystów mających prawicowe, a nawet katolickie poglądy. W sytuacji wręcz wojny gospodarczej i kulturowej, w jakiej obecnie się znajdujemy, to bardzo ważne, by mieć narzędzie do błyskawicznego przekazywania informacji, które mogą dotrzeć w każdej chwili praktycznie do każdego. W ostatnim roku przekonaliśmy się o tym wielokrotnie, pandemia covid-19 zmusiła nas przecież do niewychodzenia z domów, do szukania najprostszych, najbardziej praktycznych i potrzebnych informacji. Telewizja informacyjna z całą pewnością przydała się wielu i dobrze, że nie byliśmy skazani tylko na przekaz stacji komercyjnych.

Kto wie, co i jak długo by nam reklamowano i promowano, gdyby nie konkurencja w eterze, gdyby nie to, że na swoich telewizorach mamy wybór i za pomocą jednego przycisku możemy decydować o tym, co chcemy oglądać. Bez tej konkurencji liczba fake newsów byłaby jeszcze większa niż jest teraz.

Bo ta rywalizacja, to stałe ściganie się o to, kto informuje szybciej i dokładniej, podnosi poziom merytoryczny wszystkich mediów – czy komuś się to podoba, czy nie. Nie dajmy sobie tego odebrać.

Cały artykuł Jolanty Hajdasz pt. „Wolność słowa AD 2021. Luty” znajduje się na s. 7 marcowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 81/2021.

 


  • Marcowy numer „Kuriera WNET” (wydanie ogólnopolskie, śląskie i wielkopolskie wspólnie) można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
  • Wydanie elektroniczne jest dostępne w cenie 7,9 zł pod adresami: egazety.pl, nexto.pl lub e-kiosk.pl.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Artykuł Jolanty Hajdasz pt. „Wolność słowa AD 2021. Luty” na s. 7 marcowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 81/2021

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Apel CMWP SDP o wyjaśnienie zarzutów pracowników i byłych pracowników TVN w stosunku do kierownictwa koncernu

CMWP SDP apeluje o wyjaśnienie zarzutów pracowników i byłych pracowników telewizji TVN na temat łamania praw pracowniczych oraz niewłaściwych metod zarządzania stacją.

1 marca b.r. grupa anonimowych pracowników TVN rozesłała do ponad 140 podmiotów list otwarty, zatytułowany „TVN GRUPA DISCOVERY – DESTRUKCJA.” Pismo to trafiło do redakcji głównych stacji telewizyjnych, radiowych, tytułów prasowych i serwisów internetowych w Polsce, a także do mediów amerykańskich. Wśród adresatów znaleźli się również przewodniczący i wiceprzewodnicząca Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, oraz szefowie największych w Polsce domów mediowych i firm audytorskich.

W 10-stronicowym liście opisano domniemane kulisy odejścia kilku osób z zarządu TVN, niedawnych zwolnień innych pracowników oraz okoliczności zaszczepienia się poza kolejnością przeciw koronawirusowi przez nieuprawnione do tego osoby m.in. z kierownictwa stacji, co wywołało w kraju tzw. aferę szczepionkową. W liście w bardzo złym świetle przedstawiono metody zarządzania kierownictwa telewizji, a także skrytykowano globalne władze właściciela telewizji TVN – koncern Discovery za brak reakcji na sygnały o nieprawidłowościach w polskim oddziale koncernu.

Równie poważnie brzmią zarzuty, jakie na swoim profilu na Facebooku opisał wobec swojego byłego pracodawcy Kamil Różalski, były operator telewizji TVN, który pracował w niej przez 23 lata. 27 lutego b.r. zarzucił nadawcy poważne naruszenia praw pracowniczych, zwłaszcza wobec grupy osób, które pod presją ze strony firmy musiały przejść z etatów na umowy cywilnoprawne. Według operatora w takiej formie związanych jest z telewizją TVN nawet 1,8 tys. osób, którzy przez nadawcę mają być traktowani jak „ludzie drugiej kategorii”, stając się wręcz ofiarami mobbingu. Biuro prasowe TVN Grupy Discovery odniosło się do zarzutów z w/opisanego listu w oświadczeniu, które pojawiło się na stronach portalu Wirtualnemedia.pl, w którym zapewnia, że „warunki zatrudnienia wszystkich osób wykonujących wolne zawody w ramach współpracy z telewizją TVN, w tym operatorów kamer, są zgodne z prawem”.

CMWP SDP zapewnia, że będzie monitorować ten spór między telewizyjnym nadawcą, a jego byłymi pracownikami pod kątem przestrzegania zasady wolności słowa i niezależności dziennikarskiej oraz praw pracowniczych.

 

dr Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP

Warszawa, 3 marca 2021 r.

Więcej informacji znjdziesz <<TUTAJ>>

Źródło: CMWP SDP

Walka CMWP SDP o dobre praktyki dziennikarzy i wobec dziennikarzy. ZG SDP wobec wykupu Polska Press przez PKN Orlen

Coraz łatwiej w naszym systemie prasowym wolność słowa może stać się karykaturą samej siebie, a przeciętny odbiorca mediów może mieć trudności z odpowiedziami nawet na pytanie. kim jest dziennikarz.

Jolanta Hajdasz

Wydarzenia z ostatniego miesiąca z udziałem dziennikarzy po raz kolejny pokazują, jak coraz łatwiej w naszym systemie prasowym wolność słowa może stać się karykaturą samej siebie, a przeciętny odbiorca mediów może mieć trudności z odpowiedziami nawet na najprostsze pytania ich dotyczące, np. kim jest dziennikarz, jak powinien się zachowywać w czasie manifestacji, czy media mogą finansować działalność polityczną i gdzie jest granica zaangażowania redakcji np. w akcję protestacyjną.

Czy można się dziwić, że policja ma problemy z odróżnieniem dziennikarza od aktywnego uczestnika np. manifestacji przed gmachem Ministerstwa Edukacji i Nauki, skoro tenże dziennikarz jest dosłownie w pierwszym rzędzie protestujących, wznosi razem z nimi okrzyki i szarpie się z policjantem, a dopiero przy zatrzymaniu krzyczy, że jest z prasy? Dlaczego tak wielu redakcjom nie przeszkadza to, iż na konferencje prasowe organizatorów protestu spod znaku „strajku kobiet” nie są wpuszczani dziennikarze nietolerowanych przez nich mediów, a to oni zadają pytanie o niejasne interesy głównej organizatorki protestów czy pokazują, ile zarabia ona na naiwności osób biorących z powodów ideowych udział w organizowanych przez nią demonstracjach. W grudniu z kolei wybuchła medialna bomba atomowa z powodu zapowiedzi zakupu przez PKN Orlen niemieckiego monopolisty na rynku regionalnych gazet drukowanych, czyli spółki Polska Press. (…)

4 listopada

CMWP SDP objęło monitoringiem sprawę red. Samuela Pereiry pozwanego przez Ringier Axel Springer Polska

Ringier Axel Springer Polska skierował pozew przeciwko red. Samuelowi Pereirze za jego krytyczne komentarze w mediach społecznościowych dotyczące wydawnictwa i jego publikacji. Pozew cywilny dotyczy kilkudziesięciu wpisów z Twittera i Facebooka. Dziennikarz rzekomo naruszył dobra osobiste wydawnictwa, ponieważ pisał w nich m.in., że „+Fakt+ jest niemieckim tabloidem”, „linia programowa RASP jest tworzona pod dyktando Niemiec”, prezes wydawnictwa „Mark Dekan jest niemieckim nadzorcą”, a RASP działa w interesie Niemiec.

9 listopada

CMWP SDP broni Sióstr Zakonnych ze Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety przed zniesławieniem przez „Gazetę Wyborczą”

6 listopada br. trzy siostry z ww. zgromadzenia wystosowały list otwarty do Rzecznika Praw Obywatelskich, w którym wyraziły swój sprzeciw wobec tekstu Piotra Żytnickiego pt. Gejowska rozwiązłość na Netfliksie, czyli jak abp Gądecki zawraca młodych do Kościoła. Jego autor napisał o polskich biskupach: „żyją w pałacach, w których siostry zakonne pracują jako służące. Jedzenie podstawione pod nos, pranie zrobione, rachunki opłacone”. Opinie krzywdzące siostry zakonne zostały powtórzone w artykule-odpowiedzi na list sióstr, zatytułowanym Siostry zakonne atakują „Wyborczą”: „Nie jesteśmy służącymi abp. Gądeckiego”. Ale fakty są inne, który ukazał się na portalu poznan.wyborcza.pl 8 listopada.

Siostry zakonne zrezygnowały jednak z wytoczenia sprawy pomawiającemu je dziennikarzowi i jego redakcji, gdyż, jak oświadczyły, „jako zwykłe siostry zakonne” nie będą się zwracać się do polskiego wymiaru sprawiedliwości z pozwem o obronę swojego dobrego imienia na podstawie art. 212 kk.

Ze względu na to, iż artykuł ten naruszył dobra osobiste zarówno Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety, jak i – poprzez uogólnienia – każdej z jego przedstawicielek, CMWP SDP opublikowało „List otwarty sióstr elżbietanek” z apelem o przeproszenie sióstr zakonnych skrzywdzonych przez ich zniesławienie na łamach „Gazety Wyborczej”. (…)

23 listopada

CMWP SDP objęło monitoringiem sprawę przeciwko red. Krzysztofowi Załuskiemu z Gdańska, pozwanemu z art. 212 kk

W związku z aktem oskarżenia wniesionym do Sądu Okręgowego w Gdańsku przeciwko red. Krzysztofowi Załuskiemu, CMWP SDP zawiadomiło sąd o objęciu niniejszej sprawy monitoringiem. 7 stycznia 2018 r. na portalu internetowym www.sdp.pl został opublikowany artykuł Krzysztofa Załuskiego pt. Układ trójmiejski kontra repolonizacja, który stał się przyczyną wniesienia przeciwko autorowi aktu oskarżenia z art. 212 kk przez Henryka Jezierskiego. (…)

25 listopada

Protest CMWP SDP przeciwko odmowie udzielania informacji przez organizację Strajk Kobiet prawicowym redakcjom

CMWP SDP stanowczo zaprotestowało przeciwko naruszaniu zasady wolności słowa przez organizację Strajk Kobiet poprzez odmowę udzielania informacji i niedopuszczanie do uczestnictwa w konferencjach prasowych organizacji dziennikarzom z redakcji Telewizji Polskiej SA, Telewizji Trwam, Telewizji Republika, „Gazety Polskiej”, „Gazety Polskiej Codziennie” i „Naszego Dziennika”. Szczególnie bulwersująca jest przy tym forma wyrażania tej odmowy – przepychanki z dziennikarzami, ich szarpanie oraz określanie ich słowami uważanymi powszechnie za obelżywe. Należy przy tym zauważyć, iż publikacje ww. redakcji na temat Strajku Kobiet ujawniają niejasne powiązania finansowe organizatorek akcji protestacyjnych mających miejsce w Polsce po 22 października br. oraz opisują różnego rodzaju kontrowersje związane z ich publiczną działalnością, co w ocenie CMWP SDP ma wpływ na negatywny stosunek Strajku Kobiet do dziennikarzy z tych redakcji. (…)

8 grudnia

Stanowisko Zarządu Głównego SDP w sprawie zakupu wydawnictwa Polska Press przez PKN Orlen

Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich wielokrotnie wskazywało niebezpieczeństwa związane z nadmierną obecnością kapitału zagranicznego na polskim rynku medialnym, w tym z praktycznie monopolistyczną pozycją na rynku prasy regionalnej wydawnictwa Polska Press. Na to zjawisko zwróciliśmy uwagę już podczas Nadzwyczajnego Zjazdu Delegatów SDP w kwietniu 2015 r. Stwierdziliśmy wówczas, iż media regionalne po 26 latach od czasu transformacji ustrojowej znalazły się w bardzo trudnej, a pod niektórymi względami wręcz katastrofalnej sytuacji. Świadczyła o tym systematycznie malejąca liczba tytułów, zmniejszająca się liczba ich odbiorców oraz coraz bardziej marginalne znaczenie tych mediów w publicznym życiu polskich regionów i województw. SDP zaapelowało wówczas o przywrócenie mediom regionalnym ich właściwej pozycji w lokalnych społecznościach, przeciwdziałanie monopolizacji mediów regionalnych oraz o wspieranie podmiotów polskich działających na rynku mediów regionalnych i lokalnych.

Dlatego obecnie SDP z nadzieją przyjmuje decyzje PKN Orlen o zakupie spółki Polska Press od medialnego koncernu Verlagsgruppe Passau. Widzimy w tym szansę na przełamanie dominacji wydawnictw zagranicznych na rynku regionalnej prasy drukowanej i regionalnych portali w Polsce.

Jednocześnie ZG SDP apeluje do PKN Orlen o stworzenie przejrzystych mechanizmów gwarantujących respektowanie zasady wolności słowa, pluralizmu poglądów i niezależności dziennikarskiej.

Cały artykuł Jolanty Hajdasz pt. „Wolność słowa AD 2020. Listopad/Grudzień” znajduje się na s. 3 grudniowo-styczniowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 78/2020–79/2021.

 


  • Świąteczny, grudniowo-styczniowy numer „Kuriera WNET” (wydanie ogólnopolskie, śląskie i wielkopolskie wspólnie) można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
  • Wydanie elektroniczne jest dostępne w cenie 7,9 zł pod adresami: egazety.pl, nexto.pl lub e-kiosk.pl.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Artykuł Jolanty Hajdasz pt. „Wolność słowa AD 2020. Listopad/Grudzień” na s. 3 grudniowo-styczniowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 78/2020–79/2021

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Praca Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w czerwcu, lipcu i sierpniu AD 2020

Czy łatwo zabić polityka gazetą? Bardzo łatwo. Każdy dziennikarz i każdy polityk łapie tę dwuznaczność błyskawicznie, choć dzisiaj jeszcze łatwiej niż gazetą niszczy się ludzi (i idee) przez internet

Jolanta Hajdasz

Dlatego warto demaskować wszelkie mechanizmy, które służą manipulacjom, co stara się robić Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Co więc się działo w mediach podczas tegorocznego lata?

Wakacje w tym roku były dla dziennikarzy bardzo pracowite. Wiadomo, wybory. Symbolem manipulacji w ostatniej kampanii prezydenckiej w naszym kraju stał się niezawodny w takich sprawach niemiecko-szwajcarski koncern Ringier Axel Springer. Na finiszu kampanii, bo tuż przed druga turą wyborów prezydenckich (9 dni przed), wydawany przez ten koncern tabloid „Fakt” mocno uderzył w prezydenta Andrzeja Dudę, sugerując na swojej okładce nie tylko wypuszczenie z więzienia pedofila, ale wręcz sprzyjanie takim przestępcom. Trzymał córkę, bił po twarzy i wkładał jej rękę w krocze – takiej treści tytuł uderzał z okładki „Faktu”. Całość zilustrowano dużym zdjęciem prezydenta Andrzeja Dudy patrzącego w dół, nie prosto w oczy czytelnika.

To manipulacja przekazem, w którym PAD miał być łączony z molestowaniem dziecka bez względu na rzeczywiste okoliczności jego związku z opisywaną sprawą. Należy przy tym pamiętać, że ten tabloid to gazeta, która w Polsce sprzedaje się w największym nakładzie, do czytelników codziennie trafia powyżej 200 tysięcy jej egzemplarzy, a treści z tabloidu powiela i jego strona internetowa, i powiązane z nim biznesowo portale, i konta w mediach społecznościowych

Media RAS są praktycznie bez przerwy nr 1, jeśli chodzi o liczbę cytowań w Polsce, ich newsy rozchodzą się w tysiącach miejsc i milionach odsłon. Siła oddziaływania takiego zmasowanego ataku medialnego jest ogromna. Gdy zauważymy przy tym, iż w Niemczech w gazetach należących do tego samego koncernu (np. w „Die Welt”) ukazały się artykuły, w których przedstawiano kontrkandydata Andrzeja Dudy jako bardziej pożądanego przez Niemcy potencjalnego prezydenta, to jeszcze trudniej uznać te działania za przypadkowe i zakładać, iż profesjonaliści z „Faktu” popełnili te rażące błędy dziennikarskie w sposób nieświadomy.

Dlatego Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP opublikowało protest przeciwko manipulacjom tabloidu, bo były ona elementem nieuczciwej gry politycznej na finiszu kampanii prezydenckiej w Polsce. W sierpniu przekazaliśmy odpowiedź CMWP na krytyczne stanowisko OBWE na temat przebiegu kampanii prezydenckiej z Polsce. Negatywna ocena dokonana przez tę organizację nie odzwierciedla rzeczywistego przebiegu wolnych i demokratycznych wyborów prezydenckich w naszym kraju i ich medialnego obrazu

Chłopcem do bicia są dla tych zagranicznych obserwatorów nieustająco polskie media publiczne, a szczególnie TVP, podczas gdy praktycznie nie dostrzegają oni roli mediów prywatnych i ich ogromnego wpływu na decyzje polityczne Polaków. Pełen raport zagranicznych obserwatorów z OBWE o wyborach prezydenckich w Polsce ma być gotowy we wrześniu; ciekawe czy odnajdziemy w nim postulowany stale przez to gremium obiektywizm i pluralizm?

CMWP SDP z uwagą i niepokojem obserwowało przyczyny i okoliczności odwołania red. Piotra Jedlińskiego z funkcji prezesa Radia Nowy Świat i zaapelowało do kierownictwa tej stacji o poszanowanie zasady wolności słowa po tym, jak red. Piotr Jedliński określił na antenie słowem rodzaju męskiego („aktywista”) aresztowanego działacza LGBT Michała Sz., posługującego się żeńskim pseudonimem Margot, w konsekwencji czego dziennikarz stracił pracę i udziały w zakładanej przez siebie stacji

Całe lato poza tym to była „akcja Trójka”, czyli konflikty na linii kierownictwo Polskiego Radia – dziennikarze. Najpierw mieliśmy szumne protesty przeciwko rzekomej cenzurze, potem jeszcze bardziej spektakularne szumne odejście z Trójki – „w proteście” – grupy mniej i bardziej znanych dziennikarzy, którzy założyli, jak się szybko okazało, rzekomo wolne i niezależne Radio Nowy Świat. Szybko ta ich wolność się skończyła, bo okazało się, że wystarczy nazwać aktywistę LGBT „aktywistą” (czyli mężczyzną), podczas gdy on uważa się za kobietę, by stracić pracę i udziały w zakładanej przez siebie firmie, o czym boleśnie przekonał się były już prezes tego radia.

Ale Polskie Radio zaledwie tydzień później popisało się w równie spektakularny sposób. Po zaledwie trzech miesiącach odwołało z funkcji powołanego przez siebie dyrektora PR III, bo „nie ma wyników”, bo „narusza regulamin” i „przekracza kompetencje”, a zupełnie zapomniało, iż podjął się on tej pracy w chwili wielkiego kryzysu wizerunkowego radia, wyciszając konflikt z zespołem, więc może warto dać mu szansę na dłużej niż 3 miesiące. Po raz kolejny dziennikarze odchodzą „w proteście”, a sytuacja w Trójce jest dowodem tłumienia wolności mediów przez obecne władze. Taki typowy strzał w stopę, a raczej, w stopę i w kolano jednocześnie.

WYBRANE SPRAWY Z DZIAŁALNOŚCI CMWP SDP W CZERWCU, LIPCU I SIERPNIU 2020 r.

4 czerwca 2020

Prezydent Andrzej Duda ułaskawił miejskiego aktywistę i dziennikarza obywatelskiego Jana Śpiewaka. CMWP SDP broniło go w procesach sądowych

Prezydent Andrzej Duda ułaskawił miejskiego aktywistę i dziennikarza obywatelskiego Jana Śpiewaka. Prezydent zdecydował się na skorzystanie z prawa łaski w sprawie zniesławienia mecenas Bogumiły Górnikowskiej, córki byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego. W 2017 r. na portalu Twitter Jan Śpiewak wyraził opinię, iż „jedna z adwokatek, córka byłego ministra sprawiedliwości, przejęła w 2010 r. kamienicę „metodą na kuratora”. To zniesławienie mec. Górnikowskiej miało kosztować Jana Śpiewaka 15 tys. zł (grzywna + tzw. nawiązka na cel społeczny). CMWP SDP zajmowało w tej sprawie stanowiska, wysyłając je do sądów i publikując na stronie cmwp.sdp.pl. Po ostatnim wyroku z 13 grudnia 2019 r., skazującym prawomocnie Jana Śpiewaka na karę grzywny i wysokiej nawiązki, CMWP SDP apelowało publicznie w swoich stanowiskach do Prezydenta RP o jego ułaskawienie. (…)

3 lipca 2020

Plaga fake newsów w trakcie lockdownu. Wyniki badań PAP na temat zmian w pracy dziennikarzy w czasie pandemii koronawirusa. CMWP SDP wspierało PAP w tym projekcie

W badaniu „Praca dziennikarza w dobie koronawirusa i lockdown”, przeprowadzonym we współpracy z Instytutem Rozwoju Społeczeństwa Informacyjnego (IRSI), uzyskano odpowiedzi 316 dziennikarzy, dotyczących ich sytuacji zawodowej i wykonywanej przez nich pracy od początku pandemii w Polsce przez prawie 3 miesiące jej trwania. Wybrane wyniki:

  • Prawie połowa respondentów uznała, że sytuacja związana z COVID-19 niesie za sobą zagrożenie dla funkcjonowania dziedzin/branż, którymi zajmują się na co dzień. 35% z nich zostało zmuszonych do opisywania tych zagadnień, w których wcześniej się nie specjalizowali. Badani wskazali, że w czasie pandemii – pomimo ograniczenia mobilności oraz pracy zdalnej – pracują więcej.
  • Prawie połowa pytanych (45%) uważa, że można wręcz mówić o pladze fake newsów w trakcie lockdownu.
  • 80% badanych stwierdziło, że w dobie pandemii większą uwagę zwraca na weryfikację wykorzystywanych w swoich materiałach informacji.
  • Przeszło połowa badanych uznała również, że zwiększeniu ulegnie częstotliwość korzystania z webinariów i podcastów (64%), wideorozmów (55%) oraz komunikatorów internetowych (53%). (…)

13 lipca 2020

„Lepiej wierzyć w siłę mediów, łatwiej się potem przed nią obronić”. Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP, w tygodniku „Sieci” o prowokacjach mediów wobec Prezydenta Andrzeja Dudy i roli mediów w kampanii prezydenckiej

– Media w demokracji zawsze odgrywają bardzo ważną rolę, ale w tej kampanii prezydenckiej była ona wyjątkowa. Miały decydujący wpływ na decyzje wyborcze zarówno w pierwszej, jak i w drugiej turze. (…) Wolność słowa nie jest wartością samą w sobie. Granicą jest odpowiedzialność, dobro drugiego człowieka. Nigdy nie można tłumaczyć wolnością słowa brutalnego naruszania dóbr osobistych drugiej osoby, szczególnie jeżeli nie jest ona osobą publiczną. Granica w tej kampanii została przekroczona na pewno przez tabloid „Fakt”. Z aktu łaski prezydenta z marca bieżącego roku wobec osoby skazanej za przestępstwo pedofilii, która odsiedziała swój wyrok, „Fakt” zrobił podstawowy oręż w walce przeciwko ubiegającemu się reelekcję Andrzejowi Dudzie, choć on tylko uchylił zakaz zbliżania się, na prośbę skrzywdzonej rodziny – powiedziała dr Jolanta Hajdasz, dyr. CMWP SDP, w rozmowie z red. Aleksandrą Jakubowską dla tygodnika „Sieci”. Wywiad ukazał się w wydaniu papierowym 13 lipca br.(…)

17 sierpnia 2020

Protest CMWP SDP przeciwko blokowaniu przez YouTube publikacji filmu harcerzy o powstaniu warszawskim

Protest CMWP SDP przeciwko blokowaniu przez YouTube publikacji filmu harcerzy o powstaniu warszawskim. Zabiegi o nieskrępowaną publikację kilkuminutowego, wzruszającego, amatorskiego filmu zrealizowanego przez młodzież trwały 18 dni, dopiero 17 sierpnia YouTube opublikował filmik bez zastrzeżeń

W lipcu br. grupa harcerzy z ZHR samodzielnie zrealizowała clip filmowy pt. Kilka dni, którym chciała upamiętnić 76 rocznicę wybuchu powstania warszawskiego. 31 lipca harcerze próbowali opublikować film na swoim kanale na platformie YouTube, najpowszechniejszym w Polsce kanale dystrybucji dla amatorskich treści audiowizualnych. Publikacja clipu okazała się niemożliwa, harcerze otrzymali jedynie tzw. pierwsze ostrzeżenie i informację, że ich produkcja narusza „reguły bezpieczeństwa”. Międzynarodowy koncern Google, który jest właścicielem serwisu internetowego YouTube nie podał przy tym żadnych realnych przyczyn tej radykalnej decyzji, poinformował jedynie – jak zwykle w takich przypadkach – iż stało się to z powodu rzekomego „naruszenia Wytycznych dla Społeczności”. Korespondencja i próby odwoływania się od tej decyzji platformy YouTube nie przynosiły rezultatów. Dopiero gdy sprawa została opisana w innych mediach (m.in. na portalu wpolityce.pl), YouTube przyznał się do błędu i 17 sierpnia udostępnił film bez ograniczeń.

CMWP SDP podkreśla, iż jest to przykład cenzury stosowanej przez YouTube. Szczególnie bulwersujący jest przy tym fakt, iż YouTube usunął z przestrzeni publicznej publikacje wyrażające ważne i dla wielu Polaków fundamentalne treści w momencie, gdy ze względu na przypadającą w tych dniach rocznicę wybuchu powstania opinia publiczna była nimi najbardziej zainteresowana, a to w oczywisty sposób zmniejszyło liczbę potencjalnych odbiorców filmu. YouTube zablokował także możliwość tzw. monetyzacji kanału, czyli uniemożliwił twórcom filmu zarabianie na jego dystrybucji, co jest również ograniczeniem bez względu na to, czy twórcy filmu z tej możliwości chcieliby skorzystać.

Nie jest to pierwszy przypadek blokowania patriotycznych treści dotyczących powstania warszawskiego przez YouTube. 6 sierpnia ub. roku platforma zablokowała kanał Radia Maryja po publikacji na nim homilii abpa Marka Jędraszewskiego, metropolity krakowskiego, wygłoszonej z okazji 75 rocznicy wybuchu powstania warszawskiego.

Cały artykuł Jolanty Hajdasz pt. „Wolność słowa AD 2020. Wakacje” znajduje się na s. 4 i 5 wrześniowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 75/2020.

 


  • Od lipca 2020 r. cena wydania papierowego „Kuriera WNET” wynosi 9 zł.
  • Ten numer „Kuriera WNET” można nabyć również w wersji elektronicznej (wydanie ogólnopolskie, śląskie i wielkopolskie wspólnie) w cenie 7,9 zł pod adresem: e-kiosk.pl, egazety.pl lub nexto.pl.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Artykuł Jolanty Hajdasz pt. „Wolność słowa AD 2020. Wakacje” na s. 4–5 wrześniowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 75/2020

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Zginął, bo był dziennikarzem. Upamiętnienie 27 rocznicy porwania Jarosława Ziętary, do dziś niewyjaśnionego

Czy bliscy w końcu dowiedzą się, gdzie znajdują się szczątki zamordowanego dziennikarza i będą mogli po tylu latach go pochować? I bardzo ważne pytanie: Czy Jarka można było uratować z rąk oprawców?

Aleksandra Tabaczyńska

1 września przy tablicy upamiętniającej dwudziestoczteroletniego poznańskiego dziennikarza Jarosława Ziętarę na ulicy Kolejowej 49 spotkali się ludzie mediów z Wielkopolski oraz znajomi zamordowanego. Wśród nich Krzysztof Kaźmierczak, redakcyjny kolega Jarka. Oprócz zniczy i kwiatów przygotowano też bezpłatną broszurę autorstwa K. Kaźmierczaka, zawierającą kompendium tragicznych losów zaginionego reportera.

27 lat temu 1 września około godziny 9.00 rano młody poznański dziennikarz był widziany po raz ostatni. Wyszedł z domu przy ulicy Kolejowej 49 i według zeznań świadków w dwóch procesach toczących się w Sądzie Okręgowym w Poznaniu, wsiadł do rzekomego radiowozu i odjechał, prawdopodobnie w towarzystwie mężczyzn ubranych w mundury policji. Do redakcji „Gazety Poznańskiej”, w której pracował, nigdy nie dotarł. Do dziś nie odnaleziono ciała Ziętary, nie wiadomo też, kiedy dokładnie zginął ani kto go zabił.

W Poznaniu znajdują się dwa miejsca upamiętniające Jarosława Ziętarę. Pierwsze to ulica jego imienia, która znajduje się przy budynku, gdzie w 1992 roku mieściła się siedziba „Gazety Poznańskiej”. To miejsce pracy, do którego Ziętara nie dotarł 27 lat temu. Drugą lokalizacją jest tablica przy ulicy Kolejowej 49 na poznańskim Łazarzu. Na murze kamienicy, gdzie dziennikarz wynajmował mieszkanie, widnieje napis: „W tym domu mieszkał Jarosław Ziętara. Porwany 1 września 1992 r. Zginął, bo był dziennikarzem”.

Oba te upamiętnienia powstały z inicjatywy Komitetu Społecznego im. Jarosława Ziętary, który do dziś walczy o wyjaśnienie okoliczności śmierci reportera. Od września br., po wakacyjnej przerwie będą kontynuowane dwa procesy związane z losami Ziętary. Jeden o podżeganie do zabójstwa poznańskiego dziennikarza. O czyn ten został oskarżony były senator, twórca pierwszych kantorów wymiany walut w Polsce – Aleksander Gawronik, który nie przyznaje się do winy i czuje się niesłusznie oskarżony. W drugim procesie oskarża się Mirosława R. pseudonim „Ryba” i Dariusza L. pseudonim „Lala” – o uprowadzenie, pozbawienie wolności i pomocnictwo w zabójstwie Ziętary. „Ryba” i „Lala” to dwaj ochroniarze z firmy Elektromis, należącej do biznesmena Mariusza Ś., którzy przebrani za policjantów, mieli porwać dziennikarza spod jego mieszkania w Poznaniu i przekazać zabójcom. W Krakowie trwa jeszcze trzecie śledztwo, które ma ustalić, kto zabił Jarosława Ziętarę.

Trudno dziś przesądzić, czy sprawy sądowe i toczące się śledztwo wyjaśnią wszystkie niewiadome tej zbrodni. Nie wiadomo też, czy udowodnią winę oskarżonym, czy może w sposób wiarygodny oczyszczą ich z zarzutów. Czy bliscy dowiedzą się, gdzie znajdują się szczątki zamordowanego dziennikarza i będą mogli po tylu latach go pochować. I bardzo ważne pytanie: Czy Jarka można było uratować z rąk oprawców?

Oba procesy od początku roku obserwuje Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

Artykuł Aleksandry Tabaczyńskiej pt. „Zginął, bo był dziennikarzem” znajduje się na s. 2 wrześniowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 63/2019, gumroad.com.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna aktualnego numeru „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem gumroad.com. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Aleksandry Tabaczyńskiej pt. „Zginął, bo był dziennikarzem” na s. 2 wrześniowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 63/2019, gumroad.com

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Dyrektywa „Acta 2” może skutkować m.in. wprowadzeniem cenzury prewencyjnej i usunięciem z sieci treści niekomercyjnych

Protest CMWP SDP przeciwko dyrektywie UE o prawach autorskich na jednolitym rynku cyfrowym i apel o jej implementację w sposób powodujący jak najmniej negatywnych skutków dla internautów

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP ocenia krytycznie przyjęcie przez Parlament Europejski w Strasburgu dyrektywy o prawach autorskich na jednolitym rynku cyfrowym, zwanej popularnie w Polsce „Acta 2” w wersji przegłosowanej 26 marca 2019 r. Dyrektywa ta zmienia zasady publikowania i monitorowania treści w internecie. CMWP SDP podziela pogląd, iż każdy przepis tego dokumentu może skutkować koniecznością zastosowania mechanizmów cenzorskich w sieci Internet lub stworzeniem na rynku warunków faworyzujących największe podmioty, skutecznie utrudniając lub uniemożliwiając funkcjonowanie podmiotów małych, niszowych lub niekomercyjnych, które nie będą w stanie ponieść dodatkowych kosztów związanych z obowiązkiem filtrowania treści.

W konsekwencji przepisy te mogą doprowadzić do ograniczenia wolności publikacji i dostępu do informacji przez użytkowników mediów w internecie.

26 marca 2019 r. Parlament Europejski w Strasburgu poparł unijną dyrektywę o prawach autorskich: 348 europosłów było za, 274 przeciw, a 36 wstrzymało się od głosu. Polska, Holandia, Włochy, Finlandia i Luksemburg nie poparły wypracowanego porozumienia w Radzie UE w tej sprawie.

CMWP SDP podziela opinie krytyków przyjętych rozwiązań prawnych, zgodnie z którymi najwięcej wątpliwości budzą artykuły 11. i 13. dyrektywy. Artykuł 13. wprowadza obowiązek filtrowania treści pod kątem przestrzegania praw autorskich, natomiast artykuł 11. dotyczy tzw. praw pokrewnych dla wydawców prasowych. Platformy, których dotyczy art. 13., powinny podpisać licencje z właścicielami praw na treści chronione prawem autorskim. Jeśli platforma nie otrzyma takiej licencji, będzie musiała usunąć treści wskazane przez właściciela praw. Jeśli platforma nie dopełni obowiązków, będzie odpowiedzialna za nielegalne treści wprowadzane przez użytkowników.

Mechanizm ten może skutkować w praktyce wprowadzeniem cenzury prewencyjnej, która nie dopuszcza do publikacji treści ze względu na skomplikowane i kosztowne prawa autorskie.

Art. 11., określany przez jego przeciwników jako podatek od linków, odnosi się do tego, jakie elementy artykułu dziennikarskiego mogą być publikowane przez agregatory treści bez konieczności wnoszenia opłat licencyjnych. Regulacje wymagają, by platformy takie, jak np. Facebook czy Google, płaciły posiadaczom praw autorskich za publikowane przez użytkowników treści albo kasowały takie materiały, co może skutkować usunięciem z sieci treści nie mających komercyjnego charakteru.

CMWP SDP apeluje do Rządu i Parlamentu w Polsce o taką implementację przyjętych przepisów, by powodowała jak najmniej negatywnych skutków dla internautów.

Więcej na cmwp.sdp.pl

Protest CMWP SDP przeciwko dyrektywie UE o prawach autorskich znajduje się na s. 8 kwietniowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 58/2019, gumroad.com.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna aktualnego numeru „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem gumroad.com. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Protest CMWP SDP przeciwko dyrektywie UE o prawach autorskich na s. 8 kwietniowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 58/2019, gumroad.com

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Tzw. urodziny Hitlera zaaranżowane przez dziennikarzy? Wymiana pism Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP z prokuraturą

Obowiązkiem Prokuratury – czytamy w piśmie – jest wszechstronne wyjaśnienie wszystkich istotnych okoliczności bulwersującego opinię publiczną zdarzenia, w tym wątku dotyczącego pracowników TVN.

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP

Tylko u nas. Znamy kulisy śledztwa w sprawie „urodzin Hitlera”. W tle tajemniczy zleceniodawcy, duże pieniądze i dziennikarka TVN. Taki tytuł nosiła zamieszczona 8.11.2018 r. na portalu wPolityce informacja.

W związku z tą publikacją Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP wysłało 14 listopada ub.r. pismo do Prokuratury w Gliwicach z prośbą o przedstawienie ustaleń Prokuratury w sprawie udziału nadawcy audycji (Spółki TVN SA) w wydarzeniach będących przedmiotem śledztwa oraz informacji na temat roli dziennikarzy w tej sprawie.

17 grudnia 2019 r. do CMWP SDP dotarło pismo z Prokuratury Regionalnej w Katowicach, w którym poinformowano, iż brak jest podstaw prawnych do udzielenia informacji dotyczących prowadzonego postępowania przygotowawczego. (…)

Następnego dnia, 18 grudnia 2018 r., CMWP SDP otrzymało odpowiedź na swoje pismo od Pierwszego Zastępcy Prokuratora Generalnego, Prokuratora Krajowego Bogdana Święczkowskiego. Miała ona zupełnie inny charakter. Prokurator Krajowy napisał w niej m.in., iż w sprawie wydarzeń, które miały miejsce 13 maja 2017 r. w lesie w Wodzisławiu Śląskim, Prokuratura Okręgowa w Gliwicach zakończyła już zasadnicze śledztwo i w najbliższym czasie planuje skierowanie aktu oskarżenia przeciwko kolejnym sześciorgu uczestnikom „urodzin Hitlera”, zarzucając im m.in. publiczne propagowanie ustroju faszystowskiego.

„Obowiązkiem Prokuratury – czytamy w piśmie – jest jednocześnie wszechstronne wyjaśnienie wszystkich istotnych okoliczności bulwersującego opinię publiczną zdarzenia, w tym również opisywanego przez media wątku dotyczącego pracowników TVN, do czego obligują prokuraturę gromadzone w sprawie dowody”.

W „Wielkopolskim Kurierze WNET” przytaczamy w całości obie odpowiedzi Prokuratury – Regionalnej w Katowicach i Krajowej.

Cała informacja Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich pt. „Urodziny Hitlera”. Korespondencja CMWP SDP z prokuraturą” znajduje się na s. 7 styczniowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 55/2019, gumroad.com.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna aktualnego numeru „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem gumroad.com. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Informacja CMWP SDP pt. „Urodziny Hitlera”. Korespondencja CMWP SDP z prokuraturą” na s. 1 styczniowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 55/2019, gumroad.com

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Hajdasz i Gadowski o „urodzinach Hitlera”: Pracownicy TVN odgrywali określone role w tej sprawie. Jeden się przyznał

„Informacje prasowe, jakie ukazały się na ten temat, miały swoje mocne uzasadnienie, także w zebranym materiale dowodowym” – mówi Dyrektor CMWP SDP, odnosząc się do kolejnych działań PK w tej sprawie.

Gość Poranka Wnet komentuje złożenie wniosku do Prokuratury Generalnej o udzielenie informacji Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP w sprawie śledztwa dotyczącej reportażu TVN-u o „urodzinach Hitlera” – „Bardzo dobrze, że wystąpiliśmy o te informacje, bo przynajmniej jest jakiś materiał, który odpowiada na te, które absolutnie przeczą czemukolwiek i jakiemukolwiek udziałowi, niestety, dziennikarzy w tej sprawie”.

„Na pewno sprawa jest bardzo złożona i powinna być gruntowanie wyjaśnioną, bez względu na to, jak bardzo niepochlebnie o SDP i nieetycznie, opisują nas dziennikarze np. Gazety Wyborczej przez to, że zwracamy się o informacje, bo szeroka wiedza na ten temat opinii publicznej jest bardzo potrzebna”.

Sprawa dotyczy reportażu wyemitowanego przez TVN i udziału w przedstawionych „urodzinach Hitlera” dziennikarzy tej telewizji oraz o domniemanym opłaceniu faszystowskiej inscenizacji.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

AK