Dr Sofija Budko: najstraszniejsze są syreny alarmowe. Gdy je słyszę, to modlę się, żeby Pan Bóg nas ocalił

Źródło: Артём Апухтин / Pixabay.com

Dziennikarka Radia Wnet przedstawia historie cywili z Charkowa. Rzeczywistość wojenna jest bardzo trudna – codziennie giną kolejni ludzie, budynki ulegają zniszczeniu sklepy w cenach są wysokie.


Dr Sofija Budko dziennikarka Radia Wnet opisuje realia życia w okupowanym Charkowie.

Jest tam cały czas niespokojnie ze względu na ostrzały i bombardowania. Ceny w sklepach są niezwykle wysokie. Nie ma problemu, żeby zrobić zakupy spożywcze lub kupić środki higieny. Jednak kolejek do sklepów zniknęły ze względu na podniesienie cen.

Wszyscy staramy się pomagać wojskowym. Liczą się nawet drobne gesty. Jest to dla nas ogromny ból, bo co tydzień pojawiają się nowe rzędy mogił na cmentarzach. Ludzie jednak jakoś żyją, naprawiają szkody, przemieszczają się. To bardzo trudne, przykładowo wczoraj jeden z sąsiadów wyszedł do sklepu i już nie wrócił – opowiada dziennikarka.

W Charkowie znajdują się punkty z pomocą humanitarną, gdzie można zaopatrzyć się w pożywienie i leki. Z ludzi, którzy wyjechali z Charkowa niewielu jest takich, którzy chcą wracać.

Nie boję się wybuchów – jak się go usłyszy, to znaczy, że udało się przeżyć. Najstraszniejsze są syreny alarmowe, wtedy tylko modlę się, żeby Pan Bóg nas uchronił.

Zapraszamy do przesłuchania relacji z Charkowa.

Rozmowy białoruskiej opozycji w Wilnie. Olga Siemaszko mówi o założeniach rządu tymczasowego

Mariusz Adamiak: Bardzo szybko dojdziemy do stóp procentowych na poziomie 2%. Spodziewam się, że docelowo wyniosą 2,5-3%

Dyrektor Biura Strategii Rynkowych PKO BP o podwyżce stóp procentowych, rosnącej inflacji, wzroście cen surowców i możliwości przewidzenia dalszej sytuacji gospodarczej.

Mariusz #Adamiak#KurierEkonomiczny: nie zdziwiła mnie podwyżka stóp procentowych, podobnie zrobiły banki centralne Czech i Węgier. Podwyżka stóp może pomóc #RadioWnet

— RadioWnet (@RadioWNET) November 5, 2021

Mariusz Adamiak stwierdza, że Narodowy Bank Polski musiał podwyższyć stopy procentowe, żeby dać sygnał, iż poważnie traktuje obecną sytuację i zamierza dbać o stabilność cen w przyszłości. Jak ocenia, obecnie łatwo wyrokować, co trzeba było zrobić rok temu. Przypomina, że stopy procentowe zostały obniżone, gdy gospodarka była zamknięta. Dyrektor Biura Strategii Rynkowych PKO BP sądzi, że można było nie obniżać stóp procentowych tak bardzo i wcześniej je podnieść.

Adamiak odnosi się do możliwości przewidzenia przyszłej sytuacji gospodarczej. Przyznaje, że Gospodarka jest skomplikowanym organizmem. Nie oznacza to jednak, że nie przeprowadzać analiz dot. np. przypuszczalnego kształtowania się inflacji.

  Gość Kuriera Ekonomicznego zaznacza, że bank centralny musi stale obserwować gospodarkę. Nie ma bowiem jednego środka, który by można zastosować w danym momencie. Może zdarzyć się tak, że stopy procentowe trzeba będzie podwyższyć, by później je obniżyć.

Rozmówca Adriana Kowarzyka wskazuje, że inflacja powiązana jest rosnącymi cenami surowców. OPEC+ ogranicza podaż, aby wywołać wzrost cen. Rosja próbuje zaszantażować Zachód, żeby pozwolono jej otworzyć Nord Stream II. Ograniczyła więc przesył gazu do Europy.

Mariusz #Adamiak#KurierEkonomiczny: wysokie ceny surowców utrzymają się jeszcze przez jakiś czas. Musimy z tym jakoś żyć; ograniczać energochłonność gospodarki. #RadioWnet

— RadioWnet (@RadioWNET) November 5, 2021

Adamiak przewiduje, że stopy procentowe dojdą do poziomu 2,5-3%. Ma nadzieję, że wraz ze wzrostem gospodarczym będziemy zarabiali więcej, co pozwoli na spłatę wyższych odsetek od kredytów.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

A.P.

GUS: inflacja konsumencka w Polsce wyniosła 6,8 proc. za październik

Według wstępnego szacunku Głównego Urzędu Statystycznego za październik inflacja w Polsce wzrosła do 6,8 proc. We wrześniu wynosiła ona 5,9 proc.

Utrzymuje się rekordowo wysoka inflacja- ostatnio takie poziomy osiągała 20 lat temu, w czerwcu 2001 r. przekraczając 6 proc. W samym październiku mieliśmy do czynienia ze wzrostem cen paliw o  3,1 proc. (o 33,9 proc. w porównaniu z październikiem ubiegło roku), a nośniki energii podrożały o 3 proc. (10,2 proc. rok do roku).

A.P.

Źródło: 300Gospodarka

Spada cena ropy naftowej w USA

Jak donoszą maklerzy, ropa wytraca zwyżki notowań napędzanych przez kryzys energetyczny.

Na giełdzie paliw NYMEX w Nowym Jorku baryłka ropy West Texas Intermediate w dostawach na grudzień kosztuje 82,11 USD, niżej o 0,47 proc. Kryzys związany z niedoborem gazu ziemnego odbił się na amerykańskich zapasach ropy, które spadły w ub. tygodniu o 2,32 mln baryłek i są obecnie na najniższym poziomie od 2018 r. Jak ocenia Vandana Hari, współzałożycielka firmy konsultingowej Vanda Insights:

Wahania cen ropy, widoczne w ostatnich dniach, sugerują, że na rynkach rośnie niepewność, a wskaźniki techniczne pokazują na wykupienie ropy.

Wcześniej w tym tygodniu ropa osiągnęła najwyższe notowania od 2014 r.

A.P.

Źródło: Energetyka 24

Dr Rakowski: Klienci i kupujący wykazują się rozwagą. Nie możemy zlikwidować całego małego handlu przez pandemię

Dr Jan Rakowski o tym, z czym mierzą się mali przedsiębiorcy, jakie środki bezpieczeństwa stosują oraz o praktyce zawyżania cen.

Musimy uważać, żebyśmy przez tą pandemię nie zlikwidowali całego małego handlu.

Dr Jan Rakowski przybliża problemy, z jakimi muszą mierzyć się mali przedsiębiorcy. Przywołuje przykłady gmin, w których zamknięto bazary z powodu koronawirusa. Stwierdza, że zgodnie z zarządzeniami pozostają otwarte apteki i sklepy spożywcze w galeriach. W zamkniętej przestrzeni zaś, jak twierdzi, łatwiej się zarazić niż na wolnym powietrzu.

Klienci i kupcy podchodzą do tego z dużą rozwagą

Zauważa, iż kupujący i sprzedający zachowują zasady bezpieczeństwa. Handlarze sprzedają w rękawiczkach, które zmieniają. Dezynfekują też na bieżąco miejsca pracy przeznaczonymi do tego środkami.

Wielu handlowców podniosło ceny.

Prezes Kongregacji Przemysłowo-Handlowej zwraca uwagę na podwyższanie przez sprzedających cen artykułów spożywczych i środków higienicznych, do jakich dochodziło w piątek i sobotę. Obecnie zjawisko to nie występuje już w takiej skali. Dodaje, iż podwyżki nie wynikały tylko z chęci większego zarobku handlarzy. Część sprzedających musiała je podnieść, gdyż wcześniej „wielu producentów te ceny podniosło”. Nasz gość podkreśla, że trzeba pilnować, by nie dochodziło do nieuczciwego podwyższania cen.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Wrzesień pierwszym miesiącem 2019 r. w którym spadła inflacja

We wrześniu inflacja CPI wyniosła 2,6 proc. w ujęciu rocznym – podaje Główny Urząd Statystyczny. To więcej niż chciałoby NBP, ale mniej niż zakładali ekonomiści.

Dzisiaj Główny Urząd Statystyczny opublikował tzw. szybki szacunek, który będzie jeszcze przedmiotem rewizji. Jak informuje GUS:

Ceny towarów i usług konsumpcyjnych według szybkiego szacunku we wrześniu 2019 r. w stosunku do poprzedniego miesiąca obniżyły się o 0,1% (wskaźnik cen 99,9), a w porównaniu z analogicznym miesiącem ub. roku wzrosły o 2,6% (wskaźnik cen 102,6).

Finalne dane o wrześniowej inflacji zostaną ogłoszone w połowie października, wtedy też poznamy strukturę wskaźnika CPI w rozbiciu na poszczególne kategorie. Wyniki szacunkowe są niższe od przewidywanych przez ekonomistów, spodziewających się zmiany cen koszyka dóbr konsumpcyjnych o 2,8 proc. w ujęciu rocznym oraz 0,1 proc. w ujęciu miesięcznym. W sierpniu inflacja cenowa ukształtowała się na poziomie 2,9 proc. rdr oraz 0,0 proc. mdm- przypomina Bankier.pl.

Za wrześniową inflację roczną w znacznej mierze odpowiadał wzrost cen żywności i napojów bezalkoholowych, który GUS oszacował na 6,3 proc. Potaniały natomiast paliwa (-2,7 proc.) oraz nośniki energii (-1,6 proc.,  trzeba jednak brać pod uwagę czasowe „zamrożenie” cen energii elektrycznej przez rząd).

Już we wtorek zakończy się kolejne posiedzenie decyzyjne Rady Polityki Pieniężnej, w którego trakcie jej członkowie zapewne odniosą się do dynamiki wzrostu cen. NBP określa „stabilność cen” jako wzrost inflacji CPI o 2,5 proc. z dopuszczalnym odchyleniem o jeden punkt procentowy w obie strony. Przedstawiona na początku lipca centralna ścieżka projekcji NBP zakłada, że inflacja CPI w 2019 r. wyniesie 2,0 proc, w 2020 r. wzrośnie 2,9 proc., a w 2021 r. obniży się do 2,6 proc.

Roczna inflacja na poziomie 2,6 proc. oznacza powrót do stanu z czerwca, po którym nastąpiły dwa odczyty rzędu 2,9 proc. Były to najwyższe wyniki od listopada 2012 r. Ostatni spadek inflacji obserwowaliśmy w styczniu (0,7 proc. wobec 1,1 proc. w grudniu 2018 r.). Wynik ten jest wciąż wyższy od celu inflacyjnego Narodowego Banku Polskiego.

A.P.

Małgorzata Jacyna-Witt: Trzeba budować promy w Polsce, aby zatrzymać w kraju setki milionów dolarów

Aktualnie kończymy duży kontrakt „neptun” na wykonanie 6 sekcji statkowych dla niemieckiego armatora — mówi Małgorzata Jacyna-Witt, pełniąca obowiązki prezesa Stoczni Szczecińskiej.

Małgorzata Jacyna-Witt pełniąca obowiązki prezesa Stoczni Szczecińskiej o nowym zarządzie w Stoczni Szczecińskiej, który zostanie niebawem powołany, a także o działaniach tudzież realizowanych inwestycjach zarządzanego przez nią przedsiębiorstwa:

Został ogłoszony konkurs na prezesa, jak i członka zarządu Stoczni Szczecińskiej. W dniu 24 czerwca odbędzie się rada nadzorcza, która zdecyduje o wyborze. Dobijamy do brzegu, jeśli chodzi o wyłonienie zarządu. […] Aktualnie kończymy duży kontrakt „neptun” na wykonanie 6 sekcji statkowych dla niemieckiego armatora. Nie mamy praktycznie żadnych reklamacji, a sam zleceniodawca jest zadowolony. Poza tym przygotowujemy się do produkcji dużego, bardzo innowacyjnego promu.

Obecnie stocznia chce wybudować promy, które – jak sądzi prezes – wypromują zakład na całą Europę:

Trzeba budować promy dla Polskich armatorów, gdyż te pieniądze zostaną w Polsce. Można zamówić je choćby w krajach azjatyckich, ale wtedy setki milionów dolarów wypłyną za granice, co nie jest dobre ani dla Szczecina, ani dla Polskiej gospodarki. […] Chcemy zostać liderem tych promów, szykujemy się do całej liniii produkcji nowoczesnych promów.

Za czasów rządów PO-PSL Stocznia Szczecińska była w fatalnej sytuacji – wszczęto nawet proces jej likwidacji. Dziś zakład powoli wstaje z kolan. Stocznia zatrudnia obecnie ok. 130 osób, a na jej terenie pracuje ok. trzech tysięcy osób:

Stocznia Szczecińska w czasach Platformy była w tragicznej sytuacji. […] Mamy na naszym terenie Polskie firmy płacące podatki w Polsce. Część z tego to kapitał zagraniczny, ale również mocno osiedlony w Polsce. Myślę że ten system funkcjonowania jest najlepszy.

Posłuchaj całej audycji już teraz.

K.T. / A.M.K.

TO OSTATNIE DNI NASZEJ ZBIÓRKI NA NOWE STUDIO WNET

WESPRZYJ BUDOWĘ NOWEGO STUDIA RADIA WNET: https://wspieram.to/studioWNET

Prof. Kazimierz Dadak: Wojna handlowa z Chinami jest spóźniona o 10 lat. Teraz USA mają małą szansę na sukces

Polski ekonomista wykładający w USA wskazuje, że obecnie produkcja wysoko wyspecjalizowanych technologii przeniosła się do Chin, dając Pekinowi przewagę gospodarczą nad Stanami Zjednoczonymi.


U progu 2019 roku prof. Kazimierz Dadak, ekonomista i wykładowca Hollins University w stanie Wirginia, podsumowuje politykę gospodarczą prezydenta Donalda Trumpa, wskazując na niewątpliwe sukcesy obecnej ekipy. Jak podkreślił prof. Dadak obecnie gospodarka amerykańska to koła zamachowe napędzające globalne rynek, dając impuls wzrostu dla innych regionów. – Bez chłonnego rynku amerykańskiego nie byłoby możliwy wzrost gospodarczy w Europie – zaznacza ekonomista.

Kazimierz Dadak przyznaje, że obecnie gospodarka USA stała się niezależna od zewnętrznych surowców, a produkcja ropy w USA w ostatniej dekadzie została podwojona. Tak znaczy rozwój przemysłu wydobywczego pozwolił na rezygnację z importu surowców energetycznych oraz odgraniczenia kosztów wytwarzania energii.

W Stanach Zjednoczonych nośniki energii są obecnie bardzo tanie i to będzie przeciągać nowe zakłady produkcyjne i fabryki do USA. Ceny energii w stanach są znacznie niższe niż w Europie, również z powodu odejścia od wytycznych polityki klimatycznej – podkreśla prof. Kazimierz Dadak.

Jednocześnie gość Poranka WNET wskazuje na zagrożenia, które przed Stanami Zjednoczonymi stawia konfrontacja z drugą co do wielkości światową gospodarką.

Pojawiają się chmury na horyzoncie. Jednym z zagrożeń jest wojna handlowa z Chinami, która może negatywnie się odbić na gospodarce amerykańskiej.

Profesor, w rozmowie z Antonim Opalińskim, wskazuje na zagrożenia dla politycznej kariery obecnego prezydenta Stanów Zjednoczonych płynące z zaognienia wojny handlowej z Pekinem. –  Gdyby prezydent Trump zdecydował się nałożyć wyższe cal na produkty z Chin, to byłyby to polityczny strzał w kolano i to przed wyborami – mówi. Zdaniem prof. Dadaka wyższe cła przełożyłyby się na wzrost ceny szeregu importowanych z Chin produktów.

Co więcej, w ostatnich latach przewaga technologiczna w kluczowych gałęziach gospodarki przeszła z rąk Amerykanów do Chińczyków. Jako przykład gość Poranka WNET wskazuje rynek IT, na którym jeszcze pięć lat temu ponad 80 proc. superszybkich komputerów było produkowanych w Stanach Zjednoczonych, a obecnie ten rynek jest kontrolowany przez chińskie firmy. Podobnie jest w zakresie elektoromobilności – chińskie firmy produkują już ponad milion samochodów elektrycznych rocznie.

Zimna wojna z chinami jest spóźniona o co najmniej 10 lat i teraz będzie trudna do wygrania przez USA – podkreśla prof. Kazimierz Dadak.

Wysłuchaj naszej rozmowy już teraz!