Witt: Nie ma już kapitalizmu. Jego miejsce zajęły nowe produkty bankowe

Piotr Witt o lęku Francuzów przed bezrobociem w zw. zapowiedzianymi masowymi zwolnieniami koncernów francuskich, działaniach rządu w tej sprawie, wyborach samorządowych i sprawie chlorokiny.

Piotr Witt zauważa, że wiele wielkich przedsiębiorstw (m.in. Renault, Airbus) zapowiada już masowe zwolnienia. Renualt zapowiedział zwolnienie 15 tys. pracowników na świecie, w tym 4 tys. we Francji. Airbus po kłopotach, jakie zanotował Boeing -jego główny i w zasadzie jedyny europejski konkurent, mógł widzieć dla siebie świetlaną przyszłość. Wtedy jednak nadszedł koronawirus. Wobec tego producent samolotów postanowił zwolnić trzecią część swych pracowników. Nasz korespondent mówi, że celem tych przedsiębiorstw jest obecnie przeniesienie fabryk w regiony, gdzie będzie to dla nich bardziej opłacalne.

 Celem jest oczywiście delokalizacja, trzeba przenieść produkcję tam, gdzie się to najbardziej opłaca.

Ofiarą tego procesu ma paść fabryka Renualt w  Maubeuge, na północnym wschodzie Francji. Jak informuje Witt, „2100 robotników wszczęło demonstracje”. Tymczasem francuski minister gospodarki Bruno Le Maire nie potrafił odpowiedzieć na pytanie dziennikarza o to, ile m² ma hektar. [Minister zatwierdził plan pomocowy dla koncernu samochodowego w wysokości 5 mld euro-przyp. red.] Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego zauważa, że państwo francuskie jest największym udziałowcem Renault, posiadając 15% jego akcji. Dodaje, że obecnie

Nie ma już kapitalizmu. Jego miejsce zajęły nowe produkty bankowe.

Stwierdza, że firmy sobie poradzą, a jedynie „pozostają robotnicy na bruku, ale to ich problem, rząd ma inne”. Francja przygotowuje się do drugiej tury wyborów samorządowych. Anna Hidalgo „ustępująca, ale nieustępliwa mer Paryża” zainstalowała automatyczne dystrybutory żelu antybakteryjnego na ulicach, natomiast „prezydent zapowiedział kolosalne inwestycje w szpitalnictwo”. Szczegóły poznać mamy w połowie lipca, a więc już po podliczeniu głosów. Witt powraca także do sprawy chlorokiny. Jak mówi, nastąpił tutaj „wielki odwrót”, na którym „poślizgnie się” francuski rząd. Więcej o tym, jak zapowiada, powie jutro.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Tabisz: Największe firmy świata mają swoje filie lub dostawców w rzeszowskiej Dolinie Lotniczej

Dlaczego Boeing i Airbus mają w swoim samolotach części produkowane w Rzeszowie, gdzie znajdują się największe hangary lotnicze w Polsce i czemu budowa CPK się Polsce opłaca? Odpowiada Michał Tabisz.

Michał Tabisz rozmawia z Krzysztofem Skowrońskim na temat funkcjonowania portu lotniczego w Jasionce Rzeszowie, które jest częścią grupy Dolina Lotnicza.

770.000 pasażerów jest to rekord zeszłoroczny, mamy nadzieję w tym roku go powtórzyć. Nasza spółka istnieje 10 lat, co roku ten wynik jest lepszy. Pokazuje to, że potrzeby w regionie wciąż rosną.

Jak podkreśla, koszty utrzymania lotniska są spore i muszą je ponosić „tak samo, jak ponoszą je Gdańsk, Kraków czy Katowice”. Spółka jest na plusie, jeśli chodzi o przepływy finansowe. Biorąc zaś pod uwagę koszty amortyzacji związane z inwestycjami „spółka notuje stratę, ale na siebie zarabia”.

Nie każde lotnisko zarabia również na tankowaniu samolotów. Jesteśmy jednym z dwóch w Polsce, obok Wrocławia.

Inaczej niż inne lotniska rzeszowskie nie zleciło tego zewnętrznej spółce, ale samo się tym zajmuje, czerpiąc z tego dodatkowe zyski. Te ostatnie zdobywane są również dzięki wynajmowaniu hangarów, które jak podkreśla Tabisz, są największe w Polsce.

Ponad 160 firm tworzy cluster, który jest chyba jedynym prawdziwym clustrem w Polsce, organicznie, oddolnie tworzonym ze wspólnym szyldem i wspólnym celem.

Wiele mniejszych i większych firm utworzyło rzeszowską Dolinę Lotniczą, aby mieć wspólny standard.  Jako przykład rozwoju, jakie firmy przeszły, podaje firmę UlraTech z Sędziszowa Małopolskiego, która zaczynała jako inicjatywa kilku osób, a teraz zatrudnia ponad setkę osób i jest jednym z głównych dostawców Boeinga.

Boeing i Airbus nie są w stanie wypuścić kolejnych maszyn, nie mając choćby jednego komponentu, który powstaje tutaj, na Podkarpaciu.

Gość „Kuriera w samo południe” podkreśla, że w tym regionie największe firmy świata mają swoje filie, podwykonawców, czy dostawców. Jak dodaje, kapitał inwestycyjny idzie ze „Stanów, Kanady, Niemiec, Francji”, ale myśl idzie z Polski. Swój zakład remontowy buduje tutaj Lufthansa.

Jestem zwolennikiem rozwoju polskiego transportu lotniczego i naszej roli w Europie, bo to jest cel, jaki chcą zrealizować twórcy CPK natomiast samo przedsięwzięcie, to jest ogromne wyzwanie, jeśli chodzi infrastrukturę i pewnie wiele osób zastanawia się, czy jesteśmy w Polsce gotowi zmierzyć się z takim wyzwaniem wykonawczo.

Odpowiadając na pytanie o ocenę budowy Centralnego Portu Lotniczego, stwierdza, że obecnie „Azja rośnie w siłę”, a do Azji jest bliżej z Polski niż z Niemiec. Oszczędność 1000-1500 km to, jak zaznacza, „bardzo wydatne oszczędności” dla przewoźników.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.