Ks. Isakowicz-Zaleski: przyjmując urząd sołtysa, abp Głodź stawia się ponad prawem. Chodzi mu tylko o własne ego

Przez swoje oderwanie od rzeczywistości, polscy hierarchowie zrażają do Kościoła wielu ludzi – mówi duchowny.

Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski komentuje wybór emerytowanego metropolity gdańskiego, abp Sławoja Leszka Głodzia na sołtysa podlaskiej wsi Piaski. Zwraca uwagę, że piastowania tego rodzaju urzędów zabrania kapłanom prawo kanoniczne.

Po Soborze Watykańskim II nie można łączyć funkcji duchownych z funkcjami społecznymi. […] Abp Głódź stawia się ponad prawem, by zaspokoić własne ego.

Zdaniem gościa „Popołudnia WNET” cała sprawa szkodzi całemu Kościołowi. Sytuację pogarsza decyzja polskiego Episkopatu, by nie przekazywać komisji ds. pedofilii żadnych akt na ten temat:

Episkopat strzela sobie kolejne samobójcze bramki. Narasta przekonanie, że ma sporo do ukrycia.

Jak zauważa ks. Isakowicz-Zaleski, polscy biskupi nadal nie przejawiają zamiaru wyjaśnienia i rozliczenia afer pedofilskich:

Nasi hierarchowie są oderwani od rzeczywistości. Zrażają w ten sposób do Kościoła i chrześcijaństwa bardzo wielu ludzi.

Nawet papież zadecydował, że pedofilię w polskim Kościele powinni badać ludzie spoza duchowieństwa.  Rozmówca Magdaleny Uchaniuk przestrzega, że wizyta polskich biskupów ad limina apostolorum może być dla nich wstrząsem.

Nie należy się spodziewać miłego spotkania przy kawie.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Witt: Kiedyś ludzie wszędzie widzieli UFO, tak jak dziś widzą księży pedofilów

Piotr Witt mówi o wojnie przeciw kościołowi, która będzie trwać, póki ten będzie istniał, a także przytacza historię francuskiego księdza oskarżonego o gwałt, który okazał się jedynie mistyfikacją.

 

Piotr Witt, korespondent Radia WNET we Francji nawiązuje do zakończonego w ostatnią niedzielę synodu biskupów w sprawie Brazylii, który przemilczano w lewicowych mediach francuskich. Zauważa jednak, iż:

Wojna przeciwko kościołowi nie zakończy się, dopóki kościół będzie istniał.

Gospodarz „Kroniki Paryskiej” wraca następnie do bolesnej afery francuskiej sprzed paru miesięcy. Chodzi o gwałt dokonanego przez miejscowego proboszcza na dwóch chłopcach w wieku 14 i 16 lat:

Oskarżony ksiądz […] kierował ogniskiem dobroczynności. […] Kościół zareagował natychmiast, aby uchronić się od oskarżeń o opieszałość wysłał oskarżonego księdza w miejsce odosobnienia z dala od diecezji. […] Do publicznej wiadomości podano adres miejsca odosobnienia i nazwisko księdza.

Państwo Marten, którzy zgłosili gwałt, oprócz hierarchów kościelnych, poinformowali również prokuraturę i lokalną prasę, która szeroko rozpisywała się o tym wydarzeniu:

Prokurator okazał się człowiekiem dociekliwym. Zanim sformułował akt oskarżenia, przeprowadził wnikliwe dochodzenie. Okazało się, iż 20 przesłuchany świadków oczyściło księdza z wszelkich podejrzeń. Główna ofiara zaprzeczyła, jakoby miała zostać zgwałcona.

Bezstronny prokurator pragnął dotrzeć do źródeł oskarżenia. Dowiedział się, iż Państwo Marten łączyły z księdzem bliskie stosunki natury handlowej. Byli oni bliscy ogniska dobroczynności i w zamian za pomoc księdzu, otrzymali oni możliwość mieszkania, na którego terenie właścicielem był kościół:

Z czasem sytuacja przestała im odpowiadać, ksiądz domagał się wypełnienia kontraktu i wybuchł konflikt lokatora z właścicielem, zakończony denuncjacją skiędza jako pedofila.

Jak zaznacza Piotr Witt, w atmosferze ostatnich skandali i oskarżeń wielu księży, Państwo Marten uważali, iż wysunięte przez nich oskarżenie idealnie wpisze się w nagonkę na kościół katolicki i odniesie skutek. Na szczęście ksiądz został oczyszczony z wszelkich zarzutów, jednak państwo Marten zostali skazani jedynie na zapłacenie księdzu symbolicznego euro oraz na kilka miesięcy więzienia w zawieszeniu:

Mniej więcej w tym samym czasie dwaj inni księża z powodu podobnych zarzutów popełnili samobójstwo.

Zdaniem Witta przy użyciu współczesnych środków technologicznych możliwe jest rozpętanie każdej psychozy zbiorowej i „wmówienie w naród każdej bredni”. Przytacza on również narastające od lat 50. historie o spotkaniach z UFO:

Za czasów mojej młodości wszyscy widzieli latające talerze […] byli nawet tacy, którzy je fotografowali czy jedli kolację z Marsjanami […] wystarczyło, że prasa, radio i telewizja codziennie mówiły o latających talerzach, żeby je ludzie zobaczyli, tak jak dzisiaj widzą wszędzie księży pedofilów. Kościół, zamiast udzielać wiernym wsparcia intelektualnego, przytakuje swoim prześladowcom, a w najlepszym razie zachowuje potakujące milczenie.

A.M.K.