Zwycięstwo z dalszego miejsca smakuje lepiej, ale to kompetencje i osiągnięcia powinny decydować, a nie antyszambrowanie

Należę do najaktywniejszych legislacyjnie posłów obecnej kadencji. Moje miejsce na liście to sygnał dla innych, że nie warto zajmować się poprawą jakości naszego prawa, bo nie będzie to docenione.

Jolanta Hajdasz, Bartłomiej Wróblewski

Z jakimi uczuciami startuje się do Sejmu z szóstego miejsca na liście?

Szóste miejsce na liście ma swoje dobre i złe strony, ale przyzwyczaiłem się do ciężkiej pracy. Już w 2015 r. nauczyłem się, że to nie numer na liście liczy się najbardziej, tylko kandydat, jego program i jego osobiste zaangażowanie.

Wtedy miał Pan 11 miejsce na liście i mimo to zdobył Pan dla Prawa i Sprawiedliwości jeden z trzech mandatów w Poznaniu.

Cztery lata temu miałem drugi wynik na liście. Zaufało mi ponad 14 tysięcy osób. Liczę na nich także w tym roku. Mam nadzieję, że praca organiczna, którą prowadzę w Wielkopolsce, przyniesie dodatkowe owoce. Przyznam także, że zwycięstwo z dalszego miejsca smakuje lepiej. Ale trzeba jednak dodać, że taka sytuacja ma także istotne negatywne konsekwencje. Należę do najbardziej aktywnych legislacyjnie posłów tej kończącej się kadencji, więc to moje miejsce na liście to sygnał dla innych, że nie warto zajmować się poprawą jakości naszego prawa, bo później wcale nie będzie to jakoś specjalnie docenione. Równie niepokojący jest aspekt polityczny. W Poznaniu i aglomeracji poznańskiej PiS jest w trudnej sytuacji, bo dominuje u nas żywioł lewicowo-liberalny. I sytuacja się w ostatnich latach pogarsza.

Jeśli najbardziej aktywny poseł w Wielkopolsce, jak dość powszechnie jestem określany, parlamentarzysta, który rzuca wyzwanie Platformie Obywatelskiej, dostaje szóste miejsce na liście, jest to sygnał dla naszych radnych wszystkich szczebli, że to nie praca, a inne czynniki decydują o awansach.

Tak nie powinno być. To praca, kompetencje i osiągnięcia powinny być decydujące, antyszambrowanie mniej. (…)

Którymi sprawami spośród tych, jakimi się Pan zajmował, jest Pan najbardziej usatysfakcjonowany? Co jest taką dobrze wykonaną pracą, która przyniosła efekty?

Są cztery obszary, w których byłem mocno zaangażowany. To sprawy ideowe, które są fundamentem naszej państwowości i naszej cywilizacji. Najważniejszą dla mnie sprawą było przygotowanie i złożenie wraz z 107 koleżankami i kolegami posłami wniosku do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie zbadania konstytucyjności aborcji eugenicznej. Ten wniosek jest w Trybunale od października 2017 r. i nadal czekamy na wyrok. Drugi to praca legislacyjna w Sejmie. Mam satysfakcję, że należałem do najbardziej aktywnych posłów.

To prawda; aż 39 razy był Pan posłem sprawozdawcą, co sytuuje Pana na szóstym miejscu spośród 460 posłów… To bardzo dobry wynik.

Było wiele ważnych ustaw, w uchwalenie których bezpośrednio się zaangażowałem, w tym m.in. o rejestrze pedofilów, o osobach represjonowanych w czasach PRL, o darmowej pomocy prawnej. Włączyłem się w prace nad nowelizacją kodeksu postępowania administracyjnego, postępowania karnego czy ustawy o ustroju sądów powszechnych. Przypomnę tylko, iż była to jedyna ustawa z pakietu ustaw sądowych, której 2 lata temu nie zawetował prezydent Andrzej Duda.

Trzeci obszar to sprawy związane z pracą w zakresie dyplomacji parlamentarnej. Byłem m.in. przewodniczącym polsko-niemieckiej grupy parlamentarnej i wiceprzewodniczącym polsko-brytyjskiej grupy parlamentarnej. Staraliśmy się wzmocnić naszą pozycję, utrzymując dobre relacje z parlamentami z tych państw. Czwarty obszar to praca na terenie mojego okręgu wyborczego, gdzie po wyborach 2015 r. poważnie potraktowałem hasło rzucone przez prezydenta Dudę o pomocy prawnej dla obywateli. (…) Łącznie przez te nasze biura przewinęło się około 7 tysięcy osób. Ta część pracy przyniosła mi bardzo dużo satysfakcji.

Cały wywiad Jolanty Hajdasz z posłem Bartłomiejem Wróblewskim pt. „Zwycięstwo z dalszego miejsca smakuje lepiej” znajduje się na s. 3 wrześniowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 63/2019, gumroad.com.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna aktualnego numeru „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem gumroad.com. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Wywiad Jolanty Hajdasz z posłem Bartłomiejem Wróblewskim pt. „Zwycięstwo z dalszego miejsca smakuje lepiej” na s. 3 wrześniowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 63/2019, gumroad.com

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Namawiałem przed wyborami, by nie było podziału, ale się nie udało. Zwyciężyły partykularyzmy, także po naszej stronie

Kandydaci PO są wybierani tylko dlatego, że są z Platformy. Kandydaci PiS w dużych miastach mogą zostać wybrani nie dzięki PiS, ale mimo tego. Dlatego tak ważna jest osobista wiarygodność.

Jolanta Hajdasz
Bartłomiej Wróblewski

Wynik wyborów samorządowych w Poznaniu i w Wielkopolsce jest dla mnie oczywiście mocno niesatysfakcjonujący, bo tutaj żyję, z tym regionem jestem związany i – jak wielu – mam prawo być z tego wyniku niezadowolony – mówi poseł Bartłomiej Wróblewski w rozmowie z Jolantą Hajdasz.

W skali kraju wybory samorządowe są dużym sukcesem Prawa i Sprawiedliwości. 34% poparcia w wyborach do sejmików wojewódzkich jest najlepszym wynikiem w historii. Dzięki temu o ponad połowę wzrosła liczba radnych sejmikowych z PiS. Aż w sześciu województwach Prawo i Sprawiedliwość będzie rządzić samodzielnie. Podobnie kampania do rad powiatów była sukcesem. Nie ma jednak co ukrywać, że niepokojące są wyniki w dużych miastach.

Te wyniki nie są jednorodne w całej Wielkopolsce.

To prawda. Tradycyjnie już we wschodniej i południowej części Wielkopolski wyniki PiS są dużo lepsze niż w Wielkopolsce centralnej i północnej. W skali całego województwa w wyborach do sejmiku zagłosowało na nas blisko 400 000 osób, czyli niemal dwukrotnie więcej niż w 2014 r. Dało to 13 mandatów, a więc 5 mandatów więcej. W każdym okręgu z wyjątkiem Poznania i okręgu podpoznańskiego zyskaliśmy kolejny mandat. Niestety w samym Poznaniu Koalicja Obywatelska wygrała z nami aż 4:1. Gdyby nie aglomeracja poznańska, wygralibyśmy wybory do Sejmiku w Wielkopolsce. (…)

Zostały popełnione błędy polityczne i organizacyjne. Jeśli chodzi o błędy polityczne, to niestety zabrakło otwartości, co zaowocowało tym, że w powiecie poznańskim Porozumienie Jarosława Gowina nie szło z nami w koalicji. W Poznaniu to samo dotyczyło życzliwych PiS społeczników, którzy stworzyli własny komitet.

Namawiałem przed wyborami, aby dołożyć wszelkich starań, by nie było podziału, ale się nie udało. Zwyciężyły partykularyzmy, także po naszej stronie, co działało na korzyść Platformy i Nowoczesnej. W Poznaniu nie możemy sobie na przyszłość na to pozwalać, jeśli chcemy nawiązać walkę z ugrupowaniami liberalnymi. W wyborach samorządowych trzeba współpracować ze wszystkimi, którzy choćby kierunkowo wyznają podobne wartości, także z ugrupowaniami wolnościowej prawicy. Samodzielnie te ugrupowania zdobywają niewiele, bo po kilka procent, ale ostatecznie, jak zobaczyliśmy, tych kilku procent zabrakło, aby nasza reprezentacja w Radzie Poznania utrzymała się na dotychczasowym poziomie. Straciliśmy trzy mandaty, a więc 25% naszych radnych, w tym bardzo pracowitych, jak Jan Sulanowski czy Michał Boruczkowski. A to już porażka.

Te wybory generalnie były najbardziej upolitycznione. Szczególnie w wielkich miastach ludzie głosowali na PiS lub na KO.

Dlatego wspomniałem, że w dużych miastach warunki dla PiS są trudne. Tak zapewne będzie i w przyszłości. Jeśli chcemy wygrywać albo chociaż nawiązać walkę, musimy zrobić więcej niż liberalna konkurencja.

Potrzeba kandydatów zaangażowanych w sprawy lokalne, którzy zabiegają o sprawy miasta przez długi czas. I tu jest różnica między nami a Platformą. Kandydaci PO mogą zostać wybrani tylko dlatego, że są właśnie z Platformy. Kandydaci PiS w dużych miastach mogą zostać wybrani nie dzięki PiS, ale mimo tego, że są z PiS. Dlatego tak ważna jest osobista wiarygodność.

Cały wywiad Jolanty Hajdasz z Bartłomiejem Wróblewskim, pt. „Mam prawo być niezadowolony”, znajduje się na s. 2 listopadowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 53/2018.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Dzięki prenumeracie na www.kurierwnet.pl otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu w cenie 4,5 zł.

Wywiad Jolanty Hajdasz z Bartłomiejem Wróblewskim, pt. „Mam prawo być niezadowolony” na s. 2 listopadowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 53/2018

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Gwałtowny zwrot w nowelizacji ustaw reformujących wymiar sprawiedliwości

Nowe poprawki, najprawdopodobniej przygotowane przez resort Zbigniewa Ziobro, znacząco zmieniają ustawy realizujące polityczny kompromis prawny między premierem Morawieckim a Komisją Europejską.

 

Sejm na obecnym posiedzeniu zajął się projektami ustaw o Trybunale Konstytucyjny oraz ustroju sądów powszechnych i Sądzie Najwyższym, które implementują zmiany zapowiedziane przez premiera Mateusza Morawieckiego w Brukseli. Przedstawione projekty cofają część zapisów reformy wymiaru sprawiedliwości najbardziej krytykowanych przez instytucje unijne. Równocześnie większość rządząca zaproponowała rozwiązania usprawniające wybór pierwszego prezesa Sądu Najwyższego oraz system zwoływania pierwszego posiedzenia Krajowej Rady Sądownictwa, którą będzie mógł zwołać najstarszy wiekiem sędzia lub sędzia w stanie spoczynku, którym jest przedstawiciel prezydenta Wiesław Johann.

Zdaniem posła PiS przyjęte rozwiązania nie zagrażają głównym kierunkom reformy: Zaprezentowanie zmiany ustawy nie wpływają na główne kierunki zamian reformy wymiaru sprawiedliwości. Na przykład sprawy będą przydzielane losowo, a oświadczania sędziów będą publikowane. Te korekty chcemy wprowadzić, aby zakończyć spór na poziomie europejskim – podkreślił w rozmowie z Radiem Wnet Bartłomiej Wróblewski.

W ramach wdrażania kompromisu z Komisją Europejską posłowie PiS przygotowali zapisy zmieniające ustawę o ustroju sądów powszechnych, która przekazuje uprawnienia przedłużenia okresu orzekania przez sędziów po osiągnięciu wieku emerytalnego z ministra sprawiedliwości na prezydenta.

Zdaniem posła Platformy Obywatelskiej Borysa Budki jakakolwiek ingerencja władzy wykonawczej w przedłużenie okresu orzekania sędziów będzie godzić w zasadę niezawisłości sędziowskiej: PiS po raz kolejny zmienia własne zapisy ustaw. Nie może być, tak żeby prezydent RP, w miejsce ministra sprawiedliwości, weryfikowali sędziów. To uderza w niezawisłość sędziów – podkreślił poseł PO.

Nowelizacja zmienia również zasady odwoływania prezesów i wiceprezesów sądów, gdzie do wymiany prezesa na wniosek ministra sprawiedliwości potrzebna będzie pozytywna opinia kolegium sądu. W wypadku negatywnej opinii o odwołaniu prezesa lub wiceprezesa kolegium danego sądu, minister będzie mógł się odwołać do Krajowej Rady Sądownictwa. Zdaniem posłów z Platformy i Nowoczesnej, takie zapisy, dalej będą pozwalać na ingerencję ministra sprawiedliwości w działania sądu, ponieważ kolegia sądów zostaną obsadzone przez nowych sędziów sądów rejonowych, zależnych od rządu.

Zdaniem Jerzego Jachnika, obecne lamenty opozycji są całkowicie nieuprawnione, ponieważ przyjęte rozwiązania są powrotem do rozwiązań istniejących przez reformę wymiaru sprawiedliwości: Jeśli chodzi o prezesów sądów, to jest powrót, do poprzedniej ustawy, gdzie również były opinie niewiążące, ale jeśli z przyczyn korupcyjnych chce się przenieść sędziego z jedno miasta do innego, to lokalne kolegia sądów mogą być przeciwko.

Poprawki zaproponowane zmieniają również rolę prezydenta przy przedłużeniu orzekania dla sędziów Sądu Najwyższego, które również będą rozpatrywane przez KRS, ale prezydent będzie mógł wyrazić sprzeciw, wobec decyzji krajowej rady, co będzie skutkować natychmiastowym skończeniem orzekania przez sędziego.

Z zaproponowanymi zmianami nie zgadza się poseł Kukiz’15 Jerzy Jachnik, który podkreśla wyjątkową rolę prezydenta w polskim systemie prawnym: Prezydent ma największy mandat społeczny, bo jest wybierany w wyborach powszechnych. Wymiar sprawiedliwości nigdy nie był niezależny czy niezawisły, to są hasła, które mają utrzymać stary układ w sądach.

Kolejną ustawą, nad którą pracuje Sejm, jest projekt umożliwiający opublikowanie orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego, wydany niezgodnie z przepisami prawa. W myśl zapisów ustawy opublikowane mają zostać trzy wadliwie wydane wyroki Trybunału Konstytucyjnego z 9 marca, 11 sierpnia oraz 7 listopada 2016 roku, z odpowiednią adnotacją o zmiennie ustawy, do której się odnoszą. O zarządzeniu publikacji ma decydować prezes Trybunału.

Zdaniem przedstawicieli opozycji proponowane przez rozwiązania w zakresie publikowania wyroków Trybunału Konstytucyjnego to cofnięcie się koalicji rządzącej na całej linii: PiS przyznaje się do błędu i okłamywania opinii publicznej, że nie było wyroków TK, natomiast robią to w sposób absurdalny, ponieważ nakazuje premierowi opublikować wyroki. Jeśli jest to wyrok, to nie potrzebna jest ustawa, a jeżeli to nie jest wyrok, to nie można zmusić ustawą premiera, żeby łamał konstytucję – powiedział dla Radia Wnet Borys Budka, który podkreślił jednocześnie, że: Jeżeli Sejm przyjmie ustawę o TK, to Prawo i Sprawiedliwość przyzna, że premier Beata Szydło przez dwa lata łamała prawo, nie publikując wyroków.

Zdaniem posłów koalicji ogłoszenie rozstrzygnięć wydanych z wadą prawną nie będzie miało wpływu na skład Trybunału Konstytucyjnego. Poseł Bartłomiej Wróblewski podkreślił, że twierdzenia opozycji nieodopowiadają stanowi prawnemu: To nie jest właściwa teza. Te wyroki będą opublikowane, bo takie jest oczekiwanie na poziomie europejskim, ale tamto rozstrzygnięcie zapadały z istotnymi wadami prawnymi co do składu. Nie wydaje się, aby dzisiaj, kiedy mamy zupełnie inny stan prawny, miały wpływ na funkcjonowaniu Trybunału Konstytucyjnego.

W ramach prac komisji sprawiedliwości w środę późnym wieczorem zgłoszone zostały istotne poprawki, które zmieniają zasady odwoływania prezesów sądów oraz zasady powołania pierwszego posiedzenia nowowybranej Krajowej Rady Sądownictwa.

 

ŁAJ

Manifest polityczny KRS czy bałagan w Ministerstwie Sprawiedliwości? / Dwugłos w Radiu WNET na temat asesorów sądowych

Na pytanie, czy za sprzeciwem KRS wobec powołania asesorów stoi polityka czy też KRS słusznie wytyka błędy ministerstwu sprawiedliwości, odpowiadali Tomasz Rzymkowski i Bartłomiej Wróblewski.

Dzisiaj w Poranku WNET Łukasz Jankowski przeprowadził dwie rozmowy dotyczące wtorkowej decyzji Krajowej Rady Sądownictwa o zgłoszeniu sprzeciwu wobec powołania przez ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę na asesorów 265 absolwentów Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury. Asesorowie to tzw. sędziowie na próbę. Po czterech latach orzekania jako asesorowie mogą oni następnie zostać sędziami już bezterminowo.

Najpierw na ten temat wypowiedział się Bartłomiej Wróblewski, prawnik konstytucjonalista.

Zdaniem posła Bartłomieja Wróblewskiego z PiS, decyzja KRS o sprzeciwie wobec powołania asesorów przez ministra Zbigniewa Ziobrę jest to „rodzaj wyrazistej manifestacji politycznej”. – Powoływanie się na argumenty natury czysto formalnej i w konsekwencji odrzucenie 265 kandydatur, i odmowa powołania ich na asesorów nie może być inaczej odczytywana – powiedział w Poranku WNET.

Poseł PiS stwierdził też, że KRS mogła wcześniej wskazać braki formalne, wtedy na pewno zostałyby uzupełnione. Nie przekonują go podawane przez KRS argumenty, że któraś osób powołanych na asesora zmieniła nazwisko w związku ze ślubem. Zwrócił też uwagę na skalę decyzji KRS – dotyczy ona 265 osób. Tymczasem środowisko sędziowskie i KRS od dawna mówią, że sędziów brakuje.

Cała sprawa jest zdaniem Bartłomieja Wróblewskiego kolejnym argumentem za tym, że głęboka reforma wymiaru sprawiedliwości to konieczność. Podkreślił przy tym wagę profesjonalizmu w działaniach rządzących. Każdy błąd będzie bowiem wykorzystany do tego, żeby „reformę zatrzymać, spowolnić, osłabić”.

Inaczej zupełnie tę sprawę widzi poseł Kukiz’15, Tomasz Rzymkowski, który jako członek Krajowej Rady Sądownictwa z ramienia Sejmu uczestniczył w wydawaniu uchwały.

– Wiele rzeczy w życiu widziałem, ale takiego bałaganu nie spodziewałem się. Inni członkowie zespołu, też parlamentarzyści, nie tylko sędziowie, również przecierali oczy ze zdumienia, że można w takich warunkach pracować i podejmować decyzje, które będą kształtowały rzeczywistość polskiego wymiaru sprawiedliwości na lata – powiedział Tomasz Rzymkowski w Poranku WNET.

Poseł opisał procedurę powoływania asesorów. KRS, zgodnie z nowelizacją prawa o ustroju sądów powszechnych, ma prawo kontroli następczej. Najpierw minister sprawiedliwości powołuje asesorów i odbiera od nich przysięgę, a następnie KRS ma miesiąc na zgłoszenie sprzeciwu do kandydatur na asesorów.

Tomasz Rzymkowski twierdzi, że dokumentów, które powinny być zebrane przez ministerstwo sprawiedliwości w toku procedury przed powołaniem asesorów, nie było; te które były, były – jak to określił – kuriozalne. Podał kilka przykładów. Jeden asesor sześciokrotnie popełnił wykroczenia drogowe, a zgodnie z przepisami powinien być nieposzlakowanej opinii. Dwie panie asesor są na urlopach macierzyńskich do przyszłego roku. Zamiast dyplomu ukończenia studiów przedstawione było zaświadczenie o średniej ocen.

Gdy 30 października przyszedł kurier z dyplomami ukończenia przez asesorów Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury, okazało się, że dyplomy miały datę właśnie 30 października. – Te dokumenty powinny być w posiadaniu ministerstwa sprawiedliwości przynajmniej na chwilę przed podjęciem decyzji o powołaniu kogoś na asesora – powiedział poseł Kukiz’15.

– Krajowa Rada Sądownictwa stwierdziła, że nie jest w stanie ocenić, na jakiej podstawie ministerstwo sprawiedliwości powołało te osoby na asesorów – stwierdził Tomasz Rzymkowski. Na pytanie, czy skala nieprawidłowości uzasadniała złożenie sprzeciwów w odniesieniu do wszystkich powołanych asesorów, powiedział, że w zespole w ramach KRS, w którym pracował, zajmującym się 67 osobami, tylko jedna miała komplet dokumentów, a wszystkie dokumenty powinny zostać zebrane wcześniej, przed powołaniem ich na asesorów.

Na koniec rozmowy poseł Rzymkowski zarzucił Zbigniewowi Ziobrze, że odpowiada za paraliż polskiego wymiaru sprawiedliwości. Jest bowiem ponad 1000 wakujących stanowisk sędziowskich, a minister sprawiedliwości nie rozpisuje na nie konkursów.

Zapraszamy do wysłuchania obu rozmów w części drugiej i piątej Poranka WNET.

JS

Wróblewski: Projekty prezydenta idą w tym samym kierunku co wcześniejsze ustawy przygotowane przez PiS [VIDEO]

Zdaniem posła PiS projekty zawierają kilka ciekawych propozycji, ale przemyślenia wymaga zwłaszcza procedura „jeden poseł – jeden głos”, gdy przy wyborze członków KRS nie będzie większości 3/5.

W Poranku WNET u Antoniego Opalińskiego i Łukasza Jankowskiego gościł poseł PiS Bartłomiej Wróblewski. Tematem rozmowy był ogłoszone przez prezydenta projekty ustaw o Sądzie Najwyższym i o zmianie ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa.

Poseł nie zapoznał się jeszcze z tekstami projektów ustaw, ale zna ich założenia. Ocenia, że idą w tym samym kierunku, co wcześniejsze projekty PiS. Jest w nich kilka ciekawych propozycji, jest jedna istotna różnica i pominięcie jednej kłopotliwej kwestii. Pominięte jest uprawnienie ministra sprawiedliwości do występowania w okresie przejściowym do prezydenta  o wyznaczenie sędziów Sądu Najwyższego. To powoduje obniżenie temperatury dyskusji.

Poseł jest umiarkowanym optymistą i uważa, że projekty prezydenta powinny zostać przepracowane w Sejmie. Doprecyzowania wymaga jego zdaniem procedura rezerwowa wyboru sędziów do KRS. Zgadza się z koncepcją, żeby członków KRS wybierać 3/5 głosów. Potrzebna jest jednak procedura rezerwowa, gdy takiej większości nie uda się osiągnąć. Według niego trzeba iść w kierunku prostych pomysłów, na przykład, że takiej sytuacji wybór nastąpi większością zwykłą albo że w równych częściach wyboru dokonają Sejm i Senat.

Po 1989 roku nie udało się zbudować takich mechanizmów, żeby ci co mają większość nie brali wszystkiego. PiS tego doświadczało przez wiele lat. Propozycji prezydenta „jeden poseł – jeden głos” nie odrzuca, ale jest to rozwiązania tak nietypowe, że trzeba je przemyśleć.

Prezydent wskazał, że ministerstwo obrony narodowe, ministerstwo sprawiedliwości i ministerstwo spraw zagranicznych to są te resorty, z którymi ma największą różnicę zdań. Bartłomiej Wróblewski twierdzi, że wynika to z przyjęcia „nieszczęśliwego rozwiązania ustrojowego”. Za te dziedziny odpowiadają właściwi ministrowie, ale jednocześnie prezydentowi dane są bardzo istotne kompetencje, jak mianowanie generałów czy ambasadorów. Rozdzielenie kompetencji powoduje powstawanie różnicy zdań. Pojawia się ona niezależnie od tego kto rządzi.

Czy zatem konflikt, który obserwujemy, to wynik różnicy zdań co do tempa „dobrej zmiany” czy też to system polityczny narzuca spór między prezydentem a rządem? Poseł tutaj ponownie stwierdził, że spory na linii prezydent-rząd pojawiały się już wcześniej. Powiedział też, ze element osobisty jest bardzo istotny. Trzeba według niego przekonywać aktorów tych zdarzeń, żeby wszystkie trudne kwestie były ucierane i żeby nie przenikały do mediów liberalnych.

Bartłomiej Wróblewski został jeszcze zapytany o to, co sądzi o nowym projekcie ustawy o Sądzie Najwyższym. Nie ma w nim usunięcia wszystkich sędziów SN. Wprowadzona jest granica wieku 65 lat – po osiągnięciu której prezydent będzie wyrażać zgodę na dalsze zajmowanie stanowiska sędziego Sądu Najwyższego. Poseł powiedział, że ustawy zaproponowane przez PiS w lipcu zakładały „pewną selekcję” sędziów SN. Nie ma pewności, czy znaczna część sędziów SN by nie pozostała. Zatem – jeśli spojrzeć, jak to określił gość, „na chłodno” – to różnice wcale nie są duże. Nie jest zatem uzasadniony frontalny atak na propozycje prezydenta. Idą one w tym samym kierunku, co lipcowe propozycje PiS.

Całej rozmowy można wysłuchać w drugiej części Poranka WNET.

JS

 

Obejrzyj również ten wywiad na naszym kanale YouTube!

Dzień 22. z 80 / Brzeg nad Odrą / Bartłomiej Wróblewski – echa wczorajszej ostrej dyskusji w Sejmie nt. ustaw o KRS i SN

Determinacja PiS dotyczy przeprowadzenia zmian, a nie obrony jak niepodległości każdego zaproponowanego przez rząd zapisu. Chodzi o to, żeby przeprowadzić reformę, a nie postawić na swoim.

„Wyjątkowo trudną” i „niedobrą” nazwał doktor Bartłomiej Wróblewski, poseł PiS, prawnik i konstytucjonalista, wczorajszą debatę sejmową na temat zmian w systemie polskiego wymiaru sprawiedliwości. Dotyczyła ona ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa i ustawy o Sądzie Najwyższym. Jak powiedział rozmówca Łukasza Jankowskiego, opozycja starała się przeciągnąć i utrudnić debatę. Natężenie obstrukcji i „nieeleganckich” ataków z jej strony było wyjątkowo duże.

Jak powiedział poseł PiS, całe obrady upłynęły pod znakiem prowokacji, obrażania; naigrywano się nawet z nazwisk posłów PiS. Posłowie PO i Nowoczesnej podeszli w pewnym momencie do miejsca, w którym zasiada Jarosław Kaczyński; wyglądało to, według słów posła Wróblewskiego, na „chamską prowokację” i dążenie do awantury, nawet do rękoczynów.

Inicjatywa ustawodawcza prezydenta była zaskoczeniem dla wszystkich. Prawo i Sprawiedliwość nie spodziewało się propozycji poprawki prezydenta do ustawy o KRS, jednak jego wystąpienie zostało przyjęte z zaciekawieniem. Szybko udało się wypracować porozumienie między prezydentem a klubem PiS. Propozycję prezydenta odebrano jako próbę załagodzenia sporu politycznego.[related id=29444]

Prezydent oświadczył, że nie podpisze ustawy o KRS, jeśli nie zostanie uwzględniona w niej jego poprawka o wyborze sędziów członków Krajowej Rady Sądownictwa  większością 3/5 głosów, a więc większością kwalifikowaną.

W zamiarze prezydenta ma to zmusić rządzącą większość parlamentarną do szukania sprzymierzeńców wśród opozycji, co będzie budować lepszą atmosferę polityczną. Trudno przewidzieć, czy uda się w szeregach posłów opozycji znaleźć liczbę sprzymierzeńców potrzebną w głosowaniu, ale zdaniem posła Wróblewskiego, uwzględnienie tej poprawki przynajmniej stwarza taką nadzieję.

Bartłomiej Wróblewski przypomniał, że inicjatywa prezydenta wpisuje się we wcześniejsze propozycje PiS dotyczące poprawek do ustawy o Sądzie Najwyższym.

– Minister Ziobro i inni przedstawiciele naszego środowiska zapowiadali, że w ustawie o Sądzie Najwyższym zostaną przyjęte poprawki ograniczające wpływ Ministra Sprawiedliwości na kwestie personalne, a wzmacniające pozycję Krajowej Rady Sądownictwa.

W ustawie o ustroju sądów powszechnych, w której Bartłomiej Wróblewski reprezentował wnioskodawców – PiS – także postulowano wzmocnienie roli Krajowej Rady Sądownictwa. Niektóre z tych postulatów zostały uwzględnione. M.in. poseł Wróblewski zgłosił propozycję, aby w przypadku odwoływania prezesów sądów to KRS mogła zgłosić sprzeciw większością 2/3 głosów.[related id=29454]

Tak więc widać, że propozycja prezydenta wpisuje się w propozycje wzmocnienia pozycji ustrojowej zreformowanej Krajowej Rady Sądownictwa. Wcześniej Rada była zdominowana przez „korporacyjny czynnik sędziowski”. Obecnie zyska bardzo silną demokratyczną legitymację: sędziów KRS będzie wybierał parlament.

Na pytanie o zmiany w ustawie o Sądzie Najwyższym, które zmniejszyłyby prerogatywy Ministra Sprawiedliwości, poseł Wróblewski odpowiedział, że prace idą w kierunku odbierania opozycji argumentów i ulepszenia projektu ustawy o Sądzie Najwyższym. Propozycje dotyczą przeniesienia kompetencji, które opozycja krytykowała, gdyby miały przypaść Ministrowi Sprawiedliwości, na KRS i prezydenta.

Chodzi o wskazywanie tych sędziów, którzy w okresie przejściowym będą pełnić rolę sędziów Sądu Najwyższego, co oznacza, że w okresie reorganizacyjnym kompetencje personalne będą przesunięte w stronę ciała kolegialnego, jakim jest KRS. Nie będzie ich posiadał Minister Sprawiedliwości. Także regulamin Sądu Najwyższego będzie nadawał Prezydent, a nie Minister Sprawiedliwości.

Zdaniem Bartłomieja Wróblewskiego ustrojowo zmiany te idą w dobrym kierunku, a jednocześnie odbierają argumenty opozycji, która protestowała przeciwko reformie Sądu Najwyższego.

Oświadczenie premier, że PiS nie cofnie się ze swojego zamiaru reformy systemu sprawiedliwości, nie jest sprzeczne z propozycją prezydenta Dudy, ponieważ determinacja PiS dotyczy przeprowadzenia zmian, a nie obrony jak niepodległości każdego zaproponowanego przez rząd zapisu. Najważniejsze jest, żeby czynić projekty lepszymi wszędzie tam, gdzie to jest możliwe.

Chodzi o to, żeby przeprowadzić reformę, a nie, żeby postawić na swoim.

Całej rozmowy z Bartłomiejem Wróblewskim można wysłuchać w części trzeciej Poranka Wnet z Brzegu nad Odrą.

MS

Poseł PiS: Reforma wymiaru sprawiedliwości pozwoli polskim sądom wyjść z paraliżu. Ustawa jest zgodna z konstytucją

Bartłomiej Wróblewski w rozmowie z Radiem Wnet podkreślił, że nowe zasady działania sądów powszechnych wyzwolą sędziów orzekających spod wszechwładzy prezesów sądów i zwiększą ich niezawisłość.

Zdaniem posła Prawa i Sprawiedliwości Bartłomieja Wróblewskiego przyjęte przez Komisję Sprawiedliwości poprawki do ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa wzbogacają mechanizm wyboru sędziów do KRS i [related id=20706]dodatkowo dają możliwość uczestniczenia w tych wyborach środowiskom prawniczym. Poseł wskazał, że ustawodawca w tym zakresie zrealizował postulaty środowiska sędziowskiego.

Zdaniem polityka PiS ustawa zmieniająca zasady wyboru sędziów KRS jest zgodna z konstytucją: – Krajowa Rada Sądownicza nie jest organem władzy sądowniczej, którymi są tylko sądy i trybunały. Konstytucja nie rozstrzyga, kto wybiera 15 sędziów – członków KRS. Do tej pory rzeczywiście tych sędziów wybierały korporacje, dlatego uważam, że propozycja, aby to Sejm wybierał kandydatów, jest zgodna z konstytucją.

– Zmiany personalne są istotne, ale to nie one są celem reformy, która zakłada usprawnienie pracy sądów i całego wymiaru sprawiedliwości – zaznaczył Bartłomiej Wróblewski.

Poseł Prawa i Sprawiedliwości podkreślał, że proponowane zmiany nie są pisane pod ministra sprawiedliwości. – „Ziobrocentryczne” odczytywanie zapisów ustawy o sądach powszechnych  jest niewłaściwe, ponieważ ministrowie sprawiedliwości regularnie się zmieniają. Kiedy rozmawiamy o reformie, to musimy zadawać sobie pytanie, czy zapisy są dobre czy złe, a nie czy odpowiadają danemu ministrowi – mówił.

– Musimy podjąć decyzję, czy chcemy sprawnego systemu nadzoru nad wymiarem sądownictwa, czy chcemy systemu wzajemnego paraliżu, który funkcjonował przez wiele lat – zaznaczył w rozmowie z Radiem Wnet poseł PiS.

Zdaniem Bartłomieja Wróblewskiego nowa ustawa wprowadza wiele zmian wzmacniających sędziów. – Jednym z mechanizmów który tworzymy, jest losowy przydział spraw. Żaden z prezesów sądów nie będzie miał wpływu na to, który sędzia będzie wyrokował w konkretnej sprawie – powiedział. Kolejna zmiana dotyczy równomiernego przydziału spraw. – Nie można karać sędziów narzucaniem znacznej ilości spraw – zaznaczył.

 

ŁAJ

Popołudnie Radia Wnet 20 kwietnia 2017 – Bartłomiej Wróblewski – poseł PiS; Janusz Cieszyński – dyrektor w MR;

Adam Borowski – działacz opozycji czasów PRL, warszawski Klub Gazety Polskiej; Bartłomiej Wróblewski – poseł PiS; Janusz Cieszyński – dyrektor departamentu małych i średnich przedsiębiorstw w Ministerstwie Rozwoju; Prowadzący: Łukasz Jankowski Realizator: Karol Smyk Część pierwsza: Janusz Cieszyński o prawnych uwarunkowaniach działalności małych i średnich przedsiębiorstw w Polsce. Część druga:  Bartłomiej Wróblewski o reformie wymiaru […]

Adam Borowski – działacz opozycji czasów PRL, warszawski Klub Gazety Polskiej;

Bartłomiej Wróblewski – poseł PiS;

Janusz Cieszyński – dyrektor departamentu małych i średnich przedsiębiorstw w Ministerstwie Rozwoju;


Prowadzący: Łukasz Jankowski

Realizator: Karol Smyk


Część pierwsza:

Janusz Cieszyński o prawnych uwarunkowaniach działalności małych i średnich przedsiębiorstw w Polsce.

Część druga: 

Bartłomiej Wróblewski o reformie wymiaru sprawiedliwości inicjowanej przez PiS;

Część trzecia: 

Nagranie wypowiedzi wiceministra spraw zagranicznych Konrada Szymańskiego, dotyczącej konsekwencji Brexitu dla UE i Polski

Część czwarta:

Adam Borowski o przyjeździe Donalda Tuska do Polski i o roli tego polityka w polskiej polityce ostatnich lat.