Sztuczna inteligencja BlueDot ostrzegła przed koronawirusem szybciej niż WHO

– Rządom nie należy ufać, jeżeli chodzi o informowanie o zagrożeniach na czas – mówi założyciel i prezes BlueDot, Kamran Khan.

Skonstruowana przez firmę BlueDot sztuczna inteligencja informowała o rozprzestrzenianiu się nowego koronawirusa 9 dni wcześniej niż Światowa Organizacja Zdrowia. Już 31 grudnia algorytm powiadomił  o zagrożeniu klientów firmy.  Platforma BlueDot wykorzystuje algorytm sztucznej inteligencji, który przeczesuje serwisy informacyjne w różnych językach, monitoruje sieci używane do wymiany informacji o rozprzestrzenianiu się chorób wśród zwierząt i roślin, sprawdza oficjalne komunikaty rządowe. Wszystko po to, by z wyprzedzeniem ostrzegać osoby korzystające z tej platformy przed odwiedzaniem miejsc podwyższonego ryzyka.

Prezes firmy zarządzającej algorytmem w wywiadzie dla „Wired” tłumaczył, że w przypadku tego typu informacji nie można kierować się zaufaniem do rządowych agencji. Urzędnicy z reguły  nie spieszą się w informowaniu opinii publicznej o podobnych sprawach, a pośpiech jest kwestią kluczową w przypadku epidemii. Jak stwierdził Kamran Khan:

Wiemy, że rządom nie można ufać jeśli chodzi o podawanie informacji na czas.

Prezes BlueDot tak zarekomendował korzystanie ze stworzonego przez jego firmę algorytmu:

Jesteśmy w stanie wychwytywać wieści o rozprzestrzenianiu się wirusów, krótkie wzmianki, wpisy na blogach i forach czy inne oznaki tego, że dzieje się coś nietypowego.
Sztuczna inteligencja korzysta z dostępu do danych dotyczących biletów lotniczych.  Pozwala to określić potencjalne kierunki rozprzestrzeniania się wirusa. Dobrze oceniła w ten sposób, że wirus trafi do Bangkoku, Seulu, Tajpej czy Tokio.

Algorytm nie pracuje jednak sam. Gdy przygotuje on swój raport, jest on analizowany przez ludzi. Epidemiolodzy sprawdzają, czy raport ma sens z naukowego punktu widzenia.

Z tekstu”Wired” dowiadujemy się, jakie były początki firmy Kamrana Khana:

Po przetestowaniu kilku programów predykcyjnych, Khan uruchomił BlueDot w 2014 r. i zebrał 9,4 mln dolarów finansowania. Firma zatrudnia obecnie 40 pracowników: lekarzy i programistów, którzy opracowują narzędzie analityczne do śledzenia choroby. Wykorzystuje ono techniki przetwarzania języka naturalnego i uczenia się maszynowego do przesiewania doniesień w 65 językach, a także danych lotniczych i informacji o rozprzestrzenianiu się chorób u zwierząt.

Należy dodać, że prace nad algorytmem rozpoczęły się w 2003 r., podczas epidemii wirusa SARS. Kamran Khan pracował wtedy jako specjalista od chorób zakaźnych.

Od początku stycznia w Wuhan odnotowano wiele przypadków zapalenia płuc. Za potencjalne źródło wirusa uznaje się targ rybny Huanan, gdzie sprzedawane są zarówno żywe, jak i martwe zwierzęta.  6 stycznia o rozprzestrzenianiu się wirusa informowały amerykańskie Centra Kontroli i Prewencji Chorób (ang. Centers for Disease Control and Prevention, CDC). 3 dni później te informacje potwierdziła WHO.

A.W.K.

Korwin-Mikke: Polska przez to, że atakuje Niemcy i Rosję, tworzy sojusz rosyjsko-niemiecki Nord Stream [VIDEO]

Czy wystartuje w wyborach prezydenckich? Dlaczego nie popiera reakcji rządu na słowa Putina? Czym te ostatnie są spowodowane? W jaki sposób rząd traktuje nas jak dzieci? Odpowiada Janusz Korwin-Mikke.


Janusz Korwin-Mikke odnosi się do przekopu Mierzei Wiślanej, który jego zdaniem jest okazją, by „ktoś się nakradł”. Zauważa, że jego koszt jest 150 razy większy od prac podjętych przez Arabię Saudyjską, który mają zmienić skonfliktowany z nią Katar w wyspę. Na temat Bliskiego Wschodu zauważył, że:

Rosja siedzi w sprawie Iranu zadziwiająco cicho, a Amerykanie robią co mogą by sami się wyautować z tego.

Tymczasem uaktywnili się Chińczycy, którzy zapowiedzieli pomoc Irakowi i obiecali wysłać swoje wojska. O stosunku Rosji i Chin, stwierdza, że jest to „niechciany sojusz wymuszony przez to, że Ameryka atakuje Rosję i Chiny”. Przy okazji zauważa, iż:

Tak samo Polska przez to, że atakuje Niemcy i Rosję tworzy sojusz rosyjsko-niemiecki Nord Stream.

Na uwagę, że sojusz rosyjsko-niemiecki jest starszy niż polskie ataki, stwierdza, że to nieprawda. Dodaje, że podobnie należy tłumaczyć współpracę rosyjsko-izraelską. Polscy rządzący tego jednak nie rozumieją, gdyż jak zauważa rozmówca Adriana Kowarzyka, nie grają oni w gry hazardowe. Tymczasem jak podkreśla:

Każdy Żyd wie, że dziecko musi się uczyć grać w gry hazardowe.

Jeden z liderów Konfederacji Wolność i Niepodległość komentuje rezultaty jej prawyborów prezydenckich. Stwierdza, że toczą się rozmowy na temat tego, na kogo kandydaci KORWiN-u przerzucą swoje głosy elektorskie. Odpowiadając na pytanie, czy będzie kandydatem na prezydenta 2020 r. mówi:

Nie sądzę raczej, bo jest bardzo silny opór ze strony narodowców.

Stwierdza, że w tych wyborach Konfederacja będzie walczyć o wynik 15. procentowy w pierwszej turze, który mógłby pozwolić jej przejść do drugiej.

Jeżeli Szymon Hołownia odbierze głosy Platformie, to może być kilka ugrupowań po 15%.

Po przerwie, w której słuchamy bliskiego Radiu WNET i lubionego przez naszego gościa utworu, prezes partii KORWiN tłumaczy czemu nie wstał w czasie uchwały Sejmu potępiającej słowa Władimira Putina. Zauważa, że wypowiedzi te wyśmiał bardzo solidnie:

Czy gdyby pan Włodzimierz Putin stwierdził, że 2 razy 2 równa się 7, to czy Międzynarodowa Unia Matematyczna ogłosiłaby swój sprzeciw? Z głupotami się nie dyskutuje.

Podkreśla, że odnoszenie się do oczywistych głupot, jakie wypowiedział prezydent Rosji, tylko pogarsza sprawę, ponieważ nadaje im rozgłosu. Przypomina, zasadę „kto się tłumaczy, ten jest winien”. Odnosząc się do zarzutów wobec ambasadora Lipskiego, zauważa, że gdyby Żydów wysłano do Afryki, to nie zginęliby oni w Auschwitz i na Majdanku. Przyczyny wypowiedzi rosyjskiego prezydenta upatruje w decyzji MKOl, który nałożył kary na Rosję, w związku ze stosowaniem przez jej sportowców dopingu.  Obecnym prezydentem Światowej Agencji Antydopingowej jest zaś Polak, Witold Bańka, wcześniej członek jej komitetu wykonawczego. Z tego powodu „mamy za swoje”. O samym dopingu w sporcie poseł stwierdza, że powinien być on legalnie dopuszczony i że każdy dorosły człowiek ma prawo zażywać takie substancje, jakie chce. Dotyczy to zarówno leków, które powinny być dostępne bez recepty, jak i narkotyków.

Jak można ograniczać wolność? Jak ktoś chce umrzeć z tego powodu, to ma do tego prawo.

Podkreśla, że niepozwalanie ludziom na wykup takich leków, jakie chcą bez recepty, jest traktowaniem ich jak dzieci, które wezmą wszystkie leki naraz i umrą. Jeśli by zaś ktoś umarł w ten sposób, to jak mówi nasz gość, byłoby „jednego idiotę mniej”. Dodaje, że na wojnie z narkotykami korzystają gangi.

Przed wojną nie było walki z narkomanią, więc nie było narkomanii. […] Działka hery w Bangkoku kosztuje 20 gr, w Warszawie kosztuje ok 35 zł. […] Przy tym przebiciu kara śmierci nie odstraszy ludzi.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Kłosowski: Tajowie przyjęli papieża w niezwykle ciepły sposób. Kościoły azjatyckie to są Kościoły męczenników

Michał Kłosowski o kończącej się wizycie papieża w Tajlandii i zbliżającej się w Japonii, o chrześcijańskich męczennikach w tych krajach, związkach Polaków z Japonią i o własnym pobycie w tym kraju.

Michał Kłosowski o wizycie papieża Franciszka w Tajlandii i nieodległej podróży Ojca Świętego w Japonii. Jak mówi dziennikarz, przygotowania w Japonii nie są spektakularne ze względu na fakt, iż katolicy stanowią w tym kraju jedynie 0,4 proc, jest ich wraz z innymi chrześcijanami zaledwie 600 tys. Niedzielę Franciszek spędzi w  Hiroszimie i Nagasaki [do 1945 r. główne skupiska katolików w Japonii- przyp. red.], które, jak mówi dziennikarz, „wydają się głównymi celami podróży” papieża.

Pamiętajmy w końcu, że te Kościoły azjatyckie: koreański, japoński, chiński, tajlandzki, to są Kościoły męczenników.

Biskup Rzymu ma zobaczyć także pomnik 26 męczenników, ukrzyżowanych w 1597 r. na polecenie szoguna Hideyoshiego. W prześladowaniach, jakie miały miejsce od końca XVI w. zginęło wielu chrześcijan, zarówno nawróconych Japończyków, jak i cudzoziemskich misjonarzy. Wśród tych ostatnich był także polski jezuita Wojciech Męciński. Bardziej pozytywnym wydarzeniem z dziejów wzajemnych kontaktów polsko-japońskich była pomoc udzielona przez Japonię polskich dzieciom, ewakuowanym z Syberii w latach 1920-1923. W stulecie tego wydarzenia polska ambasada organizuje sympozjum na Uniwersytecie Świętego Serca w Tokio. Z Japonią związany był także inny polski męczennik, o. Maksymilian Maria Kolbe, który prowadził w niej działalność misyjną w latach 30. XX w. Sam powrócił do Polski, ale w Japonii została część jego współpracowników. Japończycy pamiętają także wizytę św. Jana Pawła II w 1981 r.

Tajowie przyjęli Ojca Świętego w niezwykle ciepły i kolorowy sposób, prezentując swoją kulturę.

Natomiast atmosfera w Tajlandii była dosłownie gorąca. Podczas Mszy Świętej w Bangkoku było 30 stopni Celsjusza. Dla papieża mającego jedno płuco odprawienie liturgii było problematyczne. Dużą wagę papież Franciszek kładzie na spotkania z innymi religiami i na działalność misyjną. Mówił on w czasie tej wizyty:

Podążajcie śladami pierwszej miłości. […] Nasza wiara musi być czysta.

Polski korespondent przedstawia swoje wrażenia z pobytu w Kraju Kwitnącej Wiśni. Zwraca uwagę na to, że samotność „bardzo doskwiera japońskiemu społeczeństwu”, które się starzeje.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.