Stefanik: Po przewrocie wojskowym w Mali możliwy jest scenariusz rwandyjski i wojna domowa

Zbigniew Stefanik opowiada o sytuacji w Mali, znaczeniu tego państwa dla Francuzów i walki z terroryzmem oraz rozwoju możliwych scenariuszy, w tym wojnie domowej.


Korespondent polskich mediów we Francji, Zbigniew Stefanik opisuje sytuację w Mali, gdzie doszło do zamachu stanu i przejęcia władzy przez zbuntowanych wojskowych. Wskazuje, że jest to państw bardzo ważne z punktu widzenia walki z islamskimi terrorystami.

Na obszarze Sahelu obecnie toczą się najważniejsze operacje wymierzone w organizacje terrorystyczne. Destabilizacja państw, które leżą w tym obszarze utrudni te działania […] Chaos w naturalny sposób będzie służył islamistom, którzy będą próbować odtworzyć scenariusz iracko-syryjski, a więc zdobyć część terytorium […] Z drugiej strony może dojść do starć z organizacjami terrorystycznymi, które mogą doprowadzić do wielu tysięcy ofiar śmiertelnych.

Gość Kuriera w samo południe wskazuje, że sytuacja jest bardzo niepewna i nie wiadomo czy pucz zdoła się utrzymać. Rada Bezpieczeństwa ONZ wezwała zbuntowanych wojskowych do powrotu do koszar.

Pucz odbył się za sprawą wojskowych, którzy zdobyli największą bazę wojskową w Mali leżącą 15 km od stolicy Bamako […] Następnie przy wsparciu kilkuset cywilnych demonstrantów ruszyli na Pałac Prezydencki i zatrzymali prezydenta i premiera […] Obecnie cała władza znajduje się w rękach wojskowych.

Zbigniew Stefanik obawia się, że może dojść w Mali do wojny domowej i walk pomiędzy grupami etnicznymi oraz ugrupowaniami terrorystycznymi, tak jak było to w latach 90. w Somalii.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

M.K.

Zamach stanu w Mali. Wojskowi obalili prezydenta i biorą odpowiedzialność wobec narodu i historii

Zbuntowani wojskowi dokonali drugiego od 2012 roku zamachu stanu w Mali i przejęli władze w kraju. Ostatni przewrót doprowadził do przejęcia części terytorium na północy kraju przez dżihadystów.

Prezydent Ibrahim Boubacar Keita, premier Boubou Cisse i kilku urzędników państwowych zostało aresztowanych w wyniku zamachu stanu przeprowadzonego 18 sierpnia przez zbuntowanych malijskich żołnierzy. Po zatrzymaniu przez żołnierzy, prezydent Ibrahim Boubacar Keita podał się do dymisji, a wojskowi zapowiedzieli, że w „rozsądnym czasie” zostaną przeprowadzone nowe wybory.

Wojskowy sformowali Narodowy Komitet Ocalenia Ludu (CNSP), który jak powiedział Ismael Wague, zastępca szefa sztabu malijskich sił powietrznych: „zdecydował się wziąć odpowiedzialność wobec narodu i historii” za dalsze losy państwa.

Od czerwca w Mali trwają protesty zorganizowane przez opozycyjną koalicję M5-RFP i Ruch 5 czerwca, którego liderem jest imam Mahmoud Dicko. Demonstrujący na ulicach Bamako, wzywali prezydenta Keitę do ustąpienia ze stanowiska z powodu korupcji i braku poczucia bezpieczeństwa.

Protesty mają także podłożone polityczne, gdyż w marcu tego roku Trybunał Konstytucyjny zmienił wyniki wyborów w 31 okręgach wyborczych i tym samym zapewnił prezydentowi Keite większość parlamentarną.

Swój sprzeciw wobec zamachu stanu i destabilizacji sytuacji w Mali wyraziły już Stany Zjednoczone, Francja, Organizacja Narodów Zjednoczonych i przewodniczący Unii Afrykańskiej Faki Mahamat. Prezydenta Keita został wybrany na stanowisko siedem lat temu w demokratycznych wyborach, zdobywając 77% głosów poparcia. W 2018 roku udało mu się zdobyć reelekcję z wynikiem 67% głosów.

To nie pierwsze raz kiedy w Mali dochodzi do zamachu stanu. Taka sytuacja miała już miejsce w 2012 roku i doprowadziła do wybuchu rebelii muzułmańskich fundamentalistów, którzy zajęli część północnego terytorium państwa. W odpowiedzi, Francja wraz ONZ rozpoczęła w 2013 roku misję pokojową w celu ustabilizowania sytuacji w Zachodniej Afryce i zwalczania dżihadystów.

Źródło: 9news/france24/euroactiv

M.K.

Mali: Atak na ośrodek Le Campement w Dougourakoro – zakładnicy są już uwolnieni, dwie osoby zginęły, a dwie są ranne

Trzydziestu sześciu zakładników z ośrodka turystycznego w stolicy Mali, Bamako, zaatakowanego w niedzielę po południu przez terrorystów, jest już na wolności – podała malijska telewizja.

Informację tę potwierdził agencji Reutera rzecznik ministerstwa bezpieczeństwa i obrony cywilnej Baba Cisse. Nie podał, czy na terenie kompleksu hotelowego wciąż przetrzymywani są ludzie.

Do ataku na ośrodek Le Campement w Dougourakoro, na przedmieściach liczącej ponad 2 mln mieszkańców malijskiej stolicy, doszło po południu czasu lokalnego. Zginęły w nim co najmniej dwie osoby, a dwie kolejne zostały ranne.

Jak informuje agencja Associated Press, powołując się na wypowiedź strażnika pracującego w ośrodku, o godz. 15.40 czasu lokalnego (godz. 17.40 czasu polskiego) uzbrojony napastnik wjechał motocyklem na teren obiektu, krzycząc „Allah akbar” (arab. „Bóg jest wielki”).

„Tuż po nim – jak relacjonował świadek – na teren kompleksu hotelowego wjechało samochodem trzech dżihadystów, którzy zaczęli strzelać”.

Malijska policja poinformowała, że trzech napastników zostało zastrzelonych podczas akcji, a jednemu udało się zbiec i wciąż jest poszukiwany.

Jak dotąd żadna organizacja nie przyznała się do ataku.

Atak nastąpił tydzień po ostrzeżeniach amerykańskiego Departamentu Stanu o „możliwych przyszłych atakach na misje dyplomatyczne oraz inne miejsca odwiedzane przez osoby z Zachodu w Bamako”.

Mali pogrążyło się w chaosie w 2012 roku, kiedy powiązani z Al-Kaidą islamiści wykorzystali wojskowy zamach stanu w Bamako do zawłaszczenia separatystycznej rebelii Tuaregów i zajęcia pustynnej północy kraju.

W okresie od marca 2012 r. do stycznia 2013 r. oddziały islamistów kontrolowały część północnego terytorium Mali po wyparciu stamtąd wojsk rządowych. Dopiero interwencja wojsk francuskich rozpoczęta w styczniu 2013 r. zmusiła dżihadystów do odwrotu. Latem 2013 roku do Mali zostały skierowane jednostki ONZ w sile 11 tys. żołnierzy, mające pomóc w normalizacji sytuacji na północy kraju.

W lipcu 2015 roku zostało zawarte porozumienie o zawieszeniu działań wojennych sygnowane przez władze w Bamako oraz przywódców rebelii Tuaregów. Mimo to w kraju wciąż dochodzi do ataków terrorystycznych wymierzonych w armię oraz siły porządkowe, a także przedstawicieli sił pokojowych innych państw. W 2015 roku w ataku na hotel Radisson Blu w Bamako zginęło 20 osób. Do zamachu przyznała się Al-Kaida.

PAP/LK

 

www.wspieram.to/latownet