Jak zmniejszyć ilość plastiku na świecie? Pomóc mogą w tym larwy chrząszcza!

Składowisko plastikowych odpadów/Źródło: globalmagazin.com

Od kilkunastu lat próbujemy znaleźć sposób na ograniczenie ilości plastiku na świecie. Nasze działania nie przynoszą jednak efektu. Z pomocą postanowiły przyjść nam larwy pewnych owadów.

Naukowcy z University of Queensland’s School zaobserwowali, że larwy drewnojada (gatunek chrząszcza) mogą żywić się polistyrenem, przy pomocy którego produkuje się miedzy innymi styropian. Jak to w ogóle możliwe? Bakterie zamieszkujące w jelitach młodych owadów są zdolne do rozkładania opisanego wyżej związku chemicznego.

Naukowcy rozpoczęli już prace nad otworzeniem bakteryjnego enzymu w warunkach laboratoryjnych. Jeżeli się im uda, możliwe, że raz na zawsze uporamy się z problemem zanieczyszczenia Ziemi plastikiem.

K.B.

Źródło: National Geographic Polska

Dr Hałat: Koronawirus jest groźny także dla młodych osób. Może powodować bezpłodność u mężczyzn

Dr Zbigniew Hałat o fałszywych wyobrażeniach na temat koronawirusa, zagrożeniach z nim związanych, terminie w jakim epidemia może ustąpić, ochronie lekarzy i o skuteczności rządowych regulacji.

Niedawno zmarł 17-latek w Korei.

[related id=100122 side=right]Dr Zbigniew Hałat zwraca uwagę na nowe informacje na temat SARS-CoV-2. Wbrew temu, co można było dotąd często usłyszeć nie jest prawdą, że wirus jest niegroźny dla młodych. Informuje, że „5% zarażonych wśród osób przed 40 rokiem życia wymaga opieki na OIOMie”. Jak na razie wiemy, że wirus może zaatakować cztery ludzkie narządy, „zaczepiając się” o obecne w nich enzymy. Jednymi z nich są płuca. Innymi jądra. Zapalenie w tych ostatnich może u mężczyzn powodować bezpłodność.

Jest ryzyko, że ci, którzy przeżyją i przejdą bezobjawowo będą bezpłodni.

Epidemiolog podkreśla, że „zmienia się narracja na temat maseczek”, których dotychczas nie zalecano do noszenia dla osób zdrowych. Tymczasem jak mówi,  „ilość zanieczyszczonej substancji ludzkiej” powinna być redukowana do minimum. Także maseczka jest  takiej sytuacji rodzajem ochrony, podobnie jak w sposób naturalny są nią włosy w nosie. Nasz gość tłumaczy jak właściwie liczyć śmiertelność nowego wirusa. Nie dowierza danym chińskim, zgodnie z którymi śmiertelność wynosiła w Chinach najpierw 3,5 %, by spaść do 1,4%.

Personal biały jest najcenniejszy.

Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego mówi także o zachorowaniach wśród personelu medycznego. Przyznaje, że są głosy za specjalnymi testami dla lekarzy. Tłumaczy, iż część zarażonego polskiego personelu medycznego, po prostu wrócili z krajów objętych epidemią, jak Włochy, zanim jeszcze weszły zarządzenia dotyczące kwarantanny. Wyjaśnia jakie procedury zostały wdrożone żeby ograniczyć możliwość zarażenia się lekarzy i innych pacjentów.

Kazuistyka wskazuje na to, że może nawrócić choroba w pełnym wymiarze.

Dr Hałat stwierdza, iż niestety ludzie, którzy przeszli Covid-19 nie uodparniają się na nią. Są bowiem przypadki, w których osoby, które już wyzdrowiały, ponownie zachorowały. Nasz gość nie patrzy optymistycznie na długość pandemii. Przypomina, że chiński naukowiec, który stwierdził, że epidemia w Chinach skończy się do kwietnia prognozuje, że na świecie potrwa ona do czerwca. Dr Hałat sądzi jednak, że będziemy się z nią zmagać przynajmniej przez rok. O „narodowej kwarantannie” zarządzonej przez rząd mówi, że

Jest skuteczna, trzeba ją tylko docisnąć.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Dr Kendzierska: Dno oceanu jest wciąż bardzo słabo zbadane. Znamy je w 5-10%

Oceanograf z Uniwersytetu Gdańskiego opowiada o osiągnięciach jej dyscypliny naukowej i wkładzie Polaków w jej rozwój. Mówi o tym, jak zmiany klimatyczne mogą wpłynąć na przyszłość światowego oceanu.

 

 

Dr Halina Kendzierska z Instytutu Oceanografii Uniwersytetu Gdańskiego mówi o stanie badań nad oceanem światowym:

Dno oceanu znamy w 5-10%, i to w jego najpłytszej strefie. Na głębi Challengera, najniżej położonym punkcie Rowu Mariańskiego (11 km) , były zaledwie 3 osoby. Dla porównania, na Księżycu stopę postawiło 12 osób.

Jak mówi dr Kendzierska, ciśnienie atmosferyczne na dnie oceanu jest kilkaset razy wyższe niż na powierzchni Ziemi. Mimo to, występują tam liczne organizmy żywe: bakterie, wirusy, skorupiaki i ryby.

Gość „Kuriera w samo południe” ocenia, że polscy badacze dużo wnieśli do dorobku światowej oceanografii, ze szczególnym uwzględnieniem obszarów polarnych.

Najdziwniejszym gatunkiem, jaki miałam okazję napotkać, był podwój wielki, występujący w głębinach Bałtyku. Stanowi on pożywienie dorszy bałtyckich, dlatego jest czasami odławiany.

Jak mówi badaczka, zgodnie z opinią większości współczesnych naukowców życie na Ziemi powstało w kominach hydrotermalnych. Wytrącające się tam minerały stanowiły pokarm dla organizmów pierwotnych.

Dr Kendzierska stwierdza, ze w kropli wody oceanicznej można znaleźć kilkaset organizmów żywych, a w łyżeczce wody da się wyodrębnić organizmy z gatunków odpowiadających za produkcję połowy tlenu na Ziemi.

Najbardziej niezwykłymi gatunkami w oceanie są, zdaniem dr Kendzierskiej, ośmiornice i meduzy. Te ostatnie potrafią przybrać rozmiary blisko stumetrowe. Gatunki meduz występujące w Morzu Bałtyckim nie są groźne dla człowieka. Potrafią bardzo sprawnie się regenerować, z pewnością długość ich życia zdecydowanie przekracza przeciętną długość życia człowieka.

Dr Kendzierska porusza również wątek zmian klimatycznych. Podwyższenie temperatury oceanu doprowadzi do uwolnienia znacznych ilość metanu, co prawdopodobnie doprowadzi do jeszcze szybszego ocieplenia klimatu i zmiany obszarów występowania poszczególnych gatunków roślin i zwierząt. Gość „Kuriera w samo południe” stwierdza, że jak najdokładniejsze oszacowanie skutków zmian klimatycznych i zanieczyszczenia środowiska jest obecnie najpoważniejszym wyzwaniem dla naukowców.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W. K.

Rosja. Wybuch gazu w Centrum Wirusologii i Biotechnologii „Wektor”

W rosyjskim Centrum Wirusologii i Biotechnologii „Wektor” w Kolcowie na Syberii miała miejsce eksplozja butli z gazem, w wyniku której wybuchł pożar. Jeden z pracowników doznał poparzenia.

W rosyjskim Centrum Badań Wirusologii i Biotechnologii „Wektor” w Kolcowie na Syberii doszło do wybuchu butli z gazem. Konsekwencją były rozległe zniszczenia i oparzenia trzeciego stopnia u jednego z pracowników. Rosyjskie władze uspokajają jednak, że żywioł został już opanowany, a ogień pojawił się w pomieszczeniu, w którym nie przechowywano wirusów czy niebezpiecznych substancji.

Centrum Wirusologii i Biotechnologii „Wektor” zostało założone w 1974 roku. W czasach sowieckich ośrodek ten był miejscem badań nad bronią biologiczną, a obecnie jest jednym z głównych rosyjskich centrów badań nad chorobami. Obecnie instytut przechowuje kultury wirusów oraz bakterii, w tym czarnej ospy i krwotocznej gorączki Ebola.

Z oficjalnego komunikatu Rospotrebnadzoru wynika, że w tej części instytutu naukowego trwały prace remontowe i w pomieszczeniach nie było kapsuł z wirusami. Podobne oświadczenie przekazał mer miasteczka naukowego Kolcowo, na którego terenie znajduje się budynek instytutu.

M.N.

Niemczuk: Polska jest liderem w Europie, jeśli chodzi o zwalczanie afrykańskiego pomoru świń [WIDEO]

Skąd się wziął i jak jest zwalczany afrykański pomór świń? Czy 5G zaszkodzi pszczołom? Odpowiada Krzysztof Niemczuk, dyrektor Państwowego Instytutu Weterynarii w Puławach.

Krzysztof Niemczuk opowiada o pracy w Państwowym Instytucie Weterynarii w Puławach. Jego zadaniem jest weterynaryjna ochrona zdrowia publicznego. Instytut jako jeden z niewielu w kraju posiada w kolekcje szczepów wirusów i bakterii. Dba on, by polska żywność była zdrowa tak jak polskie zwierzęta hodowlane. Jak mówi Niemczuk „żywność polska jest żywnością bardzo bezpieczną”. Jedynie 0,2% nie spełnia norm, co jest dobrym wynikiem, nawet wśród krajów starej Unii.

Jesteśmy swoistego rodzaju liderem w Europie, pamiętajmy, że afrykańskim pomorze świń, jest w krajach, które z nami sąsiadują, czyli: Ukraina, Białoruś, Litwa, Federacja Rosyjska poprzez obwód Kaliningradzki. Pamiętajmy również o„Zawitał” w państwach starej Unii m.in. w Belgii, […] Wszystkie te państwa są na tym samym etapie zwalczania afrykańskiego pomoru świń […] Stosują ten sam model zwalczania co my. […] Nasi specjaliści również uczestniczą w kreowaniu i dzieleniu się doświadczeniem na rynku europejskim w zwalczaniu tej niesamowicie groźnej, ale z punktu widzenia ekonomicznego, choroby.

Odpowiadając na pytanie, dlaczego mimo to, od 6 lat zmagamy się z problemem afrykańskiego pomoru świń, dyrektor stwierdza, że to problem całego regionu, nie tylko nasz. Gdybyśmy byli wyspą, łatwiej byłoby opanować chorobę, gdyż jednym z problemów są dziki, które swobodnie przekraczają granice państwowe. Opisuje dzieje choroby. Została ona przywieziona w 2007 r. do Gruzji, wraz ze statkiem handlowym płynącym z południowej Afryki, którego kapitan nie dopełnił procedur. Przez to zaraziły się gruzińskie dziki, zaś następnie epidemia dotarła do Rosji, a przez nią do innych krajów.

Niemczuk podkreśla, że afrykański pomór świń ma negatywne skutki gospodarcze, ale nie jest groźny dla człowieka. Za to obecnie wraz z ocieplaniem się klimatu musimy liczyć się z migracjami owadów z Afryki Płn., które mogą przynieść takie groźne dla człowieka choroby jak np. gorączka zachodniego Nilu.

Stacje przekaźnikowe, telefonii komórkowej czy też innego rodzaju emitery fal elektromagnetycznych mają wpływ na to, jak zachowują się owady, w tym te pożyteczne dla naszego otoczenia, czyli w tym momencie. Tego rodzaju badania są prowadzone.

Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego odpowiada na pytanie o zagrożenia związane z rozważanym wprowadzaniem w Polsce sieci 5G. Jak mówi, badania wciąż trwają i potrzeba jeszcze trochę czasu, żeby ustalić, jakie niosłoby to skutki dla polskich pszczół. Podkreśla, że trzeba w tej sprawie szukać złotego środka.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.M.K./A.P.