To, co robi policja francuska przypomina zachowanie milicji w reżimach. Saryusz-Wolski: TSUE ma złe zamiary wobec Polski

Jacek Saryusz-Wolski o wojnie informacyjnej prowadzonej wobec Polski, hipokryzji sędziów TSUE i petycji ws. brutalnych działań francuskiej policji.

Są dwa media w Polsce, których Unia Europejska używa do przecieków. Pierwszym jest RFM.FM, drugim jest „Rzeczpospolita”.

Jacek Saryusz-Wolski odnosi się do podanej przez „Rzeczpospolitą” informacji o tym, że TSUE planuje nałożyć na Polskę karę 2 mln euro za każdy dzień zwłoki we wdrożeniu unijnych zaleceń ws. zmian w sądownictwie. Stwierdza, że to fake news. Zauważa, że artykule nierozróżniane są dwa różne etapy procedury jakimi są zabezpieczenie i sankcje, lecz „łączy to w jedno, co jest dowodem, że robił to amator”.Czy są szanse, że instytucje Unii Europejskiej wpłyną na reformę sądów?

Na gruncie prawa nie, bo nie ma żadnych podstaw prawnych, aby ingerować w polski wymiar sprawiedliwości.

Europoseł podkreśla, że TSUE nie ma prawa wyrokować ws. kształtu polskiego sądownictwa, gdyż traktaty unijne nie dają UE takich kompetencji. Mówi o debacie na temat praworządności w Polsce, która odbędzie się w Parlamencie Europejskim. Sądzi, że wypowiedzi wielu polityków opozycyjnych są częścią ich wojny informacyjno-psychologicznej. Dodaje, że:

TSUE ma złe zamiary wobec Polski.

Zauważa przy tym, że unijny Trybunał Sprawiedliwości złożony jest z 27 sędziów, których wyznaczają kraje członkowskie. Tymczasem sędziowie ci, chcą walczyć z wyborem sędziów przez polityków w Polsce. Europarlamentarzysta mówi także o petycji „Zatrzymajmy przemoc władz Republiki Francuskiej wobec obywateli!”.

Przywódcy strajków studenckich z 1968 r., piszą, że to, co robi policja francuska jako żywo przypomina zachowanie milicji w reżimach totalitarnych.

Nasz gość wysłał tę petycję do wszystkich unijnych posłów. Zauważa, że akcja ta znalazła „oddźwięk we francuskich mediach społecznościowych”, a „reakcja szefa macronistów w Parlamencie Europejskim była bardzo nerwowa”.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Wiceminister Spraw Zagranicznych: Działania naszego rządu naruszają interesy różnych lobby, dlatego jesteśmy atakowani

Prof. Piotr Wawrzyk w rozmowie z Krzysztofem Skowrońskim podkreślił, że obecnie Polska skutecznie wpływa na kierunek polityki unijnej, chociażby w aspekcie polityki przymusowej relokacji imigrantów.

 

Gość Poranka Wnet przyznał, że ma realne obawy o bezstronne rozstrzygnięcie skargi przeciwko reformie wymiaru sprawiedliwości w Polsce przed Trybunałem Sprawiedliwości UE: Jeżeli mówimy, że TSUE ma podjąć decyzję w sposób niezależny, tak żeby była ona obiektywna, to czy postępowanie wobec Polski przed Radą UE z art.7 nie doprowadzi do narzucania składowi orzekającemu podglądów w tej sprawie.

Polska zawraca politykom UE uwagę na taką sytuację, że to jest zajmowanie się w dwóch różnych instytucjach tą samą sprawą – podkreślił wiceminister spraw zagranicznych.

Prof. Wawrzyk wskazał, że na wyrok TSUE mogą, mieć wpływ przedstawiacie Polski, których nominował jeszcze poprzedni rząd PO-PSL: Skład Trybunału wchodzą dwie kategorie delegowanych przedstawicieli, czyli sędziowie oraz rzecznicy generalni. W składzie sędziów Polskę reprezentuje prof. Marek Safjan, były prezes TK, a rzecznikiem generalnym, czyli osoba, która przed rozpoczęciem rozprawy zapoznaje się z całością dokumentacji i rekomenduje sędziom zajęcie stanowiska. Polskim rzecznikiem jest j pan Szpunar, były wiceminister spraw zagranicznych w rządzie PO-PSL.

W państwach tzw. starej unii narasta sprzeciw wobec działań UE. Jedną z przyczyn wyniku Brexitu, były działania Brukseli wobec Polski, co nie podoba się społeczeństwa zachodnim – zaznaczył gość Poranka Wnet.

Wiceminister odniósł się również do wydawania przez część państwa UE pozwolenia na wjazd dla Ludmiły Kozłowskiej, prezes fundacji Otwarty Dialog: Przykro nam, że nasi sojusznicy, nie są w stanie przyjąć do wiadomości oczywistych faktów. Zaznaczam, że również Ukraina myśli podobnie jak Polska. Pojawia się pytanie, co jest działanie w tych działaniach, czy bezpieczeństwo w UE, czy polityka.

Zdaniem prof. Wawrzyka obecna polityka rząd realnie wpływa na kształt polityki Unii Europejskiej: Za rządów Platformy Obywatelskiej płynęliśmy w głównym nurcie, czyli nie robiliśmy nic, żeby ten nurt kształtować, teraz dzieje się dokładnie odwrotnie. Teraz to my ten nurt kształtujemy. Staramy się robić wszystko, żeby ten nurt płynął, w takim kierunku, jaki my chcemy i to się udaje. Przykładem są decyzje Rady Europejskiej z czerwca, która po dwóch latach polskich starań i przekonywania, zakwestionowała wcześniejsze zdanie Komisji Europejskiej w sprawie imigracji.

ŁAJ

Konrad Szymański: Nie ma innego kraju, gdzie opozycja opiera swoją strategię polityczną, na niepowodzeniu własnego kraju

Zdaniem wiceminister spraw zagranicznych w kwestii art. 7 traktatu o UE, obecnie nie ma większości w Radzie Europejskie, która mogłaby przegłosować jakąkolwiek negatywną rezolucję w polskiej sprawie.

 

W czwartek rząd przedstawiał informację o udziale Rzeczypospolitej Polskiej w pracach Unii Europejskiej w okresie styczeń-czerwiec 2018 r. w czasie prezydencji bułgarskiej. Istotnym tematem sejmowej debaty była kwestia negocjacji nad następną perspektywą budżetową: Aktualnie obowiązująca propozycja budżetu wieloletniego, jeżeli odejmie się składkę Wielkiej Brytanii, tak abyśmy porównywali rzeczy adekwatny, i jeżeli dołączymy Europejski Fundusz Rozwoju, to okaże się, że Komisja Europejska zaproponowała mniejszy niż dotychczas budżet w relacji do dochodu narodowego brutto.

Trakcie odpowiadania na pytania parlamentarzystów w czasie debaty o polityce europejskiej państwa polskiego, przedstawiciel rządu wskazał na niebezpieczeństwo politycznego sprowadzania wspólnoty europejskiej do poziomu korzyści majątkowych: Ponieważ Polska się bogaci, to z natury rzeczy rola budżetu Unii Europejskiej będzie malała. Mam nadzieję, że mamy co do tego pełną zgodność. Państwo, którzy dzisiaj sprowadzają członkostwa Polski w Unii Europejskiej do transferów bezpośrednich, co będziecie mówić swoim wyborcom, przekonujący ich do tego, że warto być w Unii, kiedy te środki staną się mniejsza, a one muszą się stać mniejsze.

Wydaje się, że sensem funduszy europejskich, jest to, aby przyspieszyć konwergencja, która będzie pozwalała na to, aby Polska nie była zależna od zewnętrznych czynników wzrostu. Jeżeli będziemy myśleli o sobie samych i planowali swoją przyszłość, na długie długie lata, jako kraju, który jest permanentnie zależny od czynników zewnętrznych, to będzie to bardzo smutny scenariusz. Muszę powiedzieć, że dziwię się, że takie słowa padają w polskim parlamencie – podkreślił z sejmowej mównicy Konrad Szymański.

Wiceminister spraw zagranicznych odnosząc się do procedowania kwestii procedury sprawdzania praworządności, nad którą aktualnie pochylają się przedstawiciele państw członkowskich UE: Dzisiaj w Radzie Unii do Spraw Ogólnych nie ma większości państw członkowskich, które byłyby w stanie przegłosować jakikolwiek negatywną opinię w polskich sprawach. Wydaje mi się, że to jest wystarczająco dużo, żeby mówić, że pomimo olbrzymiej presji, presji generowanej także z Warszawy, co jest przykrym aspektem tego procesu, że pomimo tej presji jesteśmy w stanie utrzymać rzeczowy dialog.

Wiele debat w polskim parlamencie robiło wrażenie, jakby posłowie opozycji modlili się o to, aby Polsce się nie udało, jakby modlili się tak o to, aby porażek było więcej i na tym budować swój sukces polityczny. Nie znam innego kraju, w którym ktokolwiek buduje swoją strategię polityczną niepowodzeniach własnego kraju – podkreślał w debacie Konrad Szymański.

W ramach wystąpienia wiceministra spraw zagranicznych odpowiedzialnego za politykę europejską, pojawił się również wątek działań państwa europejskich wobec budowy gazociągu Nord Stream 2: Unii Europejskiej kompetencją są reguły wspólnego rynku w zakresie infrastruktury gazowej. Z całą pewnością jest to Kompetencja Unii Europejskiej. I cóż Widzimy. Okazuje się, że państwa, które chętnie machają unijną flagą, robią wszystko Unia Europejska nie zachowała się aktywnie w sprawie Nord Stream 2. Takie paradoksy się zdarzają.

 

 

ŁAJ

Jan Dziedziczak: Brukselscy urzędnicy nie lubią rządów, które słuchają swoich obywateli, dlatego atakują Polskę i Węgry

Zdaniem polityka PiS znaczną rolę w atakach na polski rząd ze strony KE, odgrywa postawa opozycji, która idąc drogą Targowicy, dla realizacji swoich celów politycznych wykorzystuje zagraniczne siły.

 

W środę Parlament Europejski przegłosował rezolucję otwierającą drogę do zastosowania art. 7 Traktatu Europejskiego wobec Węgier. Zdaniem posła PiS Jana Dziedziczaka, wiceprzewodniczącego sejmowej komisji ds. Unii Europejskiej, powodem decyzji PE, była chęć ukarania społeczeństw wybierających polityków inaczej myślących niż brukselscy biurokraci: Frans Timmermans jest liderem jednej z partii lewicowych w Holandii i wszystkie te wartości, które wybrali Polacy w demokratycznych wyborach, po prostu mu się nie podobają. To ma być taka lekcja dla całej Unii Europejskiej, że nie wolno głosować, na chrześcijański system wartości, że nie wolno głosować za Europą narodów, za patriotyzmem rozumianym klasycznie, że tylko bycie lewicą bądź udawaną prawicą pozwala na bycie Europejczykiem.

Polska wizja uczestnictwa w Unii Europejskiej to realizacja idei ojców założycieli Unii. To, co na początku wspólnoty głosił Schuman Adenauer De Gasperi nawet de Gaulle jest dokładnie tym czy niemal dokładnie tym, co dzisiaj prezentuje polski rząd. To my jesteśmy najbliżej idei ojców założycieli. Polska jest najbardziej proeuropejskim krajem, jeżeli weźmiemy pod uwagę deklarację ojców założycieli – podkreślił polityk Prawa i Sprawiedliwości.

Zdaniem byłego wiceministra spraw zagranicznych istotną sporu między Brukselą a Warszawą czy Budapesztem jest różnica w pojmowaniu roli polityków: Standardem powinno być, że politycy realizują, to co każe im suweren w wolnych wyborach. Jeśli na przykład chodzi o zgodę na wymuszanie na nas relokacji islamskich imigrantów, to jeżeli Polacy sobie tego nie życzą, czy jeśli Węgrzy sobie tego nie życzą, po prostu tego rodzaju rozwiązań nie będzie. Taki jest nasz obowiązek. Mamy, w tak strategicznych kwestia, które będą na dziesięciolecia rzutować na to, jak nasze kraje, bezwzględnie realizować to, co chcę społeczeństwo.

Doskonale pamiętam dyskusje o relokacji, kiedy decydenci Unii mówili, że denerwuje nas to, że niektórzy liderzy państwu zbyt tkliwie wsłuchuję się w głos społeczeństwa. To jest tak naprawdę podważenie demokracji, to jest pokazanie, że urzędnicy unijni bez żadnego mandatu demokratycznego, wiedzą lepiej co społeczeństwa co mają robić. Nie ma na to zgody – podkreślił Jan Dziedziczak.

Tematem rozmowy było również przygotowywane kolejne przesłuchanie Polski przed Parlamentem Europejskim w ramach procedury artykułu 7. Zdaniem Jana Dziedziczaka debata nie przyniesie żadnych efektów, ponieważ nie praworządność jest główną osią sporu: Fakty dla brukselskich dygnitarzy nie mają żadnego znaczenia. Cokolwiek byśmy nie powiedzieli, jakikolwiek argumentów byśmy nie użyli i tak tu chodzi o coś zupełnie innego. Chodzi o niebezpieczną utopijną antyobywatelską, o wizję nowej wspólnoty, lansowanej przez skrajną lewicę i nasza koncepcja dyskusji o tym, jak ona powinna wyglądać, przypominanie co ojcowie założyciele o niej mówili, jest po prostu niewygodne, więc się o faktach nie dyskutuje.

Zdaniem wiceprzewodniczącego komisji ds. Unii Europejskiej, bez udziału opozycji urzędnicy brukselscy nie mogliby tak agresywnie występować przeciwko Warszawie: W tych wszystkich elementach, ataku na Polskę bardzo aktywną rolę odgrywa opozycja, która nawiązując, jak rozumiem do tradycji XVIII wieku, skupia się na atakowaniu polski, używając różnych nieprzychylnych sił Polsce z zagranicy. To jest dokładnie ten sam model, który nasz kraj przerabiał w XVII wieku i jak to się skończyło, to wszyscy wiemy.

Minęło kilka lat. Zapytajmy na chłodno, jakie są efekty wyboru Donalda Tuska na Polski? Proszę wskazać chociaż jedną sprawę, którą dzięki obecności na Tuska jako szefa Rady Europejskiej udało się dla Polski załatwić – pytał na koniec rozmowy polityk Prawa i Sprawiedliwości.

ŁAJ

Grzegorz Długi: Rozpad Unii Europejskiej dokonuje się na naszych oczach, a winę za niego ponoszą liberalne elity

Działania Parlamentu Europejskiego wobec Węgier, to krok w kierunku rozpadu Unii i akt wrogości elit brukselskich do demokratycznych wyników wyborów europejskich narodów uważa poseł Kukiz’15.

W środę Parlament Europejski przegłosował rezolucję wzywającą państwa członkowskie do rozpoczęcia procedury sprawdzania praworządności na Węgrzech. Zdaniem Grzegorza Długiego z ruchu Kukiz’15, podejmowanie takich kroków przez PE będzie wzmacniać kryzys wspólnoty: Unia jest w głębokim kryzysie i ewidentnie nie potrafi wskazać drogi wyjścia z tego kryzysu. Z jednej strony mamy próby jednoczenia się środowisk liberalnych wokół atakowania innych krajów. Ten pomysł pada z reguły z kręgów opozycyjnych danego kraju, które chcą wykorzystać mechanizmy unijne po to, żeby w cudzysłowie, “pogonić” swoją własną władzę, ale efekt jest taki, że takie działania osłabiają samą Unię Europejską, poprzez wzmacnianie nastrojów antyunijnych.

Dla liberalnych sił w Unii Europejskiej największym wrogiem jest tak naprawdę demokracja, dlatego są przeciwni wyboru powszechnym, jeżeli te wybory nie wyłaniają tych, co trzeba [tj. zwolenników liberalnej wizji Europy] – podkreślił poseł Grzegorz Długi.

Poseł Kukiz’15 w rozmowie z Radiem Wnet wskazał na nieuchronny proces podziału i rozpadu Unii Europejskiej: Myślę, że proces podziału Unii, przynajmniej w myślach, już się rozpoczął i niedługo zobaczymy jego formalny efekt w sensie konkretnych koncepcji. (…) Kraje tak zwanej starej Unii będą dążyły do większych konsolidacji w swoim gronie.

Rozkład Europy dzieje się na naszych oczach, a winą za to należy obciążać tak zwane elity liberalne, które po prostu, mówiąc językiem kolokwialny, przegięły i utraciły zaufanie wyborców, a następnie chciały wesprzeć swoich kolegów liberałów w niektórych krajach, co dały przyczynek do rozpadu wspólnoty. Niestety idziemy w tym kierunku i obawiam się, że to już jest nieodwracalne – podkreślił Grzegorz Długi.

Polityki ruchu Kukiz’15 wskazał, że wejście do wspólnej waluty może być dla Polski korzystne, ale przy odpowiednich warunkach gospodarczych i nie w najbliższym czasie: Nie do końca rozumiem, dlaczego te same osoby jeszcze parę lat temu mówiły, że do euro tak, ale w odpowiednim momencie, jak to będzie dla nas korzystne, a teraz coraz częściej mówi się, że do euro za wszelką cenę, więc jak za wszelką cenę, to tę wszelką cenę zapłacimy my obywatele.

ŁAJ

Premier Morawiecki dzień 10: Na wojennej ścieżce

Polska jest przywiązana do zasady praworządności tak samo jak UE – napisał premier Mateusz Morawiecki odnosząc się do decyzji KE ws. wszczęcia wobec Polski procedury kontroli praworządności.

W środę premier Mateusz Morawiecki tylko raz publicznie skomentował decyzję kolegium komisarzu UE, którzy podjęli decyzję o rozpoczęciu procedury sprawdzania praworządności. Premier napisał komentarz na swoim oficjalnym koncie na Twitterze – Polska jest przywiązana do zasady praworządności tak samo jak UE. Reforma wymiaru sprawiedliwości jest w Polsce konieczna. W dialogu między Warszawą, a Komisją potrzebujemy otwartości i uczciwości. Wierzę w to, że podmiotowość Polski da się pogodzić z ideą Zjednoczonej Europy – podkreślił Prezes Rady Ministrów.

 

Spotkanie z działaczkami opozycji demokratycznej internowanymi w Stanie Wojennym

Premier Mateusz Morawiecki w środę przed południem spotkał się z internowanymi w czasie stanu wojennego działaczkami opozycji demokratycznej. Spotkanie odbyło się w ciepłej, rodzinnej atmosferze, a szef rządu mówił o swoich rodzinnych doświadczeniami walki z komunizmem, w którą aktywnie, obok ojca premiera Kornela Morawieckiego, włączyła się mama oraz siostry Mateusza Morawieckiego.

Dla mnie to zawsze wzruszające chwila, kiedy mogę sobie przypomnieć tamte lata. Najbardziej pasuje do waszych działań, zmagać, łez i trudu z tamtych lat zwrotka z piosenki „Żeby Polska była Polską”, matki, żony w mrocznych izbach wyszywały na sztandarach hasło Honor i Ojczyzna. Pamiętam, że moja Mama rzeczywiście wyszywała na sztandarze hasło Wiara, Niepodległość na przyjazd Papieża Jana Pawła II w 1979 roku – wspominał na początku spotkania szef rządu.

Premier Mateusz Morawiecki przed zakończeniem części otwartej dla mediów podkreślał, osobisty związek z osobami walczącymi z totalitarnym ustrojem Polski Ludowej – Wszystkie te wspomnienia żyją we mnie do dzisiaj. Potem też jako młody człowiek mocno zaangażowałem się w działalność podziemną i mogę powiedzieć, że bez pomocy matek, żon czy sióstr, trzy moje siostry były wtedy aktywne, wiem jak bardzo taka mrówcza praca była potrzebna, aby podziemie trwało, żeby drukować i kolportować ulotki, to była nasza broń tamtych czasów, smutnej i mrocznej epoki PRL-u. Jestem przekonywany, że żyjemy w wolnej Polsce, zawdzięczamy  również działaniom Pań, za co dziękuję w imieniu rządu Rzeczpospolitej.

Mateusz Morawiecki spotkanie z działaczkami Solidarności internowanymi w Stanie Wojennym | Piotr Tracz / KPRM

Jutro w Warszawie dojdzie do spotkania premiera Mateusza Morawieckiego z premier Wielkiej Brytanii

Premier Mateusz Morawiecki będzie rozmawiał z Theresą May o współpracy gospodarczej oraz bieżących kwestiach europejskich m.in. wynikach ostatniego szczytu Rady Europejskiej (14-15 grudnia) oraz wschodnim sąsiedztwie UE. Spotkanie będzie okazją do rozmów na temat pakietu mobilności i delegowania pracowników, a także sytuacji Polaków w Zjednoczonym Królestwie. Planowana jest również wymiana zdań na temat współpracy kulturalnej, oświatowej i naukowej. Premierzy poruszą również kwestie bezpieczeństwa oraz niestałego członkostwa Polski w Radzie Bezpieczeństwa ONZ 2018-19.

Program konsultacji:

Wśród tematów spotkań delegacji rządowych znajdą się m.in. bezpieczeństwo wewnętrzne, polityka zagraniczna oraz obronność. Wydarzenie będzie także okazją do rozmowy na temat gospodarki oraz biznesu, w tym finansów i energetyki.

W trakcie konsultacji odbędzie się również spotkanie delegacji rządowych z żołnierzami. Ponadto zostanie podpisany polsko-brytyjski traktat obronny.

Konsultacje pomiędzy rządem Polski i Wielkiej Brytanii będą drugimi w historii bilateralnych relacji. 28 listopada 2016 roku w Londynie odbyło się pierwsze tego typu spotkanie pod przewodnictwem premier Beaty Szydło i Theresy May. Było to istotne wydarzenie, ponieważ konsultacje międzyrządowe są formułą bardzo rzadko stosowaną przez Brytyjczyków. Wcześniej ten format był stosowany przez stronę brytyjską jedynie w relacjach z Francją.

Według informacji medialnych możliwe jest, że premier Wielkiej Brytanii  w wystąpieniu nawiąże do środowej decyzji Komisji Europejskiej i wyrazić zaniepokojone stanem praworządności w Polsce.

 

ŁAJ