Zwycięstwo chadeków w Saksonii-Anhalt. Dr Sławomir Ozdyk: Szef magdeburskiego CDU mówi o przywracaniu demokracji

Specjalista ds. terroryzmu i ekstremizmu politycznego o wyborach do parlamentu kraju Saksonia-Anhalt oraz o próbie podpalenia synagogi w Ulm.

Była duża panika wśród członków, czy też kierownictwa partii CDU, gdyż sondaże przedwyborcze pokazywały, iż w Saksonii-Anhalt idzie łeb w łeb z […] AfD. Tak się niestety nie stało.

Dr Sławomir Ozdyk komentuje wybory do landtagu w Saksonii-Anhalt. Wyjaśnia, że traktowane są one jako wyniki sondażowe przed wyborami do Bundestagu. Lewica wzywała do mobilizacji, aby w kraju związkowym nie wygrała Alternatywa dla Niemiec. Tak się nie stało, choć znalazła się na drugiej pozycji z 22,5 procentami. Najwięcej głosów zdobyli chadecy-36 proc., co jest wynikiem o trzy punkty procentowe gorszym niż przy poprzednich wyborach.

Przedstawiciel AfD zaraz po wyborach ogłosił, że bardzo się cieszy z wyniku, ponieważ przez ostatnie lata nie byli w żadnych mediach.

AfD staje się partią zasiedziałą na niemieckiej scenie politycznej. Tymczasem Die Linke zdobyła 11 proc., SPD zaledwie 8,4 proc. FDP i Zieloni otrzymali po 6,5 proc. Gość Kuriera w samo południe wyjaśnia, że elektorat Lewicy, pamiętający czasy NRD wymiera. Młodzi głosują zaś albo na AfD, na FDP lub na Zielonych. CDU mówi o odzyskiwaniu wyborów kosztem skrajnej prawicy.

Jak to powiedział szef magdeburskim chce ponownie przywrócić demokrację, by Saksonia-Anhalt tak jak do tej pory tej demokracji tam nie było.

Specjalista ds. terroryzmu i ekstremizmu politycznego odnosi się także do ataku na synagogę w Ulm. O godz. 8 widziano mężczyznę, który wylał płyn na ścianę synagogi i go podpalił. Budynek nie ucierpiał poza lekkim osmaleniem w miejscu podpalenia.

Nie mamy sprawcy. Nie wiemy, kto sprawcą był.

Chodzi o synagogę postawioną dość niedawno, bo w 2012 r. Budując ją uwzględniono zabezpieczenie jej przed ewentualnymi zamachami. Ochrona obiektów żydowskich została podwyższona po ostatnich zamieszkach między Żydami a Arabami w Niemczech. Jak zauważa dr Ozdyk, w ostatnim czasie za atakami antyżydowskimi w RFN stali głównie muzułmanie, choć próbowano je medialnie przypisać skrajnej prawicy.

Nie znaczy to, że skrajna prawica w Niemczech zaczęła kochać społeczeństwo żydowskie.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Dr Sławomir Ozdyk: Ambasador Izraela w Niemczech wezwał państwo niemieckie do tego, aby zaczęło chronić gminy żydowskie

Specjalista ds. terroryzmu i ekstremizmu politycznego o antyizraelskich demonstracjach nad Renem i tym, kto w nich uczestniczy oraz o atakach na synagogi i na społeczność żydowską.

Dr Sławomir Ozdyk komentuje demonstracje w Niemczech związane z eskalacją konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Zauważa, że

To nie jest żadna nowość, iż na terenie Niemiec mamy do czynienia z demonstrantami antyżydowskimi, czy antyizraelskimi. Co roku w Berlinie odbywa się np. demonstracja Al-Kuds, która jest z zasady  demonstracją propalestyńską i antyżydowską.

Dodaje, że w rocznicę powstania Państwa Izrael także organizowane są demonstracje, w których Palestyńczycy wspominają początek izraelskich wysiedleń. W zeszłym tygodniu jedna z takich demonstracji skończyła się dość brutalnie. Demonstracja została rozwiązana przez policję z tytułu nieprzestrzegania zasad dystansu społecznego. Protestujący nie dali się spokojnie rozpędzić. W ruch poszły kostki brukowe, butelki, fajerwerki i race.

Te demonstracje są o wiele bardziej brutalne i demonstracje, których mamy demokrację, z którymi mamy do czynienia od pierwszego maja.

Dr Ozdyk zauważa, że w akcje antyizraelskie angażują się nie tylko Palestyńczycy, czy inni Arabowie, lecz także tureccy nacjonaliści.

Cały świat muzułmański zjednoczył się przeciw Izraelowi, przeciw, jak oni mówią, syjonizmowi.

Dodaje, że od 2015 r. do Niemiec trwa duży napływ imigrantów muzułmańskich, którzy przynoszą ze sobą konflikty ze swoich stron.

Mamy do czynienia z różnego rodzajami różnego rodzaju aktami np. skierowanymi przeciwko synagogom: obrzucanie kamieniami, malowanie różnego rodzaju haseł, czy też palenie przed synagogami flag Izraela.

[related id= 87263 side=right]Specjalista ds. terroryzmu i ekstremizmu politycznego przypomina zamach na synagogę w saskim Halle, po której wzmocnioną ochronę bożnic żydowskich. Po obecnych demonstracjach, które miały miejsce nie tylko w stolicy RFN, lecz także we Frankfurcie, Monachium, czy innych miastach.

To nie tylko Palestyńczycy, to nie tylko muzułmanie i nie tylko tureccy nacjonaliści. Mamy tutaj do czynienia z nienawiścią wobec Żydów również innych grup społecznych

Zauważa, że wśród demonstrujących była lewicowa izraelska aktywistka. Dodaje, że podczas zamieszek z udziałem kibiców Dynamo Drezno.

Krzyczano do policjantów „żydowscy policjanci”, a do dziennikarzy „żydowscy dziennikarze”.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Rakowski: Nie będzie wojny Izraela z Iranem. Izrael nie jest gotów na wojskową konfrontację z Teheranem

Paweł Rakowski o sytuacji w Izraelu i Strefie Gazy, spodziewanej ofensywie lądowej Izraela i tym, co pokazuje palestyński ostrzał.

[related id= 144743 side=right] Trwa eskalacja konfliktu izraelsko-palestyńskiego w Strefie Gazy. Paweł Rakowski odnosi się do wypowiedzi Jana Kirschenbauma, przyznając, że jeszcze nigdy palestyńskie rakiety nie dolatywały tak daleko. Jak ocenia dziennikarz, choć większość rakiet jest strącanych przez Żelazną Kopułę, to wciąż wiele się przedostaje. Po tym

Widać, że Izrael jest niegotowy na konfrontację z Teheranem.

Prawdopodobnie dojdzie do ofensywy lądowej na Strefę Gazy. Specjalista ds. Bliskiego Wschodu dodaje, że już się wzywa rezerwistów w Izraelu. Mobilizowani są rezerwiści policji granicznej w Magaw.

Mówi się, że mamy nie tylko wojnę, ale też powstanie.

Podczas gdy opinia świata skupia się na bombardowaniach trwają starcia między Żydami a Arabami w samym Izraelu. Żydzi atakują arabskie sklepy, a Arabowie wcześniej zrywali izraelskie flagi z gmachów publicznych.

Wczoraj w wyniku starć z armią izraelską zostały rannych 35 Palestyńczyków na Zachodnim Brzegu Jordanu.

Rakowski zaznacza, że starcia między obywatelami Izraela stworzy szramę, która zostanie na lata, tym bardziej że wielu Żydów wierzyło w integrację swych arabskich współobywateli. Tych ostatnich jest w Państwie Izrael 1,7 mln (na 9 mln mieszkańców).

Ci Arabowie izraelscy to potomkowie ludzi, którzy zostali w trakcie formowania się państwa. Większość Arabów została wyrzucona z formującego się Izraela, czy też samodzielnie uciekła do Libanu, Syrii, czy na Zachodni Brzeg.

Rakowski wskazuje, że Strefa Gazy to dwa miliony ludzi ściśniętych na wąskim pasie terytorium. Prowadząc tam walki straty cywilne są nieuniknione. Tymczasem zbliża się koniec Ramadanu. Radosne święto jest okazją do spotykania się ludzi.

Hamas udowodnił niesamowity przeskok technologiczny.

Rozmówca Adriana Kowarzyka wyjaśnia, że Hamas dostaje broń od Iranu. Zauważa, że dla Izraela Gaza staje się tym, czym Jemen dla Arabii Saudyjskiej, którą męczą bojownicy Huti.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Paweł Rakowski: Żydowscy ekstremiści zaczęli przejmować szereg nieruchomości. Są chronieni przez władze

Czy Palestynę czeka nowa Intifada? Paweł Rakowski o eskalacji konfliktu izraelsko-palestyńskiego: arabskich obywatelach Izraela i żydowskich osadnikach w okupowanej Palestynie.

Sto rakiet zostało wystrzelonych przez islamski Hamas na Izrael.

Paweł Rakowski przedstawia najświeższe wydarzenia z Izraela. Hamas wystrzelił w poniedziałek po południu siedem rakiet w kierunku Izraela. Siły Izraela przeprowadziły atak odwetowy. Wówczas zginęło dziewięć osób. Do kolejnych starć doszło w poniedziałek wieczorem między Palestyńczykami a izraelską policją w Jerozolimie. W mediach mówi się o nowej intifadzie.

Dziennikarz zauważa, że Izrael ma ponad 1,7 mln arabskich obywateli. Na demonstracji w miejscowości Lidda (Lod) dochodziło do zrywania flag Izraela i wieszaniu tych Palestyny. Dotąd nie dochodziło do tak otwartych aktów poparcia ze strony izraelskich Arabów dla Palestyńczyków.

Żydowscy ekstremiści zaczęli przejmować szereg nieruchomości na osiedlu Asz-Szajch Dżarrah we wschodniej Jerozolimie.

Zauważa, że obok aktywności żydowskich osadników ma miejsce proces odzyskiwania nieruchomości we wschodniej Jerozolimie przez spadkobierców Żydów, którzy utracili je po 1948 r. Palestyńczycy często bezpowrotnie tracą miejsce zamieszkania, gdyż sądy uznają, iż mieszkają tam nielegalnie.

Liczą się fakty dokonane. Izraelscy osadnicy i ekstremiści są chronieni przez władze.

Oliwy do ognia dolał fakt odwołania wyborów w Palestynie. Dochodzi do tego napięcie wokół meczetu Al-Aksa.  Rakowski zauważa, że za wypowiedziami prezydenta Turcji, czy przywódcy Hezbollahu nie idzie realne wsparcie dla Palestyńczyków.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Paweł Rakowski: Arabia Saudyjska sygnalizuje chęć resetu swych stosunków z Iranem

Czy świat arabski zapomni o sprawie palestyńskiej? Czy Saudowie dogadają się z ajatollahami? Paweł Rakowski o negocjacjach amerykańsko-irańskich i podziale wśród Palestyńczyków.

Przez Izrael przeszedł szereg różnych incydentów, które nie stworzyły jakiegoś wielkiego zainteresowania medialnego niemniej objęły one kluczowe obiekty jeśli chodzi o izraelską obronność, jak też izraelską infrastrukturę cywilną.

Mówi się o irańskim cybernetycznym odwecie na Państwie Izrael.  Przyznał to niejako stojący na czele Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej gen. Hosejn Salami.

Obserwatorzy przez kilka dni spekulowali, że Iran mógł znaleźć jakieś luki w izraelskim systemie bezpieczeństwa.

Jak mówi Paweł Rakowski, Iranowi nie zależy na nagłośnieniu tych ataków. Przypomina, że dla Teheranu absolutnym priorytetem są negocjacje z Waszyngtonem ws. resetu we wzajemnych stosunkach.

Tymczasem odroczone zostały wybory w Autonomii Palestyńskiej. Nie było ich już od 15 lat. Prawdopodobnie także teraz ich nie będzie.  Dziennikarz zwraca uwagę na podział między Palestyńczykami. Na Zachodnim Brzegu Jordanu rządzi Organizacja Wyzwolenia Palestyny, a w Strefie Gazy Hamas.

Pomimo prób mediacji już od wielu lat ugrupowania są ze sobą skonfliktowane. Od 2007 roku są de facto w stanie wojny.

Nie powiodły się próby mediacji ze strony Egiptu, czy Saudów. Sytuacja taka sprzyja Izraelowi, który może odrzucać two-state sollution twierdząc, że po stronie palestyńskiej nie ma partnera do rozmów. Rozmówca Jaśminy Nowak zauważa, że oficjalną przyczyną niezorganizowania wyborów jest domaganie się przez Mahmouda Abbasa lokali wyborczych. Izrael nie chce się zgodzić na palestyńskie wybory we wschodniej Jerozolimie uznając ją za swoje terytorium. Kraje arabskie naciskają na Palestyńczyków, aby zorganizowali wybory uzależniając od tego kontynuację wsparcia finansowego. Od Palestyńczyków zależy, czy się zorganizują. Jeśli tego nie zrobią, to grozi im, że zostaną zapomniani przez świat arabski.

Saudyjski następca tronu Muhammad ibn Salman w ostatnim bardzo głośnym wywiadzie dla Al Arabii mówił wiele, ale nic nie powiedział na temat Palestyny. Tym samym sposobem dał do zrozumienia, że jeżeli kwestia palestyńska nie zostanie rozwiązana, świat arabski przejdzie nad tym do porządku dziennym.

Ekspert od spraw Bliskiego Wschodu komentuje także negocjacje amerykańsko-irańskie. Amerykanom zależy na sprawnym wycofaniu swoich wojsk z Afganistanu. Także Iran jest zainteresowany stabilizacją sytuacji u swojego wschodniego sąsiada. Tymczasem, jak zauważa Rakowski,

Szereg różnych posterunków, które armia amerykańska opuściła i przekazała armii afgańskiej w południowych prowincjach Afganistanu zostało utraconych na rzecz talibów.

Do resetu wzajemnych stosunków może dojść także na linii Teheran-Rijad. Z perspektywy pogodzenia się monarchii Saudów z Republiką Islamską najbardziej niezadowolony jest Izrael. Czy świat arabski będzie potrzebował Izraela, gdy Iran znormalizuje stosunki z Arabami? Na to pytanie będą musieli sobie odpowiedzieć izraelscy politycy, wskazuje Rakowski.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Siergiej Pieliasa: Słowa Łukaszenki mogą zapowiadać prywatyzację dużych przedsiębiorstw państwowych

Siergiej Pieliasa o protestach w Rosji i na Białorusi- wsparciu pierwszych dla ostatnich oraz o możliwości prywatyzacji białoruskich „sreber rodowych”, zmiany konstytucji i ustąpienia Łukaszenki.

Siergiej Pieliasa podkreśla, że protestujący w Rosji mają na ustach hasła pochodzące z białoruskich ulic. Słychać hasła „żywie Biełaruś” i widać biało-czerwono0białe flagi.

Wirus wolności przekazał się z Białorusi do Rosji

Dotąd nie widzieliśmy wśród Rosjan podobnego masowego poparcia dla demokratycznej Białorusi. Dziennikarz Biełsat TV przyznaje przy tym,, że medialnie demonstracje w Federacji Rosyjskiej przykrywają te na Białorusi. Widać co tydzień nowe protesty w obu państwach. Demonstracje Rosjan dodają otuchy Białorusinów.

Nasz gość komentuje słowa Dmitrija Miedwiediewa, który powiedział o odnowieniu białorusko-rosyjskiej współpracy, aż do ustanowienia unii walutowej. Słowa byłego rosyjskiego prezydenta są o tyle ciekawe, że dla Alaksandra Łukaszenki przyjęcie rosyjskiego rubla było czymś, co zawsze odrzucał.

To dla niego coś, co leży już poza czerwoną linią.

Taka deklaracja z ust byłego szefa rosyjskiego rządu brzmi jak sarkazm. Tymczasem, jak mówi Pieliasa, Białoruś planuje wysłać 600 swych żołnierzy do Syrii. Jednocześnie Łukaszenka wspomniał na posiedzeniu Wszechbiałoruskiego Zgromadzenia Ludowego o możliwości prywatyzacji części państwowych przedsiębiorstw.

Być może jest to zapowiedź prywatyzacji dużych przedsiębiorstw państwowych, m. in. azoty w Grodnie, nawozów potastowych.

W przypadku prywatyzacji białoruskie domowe srebra dostałyby się w ręce Rosjan, Chińczyków lub Arabów. Dziennikarz odnosi się do sugestii Alaksandra Łukaszenki, że przestanie on być prezydentem po uchwaleniu nowej konstytucji. Białoruski przywódca stara się przygotować do referendum ws. konstytucji tak, by poszło ono po jego myśli.

Pieliasa wskazuje, że o nowej konstytucji mówi głównie Rosja, której bardziej zależy na tym, by zabezpieczyć swe interesy u zachodnich sąsiadów, niż aby utrzymać Łukaszenkę przy władzy.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Piotr Witt: 2020 r. wybił podzwonne epoce nafty. Wraz z upadkiem jej panowania zmieni się mapa świata

Jak wojna o ropę naftową kształtowała losy świata? Co oznacza odejście od tego surowca dla polityki międzynarodowej? Piotr Witt o początku XXI w., który wyznacza koniec ery ropy naftowej.


Piotr Witt uważa, że XXI w. historycznie zaczyna się w 2020 r. W rozumieniu stosowanej przez historyków periodyzacji wiek XIX skończył się wybuchem I wś w 1914 r., XVIII upadkiem Napoleona w 1814, a XVII końcem habsburskiego panowania w Hiszpanii i wstąpieniem dynastii hanowerskiej na tron brytyjski w 1714 r.

2020 r. wybił podzwonne epoce nafty.

Korespondent mówi o rozpowszechnieniu się elektryczny środków komunikacji. Wzrosła sprzedaż samochodów elektrycznych. Modne są także hulajnogi elektryczne. Piotr Witt przypomina zacięte walki o dostęp do ropy naftowej jakie w latach 30. ubiegłego wieku toczyły się z udziałem Europejczyków na Bliskim Wschodzie.

Francuzi zabrali się naiwnie do przeciągnięcia ropociągu, którzy przemierzy 600 km przez pustynię, aby doprowadzić na Morze Śródziemne ropę z Mosulu.

W 1933 r. umarł król Iraku Fajsal I, podczas gdy Kurdowie zaatakowali syryjskich chrześcijan w pobliżu szybu w Kirkuku, a Arabowie Żydów w Hajfie, przyszłym porcie naftowym.

Wojna o naftę zmieniła historię świata jak niegdyś wojny napoleońskie.

Obecnie, jak mówi dziennikarz, epoka nafty się kończy. Oznacza to zmianę na mapie świata. Izrael budził zainteresowanie Stanów Zjednoczonych dopóki jego konflikty z Arabami wpływały na ceny ropy.

Na razie jest to opowieść sensacyjna bez ostatniego rozdziału.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Lasota: Bahrajn jest na liście krajów, które nie są bardzo cenione. Rządzi nim dynastia, która łamie prawa człowieka

Irena Lasota o podpisaniu porozumienia pomiędzy Izraelem a ZEA i Bahrajnem, motywacji Donalda Trumpa, tym, co oznacza to dla Palestyńczyków oraz o protestach na Białorusi.

Nie ma co mówić o żadnym pokoju skoro ani Emiraty, ani Bahrajn nigdy nie toczyły wojny z Izraelem.

W Białym Domu podpisano trzy dokumenty, regulujące porozumienia pokojowe pomiędzy Izraelem, Bahrajnem i Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. Nazwano je porozumieniami Abrahamowymi od wspólnego przodka Arabów i Żydów. Irena Lasota krytycznie odnosi się do historycznej umowy. Bahrajn i ZEA bowiem nigdy nie były w stanie wojny ze Stanami Zjednoczonymi. Wedle niej wygląda to prędzej jako gra Donalda Trumpa, prezydenta Stanów Zjednoczonych, w związku z wyborami prezydenckimi.

Bahrajn jest na liście krajów, które nie są bardzo cenione. Rządzi nim dynastia, która łamie prawa człowieka.

Komentatorzy zwracają uwagę, że Bahrajn jest krajem w większości szyickim. Jednak, jak zauważa korespondentka polskich mediów w USA, w państwie tym rządzi mniejszość sunnicka, a szyici są prześladowani. Ocenia, że ze strony krajów arabskich jest to porzucenie sprawy palestyńskiej. Zauważa, że część Żydów, jak nowojorscy inteligenci, są wyborcami Demokratów, więc zawarte umowy tylko częściowo wpłyną na poparcie amerykańskich Żydów dla Trumpa.

Dziennikarka komentuje sytuację na Białorusi. Uważa, że zachodnie kraje nie są zainteresowane demokratyzacją naszego wschodniego sąsiada:

Łukaszenka czerpie z Rosji nie pomoc tylko finansową, ale i informacyjną.

Stwierdza, że część polityków obawia się teorii domina, tzn. za Białorusią miałyby podążyć części składowe Federacji Rosyjskiej, takie jak Tatarstan. Nie chcą zaś destabilizować wielkiego mocarstwa.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Kto w 2024 r. zdobędzie Oscara za najlepszy film? Produkcja z mniejszościami. Akademia przedstawiła nowe zasady oceny

Kobiety, mniejszości rasowe, etniczne i seksualne oraz osoby niepełnosprawne- obecność aktorów i wątków fabularne związanych z tymi grupami stanie się do 2024 r. kryterium kategorii „najlepszy film”.

Amerykańska Akademia Sztuki i Wiedzy Filmowej przedstawiła cztery nowe kryteria, z których, począwszy od 2024 r. przynajmniej dwa będą musiały być spełnione przez produkcję, by została ona nominowana do kategorii najlepszy film.

Standard A dotyczy obsady i głównego wątku fabularnego. Zgodnie z nim wśród aktorów pierwszoplanowych lub istotnych drugoplanowych musi być przedstawiciel mniejszości rasowej, lub etnicznej, przez które rozumie się takie grupy jak Azjaci, Murzyni, rdzenni Amerykanie, Latynosi, Arabowie etc. W ogólnej obsadzie powinno być zaś co najmniej 30% aktorów w drugoplanowych i epizodycznych rolach reprezentujących co najmniej dwie z następujących grup: wspomniane mniejszości etniczno-rasowe, kobiety, tzw. osoby LGBTQ+, niepełnosprawni fizycznie, bądź intelektualnie i niedosłyszący. Z co najmniej jedną z tychże grup musi być zaś związany główny wątek fabularny.

Drugi ze standardów dotyczy ekipy filmowej. Analogicznie do aktorów, co najmniej 30% całej ekipy filmowej powinno reprezentować wyżej wymienione kręgi. Dla mniejszości rasowych przeznaczony jest przynajmniej jeden, a dla pozostałych co najmniej dwa z następujących działów: casting, zdjęcia, muzyka, kostiumy, reżyseria, montaż, fryzury, charakteryzacja, produkcja, scenografia, dźwięk, efekty specjalne, scenariusz.

Standard C wymaga od studiów płatnych staży i praktyk dla wyliczonych środowisk. Duże studia i dystrybutorzy powinni mieć staże i praktyki specjalnie im dedykowane, a mniejsze winny mieć przynajmniej dwie osoby z nich. Zgodnie z ostatnim ze standardów na kierowniczych stanowiskach związanych z promocją filmu i PR powinni być ludzie z rzeczonych grup.

Standardy mają być stopniowo być wprowadzane od 2022 r., by począwszy od 96. Ceremonii Oscarowej w 2024 r. stać się obowiązującymi.

A.P.

Autor „W obronie wypraw krzyżowych”: Sojusze między chrześcijanami a muzułmanami to była rzecz powszechna

Czy wyprawy krzyżowe były ludobójstwem sprzecznym z zasadami wiary chrześcijańskiej? Bartosz Ćwir o krucjatach, o tym czym były, ich czarnej legendzie i prawdzie o nich.

Bartosz Ćwir mówi o tym, czym były wyprawy krzyżowe i jak możemy je zdefiniować. Ich nieodłącznymi elementami były: rola Kościoła, zbrojny charakter, obrona łacińskiego chrześcijaństwa. Poza wielkimi wyprawami były w ziemi świętej także „krucjaty sezonowe”. Wyprawy na mniejszą skalę, na np. 3 miesiące. Mówi, o tym, że w krucjatach „bynajmniej nie chodziło o wymordowanie Saracenów”. Zauważa, że państwach łacińskich na Bliskim Wschodzie „większość mieszkańców była Arabami, nikt ich nie próbował na siłę nawracać”. Dodaje, że zarówno w Ziemi Świętej, jak i na Półwyspie Iberyjskim:

Sojusze między chrześcijanami a muzułmanami to była rzecz powszechna.

Po zdobyciu Jerozolimy przez krzyżowców Arabowie wcale się nie zjednoczyli przeciw nim, lecz kiedy łacińscy dowódcy pokłócili się między sobą, każdy z nich zaciągał do swych szeregów muzułmanów. W Hiszpanii zaś „Maurowie często łączyli się z chrześcijanami przeciw Almohadom i Almorawidom”, czyli najeźdźcom z Afryki.

Historyk mówi o koncepcji wojny sprawiedliwej. Jest to prowadzona przez prawowite władze wojna obronna lub prowadzona w celu odzyskania tego, co wcześniej było nasze.  Tymczasem, jak podkreśla, „Bliski Wschód należał do chrześcijan”. Ćwir stwierdza, że trudno byłoby wyznaczyć granicę lat, które musiałyby upłynąć by nie można było sprawiedliwie walczyć o ziemie, które się utraciło.

Cesarz niemiecki pisał do Arabów z Fraxinet żeby przestali grabić cesarstwo.

Autor książki „W obronie wypraw krzyżowych” mówi o zasięgu rabunkowych wypraw arabskich. Z działającej w latach 888-975 bazy Fraxinet w Prowansji Arabowie docierali, aż do Szwajcarii. Pod arabskim panowaniem znajdowała się Sycylia, a w nieodległym od Rzymu Monte Argento znajdowała się baza arabska. Samo Wieczne Miasto zaś zostało splądrowane przez Arabów (w 846).

Siłą rzeczy do czegoś takiego jak wyprawy krzyżowe musiało dojść.

Ćwir mówi o rozwoju kultury rycerskiej i podejściu łacińskiego chrześcijaństwa do wojny, które różniło się od bizantyńskiego. Jak mówi, „ciężko mi sobie wyobrazić, że ruch krucjatowy by się nie narodził”. Tłumaczy przy tym krwawość ówczesnego prowadzenia wojen. Każde zdobycie miasta szturmem kończyło się rzezią. Zauważa, że „wszyscy brali udział w obronie miast”, także kobiety, o czym mówi m.in. kronika Piotra z Duisburga. Rozmówca Magdaleny Uchaniuk-Gadowskiej zwraca uwagę, że:

Wyprawy ludowe to efekt uboczny ruchu krucjatowego.  Nikt nie mógł tego przewidzieć, ani kontrolować.

Dodaje, że były też dodatnie skutki społeczne krucjat. Rycerze i możni zamiast walczyć ze sobą w bratobójczych walkach w Europie mogli poświęcić się walce z zagrożeniem zewnętrznym.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.