Jesteśmy dopiero u początków poznania przyczyn i charakteru pandemii / Piotr Witt, „Kurier WNET” nr 95/2022

Powtarzane szczepienia prowadzą do osłabienia naturalnych sił obronnych organizmu. Ciała odpornościowe, pod działaniem wstrzykiwanych produktów, „zapominają” o zadaniach, do których zostały powołane.

Piotr Witt

Pandemia. Wielkie podsumowanie

„Rządy kochają pandemie z tych samych powodów, dla których
kochają wojnę. Ponieważ daje im możliwość poddania ludności
kontroli, której ta ostatnia nigdy by inaczej
nie zaakceptowała…”.

Robert F. Kennedy Jr.

Z pandemii naród wyszedł osłabiony fizycznie. Prezydent, wszechwładny we Francji, rodzaj samodzierżcy z gogolowskiego Rewizora, zarządził nieumiarkowane aplikowanie szczepionek amerykańskich zwłaszcza ludziom starym i słabego zdrowia. Twierdził, że stosuje się do zaleceń międzynarodowych instancji sanitarnych, chociaż postępował dokładnie wbrew ich instrukcjom. Faza eksperymentalna aktualnych szczepionek zakończy się w 2023 roku, ale wystarczyły pierwsze obserwacje, aby międzynarodowe instancje sanitarne mogły sformułować alarmujące zastrzeżenia.

8 stycznia 2021 r. deklaracja WHO przestrzegła przed powtarzaniem szczepionek antycovidowych. Trzy dni później powtórzył przestrogę dyrektor Departamentu Zagrożeń Europejskiej Agencji Leków. Marco Cavalieri powiedział: „Powtarzane szczepienia prowadzą do osłabienia naturalnych sił obronnych organizmu”. Zjawisko ma już w nauce swoją nazwę „amnezji odpornościowej” – ciała odpornościowe organizmu, pod działaniem wstrzykiwanych produktów, „zapominają” o zadaniach, do których zostały powołane.

Przestrogom uczonych nie nadano we Francji rozgłosu. Jakby nigdy nie zostały sformułowane, wstrzykiwano ludziom trzecią i czwartą dawkę. Przygotowano tym samym miliony kandydatów na zarażenie, jeżeli nowa epidemia się pojawi. Ludzie młodzi i silni wyjdą bez szwanku. Innym zaproponuje się piątą i szóstą dawkę i tak dalej bez końca.

Prezydent kandydat wolał nie konfrontować opinii zbawcy narodu, urobionej przez media podczas pandemii, z wymową liczb i statystyk. Teraz, kiedy osiągnął już absolutną władzę na następnych pięć lat, przyszło podsumowanie. W ostatnim czasie ukazały się trzy książki zawierające dokładną analizę sytuacji.

20 kwietnia wyszła obszerna (272 s.) praca Laurentego Tubiany zatytułowana Covid 19 – inna wizja pandemii. Prawdy epidemiologa. Profesor Tubiana kieruje ekipą badaczy INSERM-u – Systemy Złożone i Epidemiologia. Badacz z trzydziestoletnim doświadczeniem śledzi i analizuje wielką liczbę zjawisk epidemicznych we Francji i na świecie.

W początkach kryzysu covidowego, między styczniem i marcem 2020 r., wraz ze współpracownikami przestudiował wówczas dostępne dane. 11 marca 2020 r., na tydzień przed wprowadzeniem godziny policyjnej i zamknięciem ludzi w domach, zapowiedział że epidemia prawdopodobnie osiągnie szczyt pod koniec marca, a właściwa jej faza powinna zakończyć się pod koniec kwietnia i nie będzie szczególnie dotkliwa. Władze nie posłuchały ani jego, ani setek innych naukowców, którzy podzielali jego zdanie.

Okazano pogardę uczonym, a nawet karano ich za wyrażanie opinii odmiennych od nakazanych przez rząd.

Prof. Raoult został pozbawiony profesury, prof. Peron i Chabrier stanowisk itd. Przywódcy narodu wywołali masową panikę, psychozę nagłej śmierci. Posługiwali się absurdalnymi modelizacjami (jak opublikowana przez „Lancet”), które przewidywały setki tysięcy zgonów, aby ludzie akceptowali nadzwyczajne zarządzenia sanitarne bez żadnej naukowej wartości. Zarazem zakazano lekarzom leczenia. Strach przed chorobą i śmiercią jest głęboki. Podczas kryzysu władze zdecydowały się na wprowadzenie stanu wyjątkowego. Wykorzystywały strach, a czasami wywoływały go umyślnie i podsycały poprzez informacje wywołujące lęk, aby tylko zaakceptować ich wybór.

Niewiele państw zaufało swoim epidemiologom. W oparciu o definitywne statystyki Toubiana pokazuje, że te kraje, np. Szwecja, bez wątpienia lepiej poradziły sobie z kryzysem. Przepełnienie szpitali, masowe kampanie testowe, obowiązkowe szczepienia, śmiertelność, relacje medialne o tej epidemii są we Francji po prostu nieprawdziwe. Laurent Toubiana sugeruje przyjęcie wizji prawdziwszej i bliższej rzeczywistości.

Inny charakter ma Dziennik pariasa. Notatnik z lat 2020–21 Iwana Rioufola. Rosyjskie imię znanego francuskiego publicysty jest prawdopodobnie świadectwem sympatii politycznych jego rodziców, ale nie jego samego. Rioufol, pisarz prawicowy, publikuje swój notatnik na łamach „Le Figaro” od 2002 roku. Od pewnego czasu zaliczany jest nawet przez rządzących do skrajnej prawicy. Dziennik pariasa nie zmieni prawdopodobnie tej opinii.

Zbiór felietonów odtwarza tydzień po tygodniu dwa lata błądzenia i amatorszczyzny francuskich przywódców w obliczu pandemii. Wiele zrobiono we Francji i na świecie w tym czasie, aby usunąć z pamięci fakty i decyzje, których skutki odczuwamy do dziś.

Z perspektywy wyborca odkrywa ze zdumieniem oświadczenia prezydenta i jego ministrów, o których zdążył zapomnieć. „Nie zamkniemy granic, to nie miałoby sensu” – mówił minister zdrowia Olivier Véran. „Nie wszyscy będą nosić maski we Francji” – nawiązuje do niego rzeczniczka rządu Sibetha Ndiaye. Stanowcze podsumowanie należy do prezydenta: „Paszport sanitarny nigdy nie stanie się warunkiem dostępu, który wyróżnia Francuzów”.

Te kroniki rządzenia strachem pokazują, że w kraju, w którym rośnie nietolerancja, duch wolny szybko zamienia się w pariasa – w wyrzutka społeczeństwa. Są też dosłownym zapisem postępującego zaniku wolności i przypomnieniem tego, co musieliśmy ścierpieć, od zakazu towarzyszenia umierającym po zakaz leczenia choroby przez lekarzy. Te teksty pozwalają zobaczyć, jak dalece zaszliśmy od uzasadnionego lęku w pierwszych miesiącach do strachu kontrolowanego, wykorzystywanego do przekształcenia polityki w państwowy higienizm i ukrycia w ten sposób rzeczywistych problemów zagrażających krajowi: nierówności, islamizmu, deindustrializacji, wobec których Emmanuel Macron pozostaje bezsilny.

Trzecia pozycja – bestseller we Francji – jest tłumaczeniem z amerykańskiego książki Roberta F. Kennedy’ego Jra Anthony Fauci, Bill Gates et Big Pharma – Leur guerre mondiale contre la démocratie et la santé publique. Robert Francis Kennedy to syn Roberta – byłego ministra sprawiedliwości USA, zamordowanego podobnie jak jego brat prezydent sześćdziesiąt lat temu. 29 sierpnia 2020 r. Robert Francis w Berlinie wygłosił przemówienie przed tysiącami demonstrantów (milion według organizatorów, 38 tys. według policji). Powiedział: „Rządy kochają pandemie z tych samych powodów, dla których kochają wojnę. Ponieważ daje im możliwość poddania ludności kontroli, której ta ostatnia nigdy by inaczej nie zaakceptowała”. Stwierdził, że rządy wykorzystały pandemię, aby zainstalować 5G i umożliwić zbieranie danych z korzyścią dla miliarderów, takich jak Bill Gates, Mark Zuckerberg i Jeff Bezos.

Trzeba było wielkiego skandalu polityczno-sanitarnego, aby bratanek zamordowanego prezydenta zdecydował się poświęcić osobną książkę człowiekowi, który zarządza zdrowiem milionów ludzi na świecie. Media głównego nurtu, finansowane przez przemysł farmaceutyczny, wmówiły milionom Amerykanów, że jest on bohaterem. Ale dr Anthony Fauci nim nie jest.

Podczas pandemii Covid-19 w USA został powołany przez prezydenta Trumpa do komórki kryzysowej koronawirusa (White House Coronavirus Task Force) i odegrał wiodącą rolę zarówno pod względem informacji na temat wirusa, jak i strategii i doradztwa, jak walczyć z epidemią. Anthony Fauci często i otwarcie nie zgadzał się wtedy z prezydentem Donaldem Trumpem. Jako dyrektor Narodowego Instytutu Alergii i Chorób Zakaźnych (NIAID), przeznaczał każdego roku na badania naukowe 6,1 miliarda dolarów publicznych pieniędzy. Chwalebny projekt, lecz rezultaty odwrotne od zamierzonych.

Fundusze NIAID pozwoliły Fauciemu dyktować temat, treść i wyniki badań nad zdrowiem ludzi na całym świecie. Fauci wykorzystał finansową potęgę, oddaną mu do dyspozycji, aby wywierać przemożny wpływ na szpitale, uniwersytety, prasę medyczną i na tysiące czołowych lekarzy i naukowców – ma moc zrujnowania lub przyspieszenia ich kariery, nagradzania ich i karania. Decyduje o losach i przeznaczeniu instytucji, w ramach których działają.

Fauci, nie pozbawiony zresztą rzeczywistych, godnych uznania zasług naukowych, stał się z czasem marionetką w rękach Billa Gatesa i Big Pharmy, odpowiedzialnych w znacznej mierze za wywołanie i rozwój pandemii koronawirusa. Te ostatnie stwierdzenia Kennedy’ego mogą się wydać przesadne, chociaż trudno przypuścić, aby słynny adwokat publikował przeciwko wpływowym osobistościom zarzuty tak ciężkie, nie mając na nie dowodów.

Kampania prezydencka we Francji zepchnęła w cień doniesienia sprzed dwóch tygodni, które jeżeli nie potwierdzają całkowicie zarzutów, to przynajmniej je umacniają.

Czasopismo „Vanity Fair” ze swej strony wystąpiło z ostrą krytyką amerykańskiej organizacji pozarządowej EcoHealth i zoologa brytyjskiego, Petera Daszaka, który jej przewodniczy. Prowadząc badania nad zapobieganiem epidemiom, organizacja współpracowała z Instytutem Wirologii w Wuhan w Chinach – gdzie, jak się wydaje, pojawiła się po raz pierwszy epidemia. Według „Vanity Fair” prace koncentrowały się na wytworzeniu dwóch koronawirusów „chimerycznych” (czyli kombinacji fragmentów rozmaitych wirusów) podobnych do tych, które powodują chorobę SARS-1.

Wystarczyło, aby laborant przewrócił przypadkiem fiolkę i nieszczęśliwie sam się zainfekował. W 2004 roku zarazek SARS-CoV-1 dwukrotnie wskutek niedbalstwa wydostał się z Instytutu Wirologii w Pekinie. Na szczęście bez groźnych następstw.

Jak widać, jesteśmy dopiero u początków poznania przyczyn i charakteru pandemii od dwóch lat wstrząsającej światem.

Artykuł pt. „Pandemia. Wielkie podsumowanie” Piotra Witta, stałego felietonisty „Kuriera WNET”, obserwującego i komentującego bieżące wydarzenia z Paryża, można przeczytać w całości w majowym „Kurierze WNET” nr 95/2022, s. 3 – „Wolna Europa”.

Piotr Witt komentuje rzeczywistość w każdy czwartek w Poranku WNET na wnet.fm.

 


  • Majowy numer „Kuriera WNET” można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
  • Wydanie elektroniczne jest dostępne w cenie 7,9 zł pod adresami: egazety.pl, nexto.pl lub e-kiosk.pl. Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Artykuł Piotra Witta pt. „Pandemia. Wielkie podsumowanie” na s. 3 „Wolna Europa” majowego „Kuriera WNET” nr 95/2022

Cejrowski: firma, której przewodził dr Fauci finansowała zakazane badania w laboratorium w Wuhan

Gospodarz „Studia Dziki Zachód” o eksperymentach wykonywanych w chińskim laboratorium i niespełnionych nadziejach na ucywilizowanie ChRL.

W Kolumbii z kolei wielki sukces, bo amerykańskie służby z Kolumbii bliskimi złapały ogromnego mafioso jakiegoś.

Wojciech Cejrowski mówi, że w przypadku gangstera nie bawiłby się długotrwały proces, tylko szybko skazał na śmierć za np. oszustwa podatkowe. Stwierdza, że skoro to ogłosili, to oznacza, że mają go już dobrze zabezpieczonego. Jednak nie tylko kolumbijski gangster powinien wylądować w więzieniu.

Dr Fauci zasługuje na ciężkie więzienie, bo 15 razy przed Kongresem stwierdzał jako szef instytucji, że absolutnie, nigdy […] w żadnym wypadku,m w żadnym zakresie firma której przewodził nie finansowała zakazanych badań w laboratoriach Wuhan. Po tych wszystkich oświadczeniach instytucja powiedziała, że wbrew temu co mówi dr Fauci finansowali badania w wojskowych laboratorium biologicznej w Wuhan.

Gospodarz „Studia Dziki Zachód” stwierdza, że jest to absurdalne na wielu poziomach. Podkreśla, że w Chinach wszystkie laboratoria tego typu są wojskowe. Oznacza to, że

Finansujemy wroga swojego w zakresie wojskowym.

Powraca do swojej tezy, że parlamentarzyści powinni pełnić swojej funkcji nie dłużej niż dwie kadencje. Zauważa, że dr Fauci miał doświadczenie, którego wagę podkreśla Krzysztof Skowroński. Dodaje, iż w Stanach Zjednoczonych rutynowo wymienia się dużą część urzędników wraz ze zmianą prezydenta.

Cejrowski przypomina deklaracje Billa Clintona, że dzięki przeniesieniu zachodniej produkcji do Chin, te się ucywilizują.

Wyniesienie przemysłu do Chin to była akcja za pieniądze, bo jest taniej produkować PPG  w Chinach.

Oprócz epidemii paskudnego wirusa świat ogarnęła pandemia strachu / Jadwiga Chmielowska, „Śląski Kurier WNET” nr 86/2021

Zdziwienie budzi fakt, że mimo istnienia co najmniej 4 leków na covid- 19, przymusza się ludzi do przyjmowania preparatu medycznego, wciąż będącego w fazie testowania, dopuszczonego jedynie warunkowo.

Jadwiga Chmielowska

Sierpień, kończą się wakacje. Trzeba wykorzystać urlop, kiedy jesteśmy wolni od trosk zawodowych, na myślenie. Uwolnieni od maseczek, oddychamy pełną piersią i nasz dotleniony mózg jest w stanie analizować fakty i informacje. Nabieramy też sił, by walczyć z chorobami. Starajmy się jeść zdrową żywność, dużo warzyw i owoców. Spacery po lasach wentylują płuca po miesiącach spędzonych w domach. Jest czas na odnowienie więzi towarzyskich i przełamanie epidemii strachu, bo ta najbardziej nas niszczy.

O tym, że mamy wojnę, piszę od kilku lat. Coraz więcej osób ją zauważa. Jest więc szansa na skuteczną obronę. Nareszcie docierają informacje z wielu krajów. Potwierdziło się, że koronawirus został zmodyfikowany przez człowieka w chińskim laboratorium.

Dr Anthony Fauci, dyrektor Narodowego Instytutu Alergii i Chorób Zakaźnych USA, był przesłuchiwany w Senacie po tym, jak ujawniono jego korespondencję na podstawie Ustawy o wolności informacji (FOIA). Okazało się, że wiedział, że wirus mógł pochodzić z tajnego Instytutu Wirusologii Wuhan w Chinach.

Media w USA rozpisywały się o finansowaniu chińskich laboratoriów przez amerykańskie pazerne fundacje po tym, jak badania nad koronawirusami zostały zakazane w USA. Nie mam wątpliwości, że Chińczycy przeprowadzili biologiczną wojnę psychologiczną. Oprócz epidemii paskudnego wirusa świat ogarnęła pandemia strachu. Nie wiadomo, co gorsze.

Na fali lęku próbuje się wprowadzić podziały w społeczeństwach na zaszczepionych i niezaszczepionych. W Stanach rządzonych przez republikanów reżim covidowy był słabszy, a śmiertelność i poziom zachorowań nie większe niż tam, gdzie restrykcje były surowe. Wiele stanów odmówiło wprowadzania paszportów covidowych. Gubernator Florydy Ron DeSantis, republikanin, podpisał prawo, które zabrania wszystkim firmom używania paszportów szczepionkowych w jego stanie.

Zdziwienie na całym świecie budzi fakt, że pomimo istnienia co najmniej 4 leków na covid- 19, przymusza się ludzi do przyjmowania preparatu medycznego, wciąż będącego w fazie testowania, dopuszczonego jedynie warunkowo.

Profesor Didier Raoult z Marsylii stosuje hydroksychlorochinę z azytromycyną. W USA i Meksyku część lekarzy leczy z powodzeniem iwermektyną. W Polsce, dzięki dr. Bodnarowi, znana jest amantadyna połączona z antybiotykiem i preparatami heparynowymi, w zależności od stanu pacjenta. Amantadyna to stary lek antywirusowy, stosowany od dziesięcioleci. Portal Fronda przytacza opinię australijskiego profesora Thomasa Borody’ego, że covid-19 można z łatwością leczyć iwermektyną. „Wiemy, że jest wyleczalny, to łatwiejsze niż leczenie grypy” – twierdzi profesor.

Sam McIntyre twierdzi, że lek jest tani i w związku z tym jego upowszechnianie nie jest w interesie wielkich firm farmaceutycznych. Wszystkie te leki są bojkotowane nie przez lekarzy, a przez decydentów w poszczególnych państwach.

Na stronie Uniwersytetu Medycznego Johnsa Hopkinsa prof. Larry Corey pisze o dziwnych powikłaniach poszczepiennych u niewielkiej liczby biorców szczepionki AstraZeneca, zwłaszcza u młodych kobiet. Powikłania przejawiają się w postaci jednoczesnego krzepnięcia krwi i krwawienia. Wielu lekarzy ostrzega przed szczepieniem testowanymi preparatami genetycznymi. Brak jest w świecie otwartej, szczerej, naukowej debaty. Każdy, kto zgłasza wątpliwości, jest cenzurowany – nieważne, czy ma tytuł profesora medycyny, czy jest dziennikarzem, który uważa tylko, że „warto rozmawiać” o ważnych problemach – jak Pospieszalski.

Jeśli teraz grozi nam delta, to za chwilę będzie gamma, potem kappa i lambda; do omegi jeszcze daleko…

Sierpień to miesiąc Maryi i pokonania sto lat temu Rosji bolszewickiej. Zawierzmy Bogu, bo jedynie On może natchnąć serca i umysły rządzących na świecie, zanim doprowadzą do zagłady ludzkości.

Artykuł wstępny Jadwigi Chmielowskiej, Redaktor Naczelnej „Śląskiego Kuriera WNET”, znajduje się na s. 1 sierpniowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 86/2021

 


  • Sierpniowy numer „Kuriera WNET” (wydanie ogólnopolskie, śląskie i wielkopolskie wspólnie) można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
  • Wydanie elektroniczne jest dostępne w cenie 7,9 zł pod adresami: egazety.pl, nexto.pl lub e-kiosk.pl. Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Artykuł wstępny Jadwigi Chmielowskiej, Redaktor Naczelnej „Śląskiego Kuriera WNET”, na s. 1 sierpniowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 86/2021

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Cejrowski: Nowy Polski Ordnung równa się stary niemiecki Drang Nach Osten

Gospodarz „Studia Dziki Zachód” o oszustwie reżimu sanitarnego, do którego zaczyna przyznawać się lewica amerykańska; szczycie G7 i o tym, czemu nie można budować niczego z Chinami.

Wojciech Cejrowski stwierdza, że amerykańscy Demokraci, chociaż są niebiescy, to tak naprawdę są czerwoni.  Podkreśla, że „wszystko jest wielkim oszustwem”.

Już nawet zaczęło przeciekać do NBC i do CNN, że cały rok 2020 zbudowany był z oszustw, w których uczestniczyły media.

Obecnie te same media zaczynają przyznawać, że ubiegły rok oparty na kłamstwach. Może to być, jak przypuszcza Cejrowski, próba odzyskania wiarygodności. Dziennikarze zadają pytania dr. Anthony’emu Fauciemu i Kamali Harris.

Lewa strona się przyznała – maski to rzeczywiście bzdura była.

Bzdurą były także dystans między ludźmi i izolacja. Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego wskazuje, że

Wreszcie chyba ci naukowcy stwierdzili- przecież ja nie mogę aż tak bezczelnie kłamać.

Gospodarz „Studia Dziki Zachód” wskazuje, że jeszcze niedawno mówienie o wycieku koronawirusa z chińskiego laboratorium było traktowane jako „teoria foliarzy”.

Teraz już nawet doktor Fauci dopuszcza wyciek oraz stwierdzenie, że wirus został wyprodukowany sztucznie, bo żaden inny wirus w tej serii nie ma na sobie takich pałek jak ten, że te pałki są sztucznie zrobione.

Cejrowski wskazuje, że Chińczycy w odpowiedzi na prośbę prezydenta Bidena o dopuszczenie amerykańskich specjalistów do badania laboratorium w Wuhan stwierdzili, że to obraża ich kraj.

Chiny trzeba obrażać, bo to jest światowy bandyta.

Podkreśla, że ChRL to komunistyczny kraj, w którym jest niewolnictwo. Dlatego należy go obrażać na wszelkie sposoby.

Lech Rustecki komentuje szczyt państw grupy G7. 40 bilionów dolarów ma zostać przeznaczone na fundusz infrastrukturalny dla krajów o niskim i średnim dochodzie. Wojciech Cejrowski ocenia, że są to bzdury. Wskazuje, że kraje są biedne z jakiegoś powodu.

Nie mogą być bogate, bo są w takim regionie, gdzie po prostu zawsze będziesz biedny, bo tam nic nie ma, chyba że nagle odkryjemy uran.

Podkreśla, że Państwo Środka inwestując w innych krajach robi to wyłącznie z własnym interesie, choć przedstawia to jako współpracę przynoszącą korzyść obu stroną.

Drugi Jedwabny Szlak- Polska się strasznie cieszy, że końcówka tego szlaku będzie u nas. To jest szlauch, którym odsysa coś pod wielkim ciśnieniem albo coś wtłacza, ale inicjatywa tego ciśnienia jest po chińskiej stronie, a my nie mamy żadnych zaworów, więc broń Boże coś z Chińczykami budować. Nigdy w życiu.

Chińczycy korzystają z tego, że nie brzydzą się korumpować afrykańskich polityków.  Tymczasem w Stanach Zjednoczonych trwa „skok na klasę średnią”. Amazon i Walmart skorzystali z reżimu sanitarnego. Drobne rodzinne przedsiębiorstw padły zaś jego ofiarą.

Cejrowski zauważa, że „odbudujemy lepszy świat” to hasło światowej masonerii, które wolnomularze głoszą od wieków. Obecnie jest to agenda ONZ.

Publicysta wskazuje, że jeśli polscy rządzący wprowadzają lockdown, bo w innych państwach go wprowadzają, to pokazuje to reaktywność polskiego rządu. Polscy rządzący nie mają własnych koncepcji. Kiedy Unia Europejska stwierdza, że polskie prawo jest niezgodne z unijnym to dostosowujemy je do unijnego, zamiast próbować przekonać UE do przyjęcia naszego, które może być lepsze.

Niemożnością jest sytuacja odwrotna, żeby interes jakiegoś innego bytu był ważniejszy dla polskiego premiera od interesu Polski.

Podróżnik krytykuje Polski Ład. Podkreśla, że większa składka dla więcej zarabiających jest niesprawiedliwa. Usługa bowiem jest taka sama dla wszystkich. Stwierdza, że

Nowy Polski Ordnung równa się stary niemiecki Drang Nach Osten.

Wysłuchaj całej audycji już teraz!

A.P.

Cejrowski: Pekin szykuje się na wojnę nuklearną ze Stanami Zjednoczonymi

Gospodarz „Studia Dziki Zachód” o chińskim zagrożeniu, mailach dra Fauci’ego, komisarzach unijnych i segregacji szczepionkowej.

Wojciech Cejrowski mówi o procesie badania nieprawidłowości podczas zeszłorocznych wyborów prezydenckich w USA. Podkreśla, że nie chodzi już o zmianę wyniku wyborów, tylko o dojście do prawdy, jaka by one nie była.

Wolę się dowiedzieć, że Trump jednak uczciwie przegrał a te podejrzenia o oszustwa, że to wszystko była nieprawda to ja, pomimo że Biden mi się nie podoba wolałbym taką sytuację, gdzie jestem głęboko przekonany o tym, że nikt nie manipulował przy wyborach.

Cejrowski wyjaśnia, że nie można cofnąć już zatwierdzenia wyniku wyborów. Można by za to rozpocząć procedurę impeachmentu wobec Bidena, gdyby się okazało, że to jego ekipa stała za fałszerstwami. Wskazuje, iż Kreml wykorzystuje bałagan w Waszyngtonie. Przestrzega przed rosnącym chińskim zagrożeniem.

Gospodarz „Studia Dziki Zachód” stwierdza, że postawa Joego Bidena jest zbyt ugodowa wobec ChRL ws.  możliwości wycieku koronawirusa z laboratorium w Wuhan. W odpowiedzi na uprzejme prośby gospodarza Białego Domu chińskie media państwowe stwierdzają, że ich kraj musi być gotowy do konfliktu atomowego.

Pekin szykuje się na wojnę nuklearną ze Stanami Zjednoczonymi.

Podróżnik komentuje ponadto sprawę maili dra Anthony’ego Fauci’ego, świadczących o jego zaangażowaniu w eksperymenty na koronawirusach przeprowadzone w laboratorium w Wuhan.

Ci ludzie powinni odpowiedzieć za śmierć 3,5 mln ludzi, których wymordowali.

Zdaniem gospodarza „Studia Dziki Zachód” światu jest potrzebne silne antychińskie przywództwo, którego nie daje Joe Biden. Wojciech Cejrowski piętnuje postawę, zgodnie z którą komisarze europejscy w swoich decyzjach abstrahują od interesów własnych krajów, jak to robi np. Czeszka Věra Jourová, krytykując Polskę, kraj sprzymierzony z jej ojczyzną w ramach Grupy Wyszehradzkiej.

Poruszony zostaje również temat planowanego wprowadzenia limitów uczestnictwa w imprezach masowych dla osób niezaszczepionych. Wojciech Cejrowski wyraża pogląd, że takie regulacje są nieegzekwowalne. Jak dodaje:

Do europejskiego myślenia niepostrzeżenie wpleciono apartheid.

Wysłuchaj całej audycji już teraz!

A.W.K./A.P.

Patrzymy i staramy się zrozumieć, co się dzieje i dokąd ten świat zmierza / Krzysztof Skowroński, „Kurier WNET” 80/2021

Mamy świadomość, że żyjemy w czasie wielkiej, rewolucyjnej zmiany dotyczącej wszystkich sfer naszego życia, a motorem tych zmian nie jest wirus. Wirus jest tylko tych zmian najlepszym sojusznikiem.

Krzysztof Skowroński

Znużenie, zmęczenie, zdenerwowanie, strach, wściekłość, poczucie beznadziejności – słowem, mamy dość i zastanawiamy się, jak długo jeszcze potrwa ten stan pandemicznego zawieszenia. A wyczekiwanej odpowiedzi nie ma. Ani premier Polski, ani prezydent Francji, ani nawet Anthony Fauci nie wie, kiedy runie mur koronawirusowego więzienia. Siedzimy i czekamy. Patrzymy i staramy się zrozumieć, co się dzieje i dokąd ten świat zmierza. To, co było kiedyś opowieścią pisarzy science fiction albo teorią spiskową, rozwija się przed nami jak dywan przed gwiazdami w Cannes. To wędrujmy po tym dywanie razem z „Kurierem WNET” i Czarną Skałą, która zainspirowała nas do cyklu artykułów o największych globalnych firmach i najbardziej wpływowych ludziach w skali świata. BlackRock, o którym piszemy, to fundusz dysponujący siedmioma tysiącami miliardów dolarów.

A warto dodać, że trzy największe na świecie fundusze dysponują siedemnastoma bilionami dolarów. Oczywiście im nie zazdrościmy, bo za taką sumę można by kupić 60 milionów stumetrowych mieszkań w Warszawie, a nam nie jest to potrzebne. Takie pieniądze nie są nawet potrzebne prezydentowi Rosji.

Jego skromna rezydencja kosztowała tylko miliard dolarów, a na postawienie sobie 17 tysięcy takich rezydencji nie starczyłoby wybrzeża Morza Czarnego. Tylko kłopot. Czarna Skała takich kłopotów oczywiście nie ma. Jej szef wie, w którym sklepie jest właśnie wyprzedaż i dlatego nawet w czasie pandemii potrafi poprawić nastrój swoim udziałowcom i pomnożyć ich majątek. Nie ma w tym nic złego, po prostu zyskują amerykańscy emeryci i np. George Soros. To powinno cieszyć również naszych seniorów i nas, bo na szczęście są na tym świecie tacy, którzy mają wszystko, czego dusza i ciało zapragnie. I do tego jest ich aż jeden procent, czyli tylko o 20 milionów mniej niż ludzi zarażonych koronawirusem.

Właściwie można powiedzieć, że mamy do czynienia z pandemią bogactwa i trzeba zrobić wszystko, żeby się ona nie rozprzestrzeniała, tym bardziej, że pieniądze szczęścia nie dają.

Opowieść o BlackRock to początek. W następnych numerach „Kuriera WNET” i w Radiu Wnet, którego zawsze warto słuchać, pojawią się kolejne ważne i wpływowe postacie. Oczywiście nie mamy takiej możliwości, by docierać do dokumentów, by uprawiać dziennikarstwo śledcze. Możemy tylko zanurzać się w przestrzeni wirtualnej i próbować wyłowić z niej fakty.

Chcemy to zrobić, bo tak jak każdy, mamy świadomość, że żyjemy w czasie wielkiej, rewolucyjnej zmiany dotyczącej wszystkich sfer naszego życia, a motorem tych zmian nie jest wirus. Wirus jest tylko tych zmian najlepszym sojusznikiem. Dlatego w następnym odcinku pojawi się opowieść o panu Anthonym Faucim, doradcy prezydentów amerykańskich do spraw zdrowia, a zdrowie przecież jest najważniejsze.

Artykuł wstępny Krzysztofa Skowrońskiego, Redaktora Naczelnego „Kuriera WNET”, znajduje się na s. 1 lutowego „Kuriera WNET” nr 80/2021.

 


  • Lutowy numer „Kuriera WNET” (wydanie ogólnopolskie, śląskie i wielkopolskie wspólnie) można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
  • Wydanie elektroniczne jest dostępne w cenie 7,9 zł pod adresami: egazety.pl, nexto.pl lub e-kiosk.pl.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Artykuł wstępny Krzysztofa Skowrońskiego, Redaktora Naczelnego „Kuriera WNET”, na s. 1 lutowego „Kuriera WNET” nr 80/2021

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Cejrowski: Koronawirus jest wykorzystywany do wywołania nienawiści między ludźmi

Gospodarz „Studia Dziki Zachód” przestrzega, że Joe Biden może fizycznie nie sprostać funkcji prezydenta USA. Mówi o społecznych konsekwencjach pandemii i współpracy dr Fauciego z Chinami.

Wojciech Cejrowski mówi o wątpliwościach wokół stanu zdrowia Joe Bidena.

Donald Trump spał 3-4 godziny dziennie. Pytanie, ile będzie musiał spać prawie 80-letni staruszek, by móc utrzymać uwagę.

Nowy prezydent zdawał się być zmęczony już uroczystościami inauguracyjnymi, niewymagającym dużo sił. Jak wskazuje gospodarz „Studia Dziki Zachód”, nowej głowie państwa nie towarzyszyły tłumy, w przeciwieństwie do żegnającego się Trumpa. Zwraca uwagę, że przywódca supermocarstwa musi być przygotowany na bycie obudzonym w środku nocy i szybkie podejmowanie strategicznych decyzji.

Do tej pory Biden koncentruje się na prostym odwracaniu decyzji swojego poprzednika. Na tym polega słabość dekretów prezydenckich, że w przyszłości mogą być łatwo odwołane.

Wojciech Cejrowski ubolewa nad tym, że chcący uchodzić za centrystę Biden nie odciął się od „lewackiego ekstremizmu”, który zapanował wśród wielu sympatyków Partii Demokratycznej.  Wskazuje, że odmawianie zwolennikom Trumpa przedstawiania swojej wizji świata spowoduje, że przyszły pokolenia otrzymają wybrakowany zapis dziejów obecnego okresu.

Jedność nie może polegać na tym, co proponuje Biden – że wszyscy myślą tak samo.

W opinii podróżnika atmosfera strachu przed COVID-19 ma wywołać nienawiść między ludzi. Jak mówi:

Koronawirus współcześnie jest tym, czym tyfus był dla nazistów. Doprowadzono do tego, że sąsiedzi chcą bić sąsiadów.

Wojciech Cejrowski zwraca uwagę, że WHO zaleciła zmianę w interpretację wyników testów na obecność koronawirusa:

Dzięki tej decyzji po zwycięstwie Bidena liczba nowych zakażeń na całym świecie spadnie o 40%.

Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego przedstawia informacje o tym, że prezydencki doradca ds. zdrowia wbrew zakazowi Baracka Obamy współpracował z chińskimi badaczami pracującymi na wirusie sztucznie wyhodowanym w celu opracowaniu szczepionki na mogącą nadejść chorobę

Chodzi o tego wirusa, który wywołał tę pandemię. Prawdopodobieństwo, że wybuchła ona całkowicie przez przypadek, jest bliskie zeru.

Gospodarz „Studia Dziki Zachód” ubolewa nad anulowaniem przez Bidena amerykańsko-kanadyjskiego gazociągu Keystone. Wskazuje, że pogorszy to relacje między sąsiadami. Ponadto jest działaniem przeciwko ekologii.

Pandemia w kontekście wolności i godności człowieka / S. Katarzyna Purska USJK, „Wielkopolski Kurier WNET” nr 77/2020

Co z tymi, którzy wbrew powszechnym oczekiwaniom nie będą chcieli się zaszczepić, a tym samym będą pozostałych narażali na zakażenie? Czy zgodzimy się powszechnie na ich prawo do wolnego wyboru?

s. Katarzyna Purska USJK

Wirus groźniejszy niż COVID

Kilka dni temu stałam przy wejściu do warszawskiego metra. Nagle zobaczyłam dwie dziewczyny, które rzuciły się sobie w objęcia. – Mój Boże! – pomyślałam trwożliwie. – Co one robią! Jakie to nieroztropne!.

Podczas spotkania z pewną mamą, z daleka oglądałam jej małe dzieci. Bałam się, że mogę je zarazić, więc nie zbliżyłam się do nich. Tym bardziej, że jak mi sama wyznała, od marca czyta wyłącznie to, co w internecie piszą na temat szerzącej się pandemii.

W programie „Warto rozmawiać” red. Jan Pospieszalski opisał przypadek 14-latki, która trafiła do szpitala z powodu gwałtownego zakrztuszenia się. Niestety, nie udzielono jej pomocy, gdyż najpierw czekano na wynik testu na obecność koronawirusa. W rezultacie dziewczynka zmarła…

„Epidemie mają konsekwencje psychologiczne z powodu paniki, jaką mogą wywołać” – twierdzi prof. Roberto de Mattei. Powołuje się przy tym na Gustave’a Le Bona, autora słynnej książki „Psychologia tłumu”, który, analizując kolektywne zachowania, wyjaśniał, w jaki sposób w człowieku, który znajdzie się w anonimowym tłumie, zachodzi zmiana psychiczna, wskutek której uczucia i nastroje są przekazywane między ludźmi niczym choroba zakaźna.

Diagnoza profesora de Matteiego nie napawa optymizmem. Twierdzi on: „Jeśli kryzys zdrowotny zostanie spotęgowany poprzez kryzys gospodarczy, niekontrolowana fala paniki może wywołać gwałtowne impulsy tłumu. Państwo zostanie wówczas zastąpione przez plemiona i gangi, zwłaszcza na obrzeżach dużych ośrodków miejskich. Wojna społeczna, o której teoretyzowano w trakcie Forum w São Paulo – konferencji latynoamerykańskich organizacji ultralewicowych – ma miejsce w Ameryce Łacińskiej, od Boliwii po Chile, od Wenezueli aż po Ekwador. Wkrótce może zaistnieć także w Europie”. Ten scenariusz społeczno-polityczny, polegający na dezintegracji i rozkładzie społeczeństwa, mogliśmy ostatnio obserwować w Stanach Zjednoczonych. W Polsce, znanej z umiłowania wolności aż do popadania w anarchię, jak dotąd nic takiego się nie wydarzyło, aczkolwiek zaistnienie takiego scenariusza nie jest wykluczone, jako że nasz naród, jak podpowiada nam historia, bywa nieprzewidywalny.

Można natomiast zaobserwować w naszym kraju proces dezintegracji społecznej. Zdaniem cytowanego wyżej autora, dzieje się tak dlatego, że „dzisiaj kluczowym środkiem umożliwiającym ucieczkę przed epidemią jest dystansowanie społeczne, izolacja jednostki. Kwarantanna jest rzeczą diametralnie przeciwną społeczeństwu otwartemu, wymarzonemu przez George’a Sorosa. Relacyjne rozumienie człowieka, typowe dla niektórych szkół filozoficznego personalizmu, ma coraz mniejsze znaczenie”. Dyrektor Narodowego Instytutu Alergii i Chorób Zakaźnych USA, prof. Anthony Fauci, powiedział ponoć, że od chwili wybuchu pandemii żaden człowiek nie poda już ręki drugiemu człowiekowi.

W prezbiterium bydgoskiego kościoła pod wezwaniem Świętych Polskich Braci Męczenników, tym samym, w którym bł. ks. Jerzy Popiełuszko odprawił ostatnią w swoim życiu Mszę św., widnieje napis: „Módlmy się, abyśmy byli wolni od lęku, zastraszenia…”. Te słowa, odczytane w nowym kontekście, nabrały dziś dla mnie szczególnego znaczenia.

Do czego służy człowiekowi wolność? Do samorealizacji? Jako racja najwyższa dla ludzkich wyborów? W świecie, w którym obalono kryteria, żądanie prawa wyboru jest prostą drogą do zniewolenia człowieka. Człowiek może być zniewolony przez czynniki wewnętrzne lub zewnętrzne. Strach należy do przyczyn wewnętrznych.

Do czego potrzebna jest człowiekowi wolność? Odpowiedź filozofa – o. prof. Mieczysława A. Krąpca – brzmi: „Wolność jest przeżyciem godności osobowej człowieka. Wolność daje podstawę dla ludzkich decyzji, które płyną od wewnątrz, a nie od zewnątrz. Dlatego też obrona wolności jest obroną człowieka, jego decyzji wolnych i odpowiedzialnych”. A więc obrona wolności jest zarazem obroną godności osobowej człowieka. Trzeba zatem patrzeć na pandemię obecnie panującą w Polsce i na świecie w kontekście wolności i godności człowieka.

Ideę godności osobowej człowieka przyniósł Polsce Kościół katolicki, który poprzez wieki głosił prawdę o człowieku jako osobie stworzonej na obraz i podobieństwo Boga samego, której przysługują wyjątkowe, bo osobowe prawa. Cywilizacja łacińska, na której zbudowana jest nasza tożsamość narodowa, jako jedyna jest cywilizacją personalistyczną, czyli tą, która afirmuje osobę ludzką. Jedynie ona wskazuje na zasadniczą różnicę pomiędzy osobą a osobnikiem. Zacieranie się tej różnicy, które dokonuje się we współczesnej kulturze postmodernistycznej, sprawia, że człowiek bywa traktowany jako zbiór komórek albo jako przedmiot satysfakcji seksualnej. Osoba bywa wówczas sprowadzana do rangi osobnika.

Na niebezpieczeństwo stąd wynikające wskazuje ks. Robert Skrzypczak w książce pt. Pomiędzy Chrystusem a Antychrystem. Podkreśla w niej, że wizja osoby jest konsekwentnie niszczona. Dramatyzmu tej sytuacji dodaje fakt, że to, co się dokonuje, często jest społecznie niezauważane.

Komunizm zawierał w sobie błąd antropologiczny i niszczył jednostkę w imię kolektywizmu, a współczesna cywilizacja powtarza ów błąd. Tyle, że w zmutowanej postaci, i nie jest on wtłaczany pod przymusem, lecz przyjmowany dobrowolnie, poprzez przekaz medialny i narracje polityków, w efekcie manipulacji i inżynierii społecznej.

W 1949 r. George Orwell napisał powieść pt. Rok 1984. Została w niej przedstawiona wizja totalitarnego państwa, w której „Wielki Brat” za pośrednictwem potężnego ekranu jest obecny w każdym domu i kontroluje wszelkie przejawy życia ludzkiego. W demokratycznych społeczeństwach Zachodu wizja ta wydawała się nazbyt drastyczna i mało realna. W ostatnim czasie mogliśmy jednak zobaczyć w internecie film i przeczytać artykuły o tym, w jaki sposób został wprowadzony w Chinach system społecznej kontroli obywateli w ramach walki z epidemią koronawirusa.

Jak pisze prof. Wojciech Roszkowski w Roztrzaskanym lustrze, „postęp dnia dzisiejszego może stać się przekleństwem jutra, jeśli niektóre zdobycze technologiczne zostaną wprowadzone pod przymusem”. Opowieści o mikrochipach, które trzeba będzie wszczepić sobie pod skórę zamiast książeczki zdrowia, lub o przygotowywanej aktualnie szczepionce przeciwko koronawirusowi, wydają się mocno przesadzone. Tyle, że wielu młodych ludzi na Zachodzie biochipy wszczepia sobie dobrowolnie, na szczepionkę przeciw wirusowi Covid-19 zaś ludzie czekają na ogół jak na wybawienie. A co z tymi, którzy wbrew powszechnym oczekiwaniom nie będą chcieli się zaszczepić, a tym samym będą pozostałych narażali na zakażenie? Czy zgodzimy się powszechnie na ich prawo do wolnego wyboru?

Wiadomo, że w każdym systemie demokratycznym istnieją zasady, nad którymi się nie głosuje. Taką zasadą np. jest prawo człowieka do życia. Im więcej jest takich zasad, tym mniej jest demokracji, ale kiedy ich brak, społeczeństwu grozi anarchia.

Wtedy też wątpliwa staje się sama wspólnota. W tym miejscu pojawia się ważne pytanie: Jakie miejsce w naszym systemie wartości zajmuje wolność i na ile możemy zgodzić się na jej ograniczanie?

W szkole, w której pracowałam, kilka lat temu miało miejsce wydarzenie, które wprawiło pedagogów w osłupienie. Podczas lekcji nauczycielka usiadła na uszkodzonym krześle i gwałtownie z niego spadła. Początkowo nie mogła wstać z podłogi, gdyż złamała rękę. Uczniowie przyglądali się jej ze spokojem, bez żadnej reakcji. Także wtedy, gdy z trudem podniosła się i wyszła do gabinetu lekarskiego po pomoc. Kiedy potem zapytano uczniów o powód takiego zachowania, jeden z nich oświadczył: „Mój ojciec uczy, że w życiu każdy musi sobie radzić sam”.

Egoizm do niedawna był traktowany jako cecha pejoratywna, ale w ostatnich latach – jak widać – zaszła zmiana. Ludzie nowocześni, stechnicyzowani, żyjący w wielkich miastach, stali się indywidualistami. Nauczyli się poruszać w tłumie coraz bardziej obcych ludzi. Jednakże od czasu wybuchu pandemii drugi człowiek stał się już nie tylko obcym, ale też groźnym. Wszak może przenosić zarazę. Mimo coraz mocniej odczuwanej samotności, wolimy odgradzanie się od innych i bezpieczny dystans. Odwiedzanie rodziny, a tym bardziej – znajomych, zwłaszcza w ostatnim czasie należy do kategorii czynów ryzykownych. Mocno cierpią z tego powodu szczególnie ludzie starzy i chorzy, którzy znaleźli się w domach pomocy społecznej i w szpitalach. Cierpią także dziadkowie zamknięci w domach, których nie odwiedzają dzieci ani wnuki, w obawie, aby ich nie zarazić. Niektórzy z tych starszych ludzi borykają się z depresją, inni umierają w samotności.

Wartość życia i śmierci człowieka nie może być w pełni zrozumiana bez uznania, że jest on osobą. Natomiast to, kim jest osoba, staje się jasne tylko w świetle wiary w Jezusa Chrystusa – Boga, który stał się człowiekiem.

„Zanik Boga niesie w sobie zanik człowieka” – pisze ks. Robert Skrzypczak w książce Chrześcijanin na rozdrożu. Zwraca przy tym uwagę, że o ile XX wiek przyniósł uderzenie w przykazanie miłości Boga, o tyle wiek XXI uderzył w drugie przykazanie miłości, tj. przykazanie miłości człowieka. I tak jak w XX wieku Fryderyk Nietzsche, ogłaszając śmierć Boga, uznał, że Bóg stał się ludziom niepotrzebny, tak z kolei wiek XXI, który przyniósł „śmierć człowieka”, sprawił, że drugi człowiek przestał być bliźnim, a stał się niepotrzebnym i obcym. W konsekwencji człowiek, który odrzucił Boga i „uśmiercił” bliźniego, został nieskończenie samotny.

Jako ludzie jesteśmy z natury relacyjni, a bliskość jest zawsze ważnym elementem naszych społecznych odniesień. Dlatego też jest chroniona i potrzebuje być wyrażana poprzez zestaw społecznych rytuałów, takich jak podanie ręki czy serdeczny uśmiech. Jednakże podczas pandemii uśmiech ukrywa maseczka nałożona na usta i nos, a od gestu podania ręki wstrzymuje nas obawa przed zakażeniem.

Politykom i mediom udało się zdyscyplinować większość społeczeństwa w Polsce. Trzeba jednak być świadomym, że polityka to nie jest – wbrew powszechnemu rozumieniu – sztuką zdobywania i utrzymywania władzy, lecz jest to moralność społeczna i troska o dobro wspólne. Polityka jest częścią kultury. Przedmiotem zaś kultury jest cały człowiek, który ma wolną wolę, który ma rozum, a więc myśli, i który potrzebuje uzasadnień osobowych, a nie rzeczowych. Potrzebuje też odpowiedzi ostatecznych, które daje mu tylko religia. Religia jest cenna również w wymiarze społecznym, gdyż buduje więź osobową najpierw z Bogiem, a potem z innymi ludźmi. Według ks. Roberta Skrzypczaka społeczeństwo, które odrzuciło przykazanie miłości Boga i bliźniego, zostało pozbawione tych dwóch odniesień i w ten sposób straciło równowagę.

W ostatnim czasie wymagania epidemiologiczne objęły także wiernych w kościołach. Ograniczenie liczby osób uczestniczących we Mszy św., a w niektórych miejscach także zamknięcie kościołów, było – zwłaszcza podczas ostatniego Triduum Paschalnego – dla wierzących katolików szczególnie bolesnym doświadczeniem.

Msza św. przeżywana indywidualnie przed ekranami komputerów, w czterech ścianach zamkniętych mieszkań, była i jest podważeniem jej wspólnotowego i wspólnototwórczego charakteru. Obecnie, po upływie kilku miesięcy takiego doświadczenia, niektóre parafie wyludniły się, w innych zaś pojawili się niemi ludzie siedzący w maseczkach na twarzy, w bezpiecznej od siebie odległości.

W środowisku wierzących katolików rozgorzał zaś spór o sens podporządkowywania się takim rygorom, a także o formę przyjmowania Komunii świętej: do ust czy na rękę? Pomimo rekomendacji duszpasterzy, aby czynić to na rękę, dokonał się nowy podział wśród wiernych Kościoła katolickiego. Nie próbuję rozstrzygnąć tego sporu. Myślę jednak, że nie sama forma jest tu ważna, lecz przyczyna, dla jakiej podejmujemy tę lub inną decyzję w tej kwestii. Czynimy tak, aby wyrazić głęboką wiarę w obecność Syna Bożego w Substancji Chleba, czy też w obawie przed zarażeniem?

Znajomy ksiądz, który posługuje w Danii, opowiedział mi niedawno o wymaganiach tamtejszej władzy państwowej, którym nie sprzeciwił się jego ks. biskup.

Otóż według rozporządzeń państwowych, obowiązuje dziś w Danii udzielanie Komunii św. w gumowych rękawiczkach i w sterylnych opakowaniach jednorazowych. Ksiądz ów wyznał mi, że jemu samemu ta zasada posługiwania się rękawiczkami gumowymi kojarzy się z wykonywaniem czynności – jak to określił – obrzydliwych, takich jak np. zbierania psich odchodów, czy też mycie klozetu.

Nie wiem, na ile jest to adekwatne skojarzenie. Jednak dla mnie wciąż pozostaje otwarte pytanie o wiarę w realną obecność Chrystusa podczas tak sprawowanego obrzędu.

Walczymy z wirusem SARS-COV-19 i słusznie z obawą myślimy o konsekwencjach zdrowotnych i gospodarczych przedłużającej się epidemii. Niemniej jednak sądzę, że jest jeszcze inny wirus, który nas jako ludzkość zaatakował i jest o wiele groźniejszy, gdyż konsekwencje jego inwazji są o wiele głębsze i trwalsze. Jest to wirus antyosobowy i antyludzki. Polega na kwestionowaniu godności osoby ludzkiej i lekceważeniu przyrodzonej człowiekowi wolności. Pandemia wirusa COVID-19 kiedyś przeminie, tak jak przemijały wszelkie epidemie w historii. Ta druga epidemia, którą próbowałam opisać, może nie minąć. Wirus, który ją spowodował, jest moim zdaniem o wiele groźniejszy, bo prowadzi do rozkładu wspólnoty ludzkiej i zniewolenia człowieka przez wszechpanujący strach. Dlatego też uważam, że ta sytuacja wymaga od nas natychmiastowego i zorganizowanego przeciwdziałania, które zapobiegnie jego dalszemu szybkiemu rozprzestrzenianiu się. W jaki sposób to sprawić? To już temat na dalsze rozważanie i dyskusję.

Artykuł s. Katarzyny Purskiej USJK pt. „Wirus groźniejszy niż COVID” znajduje się na s. 3 listopadowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 77/2020.

 


  • Z przykrością zawiadamiamy, że z powodu ograniczeń związanych z pandemią ten numer „Kuriera WNET” można nabyć wyłącznie w wersji elektronicznej (wydanie ogólnopolskie, śląskie i wielkopolskie wspólnie) w cenie 7,9 zł pod adresem: egazety.pl, nexto.pl lub e-kiosk.pl.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
  • Od lipca 2020 r. cena wydania papierowego „Kuriera WNET” wynosi 9 zł.
Artykuł s. Katarzyny Purskiej USJK pt. „Wirus groźniejszy niż COVID” na s. 3 listopadowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 77/2020

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Chaos w podliczaniu głosów w najważniejszej elekcji dla losów świata trwa. Wiemy tyle, że nic nie wiemy

Wyniki głosowania są niejednoznaczne w : Nevadzie, Georgii, Karolinie Północnej, Pensylwanii, Arizonie, Wisconsin i Michigan.

 

Trwa liczenie głosów w Nevadzie, gdzie Biden prowadzi z niewielką przewagą 0,6% (niecałe 8 tys. głosów przy podliczeniu 75% oddanych).

W Georgii Trump prowadzi z przewagą 0,5% (23 tys. głosów przy oddanych 98%).
Sztab Trumpa zażądał od sądu wydania decyzji o wstrzymaniu liczenia głosów w związku z nieprawidłowościami przy wydawaniu kart wyborczych występującymi w jednym z hrabstw.

W Płn. Karolinie, przewaga Trumpa wynosi 1,4% (przeszło 76 tys. po przeliczeniu 94% oddanych głosów).

W Pensylwanii przewaga Trumpa po przeliczeniu wynosi 2,6% (165,5 tys. oddanych głosów).

Sztab Trumpa będzie domagał się ponownego przeliczenia głosów w Wisconsin z powodu wielu nieprawidłowości, które mogły wpłynąć na ogłoszony wynik przy bardzo małych różnicach. Wynik ogłoszono po przeliczeniu 99% głosów, a różnica głosów wynosiła tylko (1.630.431 dla Bidena, 1.609.898 dla Trumpa) 20.533 głosy.

Oprotestowano też zakończenie wyborów w Arizonie, czyli 11 głosów elektorskich potencjalnie do zdobycia. Wygraną Bidena ogłoszono po przeliczeniu 88% oddanych głosów, a jego przewaga to niecałe 69 tys. głosów.

Jeszcze przed ogłoszeniem zwycięstwa Bidena w Michigan sztab wyborczy Trumpa złożył w sądzie w Michigan pozew o wstrzymanie liczenia głosów (Biden prowadził już wtedy z niewielką różnicą w marginesie błędu). W uzasadnieniu stwierdzono m.in., że uniemożliwiono im dostępu do punktów liczenia głosów i obserwację otwarcia głosowania pocztowego oraz procesu liczenia głosów tak jak gwarantuje to prawo stanu Michigan. Pozew został złożony, aby powstrzymać liczenie głosów, dopóki nie będzie udostępniona procedura kontroli jego przebiegu.

W Michigan kilka miesięcy temu wprowadzono przepis pozwalający liczyć głosy spływające z datą do 02.11 aż do 2 dni po dniu wyborów. Sąd odrzucił to prawo, pozwalając na liczenie tylko głosów napływających do 8 wieczorem w dzień wyborów.

Są sygnały (imię i nazwisko, podany urząd pocztowy), że urzędnicy pocztowi otrzymali polecenie, odkładania całej przychodzącej poczty bailingowej, także wyjmowanej jeszcze ze skrzynek pocztowych i datowania ich na dni przed 3 listopada. Podobno zdarzało się to też w innych jednostkach pocztowych. Działo się to wczoraj, czyli 04 listopada.

W Pensylwanii będą liczone głosy napływające do 3 dni po 3 listopada, czyli do piątku.

Tak więc w obecnie są jeszcze głosy do wzięcia w Nevadzie – 6, w Georgii – 16, w Płn. Karolinie – 15 i w Pensylwanii – 20, czyli razem 57 głosów oraz ponownie w puli: Arizona – 11, Wisconsin – 10, Michigan – 16, czyli 37.
Razem 94 głosy elektorskie!

Prosecco cały czas czeka w lodówce na otwarcie.

FBI prowadzi śledztwo w sprawie wysyłania automatycznego przekazu telefonicznego, w którym elektronicznie generowany kobiecy głos mówi: „Zostań w domu. Bądź bezpieczny”, co zostało jednoznacznie uznane za wezwanie do niebrania udziału w głosowaniu. Zostało wysłane do 90% amerykańskich prefixów. Ostrzeżenia pojawiły się latem i zaczęły intensyfikować przed wyborami. Przy ich wysyłaniu użyto zaawansowanej techniki utrudniającej identyfikację i lokalizację.

Niewątpliwie, jak pisze dzisiejszy „New York Times”: „Jeżeli Pan Trump straci szanse na reelekcje, będzie pierwszym od 28 lat urzędującym prezydentem, który jej nie uzyskał”. Cóż, żaden prezydent w historii nie był wystawiony na atak tak potężnych przeciwników, jak Trump, żaden nie musiał stanąć przed tak zmasowanym atakiem sił zła.
I dalej: „Jedna rzecz wydaje się pewna. Czy wygra, czy przegra, nie odejdzie spokojnie”.

Gazeta podkreśla, że Prezydent ma teraz 76 dni na to, żeby przemeblować urzędy państwowe i usunąć ludzi, których uzna za odpowiedzialnych za swoją porażkę. Na pierwszym miejscu, całkiem słusznie moim zdaniem, wymienia szefa FBI Christophera Wray i dr Anthonego Faucci, głównego rządowego doradcę ds. epidemiologicznych, którzy najwyraźniej współpracowali z Demokratami.

Jak pisze NYT: „Jeżeli nawet zostanie zmuszony do opuszczenia Białego Domu 20 stycznia 2021, to może udowodnić, że pozostanie »odporny« i będzie potężną niszczącą siłą w amerykańskim życiu”. Różnimy się tutaj w ocenie diametralnie, zgadzam się z „potężną”, absolutnie nie z „niszczącą”.

Dalej, po przeczytaniu, że jest odpowiedzialny za śmierć 233 tys. Amerykanów, nie miałem już ochoty czytać.

Na marginesie: Najważniejszą, opisaną w dużym artykule, informacją ze świata były protesty proaborcyjne w Polsce opisywane jako największe od 1989 i gromadzące setki tysięcy protestujących. To tyle, jeżeli chodzi o NYT, jego obiektywizm i rzetelność.

W tej elekcji Trump uzyskał poparcie co najmniej 68 mln wyborców, czyli 5 mln więcej niż w 2016!
Co ciekawe poszerzył grupę swoich latynoskich i czarnoskórych wyborców, uzyskując wśród niebiałych społeczności najlepszy dla Republikanów wynik od 1956 roku – 26% w porównaniu do 21% w 2016 roku.

Niewątpliwie po raz kolejny, podobnie jak w 2016 roku, negatywnym bohaterem elekcji są sondażownie.

Wydaje się to zorganizowaną akcją wymierzoną nawet nie tyle w Donalda Trumpa ile w jego elektorat, a jeszcze bardziej ogólnie w wolność wypowiedzi i wolności obywatelskie. Ponieważ właśnie tym jest próba wmówienia ludziom, a przynajmniej ich części, która wiedzę o otaczającym ich świecie czerpie z mass mediów, że tak naprawdę na nic nie ma wpływu, wybory zostały już dawno dokonane za nich. Niezależnie od tego, jak potoczą się losy elekcji, kto zostanie wybrany następnym prezydentem USA, choć ja wierzę wbrew wszystkiemu już chyba dzisiaj, że pozostanie nim Donald J.Trump, ten czas się skończył.

Trump pokazał ludziom, że nic tak naprawdę nie jest jeszcze ustalone, a przyszłość świata może pójść w innym kierunku niż chcą tego macherzy od socjotechniki i kanalizowania informacji w sposób „jedynie słuszny” dla rozwoju jednolitego bezwolnego społeczeństwa.

Wierzę, że amerykańska elekcja 2020 stanie się dla idei wolnościowych nowym „Rokiem 1984” Orwella i obudzi ich czujność, potencjał sprawczy oraz, przede wszystkim, nadzieję i wiarę, że mamy wpływ na losy świata.

Lasota: Stany będą potrzebowały pomocy z Zachodu, a może i ze Wschodu

Irena Lasota o kiepskiej kondycji amerykańskiej gospodarki, sporach na linii prezydent i Anthony Fauci oraz o chaotycznej polityce Donalda Trumpa.


Irena Lasota  zauważa, że popularność, jaką cieszy się Anthony Fauci (jest to lekarz, który przynależy do oddziału specjalnego Białego Domu ds. koronawirusa) to z jednej strony utrudnienie dla Donalda Trumpa, który nie ze wszystkim się z nim zgadza, a z drugiej to możliwość korzystania z niej. Publicystka opowiada również o działaniu prywatnych przedsiębiorstw w walce z epidemią. Informuje, że prezydent Trump powołał drugą komisję ds. koronawirusa. Poza dotychczas działającą, zajmującą się zwalczaniem epidemii, będzie działać ta zajmująca się jej skutkami gospodarczymi.

Może nie być zgody między dwoma komisjami.

W skład nowej komisji wchodzą Ivanka Trump i Jared Kushner. Korespondentka przewiduje, że wobec rozbieżności celów obu komisji mogą one mieć różne wizje na postępowanie wobec pandemii. Opowiada, że szczepionka na koronawirusa może powstać nie szybciej niż w ciągu 18 miesięcy. Nadzieja leży w tym, że więcej ludzi nabierze odporności na chorobę.

W Stanach jest mnóstwo testów, ale są ze sobą niezestandaryzowane.

Dziennikarka stwierdza, że nie należy liczyć na sprzęt medyczny z USA. Te ostatnie same bowiem będą go potrzebować. Co więcej, same Stany „będą potrzebowały pomocy z Zachodu, a może i ze Wschodu”.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.